Archiwa blogu

Zakupy w Internecie nie zawsze pozwalają na zaoszczędzenie czasu

Możliwość zakupu produktów spożywczych w Internecie pozwala na ułatwienie prowadzenia domu. Jednak okazuje się, że w sytuacji, gdy paczka, która została nam dostarczona jest niekompletna zwrot towaru czy odzyskanie pieniędzy zajmuje więcej czasu zakupy w stacjonarnym sklepie.

Aby uniknąć rozczarowań związanych z coraz popularniejszą formą robienia zakupów w sieci warto znać kilka podstawowych zasad.

Sklepy działające Internecie mają obowiązek w widocznym miejscu zamieszczać informację skierowaną do kupujących o dokładne sprawdzenie odbieranego zamówienia przed podpisaniem potwierdzenia jego odbioru. Działanie to ma spore znaczenie. Jeśli w obecności kuriera zauważymy, że jakiś produkt jest niezgodny z zamówieniem lub w ogóle go nie ma, jako konsumenci mamy prawo natychmiast zwrócić go lub odjąć jego wartość od rachunku. Jednak w sytuacji, gdy klient odstąpi od tej możliwości i potwierdzi odbiór bez sprawdzania zawartości przesyłki naraża się tym samym na pewne komplikacje.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przypomina, że artykuły spożywcze są szczególną grupą produktów, ponieważ ich przydatność zależna jest od terminu ważności. Z zasady jednak, sklepy zezwalają na ich zwrot na podstawie dowodu zakupu. Pewnym utrudnieniem jest to, że w tym celu należy udać się do sklepu, który zrealizował zamówienie.

Na przykład, sieć TESCO ma swoją propozycję rozwiązania problemu. Konsument, który stwierdził niezgodność towaru z zamówieniem powinien zgłosić się do punktu obsługi klienta w sklepie, który był odpowiedzialny za zamówienie, gdzie otrzyma zwrot pieniędzy.

Ponadto, jeżeli kupujący potwierdził odbiór, ale dopiero po fakcie stwierdził brak lub niezgodność towaru z zamówieniem nie przekreśla mu to możliwości dochodzenia swoich praw, ponieważ zawsze może wejść na drogę sądową.

Podjęcie działań w celu udowodnienia prawdy jest więc możliwe, lecz trwa więcej czasu. Dlatego warto już przy dostawie przesyłki sprawdzić jej zawartość.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zmiany w regulaminie operatora telekomunikacyjnego nie powodują, że można zerwać umowę bez kary

Operatorzy telekomunikacyjni wysyłają do swoich klientów informację o zmianach w regulaminie świadczenia usług. Pozwalają one na wypowiedzenie kontraktu bez potrzeby zwrotu ulgi promocyjnej. W takim przypadku prawo na to nie pozwala.

Wraz ze zmianą regulaminu lub cennika usług telekomunikacyjnych klient nabywa określone prawa. Jak to wygląda przy zmianach wprowadzonych przez regulatorów tego rynku, czyli UKE, UOKiK i MAiC? Na to pytanie odpowiedzieli specjaliści z Federacji Konsumentów.

Niektórzy konsumenci, którzy ostatnio otrzymali od swojego operatora wiadomość o wprowadzeniu zmian w dotychczasowym regulaminie uradowali się z tego powodu. Daje to bowiem możliwość wypowiedzenia kontraktu bez konieczności zwrotu ulgi promocyjnej. Abonenci korzystają z tej możliwości zmuszając operatów do zaoferowania korzystniejszych warunków lub zmieniając usługodawcę.

Federacja Konsumentów tłumaczy, że informacja, którą w ostatnim czasie otrzymują abonenci wynika z wejścia w życie nowych ogólnych regulacji prawa, czyli rozporządzenia Ministra Administracji i Cyfryzacji dotyczącego reklamacji usługi telekomunikacyjnej. Zmienił się m.in. sposób odpowiedzi na reklamację oraz konieczność wyjaśnienia jedynie negatywnie rozpatrzonej reklamacji.

Jaki jest zatem powód, że w tym przypadku nie można rozwiązać kontraktu z operatorem bez konieczności płacenia kary?

Agnieszka Popławska, prawnik Federacji Konsumentów mówi, że jeśli klauzula jest niezgodna z prawem i na skutek działania UKE lub UOKiK została wykreślona lub poprawiona, to w tym momencie nie doszło do naruszenia prawa. Jeśli nie, to wówczas konsument nie może rozwiązać umowy. Abonent, który w tym okresie zdecyduje się zerwać umowę, będzie musiał uiścić karę widniejącą w zawartym kontrakcie.

Popławska dodaje, że podobnie jest przy zmianie przepisów. Uchwalenie poprawek do ustawy przez Sejm nie dąży do tego, aby konsumenci mogli uniknąć kary umownej i zachowania np. nowego telefonu. W takich przypadkach niektóre regulacje zmieniane są na korzyść firmy, a nie konsumenta i odwrotnie.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Reklamacja a gwarancja konsumencka

Często z powodu niewiedzy z zakresu ustawowych regulacji konsumenci nie dochodzą swoich praw, które przysługują im w związku z nabyciem konkretnej rzeczy. Wykorzystują to handlowcy, którzy specjalnie ustalają krótsze terminy gwarancji.

Na mocy odpowiednich przepisów Kodeksu Cywilnego lub gwarancji przyznanej przez gwaranta, konsument w przypadku uznania, iż zakupiony przez niego towar jest niezgodny z umową ma prawo go zareklamować, żądając przywrócenia go do stanu zgodnego z umową poprzez jego: zamianę, naprawę, obniżenie ceny lub zwrócenie środków.

Od decyzji konsumenta zależy, którą opcję z zakresu uprawnień wybierze. Reklamację, której podstawę stanowi ustawa trzeba zgłosić sprzedawcy. Wystarczy tylko pójść do niego z paragonem lub innym pokwitowaniem sprzedaży.

Aby dochodzić swoich praw na podstawie gwarancji konsument musi mieć niezbędny dokument gwarancyjny, na którym musza znajdować się określone w ustawie dane.

W sytuacji, gdy gwarantem jest sprzedawca, konsument może ustnie powiadomić, z której podstawy reklamacyjnej chce skorzystać.

Kluczową kwestią jest czas, w którym konsument może skorzystać ze swoich uprawnień. Zgodnie z ustawą, przy „gwarancji konsumenckiej” konsument ma 2 lata na dochodzenie swoich roszczeń. Z kolei długość gwarancji zależy od przedsiębiorcy. Ustawa bowiem nie narzuca ani minimalnego, ani maksymalnego czasu ochrony, ponieważ gwarant może go ustalać swobodnie.

Konsumenci często nie są świadomi dwoistości reklamacji. Dlatego też, bez sprzeciwu akceptują terminy określone przez sprzedawców i nie dochodzą swoich praw, gdy wykryją wadę zakupionego towaru po ich upływie. Często dokument gwarancyjny doczepiony do paragonu określa kilkumiesięczny termin gwarancji i nie zawiera informacji o dalszym obowiązywaniu reklamacji ustawowej. W ten sposób kupujący są wprowadzani w błąd i pozostają przekonani o tym, że stracili już swoje prawa.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Płacisz kartą – w razie problemów odzyskasz pieniądze

Po dwóch latach od upadku OLT Express, Polacy ponownie mogą spotkać się z problemami, jakie przyniosła upadłość linii lotniczych. Ich źródłem mogą okazać się linie 4You Airlines, których działania zaniepokoiły UOKiK. W związku z tym, Expander przypomina, że w sytuacji, gdy płatności za bilety czy dowolne inne zakupy, dokonaliśmy kartą płatniczą, możemy liczyć na pomoc banku w razie kłopotów w odzyskaniu pieniędzy. Nie dotyczy to natomiast płatności gotówką lub przelewem.

 

UOKIK zwrócił się do prokuratury o zbadanie działalności spółki 4You Airlines, która chce utworzyć nowe linie lotnicze w naszym kraju. Sprzedawała ona już nawet bilety. Niestety w ostatnim czasie w mediach pojawia się coraz więcej informacji sugerujących, że ci którzy je kupili mogą nie mieć szansy na ich wykorzystanie. Jeśli tak się stanie, Polacy po raz kolejny będą mogli przekonać się, że płacenie kartą daje większe bezpieczeństwo niż gotówką czy przelew. W sytuacji, gdy sprzedawca nas oszuka, ogłosi upadłość lub z innego względu nie dotrzyma umowy, to ci, którzy zapłacili „plastikiem” będą mieli przewagę. W odzyskaniu pieniędzy pomogą im bowiem ich banki. Pozostałym będzie znacznie trudniej.

 

Charge Back na straży naszego portfela

Płacący kartami są na uprzywilejowanej pozycji dzięki temu, że organizacje płatnicze stworzyły specjalne regulacje chroniące konsumentów. Zgodnie z nimi, transakcje dokonane kartą można wycofać, korzystając z usługi Charge Back. Oczywiście cofnięcie płatności jest możliwe tylko w określonych sytuacjach oraz pod warunkiem, że będziemy przestrzegać pewnych zasad. Na pomoc banku
w odzyskaniu pieniędzy możemy liczyć m. in. gdy zakupiony towar czy usługa nie zostały nam dostarczone lub gdy są niezgodne z umową. Trzeba jednak dodać, że warunkiem uruchomienia procedury Charge Bank jest to, że klient musi najpierw bezpośrednio od sprzedającego czy usługodawcy domagać się zwrotu środków lub naprawienia szkody. Dopiero jeśli to nic nie da, może poprosić o pomoc bank, wydawcę karty, którą dokonał płatności.

 

Gdy słuchawka milczy, wystarczą dokumenty

Co istotne, jeśli sprzedawca nie odpowie na naszą reklamację lub przekroczy czas, jaki ma na jej rozpatrzenie, również możemy zgłosić się do banku w celu uruchomienia procedury Charge Bank. Ważne jest jednak, aby wszystko dobrze udokumentować. Jeśli padliśmy ofiarą oszusta, który nie odbiera od nas telefonu oraz nie odpowiada na pisma i maile, to należy udowodnić, że podejmowaliśmy próby kontaktu. Dowodem może być np. kopia wysłanej reklamacji lub billing pokazujący, że próbowaliśmy wyjaśnić sprawę telefonicznie. Jako załącznik do reklamacji, warto dodać kopię umowy lub inne dokumenty potwierdzające, że usługa, za którą zapłaciliśmy kartą nie została wykonana lub że była ona niezgodna z zawartą umową. Dobre udokumentowanie zaistniałej sytuacji znacznie zwiększa szanse na odzyskanie naszych pieniędzy.

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Sejm ukróci praktyki telemarketerów

W branży telemarketingu mają nastąpić porządki. W Sejmie trwają prace nad projektem ustawy, która ma uprościć konsumentom walkę z nachalnymi telemarketerami.

W swoich ustaleniach posłowie chcą wzorować się na przepisach obowiązujących w Kanadzie. Dotyczy to przede wszystkim tego, aby istniała konieczność wyrażenia zgody przez konsumenta, jeżeli ten będzie chciał, aby do niego dzwoniono i przekazanie jego numeru do ogólnopolskiej bazy danych.

Z kolei, jak wyjaśnił poseł i były szef Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tadeusz Aziewicz, dzwonienie i oferowanie czegoś osobom, które tego nie chcą będzie karane wysokimi karami pieniężnymi. Założenia do projektu zmienionej ustawy są już ponoć gotowe, a posłom zależy, aby całą sprawę sfinalizować przed końcem kadencji tego parlamentu.

Dzisiaj także istnieją możliwości walki z nachalnymi telemarketerami. Warto wiedzieć, że każda dzwoniących do nas w celach marketingowych osoba musi na nasze żądanie musi udzielić informacji o administratorze bazy danych, z której ma nasz numer. Ponadto, jeżeli nie chcemy, aby dzwoniono do nas, możemy wysłać drogą listowną lub elektroniczną informację i powołując się na ustawę z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych domagać się zaprzestania przetwarzania naszych danych osobowych i usunięcia ich z bazy.

W razie zlekceważenia takiej wiadomości osobie, która za to odpowiada, może grozić kara pozbawienia wolności do roku.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Nowe regulacje Prawa restrukturyzacyjnego pomogą firmom w problemach płatniczych

Prace nad nowym projektem Prawa restrukturyzacyjnego są już w ostatniej fazie. Ma on, wspierać przedsiębiorstwa w ratowaniu z kłopotów finansowych. W ostatnim momencie Ministerstwo Finansów wprowadziło do niego zmiany, które przyniosą pozytywny skutek podatnikom.

W zeszłym tygodniu Stały Komitet Rady Ministrów zatwierdził projekt ustawy. Najistotniejszym celem nowych regulacji w zakresie restrukturyzacji ma być ratowanie podmiotu gospodarczego i umożliwienie mu dalszego funkcjonowania w obrocie gospodarczym.

Reprezentant resortu sprawiedliwości, Maciej Geromin poinformował, że tuż przed przekazaniem projektu Stałemu Komitetowi Rady Ministrów zostały do niego wprowadzone korzystne podatkowo zmiany, dzięki którym prostsze będzie odliczenie podatku w sytuacji umorzenia zobowiązań w postępowaniu upadłościowym.

Druga zmiana, także korzystna dla podatników, dotyczy przesądzenia o niewystępowaniu obowiązku podatkowego obciążenia podatkiem dochodowym od osób fizycznych (PIT) przychodu w formie umorzenia zobowiązań konsumenta na wypadek upadłości konsumenckiej. Geromin dodał, że ta zmiana to ustawowe przesądzenie dotychczasowej słusznej praktyki organów podatkowych.

Pozostanie przedsiębiorstwa na rynku, utrzymanie jego potencjału gospodarczego i znaczenia ekonomicznego ma zapewnić wymierne korzyści nie tylko właścicielom firm, ale także osobom zatrudnionym w tych firmach.

Na zaproponowanych przez resort sprawiedliwości zmianach skorzystać mają także wierzyciele restrukturyzowanych przedsiębiorstw. Zgodnie z projektem ustawy wierzyciele publicznoprawni utracą swoją uprzywilejowaną pozycję jeśli chodzi o spłatę długów. Dodatkowo, proponowane uproszczenia w restrukturyzacji oraz przyspieszenie całej procedury ma spowodować m.in. zawężenie skali zatorów płatniczych i podniesienie współczynnika spłaty wierzytelności prywatnoprawnych nieobjętych ochroną z kilku do kilkunastu procent.

Ponadto, projekt zakłada także unowocześnienie postępowania restrukturyzacyjnego, polegającego na tym, że więcej czynności będzie można zrealizować w Internecie.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Polscy konsumenci nadal ograniczają zakupy Raport o należnościach w branżach konsumenckich i inwestycyjnych

Zmiany jakie zachodzą pod względem regulowania płatności lub ich braku – zatorów płatniczych to przede wszystkim: poprawa spływu należności dóbr codziennego użytku (żywność, ale też kosmetyki i środki czystości), stabilizacja a nawet lekka poprawa w kategorii dóbr inwestycyjnych oraz pewne pogorszenie w kategorii dóbr konsumenckich trwałego użytku. Euler Hermes, spółka z Grupy Allianz, na podstawie danych z prowadzonego przez siebie Programu Analiz Branżowych w swojej analizie stwierdza, iż w skali całej gospodarki poziom zatorów płatniczych jest na poziomie zbliżonym do sytuacji z analogicznego okresu roku ubiegłego.

Na potrzeby niniejszego opracowania wzięto pod uwagę stan należności w końcu czerwca z branż konsumenckich: artykułów spożywczych, farmacji, RTV, AGD, i z branż inwestycyjnych: stalowej i materiałów budowlanych oraz z zaopatrujących je wszystkie: opakowań i TSL (transport i logistyka). Łączna suma bieżących należności w badanych branżach wyniosła w tym czasie 11,2 mld złotych i pochodziły one od blisko 80 tysięcy monitorowanych odbiorców.

 

Wyniki te nie są zaskoczeniem, jeśli porówna się je chociażby z prezentowanym przez GUS ostatnich danych o zmianach wartości produkcji sprzedanej poszczególnych branż. Polacy nie ograniczają wydatków na artykuły pierwszej potrzeby – stad też pozytywne zmiany w przepływie należności odnotowano w branży dóbr codziennego użytku: żywności, kosmetyków i środków czystości. Na drugim biegunie znalazła się kategoria dóbr konsumenckich trwałego użytku, których sprzedaży nie są w stanie pobudzić nawet duże imprezy sportowe (co dotychczas działało). Oszczędności polskich konsumentów wyraźnie wpływają na kondycję ich sprzedawców oraz producentów. Dwukrotnie wzrosła wartość niespłaconych należności w segmencie RTV i AGD w porównaniu do ubiegłego roku. Stabilizuje się powoli sytuacja w kategorii dóbr inwestycyjnych – ale mimo, iż jest lepsza niż w ubiegłym roku, nadal zatory płatnicze są w nich zdecydowanie największe.

 clip_image002

Źródło: Program Analiz Branżowych Euler Hermes Collections z Grupy Allianz

 

Oprócz danych o zatorach płatniczych do takich wniosków skłaniają także informacje o średnim okresie, w jakim swoje należności otrzymują przedsiębiorcy w poszczególnych branżach. W sektorze artykułów spożywczych przeciętny czas regulowanie płatności uległ nawet skróceniu w porównaniu do roku ubiegłego. Pewnym odstępstwem od tego w kategorii dóbr pierwszej potrzeby jest sytuacja w farmacji (prezentujemy kształtowanie się przepływów finansowych w relacji producenci – dystrybutorzy hurtowi) – tutaj o płatnościach, ich spowolnieniu decydują zmiany na rynku sprzedaży detalicznej, jej koncentracja (wypieranie z rynku aptek niezależnych przez apteki sieciowe, afiliowane m.in. przy hurtowniach farmaceutycznych) i specjalizacja aptek (leki refundowane vs. suplementy i specjalistyczne kosmetyki). Z tego powodu jeszcze bardziej w stosunku do ubiegłego roku spowolnił obieg należności na linii hurtownie-apteki. Wydłużenie średniego okresu spływu należności w miało miejsce także w branżach RTV, AGD, TSL oraz opakowań. Z kolei w branży materiałów budowlanych okres ten, chociaż nadal jeden z najdłuższych, uległ kilkudniowemu skróceniu.

 

Popyt na artykuły codziennej potrzeby jest stały, a służą mu jeszcze niskie ceny, będące efektem zarówno spadającej inflacji, jak i walki cenowej towarzyszącej konkurencji różnych kanałów dystrybucji (supermarkety, dyskonty, mniejsze formaty osiedlowe, afiliowane sieci największych hurtowników), jak również skutkiem np. spadku cen mięsa i jego przetworów czy nabiału w wyniku ich nadprodukcji i ograniczeń w eksporcie” – ocenia Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes, odpowiedzialny za ocenę ryzyka.

 

Zwraca on również uwagę na fakt, iż w branży dóbr inwestycyjnych wartość produkcji sprzedanej w ostatnich dwóch miesiącach rośnie i jest lepsza nie tylko w porównaniu do miesięcy poprzednich, ale także w porównaniu do poziomu sprzed roku (+4% w czerwcu – dane za GUS). To efekt zarówno odradzających się inwestycji infrastrukturalnych, ale też mieszkaniowych oraz inwestycji przedsiębiorstw. Ponadto rynek wykonawców inwestycji – przede wszystkim firm budowlanych oczyścił się, stąd aktualnie wykonawcy nie są obciążeni w takim stopniu długami z przeszłości, jak miało to miejsce kilka kwartałów temu. W związku z tym regulują należności za materiały w przeciętnie krótszym niż jeszcze rok temu terminie. Pojawiły się też niestety gorsze informacje: w budownictwie widać kolejne problemy części deweloperów, co wraz z wcześniejszymi ich upadłościami (aż 23 przypadki w ciągu I półrocza) pociąga za sobą problemy firm budownictwa mieszkaniowego. Ponownie więc w lipcowej statystyce opublikowanych upadłości znalazły się firmy wykończeniowe (prace hydrauliczne, kanalizacyjne, elektryczne etc.).

 

Dobra sprzedaż artykułów inwestycyjnych oznacza oczywiście zwiększenie obrotów ich producentów i dystrybutorów, ale z drugiej strony także potencjalne ryzyko w przyszłości – uzależnienie od tego, w jakim kierunku zmieniać się będzie koniunktura budowlana, a więc nawet od pogody w miesiącach zimowychmówi Tomasz Starus. Sprzedaż ta odbywa się bowiem na zasadzie kredytu kupieckiego o długim, 2-3 miesięcznym terminie płatności – zwiększenie sprzedaży oznacza więc także zwiększenie ekspozycji na potencjalne ryzyko. Po ostatnim załamaniu na rynku budowlanym w latach 2011-2013 producenci i dostawcy zaopatrzenia mają świadomość tego i są ostrożni w ocenie perspektyw.

 

Odwrotnie niż w sektorze dóbr inwestycyjnych jest w kategorii dóbr konsumenckich trwałego użytku – spada ich produkcja sprzedana, jak podaje GUS w czerwcu była on niższa o 8% w stosunku do czerwca ub. roku. „Mniejsza sprzedaż – a także inne przyczyny jak m.in. przesuwanie się sprzedaży do kanału internetowego, wpływają na problemy dystrybutorów hurtowych i detalicznych dóbr konsumenckich, na falę ich głośnych upadłości – tłumaczy Tomasz Starus Stąd mniejsza skłonność (a raczej zdolność) do terminowego regulowania przez nich płatności wobec producentów w porównaniu chociażby do roku ubiegłego.”

 

W badaniu wyróżniono także sektory transportu i spedycji oraz opakowań. To branże, które zaopatrują większość pozostałych – zarówno inwestycyjnych, jak i konsumenckich. Ich wyniki są pewnym wyznacznikiem sytuacji na rynku, chociaż niekoniecznie świadczą jedynie o zmianie popytu. Firmy transportowe nie notują obecnie zmniejszenia ilości przewozów. Pomimo pewnego spowolnienia tempa wzrostu w przemyśle krajów starej UE i w efekcie przystopowaniem tempa wzrostu popytu na usługi transportowe, jest on cały czas zadowalający. Jednak jak zauważa Tomasz Starus: „Duża konkurencja – nadpodaż usług transportowych oraz rozdrobnienie rynku powoduje, iż ceny usług transportowych i osiągane marże, a w ślad za tym sytuacja finansowa, są cały czas poniżej oczekiwań, a nawet spadły w bieżącym roku. Znajduje to również odzwierciedlenie w wynikach Programu Analiz Branżowych prowadzonego przez Euler Hermes. Bieżąca średnia płynność finansowa branży jest dobra, ale rynek konsumenta sprawił, że spływ należności trochę spowolnił. W czerwcu ubiegłego roku w terminie spłacane było około 88% wartości należności za transport, w czerwcu br. – 80%. Średni okres spłaty należności w transporcie uległ 6-dniowemu wydłużeniu.” Podobna sytuacja ma także miejsce w przypadku przewozów kabotażowych, świadczonych na zagranicznych rynkach. Klienci korzystający z tych usług transportowych są obecnie w lepszej kondycji niż jeszcze rok temu. Dużo łatwiej im więc znaleźć kolejnego przewoźnika, a zatem nie przywiązują się do jednego dostawcy usług, korzystając z aktualnie najkorzystniejszej oferty, nie troszcząc się o terminowe regulowanie należności. „Świadczy o tym „wysyp” niespłaconych należności za pojedyncze frachty o wartości średnio kilkuset euro – podczas, gdy jeszcze kilka-kilkanaście miesięcy temu niespłacone należności u przewoźników zdarzały się trochę rzadziej, ale z reguły na kilkukrotnie wyższe kwoty, idące w tysiące euro.” – wyjaśnia Tomasz Starus. Z danych wynika więc, że pewne spowolnienie spływu należności na rynku transportu drogowego jest raczej kwestią wyboru odbiorców, korzystania przez nich z takiej możliwości.

 

Ocena ryzyka – co warto wziąć pod uwagę

Dane dotyczące opóźnień płatniczych są istotne z punktu widzenia kondycji branż. Niemniej nie wyczerpują one wszystkich aspektów oceny ryzyka i perspektyw poszczególnych sektorów gospodarki. Euler Hermes zarówno przy indywidualnej ocenie kontrahentów, jak i całych sektorów uwzględnia:

–         kwestię popytu – zmian bieżących obrotów i spodziewanych przychodów,

–         rentowność – spodziewaną zyskowność, wahania w zaopatrzeniu, dostępność oraz ceny surowców,

–         ryzyko finansowe – płynności w przepływach finansowych, jak również stabilność źródeł finansowania,

–         otoczenie biznesowe – zmiany technologiczne i rynkowe (np. zmiana kanałów dystrybucji w sprzedaży elektroniki i wyposażenia mieszkań), kwestie ram prawnych oraz inne – m.in. subsydiów rządowych / unijnych.

 

Źródło: Euler Hermes

 

Ponad 700 zł miesięcznie wydaje Polak w centrum handlowym

Ubrania, buty, torebki i paski to po artykułach spożywczych i przemysłowych najchętniej kupowane przez nas rzeczy w centrach handlowych. Podczas zaledwie jednej wizyty nasz portfel może się uszczuplić średnio o około 163 zł, a miesięcznie o 714 zł – wynika z raportu przygotowanego przez ARC Rynek i Opinia dla Galerii Jurajskiej w Częstochowie.

 

Najwięcej pieniędzy wydajemy na artykuły spożywcze i przemysłowe

 

Średnio w miesiącu każdy z nas w centrach handlowych robi zakupy za 714 zł – wynika z badań przeprowadzonych przez ARC Rynek i Opinia dla Galerii Jurajskiej w Częstochowie. Aż 15 proc. ankietowanych zadeklarowało, że miesięcznie wydaje w galerii od 1 tys. zł do 2 tys. zł, a 4 proc. ponad 2 tys. zł.

 

Najwięcej pieniędzy przeznaczamy na artykuły spożywcze i przemysłowe – 570 zł, a w sklepach z ubraniami, butami oraz akcesoriami odzieżowymi zostawiamy około 435 zł. Bardziej oszczędni jesteśmy w restauracjach i kawiarniach – 115 zł i w punktach rozrywkowych – 112 zł.

 

– Do rzadkości należą osoby, które do centrum handlowego przychodzą tylko po jedną rzecz. Najczęściej wybierają się do galerii z listą zakupów, dlatego też spora część odwiedzających – 36 proc. wydaje w niej miesięcznie kwotę od 251 do 500 zł, a zaledwie 4 proc. wydaje w sklepach mniej niż 100 zł – wyjaśnia Violetta Dziubin, marketing manager Galerii Jurajskiej w Częstochowie.

 

Wizyta w galerii kosztuje nas średnio 163 zł

 

Podczas jednej wizyty w galerii potrafimy wydać od 20 zł do 1 tys. zł, ale średnio oscylujemy wokół 163 zł. Najwięcej z nas wydaje od 100 do 200 zł, a 5 proc. od 300 do 400 zł. Statystki pokazują, także że coraz więcej pieniędzy wydajemy w centrach handlowych, które kuszą punktami rozrywkowymi, kawiarniami i restauracjami.

 

– W centrach handlowych kupujemy przede wszystkim ubrania, kosmetyki, buty i sprzęt elektroniczny – i to jest niezmienne od lat. Coraz częściej korzystamy z ofert kawiarni i restauracji – i to jest nowy trend, który obserwujemy w ostatnim czasie – dodaje Violetta Dziubin.

 

Dziś aż 21 proc. klientów galerii deklaruje, że przychodzi do centrów handlowych żeby skorzystać z tzw. strefy rozrywki. Połowa z nich przyznaje się, że odwiedza punkty gastronomiczne i rozrywkowe przynajmniej raz w miesiącu.

 

Jesteśmy konkretni i lubimy promocje

 

Nie oznacza to jednak, że wydajemy bez umiaru. Polacy nie należą do rozrzutnych narodów i robią dość przemyślane zakupy. Wybierając się do centrum handlowego prawie połowa z nas (42 proc.) doskonale wie, co chce kupić i jaką kwotę na to przeznaczyć. Potrafimy spędzić dużo czasu w sklepach, by mieć pewność, że są to rzeczy, za które chcemy zapłacić. Lubimy się najpierw rozejrzeć i porównać ceny.

 

– 37 proc. klientów przyznaje się, że są łowcami okazji i odwiedza galerie w poszukiwaniu promocji. Ta grupa konsumentów szuka okazyjnych cen głównie w sklepach z artykułami spożywczymi i przemysłowymi, a także związanymi z modą – mówi Dziubin.

 

Źródło: Galeria Jurajska

Poczta Polska i raport o e-commerce: Zyski są w e-handlu

W ciągu ostatniej dekady rynek e-handlu w Polsce zwiększył się dwudziestopięciokrotnie i jest obecnie jednym z najszybciej rozwijających się w Europie. Według szacunków do roku 2016 ma być on wart ok. 40 mld zł. I choć udział sklepów internetowych w handlu wynosi zaledwie 4 proc. – dla porównania w Wielkiej Brytanii 13,2 proc. – to już teraz Polacy robią zakupy online częściej, niż np. Hiszpanie i Włosi. Tak wynika z przygotowanego dla Poczty Polskiej raportu dot. e-handlu.

Zdaniem autora analizy, dr. Arkadiusza Kawy z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, główną przyczyną wzrostu obrotów sklepów on-line jest wzrost liczby nowych użytkowników Internetu, którzy stali się klientami sklepów oraz platform aukcyjnych. – Na rozwój e-handlu ma również wpływ rosnąca liczba e-sprzedawców oraz atrakcyjność ich oferty – mówi Kawa.

W Polsce funkcjonuje dziś ponad 14 tys. sklepów, z których oferty można skorzystać poprzez Internet. Sklepy, które tak dynamicznie się rozwijają szukają dostawców wśród szerokiej oferty logistycznej.
– Z usług Poczty Polskiej regularnie korzysta prawie 60 proc. przedsiębiorstw z segmentu e-handlu. Dlatego nasz oferta systematycznie dostosowuje się do oczekiwań klientów tak aby była kompleksowa – mówi Janusz Wojtas, członek zarządu Poczty Polskiej.

Rynek commerce szybko rośnie. Każdego roku powstaje kilka tysięcy nowych sklepów. Ponad połowa sklepów działa nie dłużej niż 2 lata, a jedynie co dziesiąty powyżej 5 lat. Cechą charakterystyczną polskiego rynku e-handlu jest też jego rozdrobnienie – 85% e-sklepów to mikro i małe przedsiębiorstwa. Takie firmy otrzymują przeciętnie ok. 100 zamówień na miesiąc. Firm, dla których prowadzenie sklepu internetowego jest główną działalnością (miesięczna skala zamówień przekracza 1000) jest jedynie ok. 8 proc.

Powodem takiego rozdrobnienia jest m.in. to, że z otwarciem e-sklepów długo zwlekały sieci handlowe. W porę zauważyły jednak, że spora część klientów zaczęła kupować w wirtualnych sklepach, głównie RTV i AGD. Z czasem do sieci przeniosły się supermarkety, w którym można kupić żywność lub artykuły chemiczne. – Polski e-handel wydaje się być gotowy na konsolidację. W najbliższym czasie można spodziewać się przejęć polskich e-sklepów przez międzynarodowe koncerny. Sporym zainteresowaniem cieszy się branża wśród funduszy inwestycyjnych – mówi dr Arkadiusz Kawa.

Zmieniać się będą także preferencje związane z dostawą zakupów. –Przyszłością branży logistycznej jest zachęcanie klientów do wybierania dogodnych dla sprzedawcy terminów dostaw. Ponieważ e-konsumenci stawiają głównie na elastyczność, największe zmiany dotyczyć będą ostatniej mili, np. dynamicznego zarządzania miejscem i czasem dostawy – uważa Janusz Wojtas z Poczty Polskiej.

W raporcie analizie poddano także sytuację rozwoju e-handlu w Unii Europejskiej. „W 2013 r. wartość europejskiego e-handlu wyniosła 370 mld euro. W 2016 r. obroty e-handlowców mają wzrosnąć do 625 mld euro (…) Dynamiczny rozwój e-handlu to także perspektywy wzrostu zatrudnienia – już teraz w branży pracuje – bezpośrednio i pośrednio – ok. 2 mln osób” – czytamy w dokumencie. – Taka sytuacja sprawiła, że Komisja Europejska uznała e-handel za jeden z głównych czynników wzrostu gospodarczego i zwiększania poziomu zatrudnienia w całej Unii Europejskiej. W związku z tym UE stara się wypracować dobre praktyki dla e-handlu, w szczególności w kontekście logistyki – mówi dr Arkadiusz Kawa.

Zarówno Rada UE, jak i Parlament Europejski za kluczowy element zachowania wysokiej dynamiki rozwoju e-handlu uznały efektywną dostawę – buduje ona zaufanie pomiędzy sprzedawcami i nabywcami. W związku z tym podjęto szereg działań mających na celu wypracowanie jak najlepszych standardów i rozwiązań w tym obszarze. W dyskusjach na ten temat biorą udział m.in.: operatorzy KEP, e-detaliści oraz organizacje konsumenckie.

Obecnie na terenie UE poziom zaawansowania i popularności e-commerce jest bardzo zróżnicowany. – Podczas, gdy w 2012 r. w Wielkiej Brytanii 82 procent użytkowników Internetu kupiło coś w e-sklepie, to w Rumunii zrobiło to zaledwie 11 proc.. – mówi dr Arkadiusz Kawa.

Pełny raport „Logistyka w e-handlu” dostępny w załączniku na stronie biura prasowego Poczty Polskiej.

Regulacja sektora pożyczkowego – najpopularniejsze pożyczki pozostaną na rynku. Mniejsza rentowność niektórych produktów

Planowana regulacja sektora pożyczkowego w minimalny sposób zaburzy aktualne funkcjonowanie tego rynku wynika z opublikowanego przez firmę doradczą PwC raportu na temat oceny wybranych skutków tej regulacji. Celem przeprowadzonego badania była przede wszystkim ocena, jaki wpływ może mieć na ten sektor wprowadzenie limitów na maksymalne koszty pozaodsetkowe, które ponosi klient.  

Zmiana regulacyjna przygotowana przez Ministerstwo Finansów ma na celu z jednej strony ograniczenie nadmiernych kosztów ponoszonych przez niektórych klientów firm pożyczkowych, a z drugiej – minimalną ingerencję w strukturę samego rynku i w działalność firm pożyczkowych. Zmniejszy się jednak rentowność niektórych produktów, natomiast być może usługi pożyczkowe staną się tańsze dla konsumentów.

W raporcie PwC skupiono się przede wszystkim na zbadaniu zależności między ograniczeniem maksymalnych kosztów a dostępnością i konkurencyjnością oferty pożyczkowej dla konsumenta.

Główne wnioski z przeprowadzonego badania:

1. Planowana regulacja – wprowadzając zależności pomiędzy terminem zapadalności udzielanej pożyczki a jej maksymalnymi kosztami – odzwierciedla, po pierwsze, rzeczywistą strukturę kosztów pożyczek z punktu widzenia firm, a po drugie – rzeczywistą strukturę aktualnych kosztów ponoszonych przez klientów. W swym zamyśle skonstruowana została w sposób minimalnie zaburzający aktualne funkcjonowanie rynku. Jest to zdecydowana zaleta tego podejścia.

2. Proponowane wysokości maksymalnych progów kosztów pozaodsetkowych mogą ograniczyć przede wszystkim ofertę pożyczek o niewielkiej wartości (do 500 PLN) udzielanych na bardzo krótki okres (do 3 miesięcy).

3. Przeprowadzone kalkulacje wskazują, że z rynku mogą zostać wycofane pożyczki, które w tej chwili odpowiadają za ok. 14% oferty (wg liczby zawieranych umów). Równocześnie przeprowadzona analiza dowodzi, że obecnie część z tych produktów jest nierentowna, natomiast z rożnych względów nadal pozostaje w ofercie firm pożyczkowych.

4. Jest mało prawdopodobne, aby firmy pożyczkowe niezależnie od segmentu, w którym działają, zrezygnowały z udzielania najpopularniejszych pożyczek w kwotach ok. 1000 PLN na okres do 18 miesięcy, choć proponowana regulacja obniży ich rentowność.

5. Zmiana regulacyjna może spowodować, że część rynku przesunie się z segmentu tradycyjnego do segmentu online, charakteryzującego się niższymi kosztami stałymi działalności.

6. Ograniczenie dostępności pożyczek najniższych i udzielanych na najkrótszy okres spłaty wpłynie na sytuację dwóch skrajnych grup pożyczkobiorców:

–  klientów młodszych, lepiej wykształconych i lepiej oceniających własną sytuację finansową, którzy na skutek regulacji zasilą segment online lub skorzystają z oferty sektora bankowego.

–  klientów gorzej wykształconych i źle oceniających własną sytuację finansową, którzy mogą odczuć ograniczenie podaży pożyczek najniższych – ta grupa będzie zmuszona do rezygnacji z zadłużania się lub będzie korzystać z pożyczek o wyższej wartości rozłożonych na dłuższy okres spłaty lub zwróci się do innych źródeł pozyskania środków finansowych.

7. Z racji niewielkiego rozmiaru rynku pożyczkowego w ogóle, a także ze względu na ograniczony wpływ, jaki proponowana regulacja będzie miała na ten rynek, wpływ zmian na całą gospodarkę oraz na finanse publiczne nie będzie znaczący.

Podsumowując, jeżeli chodzi o konkurencyjność w branży, proponowana regulacja w niewielkim stopniu będzie miała wpływ zarówno na firmy z segmentu tradycyjnego (sprzedaż głównie kanałami tradycyjnymi – wizyta w domu lub placówka), jak i online (sprzedaż usług kanałami elektronicznymi, w tym przez Internet). Jednocześnie jest mało prawdopodobne, aby firmy pożyczkowe niezależnie od segmentu, na którym działają, zrezygnowały z udzielania najpopularniejszych pożyczek w kwotach ok. 1000 PLN na okres do 18 miesięcy, choć proponowana regulacja może obniżyć ich rentowność.

Zmiana regulacyjna może także spowodować, że część firm przesunie się z segmentu tradycyjnego do segmentu online, charakteryzującego się niższymi kosztami stałymi działalności. Równocześnie taka tendencja jest widoczna już teraz, co wynika z niższych kosztów działalności w segmencie online.

Źródło: PwC

Jak planowane jest opodatkowanie usług telekomunikacyjnych?

Za usługi telekomunikacyjne, nadawcze i elektroniczne świadczone dla podatników przebywających na obszarze innych państw członkowskich UE, polski operator nie może być zwolniony z obowiązku wystawienia faktury z dopiskiem odwrotne obciążenie. Wymagane będzie zatem kontrolowanie statusu odbiorcy, co np. w przypadku jazdy osoby pociągiem, może być bardzo trudne.

Będący aktualnie w fazie konsultacji projekt ustawy dotyczący zmiany ustawy o podatku od towarów i usług i Ordynacji podatkowej ma dostosować polskie regulacje do dyrektywy Rady w kwestii miejsca świadczenia usług. Nowe regulacje określają rozwiązanie zmierzające do obciążenia podatkiem usług telekomunikacyjnych, nadawczych oraz świadczonych drogą elektroniczną na rzecz konsumentów niebędących podatnikami na obszarze ich konsumpcji.

Zgodnie ze zdefiniowanymi w rozporządzeniu Rady zasadami ustalania miejsca zamieszkania odbiorcy, miejsce zamieszkania klienta z innego państwa UE będzie ustalane dla tego kraju, względem którego wystąpi określone domniemanie.

Na przykład, przy świadczeniu usługi telekomunikacyjnej przez sieć mobilną należałoby przyjąć, że miejsce zamieszkania znajduje się w kraju, gdzie został wygenerowany kod MCC karcie SIM umożliwiającej korzystanie z tych usług.

Jednocześnie rozporządzenie Rady określa, że gdy dostawca świadczy usługi telekomunikacyjne, nadawcze lub drogą elektroniczną w takich miejscach, jak budka telefoniczna, automat telefoniczny, punkt bezprzewodowego dostępu do sieci internetowej, kawiarnia, pensjonat, w przypadku których do świadczenia usługi konieczna jest bezpośrednia obecność odbiorcy w tym miejscu, przyjmuje się, że jego miejsce zamieszkania lub miejsce stałego pobytu jest w tym miejscu oraz, że usługa ta jest tam rzeczywiście świadczona. Co zaś się dotyczy miejsc takich jak pokład samolotu, łodzi lub pociąg, w takiej sytuacji miejscem tym jest to, gdzie zaczyna się przewóz osób.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zasady przeprowadzania wynajmu średnioterminowego

Alternatywą dla długoterminowego najmu samochodu oraz krótkotrwałego pożyczania auta będzie wynajem średnioterminowy. Opcja ta została stworzona na prośbę wielu klientów, którym nie pasowały dotychczasowe rozwiązania. Jak wygląda ta forma pożyczania auta? Czy rzeczywiście jest wygodna?

Okazuje się, że wynajem średnioterminowy jest bardzo podobny do innych metod użytkowania samochodu, ale posiada również indywidualne cechy, które nie są dostępne.

Przede wszystkim w przypadku wynajmowania średnioterminowego konsument otrzymuje kompleksową gwarancję (serwis, samochód zastępczy, nowe opony) oraz możliwość wyboru oferty zgodnie z oczekiwaniami i wskazaniami konsumenta. Wiele ofert omawia się na spotkaniu i ocenia wartość wynajmu w ramach standardowych oraz dodatkowych opcji.

Nie można jednak zapominać, że usługa ta objęta jest podatkiem. Oznacza to, że użytkownik musi stosować tzw. kilometrówkę i obliczać koszty eksploatacji oraz utrzymania pojazdu. Jest to dość uciążliwe, aczkolwiek chyba jedyne wiarygodne wypełnienie obowiązku podatkowego.

red. Justyna Błahut
skarbowy.biz