Archiwa blogu

Polski rynek małych samolotów bezpilotowych rozwija się w szybkim tempie

Coraz więcej podmiotów gospodarczych wykorzystuje komercyjnie małe bezzałogowe samoloty nazywane dronami. Na ich nabycie decydują się m.in. filmowcy, agencje reklamowe, fotografowie ślubni czy dostawcy Internetu. Coraz więcej jest też firm, które je projektują i produkują.

Nagrywanie różnych zdarzeń z lotu ptaka za pomocą kamery zamontowanej na małym dronie nie jest obecnie ani czymś wyjątkowym, ani specjalnie drogim. Chociaż przed laty te małe latające urządzenia kojarzyły się głównie z wojskiem, to w ostatnim czasie przeżywają duży boom także w cywilu.

Rafał Smoliński, szef firmy Yoberi opowiedział o opracowanych przez firmę bezpilotowcach, które niedawno krążyły nad nadmorskimi miastami i nadawały sygnał bezprzewodowego dostępu do Internetu. Aktualnie firma posiada trzy maszyny, ale na jesieni ich ilość ma wzrosnąć o osiem, dodał też że ruszyły już prace nad nowym rozwiązaniem technologicznym.

Smoliński poinformował, że kolejnym miejscem, gdzie Internet będzie dostarczany dzięki dronom krążącym nad terenem będą okolice Stadionu Narodowego w Warszawie w trakcie odbywających się tam mistrzostw świata w siatkówce na początku września.

Nie tylko firma Yoberi pracuje nad swoimi modelami dronów. Obecnie nad własnymi urządzeniami pracuje już kilkanaście firm i uczelni. Jedną z pierwszych była WB Electronics, która w 2006 r. zaczęła projektować, a później produkować własne bezzałogowe samoloty szpiegowskie. Dotychczas firma sprzedała ponad sto dronów. Dronami zainteresowały się też uczelnie techniczne w Polsce, w których grupy naukowców pracują nad własnymi projektami.

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ogłosiło, że na zakup bezpilotowców i innych bojowych maszyn planuje przeznaczyć ok. 750-800 mln zł. Polskie podmioty wytwarzające drony liczą na to, że te pieniądze trafia do nich.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl