Archiwa blogu

Wciąż właściciele mieszkań mogą tylko pomarzyć o deflacji

We wrześniu po raz trzeci z rzędu mieliśmy do czynienia z deflacją. Nie przeszkodziło to w niewielkim wzroście kosztów utrzymania mieszkania pomimo taniejących mebli, sprzętu AGD i niektórych nośników energii. Na ten cel statystyczna czteroosobowa rodzina wydaje około 885 zł miesięcznie, czyli prawie tyle samo co w styczniu – wynika z szacunków Lion’s Bank.

 

Zgodnie z przewidywaniami ekonomistów wrzesień był trzecim z rzędu miesiącem deflacji. W ciągu roku ceny dóbr i usług konsumpcyjnych spadły o 0,3%. Tak niski odczyt powoduje, że coraz bardziej prawdopodobny zdaje się scenariusz obniżenia kosztu pieniądza przez Radę Polityki Pieniężnej jeszcze w bieżącym roku.

 

Ubranie i transport znacznie tańsze niż przed rokiem

 

W ostatnich 12 miesiącach najmocniej drożały dobra i usługi związane z łącznością (4% r/r). Na drugim miejscu, pod względem dynamiki wzrostu cen, uplasowały się restauracje i hotele (1,4% r/r), a na trzecim edukacja ze wzrostem cen o 1,2% (r/r). Z drugiej strony, we wrześniu 2014 r. mniej niż rok wcześniej trzeba było płacić za: dobra i usługi związane z odzieżą i obuwiem (4,7% r/r), transportem (3,2% r/r) oraz w znacznie mniejszym stopniu żywnością (0,8% r/r).

 

We wrześniu najmocniej taniała domowa chemia

 

Opublikowane przez GUS dane zawierają także informacje o tym, jak ceny dóbr i usług zmieniły się pomiędzy sierpniem i wrześniem bieżącego roku. W obszarze tym zmiany były raczej niewielkie. O 0,2% więcej trzeba było płacić za opał i energię cieplną, a o 0,2% mniej trzeba było płacić za środki czyszczące i konserwujące.

 

W dłuższym horyzoncie czasowym – jednego roku – dokładniejsze dane dostępne są za sierpień. Sugerują one, że za energię elektryczną statystyczny Polak płacił o 2,3% mniej niż przed rokiem, ceny sprzętu AGD spadły o 1,7%, a mebli, dywanów, art. dekoracyjnych i oświetleniowych o skromne 0,3%. Z drugiej strony o 2,1% więcej trzeba płacić za gaz, a energia cieplna zdrożała w ciągu roku o 2,4%.

 

Zmiana cen szybko do celu nie wróci

 

W najbliższych miesiącach inflacja powinna utrzymywać się na niskim poziomie. Taki scenariusz jest przewidywany nie tylko w lipcowej projekcji inflacji NBP, ale też przez ekspertów z Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC). Opublikowany przez nich Wskaźnik Przyszłej Inflacji od miesięcy pozostaje na niskim poziomie. W październiku wskaźnik obniżył się o 0,4 pkt. Co nadmiernie nie dziwi, w ocenie ekspertów BIEC zagrożenie odbicia inflacyjnego jest w dalszym ciągu niewielkie. Przypomnijmy, że wskaźnik publikowany przez biuro stanowi prognozę o kilkumiesięcznym horyzoncie.

 

Utrzymanie domu nieznacznie droższe niż rok temu

 

W październiku poznaliśmy też statystyki GUS pokazujące kwotowo, ile przeciętny Polak wydawał co miesiąc na utrzymanie mieszkania w 2013 roku (badanie „Budżety gospodarstw domowych”). Wynika z nich, że średnio w grudniu 2012 roku wydatki wynosiły 220,56 zł. Dotychczas Lion’s Bank szacował wydatki przeciętnego gospodarstwa domowego na podstawie danych urzędu za grudzień 2012 roku.

 

Na utrzymanie mieszkania, podobnie jak w przypadku koszyka inflacji, składają się koszty eksploatacyjne, energii i wody. Na podstawie tempa wzrostu cen można szacować, że dziś na utrzymanie mieszkania czteroosobowa rodzina wydaje 884,9 zł, czyli niespełna złotówkę więcej niż w sierpniu czy styczniu br. W ciągu 12 miesięcy koszt utrzymania modelowej rodziny podniósł się o 13,5 zł.

 

Bartosz Turek

Źródło: Lion’s Bank

W przyszłym roku zapłacimy więcej za domy, mieszkania i garaże

Minister Finansów oświadczył, że w 2015 roku maksymalne stawki podatku od gruntów i budynków mieszkalnych będą minimalnie wyższe niż w bieżącym. Podatnicy będą musieli odprowadzać nieco wyższe kwoty do urzędu skarbowego.

Stawki maksymalne podatków i opłat lokalnych w przyszłym roku wzrosną o 0,4 proc. w porównaniu ze stawkami aktualnymi. O tyle właśnie podniosły się ceny towarów i usług w pierwszej połowie 2014 r., a to jest wskaźnik, na podstawie którego waloryzowane są stawki maksymalne m.in. podatku od środków transportowych, podatku od nieruchomości, opłaty miejscowej, targowej i uzdrowiskowej i podatku od psa. Minister Finansów wyliczył więc i zaakceptował podwyższone stawki maksymalne, tym samym podpisane zostało obwieszczenie w sprawie maksymalnych stawek kwotowych podatków i opłat lokalnych na 2015 r.

Zgodnie z obwieszczeniem nominalne stawki maksymalne za grunty firmowe i mieszkalne, a także domy i mieszkania wzrosną o 1 grosz. O tyle samo wzrosną stawki opłaty miejscowej i uzdrowiskowej.

Za wolnostojące garaże i pomieszczenia, na które właściciel dysponuje aktem własności od mieszkania, trzeba będzie zapłacić o 4 grosze więcej za każdy metr kwadratowy powierzchni użytkowej.

Trochę większe podwyżki dotyczą przedsiębiorców. Stawka maksymalna podatku za 1 metr kwadratowy powierzchni w obiektach firmowych podniesie się bowiem o 10 groszy.

Warto jednak zauważyć, że stawki ujęte w obwieszczeniu to górny poziom, który stanowi wyznacznik dla rad gmin i miast. W praktyce to one decydują o wysokości stawek, jakie będą obowiązywały w kolejnym roku w ich obrębie. Niski wskaźnik wzrostu inflacji nie powinien jednak zachęcać gmin do podnoszenia stawek maksymalnych, zwłaszcza, że większość z nich określiła stawki, które już są na maksymalnym poziomie.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Lokaty dały dobrze zarobić, mimo niskiego oprocentowania

Właściciele zakładanych przed rokiem 12-miesięcznych depozytów bankowych mogą zacierać ręce. Choć otwierali lokaty w okresie silnych spadków oprocentowania, udało im się osiągnąć stosunkowo wysoki realny zysk.

Zakładane w lipcu ubiegłego roku 12-miesięczne lokaty ze stałym oprocentowaniem, po uwzględnieniu 19-proc. podatku oraz wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych (-0,2 proc. r/r), zakończyły się ze średnią rentownością na poziomie 2,4 proc. To o 0,56 pkt proc. mniej niż przed rokiem, ale jednocześnie 0,36 pkt proc. więcej niż miesiąc temu. Osiągnięty przez amatorów lokat zysk jest tym bardziej wartościowy, że wyjściowe (nominalne) przeciętne oprocentowanie 12-miesięcznych lokat w lipcu ubiegłego roku wynosiło już tylko 2,71 proc. Kluczowa w tym przypadku okazała się ujemna dynamika cen.

 

Dla porównania, podobny realny zysk zanotowano na przykład w styczniu 2013 r., ale wtedy przy inflacji na poziomie 1,7 proc. r/r kończyły się lokaty oprocentowane na 4,93 proc. Przy okazji konfrontacja ta pokazuje, że nie należy przesadnie emocjonować się niskimi stawkami w momencie zakładania depozytu, bo i tak – jeśli mówimy o ujęciu realnym – ostatnie słowo należeć będzie do poziomu cen.

1nY2DUmlHOhdK_m6f041321

 

Źródło: Open Finance.

 

Na najlepszych lokatach klientom udało się wycisnąć ponad 3 proc. realnego zysku. Najwięcej zarobili ci, którzy skorzystali z oferty BIZ Banku (wówczas działającego pod nazwą FM Bank) na 3,8 proc. w skali roku. Po uwzględnieniu podatku i deflacji realnie zarobili oni 3,28 proc. Klienci Inteligo (3,7 proc. w ujęciu nominalnym) zarobili natomiast 3,2 proc. Niewiele niższą rentownością zakończył się natomiast lokaty w Getin Banku, Idea Banku i Meritum Banku, które wyjściowo oprocentowane na 3,5 proc. dały 3,04 proc. realnego zysku.

 

Nawet właściciele najniżej oprocentowanych depozytów nie mają szczególnych powodów do zmartwień, bo nie tylko zachowali oni realną wartość powierzonych bankom oszczędności, ale także zarobili sporo powyżej 1 proc. Dla przypomnienia, to poziom prawie nieosiągalny przez większość 2011 i dużą cześć 2012 r. Tymczasem lokata na 1,5 proc. w Banku BGŻ dała realnie zarobić 1,42 proc., a oferta BZ WBK na 1,75 proc. przyniosła klientom 1,62 proc. rzeczywistej rentowności. Z kolei w Citi Handlowym, Deutsche Banku, neoBanku i Raiffeisen Polbanku, gdzie proponowano klientom niskie 2 proc. w ujęciu nominalnym, wypracowano 1,82 proc. zysku po uwzględnieniu podatku i zmiany poziomu cen.

 

W przypadku zakładanych obecnie lokat (średnia dla rocznych depozytów to 2,6 proc.) należy liczyć się z możliwością wypracowania zauważalnie niższej realnej rentowności. Gdyby inflacja w sierpniu przyszłego roku znalazła się na poziomie około 1,5 proc. r/r (założenie na podstawie projekcji Narodowego Banku Polskiego), w żadnym z banków nie udałoby przebić bariery 2 proc. i tylko w kilku bankach realny zysk przekroczyłby 1 proc. Co więcej, depozyty ze stawką poniżej 1,86 proc. przyniosłyby stratę po opodatkowaniu i uwzględnieniu wzrostu cen. I choć uwzględniając sytuację polityczno-ekonomiczną scenariusz ten wydaje się mocno niepewny, to jeszcze nie powód, aby lokować oszczędności na pierwszym lepszym zaoferowanym przez bank depozycie licząc, że deflacja lub wyjątkowo niska inflacja utrzyma się przez długi czas.

 

Michał Sadrak

Źródło:  Open Finance

Jak zyskać 1000 zł dodatku do emerytury?

Niedawno wybraliśmy pomiędzy OFE i ZUS-em. Decyzja ta w pewnym stopniu zaważy na naszej finansowej przyszłości, ale jak pokazują najnowsze wyliczenia, niezależnie od wybranego wariantu, przyszła emerytura może nie być satysfakcjonująca. Jak sprawić, by była wyższa?

Kluczem do sukcesu jest systematyczność i odkładanie części swoich dochodów na przyszłość już przy podejmowaniu pierwszej pracy. Niestety, dla dwudziestokilkulatka emerytura jest czymś bardzo odległym. Dopiero wraz z wiekiem, najczęściej około czterdziestki, beztroska przechodzi w refleksję, czy świadczenia wypłacane przez państwo będą wystarczające w późniejszych latach życia. Obawa ta nie jest bezpodstawna. Obecnie przeciętna emerytura w Polsce stanowi około 60% ostatnich zarobków pracownika, ale szacuje się, że w przyszłości może wynieść zaledwie 35-40% ostatniej wypłaty.

Dzisiejszy czterdziestolatek, przy zarobkach rzędu 3000 zł miesięcznie na rękę, w wieku 67 lat może liczyć na ostatnie wynagrodzenie w wysokości 5200 zł, zakładając, że jego pensja będzie rosła rocznie w tempie 2% powyżej inflacji. W tej sytuacji jego emerytura z systemu obowiązkowego wyniesie nie więcej niż 2000 zł miesięcznie – wylicza Maciej Rogala, ekspert od systemów emerytalnych i właściciel serwisu Emerytariusz.pl.

Oszczędności czterdziestolatka

Załóżmy, że przykładowy czterdziestolatek, pan Piotr, będzie odkładał z każdej wypłaty 250 zł miesięcznie przez okres 27 lat. Po osiągnięciu wieku emerytalnego, tj. w wieku 67 lat chciałby otrzymać dodatek w wysokości 1000 zł miesięcznie, wypłacany przez okres 15 lat. Jak to osiągnąć?

Pan Piotr może pokusić się o ulokowanie środków na popularnej lokacie bankowej lub w funduszu pieniężnym, jednak oczekiwany zysk z takiej inwestycji kształtuje się na poziomie inflacji lub 1-2 punkty procentowe powyżej. To za mało. – Korzystając wyłączne z tej formy pomnażania kapitału w przyszłości otrzymamy dodatek w wysokości około 450-550 zł, czyli istotnie niższy od oczekiwanego – mówi Maciej Rogala.

Zysk 5% powyżej inflacji to minimum

Aby nasz bohater otrzymał miesięczny dodatek do emerytury w wysokości 1000 zł, musiałby pomnażać swoje oszczędności w tempie co najmniej 5% powyżej inflacji. Rezultat ten może osiągnąć inwestując np. w akcje spółek notowanych na giełdzie, kupując je samodzielnie lub za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. Jak jednak podkreśla Maciej Rogala, powierzenie środków towarzystwu funduszy inwestycyjnych (w skrócie TFI), jest rozwiązaniem o wiele wygodniejszym i bezpieczniejszym. – Dzięki ulokowaniu kapitału w funduszu inwestycyjnym już od pierwszej składki minimalizujemy nieuniknione w przypadku akcji ryzyko, jako że fundusz inwestuje w wiele różnych spółek – tłumaczy Maciej Rogala.

Waldemar Wołos, dyrektor ds. rozwoju nowych produktów Union Investment TFI dodaje natomiast, że decydując się na inwestycję w akcje powinniśmy być świadomi mechanizmu zmian cen akcji w czasie, co przygotuje nas na wahania wartości inwestycji i pozwoli konsekwentnie, bez ulegania emocjom realizować założony przez nas cel.

Efektywnie i bez podatku

Zdaniem eksperta Union Investment TFI podstawą efektywnego planu emerytalnego jest regularne odkładanie niewielkich kwot. Wynika z tzw. efekt procentu składanego, który ma miejsce m.in. przy lokowaniu w fundusze inwestycyjne. – Na nasz przyszły zysk pracuje nie tylko powierzony przez nas kapitał, ale również wypracowane w toku inwestycji odsetki. Efekt ten możemy porównać do kuli śnieżnej, która im dalej się toczy, tym większa się staje – wyjaśnia Waldemar Wołos.

W przypadku inwestowania w akcje systematyczne wpłaty mają również zaletę, że prowadzą do uśredniania ceny, po której kupujemy papiery wartościowe bądź jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Dzięki temu unikamy ryzyka wpłacenia większej sumy pieniędzy „na górce”, tuż przed tym, jak giełda wejdzie w fazę cyklicznej bessy, której następstwem jest okresowy spadek wartości naszej inwestycji – dodaje.

Specjaliści radzą również, by odkładając na emeryturę korzystać ze specjalnie stworzonych do tego celu rozwiązań – np. IKE (Indywidualnego Konta Emerytalnego). Konto tego typu daje dostęp do różnych instrumentów finansowych, ale co najważniejsze – oferuje ulgę podatkową, którą pozwala znacząco zwiększyć finalną wartość inwestycji.

W przypadku IKE osoba oszczędzająca, która osiągnie wiek emerytalny jest zwolniona z podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatku Belki), który w przypadku każdego innego produktu finansowego – także lokaty bankowej – jest naliczany przy wypłacie środków.

Jak pokazują powyższe wyliczenia i wskazówki, nawet czterdziestolatek ma możliwości, by zabezpieczyć swoją emerytalną przyszłość. A że prognozowane świadczenia z systemu obowiązkowego nie wyglądają zbyt zachęcająco, z pewnością warto z tych możliwości skorzystać.

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

Co z ratami kredytów po decyzji RPP?

Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych. Zdaniem części ekonomistów na podwyżkę możemy poczekać jeszcze nawet rok. Pojawiają się nawet głosy o pewnym prawdopodobieństwie kolejnej obniżki. Wygląda więc na to, że niskimi ratami będziemy cieszyli się jeszcze przez jakiś czas. Expander zwraca jednak uwagę, aby nie przejadać tych oszczędności. Stopy procentowe nie zostaną na tak niskim poziomie na zawsze.

Po ubiegłorocznych spadkach wysokości rat kredytów hipotecznych, mogliśmy w ostatnim czasie zaobserwować ich powolny wzrost. Zjawisko to dotyczy kredytów nowo udzielanych, a nie tych spłacanych już od kilku lat. Na poziom ich oprocentowania i rat wpływa bowiem nie tylko wysokość stóp procentowych, ale także marże ustalane przez banki. Te natomiast w ostatnim czasie rosły.

Obecnie średnia marża kredytu z wkładem własnym w wysokości 25%, wynosi 1,73%. Tymczasem dwa lata temu było to 1,42%. Marże są więc wyższe, ale trzeba zauważyć, że ich poziom nadal nie jest wysoki. Należy bowiem przypomnieć, że w latach 2009-2010 udzielano więcej kredytów niż obecnie, a ich średnie marże przekraczały w tamtym czasie 2%.

Przyjrzyjmy się wysokości rat. Obecnie, przy kredycie na kwotę 300 000 zł, udzielonym na 30 lat, wynosi ona około 1 510 zł. Na początku 2009 r. miesięcznie płaciliśmy natomiast aż 2 252 zł. Od tego czasu raty zmniejszyły się więc aż o jedną trzecią. Stało się tak ponieważ średnie oprocentowanie kredytów spadło z 8,24% do 4,45%. Gdy jednak spojrzymy na to, co dzieje się z ratami w ostatnich miesiącach, zauważymy ich powolny wzrost, czego przyczyną są wspomniane już podwyżki marż wprowadzane przez banki.

Wzrost rat może przyspieszyć w przyszłym roku

 W ostatnim czasie raty rosły powoli, gdyż podwyżki marż były stosunkowo niewielkie. W przeciągu ostatnich dwóch lat ich wzrost wyniósł łącznie 0,31 pkt. proc (z 1,42% do 1,73%). Tymczasem gdy RPP zdecyduje o podniesieniu stóp procentowych, już pierwsza podwyżka wyniesie zapewne 0,25 pkt. proc. Warto zauważyć, że w czasie całej ostatniej serii podwyżek stopy wzrosły łącznie o 1,25 pkt. proc. Gdyby tak samo było i tym razem, to oprocentowanie z obecnego poziomu 4,45% wzrosłoby do 5,70%. Rata wzrosłaby natomiast z 1 510 zł do 1 740 zł.

Warto więc korzystać z okresu niskich rat i odkładać część zaoszczędzonych pieniędzy na przyszłość. Stopy procentowe nie pozostaną bowiem wiecznie na tak niskim poziomie. Zapewne zaczną rosnąć już w przyszłym roku. Co więcej, stawka WIBOR, od której zależy oprocentowanie kredytów hipotecznych, może rosnąć jeszcze nawet w tym roku. Reaguje ona bowiem zwykle z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem na możliwe decyzje RPP.

A może raty jeszcze spadną?

 Na koniec należy jednak wspomnieć, że niektórzy eksperci wskazują na jeszcze inny, mniej prawdopodobny, scenariusz mówiący o kolejnej obniżce stóp. Mogłoby do tego dojść gdyby kondycja gospodarki osłabła, a inflacja pozostałaby na bardzo niskim poziomie. Wtedy RPP mogłaby zdecydować o obniżce stóp o 0,25 pkt. proc., co oczywiście przełożyłoby się na oprocentowanie kredytów i raty. Średnie oprocentowanie osiągnęłoby wtedy rekordowo niski poziom 4,20%. Rata spadłaby z obecnego poziomu 1 510 zł do 1 467 zł.

 

Oprocentowanie i raty kredytów hipotecznych

 

Okres

Oprocentowanie

Rata

sty 2009

8,24%

2 252 zł

sty 2010

6,86%

1 968 zł

sty 2011

5,67%

1 736 zł

sty 2012

6,37%

1 871 zł

sty 2013

5,79%

1 758 zł

sty 2014

4,35%

1 494 zł

maj 2014

4,45%

1 510 zł

Po podwyżce o 0,25 pkt. proc.

4,70%

1 555 zł

Po serii podwyżek o 1,25 pkt. proc.

5,70%

1 740 zł

Po obniżce stóp o 0,25 pkt. proc.

4,20%

1 466 zł

Opracowanie: Expander Advisors

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Źródło: Expander