Archiwa blogu

Stawki za gospodarowanie odpadami będą zależne od dochodu gospodarstw

Po konsultacji z rządem przedstawiciele partii PO przedstawili poprawkę do ustawy zawierającą maksymalne stawki opłat za gospodarowanie odpadami. Tak jak spodziewano się będą one obliczane w oparciu o przeciętny dochód gospodarstwa domowego, ustalonego na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Opłaty, jakie będą mogły pobierać gminy od mieszkańców będą obliczane na podstawie jednego z trzech wskaźników: liczby mieszkańców, metrów kwadratowych lokalu lub ilości zużytej wody. W przypadku zdecydowania się na pierwszą opcję kwota ta nie będzie mogła przekroczyć 1-2 proc. przeciętnego miesięcznego dochodu, przy wzięciu pod uwagę danych GUS, czyli nie więcej niż 25 zł na osobę. Przy zdecydowaniu się na drugą wytyczną ta kwota nie będzie mogła przekraczać 0,08 proc. dochodu – do 1,02 zł za każdy metr kwadratowy. Z kolei, przy przyjęciu, że stawka opłat za gospodarowanie odpadami będzie zależna od metrów sześciennych zużytej wody, cena nie będzie mogła przewyższać 0,7 proc. dochodów, czyli ok. 8 zł za metr.

Powyższe stawki stanowią limit maksymalny, a to oznacza, że gminy nie będą mogły ustanawiać wyższych stawek niż te.

Tadeusz Arkit, poseł PO i przewodniczący sejmowej podkomisji nadzwyczajnej w sprawie rozpatrzenia poselskich projektów nowelizacji ustaw o utrzymaniu czystości porządku w gminach wyjaśnia, że to ile w rzeczywistości gmina powinna ściągać za odpady powinno być zależne od faktycznych kosztów, które płaci za prowadzenie gospodarki śmieciami, czyli należy uwzględnić w tym koszty odbioru, transportu, odzysku czy unieszkodliwienia odpadów, a także obsługę administracyjną tego systemu.

Ponadto, w poprawce zamieszczono zapis dotyczący tego, aby istniała możliwość zwolnienia przez gminy w całości lub w części pobierania opłat za śmieci najuboższych mieszkańców. Ma o tym decydować wysokość ich dochodu. W przypadku, gdy będzie on zezwalał na wnioskowanie o zasiłek z pomocy społecznej, taka ulga będzie możliwa, ale ostatecznie zadecyduje o tym samorząd.

Konieczność wdrożenia do ustawy zmian w zakresie maksymalnych stawek za gospodarowanie odpadami powstała w wyniku orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 28 listopada 2013 r. Rząd ma na to czas do maja 2015 roku.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Samorządy spodziewają się dużego kłopotu ze zmianą dowodów

Od początku 2015 roku zostaną wdrożone nowe dowody osobiste. Jednak już dziś urzędnicy obawiają się zwiększonych kolejek i krytykują rozwiązanie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. A mają ku temu powody, ponieważ mimo, że na dokumencie nie będzie już adresu, to w dalszym ciągu będzie istniał obowiązek meldunkowy.

Wzór blankietu nowego dowodu osobistego, który został przedstawiony dwa tygodnie temu przez resort spraw wewnętrznych nie będzie mieścił adresu zameldowania, podpisu, a także wzrostu i koloru oczu. Wydanie lub wymiana dowodu będzie możliwa w wybranym urzędzie, a nie tylko tam, gdzie mamy meldunek. W związku z tym samorządy obawiają się gigantycznych kolejek, w których utkną studenci i osoby pracujące w dużych miastach. Brak meldunku w dowodzie może w następstwie spowodować konieczność wystawiania zaświadczeń potrzebnych bankom, co dodatkowo wydłuży kolejki.

Obowiązek meldunkowy w Polsce ma zostać zniesiony w styczniu 2016 r. I w tym przypadku również sporo samorządów rozważa jak postępować w okresie przejściowym, kiedy obowiązek meldunkowy będzie istniał jeszcze przez następnych 12 miesięcy.

Ich przedstawiciele deklarują, że będą bazować na oświadczeniach składanych przez wnioskodawców. Może jednak być tak, że treść takiego oświadczenia nie będzie taka jak dane widniejące w bazie PESEL, na której będą polegać gminy. Jest to prawdopodobne ponieważ w bazie jest dużo błędów.

MSW uzasadnia, że gminy, identyfikując wnioskodawcę po numerze PESEL, będą mogły uzgodnić jej adres. Odpiera też zarzuty samorządowców dotyczące długich kolejek przy okienkach, tłumacząc, że już teraz można ubiegać się o wydanie dowodu osobistego za pośrednictwem organu gminy właściwego ze względu na miejsce pobytu tymczasowego wnioskodawcy, w przypadku gdy jego złożenie we właściwym urzędzie gminy jest szczególnie dla niego uciążliwe.

Ponadto samorządowcy liczyli także na to, iż tłum w urzędach zmniejszy się dzięki zamontowanemu w blankiet dowodu elektronicznego chipowi, jak to było ogłaszane niegdyś przez resort. Ale od jakiegoś czasu wiadomo już, że takiego udogodnienia nie będzie. A to, jak sądzą urzędnicy, pozwoliłoby na zdalne załatwienie wielu spraw bez konieczności osobistego stawiennictwa w urzędzie.

Resort wyjaśnia, że chipa nie będzie z kilku przyczyn. W 2012 r. Komitet Rady Ministrów ds. Cyfryzacji zarekomendował przesunięcie terminu wprowadzenia e-dowodów. Stało się tak, ponieważ państwowe rejestry nie były ze sobą zintegrowane oraz nie było ujednoliconego sposobu uwierzytelniania obywateli w systemach administracji elektronicznej. Plany zakwestionowała także Komisja Europejska, która chce stworzyć jednolity rynek cyfrowy pod koniec 2015 roku. W związku z tym, iż określone zostaną nowe akty prawne w zakresie elektronicznych metod uwierzytelniania i transgranicznych standardów technicznych MSW tłumaczy, że odstąpienie od wdrożenia e-dowodu miało zapobiec okoliczności, w której wprowadzony do obiegu dokument będzie musiał powtórnie zostać poddany kosztownym modyfikacjom wynikającym ze zmian regulacji unijnych.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl