Archiwa blogu

WIG osiągnął poziom wysokiej hossy

Na Giełdzie Papierów Wartościowych indeks WIG zakończył drugi tydzień tego miesiąca bardzo wysoką hossą na poziomie 55,6 tys. pkt. To oznacza, że już niewiele brakuje mu do rekordowego poziomu sprzed siedmiu lat, kiedy to skończył z wynikiem 67,6 tys. punktów.

Obecny wynik może wydawać się nieco nielogiczny w obliczu napływających w ostatnim czasie danych makroekonomicznych dotyczących spadku tempa krajowej gospodarki. Przekłada się to również na trudności podmiotów giełdowych w polepszaniu swoich wyników finansowych, co z kolei jest niesprzyjające dla wzrostów kursów. Wskaźnik produkcji przemysłowej, który jest mocno związany z indeksem WIG, w zeszłym miesiącu osiągnął poziom o 1,9 proc. niższy niż przed rokiem. Jednak, mimo tego, rynek akcji odnotował wzrost.

Rynek giełdowy przewiduje sytuację gospodarczą z kilkukwartalnym wyprzedzeniem. Ostatnie dane makroekonomiczne wskazują na to, że nastąpi kolejna obniżka stóp procentowych, a to będzie skutkowało niższymi kosztami finansowymi firm. Będzie ona też miała wpływ na modele wyceniania spółek, co oznacza, że przy identycznym poziomie zysków, inwestorzy będą skłonni za akcje zapłacić więcej. Przy teraźniejszych niskich stopach na zyskowności tracą obligacje i depozyty, co powoduje, że inwestorzy poszukują wyższych stóp zwrotu na innych rynkach, w tym rynku akcji. Wszystko to pozwala domyślać się, iż można spodziewać się kontynuacji napływu pieniędzy do funduszy inwestujących w akcje.

W dalszej perspektywie czasu można przewidywać, że spadek stóp procentowych przełoży się na większą aktywność gospodarczą i wyższe tempo wzrostu gospodarczego.

Mówiąc krótko, rynek akcji wykorzystuje aktualnie scenariusz przewidujący, że spowolnienie ma tylko tymczasowy charakter.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Gdzie gromadzi aktywa największy norweski fundusz?

Wartość aktywów Norweskiego Państwowego Funduszu Emerytalnego jest obecnie wyceniana na 890 mld dolarów. Porównując, średnia wartość PKB Polski w zeszłym roku była na poziomie 517 mld dolarów.

Wspomniana wartość aktywów zgromadzonych w norweskim funduszu została uzyskana na koniec czerwca tego roku Szacunki portalu Quartz wykazują, że to tyle samo ile łączna rynkowa kapitalizacja trzech największych spółek z sektora energetycznego tj. firm Chevron, Shell i Exxon. Populacja Norwegi to zaledwie 5 mln osób, dlatego na jednego mieszkańca przypada 178 tys. dolarów oszczędności zebranych na największym na rynku finansowym funduszu majątkowym. W przeciągu sześciu lat ma się on rozrosnąć do 1,1 bln dolarów.

Pod koniec czerwca tego roku 61,3 proc. aktywów funduszu stanowią inwestycje w akcje spółek obecnych na giełdzie, 31,6 proc. – obligacje, a 1,2 proc. – nieruchomości. Obowiązująca zasada eliminuje możliwość dokonywania przez fundusz jakichkolwiek inwestycji w Norwegii.

Według przyjętej niedawno nowej strategii inwestycyjnej, NPFE ma teraz bardziej inwestować na rynku nieruchomości (dotychczas umieszczał tu najwięcej 5 proc. aktywów) oraz więcej inwestować na rynkach wschodzących.  Agencja Bloomberg podaje, że inwestycje w Europie mają zostać ograniczone z 46 proc do 40 proc. udziałów w portfelach.

Aktualnie 9,9 proc. akcji oraz 13,4 proc. obligacji będących w portfelu norweskiego funduszu stanowią papiery rynków wschodzących, Największym z nich, na których zaangażowany jest fundusz, są Chiny. Stamtąd pochodzi dziś 2,4 proc. aktywów funduszu.

Najnowsze dane pokazują, że w drugim kwartale stopa zwrotu osiągnięta przez norweski fundusz wyniosła 3,3 proc. Zysk, jaki przyniosły inwestycje na rynkach wschodzących to 7,4 proc. Rósł on przede wszystkim dzięki Rosji, Turcji, Indiom i Brazylii. Z kolei rynki rozwinięte przyniosły zysk funduszowi w wysokości 3,7 proc.

Norwegia, mimo że nie współtworzy Unii Europejskiej respektuje sankcje nałożone na Rosję przez UE i Stany Zjednoczone. Od ośmiu miesięcy nie doszło do żadnych transakcji funduszu z uczestnictwem rosyjskich aktywów.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Bessa nie grozi małym i średnim spółkom

Sytuacja na rynku małych i średnich firm coraz bardziej niepokoi inwestorów.Ma ona jednak raczej niewiele wspólnego z perspektywami naszej gospodarki.Choć tempo wzrostu PKB prawdopodobnie w najbliższym czasie wyhamuje, będzie to jedynie chwilowa zadyszka, która nie przeszkodzi w trwałej poprawie wyników spółek i notowań ich akcji.

 

Analizując sytuację i perspektywy segmentu małych i średnich firm warszawskiego parkietu, wypada zacząć od uświadomienia sobie dwóch istotnych faktów. Po pierwsze, obecne pogorszenie koniunktury, zarówno w przypadku mWIG40, jak i sWIG80 (obecnie MiS80) poprzedzone zostało trwającą niemal dwa lata hossą, niewrażliwą na oddziaływanie wielu negatywnych czynników, w tym także fundamentalnych. Po drugie, w ostatnim czasie widoczne są spore różnice między wskaźnikiem średnich spółek a indeksem maluchów, na korzyść tego pierwszego. Jednym z głównych czynników, za pomocą którego te różnice da się wyjaśnić, jest niższa płynność w przypadku firm najmniejszych i wynikająca z tego przypadkowość zmian kursów. Zniechęca ona także inwestorów, zarówno tych większych, instytucjonalnych, jak i indywidualnych. Z wyciąganiem poważniejszych wniosków, czyli doszukiwaniem się wzajemnych związków kondycji giełdowych „misiów” i gospodarki oraz obawami przed bessą, w takich warunkach lepiej zachować ostrożność.

 

2rgvaymVY63Gd_fbc8d13

 

Źródło: na podstawie danych GPW.

 

Hossa małych i średnich spółek zaczęła się niemal jednocześnie, pod koniec 2011 r. W tym samym czasie dynamiczny rajd rozpoczął także WIG20, jednak zakończył się on już w pierwszych dniach lutego 2013 r., a więc trwał zaledwie nieco ponad miesiąc, po czym indeks zniżkował aż do końca maja, pogłębiając dołek z jesieni 2011 r. Analogiczna korekta w przypadku mWIG40 i MiS80 rozpoczęła się nieco później i miała znacznie bardziej łagodny przebieg. Późniejszy rajd indeksu blue chips imponował dynamiką, lecz bykom impetu starczyło jedynie do pierwszych dni 2013 r. Od tego czasu WIG20 tkwi w trendzie bocznym o wyraźnie zmniejszającym się zakresie wahań. Tymczasem wskaźniki małych i średnich firm mniej spektakularnie, ale za to znacznie bardziej konsekwentnie szły w górę aż do późnej jesieni 2013 r., a więc niemal rok dłużej niż WIG20. Dwuletnia hossa wyniosła w górę wskaźnik najmniejszych firm o ponad 80 proc., a mWIG40 zyskał w tym czasie 66 proc.

 

W październiku 2013 r. rozeszły się zresztą drogi mWIG40 i MiS80. Wskaźnik maluchów znalazł się w silnej tendencji spadkowej, w wyniku której stracił ponad 20 proc., a więc spełnił formalne kryterium bessy. Natomiast indeks średnich spółek wszedł w trend boczny, zniżkując w najgorszym momencie nieco ponad 9 proc. Jeszcze mocniej różnice są widoczne z tegorocznej perspektywy. mWIG40 od początku roku zyskuje prawie 1 proc., a MiS80 traci ponad 17 proc. Negatywne oddziaływanie czynników związanych z osłabieniem koniunktury gospodarczej dotknęłoby prawdopodobnie w podobnym stopniu oba te segmenty naszego rynku.

Warto też przypomnieć, że od maja 2011 r. z 7,3 do 2,3 proc. obniżono wysokość składki trafiającej do OFE. To ograniczenie popytowej siły funduszy emerytalnych, po początkowym załamaniu na warszawskim parkiecie, wskaźniki małych i średnich firm zniosły o wiele lepiej niż WIG20. Nie ma więc powodu, by obecną słabość małych i średnich spółek wiązać wyłącznie z kolejną drastyczną redukcją roli OFE na warszawskim parkiecie.

 

Drugie przypomnienie, warte uwagi to fakt, że w czwartym kwartale 2011 r. polska gospodarka osiągnęła szczyt cyklu koniunkturalnego, a dynamika PKB wyniosła 4,9 proc., po czym znalazła się na równi pochyłej, zakończonej dołkiem w pierwszych trzech miesiącach 2013 r. Cały okres pogarszania sytuacji gospodarczej małe i średnie spółki przetrwały w bardzo dobrej kondycji. Kolejnym interesującym zjawiskiem jest fakt, że moment przełomu w gospodarce mWIG40 i MiS80 czciły kolejną dynamiczną fazą zwyżki. Szczyt hossy misiów przypadł na okres przyspieszenia tempa wzrostu PKB i zbliżania się do jego lokalnego maksimum, niekoniecznie kończącego cykl, lecz sygnalizującego przejściowe osłabienie, analogiczne do tego z lat 2004-2005. Tyle, że tym razem wszystkie prognozy mówią o kontynuacji wzrostu przez kolejne dwa lata, co sugerowałoby szczyt gospodarczej koniunktury w 2016 r. Za wcześnie chyba, by misie już ten moment dyskontowały.

 

Choć patrząc na zestaw czynników zewnętrznych i rodzimych, można się spodziewać pogłębienia spadkowej tendencji na naszym parkiecie, nie ma raczej podstaw do formułowania wniosków o wejściu rynku w fazę bessy. Choć trudno też liczyć na dynamiczny rajd w górę, można oczekiwać, że warszawskie indeksy zakończą rok na poziomach wyższych niż obecne.

 

Roman Przasnyski

Źródło:  Open Finance

Wyniki sprzedaży obligacji skarbowych w maju 2014 r.

W maju 2014 roku indywidualni nabywcy kupili obligacje oszczędnościowe o łącznej wartości 154,6 mln zł – o 28% więcej niż w kwietniu. Podobnie jak w poprzednich miesiącach największą popularnością cieszyły się obligacje 2-letnie.

W ubiegłym miesiącu Ministerstwo Finansów prowadziło sprzedaż następujących obligacji: 2-letnich (DOS0516), 3-letnich (TOZ0517), 4-letnich (COI0518) oraz 10-letnich (EDO0524). Nabywcy zakupili papiery skarbowe o łącznej wartości 154,6 mln zł, z czego niezmiennie największą popularnością cieszyły się obligacje 2-letnie. Ich sprzedaż wyniosła 71,1 mln zł, co stanowiło 46% całej majowej sprzedaży.

 

Od wielu miesięcy utrzymujemy oprocentowanie obligacji oszczędnościowych na niezmienionym poziomie, pomimo sukcesywnego spadku dochodowości obligacji sprzedawanych inwestorom hurtowym. Dwuletnie obligacje oszczędnościowe oprocentowane są np. w wysokości 3,00%, co oznacza, że oferujemy naszym nabywcom detalicznym możliwość oszczędzania ze znacznie wyższym zyskiem niż mają najwięksi „hurtownicy”. Na rynku hurtowym duzi inwestorzy mogą obecnie kupić obligacje dwuletnie z rentownością już tylko na poziomie 2,50%. Taka wysokość promocji dla nabywców detalicznych nie będzie mogła być utrzymana przez dłuższy czas– mówi Piotr Marczak, Dyrektor Departamentu Długu Publicznego w Ministerstwie Finansów.

 

Dwuletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe o oprocentowaniu stałym DOS0516

W maju 2014 roku sprzedano obligacje DOS0516 o wartości nominalnej 71,1 mln zł w tym 373,4 tys. zł w ramach Konta IKE-Obligacje. Cena jednej obligacji w okresie sprzedaży wynosiła 100 zł. Oprocentowanie obligacji ustalono na poziomie 3,00%. W drodze zamiany zakupiono obligacje dwuletnie o wartości nominalnej 25,5 mln zł, co stanowiło 35,8% sprzedaży. Cena zamiany wynosiła 99,90 zł.

 

Trzyletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe o zmiennej stopie procentowej TOZ0517

W maju 2014 roku sprzedano obligacje TOZ0517 o wartości nominalnej 29,5 mln zł, w tym 1,3 tys. zł w ramach Konta IKE-Obligacje. Cena jednej obligacji w okresie sprzedaży wynosiła 100 zł. Oprocentowanie obligacji w pierwszym okresie odsetkowym (6 miesięcy) ustalono na poziomie 3,30% w skali roku. W drodze zamiany zakupiono obligacje trzyletnie o wartości nominalnej 2,8 mln zł, co stanowiło 9,4% sprzedaży. Cena zamiany wynosiła 99,90 zł.

 

Czteroletnie indeksowane oszczędnościowe obligacje skarbowe COI0518

 

W maju 2014 roku sprzedano obligacje COI0518 o wartości nominalnej 31,7 mln zł, w tym 50,8 tys. zł w ramach Konta IKE-Obligacje. Cena jednej obligacji w okresie sprzedaży wynosiła 100 zł. Oprocentowanie obligacji w pierwszym rocznym okresie odsetkowym ustalono na poziomie 3,50%. W drodze zamiany zakupiono obligacje czteroletnie o wartości nominalnej 5,0 mln zł, co stanowiło 15,8% całej sprzedaży. Cena zamiany wynosiła 99,90 zł.

 

Emerytalne dziesięcioletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe EDO0524

W maju 2014 roku sprzedano obligacje EDO0524 o wartości nominalnej 22,3 mln zł, w tym 3,3 mln zł w ramach Konta IKE-Obligacje. Cena jednej obligacji w okresie sprzedaży wynosiła 100 zł. Oprocentowanie obligacji w pierwszym rocznym okresie odsetkowym ustalono na poziomie 4,00%. W drodze zamiany zakupiono obligacje dziesięcioletnie o wartości nominalnej 0,5 mln zł, co stanowiło 2,0% sprzedaży. Cena zamiany wynosiła 99,90 zł.

 

O obligacjach Skarbu Państwa

 

Obligacje skarbowe – dłużne papiery wartościowe emitowane przez Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Finansów. Emitent (Skarb Państwa) pożycza od nabywcy obligacji pewną sumę pieniędzy i zobowiązuje się ją zwrócić w określonym terminie (wykupić obligacje) oraz wypłacić odsetki. Wykup obligacji wraz z wypłatą należnych odsetek następuje ze środków budżetu państwa. Obligacje skarbowe to forma oprocentowanej pożyczki pieniężnej zaciąganej przez Skarb Państwa u osób zakupujących obligacje. Skarb Państwa finansuje z tej pożyczki potrzeby pożyczkowe budżetu państwa (w tym deficyt i spłaty zaciągniętego wcześniej zadłużenia). Skarb Państwa emituje:

 

Dwuletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe o oprocentowaniu stałym (DOS), cena sprzedaży 100 zł – równa wartości nominalnej, kapitalizacja roczna – odsetki wypłacane w dniu wykupu razem z nominałem, oprocentowanie stałe ustalone przez Emitenta, wykup po 2 latach od dnia zakupu.

 

Trzyletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe o zmiennej stopie procentowej (TOZ),cena sprzedaży 100 zł – równa wartości nominalnej, oprocentowanie zmienne, obliczane co pół roku na podstawie stawki WIBOR 6M (średnia stawka, po której największe banki w Polsce pożyczają sobie środki pieniężne na okres 6 miesięcy), odsetki wypłacane co pół roku (za ostatni okres razem z nominałem), wykup po 3 latach od dnia zakupu.

 

Czteroletnie indeksowane oszczędnościowe obligacje skarbowe (COI), cena sprzedaży 100 zł – równa wartości nominalnej, oprocentowanie stanowiące sumę rocznej inflacji oraz marży ustalonej przez Emitenta, odsetki wypłacane raz na rok (za ostatni okres razem z nominałem), wykup po 4 latach od dnia zakupu.

 

Emerytalne dziesięcioletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe (EDO), cena sprzedaży 100 zł – równa wartości nominalnej, oprocentowanie stanowiące sumę rocznej inflacji oraz marży ustalonej przez Emitenta, odsetki wypłacane na koniec inwestycji razem z nominałem, kapitalizacja roczna, wykup po 10 latach od dnia zakupu.

Źródło: Ministerstwo Finansów

Ranking funduszy emerytalnych

Po trzech słabych miesiącach, przyszedł czas na wypracowanie zysków z funduszy emerytalnych. W maju ich jednostki zarobiły średnio +0,23%.

 

Od kiedy ponad połowa aktywów OFE została przetransferowana do ZUS, ich wyniki są ściśle powiązane z sytuacją na warszawskim parkiecie. Tymczasem korzystne nastroje, które w ostatnim miesiącu zagościły na rynkach zagranicznych, niekoniecznie przekładają się na sytuację na GPW. Indeksy na Wall Street, czy niektóre indeksy w Europie, w tym DAX, wyznaczały nowe historyczne rekordy. Rynki europejskie przede wszystkim wspiera oczekiwanie na luzowanie polityki pieniężnej ze strony Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Choć polski rynek wyrwał się z nerwowej konsolidacji z ostatnich tygodni, osiągnięte stopy zwrotu są symboliczne. Indeks szerokiego rynku WIG zyskał jedynie +0,3%. Najlepiej wypadły spółki o średniej kapitalizacji, których indeks wzrósł o +0,9%. W tym czasie zarówno indeks dużych spółek – WIG20, jak i o mniejszej kapitalizacji, zgrupowane w indeksie MiS80, poniosły straty, odpowiednio -0,4% oraz -0,02%.

 

Wszystkie otwarte fundusze emerytalne zakończyły maj z dodatnią stopą zwrotu. Po 3 miesiącach zwiększonej rozbieżności pomiędzy ich wynikami, w maju różnica między najlepszym i najsłabszym wyniosła jedynie 0,5 pkt proc. Tym razem najwyższą stopę zwrotu wypracowali zarządzający Pekao OFE, +0,6%, a najniższą – Generali OFE – zaledwie +0,05%. Biorąc pod uwagę wyniki od początku roku, najlepiej wypadają OFE PZU „Złota Jesień” oraz Aviva OFE, których jednostki zyskały po +2,3%. Najsłabiej wypada natomiast Amplico OFE, z wynikiem +0,6%.

b405c87ea98a53

W majowym rankingu funduszy emerytalnych, bazującym na wskaźniku information ratio, najwyższą notę 5a w zestawieniu długoterminowym utrzymały Nordea OFE oraz PKO BP Bankowy OFE. Jednocześnie oba fundusze otrzymały nieco słabszą ocenę w horyzoncie rocznym – 4a.

 

W zestawieniu zwraca uwagę wyraźna poprawa oceny krótkoterminowej OFE PZU „Złota Jesień”, która wzrosła do najwyższego poziomu 5a, podczas gdy jeszcze 4 miesiące temu było to zaledwie 2a. To zasługa zarówno ograniczenia ryzyka, jak i poprawy wyników. Ostatnie 4 miesiące fundusz kończył w pierwszym lub drugim kwartylu stóp zwrotu, dzięki czemu wynik za ostatni rok na poziomie +6,6% , wyższy od średniej o +0,6 pkt proc., uplasował go na drugim miejscu w grupie.

 

W odwrotnej sytuacji jest OFE Pocztylion. Od wielu miesięcy fundusz ten utrzymuje notę długoterminową na niskich poziomach 1a-2a, jednak ostatnio wyraźnie poprawił ocenę krótkoterminową, która wzrosła nawet do 4a. Niestety stan ten nie trwał długo i w maju spadła do najniższego poziomu 1a. Za pogorszenie noty odpowiada zarówno znaczny wzrost ryzyka, jak i pogorszenie wyników na tle konkurencji. Marzec i kwiecień fundusz kończył na ostatnim miejscu, a maj na dziewiątym wśród trzynastu OFE. W efekcie znalazł się na końcu zestawienia rocznych stóp zwrotu z wynikiem +5,2%, o -0,7 pkt proc. słabszym od średniej.

 

Zespół Analiz Online

 

Edukacja finansowa i inwestowanie? Coraz częściej online

Internet jest najczęściej wykorzystywanym przez Polaków źródłem pozyskiwania informacji na tematy finansowe. I najbardziej wiarygodnym – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Domu Maklerskiego BOŚ i Union Investment TFI.

Choć wydawałoby się, że w takiej dziedzinie jak finanse bezpośrednia relacja
z ekspertem jest najbardziej preferowaną drogą do pozyskiwania wiedzy, badanie pokazuje, że jedynie 35% respondentów wykorzystuje to źródło. Znacznie większy odsetek Polaków, aż 60%, informacje na tematy finansowe pozyskuje samodzielnie, poprzez strony internetowe instytucji finansowych. Co warte podkreślenia, strony te są uważane przez respondentów za równie wiarygodne jak samodzielnie dokonywane przez nich analizy danych rynkowych czy funduszy inwestycyjnych.

W dzisiejszych czasach osoby pomnażające swój kapitał oczekują, że instytucja finansowa będzie nie tylko dostarczycielem wysokiej jakości rozwiązań finansowych, ale także partnerem w inwestycji – mówi Piotr Minkina, Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych Union Investment TFI. – Firmy dbające o partnerskie relacje przygotowują dla inwestorów analizy rynkowe, komentarze ekspertów czy też materiały edukacyjne. Wszystko po to, by czuli się oni komfortowo. Taka transparentność buduje zaufanie, stąd duża wiarygodność stron instytucji finansowych i rosnące ich wykorzystanie w charakterze źródła informacji – dodaje.

Ważnym źródłem informacji na tematy finansowe są publikacje w Internecie (51%), artykuły prasowe (48%) oraz programy telewizyjne lub radiowe (44%). Badani wskazali również, że dość często (41%) korzystają z opinii znajomych, jednak nie jest to ich zdaniem wiarygodne źródło informacji o zagadnieniach związanych z finansami. Publikacje naukowe z dziedziny ekonomii i finansów cieszą się najmniejszą popularnością. Korzysta z nich jedynie 16% respondentów i co ciekawe – są uważane za najmniej wiarygodne.

Samodzielność, również w inwestycjach

Zakupy przez Internet z każdym rokiem cieszą się coraz większą popularnością klientów. Fakt ten nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę wygodę czy oszczędność czasu. Okazuje się, że Polacy coraz częściej dostrzegają zalety inwestowania za pośrednictwem sieci.

Badanie pokazuje, że już 72% badanych jest świadoma istnienia narzędzi online do kupowania jednostek funduszy inwestycyjnych i zarządzania nimi, choć dotąd jedynie 21% z nich korzysta lub korzystało.

Platformy online pozwalające na zakup jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych stają się z każdym rokiem stają się coraz popularniejsze. Dodając do tego rosnącą samodzielność Polaków w wyszukiwaniu informacji finansowych
w Internecie sądzę, że wielkimi krokami zbliżamy się również do „rewolucji” w sposobie inwestowania i przejścia od okienka bankowego do Internetu
– ocenia Michał Wojciechowski, z-ca Dyrektora Domu Maklerskiego BOŚ.

Badanie w formie ankiety internetowej zostało przeprowadzone na zlecenie Domu Maklerskiego BOŚ i Union Investment TFI przez Interaktywny Instytut Badań Rynkowych w marcu 2014 r. Wielkość próby: N=600, wiek: 20-65 lat.

Jak oszczędzać, gdy oprocentowanie lokat jest tak niskie

Utrzymujące się od wielu miesięcy niskie stopy procentowe sprawiają, że oszczędzanie na lokatach bankowych czy rachunkach oszczędnościowych jest mało atrakcyjne. Do inwestowania nie zachęcają też fundusze polskich akcji wykazujące w ostatnim czasie dużą zmienność. Expander zwraca uwagę, że rynek finansowy oferuje wiele możliwości inwestycyjnych, które mogą stanowić dobrą alternatywę w okresie niskich stóp procentowych.

 Ciekawymi i sukcesywnie zyskującymi na popularności rozwiązaniami są fundusze inwestycyjne zamknięte, których udział w rynku wynosi 38%, a aktywa w nich zgromadzone sięgają już 73 mld zł.

W porównaniu do bardziej znanego wariantu otwartego, mają znacznie większą swobodę inwestycyjną oraz nie muszą przestrzegać tak rygorystycznych limitów. Przykładowo mogą inwestować w udziały w spółkach niepublicznych, nieruchomości, instrumenty pochodne, surowce, waluty czy nawet wierzytelności. Jednak aby móc z powodzeniem realizować takie strategie, fundusze tworzone są na ściśle określony okres czasu, wymagają wyższych kwot wejścia oraz mają ograniczenia dotyczące nabywania i zbywania certyfikatów inwestycyjnych. Przystąpić można do nich tylko w okresach tzw. subskrypcji (zapisów), natomiast w trakcie trwania inwestycji – odkupywanie certyfikatów możliwe jest tylko w ściśle określonych terminach (np. co kwartał). Choć trzeba tez dodać, że certyfikaty niektórych funduszy są notowane na giełdzie i można je sprzedać lub kupić, gdy tylko znajdzie się kupiec czy sprzedający.

Warto również wspomnieć o zagranicznych funduszach inwestycyjnych, które posiadają bogatą ofertę i większe doświadczenie na rynkach zagranicznych niż krajowe TFI. W wielu przypadkach są również od nich tańsze. Decydując się jednak na taką inwestycję, warto wybierać jednostki uczestnictwa zabezpieczone przed negatywnymi zmianami kursu walutowego (tzw. PLN-hedge).

Kolejnym pomysłem mogą być fundusze realizujące strategie absolutnej stopy zwrotu, których celem jest osiągnięcie dodatniej stopy zwrotu niezależnie od sytuacji panującej na rynku. Na chwilę obecną segment ten liczy blisko 60 rozwiązań, z czego większość oferowana jest w formie funduszy inwestycyjnych zamkniętych (aż 43). Chociaż aktywa w nich zgromadzone sięgają 9,3 mld zł, a średnia stopa zwrotu za ostatnie 12 miesięcy z tej grupy wyniosła +6,6%, wyniki funduszy są jednak mocno zróżnicowane. Zdecydowanie bardziej rozbudowana w tym zakresie jest oferta funduszy zagranicznych. W Polsce dostęp do nich jest zazwyczaj ograniczony, dlatego można w nie inwestować np. poprzez produkty strukturyzowane.

 Produkty strukturyzowane sukcesywnie zyskują na znaczeniu, stanowiąc alternatywę dla lokat i funduszy inwestycyjnych. Łączą ochronę zainwestowanego kapitału
z możliwością uzyskania wysokich zysków. Taka kombinacja możliwa jest dzięki zintegrowaniu dwóch elementów: bezpiecznego (obligacje lub depozyt) i agresywnego (opcja). Celem pierwszego z nich, na którego zakup przeznacza się większość ze środków, jest ochrona zainwestowanego kapitału na koniec trwania produktu. Najczęściej jest pełna i wynosi 100%, co oznacza, że w najgorszym przypadku klient odzyska wszystkie wpłacone pieniądze. Na rynku dostępne są również produkty z częściową ochroną kapitału (np. 90 czy 80%), co przekłada się na możliwość zwiększenia potencjalnego zysku. Jednak w przypadku niepowodzenia oznacza stratę części zainwestowanych środków. Zadaniem drugiego elementu który tworzy produkt strukturyzowany (opcja) jest wygenerowanie zysku. Można ją porównać do „zakładu” o to jak zachowa się w przyszłości dany instrument bazowy, np. indeks giełdowy, surowiec czy waluta. W przypadku powodzenia, opcja może przynieść wysokie stopy zwrotu.

Popularnością w ostatnim czasie cieszą się także fundusze obligacji korporacyjnych oraz samodzielne inwestycje w takie obligacje. Takie inwestycje wiążą się ze zdecydowanie większym ryzkiem niż zakup np. w obligacji skarbowych, ale dają szansę na wyższe stopy zwrotu. Należy pamiętać, że samodzielna inwestycja w obligacje korporacyjne wymaga wiedzy oraz znajomości firmy i branży, w którą inwestujemy. Co więcej jest obarczona ryzykiem niewypłacalności emitenta. Warto również sprawdzić zawczasu, w co dokładnie inwestuje i czy nie naraża się na nadmierne ryzyko. Aby je zminimalizować, dobre fundusze zapewniają dużą dywersyfikację portfela.

Na koniec warto również wspomnieć o funduszach private equity, które dla większości inwestorów są niestety nieosiągalne. Wynika to z konieczności zaangażowania bardzo dużych środków finansowych oraz ze specyfiki ich działalności. Fundusze tego typu inwestują najczęściej w spółki niepubliczne, które są na wczesnych etapach rozwoju i mają duże perspektywy wzrostu. Stanowią przy tym ciekawą alternatywę dla rynków kapitałowych, ponieważ są z nimi praktycznie nieskorelowane, a w przypadku powodzenia – mogą wygenerować ponadprzeciętne stopy zwrotu. Trzeba jednak mieć na uwadze, że fundusze private equity wymagają długiego horyzontu inwestycji i są obarczone bardzo wysokim ryzykiem.

 Piotr Nowak

Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych i Ubezpieczeniowych

Expander Advisors