Archiwa blogu

Jak przygotować się na wrześniowe wydatki?

Wraz ze zbliżającym się końcem wakacji wielu rodziców z niepokojem oblicza kwoty niezbędnych wydatków związanych z rozpoczęciem roku szkolnego. Wg CBOS-u w 2013 przeciętna polska rodzina przeznaczała na ten cel średnio 1 199 zł, a w przeliczeniu na jedno dziecko – 826 zł. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne wydatki nie będą mniejsze i ponownie nadwyrężą wiele domowych budżetów. Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego zauważają, że im pilniejsze potrzeby, tym większe ryzyko podjęcia błędnych decyzji. Dlatego podpowiadają jakie rozwiązania pozwolą bezpiecznie uzyskać szybki zastrzyk gotówki.

 

Podręczniki, komplety zeszytów czy podstawowe wyposażenie plecaka pociechy to nie jedyne obciążenia domowego budżetu, jakie niesie ze sobą wrzesień. Nierzadko tuż przed początkiem roku szkolnego decydujemy się na odświeżenie pokoju czy zakup nowego krzesła, a na chłodniejsze jesienne dni kupujemy ciepłą odzież i obuwie. – Ze względu na ogrom wydatków, koniec trzeciego kwartału to okres wzmożonego popytu na szybkie, niewysokie kredyty. Należy jednak pamiętać, by nawet niewielkie kwoty pożyczać wyłącznie od renomowanych instytucji, które gwarantują klientom należyte bezpieczeństwo – podkreśla Michał Krajkowski, Dom Kredytowy Notus, ZFDF.

 

Kredyt gotówkowy

Wyposażając pokój dziecka lub kupując nowy sprzęt, np. komputer lub tablet, zazwyczaj potrzebujemy większej gotówki, rzędu kilku lub nawet kilkunastu tysięcy złotych. W takiej sytuacji warto rozważyć kredyt gotówkowy. – Produkt ten umożliwia rozłożenie spłaty na okres od 6 do nawet 120 miesięcy. Co więcej, prowizję można często opłacić jednorazowo, a raty precyzyjnie rozplanować dostosowując ich wysokość do możliwości finansowych – mówi Krajkowski. – Należy jednak pamiętać, że koszt kredytu zależy od wielu czynników: między innymi wysokości dochodów, deklarowanego zadłużenia w innych placówkach, czasu oraz jakości współpracy z wybranym bankiem. Stały klient, nawet z drobnymi opóźnieniami, może liczyć na szybsze rozpatrzenie wniosku, a w niektórych przypadkach nawet na korzystne rabaty – dodaje ekspert.

 

Limit na karcie

Jeśli deficyt finansowy dotyczy wyłącznie jednego miesiąca, a w następnym spodziewamy się już przychodu, który może pokryć dług, korzystniejsze będzie skorzystanie z limitu na karcie kredytowej.
Banki przyznają taką możliwość osobom o regularnych dochodach, począwszy już nawet od 500 zł miesięcznie. Nie naliczają żadnych odsetek, ani dodatkowych opłat, jednak tylko wtedy, gdy spłata następuje jednorazowo w określonym przez bank terminie – mówi Leszek Zięba, Aspiro, ZFDF. Limit można również spłacać w miesięcznych ratach. Warto jednak pamiętać, że zdecydowanie nie jest to oferta dla notorycznych zapominalskich. – Terminowość odgrywa w tym przypadku kluczowe znaczenie, bowiem odsetki za każdy dzień zwłoki mogą znacząco przewyższać te, które są naliczane przy innych kredytach – zaznacza Zięba.

 

Kredyt odnawialny

Każdy posiadacz rachunku bankowego zachowującego płynność może liczyć na zwiększenie dostępnej gotówki. Nie jest to jednak bezpłatny przywilej i zazwyczaj wiąże się z wydatkiem ok. 1% rocznie od wykorzystanej kwoty (nie mniej niż 50 zł). – Zaletą takiego kredytu jest fakt, iż opłacamy odsetki wyłącznie za wykorzystaną sumę pożyczonych pieniędzy. Wydatkowanie powyżej limitu może skutkować opóźnieniami w spłatach, a te z kolei z wysokimi kosztami. Dlatego należy kontrolować wydatki, a z udogodnienia korzystać wtedy, kiedy zachodzi potrzeba – radzi Zięba.

 

 

Pomnażanie przez oszczędzanie

Wrześniowe wydatki to dobry moment na refleksję nad stanem domowego budżetu. Jeśli spodziewamy się, że za rok również możemy mieć problem z wygospodarowaniem odpowiednich środków na wyprawkę dla dziecka, warto dokonać reorganizacji naszych finansów. – Najlepszym sposobem na zwiększenie kapitału jest odpowiednie oszczędzanie. Można np. wpłacać nawet 100 czy 200 zł miesięcznie na lokatę, co będzie sukcesywnie przynosić wymierne korzyści, nie będą to jednak wysokie kwoty – zauważa Krajkowski. – Na rynku dostępne są bardziej skuteczne możliwości pomnażania pieniędzy. Warto w tym celu zasięgnąć bezpłatnej porady profesjonalnego doradcy finansowego, który po rozpoznaniu naszych możliwości zaproponuje najbardziej korzystne rozwiązanie – dodaje.

 

 

Eksperci ZFDF radzą:

  • Określ swoje potrzeby finansowe

Zaplanuj dokładnie zakres wydatków. Dzięki temu unikniesz niepotrzebnych kosztów.

  • Dobierz odpowiedni produkt

Aby w przyszłości nie borykać się ze zbyt dużą spłatą, najlepiej wybrać sprawdzoną instytucję bankową oraz produkt odpowiadający naszym potrzebom. Warto również skorzystać z bezpłatnej pomocy doradcy finansowego, który pomoże dokonać wyboru.

  • Rozpocznij oszczędzanie

Jeśli wiesz, że w przyszłości czekają Cię wydatki, zacznij oszczędzać. Odkładanie nawet 100 zł miesięcznie, po roku może przynieść wymierne korzyści finansowe.

Źródło: Związek Firm Doradztwa Finansowego

Zadłużenie na karcie wchodzi w nawyk? Pozbądź się go

Długów nie ubędzie od samego pocięcia kart kredytowych na kawałki. To co najwyżej sposób na powstrzymanie się od kolejnych wydatków opłacanych plastikiem. Faktyczne pozbycie się zadłużenia wymaga znacznie więcej wyrzeczeń.

Płacenie kartą kredytową i wykorzystywanie okresu bezodsetkowego to znakomity sposób na darmowe posługiwanie się nieswoimi pieniędzmi. Gorzej, jeśli za bardzo się do niego przyzwyczaimy. Wówczas może okazać się, że zadłużenie wprawdzie spłacane jest przed upływem okresu bezodsetkowego, ale pochłania ono niemal całe wynagrodzenie. Wystarczy więc, że zabraknie jednej pensji, aby problemy zaczęły się nawarstwiać. Konieczność płacenia bankowi odsetek, w połączeniu z nienajlepszymi nawykami, na pewno nie ułatwiają pozbycia się długu. Dlatego już samo wyjście poza okres bezodsetkowy, powinno być sygnałem alarmującym o konieczności podjęcia bardziej radykalnych kroków w celu spłaty zadłużenia na karcie.

 

Od czego zacząć spłatę karcianego długu? Jeśli zadłużenie nie jest wysokie i wytrwanie w raz podjętym postanowieniu nie sprawia nam problemu, to wystarczającym rozwiązaniem okazać się może zamiana karty na taką, która ma niższe oprocentowanie. Często banki oferują przez kilka pierwszych miesięcy promocyjne odsetki dla klientów przenoszących zadłużenie z karty w innej instytucji. To sposób, który pozwala obniżyć ponoszone koszty, ale wymaga żelaznej dyscypliny i spłaty zobowiązania w ciągu kilku miesięcy.

 

Zamiana karty na nową, niżej oprocentowaną, nie sprawdzi się w przypadku klientów z wyższym zadłużeniem lub potrzebujących narzuconego przez bank harmonogramu spłaty. W tym celu korzystniejszym rozwiązaniem będzie zamiana karcianego długu na kredyt ratalny lub gotówkowy. Ten pierwszy uruchamiany jest w ramach limitu karty. Każdorazowa spłata kolejnej raty powiększa więc dostępne saldo zadłużenia, co stwarza pokusę ponownego użycia plastikowych pieniędzy do zrobienia zakupów. Większą skuteczność zyskamy zatem jeśli powstały dług zamienimy na kredyt gotówkowy i zrezygnujemy z karty. Nawet jeśli znaleźliśmy się liście dłużników regulujących zobowiązania z opóźnieniem, to bank który wydał kartę powinien zgodzić się na jej zamianę na kredyt gotówkowy. Jest to dla niego znak, że chcemy wydostać się z zadłużenia, a przy ustalonym harmonogramie spłaty znacznie łatwiej będzie nam konsekwentnie podążać wytyczoną ścieżką. Na pewno natomiast do poprawy naszej sytuacji nie doprowadzi zaciągnięcie pożyczki na spłatę karty w jednej z pozabankowych firm.

A jak sobie radzić jeśli problem dotyczy kilku kart jednocześnie? Są przynajmniej trzy sposoby wychodzenia z kilku długów jednocześnie. W pierwszym przypadku spłacamy najwyżej oprocentowane zobowiązania (pętla zadłużenia zaciska się wolniej), w drugim zaś zaczynamy od najmniejszych długów (małe sukcesy motywują do dalszego działania). Wygodnym rozwiązaniem może być również konsolidacja, czyli połączenie zadłużenia z kilku kart w jeden kredyt z harmonogramem spłaty ustalonym na wybrany okres.

 

Oczywiście wydostanie się z długów wymaga wielu poświęceń. Oznacza to, że nie wystarczy samo obniżenie odsetek czy wydłużenie okresu spłaty. Konieczne może okazać się także ścięcie domowych wydatków, czy wręcz poszukanie dodatkowych dochodów.

 

Michał Sadrak

Źródło:  Open Finance 

Wakacje na kredyt: jeśli musisz, wybierz mądrze

Banki chętnie podsuną swoją ofertę jeśli tylko potrzeba wakacyjnego wyjazdu wygrywa z brakiem oszczędności na jego sfinansowanie. Pomagamy więc wybrać najlepszy sposób wśród nich.

 

Choć sposobów na sfinansowanie wakacji pieniędzmi banku jest kilka, to żaden z nich nie należy do przesadnie tanich. Jednak podczas wyboru oprócz ceny należy uwzględnić także dodatkowe cechy. Być może na ostateczną decyzję wpłyną także kwestie pozafinansowe, jak sztywny harmonogram spłaty lub wręcz odwrotnie, dowolność w regulowaniu zobowiązań.

 

Najbardziej popularnym rozwiązaniem, w przypadku finansowania urlopu nie swoimi pieniędzmi, jest kredyt gotówkowy. Zwykle jest to rozwiązanie najdroższe, ponieważ średnio (według danych Narodowego Banku Polskiego) jest on oprocentowany na 13,6 proc. w skali roku, a po doliczeniu dodatkowych opłat rzeczywista stopa sięga aż 20,3 proc. Pożyczając więc 5 tys. zł na rok, przy 2,5-proc. prowizji, trzeba będzie płacić raty po 459 zł. Wycieczka taka będzie zatem o 510 zł droższa, tyle wyniesie bowiem całkowity koszt kredytu.

 

Nierzadko zdarza się, że wizyta w banku jest zbędna, ponieważ biura podróży prowadzą także sprzedaż ratalną. Należy liczyć się jednak z tym, że zwykle jest to rozwiązanie droższe od klasycznej pożyczki gotówkowej. Na tzw. „raty zero procent” w przypadku biur podróży liczyć można niezwykle rzadko. A jeśli już się trafiają, najczęściej okazuje się, że po doliczeniu dodatkowych kosztów (najczęściej jest to ubezpieczenie) wcale nie jest to rozwiązanie darmowe.

 

Drugi sposób na pozyskanie dodatkowych środków to kredyt odnawialny w rachunku bieżącym. Zwykle jest to rozwiązanie tańsze, a dla wielu osób także i wygodniejsze. Przeciętne oprocentowanie limitu w koncie wynosi 10,9 proc. w skali roku. Należy liczyć się także z dodatkową prowizją za jego przyznanie (zwykle 2-3 proc.), która pobierana jest co 12 miesięcy, jeśli kredyt wcześniej nie zostanie spłacony, a umowa rozwiązana. Oprócz zwyczajowo niższej ceny limit w rachunku ma dwie dodatkowe zalety. Każdorazowy wpływ na konto zmniejsza saldo zadłużenia przez co bank nalicza niższe odsetki. Ponadto kredyt taki może być spłacany dowolnie, nie ma on ustalonego harmonogramu co daje znacznie większą swobodę. Jednak w przypadku osób niezdyscyplinowanych taka forma zadłużenia może okazać się przekleństwem, ponieważ po kilku miesiącach spłaty pojawić się może pokusa ponownego skorzystania ze środków lub zaprzestania spłaty powodując jednocześnie przedłużenie kredytu na kolejny rok. Oczywiście w zamian za kilkuprocentową prowizję. Wówczas takie kredyt może okazać się nawet droższy od pożyczki gotówkowej.

 

W wielu przypadkach najbardziej rozsądnym rozwiązaniem może okazać się opłacenie wycieczki kartą kredytową. Bank nie pobierze żadnych odsetek, jeśli zadłużenie zostanie spłacone w ciągu półtora miesiąca. Jest to więc rozwiązanie korzystne dla osób spodziewających się przypływu większej gotówki w krótkim czasie od zakupu wycieczki. Brak spłaty zadłużenia przed upływem okresu bezodsetkowego wiązać się będzie natomiast z koniecznością zapłaty niemałych odsetek. Wprawdzie średnie oprocentowanie wynosi w przypadku kart kredytowych 12,6 proc., ale dla najbardziej popularnych kart nierzadko sięga ono nawet maksymalnego limitu (aktualnie 16 proc.).

 

W wielu bankach istnieje dodatkowo możliwość rozłożenia zakupów opłaconych kartą kredytową na raty. Wówczas w ramach przyznanego limitu kredytowego uruchamiane jest coś na wzór typowego kredytu gotówkowego, który jest oprocentowany niżej niż normalne zadłużenie na karcie lub pożyczka. Należy się jednak liczyć z częstym brakiem możliwości zapłacenia kartą. Pośrednicy oferujący wycieczki niechętnie akceptują plastikowy pieniądz odkąd po upadłości kilku biur podróży klienci masowo zaczęli korzystać z procedury obciążenia zwrotnego, w ramach której poszkodowanym trzeba było zwracać wpłacone środki. Co prawda ustalono nowe warunki płatności kartami dla rynku turystycznego (najpierw poszkodowani klienci muszą zgłosić się do Urzędu Marszałkowskiego), ale wciąż wielu pośredników nie przywróciło możliwości opłacania kartami.

 

Na koniec nie powinno zabraknąć także najbardziej oczywistej sugestii. Przy braku oszczędności warto pomyśleć o skromniejszych wakacjach lub zrezygnowaniu z nich na koszt już tych przyszłorocznych. Rachunek jest bowiem prosty, wystarczy oszczędzać po 412 zł co miesiąc, aby na koncie oszczędnościowym (3 proc. w skali roku) uzbierać po roku 5 tys. zł. Gdyby dziś pożyczyć te pieniądze od banku, przez kolejny rok raty będą wyższe przynajmniej o 50 zł.

 Michał Sadrak

Źródło: Open Finance