Archiwa blogu

Płacenie kartą pomaga uniknąć oszustwa

W czasie wakacji często pozwalamy sobie na więcej – chcemy aby był to czas relaksu i wypoczynku, a nie zmartwień i oszczędności. Płacąc za wakacyjne wyjazdy powinniśmy jednak zachować ostrożność. Gdy jest to możliwe warto regulować urlopowe rachunki za pomocą karty.  Dzięki temu, gdy biuro podróży czy hotel odrzuci naszą reklamację, wtedy bank może pomóc nam odzyskać pieniądze. Expander przypomina jednak, że taki sposób płatności może też mieć negatywne konsekwencje. Dzięki temu usługodawcy mogą odzyskać pieniądze, gdy to my spowodujemy jakieś  szkody.  

 

Okres wakacji to jeden z tych momentów w roku kiedy rosną wydatki w domowym budżecie. Wyjeżdżający na wczasy zwykle chcą spędzić czas na przyjemnościach, a to kosztuje. Bywa, że podczas letniego wypoczynku zapominamy o tym, że w życiu nie wszystko idzie po naszej myśli. Kłopotem na wakacjach może być np. niedotrzymanie przez organizatora wyjazdu warunków, jakie obiecywał nam
w momencie, gdy dokonywaliśmy rezerwacji. Problemy mogą się oczywiście pojawić także w sytuacji, gdy sami organizujemy swój wyjazd. Zarezerwowany apartament z tarasem i pięknym widokiem na miejscu może okazać się pokojem z jednym oknem, z którego widać jedynie ścianę sąsiedniego budynku. W najgorszym przypadku może się nawet okazać, że ktoś nas oszukał i pensjonat, w którym mieliśmy nocować nie istnieje.

 

Z wyjątkiem oszustwa, w powyższych sytuacjach, możemy oczywiście domagać się rekompensaty od biura podróży czy hotelu. Co jednak, jeśli nasza reklamacja nie zostanie uznana lub nie otrzymamy żadnej odpowiedzi? Wtedy pozostaje droga sądowa czy też zgłoszenie oszustwa na policji. Pieniędzy możemy jednak nigdy nie odzyskać lub może to wymagać dużego wysiłku.

 

Istnieje jednak łatwiejszy sposób na odzyskanie swoich pieniędzy od nieuczciwego usługodawcy czy sprzedawcy. Jest on jednak dostępny tylko dla tych, którzy płatności dokonali za pomocą karty. Jeśli mamy taką możliwość, to warto wybierać tą formę płatności, gdyż wtedy możemy liczyć na pomoc instytucji finansowej. Organizacje płatnicze stworzyły bowiem specjalne regulacje chroniące konsumentów. Zgodnie z nimi transakcje dokonane kartą można wycofać za pomocą usługi chargeback.

 

Aby liczyć na taką pomoc należy jednak przestrzegać pewnych zasad. Przede wszystkim bank może nam pomóc tylko jeśli podjęliśmy próbę kontaktu ze sprzedającym czy usługodawcą i domagaliśmy się zwrotu środków lub naprawienia szkody, ale nie przyniosło to rezultatu. Jeśli otrzymamy odpowiedź odmowną lub nie otrzymamy żadnej odpowiedzi, dopiero wtedy należy poprosić o pomoc bank, który wydał kartę.
W reklamacji należy opisać zaistniałą sytuację.

 

Jako załącznik warto przedstawić kopię umowy lub inne dokumenty potwierdzające, że usługa za którą zapłaciliśmy nie została wykonana lub że była ona niezgodna z zawartą umową. Mogą to być np. zdjęcia zrobione przez nas w hotelu oraz dla porównania te, jakie zostały zamieszczone w folderze reklamowym lub opis pokoju w umowie. Jeśli padliśmy ofiarą oszusta, który nie odbiera od nas telefonu oraz nie odpowiada na pisma i maile, to należy udokumentować, że podejmowaliśmy próby kontaktu. Dowodem na to może być np. kopia wysłanej reklamacji lub billing pokazujący, że próbowaliśmy wyjaśnić sprawę telefonicznie. Dobre udokumentowanie zaistniałej sytuacji znacznie zwiększa szanse na to, że bank zwróci pieniądze.

 

Druga strona medalu

Warto jednak dodać, że płatność dokonana za pomocą karty daje też pewne przywileje usługodawcom. Część hoteli czy wypożyczali samochodów wymaga przy rezerwacji podania numeru karty kredytowej.  Jeśli to my wyrządzimy jakąś szkodę, usługodawca może obciążyć kosztami naszą kartę. Stanie się tak np. gdy zniszczymy jakiś sprzęt w pokoju hotelowym. Po powrocie z wakacji możemy też zobaczyć na swojej karcie obciążenia z tytuły mandatów za przekroczenie prędkości. Może się tak zdarzyć, jeśli fotoradar zrobi nam zdjęcie w wypożyczonym samochodzie. Wtedy po pewnym czasie mandat przychodzi do wypożyczalni, a ta obciąża nim kartę klienta.

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Czas uzyskania kredytu – dlaczego jest tak ważny?

Kiedy planujemy zaciągnąć kredyt hipoteczny, najczęściej zastanawiamy się nad tym, który bank zaoferuje nam najtańszą ofertę. Chociaż koszt odgrywa bardzo ważną rolę, istotny jest również czas uzyskania kredytu. Ten niestety jest często odwrotnie proporcjonalny do jego ceny. Wiele osób jednocześnie chce bowiem zdobyć tani kredyt. Expander podpowiada więc, by wniosek złożyć do kilku banków przez co zwiększamy nasze szanse na terminowe wywiązanie się z zobowiązań względem dewelopera.

 

Myśląc o uzyskaniu kredytu hipotecznego, w pierwszej kolejności zastanawiamy się gdzie będzie on najtańszy. – To naturalne, że poszukujemy rozwiązań, które najmniej uszczuplą nasz domowy budżet – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors. – Przy wyborze nie należy jednak zapominać o czasie potrzebnym na jego uzyskanie. Jest to istotne szczególnie wtedy, gdy podpisaliśmy już umowę przedwstępną ze sprzedającym, w której zobowiązujemy się do pewnych terminów i wpłaciliśmy zaliczkę. Przekroczenie jednej z granicznych dat najczęściej skutkuje utratą pieniędzy – dodaje ekspert.

 

Przygotowanie do zaciągnięcia kredytu nie powinno więc ograniczać się jedynie do analizy samych kosztów i wyboru instytucji finansowej z najkorzystniejszą propozycją. Tam gdzie najwięcej osób wnioskuje o pieniądze z reguły także najdłużej czeka się na decyzję. – Warto więc składać wnioski do kilku banków jednocześnie, także do tych, których oferty nie znajdują się w czołówce rankingów. Na przykład dwa wnioski można wysłać do tych gdzie koszt jest bardzo niski, ale jeden dodatkowy do banku z nieco gorszą ofertą – radzi Sadowski. – Będzie to bardzo pomocne w sytuacji, gdy pierwsze dwa nie zdążą rozpatrzyć naszego wniosku lub odmówią wypłaty. Wtedy pozostaje oferta nieco droższa, która jednak pozwoli nam uniknąć utraty wpłaconej sprzedawcy zaliczki. Warto też dodać, że takiego droższego kredytu wcale nie musimy spłacać przez 20 czy 30 lat. Dużo zależy tu od czasu obowiązywania prowizji za wcześniejszą spłatę. Zwykle po 5 latach spłaty banki ją kasują. Wtedy nic nie stoi już na przeszkodzie, aby przenieść dług do innego banku, gdzie koszt będzie niższy – dodaje.

 

Dobrze więc zainteresować się także okresem niezbędnym na rozpatrzenie wniosku. Z pewnością pomocny w tej kwestii będzie doradca finansowy, który posiada takie informacje. Może on pomóc nie tylko w znalezieniu najtańszej oferty. Złoży on w naszym imieniu wnioski do kilku banków i dobierze je tak, aby nie dopuścić do sytuacji, że nie zdążymy uzyskać kredytu na czas.

 

Źródło: Expander

Edukacja finansowa i inwestowanie? Coraz częściej online

Internet jest najczęściej wykorzystywanym przez Polaków źródłem pozyskiwania informacji na tematy finansowe. I najbardziej wiarygodnym – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Domu Maklerskiego BOŚ i Union Investment TFI.

Choć wydawałoby się, że w takiej dziedzinie jak finanse bezpośrednia relacja
z ekspertem jest najbardziej preferowaną drogą do pozyskiwania wiedzy, badanie pokazuje, że jedynie 35% respondentów wykorzystuje to źródło. Znacznie większy odsetek Polaków, aż 60%, informacje na tematy finansowe pozyskuje samodzielnie, poprzez strony internetowe instytucji finansowych. Co warte podkreślenia, strony te są uważane przez respondentów za równie wiarygodne jak samodzielnie dokonywane przez nich analizy danych rynkowych czy funduszy inwestycyjnych.

W dzisiejszych czasach osoby pomnażające swój kapitał oczekują, że instytucja finansowa będzie nie tylko dostarczycielem wysokiej jakości rozwiązań finansowych, ale także partnerem w inwestycji – mówi Piotr Minkina, Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych Union Investment TFI. – Firmy dbające o partnerskie relacje przygotowują dla inwestorów analizy rynkowe, komentarze ekspertów czy też materiały edukacyjne. Wszystko po to, by czuli się oni komfortowo. Taka transparentność buduje zaufanie, stąd duża wiarygodność stron instytucji finansowych i rosnące ich wykorzystanie w charakterze źródła informacji – dodaje.

Ważnym źródłem informacji na tematy finansowe są publikacje w Internecie (51%), artykuły prasowe (48%) oraz programy telewizyjne lub radiowe (44%). Badani wskazali również, że dość często (41%) korzystają z opinii znajomych, jednak nie jest to ich zdaniem wiarygodne źródło informacji o zagadnieniach związanych z finansami. Publikacje naukowe z dziedziny ekonomii i finansów cieszą się najmniejszą popularnością. Korzysta z nich jedynie 16% respondentów i co ciekawe – są uważane za najmniej wiarygodne.

Samodzielność, również w inwestycjach

Zakupy przez Internet z każdym rokiem cieszą się coraz większą popularnością klientów. Fakt ten nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę wygodę czy oszczędność czasu. Okazuje się, że Polacy coraz częściej dostrzegają zalety inwestowania za pośrednictwem sieci.

Badanie pokazuje, że już 72% badanych jest świadoma istnienia narzędzi online do kupowania jednostek funduszy inwestycyjnych i zarządzania nimi, choć dotąd jedynie 21% z nich korzysta lub korzystało.

Platformy online pozwalające na zakup jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych stają się z każdym rokiem stają się coraz popularniejsze. Dodając do tego rosnącą samodzielność Polaków w wyszukiwaniu informacji finansowych
w Internecie sądzę, że wielkimi krokami zbliżamy się również do „rewolucji” w sposobie inwestowania i przejścia od okienka bankowego do Internetu
– ocenia Michał Wojciechowski, z-ca Dyrektora Domu Maklerskiego BOŚ.

Badanie w formie ankiety internetowej zostało przeprowadzone na zlecenie Domu Maklerskiego BOŚ i Union Investment TFI przez Interaktywny Instytut Badań Rynkowych w marcu 2014 r. Wielkość próby: N=600, wiek: 20-65 lat.