Archiwa blogu

Czym wyróżnia polski inwestor indywidualny od zagranicznego?

Wyniki Ogólnopolskiego Badania Inwestorów pokazują, że statystyczny polski inwestor indywidualny działa na Giełdzie Papierów Wartościowych średnio od ośmiu lat, wartość jego portfela inwestycyjnego to średnio ok. 30 tys. i składa się on głównie z akcji siedmiu firm.

Z badania zrealizowanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych wynika także, iż przeciętny inwestor indywidualny to mężczyzna mający wyższe wykształcenie w wieku 38 lat. Obecność na parkiecie giełdowym jest dla niego dodatkowym źródłem dochodów i poświęca jej nie więcej niż godzinę dziennie. Jego inwestycje skupiają się głównie na akcjach polskich spółek notowanych na warszawskiej giełdzie, a decyzje podejmuje bazując na własnych analizach i przeczuciu.

Wizerunek statystycznego polskiego inwestora indywidualnego w dużym stopniu różni się od tego funkcjonującego w innych krajach np. w Niemczech, Belgii czy w Australii. Tam przeciętny

inwestor jest znacznie starszy, a na giełdzie inwestuje od ponad 20 lat. Dodatkowo posiada większy portfel inwestycyjny, ale także spędza więcej czasu na giełdowej działalności. Spora część jego oszczędności pochodzi z rynku kapitałowego. Ma też więcej czasu, przez co częściej bierze udział np. w walnym zgromadzeniu.

Michał Masłowski, wiceszef SII mówi, że na podstawie przeprowadzonego badania można powiedzieć, że polski inwestor indywidualny pomału zbliża się swoim profilem do odpowiedników zagranicznych. Można zatem przypuszczać, że za 15-20 lat te różnice w dużym stopniu ulegną zatarciu. – dodaje Masłowski.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy 84 proc. badanych inwestorów indywidualnych zainwestowało w akcje polskich podmiotów notowanych na GPW. Mniej niż 30 proc. zdecydowało się na jednostki TFI, a bardziej niechcący ryzykować zdeponowali środki na lokatach bankowych lub w gotówce (30 proc.).

Jako najbardziej atrakcyjne alternatywy dla giełdy badani wskazali na inwestycje w surowce (36 proc.), a rynek walutowy wybrało 32 proc. inwestorów, z kolei jeden procent mniej miały obligacje korporacyjne. Stosunkowo małą popularnością cieszą się nieruchomości. Co drugi z pytanych inwestorów chciałby mieć sposobność inwestowania na rynkach zagranicznych.

Ponadto zapytani o opinię odnośnie polskiego rynku kapitałowego inwestorzy indywidualni jako największą słabość wskazują na wysokość podatków od zysków kapitałowych (44 proc.), w dalszej kolejności niską płynność (35 proc.) oraz wysokie koszty transakcji i niski poziom edukacji finansowej.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Historyczne zyski nie powinny być jedynym kryterium wyboru funduszu

Dotychczasowe wyniki funduszu w niewielkim stopniu rzutują na jego potencjalne przyszłe dokonania. Warto o tym pamiętać i nie przykładać do historycznych stóp zwrotu funduszy zbyt dużej wagi.

 

Ustalenie właściwego dla nas profilu ryzyka, jakim powinny charakteryzować się fundusze, w które zainwestujemy, to tylko jedna strona medalu. Kolejnym dylematem jest wybór konkretnego produktu. Niemal w każdej spośród kategorii na jakie dzielą się fundusze jest zwykle po kilkanaście, a nawet po kilkadziesiąt pozycji. Pod względem podstawowych założeń co do strategii inwestycyjnej specjalnie nie różnią się one od siebie. Zawsze, oczywiście, warto zapoznać się z detalami, jednak zazwyczaj są to niuanse, nie mające większego znaczenia.

 

Niewątpliwie jednym z istotniejszych elementów różnicujących ofertę poszczególnych towarzystw funduszy inwestycyjnych są koszty. Koniecznie trzeba zwracać na nie uwagę, zwłaszcza na opłatę z tytułu zarządzania funduszem, bo pod tym akurat względem różnice między funduszami bywają spore.

 

Nie ulega jednak dyskusji, że tym co odgrywa największą rolę procesie wyboru funduszu, są wyniki osiągane w przeszłości. Z historycznymi stopami zwrotu wszelkich instrumentów inwestycyjnych jest jednak ten sam problem – nie ma żadnej gwarancji ich powtarzalności. Nie inaczej jest w przypadku funduszy. Żeby się o tym przekonać wystarczy porównać wyniki funduszy w różnych, następujących po sobie okresach.

 

Wyobraźmy sobie przykładowo inwestora, który ponad trzy lata temu podejmował decyzję, w które fundusze akcji polskich zainwestować. Kierował się przy tym trzyletnimi stopami zwrotu na koniec 2010 roku. Wybrany okres obejmował akurat również rok 2008, w którym na rynku panowała silna tendencja spadkowa, stąd wyniki prawie wszystkich funduszy akcji polskich (poza jednym wyjątkiem) były ujemne. Inwestor wybrał zatem po prostu trzy fundusze zajmujące najwyższe pozycje na liście. Kolejno były to SKOK Akcji (6,4 proc.), Allianz Akcji Plus (-0,5 proc.) i Inventum Akcji, który wówczas nazywał się jeszcze Idea Akcji (-0,6 proc.). Gdyby ten inwestor podzielił pieniądze na trzy równe części, każdą z nich inwestują w jeden z wymienionych funduszy, to po kolejnych trzech latach, na koniec 2013 roku, prawdopodobnie mocno by się rozczarował. Każdy z tych trzech funduszy wypracował bowiem stratę, przy czym jeden z nich zanotował kosmiczny, ponad 65-prov. Zjazd wartości jednostki. Po podsumowaniu wyników wypracowanych przez poszczególne fundusze, inwestor mógłby tylko stwierdzić, że zaliczył 25-proc. stratę.

 

Co więcej, gdyby nasz inwestor należał do tych bardziej roztargnionych i popełnił błąd i zamiast w trzy fundusze o najlepszych trzyletnich stopach zwrotu na koniec 2010 roku zainwestował w trzy najgorsze, tj. w Pioneer Akcji Polskich (-35,7 proc.), PKO Akcji Plus (-39,9 proc.) oraz PKO Akcji (-41,8 proc.), to po trzech latach też mogłaby go zmartwić strata na portfelu, ale zdecydowanie mniejsza, bo wynosząca tylko 6,5 proc.

 

Porównanie trzyletnich stóp zwrotu funduszy akcji polskich uniwersalnych

 

fundusz trzyletnie stopa zwrotu
na koniec 2010
trzyletnie stopa zwrotu
na koniec 2013
SKOK Akcji (SKOK PARASOL FIO) 6,4% -3,1%
Allianz Akcji Plus (Allianz FIO) -0,5% -6,5%
Inventum Akcji (Inventum FIO) -0,6% -65,3%
UniKorona Akcje (UniFundusze FIO) -7,9% 4,4%
Noble Fund Akcji (Noble Funds FIO) -8,7% 7,3%
Aviva Investors Polskich Akcji (Aviva Investors FIO) -12,3% 6,5%
Legg Mason Akcji (Legg Mason Parasol FIO) -13,2% 8,6%
Allianz Akcji (Allianz FIO) -13,5% -7,3%
Średnia -16,3% 0,5%
Skarbiec Akcja (Skarbiec FIO) -17,0% 0,5%
Skarbiec – Top Funduszy Akcji SFIO -17,0% -0,7%
Credit Agricole Akcyjny (Credit Agricole FIO) -18,0% -0,3%
Millennium Akcji (Millennium FIO) -20,3% -0,6%
KBC Akcyjny (KBC FIO) -20,8% 2,5%
BNP Paribas Akcji (BNP Paribas FIO) -21,0% -13,1%
BPH Akcji (BPH FIO Parasolowy) -21,2% -5,8%
Arka BZ WBK Akcji (Arka BZ WBK FIO) -21,6% -15,7%
ING Akcji (ING FIO) -21,9% -0,8%
Novo Akcji (Novo FIO) -22,0% -15,3%
Investor Akcji Dużych Spółek FIO -22,3% -1,3%
UniAkcje Wzrostu (UniFundusze FIO) -22,9% 13,2%
PZU Akcji KRAKOWIAK (PZU FIO Parasolowy) -23,4% -4,4%
MetLife Akcji Polskich (Światowy SFIO) -30,0% -6,4%
MetLife Akcji (Krajowy FIO) -31,1% -10,1%
Investor Akcji FIO -33,3% 8,0%
ING Selektywny (ING FIO) -35,0% -19,2%
Pioneer Akcji Polskich (Pioneer FIO) -35,7% -29,8%
PKO Akcji Plus (Parasolowy FIO) -39,9% 6,8%
PKO Akcji (Parasolowy FIO) -41,8% 3,7%

 

Źródło: Analizy Online.

 

Może biblijne „ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” nie do końca oddaje zmiany zachodzące w tabelach prezentujących wyniki funduszy, łatwo jednak się zorientować, nawet na tak prostym przykładzie, że dotychczasowe wyniki funduszu raczej w niewielkim stopniu rzutują na jego potencjalne przyszłe dokonania. Warto o tym pamiętać i nie przykładać do historycznych stóp zwrotu funduszy zbyt dużej wagi, co oczywiście nie oznacza, żeby w ogóle się nimi nie interesować. Na uwagę zasługują z pewnością wszelkie rankingi funduszy, które między innymi oceniają regularność osiąganych przez nie wyników w kolejnych, postępujących po sobie okresach. Na bardziej zaawansowanych i dociekliwych inwestorów czeka też szereg wskaźników (m.in. beta, tracking terror, information ratio czy wskaźniki Jensena, Sharpe`a i Treynora), które pomagają ocenić skalę ryzyka ponoszonego przez zarządzającego funduszem w odniesieniu do wypracowanego przez niego zysku. Pomimo wielu zalet, wskaźniki te również nie są wolne od wad, a ich interpretacja potrafi nie być jednoznaczna.

 

Bernard Waszczyk

Źródło: Open Finance

Fundusze inwestycyjne po trzecim kwartale 2014

Mamy za sobą trzeci kwartał 2014 roku. Funduszem, który wypracował najwyższą stopę zwrotu wynoszącą aż +11,38% okazał się Superfund C. Zyski pozwoliły osiągnąć również jednostki uczestnictwa funduszy akcji polskich oraz obligacji. Zdecydowanie najgorszą inwestycją kwartału były fundusze surowcowe oraz inwestujące na rynku rosyjskim.

 

Po słabym pierwszym półroczu, w trzecim kwartale na warszawskim parkiecie wreszcie widoczne jest ożywienie. Indeks WIG zyskał 5,7%, na co niewątpliwie wpływ miały pozytywne rozwiązanie sytuacji z OFE oraz zapowiedzi o wznowieniu obniżek stóp procentowych. Ciągle nie przestają zaskakiwać także polskie obligacje skarbowe. W przeciągu ostatnich trzech miesięcy indeks IROS wzrósł o 2,7%, natomiast od początku roku zysk wyniósł już 7%.

 

Zdecydowanie odmiennie wyglądała sytuacja na rynkach rozwiniętych i wschodzących. Co prawda, w ujęciu kwartalnym indeks MSCI All Country World (grupujący indeksy rynków rozwiniętych) zyskał 0,3%, ale tylko we wrześniu stracił aż 3,4%, konsumując część zysków z poprzednich miesięcy. Szczególnie dotkliwe spadki dotknęły giełdę niemiecką, gdzie indeks DAX stracił 3,6%. Obronną ręką wyszedł jedynie amerykański S&P500 (+0,6%). Z kolei indeks rynków wschodzących MSCI Emerging Markets w trzeci kwartale stracił 4,3%, a największe spadki zanotowały we wrześniu giełdy w Brazylii (11,7%) oraz Turcji (6,7%).

Natomiast prawdziwe „tsunami” przetoczyło się przez rynki surowcowe (w szczególności paliwa i metale), na co wpływ miały przede wszystkim silne umocnienie się dolara oraz (w mniejszym stopniu) sytuacja geopolityczna na świecie.

 

W tak ciężkich warunkach, w trzecim kwartale najwyższą stopę zwrotu (+11,38%) wypracował fundusz Superfund C, który realizuje strategię managed futures. Warto zauważyć, że w pierwszej dziesiątce najlepszych funduszy naszego kwartalnego zestawienia znalazły się jeszcze cztery inne fundusze z oferty Superfund: Superfund Trend Plus Powiązany SFIO (+9,08%), Superfund B (+8,99%), Superfund Trend Bis Powiązany SFIO (+8,88%) oraz Superfund Alternatywny (+7,49%).

 

Drugie miejsce w zestawieniu, z wynikiem +10,19%, zajął fundusz Quercus lev, którego celem jest odwzorowywanie dwukrotności zmian indeksu WIG20.

 

10 najlepszych funduszy w III kwartale 2014
Fundusz Stopa zwrotu za 3 m-c Zysk inwestując 10 000 PLN
(brutto)
Zysk inwestując 10 000 PLN
(netto)
Superfund C (Superfund SFIO) 11,38% 1 138 zł 922 zł
QUERCUS lev (Parasolowy SFIO) 10,19% 1 019 zł 825 zł
Superfund Trend Plus Powiązany SFIO kat. Standardowa 9,08% 908 zł 735 zł
Superfund B (Superfund SFIO) 8,99% 899 zł 728 zł
Superfund Trend Bis Powiązany SFIO 8,88% 888 zł 719 zł
Investor Indie i Chiny (Investor SFIO) 7,62% 762 zł 617 zł
BNP Paribas Akcji (BNP Paribas FIO) 7,50% 750 zł 608 zł
KBC Portfel Akcji Średnich Spółek (KBC Portfel VIP SFIO) 7,49% 749 zł 607 zł
Superfund Alternatywny (Superfund SFIO Portfelowy) 7,49% 749 zł 607 zł
Pioneer Zrównoważony Rynku Amerykańskiego (Pioneer Walutowy FIO) 7,17% 717 zł 581 zł
Źródło: opracowanie Expander Advisors

 

Co może zaskakiwać, najgorszym funduszem minionego kwartału okazał się Inventum Zmiennego Zaangażowania, który stracił aż 11,8%.

 

Ostatnie trzy miesiące były okresem strat także dla funduszy powiązanych z akcjami rosyjskimi. Wśród 10 najgorszych rozwiązań znalazły się bowiem aż trzy z nich (największe spadki odnotował Quercus Rosja ze stratą 11,79%). Również inwestorzy zaangażowani w rynki surowcowe nie mieli w tym czasie powodów do radości. Aż cztery fundusze zaangażowane w ten sektor znalazły się na liście najsłabszych. Wśród nich najwięcej stracił PKO Złota (11,58%).

 

10 najgorszych funduszy w III kwartale 2014
Fundusz Stopa zwrotu za 3 m-c Strata inwestując 10 000 PLN
Inventum Zmiennego Zaangażowania (Inventum FIO) -11,80% 1 180 zł
QUERCUS Rosja (Parasolowy SFIO) -11,79% 1 179 zł
PKO Złota (Światowy Fundusz Walutowy FIO) -11,58% 1 158 zł
Skarbiec Rynków Surowcowych (Skarbiec FIO) -11,04% 1 104 zł
BPH Globalny Żywności i Surowców (BPH FIO Parasolowy) -10,51% 1 051 zł
QUERCUS Gold (Parasolowy SFIO) -9,25% 925 zł
Investor Sektora Infrastruktury i Informatyki (Investor SFIO) -8,49% 849 zł
Investor Rosja (Investor SFIO) -7,42% 742 zł
Arka Prestiż Akcji Rosyjskich (Arka Prestiż SFIO) -7,35% 735 zł
Pioneer Akcji Rynków Wschodzących (Pioneer Funduszy Globalnych SFIO) -7,13% 713 zł
Żródło: opracowanie Expander Advisors

 

 

Piotr Nowak

Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych i Ubezpieczeniowych

Żródło: Expander

Ostatni moment na atrakcyjną lokatę

Już 8 października stopy procentowe w naszym kraju najprawdopodobniej zostaną istotnie obniżone. To oczywiście dobra informacja dla osób zadłużonych, jednak nie najlepsza dla oszczędzających. Warto zatem obecnie zakładać długoterminowe lokaty ze stałym oprocentowaniem. Expander podpowiada gdzie znaleźć najlepsze oferty oraz co zrobić, gdy odsetki z depozytów będą już znacznie niższe.

 

Banki zaczęły już obniżać oprocentowanie lokat. Najprawdopodobniej jest to jednak dopiero początek bardzo istotnych zmian. Ekonomiści prognozują bowiem, że jeszcze w tym roku stopy procentowe mogą spaść o 0,75 p.p., a w I kwartale 2015 r. mogą być nawet o 1 p.p. niższe niż obecnie. Jeśli w podobnym stopniu zostanie obniżone oprocentowanie lokat, to wiosną przyszłego roku średnia dla depozytów rocznych może być istotnie niższa niż 2% (obecnie 2,62%).

 

Według prognoz, po nadchodzących obniżkach, stopy procentowe wrócą do obecnego poziomu dopiero za kilkanaście miesięcy. Warto więc zakładać długoterminowe lokaty ze stałym oprocentowaniem. W ten sposób można zagwarantować sobie dzisiejszy poziom oprocentowania na cały okres trwania depozytu. O tym, że takie postępowanie przynosi duże korzyści przekonały się osoby, które pod koniec 2012 roku założyły dwuletnie lokaty z ówczesnej czołówki ofert. Do dziś cieszą się oprocentowaniem wynoszącym ok. 6% w skali roku.

 

Na jakie oprocentowywanie możemy liczyć?

Obecnie taki poziom jest oczywiście nieosiągalny. Najwyższe stałe oprocentowanie wśród lokat rocznych wynosi 3,7%, a taką ofertę znajdziemy w Meritum Banku. Jeśli jednak chcemy zachować aktualny poziom odsetek przez dwa lata, najwyższą stawkę znajdziemy w Banku Pocztowym. Lokata „Coraz Więcej” zapewnia oprocentowanie, które nie tylko nie spadnie, ale w miarę upływu czasu będzie rosło z 2% do 6%. Średnio da 3,81% w skali roku. Jeśli nie możemy jednak „zamrozić” pieniędzy na tak długi okres, rozwiązaniem może być okres 6-miesięczny. W tym przypadku najwyższe oprocentowanie (3,6% w skali roku) oferuje również Meritum Bank. Z kolei dla jeszcze krótszych, 3-miesiecznych depozytów, liderem jest Bank Smart z 3,5% w skali roku.

 

Oczywiście nadal funkcjonują oferty z odsetkami przewyższającymi 4%, jednak zdecydowana większość z nich, wiąże się z dodatkowymi wymogami. Dla przykładu w Deutsche Banku i Meritum Banku można znaleźć oferty z oprocentowaniem 5%. Mogą z nich jednak skorzystać wyłącznie klienci, którzy otworzą tam konto. W rezultacie oferta jest niedostępna dla starych klientów, a nowi mogą z niej skorzystać tylko raz. Co więcej, czas trwania tych lokat wynosi zaledwie 2 miesiące. W obecnej sytuacji lepszym rozwiązaniem wydaje się wybór oferty na dłuższy okres, nawet jeśli oprocentowanie będzie niższe.

 

Stawkę 4% można jednak uzyskać bez konieczności zakładania konta czy innych wymogów. Taką lokatę znajdziemy w Euro Banku oraz Banku Pocztowym. Są to jednak depozyty na okres aż 3 lat. Przy okazji warto dodać, że jeszcze w połowie roku takich długoterminowych produktów o zbliżonych parametrach było dwukrotnie więcej. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że i te już niedługo znikną.

 

Alternatywy dla lokat zyskają na popularności

Nie wszyscy jednak mogą obecnie zablokować swoje pieniądze na długoterminowych lokatach. Gdy oprocentowanie spadnie, zapewne poszukają produktów pozwalających uzyskać wyższe odsetki, ale przy ograniczonym ryzyku. Na popularności zyskają więc bezpieczne grupy funduszy inwestycyjnych,
np. fundusze obligacji skarbowych, które będą kusiły atrakcyjnymi historycznymi stopami zwrotu. Te wynikają jednak z tego, że przewidywania dotyczące obniżek stóp podbiły ceny obligacji. Obniżki stóp są więc w dużej mierze już uwzględnione w cenach, a więc w kolejnych miesiącach tak atrakcyjne wyniki funduszy dłużnych mogą się nie powtórzyć. Lepszą alternatywą mogą okazać się natomiast fundusze inwestujące w obligacje emitowane przez przedsiębiorstwa, zwłaszcza te lokujące aktywa choćby częściowo na zagranicznych rynkach. Tego typu fundusze wiążą się co prawda z nieco wyższym ryzykiem, ale powinny przynieść zauważalnie wyższy zysk niż depozyty bankowe.

 

Inną alternatywą dla lokat mogą być produkty strukturyzowane. Dzięki nim inwestor może uzyskać zyski wyższe niż na lokatach bankowych, ale przy zachowaniu bezpieczeństwa. Produkty tego typu mają bowiem wbudowany mechanizm ograniczający ryzyko. Nierzadko klient może wybrać czy w najgorszym przypadku chce odzyskać wszystkie wpłacone pieniądze czy też jest gotowy zaryzykować stratę nieprzekraczającą np. 10%. Oczywiście decyzja o nieco wyższym ryzyku daje szansę na jeszcze większe zyski. Takich możliwości nie dają fundusze inwestycyjne. Historia pokazała niejednokrotnie, że nawet te należące do dość bezpiecznych grup mogą czasami przynieść dotkliwe straty. Na koniec warto dodać, że niezależnie od tego czy inwestujemy w fundusze, produkty strukturyzowane czy korzystamy z innych rozwiązań inwestycyjnych zawsze warto zwracać baczną uwagę na to od czego zależą wyniki takiej inwestycji.

 

10 najlepszych lokat bez gwiazdek na 3 i 6 miesięcy

3 m-ce

6 m-cy

Bank Smart

3,50%

Meritum Bank

3,60%

Getin Online

3,30%

Bank Smart

3,40%

Meritum Bank

3,00%

Getin Online

3,40%

Plus Bank

2,90%

bossabank.pl

3,35%

Euro Bank

2,80%

Plus Bank

3,25%

Inteligo

2,75%

Bank Pocztowy

3,25%

Bank Pocztowy

2,75%

Raiffeisen Polbank

3,00%

Toyota Bank Polska

2,75%

Toyota Bank Polska

2,95%

BGŻ Optima

2,50%

Euro Bank

2,90%

Millennium

2,25%

Inteligo

2,80%

Opracowanie własne Expander Advisors

 

10 najlepszych lokat bez gwiazdek na rok i 2 lata

12 m-cy

24 m-ce

Meritum Bank

3,70%

Bank Pocztowy

3,81%

Getin Online

3,50%

Plus Bank

3,40%

Euro Bank

3,10%

Toyota Bank Polska

3,40%

BGŻ Optima

3,00%

Santander Consumer Bank

3,40%

Inteligo

3,00%

Alior Bank

3,30%

Plus Bank

3,00%

Inteligo

3,30%

Toyota Bank Polska

3,00%

Euro Bank

3,25%

Santander Consumer Bank

3,00%

Millennium

3,20%

BOŚ

2,80%

BGŻ Optima

3,00%

Alior Bank

2,70%

BZ WBK

3,00%

Credit Agricole

3,00%

mBank

3,00%

Opracowanie własne Expander Advisors

 

Lokaty z oprocentowaniem 4% i większym

Bank

Oprocentowanie

Okres i opis oferty

Meritum Bank

5%

– 2 miesiące
– do 10 000 zł
– dostępna dla otwierających konto
Deutsche Bank

5%

– 2 miesiące
– dla nowych klientów otwierających konto dbNET
Getin Online

4,50%

– 2 miesiące
– do 10 000 zł
– dla klientów jeszcze nie zakładali Lokaty na Start w Getin Online
Millennium

4,50%

– na 3 miesiące
– dla posiadaczy Konta 360°
– zakładana przez aplikację mobilną
Bank Pocztowy

4%

– 3 lata
BGŻ Optima

4%

– 3 miesiące
– dla nowych klientów otwierających konto
BZ WBK

4%

– do 10 000 zł
– 12 miesięcy
– dostępna w aplikacji mobilnej
– tylko jedna lokata
Credit Agricole

4%

– 3 miesiące
– tylko na nowe środki
– tylko dla posiadaczy konta
Euro Bank

4%

– 3 lata
– internetowa
– od 10 000 zł
mBank

4%

– 3 miesiące
– do 5 000 zł
– dnia nowych klientów
Raiffeisen Polbank

4%

– 3 miesiące
– do 10 000 zł
– dostępna w aplikacji mobilnej
Bank Smart

4%

– konto oszczędnościowe

Opracowanie własne Expander Advisors

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Dodatkowe zajęcia, dodatkowy koszt

Z danych CBOS wynika, że w roku szkolnym 2013/14 blisko połowa rodziców (46%) deklarowała chęć posyłania dzieci na pozalekcyjne, płatne zajęcia edukacyjne lub ogólnorozwojowe. Domowy budżet przeznaczany przez polskie rodziny na ten cel wynosi średnio 268 zł miesięcznie, choć kwoty charakteryzują się znaczną rozpiętością i dochodzą nawet do 4 000 złotych[1]. Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego radzą, aby wydatki na dodatkowe zajęcia dla dzieci dokładnie zaplanować i uwzględniać w rodzinnym budżecie z odpowiednim wyprzedzeniem.

Przykładowe zestawienie wydatków na dodatkowe zajęcia edukacyjne
Zajęcia Cena (miesięcznie)
Od Do
Kurs językowy
(w zależności od poziomu)
140 zł 260 zł
Sport
(np. piłka nożna, tenis)
25 zł 450 zł
Taniec
(np. hip-hop, towarzyski)
20 zł 280 zł
Warsztaty naukowe
(np. programowaie, robotyka)
60 zł 425 zł
ŁĄCZNIE 245 zł 1415 zł
Dane: Manutornister

                                                                      

Oferta kursów jest bogata. Łódzka Manufaktura zorganizowała we wrześniu targi zajęć pozaszkolnych Manutornister. Z analizy ekspertów ZFDF wynika, że miesięczny koszt dodatkowych kursów dla jednego dziecka może wynieść miesięcznie nawet 1 415 zł. Do opłat za wybrane zajęcia dochodzą jeszcze wydatki na dojazdy – ok. 40 zł miesięcznie w przypadku komunikacji miejskiej lub ok. 107 zł gdy rodzic zdecyduje się dowozić pociechę samochodem[2]. Niektóre kursy wymagają również zakupu podręczników lub niezbędnego sprzętu (np. rakieta tenisowa czy instrument muzyczny), co dodatkowo podnosi koszty.

 

Wydatek, na który warto oszczędzać

Na wybrane warsztaty można zapisać już nawet dwuletnie dziecko. Choć zajęcia dla maluchów zazwyczaj kosztują mniej, ich cena często przekracza możliwości finansowe przeciętnej polskiej rodziny. Co więcej, im starsze dziecko, z tym większymi kwotami trzeba się liczyć. Wydatki rosną również, jeśli opiekunowie zdecydują się posyłać pociechę na więcej niż jeden rodzaj zajęć lub gdy w rodzinie uczniów jest kilku. – Planowanie wydatków warto zawsze rozpoczynać z odpowiednim wyprzedzeniem. Przykładowo, jeśli wiemy, że za rok nasze dziecko rozpoczyna nowy etap edukacji, możemy również przewidzieć, że pojawią się także dodatkowe wydatki – zauważa Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors, ZFDF.

Rodzice powinni znaleźć czas na planowanie rodzinnego budżetu. Im wcześniej rozpoczną oszczędzanie, tym łatwiej zgromadzą niezbędne środki. – Pozaszkolna edukacja uczniów wiąże się z pewnym obciążeniem dla domowych funduszy, dlatego nawet niewielkie kwoty odkładane regularnie i zawczasu, po pewnym czasie mogą pozwolić na pokrycie takich wydatków. Na rynku istnieje wiele produktów, które pozwalają bezpiecznie gromadzić środki i skutecznie je pomnażać – radzi Sadowski. – Takim bezpiecznym rozwiązaniem może być zwykła lokata bankowa. Co prawda nie przyniesie wysokich zysków, ale z pewnością ochroni pieniądze przed inflacją. Jeśli natomiast planujemy odkładać długoterminowo, warto rozważyć ulokowanie choćby części pieniędzy w produktach inwestycyjnych. Chociaż inwestowanie wiąże się z pewnym ryzykiem, to w długim okresie daje jednak szansę na dużo wyższy zysk niż przeciętny depozyt – dodaje. Swoją decyzję warto jednak skonsultować z profesjonalnym doradcą finansowym, który bezpłatnie pomoże dobrać ofertę najlepiej dopasowaną do naszych potrzeb.

 

Awaryjne finansowanie

Czasami jednak nagłe, nieprzewidziane wydatki mogą sprawić, że w danym miesiącu zabraknie środków, by opłacić zajęcia dla dzieci. – Jeśli zachowujemy płynność na naszym rachunku bankowym, możemy liczyć na wsparcie w postaci kredytu odnawialnego. Należy jednak pamiętać, że zazwyczaj wiąże się on z opłatami rzędu 2,0-2,5% rocznie od przyznanej kwoty. Niewątpliwą zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że spłacamy odsetki tylko wtedy gdy konto jest na minusie. Jeśli nie dopuścimy do wysokiego zadłużenia, już sam przelew wynagrodzenia pozwoli wyjść na plus. Dlatego najlepiej stale kontrolować wydatki, a z udogodnień korzystać wyłącznie w sytuacji, gdy zachodzi pilna potrzeba – radzi Halina Kochalska, Open Finance, ZFDF.

 

Innym, często niedocenianym, sposobem na szybki i bezpieczny zastrzyk gotówki może być karta kredytowa. – Podstawową zaletą takiego rozwiązania jest możliwość uzyskania nieoprocentowanego kredytu na okres blisko dwóch miesięcy. Jeśli dług spłacimy w okresie bezodsetkowym, kosztów nie poniesiemy wcale lub co najwyżej sprowadzą się do opłaty za użytkowanie karty. Ale i tej w wielu bankach można uniknąć, jeśli aktywnie wykorzystujemy kartę w płatnościach bezgotówkowych – zauważa Kochalska.

 

Aby jednak uchronić się przed niepotrzebnymi kosztami dodatkowej edukacji naszych pociech, warto stosować się do kilku prostych wskazówek:

 

  1. Porozmawiaj z dzieckiem wcześniej czy dany kurs jest faktycznie potrzebny i czy ma ochotę na niego uczęszczać. Może się bowiem okazać, że planowany warsztat jest nietrafionym pomysłem, który może generować niepotrzebne koszty.

 

  1. Zaplanuj określony budżet na pozaszkolne wydatki edukacyjne i nie przekraczaj go przy wyborze zajęć dla dziecka.

 

  1. Kupuj tylko niezbędne materiały / sprzęt. Jeśli dziecko faktycznie zainteresuje się określoną dziedziną, w przyszłości możesz wymienić podstawowe materiały na lepsze.

 

  1. Zachęcaj dziecko do samodzielnego odkładania niewielkich kwot
    z kieszonkowego na potrzeby dodatkowych kursów. W ten sposób rozpocznie naukę gospodarowania własnymi finansami. To także samodzielna inwestycja w rozwój, co stanowi dużą wartość edukacyjną.

 

Źródło: ZFDF

 

[1] Wydatki rodziców na edukację dzieci w roku szkolnym 2013/2014, CBOS

[2] Dane na podstawie: otodojazd.pl, trasa: 20 km w obie strony, cena benzyny: 5,60zł, 3 razy w tygodniu, 8l/100km

Niełatwa dywersyfikacja portfela obligacji korporacyjnych

Konieczność rozproszenia ryzyka podczas inwestycji w papiery dłużne firm wydaje się oczywista. Ale teoria nie nadąża za praktyką, bo niezależnie czy kupujemy obligacje na rynku pierwotnym, czy na wtórnym, to musimy liczyć się z całym szeregiem przeszkód do pokonania.

 

Idealnym rozwiązaniem podczas inwestowania na rynku papierów korporacyjnych byłoby takie zdywersyfikowanie portfela, które zapewni, że kłopoty jednego z emitentów nie doprowadzą całości kapitału do ruiny. Dobrym wzorem mogą okazać się więc fundusze obligacji firm, które ustalają nie tylko limity na konkretne serie, ale też na spółki, czy nawet na całe branże. Lecz przeniesienie tego modelu na portfel typowego inwestora indywidualnego może okazać się niemożliwe, głównie ze względu na nieporównywalnie mniejszą skalę działalności.

 

Podczas zakupu obligacji korporacyjnych na rynku pierwotnym jako takie rozproszenie ryzyka staje się możliwe dopiero w przypadku inwestorów posiadających sześciocyfrowe kwoty. W przypadku emisji prywatnych, przeznaczonych dla wąskiego grona odbiorców, minimalny zapis to minimum 20-30 tys. zł, a zwykle więcej (50-100 tys. PLN). W najlepszym przypadku uda się zbudować portfel z czterech, może pięciu serii obligacji różnych spółek.

 

W przypadku rynku pierwotnego rozwiązaniem problemu mogłyby okazać się emisje publiczne, gdzie minimalny próg wejścia wynosi zwykle 1 tys. zł. Ale tego typu oferty pojawiają się na rynku rzadko i bywają bardzo zróżnicowane pod względem jakości samych emitentów. Znajdziemy tu bowiem zarówno duże spółki o relatywnie niskim ryzyku (co oczywiście jest odzwierciedlone w oprocentowaniu), jak i niewielkie podmioty emitujące obligacje do 10 mln zł. W tym ostatnim przypadku mówimy jednak o wysokodochodowych papierach (obecnie 8-9,5 proc. rocznie), które ze względu na znacznie wyższe ryzyko nadają się co najwyżej jako dopełnienie inwestycyjnego portfela.

 

Znacznie łatwiej budowa portfolio obligacji firm powinna przebiegać na rynku wtórnym. Wprawdzie i tutaj zdarzają się wysokie progi wejścia (dla kilku serii 10 lub 100 tys. zł), ale zakup papierów w giełdowym obrocie wydaje się rozwiązaniem znacznie bardziej przystępnym, bo większość serii ma nominał na poziomie 0,1 lub 1 tys. zł. Odpada zatem problem wyczekiwania na koleje emisje. Zakupów można dokonywać na bieżąco, ale za cenę niższej rentowności, ponieważ solidne papiery zwykle wyceniane są z wysoką premią, tj. powyżej wartości nominalnej, co obniża rentowność inwestycji. W przypadku inwestorów, którzy nie chcą przepłacać, zakupy przypominają natomiast bardziej polowanie na okazje, co nierzadko wymaga sporej cierpliwości.

 

Niska płynność na Catalyst to niejedyna przeszkoda w budowie zdywersyfikowanego portfela obligacji firm. Choć w giełdowym obrocie można znaleźć zróżnicowanych emitentów, to na pewno da się zauważyć sporą nadreprezentację spółek z szeroko rozumianej branży finansowej (banki, windykatorzy, firmy pożyczkowe) oraz budowlanej. Tego typu dysproporcje występują także w przypadku samego oprocentowania. Mniej niż co piąta emisja znajdująca się w detalicznej części rynku Catalyst ma stałe odsetki (licząc po wartości emisji jest to tylko 3,5 proc.). Na domiar złego, często są to papiery o wyższym ryzyku.

 

Warto także pamiętać o tym, aby nie przesadzić w drugą stronę. Zbyt duża liczba pozycji w obligacyjnym portfelu może okazać się kłopotliwa ze względu na konieczność monitorowania sytuacji każdej ze spółek.

 

Michał Sadrak

Źródło:  Open Finance

WIG osiągnął poziom wysokiej hossy

Na Giełdzie Papierów Wartościowych indeks WIG zakończył drugi tydzień tego miesiąca bardzo wysoką hossą na poziomie 55,6 tys. pkt. To oznacza, że już niewiele brakuje mu do rekordowego poziomu sprzed siedmiu lat, kiedy to skończył z wynikiem 67,6 tys. punktów.

Obecny wynik może wydawać się nieco nielogiczny w obliczu napływających w ostatnim czasie danych makroekonomicznych dotyczących spadku tempa krajowej gospodarki. Przekłada się to również na trudności podmiotów giełdowych w polepszaniu swoich wyników finansowych, co z kolei jest niesprzyjające dla wzrostów kursów. Wskaźnik produkcji przemysłowej, który jest mocno związany z indeksem WIG, w zeszłym miesiącu osiągnął poziom o 1,9 proc. niższy niż przed rokiem. Jednak, mimo tego, rynek akcji odnotował wzrost.

Rynek giełdowy przewiduje sytuację gospodarczą z kilkukwartalnym wyprzedzeniem. Ostatnie dane makroekonomiczne wskazują na to, że nastąpi kolejna obniżka stóp procentowych, a to będzie skutkowało niższymi kosztami finansowymi firm. Będzie ona też miała wpływ na modele wyceniania spółek, co oznacza, że przy identycznym poziomie zysków, inwestorzy będą skłonni za akcje zapłacić więcej. Przy teraźniejszych niskich stopach na zyskowności tracą obligacje i depozyty, co powoduje, że inwestorzy poszukują wyższych stóp zwrotu na innych rynkach, w tym rynku akcji. Wszystko to pozwala domyślać się, iż można spodziewać się kontynuacji napływu pieniędzy do funduszy inwestujących w akcje.

W dalszej perspektywie czasu można przewidywać, że spadek stóp procentowych przełoży się na większą aktywność gospodarczą i wyższe tempo wzrostu gospodarczego.

Mówiąc krótko, rynek akcji wykorzystuje aktualnie scenariusz przewidujący, że spowolnienie ma tylko tymczasowy charakter.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Milion złotych, to sporo pieniędzy. Gdzie je ulokować?

Im więcej pieniędzy posiadamy, tym trudniej załapać się na promocje bankowych lokat czy rachunków oszczędnościowych. W zamian otrzymujemy natomiast dostęp do szerszej palety rozwiązań oszczędnościowo-inwestycyjnych. Rozsądne zagospodarowanie oszczędności w kwotach kilkuset tysięcy czy miliona złotych, wymaga dłuższego zastanowienia.

Według analityków Deloitte, w Polsce jest już ponad 50 tys. osób, których płynny majątek przekracza milion dolarów. Tych, którzy zgromadzili milion złotych jest znacznie więcej. Widać to m.in. po wynikach sprzedaży samochodów luksusowych. Wysoki jest również odsetek osób, które kupują mieszkania bez posiłkowania się kredytem. Aktualnie niektórzy deweloperzy deklarują, że ponad połowa klientów nabywa nieruchomości za gotówkę. Specjaliści z BGŻOptima przyjrzeli się temu, jak najkorzystniej można ulokować i pomnożyć kwotę oscylującą wokół miliona złotych.

Obecnie na rynku zdecydowana większość wysokooprocentowanych lokat może zostać założona maksymalnie na 10 lub 20 tys. zł. Oczywiście można mieć wiele rachunków lokat, ale przy milionie złotych taki sposób nie jest specjalnie wygodny. Oferty, w których bariera maksymalnej kwoty jest ustalona bardzo wysoko są na rynku rzadkością, ale można je znaleźć – tak w przypadku lokat, jak i nawet kont oszczędnościowych. Przykładem może być najnowsza promocja konta oszczędnościowego w BGŻOptima na 3,5 proc. dla nowych środków do kwoty maksymalnie 1 mln zł.

Przy zakładaniu lokaty zaleca się dobre przemyślenie, w jakim horyzoncie czasowym możemy potrzebować tych pieniędzy. Przy większych kwotach to szczególnie ważne, a na znaczeniu zyskuje dywersyfikacja. Warto tak podzielić swoje środki, aby zawsze utrzymywać część kwoty oszczędności na możliwie najbardziej płynnych depozytach. Doskonale sprawdzą się tutaj konta oszczędnościowe, które zapewniają dostęp do środków niemal w każdej chwili.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Wysoka kwota, na przykład tytułowy milion złotych, umożliwia także negocjacje oprocentowania lokat. Oczywiście poza rozmiarem oszczędności bank pod uwagę weźmie także dotychczasowe relacje, posiadane produkty i perspektywy współpracy w przyszłości. To co w jednym banku uda się wynegocjować po długich rozmowach, w innym banku może być standardową ofertą, dostępną dla każdego i niekoniecznie milionera. Na pewno przyda się więc rozeznanie w rynku.

Przy kwotach rzędu miliona złotych warto pomyśleć też o innej dywersyfikacji – nie trzeba ograniczać się wyłącznie do bankowych depozytów. Zamożni klienci mogą skorzystać z oferty doradztwa przygotowanego specjalnie dla nich. Mowa tu przede wszystkim o inwestycjach. Przykładowo w BGŻOptima działa Centrum Inwestycyjne – miejsce gdzie doświadczeni doradcy mogą wyjaśnić początkującym inwestorom ich obawy dotyczące na przykład działania funduszy inwestycyjnych czy innych instrumentów finansowych.

Osoby z grubszym portfelem mogą pomyśleć o dostępnych dla wąskiego grona inwestorów funduszach zamkniętych. Za pozostałą część można kupić na przykład obligacje skarbowe lub korporacyjne. Kwota jest na tyle wysoka, że i możliwości podziału jest wiele. Nie oznacza to oczywiście, że należy dzielić oszczędności pomiędzy różne klasy aktywów po równo. Dobrym wyznacznikiem będzie wiek – im jesteśmy starsi, tym więcej powinniśmy lokować w relatywnie bezpiecznych instrumentach typu lokaty, konta oszczędnościowe czy obligacje skarbowe.

Niewielką część portfela mogłyby stanowić także tzw. inwestycje alternatywne. Mogą to być zarówno dość popularne kruszce (np. złoto), ale też dopiero zyskujące na popularności inwestycje w alkohole (wino lub whiskey). Bez względu na ostateczny wybór, należy pamiętać, że inwestycje alternatywne zwykle nie gwarantują wysokiej płynności, dlatego nie powinny one dominować w portfelu. Mimo wszystko, do tego najlepiej sprawdzi się tradycyjna bankowość.

 

Tomasz Gomółka, Marta Domańska – Trzaskoma, eksperci BGŻOptima

 Źródło: BGŻ Optima

Holenderski broker zadebiutuje na polskim rynku

Na początku września rozpocznie działalność w Polsce stworzony w Holandii międzynarodowy internetowy dom maklerski o nazwie Degiro. Do zalet tego domu maklerskiego niewątpliwie należy zaliczyć najniższe na świcie stawki prowizji pobieranych za operacje giełdowe. Czy zatem to oznacza, że polscy brokerzy będą zmuszeni zmniejszyć stawki swoich opłat?

Sześć lat temu pięciu sales traderów pochodzących z Holandii założyło internetowy dom maklerski. Głównym celem było, aby był on mniej kosztowny i bardziej nowoczesny, czyli odmienny od wszystkich innych. Od tamtego czasu Degiro dynamicznie podbija następne europejskie rynki, a powodem tego są, jak mówią jego twórcy, najniższe na świecie stawki prowizji za transakcje giełdowe.

Niels Klok, jeden z twórców holenderskiego internetowego domu maklerskiego wyjaśnił że oferowane przez nich stawki są nawet o 80 proc. niższe w porównaniu z aktualną oferta polskich brokerów.

Zeszłoroczny ranking biur maklerów „Forbesa” wykazał, że średnia stawka dla klientów korporacyjnych na rynku polskim wynosi 0,15 – 0,17 proc., a dla inwestorów indywidualnych – 0,25 – 0,3 proc. Holenderski broker na początku będzie obsługiwał wyłącznie klientów indywidualnych, ale w najbliższych planach jest też rynek instytucjonalny.

Dzięki wprowadzeniu silnej konkurencji cenowej Degiro ma zamiar przejąć co najmniej 25 proc. udziałów na polskim rynku. Jednak nie jest to wyjątek, ponieważ taki cel zakładany jest w każdym kraju, na którym rozpoczyna działalność broker.  Prawie w tym samym okresie, co w Polsce dom maklerski chce zadebiutować z działalnością w Czechach, Turcji, Niemczech i we Włoszech. Degiro funkcjonuje już w Holandii, a także we Francji, Belgii oraz Austrii.

Korzystając z pośrednictwa holenderskiego brokera można handlować akcjami, obligacjami, kontraktami terminowymi oraz opcjami na stu rynkach na wszystkich kontynentach. W ofercie nie ma jeszcze ETF-ów, ale ma to ulec zmianie. W tym roku Degiro ma wprowadzić jeszcze niestandardową usługę w postaci sprzedaży i zakupu ułamkowych części akcji.

Kwestia prowizji maklerskich tą wciąż w Polsce temat delikatny. Od kilku lat na naszym rynku maklerskim toczy się utajona wojna cenowa, dyktowana w głównej mierze kryzysem w branży, co z kolei przekłada się na systematyczny spadek obrotów. Jeśli holenderski dom maklerski faktycznie podbije polski rynek, to upaść może wielu naszych brokerów, którzy już teraz są na granicy zyskowności.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Klienci TFI postawili na fundusze niskiego ryzyka

Fundusze skierowane do szerokiego grona odbiorców już po raz 22 z rzędu odnotowały dodatnie saldo wpłat i wypłat. W lipcu trafiło do nich +0,9 mld zł i był to najwyższy bilans sprzedaży od dwóch miesięcy.

Z inną sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku salda wpłat i wypłat całego rynku (z uwzględnieniem przesunięcia środków z innych funduszy tych samych TFI), które wyniosło -2,7 mld zł. Było to spowodowane wycofaniem -3,5 mld zł z jednego z funduszy aktywów niepublicznych Ipopema TFI.

1

 

Lipiec był kolejnym miesiącem, w którym klienci TFI, postawili na fundusze cechujące się przede wszystkim niskim ryzykiem. Wysoki bilans sprzedaży funduszy detalicznych, to w głównej mierze efekt napływu środków do rozwiązań dłużnych oraz gotówkowych i pieniężnych. W lipcu, podobnie jak w czerwcu, inwestorzy najchętniej wybierali pierwszy z wymienionych segmentów. Do funduszy dłużnych wpłacono łącznie aż o +1,0 mld zł więcej niż z nich wypłacono – to najwyższe saldo od maja 2013 r.

2

 

Po raz kolejny dużą popularnością wśród klientów TFI cieszyły się fundusze obligacji korporacyjnych, których łączny bilans sprzedaży wyniósł +253 mln zł. Z punktu widzenia inwestora są one traktowane jako alternatywa wobec nisko oprocentowanych depozytów.

 

Lipiec był już 10 miesiącem z rzędu, w którym bilans sprzedaży tej grupy rozwiązań przekroczył +200 mln zł. Wysokie saldo wpłat i wypłat po raz kolejny odnotowały dwa fundusze oferowane przez BZ WBK TFI. Bilans sprzedaży Arki BZ WBK Obligacji Korporacyjnych (Arka BZ WBK FIO) już po raz czwarty z rzędu przekroczył +0,1 mld zł. Z kolei przewaga wpłat nad wypłatami w Arce Prestiż Obligacji Korporacyjnych (Arka Prestiż SFIO) wyniosła +60 mln zł. Dużą popularnością wśród inwestorów w lipcu cieszyły się również fundusze Open Finance Obligacji Przedsiębiorstw FIZ AN, Aviva Investors Dłużnych Papierów Korporacyjnych (Aviva Investors FIO) oraz Millennium Obligacji Korporacyjnych (Millennium SFIO). Ich bilans sprzedaży przekroczył +50,0 mln zł w minionym miesiącu. Licząc od początku roku przewaga wpłat nad wypłatami w grupie funduszy dłużnych korporacyjnych wyniosła już blisko +2,3 mld zł.

 

Klienci TFI zachęceni powrotem hossy na rynku długu skarbowego, chętnie wpłacali środki do funduszy, których zarządzający inwestują głównie w polskie obligacje skarbowe. Saldo wpłat i wypłat rozwiązań dłużnych o uniwersalnej strategii wyniosło blisko +190 mln zł, a bilans sprzedaży funduszy dłużnych polskich papierów skarbowych prawie +250,0 mln zł. Większość funduszy sklasyfikowanych przez nas w tych grupach odnotowało napływ środków. Największą popularnością wśród klientów TFI cieszyły się jednostki Ipopema Obligacji (+55,7 mln zł) oraz Arka BZ WBK Obligacji Skarbowych (+46,9 mln zł).

 

Inwestorzy nadal chętnie wybierają fundusze dłużne zagraniczne. W lipcu ich saldo wpłat i wypłat przekroczyło +240 mln zł i po raz 7 z rzędu było wyższe niż 100 mln zł. Najwięcej nowych środków  – blisko +60,0 mln zł trafiło do funduszu Pioneer Obligacji Strategicznych (Pioneer Funduszy Globalnych SFIO), a jego aktywa zbliżyły się do 1,5 mld zł.

 

Niskie oprocentowanie depozytów skłania inwestorów do poszukiwania alternatywy dla lokat wśród funduszy o niskim poziomie ryzyka. Oprócz funduszy dłużnych, korzystają na tym również rozwiązania gotówkowe i pieniężne. W lipcu ich bilans sprzedaży wyniósł blisko +0,6 mld zł i był najwyższy od siedmiu miesięcy. Pod tym względem wyróżniły się trzy fundusze. Największy bilans sprzedaży +234,4 mln zł odnotował UniKorona Pieniężny (UniFundusze FIO). W efekcie jego aktywa przekroczyły 3,1 mld zł. Obecnie jest to największy fundusz detaliczny na rynku. Wysokie saldo wpłat i wypłat odnotowały dwa rozwiązania PKO TFI: PKO Skarbowy (Parasolowy FIO) i PKO Skarbowy Plus (Parasolowy FIO), do których trafiło odpowiednio +189,0 mln zł i +111,0 mln zł.

3

 

Kolejny miesiąc słabej koniunktury na GPW nie przekonał klientów TFI do funduszy akcji polskich. W lipcu inwestorzy wypłacili z nich o prawie -0,5 mld zł więcej, niż do nich wpłacili. Jest to jednocześnie najniższy bilans sprzedaży tego segmentu od marca br. Najwięcej środków wycofano z funduszy akcji polskich o uniwersalnej strategii -0,3 mld zł. Pod tym względem najsłabiej wypadły fundusze Quercus Agresywny (-72 mln zł) oraz UniKorona Akcje (-49,0 mln zł). Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku funduszy akcji małych i średnich spółek. Ogółem wycofano z nich o -150 mln zł więcej niż do nich wpłacono. Jedynie dwa fundusze sklasyfikowane przez nas w tej grupie zanotowały dodatni (choć niewielki) bilans sprzedaży, były to: Ipopema m-INDEKS FIO kategoria A (+0,3 mld zł) oraz AXA Akcji Małych i Średnich Spółek (+4,7 mln zł). Wymienione rozwiązania w ostatnich miesiącach wyróżniły się pod względem wyników na tle konkurencji.

 

Z napływem nowych środków nie mają natomiast problemu fundusze akcji zagranicznych, do których w lipcu trafiło +183,0 mln zł. Na wyróżnienie zasłużyło kilka funduszy, których zarządzający inwestują na globalnych parkietach. Największe saldo wpłat i wypłat odnotował PKO Biotechnologii i Innowacji Globalny (+55,0 mln zł). Klienci TFI chętniej niż w minionych miesiącach inwestowali w fundusze akcji azjatyckich (bez Japonii), co mogło być spowodowane silnymi zwyżkami na chińskiej giełdzie. Saldo wpłat i wypłat do tych produktów było najwyższe od lipca 2011 r. i wyniosło blisko +26,0 mln zł.

 

Odpływ środków przekraczający -100 mln zł, zanotowały jeszcze fundusze absolutnej stopy zwrotu i fundusze mieszane. W przypadku pierwszego z wymienionych segmentów o ujemnym wyniku sprzedaży zadecydował odpływ środków z Quercusa Selektywnego. W lipcu przewaga wypłat nad wpłatami w funduszu, po raz trzeci z rzędu przekroczyła -100 mln zł. Od stycznia br. klienci wycofali już z tego produktu przeszło -0,5 mld zł.

W sumie przez pierwsze siedem miesięcy tego roku saldo wpłat i wypłat funduszy inwestycyjnych wyniosło blisko +7,3 mld zł, z czego do detalicznych trafiło +5,5 mld zł.

 

Źródło: Zespół Analiz Online

Złoto nie obawia się wojny

Od początku roku złoto zdrożało o prawie 9 proc. Wzrostowa tendencja zakończyła się jednak w marcu, niemal jednocześnie z aneksją Krymu przez Rosję. Choć od tego czasu konflikt rosyjsko-ukraiński nie tylko nie wygasł, ale wręcz nabrał globalnego wymiaru, przynajmniej w aspekcie gospodarczym, a napięć politycznych i militarnych nie brakuje także w innych regionach świata, notowania kruszcu zachowują się tak, jakby nic się nie działo.

Sięgającą 9 proc. zwyżkę cen złota można uznać za imponującą jedynie na tle spadkowej tendencji, w jakiej notowania kruszcu znajdują się od trzech lat. Rocznica ustanowienia historycznego rekordu przypada na początek września. Nie zanosi się na to, by rynek uczcił to wydarzenie spektakularną zwyżką. Wręcz przeciwnie. Po najbardziej dynamicznej fali tegorocznej zwyżki, zakończonej w połowie marca, kurs złota trzyma się w pobliżu 1300 dolarów za uncję i nic nie wskazuje, by miał ochotę pójść wyraźnie w górę.

 

Notowania złota (w dolarach za uncję)

 2UH5XcCgAYeHM_m7fbfcb0d

 

Źródło: Stooq.pl.

 

Bodźcem do tego nie okazał się wzrost napięcia politycznego, z elementami militarnymi, nie tylko na Ukrainie, ale i w Iraku oraz między Izraelem a Palestyną. Dwa z tych konfliktów nabrały wymiaru znacznie szerszego niż lokalny. Wojna na sankcje z Rosją ma charakter niemal globalny, a wojskowa interwencja Stanów Zjednoczonych w Iraku stała się faktem. Rozwój sytuacji wskazuje na możliwość eskalacji rosyjskiego zaangażowania na Ukrainie.

 

Można by spodziewać się, że w takich warunkach ceny złota pójdą ostro w górę. Tymczasem nic takiego się nie stało. Po ustanowieniu lokalnego szczytu w okolicach 1340 dolarów za uncję na początku drugiej dekady lipca, notowania spadły w ciągu dwóch tygodni do 1293 dolarów. W czasie największego natężenia polityczno-militarnych napięć z ostatnich dni, skala zwyżki osiągnęła zaledwie niecałe 1,5 proc. W tym samym czasie pozostałe aktywa, uznawane za bezpieczne przystanie, cieszyły się wyraźnym zainteresowaniem inwestorów. Od końca czerwca frank szwajcarski umocnił się o ponad 3 proc., wzrosły ceny obligacji niemieckich i amerykańskich, na sile zdecydowanie zyskał dolar.

 

Prawdopodobnie to właśnie ten ostatni czynnik, czyli umocnienie amerykańskiej waluty, jest powodem marazmu na rynku złota. Jeśli jest tak w rzeczywistości, trudno się spodziewać, by ceny złota przełamały niekorzystną tendencję. Zawirowania geopolityczne prędzej czy później zaczną wygasać, natomiast perspektywa umocnienia dolara wygląda na zdecydowanie długookresową. Siła amerykańskiej waluty bierze się przede wszystkim z polityki Fed. Następnym krokiem, po zakończeniu skupu obligacji, będzie podwyżka stóp procentowych. Termin rozpoczęcia cyklu zaostrzania amerykańskiej polityki pieniężnej zbliża się wielkimi krokami. Rezerwa federalna ma coraz mniej argumentów, by powstrzymywać się przed tym posunięciem.

 

Nie musi to jednak oznaczać długotrwałej bessy na rynku złota. Gdy tylko śladem nabierającej dynamiki amerykańskiej gospodarki pójdą pozostałe kraje, cyny kruszcu zyskają poważnego sojusznika w postaci rosnącej inflacji. Choć na razie, szczególnie patrząc na to, co dzieje się w strefie euro, taka perspektywa wydaje się dość odległa, to jednak w przyszłym roku może ona nabrać bardziej realnych kształtów. Nic nie wskazuje bowiem na to, by Europie i światu groził powrót recesji, nawet w obliczu wojny handlowej z Rosją.

 

Roman Przasnyski

Źródło: Open Finance

Lipiec miesiącem strat dla funduszy polskich i rosyjskich

W lipcu ze świecą można było szukać zyskownych funduszy – ponad 65% z nich zakończyło miesiąc pod „kreską”.  Najgorszymi inwestycjami okazały się fundusze akcyjne lokujące środki w Rosji oraz Polsce. Bardzo słabo wypadły również te inwestujące w rynki rozwinięte.  Obronną ręką z sytuacji wyszły natomiast fundusze akcji tureckich, z których najlepszy – UniAkcje: Turcja zarobił 6,95%.

 

Mimo iż w lipcu przez większość parkietów giełdowych przechodziła fala spadków, można było wśród nich znaleźć prawdziwe perełki. Należała do nich przede wszystkim Turcja, gdzie indeks XU100 wzrósł ponad 6%. Znalazło to oczywiście odzwierciedlenie w wynikach funduszy akcji tureckich – najwyższy wynik +6,95% wypracował UniAkcje: Turcja, który okazał się być najlepszym funduszem lipca.  Niewiele niższą stopę zwrotu wypracował także Arka BZWBK Akcji Tureckich (+5,26%), Quercus Turcja (+4,33%) oraz Investor Turcja (+4,22%). Warto podkreślić, że od początku roku indeks XU100 zyskał już blisko 17%.

Bardzo dobrym wynikiem (+5,73%) może się również pochwalić fundusz Eurogeddon, zarządzany przez prof. Krzysztofa Rybińskiego. Pesymistyczna polityka funduszu, zakładająca między innymi zajmowanie krótkich pozycji na kontraktach futures na WIG20, DAX, CAC40 czy Stoxx, sprawdziła się idealnie podczas lipcowych zawirowań rynkowych. Dobrze radziły sobie również podobne rozwiązania, np. Quercus short (+3,38%), ALTUS Short (+2,38%) oraz Ipopema Short Equity (+2,16%), które mają za zadanie odwzorowywać indeks WIG20short, czyli zarabiać podczas spadków indeksu WIG20.

Powody do zadowolenia mieli również posiadacze jednostek funduszy Investor Indie i Chiny oraz MetLife Akcji Chińskich i Azjatyckich – fundusze te zyskały odpowiednio 4,95% oraz 3,81%. Było to pochodną, pierwszego od wielu miesięcy, silnego wzrostu chińskiego indeksu Shanghai Composite (7,5%).

 

10 najlepszych funduszy w lipcu 2014

Stopa zwrotu za okres 1 m-c

Zysk inwestując 10 000 PLN
(brutto)

Zysk inwestując 10 000 PLN
(netto)

UniAkcje: Turcja (UniFundusze FIO)

6,95%

695 zł

563 zł

Eurogeddon (Opera SFIO)

5,73%

573 zł

464 zł

Arka BZ WBK Akcji Tureckich (Arka BZ WBK FIO)

5,26%

526 zł

426 zł

Investor Indie i Chiny (Investor SFIO)

4,95%

495 zł

401 zł

KBC Globalny Akcyjny (KBC FIO)

4,50%

450 zł

365 zł

QUERCUS Turcja (Parasolowy SFIO)

4,33%

433 zł

351 zł

Investor Turcja (Investor SFIO)

4,22%

422 zł

342 zł

MetLife Akcji Chińskich i Azjatyckich (Światowy SFIO)

3,81%

381 zł

309 zł

Pioneer Akcji Rynków Dalekiego Wschodu (Pioneer Funduszy Globalnych SFIO)

3,76%

376 zł

305 zł

Investor BRIC (Investor SFIO)

3,53%

353 zł

286 zł

Źródło: opracowanie Expander Advisors

 

 

Najgorszym funduszem lipca okazał się QUERCUS Rosja, który zanotował stratę wynoszącą aż 10,93%. Z kolei pozostałe fundusze inwestujące w Rosji znalazły się tuż za pierwszą dziesiątką najgorszych funduszy, w tym: Investor Rosja ze stratą 5,73% oraz Arka Prestiż Akcji Rosyjskich -5,07%. Średnia strata z całej grupy wyniosła aż 7,3%. Nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę nałożenie kolejnych sankcji na Rosję przez USA i Unię Europejską oraz ciągle napiętą sytuację na Ukrainie.

 

W dziesiątce najgorszych funduszy w lipcu 2014 r. aż osiem to fundusze powiązane z akcjami polskimi. Najgorszy z nich – Inventum Zmiennego Zaangażowania, wygenerował stratę wynoszącą 9,42%. Niestety miniony miesiąc należał do bardzo słabych na warszawskim parkiecie. Warto wspomnieć, że indeks WIG stracił blisko 4%, natomiast indeks WIG250 aż 6,8%. Niestety od początku roku jego straty są jeszcze większe i wynoszą blisko 16%.

 

Po raz kolejny zdecydowanie lepiej wyglądała sytuacja wśród funduszy dłużnych polskich uniwersalnych i papierów skarbowych, gdzie średnia stopa zwrotu wyniosła odpowiednio +0,4% i 0,3%.

 

 

10 najgorszych funduszy w lipcu 2014

Fundusz

Stopa zwrotu za okres 1 m-c

Strata inwestując 10 000 PLN

QUERCUS Rosja (Parasolowy SFIO)

-10,93%

-1 093 zł

Inventum Zmiennego Zaangażowania (Inventum FIO)

-9,42%

-942 zł

Investor Sektora Infrastruktury i Informatyki (Investor SFIO)

-7,72%

-772 zł

Eques Akcji (Eques SFIO)

-7,20%

-720 zł

Eques Aktywnej Alokacji (Eques SFIO)

-7,10%

-710 zł

QUERCUS lev (Parasolowy SFIO)

-7,09%

-709 zł

Copernicus Akcji Dywidendowych (Copernicus FIO)

-6,92%

-692 zł

Investor Akcji FIO

-6,46%

-646 zł

BPH Nieruchomości Europy Wschodzącej (BPH FIO Parasolowy)

-6,34%

-634 zł

PKO Infrastruktury i Budownictwa Globalny (Parasolowy FIO)

-6,29%

-629 zł

Żródło: opracowanie Expander Advisors

 

 

 Piotr Nowak

Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych i Ubezpieczeniowych

Źródło: Expander

Fakty i mity o ubezpieczeniach inwestycyjnych

Wokół produktów inwestycyjno-ubezpieczeniowych narosło wiele mniej i bardziej prawdziwych opinii. Eksperci BGŻOptima przyjrzeli im się i wyjaśniają, które są faktami, a które mitami.

Na rynku nie brakuje ofert będących połączeniem produktów inwestycyjnych z ubezpieczeniem. W Polsce jest dostępne kilka ich rodzajów. Najważniejsze rozróżnienie to podział na produkty inwestycyjne z elementem ubezpieczeniowym i ubezpieczenia z elementem inwestycyjnym. Wśród tych pierwszych mamy do czynienia głównie z tzw. polisami unit-linked i produktami strukturyzowanymi w formie polisy z UFK (ubezpieczeniowy fundusz kapitałowy). Tu ważniejsza jest część inwestycyjna. Głównym zadaniem części ubezpieczeniowej jest zapewnienie klientowi korzyści z formy prawnej opakowania produktu, jakim jest polisa. Zapewnia ona klientowi odroczenie płatności podatku od zysku, ale także daje np. możliwość wskazania uposażonego i ochronę środków wypłaconych uposażonym przed egzekucją komorniczą (75 proc. wysokości świadczenia). Jeśli chodzi o tę ostatnią cechę warto dodatkowo wiedzieć, że ochrona ta nie dotyczy zadłużenia wobec Skarbu Państwa czy z tytułu alimentów. Druga grupa reprezentowana jest przez rozwiązania, w których większa część składki przeznaczana jest na ochronę ubezpieczeniową, a część inwestycyjna jest dodatkiem. Istotnym, bo dzięki niemu w przypadku likwidacji polisy można otrzymać dodatkowe środki. Kolejny podział to produkty ze składką jednorazową oraz regularną. W tych drugich inwestor deklaruje, że systematycznie będzie wpłacał określoną kwotę.

 

Zajmijmy się punkt po punkcie popularnymi przekonaniami na temat produktów inwestycyjno-ubezpieczeniowych.

 

Tego typu rozwiązania nie oferują ochrony ubezpieczeniowej

 

MIT: W zależności od konkretnego produktu, relacja części inwestycyjnej do ochronnej może być różna. Na rynku można znaleźć propozycje, które oferują atrakcyjne ubezpieczenia. W wypadku śmierci ubezpieczonego, z góry określone świadczenie trafi do uposażonych. W przypadku dożycia klienta do końca okresu ubezpieczenia, otrzyma on wypłatę zgromadzonych środków powiększoną o umówioną kwotę (to tak zwana suma ubezpieczenia). Produkty, których głównym celem jest inwestowanie środków mają minimalną ochronę ubezpieczeniową, bo ich cel jest inny.

 

Rezygnacja z polisy inwestycyjnej z regularną składką dużo kosztuje

 

FAKT: Polisy z regularną składką to produkty długoterminowe i w wielu przypadkach występuje wysoka opłata za zerwanie umowy przed datą jej zapadalności, szczególnie w pierwszych latach trwania. Osoba, która zdecydowała się na 10. czy 15. letni program oszczędnościowy i będzie chciała wycofać się z niego po roku czy dwóch musi liczyć się z tym, że odzyska tylko część wpłaconych środków. Prowizja ta maleje wraz z upływem czasu i w końcu znika w ogóle. W przypadku każdego produktu szczegółowe zasady mogą być różne. Zawsze warto więc zapoznać się z ogólnymi warunkami ubezpieczenia oraz taryfą opłat i prowizji.

 

Zerwanie umowy o program regularnego inwestowania to jedyne rozwiązanie, gdy mam problemy finansowe

 

MIT: W sytuacji, w której uiszczanie comiesięcznych składek w programie regularnego oszczędzania staje się problemem, nie trzeba od razu zrywać umowy (co często prowadzi do utraty znaczącej części środków). W wielu przypadkach istnieje możliwość chwilowego zawieszenia regularnych wpłat (do kilku miesięcy), co powinno pozwolić na odzyskanie równowagi budżetu domowego w momencie wystąpienia przejściowych problemów. Jeśli problemy nie są jednak chwilowe warto rozważyć sprzedaż polisy innemu klientowi. Wiele takich ubezpieczeń daje inwestorowi możliwość cesji polisy na inną osobę, trzeba tylko ją znaleźć i ustalić warunki sprzedaży. W części produktów istnieje także możliwość obniżenie kwoty składki regularnej, a po pewnym czasie przekształcenie polisy na bezskładkową.

 

Raz ustalona wysokość składki regularnej jest niezmienna

 

MIT: Warto wiedzieć, że produkty ubezpieczeniowo-inwestycyjne dzielą się na dwie podstawowe grupy – ze składką jednorazową i regularną. W przypadku tych drugich podpisujemy umowę na wiele lat i przez ten czas trzeba uiszczać składkę. W niektórych przypadkach można jednak ją modyfikować, zarówno obniżając, jak i podnosząc. Często istnieje także możliwość wpłacania dodatkowych środków poza składką.

 

Inwestycje w formie polisy ubezpieczeniowej oferują korzyść podatkową

 

FAKT: Jeśli będziemy normalnie kupować i sprzedawać jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, za każdym razem gdy wygenerowany zostanie zysk, przy umorzeniu jednostek zostanie pobrany podatek od zysków kapitałowych (zwany „podatkiem Belki”). W przypadku transakcji dokonywanych w ramach produktu w formie polisy ubezpieczeniowej, podatek płaci się dopiero na samym końcu inwestycji, co oznacza, że tak zaoszczędzona kwota przez kolejne lata pracuje na zyski. Można więc przenosić środki pomiędzy różnymi funduszami, a zyski się kumulują. Im dłuższy czas trwania inwestycji i bardziej aktywny inwestor, tym siła działania tarczy podatkowej jest większa. Odczuwalne różnice w stopach zwrotu poczujemy inwestując co najmniej na 5-8 lat. Przy krótszej bądź pasywnej inwestycji, nie ma to sensu.

 

Korzyści z ubezpieczenia z funduszami są takie same jak z funduszu parasolowego, a koszty wyższe

 

FAKT/MIT: Wprawdzie w przypadku funduszu parasolowego transakcje inwestora są ograniczone do funduszy jednego towarzystwa funduszy inwestycyjnych podczas gdy w przypadku ubezpieczenia z funduszami mamy dużo szersze spektrum funduszy, ale koszty występujące w tego typu rozwiązaniach są często bardzo wysokie. By zniwelować te koszty trzeba być aktywnym inwestorem.

 

W polisach z funduszami występuje wiele rodzajów kosztów

 

FAKT: Jak w przypadku każdego produktu inwestycyjnego w polisach z funduszami występują różne opłaty, które koniecznie trzeba przeanalizować i zrozumieć w momencie podpisywania umowy na dany produkt. Oprócz wspomnianych wcześniej opłat likwidacyjnych, występują jeszcze tzw. opłaty za zarządzanie (warto zaznaczyć, że poszczególne UFK również takie opłaty pobierają) i administracyjne. Pamiętać należy też o opłacie za ryzyko ubezpieczeniowe, która w niektórych przypadkach bywa zaszyta w opłacie administracyjnej. Analizując opłacalność danej inwestycji należy wziąć pod uwagę wszystkie koszty i dopiero uwzględniając je podjąć decyzję o tym, czy warto się na nią decydować.

 

Fundusze z polisą nie przynoszą zysków

 

MIT: Na produkty tego rodzaju należy patrzeć długoterminowo. Wypadają one korzystnie dla osób aktywnie inwestujących przez wiele lat. Wtedy korzyść z odroczenia płatności podatku Belki oraz szerokiego wyboru funduszy jest największa. Pasywny klient na tarczy podatkowej nie skorzysta i dla niego zysk z wyboru tej formy inwestowania będzie niewielki.

 

Tomasz Gomółka, ekspert Banku BGŻOptima

Zmiany klimatu, ulewy i… rynki finansowe

Piotr Minkina, dyrektor ds. produktów inwestycyjnych Union Investment TFI

Od wieków klimat kształtował dzieje ludzkości. Upały, powodzie, susze oraz związane z nimi zjawiska pogodowe determinują mentalność całych narodów, a od kaprysów i anomalii pogody zależy byt wielu ludzi. Wpływ pogody na gospodarkę widoczny jest w szczególności w szeroko pojętym rolnictwie stanowiącym poprzez produkcję żywności podstawę ludzkiej egzystencji. Uprawy zbóż takich jak pszenica, kukurydza czy soja, roślin oleistych takich jak rzepak czy palmy oleiste bądź też używek w postaci kawy, kakao lub cukru zajmują olbrzymie połacie naszego globu zagospodarowane przez człowieka. Od produkcji surowców i towarów najbardziej uzależnione są przede wszystkim kraje trzeciego świata oraz gospodarki rozwijające się, choć i w krajach rozwiniętych ten segment gospodarki, pomimo przeważenia w kierunku produkcji i usług, stanowi ważną część życia gospodarczego. Gwałtowne wzrosty cen żywności potrafią wywoływać nawet niepokoje społeczne, o czym mogliśmy się przekonać podczas arabskiej wiosny ludów.

Uprawy roślin, o których mowa, skoncentrowane są naturalnie w obszarach najbardziej optymalnych dla ich wymogów. Podstawowymi determinantami rzutującymi na plony jest temperatura oraz ilość opadów w określonym czasie życia rośliny. To właśnie anomalii w postaci zbyt suchej wiosny czy zbyt ulewnego lata najbardziej boją się plantatorzy a ceny produktów rolnych uzależnione są od oczekiwań co do wielkości zbiorów i podaży.

Jedną z anomalii klimatycznych zmieniających warunki pogodowe na obszarach upraw ważnych dla gospodarki światowej produktów rolnych jest zjawisko zwane El Niño. Pod tą nazwą kryje się cykliczna zmiana temperatury wody w rejonie międzyzwrotnikowym na Oceanie Spokojnym, zaburzająca tradycyjny układ wyżów i niżów, a następnie poprzez mechanizm łańcuchowy oddziałująca na inne części naszego globu.

Amerykańskie Centrum Prognozowania Klimatu ocenia, że na kontynencie północnoamerykańskim El Niño wpływa na pogodę na zachodnim brzegu Kanady (wyższe temperatury) oraz części obszarów Wielkich Prerii (na północy wyższe temperatury, na południu większe opady). W Ameryce Południowej znacznie podwyższa opady na zachodnim, zazwyczaj pustynnym wybrzeżu oraz w Argentynie. Ponadto wywołuje susze (i w efekcie pożary lasów) w Amazonii oraz obniża opady na wschodnim i północnym wybrzeżu kontynentu. W pasie od Półwyspu Indochińskiego poprzez Indonezję po Wschodnią i Południową Australię przynosi susze.

Choć nie udowodniono bezpośredniego związku, to wydaje się, że czasami również Europa odczuwa skutki El Niño. Przykładowo, niektórzy łączą z tym zjawiskiem powódź w 1997 r., kiedy pod wodą znalazła się znaczna część Wrocławia.

To właśnie w wymienionych powyżej obszarach znajduje się wiele upraw np. kawy i pszenicy, stąd anomalie pogodowe związane z El Niño mają znaczący wpływ na plony.

Analiza pokazuje, że w okresach silnego lub średniego natężenia El Niño zbiory kawy na świecie potrafiły spaść nawet o 17%. W tym samym czasie historyczne spadki produkcji pszenicy w Australii, kraju należącym do czołówki jej eksporterów, sięgały 50%.

Ze względu na skutki El Niño, na rynku przewagę miał ten, komu udało się przewidzieć to zjawisko. W ostatnich latach nastąpił duży postęp zarówno w rozpoznaniu mechanizmu działania El Niño jak i w rozwoju metod jego prognozowania. Najnowsze badania i prognozy wskazują, że prawdopodobieństwo zaistnienia El Niño w tym roku wynosi ponad 70%. Oczekiwania, co do jego potencjalnej siły również są mniejsze, choć nie wykluczają, że zjawisko może przybrać na sile. Bieżący okres wg naukowców jest kluczowy dla mocy El Niño. Jest to ważne, bowiem historycznie największe skutki wywoływały zjawiska o średniej bądź dużej sile, choć zdarzały się epizody, że i słabe El Niño potrafiło poprzestawiać szyki w globalnej pogodowej układance.

Z uwagi na to, że trafność prognoz stale rośnie, również rynki finansowe stały się bardziej wyczulone na doniesienia instytutów meteorologicznych. W tym roku, od czasu kiedy instytuty meteorologiczne zaczęły na przełomie lutego i marca publikować informacje o potencjalnym wystąpieniu El Niño, ceny produktów rolnych z rejonów upraw wrażliwych na anomalie pogodowe – w obawie przed spadkiem podaży – mocno rosły. Najbardziej od początku roku zyskały towary, których uprawy są skoncentrowane, np. kawa (+55%) czy kakao (+19%). Mini hossa pociągnęła w górę również ceny pszenicy i kukurydzy. Wartość rynkowa tych zbóż w kulminacyjnym momencie 2014 r., wzrosła o ponad 20%, licząc od początku roku, po czym powróciła w rejony z początku stycznia. Wzrosła również wartość szerokich indeksów towarów takich jak DJ UBS Commodity.

Jak wynika z badań Międzynarodowego Funduszu Walutowego, pojawienie się El Niño nie wpływa wyłącznie na ceny surowców rolnych. MFW zauważył bowiem, że powodzie i ulewne deszcze mogą mieć wpływ np. na wydobycie miedzi, ponieważ unieruchamiają kopalnie. W swoim opracowaniu MFW stwierdza także, że El Niño odpowiada za 20% zmian w cenach surowców na świecie i za 10-20% zmian w światowej aktywności gospodarczej.

Ponadto, zwrócono uwagę, że cykliczność występowania tego zjawiska pokrywa się również z cyklem koniunkturalnym. El Niño pojawia się co 3-5 lat i trwa zazwyczaj około 2 lat. Jeżeli przeanalizujemy najważniejsze światowe kryzysy i porównamy daty niektórych z nich do okresów silnego działania El Niño, to można zauważyć istotne zbieżności:

a)    El Niño 1972-1973: pierwszy kryzys naftowy w 1973 r.

b)    El Niño 1982-1983: kryzys bankowy w Izraelu

c)    El Niño 1987-1988: czarny poniedziałek w USA

d)    El Niño 1997-1998: kryzys finansowy w Azji, kryzys w Rosji (silna powódź w Polsce)

Uzupełniając badanie o analizę tempa rozwoju światowej gospodarki, również widać

El Niño jest więc zjawiskiem, które „zza kulis” wpływa na światową gospodarkę. Obecnie prawdopodobieństwo jego wystąpienia jest wysokie, a pogoda w wielu miejscach na kuli ziemskiej już wskazuje, że w tym roku do niego dojdzie. Po analizie wpływu na ceny towarów rolnych i na światową gospodarkę, należy mieć nadzieję, że w tym roku El Niño nie będzie na tyle silne i nie przyniesie tak dotkliwych skutków jak miało to miejsce w przeszłości.

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

Brakuje chętnych na obligacje skarbowe

W czerwcu inwestorzy indywidualni kupili najmniej obligacji od roku. Mimo tego Ministerstwo Finansów postanowiło obniżyć oprocentowanie oferowanych w sierpniu papierów dwu- i trzyletnich.

 

Czerwcowa sprzedaż obligacji skarbowych wyniosła 116,3 mln zł i była o 24,8 proc. niższa w porównaniu z majem oraz o 19 proc. niższa niż rok temu. Blisko jedna trzecia papierów została objęta w ramach transakcji zamiany, co znaczy, że na rynek ten trafiło zaledwie 78,8 mln zł nowych oszczędności od inwestorów detalicznych. W czerwcu, podobnie jak w poprzednich miesiącach, największym wzięciem cieszyły się papiery z krótszymi terminami zapadalności. Na stałokuponowe obligacje dwuletnie przeznaczono 76,4 mln zł, zaś na kolejnych miejscach znalazły się papiery cztero-, dziesięcio- i trzyletnie z popytem na poziomie wynoszącym odpowiednio 20 mln zł, 12,1 mln zł oraz niespełna 7,8 mln zł.

 

Oferowane przez Ministerstwo Finansów obligacje największą popularnością cieszą się wśród inwestorów powyżej 50. roku życia. Objęli oni aż 76,5 proc. czerwcowej emisji. Lecz co ciekawe, w ramach Indywidualnych Kont Emerytalnych (IKE), które w określonych warunkach pozwalają nie płacić 19-proc. podatku od zysków kapitałowych, wciąż nabywa się niewiele obligacji. W czerwcu kupiono w ten sposób tylko 3,1 proc. całej emisji, tj. niespełna 3,6 mln zł.

Znacznie lepiej wypada podsumowanie sprzedaży papierów skarbowych za całe półrocze, w którym popyt na obligacje wyniósł 1,27 mld zł i był o ponad połowę wyższy niż przed rokiem. Warto jednak podkreślić, że duża w tym zasługa jednorazowej oferty z lutego, kiedy inwestorzy objęli, niedostępne w regularnej ofercie, siedmiomiesięczne papiery za 282,2 mln zł.

 

Na koniec maja (ostatnie dostępne dane) inwestorzy detaliczni trzymali w inwestycyjnych portfelach obligacje skarbowe za 9,18 mld zł, z czego 6,07 mld zł przypadało na papiery zmiennokuponowe (trzy-, cztero- i dziesięcioletnie). Dla porównania, w tym samym czasie na bankowych depozytach gospodarstwa domowe posiadały 553,6 mld zł (w tym 272,7 mld zł na lokatach), a w detalicznych funduszach inwestycyjnych znajdowało się około 108 mld zł (dane za Analizami Online).

 

W sierpniu, po ośmiu miesiącach zastoju, resort finansów obniży oprocentowanie obligacji dwuletnich o 0,2 pkt proc. do 2,8 proc. w skali roku. Obniżone zostaną także odsetki od papierów trzyletnich, ponieważ w pierwszym półrocznym okresie odsetkowym dadzą one zarobić 3 proc. w skali roku, zamiast dotychczasowych 3,3 proc. W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie równe będzie sześciomiesięcznej stopie WIBOR. Bez zmian pozostaje natomiast oprocentowanie obligacji cztero- i dziesięcioletnich. W pierwszym rocznym okresie dadzą one zarobić odpowiednio 3,5 i 4 proc., zaś w kolejnych latach oprocentowanie będzie obliczane jako suma inflacji i marży wynoszącej odpowiednio 1,25 pkt proc. i 1,5 pkt proc. Oznacza to, że za rok inflacja musiałaby wynieść 2,25-2,5 proc., aby odsetki pozostały na niezmienionym poziomie.

 

Michał Sadrak

Źródło: Open Finance

Wyniki sprzedaży obligacji skarbowych w maju 2014 r.

W maju 2014 roku indywidualni nabywcy kupili obligacje oszczędnościowe o łącznej wartości 154,6 mln zł – o 28% więcej niż w kwietniu. Podobnie jak w poprzednich miesiącach największą popularnością cieszyły się obligacje 2-letnie.

W ubiegłym miesiącu Ministerstwo Finansów prowadziło sprzedaż następujących obligacji: 2-letnich (DOS0516), 3-letnich (TOZ0517), 4-letnich (COI0518) oraz 10-letnich (EDO0524). Nabywcy zakupili papiery skarbowe o łącznej wartości 154,6 mln zł, z czego niezmiennie największą popularnością cieszyły się obligacje 2-letnie. Ich sprzedaż wyniosła 71,1 mln zł, co stanowiło 46% całej majowej sprzedaży.

 

Od wielu miesięcy utrzymujemy oprocentowanie obligacji oszczędnościowych na niezmienionym poziomie, pomimo sukcesywnego spadku dochodowości obligacji sprzedawanych inwestorom hurtowym. Dwuletnie obligacje oszczędnościowe oprocentowane są np. w wysokości 3,00%, co oznacza, że oferujemy naszym nabywcom detalicznym możliwość oszczędzania ze znacznie wyższym zyskiem niż mają najwięksi „hurtownicy”. Na rynku hurtowym duzi inwestorzy mogą obecnie kupić obligacje dwuletnie z rentownością już tylko na poziomie 2,50%. Taka wysokość promocji dla nabywców detalicznych nie będzie mogła być utrzymana przez dłuższy czas– mówi Piotr Marczak, Dyrektor Departamentu Długu Publicznego w Ministerstwie Finansów.

 

Dwuletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe o oprocentowaniu stałym DOS0516

W maju 2014 roku sprzedano obligacje DOS0516 o wartości nominalnej 71,1 mln zł w tym 373,4 tys. zł w ramach Konta IKE-Obligacje. Cena jednej obligacji w okresie sprzedaży wynosiła 100 zł. Oprocentowanie obligacji ustalono na poziomie 3,00%. W drodze zamiany zakupiono obligacje dwuletnie o wartości nominalnej 25,5 mln zł, co stanowiło 35,8% sprzedaży. Cena zamiany wynosiła 99,90 zł.

 

Trzyletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe o zmiennej stopie procentowej TOZ0517

W maju 2014 roku sprzedano obligacje TOZ0517 o wartości nominalnej 29,5 mln zł, w tym 1,3 tys. zł w ramach Konta IKE-Obligacje. Cena jednej obligacji w okresie sprzedaży wynosiła 100 zł. Oprocentowanie obligacji w pierwszym okresie odsetkowym (6 miesięcy) ustalono na poziomie 3,30% w skali roku. W drodze zamiany zakupiono obligacje trzyletnie o wartości nominalnej 2,8 mln zł, co stanowiło 9,4% sprzedaży. Cena zamiany wynosiła 99,90 zł.

 

Czteroletnie indeksowane oszczędnościowe obligacje skarbowe COI0518

 

W maju 2014 roku sprzedano obligacje COI0518 o wartości nominalnej 31,7 mln zł, w tym 50,8 tys. zł w ramach Konta IKE-Obligacje. Cena jednej obligacji w okresie sprzedaży wynosiła 100 zł. Oprocentowanie obligacji w pierwszym rocznym okresie odsetkowym ustalono na poziomie 3,50%. W drodze zamiany zakupiono obligacje czteroletnie o wartości nominalnej 5,0 mln zł, co stanowiło 15,8% całej sprzedaży. Cena zamiany wynosiła 99,90 zł.

 

Emerytalne dziesięcioletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe EDO0524

W maju 2014 roku sprzedano obligacje EDO0524 o wartości nominalnej 22,3 mln zł, w tym 3,3 mln zł w ramach Konta IKE-Obligacje. Cena jednej obligacji w okresie sprzedaży wynosiła 100 zł. Oprocentowanie obligacji w pierwszym rocznym okresie odsetkowym ustalono na poziomie 4,00%. W drodze zamiany zakupiono obligacje dziesięcioletnie o wartości nominalnej 0,5 mln zł, co stanowiło 2,0% sprzedaży. Cena zamiany wynosiła 99,90 zł.

 

O obligacjach Skarbu Państwa

 

Obligacje skarbowe – dłużne papiery wartościowe emitowane przez Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Finansów. Emitent (Skarb Państwa) pożycza od nabywcy obligacji pewną sumę pieniędzy i zobowiązuje się ją zwrócić w określonym terminie (wykupić obligacje) oraz wypłacić odsetki. Wykup obligacji wraz z wypłatą należnych odsetek następuje ze środków budżetu państwa. Obligacje skarbowe to forma oprocentowanej pożyczki pieniężnej zaciąganej przez Skarb Państwa u osób zakupujących obligacje. Skarb Państwa finansuje z tej pożyczki potrzeby pożyczkowe budżetu państwa (w tym deficyt i spłaty zaciągniętego wcześniej zadłużenia). Skarb Państwa emituje:

 

Dwuletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe o oprocentowaniu stałym (DOS), cena sprzedaży 100 zł – równa wartości nominalnej, kapitalizacja roczna – odsetki wypłacane w dniu wykupu razem z nominałem, oprocentowanie stałe ustalone przez Emitenta, wykup po 2 latach od dnia zakupu.

 

Trzyletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe o zmiennej stopie procentowej (TOZ),cena sprzedaży 100 zł – równa wartości nominalnej, oprocentowanie zmienne, obliczane co pół roku na podstawie stawki WIBOR 6M (średnia stawka, po której największe banki w Polsce pożyczają sobie środki pieniężne na okres 6 miesięcy), odsetki wypłacane co pół roku (za ostatni okres razem z nominałem), wykup po 3 latach od dnia zakupu.

 

Czteroletnie indeksowane oszczędnościowe obligacje skarbowe (COI), cena sprzedaży 100 zł – równa wartości nominalnej, oprocentowanie stanowiące sumę rocznej inflacji oraz marży ustalonej przez Emitenta, odsetki wypłacane raz na rok (za ostatni okres razem z nominałem), wykup po 4 latach od dnia zakupu.

 

Emerytalne dziesięcioletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe (EDO), cena sprzedaży 100 zł – równa wartości nominalnej, oprocentowanie stanowiące sumę rocznej inflacji oraz marży ustalonej przez Emitenta, odsetki wypłacane na koniec inwestycji razem z nominałem, kapitalizacja roczna, wykup po 10 latach od dnia zakupu.

Źródło: Ministerstwo Finansów

Kilka rad, jak efektywnie pozyskiwać inwestorów w biznesie

Prowadząc firmę do najtrudniejszych zadań należy pozyskiwanie inwestorów. Warto zawierać jak najwięcej kontaktów, nie zrażać się porażkami i czerpać z doświadczeń zdobytych w sprzedaży.

Jednym ze sposobów pozyskiwania środków finansowych na rozwój swojego biznesu, szczególnie dla młodych i pełnych entuzjazmu inwestorów, jest poszerzanie kręgów wpływów, czyli zawieranie znajomości ze znanymi inwestorami znanych firm. Korzystna będzie w tym przypadku zasada, że na trzech znajomych przypada dwadzieścia nieznajomych. Jeśli nie uda się pozyskać kapitału od trzech, istnieje jeszcze dwadzieścia siedem opcji rozszerzonych kontaktów, innych perspektyw, innego oddziaływania na naszą działalność. Narzucając sobie limit w postaci trzech rozmówców, przedsiębiorca sam ogranicza swoje szanse powodzenia.

Kolejnym krokiem, aby skutecznie pozyskać inwestora jest nauczenie się i zastosowanie skutecznych taktyk sprzedażowych. Skuteczny sprzedawca będzie uzyskiwał znacznie lepsze wyniki w pozyskiwaniu kapitału na swoją działalność. Pomimo przekonań, proces sprzedaży i proces pozyskiwania kapitału to dwa zjawiska, nie wiele różnią się od siebie. Pozyskiwanie inwestora można porównać do budowania lejka o wyraźnie zarysowanych etapach (tak samo jak w procesie sprzedaży), do którego wpadają inwestorzy.

Ukrywanie porażek i przedstawianie się inwestorom, jako przedsiębiorca mający same sukcesy tylko pozornie ma sens. Warto, bowiem pokazać, że nie we wszystkim szło nam dobrze, a niektóre z kampanii marketingowych okazały się być chybione. Dla części inwestorów taki zaprezentowanie siebie będzie oznaczało koniec negocjacji, dla innych zaś będzie to stanowiło atut. Porażka może, bowiem stanowić źródło wiedzy, które w późniejszym etapie przekłute w zmianę daje przewagę nad konkurencją. Odpowiednio sparametryzowana przewaga ma szansę przerodzić się w wyższy zysk z inwestycji (ROI) dla dostarczających kapitał.

Reasumując, w procesie pozyskiwania inwestorów postępowanie na zasadzie „występu jednego aktora” nie jest skuteczne. Nie wpływa to korzystnie na ten proces, jego warunki i dalsze kroki. Pozostając w nim sam przedsiębiorca z reguły ma tendencję, aby dojść do celu najłatwiejszą drogą. Wkraczając na drogę pozyskiwania kapitału warto rozpisać ten proces na poszczególne etapy, sporządzić listę dokumentów inwestycyjnych, jakie będą potrzebne, a także zastosować nowoczesne rozwiązania technologiczne, które automatyzują ten proces.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl