Archiwa blogu

Na skutek demografii prawie każdy będzie mógł studiować bezpłatnie

Sytuacja demograficzna Polski odbije się na szkolnictwie. Do 2017 roku liczba uczniów zdających egzamin maturalny zrówna się z liczbą miejsc na pierwszym roku studiów stacjonarnych.

Takich wyliczeń dokonał „Dziennik Gazeta Prawna”. Na ich podstawie za trzy lata do egzaminu maturalnego przystąpi 268 tys. uczniów szkół średnich. W tym czasie uczelnie wyższe będą miały taką samą liczbę wolnych miejsc na kierunkach studiów na pierwszym roku.

Już teraz zauważalne są już są efekty zmniejszenia liczby studentów na uczelniach publicznych. Należą do nich m.in. niższe dochody z opłat za studia, co najbardziej odbija się na uczelniach o profilach pedagogicznych i ekonomicznych, dla których wpływy z opłat za studia niestacjonarne i podyplomowe stanowią znaczące źródło przychodów.

Lecąca w dół demografia oznacza też problemy dla uczeni niepublicznych. Gazeta przewiduje, że utrzymać uda się tylko tym placówkom, które w zamian za czesne zagwarantują uzyskanie dyplomu.

W opinii członka Konfederacji Lewiatan, Grzegorza Baczewskiego korzystną strategią może być również stawianie na jakość edukacji. To oznacza, że uczelnie niepubliczne będą musiały zapewnić studentom więcej niż publiczne. To z kolei, będzie wymagało udowodnienia, że absolwenci tych szkół lepiej radzą sobie na rynku pracy, czyli prędzej znajdują zatrudnienie w sektorze, w którym zostali wyedukowani.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Sytuacja finansowania szkół wyższych w Polsce nie jest łatwa

Po koniec lat osiemdziesiątych w Polsce dynamicznie zaczęła wzrastać liczba studentów. Poziom skolaryzacji był bardzo wysoki nie tylko w odniesieniu do sytuacji w Europie, ale także na świecie. Nie wpływa to jednak na jakość edukacji uczelni wyższych w naszym kraju.

Od kilku lat popularność studiów płatnych stopniowo zmniejsza się. Uważa się, że wpływ na taki stan rzeczy ma m.in. kryzys gospodarczy, niż demograficzny, nasycenie rynku i wzmacniające się przekonanie, że uzyskanie dyplomu nie zapewnia ani lepszej sytuacji zawodowej, ani materialnej.

Sytuacja wyższych uczelni niepublicznych nie jest najlepsza, ponieważ coraz większą konkurencją są dla nich uczelnie publiczne. Studia płatne mają coraz większy udział w budżetach placówek publicznych.

Sporym kłopotem jest kwestia finansowania nauki studentów stacjonarnych. Czy pieniądze za studia powinny wpływać na rachunek bankowy uczelni przed rozpoczęciem nauki, czy dopiero po jej ukończeniu? Obserwując coraz częstsze przypadki rezygnacji ze studiów pierwsza opcja może się wydawać nie najlepsza. Natomiast, wprowadzenie drugiego rozwiązania może źle wpływać na poziom nauczania, ponieważ uczelniom wyższym zależy na tym, aby osoba ucząca się zdobyła dyplom, bo tylko wtedy jego edukacja będzie opłacalna.

Niezależnie od wyboru formy dotacji, coraz częściej słyszy się głosy o niedostatecznym dofinansowaniu polskiego szkolnictwa wyższego. Udział wydatków na nie w stosunku do PKB powinien utrzymywać się na poziomie 2 proc., podczas gdy w dobrym roku 2005 wyniósł on zaledwie niecałe 1 proc. Koszt studiowania ponoszony przez budżet państwa w Polsce wynosi zaledwie jedną czwartą kosztu w krajach Europy Zachodniej, a jedną ósmą w USA.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Rodziców nie stać na Twoje studia? Weź kredyt studencki

Nauka na uczelniach wyższych w Polsce jest bezpłatna jedynie w teorii. Bez wsparcia ze strony rodziców, którzy osiągają wysokie dochody lub przez lata gromadzili oszczędności, utrzymanie się na studiach stanowi duży problem. Expander podpowiada, by w trudnej sytuacji skorzystać z kredytu studenckiego, bowiem dzięki niemu można otrzymywać co miesiąc 600 zł. Produkt ten jest ekstremalnie tani i można go uzyskać nawet nie posiadając zdolności kredytowej.

 

Już za kilka dni rozpocznie się kolejny rok akademicki. Dla wielu studentów, zwłaszcza tych dopiero zaczynających naukę na wyższej uczelni, jest to również czas obaw o to czy podołają kosztom edukacji. Trzeba bowiem pamiętać, że choć w naszym kraju można studiować bezpłatnie, w praktyce student co miesiąc wydaje nierzadko ponad 1 000 zł. Jeśli rodziców nie stać na taki wydatek, a żakowi nie udało się odłożyć odpowiednio dużo pieniędzy, np. dzięki pracy w wakacje, ratunkiem może być kredyt studencki.

 

Dzięki niemu student może otrzymywać przez cały okres edukacji nawet 600 zł miesięcznie (wyłączając dwa miesiące wakacyjne). Pieniędzy nie wystarczy by pokryć wszystkie wydatki, ale przy niewielkim wsparciu rodziców lub pracy w weekendy, kwota ta powinna pozwolić na skromne studenckie życie. Co istotne, kredyt ten jest ekstremalnie tani, a osoby, których rodzice mają niskie dochody, powinny uzyskać go bez problemu.

 

W przeciwieństwie do standardowych kredytów, w tym przypadku dochód nie może być zbyt wysoki. W ubiegłym roku górna granica wynosiła 2 300 zł na osobę w rodzinie. Aby uzyskać taki kredyt, student nie musi posiadać zdolności kredytowej. Potrzebne jest jedynie poręczenie spłaty przez rodziców lub inną bliską osobę. Jeśli zainteresowany ma problem ze znalezieniem poręczyciela, w określonych sytuacjach może nim zostać BGK lub ARiMR (w przypadku studentów z terenów wiejskich).

 

Istotną zaletą takiego rozwiązania jest brak odsetek w okresie studiów oraz przez dwa lata po ich ukończeniu. Jedynym comiesięcznym kosztem jest tylko kilka złotych prowizji. Później kredyt jest już oprocentowany, chociaż na bardzo niskim poziomie. Obecnie to tylko 1,38%. Trzeba oczywiście dodać, że mimo to po 5 latach dług jest i tak dość duży – 30 000 zł. Na szczęście spłata rozpoczyna się dopiero po dwóch latach od zakończenia edukacji. Jest więc sporo czasu na znalezienie pracy. Poza tym spłata trwa dwa razy dłużej niż wypłata. Rata wynosi więc 300 zł plus niewielkie odsetki.

 

Wnioski o kredyt studencki można składać od 1 października do 15 listopada. W tym celu należy udać się do jednego z czterech banków, które takich kredytów udzielają: Bank Pekao, PKO BP, Bank Polskiej Spółdzielczości oraz Gospodarczy Bank Wielkopolski. Ich oferty niewiele się różnią, bowiem podstawowe parametry produktu reguluje ustawa.

 

Kredyt studencki jest bardzo korzystnym sposobem na uzyskanie pieniędzy niezbędnych do utrzymania się na studiach. Jeśli jednak nie chcemy, aby nasze dziecko rozpoczynało karierę zawodową z długami, warto kilka lat wcześniej zacząć gromadzić pieniądze na ten cel. Wystarczy nawet niewielka kwota odkładana co miesiąc, ale przez długi czas, aby zebrać fundusze, które pozwolą nam wspomóc dziecko
w utrzymaniu na studiach.

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Dodatkowe zajęcia, dodatkowy koszt

Z danych CBOS wynika, że w roku szkolnym 2013/14 blisko połowa rodziców (46%) deklarowała chęć posyłania dzieci na pozalekcyjne, płatne zajęcia edukacyjne lub ogólnorozwojowe. Domowy budżet przeznaczany przez polskie rodziny na ten cel wynosi średnio 268 zł miesięcznie, choć kwoty charakteryzują się znaczną rozpiętością i dochodzą nawet do 4 000 złotych[1]. Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego radzą, aby wydatki na dodatkowe zajęcia dla dzieci dokładnie zaplanować i uwzględniać w rodzinnym budżecie z odpowiednim wyprzedzeniem.

Przykładowe zestawienie wydatków na dodatkowe zajęcia edukacyjne
Zajęcia Cena (miesięcznie)
Od Do
Kurs językowy
(w zależności od poziomu)
140 zł 260 zł
Sport
(np. piłka nożna, tenis)
25 zł 450 zł
Taniec
(np. hip-hop, towarzyski)
20 zł 280 zł
Warsztaty naukowe
(np. programowaie, robotyka)
60 zł 425 zł
ŁĄCZNIE 245 zł 1415 zł
Dane: Manutornister

                                                                      

Oferta kursów jest bogata. Łódzka Manufaktura zorganizowała we wrześniu targi zajęć pozaszkolnych Manutornister. Z analizy ekspertów ZFDF wynika, że miesięczny koszt dodatkowych kursów dla jednego dziecka może wynieść miesięcznie nawet 1 415 zł. Do opłat za wybrane zajęcia dochodzą jeszcze wydatki na dojazdy – ok. 40 zł miesięcznie w przypadku komunikacji miejskiej lub ok. 107 zł gdy rodzic zdecyduje się dowozić pociechę samochodem[2]. Niektóre kursy wymagają również zakupu podręczników lub niezbędnego sprzętu (np. rakieta tenisowa czy instrument muzyczny), co dodatkowo podnosi koszty.

 

Wydatek, na który warto oszczędzać

Na wybrane warsztaty można zapisać już nawet dwuletnie dziecko. Choć zajęcia dla maluchów zazwyczaj kosztują mniej, ich cena często przekracza możliwości finansowe przeciętnej polskiej rodziny. Co więcej, im starsze dziecko, z tym większymi kwotami trzeba się liczyć. Wydatki rosną również, jeśli opiekunowie zdecydują się posyłać pociechę na więcej niż jeden rodzaj zajęć lub gdy w rodzinie uczniów jest kilku. – Planowanie wydatków warto zawsze rozpoczynać z odpowiednim wyprzedzeniem. Przykładowo, jeśli wiemy, że za rok nasze dziecko rozpoczyna nowy etap edukacji, możemy również przewidzieć, że pojawią się także dodatkowe wydatki – zauważa Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors, ZFDF.

Rodzice powinni znaleźć czas na planowanie rodzinnego budżetu. Im wcześniej rozpoczną oszczędzanie, tym łatwiej zgromadzą niezbędne środki. – Pozaszkolna edukacja uczniów wiąże się z pewnym obciążeniem dla domowych funduszy, dlatego nawet niewielkie kwoty odkładane regularnie i zawczasu, po pewnym czasie mogą pozwolić na pokrycie takich wydatków. Na rynku istnieje wiele produktów, które pozwalają bezpiecznie gromadzić środki i skutecznie je pomnażać – radzi Sadowski. – Takim bezpiecznym rozwiązaniem może być zwykła lokata bankowa. Co prawda nie przyniesie wysokich zysków, ale z pewnością ochroni pieniądze przed inflacją. Jeśli natomiast planujemy odkładać długoterminowo, warto rozważyć ulokowanie choćby części pieniędzy w produktach inwestycyjnych. Chociaż inwestowanie wiąże się z pewnym ryzykiem, to w długim okresie daje jednak szansę na dużo wyższy zysk niż przeciętny depozyt – dodaje. Swoją decyzję warto jednak skonsultować z profesjonalnym doradcą finansowym, który bezpłatnie pomoże dobrać ofertę najlepiej dopasowaną do naszych potrzeb.

 

Awaryjne finansowanie

Czasami jednak nagłe, nieprzewidziane wydatki mogą sprawić, że w danym miesiącu zabraknie środków, by opłacić zajęcia dla dzieci. – Jeśli zachowujemy płynność na naszym rachunku bankowym, możemy liczyć na wsparcie w postaci kredytu odnawialnego. Należy jednak pamiętać, że zazwyczaj wiąże się on z opłatami rzędu 2,0-2,5% rocznie od przyznanej kwoty. Niewątpliwą zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że spłacamy odsetki tylko wtedy gdy konto jest na minusie. Jeśli nie dopuścimy do wysokiego zadłużenia, już sam przelew wynagrodzenia pozwoli wyjść na plus. Dlatego najlepiej stale kontrolować wydatki, a z udogodnień korzystać wyłącznie w sytuacji, gdy zachodzi pilna potrzeba – radzi Halina Kochalska, Open Finance, ZFDF.

 

Innym, często niedocenianym, sposobem na szybki i bezpieczny zastrzyk gotówki może być karta kredytowa. – Podstawową zaletą takiego rozwiązania jest możliwość uzyskania nieoprocentowanego kredytu na okres blisko dwóch miesięcy. Jeśli dług spłacimy w okresie bezodsetkowym, kosztów nie poniesiemy wcale lub co najwyżej sprowadzą się do opłaty za użytkowanie karty. Ale i tej w wielu bankach można uniknąć, jeśli aktywnie wykorzystujemy kartę w płatnościach bezgotówkowych – zauważa Kochalska.

 

Aby jednak uchronić się przed niepotrzebnymi kosztami dodatkowej edukacji naszych pociech, warto stosować się do kilku prostych wskazówek:

 

  1. Porozmawiaj z dzieckiem wcześniej czy dany kurs jest faktycznie potrzebny i czy ma ochotę na niego uczęszczać. Może się bowiem okazać, że planowany warsztat jest nietrafionym pomysłem, który może generować niepotrzebne koszty.

 

  1. Zaplanuj określony budżet na pozaszkolne wydatki edukacyjne i nie przekraczaj go przy wyborze zajęć dla dziecka.

 

  1. Kupuj tylko niezbędne materiały / sprzęt. Jeśli dziecko faktycznie zainteresuje się określoną dziedziną, w przyszłości możesz wymienić podstawowe materiały na lepsze.

 

  1. Zachęcaj dziecko do samodzielnego odkładania niewielkich kwot
    z kieszonkowego na potrzeby dodatkowych kursów. W ten sposób rozpocznie naukę gospodarowania własnymi finansami. To także samodzielna inwestycja w rozwój, co stanowi dużą wartość edukacyjną.

 

Źródło: ZFDF

 

[1] Wydatki rodziców na edukację dzieci w roku szkolnym 2013/2014, CBOS

[2] Dane na podstawie: otodojazd.pl, trasa: 20 km w obie strony, cena benzyny: 5,60zł, 3 razy w tygodniu, 8l/100km

Jakie warunki musi spełnić student, aby otrzymać stypendium

Już w przyszłym miesiącu rozpocznie się kolejny rok akademicki. W związku z tych postanowiliśmy przybliżyć temat stypendium socjalnego, o które mogą ubiegać się studenci będący w niełatwej sytuacji materialnej. Próg dochodowy, który uprawnia do otrzymania świadczenia jest określany ustawowo, jednak uczelnie mogą podwyższyć tą wartość do ustalonego poziomu.

Stypendium socjalne może otrzymać student, u którego dochód na osobę w rodzinie nie przekracza ustawowo określonego progu dochodu. W roku akademickim 2014/2015 jest to wartość 592,80 zł netto miesięcznie. O świadczenie mogą strać się także studenci, których dochód przekracza tą kwotę, o ile rektor w porozumieniu z Uczelnianą Radą Samorządu Studenckiego ustali wyższy próg dochodu. Jednak maksymalnie kwota może wynosić 850,20 zł netto na osobę w rodzinie studenta. W niektórych przypadkach uczelnia nie może przyznać stypendium socjalnego temu, kto nie spełnia tego wymogu.

Przy ustalaniu wysokości dochodu pozwalającego studentowi starać się o stypendium uwzględnia się dochody osiągane przez:

– studenta wnioskującego o stypendium socjalne,

– rodziców studenta, opiekunów prawnych lub opiekunów faktycznych i będących na ich utrzymaniu dzieci niepełnoletnich, dzieci niepełnosprawnych, dzieci kontynuujących naukę do ukończenia 26. roku życia, bądź gdy 26. rok życia kończony jest w ostatnim roku studiów – do ich ukończenia,

–  małżonka studenta i pozostających na utrzymaniu studenta lub jego małżonka dzieci niepełnoletnich, dzieci uczących się do 26.roku życia, a jeżeli kończą 26. rok życia w ostatnim roku studiów – do ich ukończenia, a także dzieci niepełnosprawnych niezależnie od wieku.

Dochodów rodzeństwa i rodziców nie uwzględnia się, jeżeli osoba utrzymuje się sama. Studenta traktuje się jako samodzielnego finansowo, pod warunkiem, że on lub jego małżonek spełnia poniższe kryteria:

– ma stałe źródło dochodów w tym roku podatkowym,

– miał stałe źródło dochodów w poprzednim roku podatkowym,

– dochód miesięczny jego lub jego małżonka w tych okresach nie był niższy niż kwota 850,02 zł netto,

– nie złożył oświadczenia o prowadzeniu wspólnego gospodarstwa domowego z rodzicami lub jednym z nich (obejmuje to także opiekunów prawnych lub faktycznych).

Stały dochód studenta stanowi wynagrodzenie z tytułu umowy o pracę, regularnie zawieranej umowy zlecenia lub umowy o dzieło, alimenty czy świadczenia rentowe. Dodatkowo, wszystkie dochody muszą być potwierdzone zaświadczeniami z Urzędu Skarbowego, a  nie jest to możliwe, jak przy ryczałcie – wystarczy oświadczenie studenta i osób z jego rodziny o dochodzie uzyskanym w roku kalendarzowym poprzedzającym rok akademicki. Do wniosku o stypendium socjalne należy załączyć także inne dokumenty, w tym oświadczenie o niepobieraniu świadczeń pomocy materialnej na więcej niż jednym kierunku.

Student studiów stacjonarnych może także ubiegać się o większe stypendium z tytułu zamieszkania w akademiku, domu studenckim lub innym miejscu, jeżeli dojazd ze stałego miejsca zamieszkania do uczelni w znaczącym stopniu utrudniłby pobieranie nauki. Student może liczyć też na wyższe stypendium socjalne, jeżeli w akademiku lub domu studenckim mieszka z niepracującym małżonkiem lub swoim dzieckiem.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl