Archiwa blogu

Na skutek demografii prawie każdy będzie mógł studiować bezpłatnie

Sytuacja demograficzna Polski odbije się na szkolnictwie. Do 2017 roku liczba uczniów zdających egzamin maturalny zrówna się z liczbą miejsc na pierwszym roku studiów stacjonarnych.

Takich wyliczeń dokonał „Dziennik Gazeta Prawna”. Na ich podstawie za trzy lata do egzaminu maturalnego przystąpi 268 tys. uczniów szkół średnich. W tym czasie uczelnie wyższe będą miały taką samą liczbę wolnych miejsc na kierunkach studiów na pierwszym roku.

Już teraz zauważalne są już są efekty zmniejszenia liczby studentów na uczelniach publicznych. Należą do nich m.in. niższe dochody z opłat za studia, co najbardziej odbija się na uczelniach o profilach pedagogicznych i ekonomicznych, dla których wpływy z opłat za studia niestacjonarne i podyplomowe stanowią znaczące źródło przychodów.

Lecąca w dół demografia oznacza też problemy dla uczeni niepublicznych. Gazeta przewiduje, że utrzymać uda się tylko tym placówkom, które w zamian za czesne zagwarantują uzyskanie dyplomu.

W opinii członka Konfederacji Lewiatan, Grzegorza Baczewskiego korzystną strategią może być również stawianie na jakość edukacji. To oznacza, że uczelnie niepubliczne będą musiały zapewnić studentom więcej niż publiczne. To z kolei, będzie wymagało udowodnienia, że absolwenci tych szkół lepiej radzą sobie na rynku pracy, czyli prędzej znajdują zatrudnienie w sektorze, w którym zostali wyedukowani.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Usługi opieki nad osobami najstarszymi cieszę się coraz większym zainteresowaniem firm

Opieka nad osobami starszymi i niedołężnymi powoli wychodzi z szarej strefy. Firmy przejawiają jednak chęć zatrudniania specjalistów, których usługi będą cieszyć się coraz większą popularnością. Tutaj pojawia się zasadnicze pytanie. Kto i jak będzie opłacał te usługi?

Z szacunków wynika, że za 10 lat prawie 5,5 mln ludności naszego kraju będą stanowiły osoby w wieku ponad 70 lat, to o 40 proc. więcej niż aktualnie. To sprawia, że sektor opieki nad osobami starszymi zwraca uwagę wielu przedsiębiorców. Także tych największych, którzy posiadanie w swoim pakiecie usług opieki domowej i medycznej dla osób najstarszych traktują jako ważną inwestycję w przyszłość i rozbudowujący się rynek.

To, że do opieki nad najstarszymi coraz częściej kierujemy się po fachową pomoc, to skutek nie tylko zwiększającej się zamożności, zapracowania i odległości od rodziców, często pozostających w innym kraju czy mieście, ale przede wszystkim rosnącej świadomości jak takie usługi powinny wyglądać. Od specjalistycznej pomocy przy poruszaniu się czy odżywianiu po umiejętność udzielenia pierwszej pomocy. Podążamy szlakiem państw, które od lat zmagają się z problemem starzejącego się społeczeństwa.

Polaków odróżnia jednak to, że niechętnie oddają oni bliskich do domów opieki. Coraz większym zainteresowaniem cieszy się jednak opieka domowa. Zdaniem przedstawiciela firmy Promedica24, Michała Kisiela to nakaz kulturowy decyduje o tym, że opieka nad najstarszymi bliskimi powinna być sprawowana przez rodzinę. Niewypełnienie takiego obowiązku lub oddanie rodzica do domu opieki nawet o najlepszym standardzie może się bowiem wiązać ze społecznym i towarzyskim ostracyzmem. Często też jest tak, że to seniorzy nie godzą się na oddanie do domu opieki.

Prywatny rynek opieki o charakterze oficjalnym jest obecnie niewielką częścią szarej strefy, w której może pracować ok. 200 tys. osób. Zdaniem przedstawicieli branży tą sytuację mogłoby zmienić wprowadzenie czeków opiekuńczych, którymi regulowałoby się opłatę za usługi. Projekt ustawy, który zakładałby takie rozwiązanie jest tworzony przez grupę ekspertów pod kierownictwem m.in. senatora Mieczysława Augustyna. Jeszcze w październiku projekt będzie gotowy a w dalszym etapie trafi do kancelarii premiera oraz Ministerstwa Pracy.

Eksperci uważają, że nie zmienia to faktu, iż rynek zaczyna wychodzić z szarej strefy oraz nieoficjalnych płatności. Według nich ważne jest jednak aktywizowanie tej branży tak, aby nie została ona zamknięta w ograniczonym kręgu. Zwracają też uwagę, że konieczne jest skupienie się na problemach zdrowotnych osób starszych. Przewidywania demograficzne GUS wykazuje, że w Polsce jest ok. 250 lekarzy mających specjalizację z geriatrii i ok. 300 pielęgniarek z tą specjalizacją. Tymczasem na podstawie założeń polityki ludnościowej powinno być najmniej 800 lekarzy specjalizujących się w tym zakresie.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl