Archiwa blogu

Banki podważają przepisy projektu dotyczące wypowiadania umów kredytowych

Związek Banków Polskich nie jest przychylnie nastawiony do zakładanych zmian w prawie upadłościowym. Są obawy, że w wyniku jego ustaleń dojdzie do zaniku kredytowania przedsięwzięć przedsiębiorców. Główną winą ZBP obarcza przepisy ustawy Prawo restrukturyzacyjne, którego pierwsze czytanie nastąpi na posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu.

Zdaniem bankowców przygotowywane przepisy ograniczą możliwość wypowiadania umów kredytowych w postępowaniu restrukturyzacyjnym. Tym samym, przedsiębiorcy będą mieli stworzone dodatkowe przeszkody w dostępnie do pożyczek, a także nie pozwolą im na restrukturyzowanie długów na drodze pozasądowej. W ocenie ZBP takie uregulowanie może zatem zaprzepaścić dorobek pozasądowych procesów restrukturyzacyjnych.

Jednak autorzy projektu nie podzielają tego zdania. Według nich takiego ryzyka nie ma, ponieważ projektowane przepisy nie zabraniają wypowiadania wszystkich umów kredytowych podczas dokonywanej restrukturyzacji. Ponadto, już po rozpoczęciu postępowania restrukturyzacyjnego zezwalają na wypowiedzenie umowy, z której nie wywiązał się dłużnik. Twierdzą też, że banki w dalszym ciągu będą mogły negocjować nowy sposób uregulowania zadłużenia.

Jednym z postulatów ZBP było również pozwolenie wierzycielom na występowanie z propozycjami układowymi, co gwarantowałoby wyważenie interesów zadłużonego i wierzycieli. Jednak, zdaniem legislatorów, takie wyważenie zostało już określone w przyjętym projekcie. Na jego podstawie ci drudzy postanowią np. o zaakceptowaniu układu i będą mogli regularnie kontrolować jego tok. Co więcej, wierzyciele będą mogli ubiegać się o powołanie wybranego przez nich zarządcy lub nadzorcy. Zatem, zdaniem autorów projektu, nie ma konieczności zapewniać każdemu, nawet najmniejszemu wierzycielowi, prawa do inicjowania postępowania czy wnoszenia propozycji układowych. Mogłoby to bowiem generować dodatkowe trudności w skutecznym prowadzeniu postępowania. Interesy dłużnika zabezpiecza zasada, że wyłącznie on będzie mógł inicjować postępowanie restrukturyzacyjne, i to tylko w sytuacji przed osiągnięciem stanu niewypłacalności, zatem wówczas, gdy wierzyciel nie ma jeszcze podstaw do sądowego angażowania się w działanie dłużnika.

Aktualnie projekt ustawy jest przed pierwszym czytaniem.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Renta dożywotnie także dla użytkowników wieczystych

Na zorganizowanej niedawno konferencji uzgodnieniowej omawiany był projekt ustawy dotyczący renty dożywotniej, który w znacznym stopniu różni się od swojej początkowej wersji. Rozszerzeniu uległ w nim m.in. zakres przedmiotowy ustawy.

Celem przygotowanej przez resort gospodarki ustawy o dożywotnim świadczeniu pieniężnym jest sprecyzowanie kwestii w zakresie umów przenoszenia na firmy własności prywatnych nieruchomości w zamian za wypłatę dożywotniej renty i prawo zamieszkania. Na obecnym etapie umowy te podpisywane są na podstawie przepisów kodeksu cywilnego, lecz nie zapewnia to właściwej ochrony świadczeniobiorcom.

W czerwcu projekt Ministerstwa Gospodarki został przedstawiony, jednak zgłoszono do niego aż 100 uwag. Najwięcej wątpliwości dotyczyło ograniczonego zakresu przedmiotowego ustawy. Resort sprawiedliwości zauważył, iż z bliżej niewyjaśnionych przyczyn w projekcie nie zawarto m.in. prawa użytkowania wieczystego nieruchomości, na której stoi budynek mieszkalny. MG zaakceptowało ten zarzut i zmodyfikowało brzmienie art. 2 ust. projektu. Oznacza to, że z dożywotniej renty będą mogli również korzystać użytkownicy wieczyści. Resort myśli też nad dopuszczeniem do podpisywania umów współwłaścicieli nieruchomości.

Nie bez znaczenia jest też sprawa ograniczenia obowiązków podatkowych. Sprzedaż nieruchomości w oparciu o kontrakt na dożywotnią rentę będzie, na mocy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, wolne od wszelakich danin. Według relacji przedstawicieli funduszy hipotecznych na konferencji uzgodnieniowej Ministerstwo Finansów wyraziło opinię o zbytnim opodatkowaniu stron. Zdaniem Roberta Majkowskiego, szefa jednej z firm funkcjonujących na rynku renty dożywotniej, może to skutkować odczuwalnym ograniczeniem sum, jakie będą wypłacane świadczeniobiorcom.

Na konferencji resort zadecydował też, że podmioty zainteresowane zawieraniem umów dożywotniego świadczenia pieniężnego, po otrzymaniu zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego, będą mogły świadczyć wyłącznie ten rodzaj działalności gospodarczej. Tym samym oferty dużych banków nie będą dla nich konkurencją w zakresie proponowania funduszy hipotecznych. To jednak będzie oznaczało większe koszty. Inna zmiana określa bowiem, że to właśnie świadczeniobiorcy będą musieli uiścić opłatę za oszacowanie wartości nieruchomości.

Dodatkowo, projekt określa, że będą oni ponosić koszty opłaty eksploatacyjnej dotyczącej nieruchomości mieszkalnej, takie jak czynsz, opłaty za media czy koszty remontowe.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

5 lat rękojmi za wady budynku

25 grudnia wchodzi w życie ustawa o prawach konsumenta, która wprowadza pięcioletni okres rękojmi za wady. Oznacza to, że osoby kupujące mieszkanie na rynku pierwotnym będą miały 2 lata więcej na wykrycie ewentualnych usterek budynku.

W przypadku stwierdzenia, że wady te powstały z winy firmy deweloperskiej przed przekazaniem nabywcy kluczy do mieszkania, deweloper będzie zobowiązany do ich usunięcia. Dodatkowo, do końca października Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi konsultacje dotyczące wprowadzenia do ustawy deweloperskiej dodatkowych zapisów chroniących nabywcę nieruchomości mieszkaniowych.

 

Dziś uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne nowego mieszkania wygasają po upływie 3 lat. W przypadku stwierdzenia i zgłoszenia nieprawidłowości przez nabywcę w terminie 30 dni od ich zauważenia, co do zasady deweloper ma obowiązek usunąć je na własny koszt, chyba że nie powstały one z powodów istniejących w lokalu już przed sprzedażą. Przedłużenie okresu objętego uprawnieniami z tytułu rękojmi o 2 lata ma dodatkowo chronić konsumentów. „Wejście w życie nowelizacji przepisów o rękojmi zwiększy bezpieczeństwo kupujących. Nie zmienia to wiele w przypadku sprawdzonych deweloperów, którzy oferują budynki dobrej jakości. Nowe przepisy podniosą poprzeczkę wszystkim firmom mieszkaniowym, tak by w całym kraju zwiększyć standardy wykonawcze. Nie chodzi tylko o drobne usterki, które mogą się zdarzyć i w takim wypadku naturalną rzeczą jest ich naprawa przez dewelopera, ale o konstrukcję budynku i ukryte wady, które mogą wpłynąć na komfort życia czy nawet bezpieczeństwo”, mówi Jakub Zagórski, dyrektor ds. marketingu i komunikacji w Skanska Residential Development Poland.

 

Mieszkania bez wad

 

Na przepisy dotyczące rękojmi klient może powołać się w kilku sytuacjach. Po pierwsze wtedy, gdy zaobserwuje wady przyczyniające się do zmniejszenia wartości i użyteczności domu (np. nierówne podłogi, uszkodzone instalacje, nieszczelne okna, zardzewiałe obróbki blacharskie). Deweloperowi można również zgłosić problemy związane np. z niekompletnością lokalu (brak drzwi, okien, instalacji uzgodnionych w umowie) czy brakiem określonych właściwości (w tym niezgodny z umową rozkład bądź powierzchnia pomieszczeń, użycie innych materiałów niż określone w umowie itp.). „Przepisy chronią również dewelopera doprecyzowując, że chodzi tylko o wady, które zaistniały w chwili wydania lub zawarcia umowy sprzedaży”, dodaje Jakub Zagórski. Deweloper nie jest więc odpowiedzialny za błędy powstałe później, np. z winy firmy wykończeniowej. Przywileje z tytułu rękojmi dotyczą też części wspólnej nieruchomości. Mieszkańcy będą mieli 5 lat na zgłoszenie ewentualnych usterek, licząc od podpisania pierwszej umowy przenoszącej własność lokalu w danym obiekcie, czyli od dnia zawiązania wspólnoty mieszkaniowej.

 

Z nowych przepisów będą mogły skorzystać tylko te osoby, które podpiszą umowę deweloperską lub przedwstępną już po 25 grudnia 2014 r. a także po tej dacie odbiorą mieszkanie od sprzedającego.

 

Źródło: Skanska

Projekt nowelizacji Kodeksu pracy zakłada maksymalny 33 miesięczny okres zatrudnienia na umowie o pracę

Przygotowany przez MPiPS projekt nowelizacji Kodeksu pracy przewiduje, że maksymalny okres zatrudnienia w ramach umowy o pracę na czas określony będzie wynosił 33 miesiące. Po upływie tego terminu umowa automatycznie przekształci się w kontrakt na czas nieokreślony.

Nowy projekt noweli ustawy Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw pojawił się na stronie internetowej Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Aktualnie znajduje się w fazie konsultacji, które zakończą się 21 listopada.

Według nowych przepisów, w Kodeksie pracy utrzymane zostaną trzy rodzaje umów o pracę, czyli: umowy o pracę na okres próbny, na czas określony i na czas nieokreślony. Sprecyzowana jednak zostanie specyfika kontraktu na okres próbny oraz wprowadzone będą nowe wymagania w kwestii zawierania umów na czas określony.

W uzasadnieniu do projektu można przeczytać, że jedną z istotniejszych zmian ma być nowe sformułowanie art. 251 Kodeksu pracy, które według resortu, ma efektywniej przeciwdziałać nadużywaniu podpisywania umów o pracę na czas określony. Zmieniony artykuł ma narzucać dopuszczalny okres zatrudnienia na podstawie umowy lub umów terminowych, a także sprecyzować liczbę umów, które mogą być nawiązane w ramach tego limitu.

W projekcie zawarto, iż okres zatrudnienia na podstawie umowy o pracę na czas określony oraz łączny okres zatrudnienia w ramach takich kontraktów podpisywanych między tymi samymi stronami stosunku pracy, nie będzie mógł trwać powyżej 33 miesięcy, a łączna liczba tych umów nie będzie mogła przekraczać trzech.

Na mocy nowego art. 251 w przypadku, gdy przekroczony zostanie ten okres czy limit ilości umów, to wówczas dzień po upływie 33 miesięcy lub od daty zawarcia czwartej umowy – osoba zatrudniona byłaby traktowana, jako pracownik zatrudniony na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony.

Celem osób tworzących projekt było ograniczenie bezprawnego nadużycia terminowych umów o pracę w przypadkach, gdy stosowne jest oferowanie kontraktów na czas nieoznaczony.

Dodatkowo, nowe regulacje mają także umożliwiać wypowiadanie umów o pracę zawartych na czas określony na podstawie przepisów Kodeksu pracy. Okres wypowiedzenia miałby być uzależniony od długości czasu zatrudnienia danego pracownika, tak jak to jest w przypadku umowy zawartej na czas nieokreślony.

Okresy wypowiedzenia umowy na czas określony i nieokreślony projekt ustala na:

– 2 tygodnie – w sytuacji, gdy zatrudnienie u danego pracodawcy trwało krócej niż 6 miesięcy,

– 1 miesiąc – gdy zatrudnienie trwało co najmniej 6 miesięcy,

– 3 miesiące – w przypadku, gdy okres zatrudnienia to co najmniej 3 lata.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Najważniejsze zmiany w Prawie budowlanym od 2015 r.

W 2015 roku nastąpi nowelizacja ustawy Prawo budowlane i niektórych innych ustaw. Nowe założenia będą obejmowały przyspieszenie i ułatwienie procesu budowlanego dla większości inwestycji budowlanych, także tych realizowanych przez osoby fizyczne. Poniżej wymieniamy według nas najważniejsze zmiany.

1.            Likwidacja obowiązku dysponowania pozwoleniem na budowę i przebudowę domu jednorodzinnego.

Zmiana będzie dotyczyć budynków, których teren oddziaływania nie będzie przekraczał granic obszaru, na którym realizowana będzie inwestycja, czyli innymi słowy nie będzie naruszał działki należącej do sąsiadów. Zamiast pozwolenia, trzeba będzie zgłosić budowę z projektem budowlanym razem z dołączeniem dokumentów potrzebnych w trybie pozwolenia na budowę tego budynku. W sytuacji, gdy w ciągu 30 dni starosta nie zgłosi żadnych zastrzeżeń, a projekt będzie zgodny z MPZP, można rozpocząć budowę. Aktualnie czas na wydanie zgody trwa ok. 60 dni, a zazwyczaj wydłuża się nawet do 3 miesięcy.

 

2.            Zwiększenie liczby budynków oddawanych do użytku wyłącznie na podstawie zgłoszenia, a nie jak do tej pory pozwolenia na użytkowanie.

W katalogu takich obiektów mają być m.in.: budynki magazynowe, obiekty kolejowe, stacje obsługi pojazdów, myjnie samochodowe, a także parkingi postojowe, składowe i zbiorniki wodne, gdzie występuje hodowla ryb.

 

3.            Wydawanie pozwoleń na budowę dla inwestora, który uzna, że jest to dla niego bardziej sprzyjające.

Dotyczy to okoliczności, gdy inwestor to jedyna strona postępowania o zatwierdzenie projektu budowlanego i otrzymania pozwolenia na budowę. Według nowych przepisów, dzięki temu działaniu budujący zyska dodatkowych 14 dni.

 

4.            Likwidacja konieczności zgłoszenia planowanej daty rozpoczęcia prac budowlanych.

Większość osób rozpoczynających budowę własnego domu zgodnie uważa, że jest to bardzo uciążliwy obowiązek, dlatego też zadecydowano o jego likwidacji. Dziś inwestor ma 7 dni przed przystąpieniem do prac budowlanych na zawiadomienie o tym fakcie nadzoru budowlanego.

 

5.            Okres tzw. milczącej zgody na użytkowanie, czyli braku sprzeciwu podmiotów administracyjnych skrócony do 14 dni z teraźniejszych 21 dni.

Na podstawie założeń nowelizacji możliwe będzie złożenie wniosku o umorzenie lub rozłożenie na raty opłaty legalizacyjnej za dokonanie samowoli budowlanej.

 

6.            Ograniczenie formalności w kwestii projektu do koniecznego minimum.

Nowelizacja wdroży zniesienie obowiązku dołączania oświadczeń o: zapewnieniu dopływu wody, energii, ciepła, gazu, odbioru odpadów, a także o warunkach podłączenia budynku do sieci elektroenergetycznych, gazowych, wodociągowych, kanalizacyjnych, cieplnych oraz telekomunikacyjnych. Likwidacji ulegnie obowiązek przedkładania oświadczenia zarządcy drogi o możliwości połączenia działki, na której stanie budynek, z drogą publiczną.

 

Nowelizacja ustawy Prawo budowlane nie zakłada zmiany dotychczasowych reguł określania opłaty legalizacyjnej, a także nie liberalizuje wymagań, które muszą spełnić inwestorzy w procedurze legalizacji samowoli budowlanej. Nowe przepisy zaczną obowiązywać 3 miesiące po publikacji w Dzienniku Ustaw.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Wysokości wynagrodzeń menedżerów spółek z udziałem Skarbu Państwa będą jawne

Ministerstwo Skarbu Państwa przygotowało założenia do nowej ustawy o nadzorze i uprawnieniach. Proponowane przepisy dotyczą członków zarządów i rad nadzorczych spółek, w których ponad 50 procentowy udział należy do Skarbu Państwa.

Treść projektu jest rewolucyjna. Jego założenia określają bowiem brak ograniczeń w wysokości zarobków. Obecnie menedżer takiej spółki może zarabiać miesięcznie nawet 24 tys. zł. Z tego powodu wiele spółek omija te zapisy zawierając umowy cywilnoprawne.

Szczegółowy katalog podmiotów objętych nowymi przepisami zostanie wydany w oddzielnym rozporządzeniu. Nie ma jeszcze jednoznacznej decyzji, czy menedżerowie będą zatrudniani na podstawie umowy o pracę, czy umów cywilnoprawnych. Resort skarbu państwa jeszcze nie wydał oświadczenia w tej sprawie. Potwierdza jednak, że projekt nowych założeń trafił już do Rządowego Centrum Legislacji.

W swoich założeniach MSP zawarło również propozycję obniżenia wysokości odpraw. Według nowej procedury będą one przysługiwać tylko tym, którzy przejdą na emeryturę lub rentę lub miejsce pracy zostanie zlikwidowane.

W projekcie znalazł się również zapis o jawności informacji dotyczących wysokości płacy członków rad nadzorczych i zarządów oraz o tworzeniu regulaminów wynagradzania w spółkach. Te informacje wraz ze stosownymi dokumentami źródłowymi byłby ujawniane w Biuletynie Informacji Publicznej. Resort chce także zmian w ustawie o ograniczaniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Chodzi głównie o objęcie przepisami o obowiązku składania oświadczeń majątkowych osób będących w spółkach prezesami, wiceprezesami i członkami zarządu.

Według niektórych ekspertów i menedżerów tzw. „ustawa kominowa” potrzebuje zmian i popierają oni prorynkowość oraz jawność rozwiązań, jednak są oni przeciwni publicznemu informowaniu o wysokości zarobków menedżerów.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Przywileje podatkowe tylko dla największych przedsiębiorstw?

Ministerstwo Finansów chce nagradzać skrupulatne przedsiębiorstwa dodatkowymi przywilejami. Chodzi jednak o firmy, które zatrudniają kilkaset pracowników. W ocenie niektórych ekspertów takie działanie sugeruje dyskryminację mniejszych podmiotów.

Ministerstwo Finansów jest w końcowej fazie prac nad projektem ustawy o administracji podatkowej, w której zakłada wdrożenie instytucji autoryzowanego podatnika. Uzyskanie takiego statusu oznaczałoby dla przedsiębiorcy jednoczesne otrzymanie wielu przywilejów. Mógłby on liczyć na wstrzymanie realizacji decyzji do chwili uprawomocnienia się orzeczenia sądu administracyjnego, szybsze odzyskanie podatku lub nadpłaty czy skrócenie czasu przeprowadzania kontroli. Nowe regulacje w pierwszej kolejności miałyby obejmować największe firmy, np. podmiotów zatrudniających co najmniej 1000 osób i płacących 10 mln zł podatku lub mniejszych firm zatrudniających 100 pracowników i płacących 2 mln zł daniny. Wszystkich podatników mają dotyczyć wyłącznie zmiany w oprocentowaniu odsetek.

Z podobnymi propozycjami wystąpiło Ministerstwo Gospodarki, które w upublicznionych w ubiegłym tygodniu rekomendacji do projektu ordynacji podatkowej przedstawiło koncepcje karty rzetelnego podatnika. Urząd skarbowy jej posiadaczowi miałby zwracać na czas podatek VAT i nie przeprowadzać u niego kontroli z wyjątkiem doraźnych. Taki podatnik mógłby też załatwiać sprawy w terminie umówionym z urzędem.

Za pakiet takich przywilejów uczciwy przedsiębiorca musiałby w zamian udostępnić fiskusowi stały wgląd do ksiąg podatkowych i dowodów księgowych w postaci elektronicznej. Problem jednak jest taki, że ta propozycja resortu gospodarki jest przeznaczona głównie do większych podatników.

Takie rozwiązanie wzbudza wątpliwości ekspertów.

Monika Ławnicka, doradca podatkowy i menedżer w Accreo mówi, że najwięcej tych wątpliwości dotyczy zawężenia grupy przedsiębiorstw posiadających możliwość ubiegania się o taki status do dużych firm, zatrudniających dużą liczbę pracowników i odprowadzających wysokie kwoty podatku, czyli wypracowujących spore dochody. Według niej wprowadzenie takich kryteriów może być dyskryminujące zwłaszcza względem małych, lecz solidnych podatników.

Według Mariusza Korzeba, doradcy podatkowego i eksperta Pracodawców RP, jeśli ustawodawca chce budować zaufanie obywatela do państwa, to nie powinien dzielić przedsiębiorców na dużych i małych. Dodaje też, że w tej sprawie powinny zostać wzięte pod uwagę zasady demokratycznego państwa określone w Konstytucji, a zwłaszcza zasada równości wobec prawa.

Jednocześnie eksperci podatkowi podkreślają, że z ostateczną oceną należy poczekać, aż resort finansów upubliczni szczegóły swoich propozycji.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zakładanie spółek przez Internet będzie możliwe już niedługo

Zgodnie z przygotowanym przez parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej projektem nowelizacji Kodeksu spółek handlowych i niektórych innych ustaw spółka komandytowa i spółka jawna już niedługo będą mogły być zawiązywane z wykorzystaniem wzorca umowy przez Internet.

Podobne uproszczenia zakładała rządowa propozycja, jednak posłowie PO stwierdzili, że proces legislacyjny zająłby zbyt dużo czasu i dlatego postanowili przedstawić podobny projekt. To da szansę na to, aby przepisy weszły w życie już od początku następnego roku.

Zgodnie z projektem do zawiązania umowy będzie niezbędne wypełnienie elektronicznego formularza i umieszczenie na nim elektronicznego podpisu lub podpisu zatwierdzonego zaufanym profilem e-PUAP. Drogą elektroniczną będzie można także zmodyfikować umowę spółki oraz ją rozwiązać (jeśli została ona zawiązana z wykorzystaniem wzorca). Jednak te udogodnienia nie będą obejmować procedury przekształcenia spółki cywilnej w jawną.

Środowisko sędziowskie w Polsce nie jest przychylnie nastawione do rządowego projektu. W ocenie niektórych jego przedstawicieli sama zmiana nie zmieni dużo, ponieważ to, co jest przede wszystkim konieczne to zwiększenie liczby pracowników w pionie KRS. Bez wprowadzenia zmian w tym zakresie czas rejestracji spółki się nie skróci.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Będzie obowiązek wymiany prawa jazdy?

Aktualnie projektowane są zmiany w rozporządzeniu określającym wydawanie dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami. Głównym założeniem jest ujednolicenie przepisów na obszarze Unii Europejskiej oraz zwiększenie ich przejrzystości. Czy zatem zaistnieje obowiązek wymiany prawa jazdy?

Zdaniem resortu infrastruktury i rozwoju zmiana przepisów jest potrzebna, aby dostosować je do ustawodawstwa europejskiego, a także mają one wpływać na zwiększenie bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce.

Najważniejsza zmiana dotyczy jasnego wskazania, że przyznanie uprawnień do kierowania pojazdami stanowi czynność administracyjną, a nie wyłącznie materialno-techniczną, jak wskazywałyby na to niektóre ośrodki. Oznaczałoby to, że osoba, która nie jest usatysfakcjonowana uzyskanymi wynikami może złożyć odwołanie, a tym, którzy zdali egzamin na prawo jazdy z wynikiem pozytywnym mieliby otrzymaną decyzję w formie gotowego dokumentu.

Ponadto, stworzony został schemat działania przewidziany w sytuacji wymiany obecnego dokumentu ze względu na modyfikację widniejących na nim danych. Umożliwiono także wymianę prawa jazdy wydanego poza granicami, w przypadku, gdy termin jego ważności minął.

Jednak dla kierowców kluczowe różnice będą dotyczyły kategorii uzyskanych uprawnień. Teraz na polskim dokumencie znajdują się tylko wynikowe kategorie, a nie cały zakres danych. W związku z tym, kierowca, który chce dokonać wymiany prawa jazdy na zagraniczny dokument będzie miał mocno utrudnioną sprawę, ponieważ zagraniczne organy ograniczają jej kompetencje. W celu uproszczenia tego procesu zaproponowano, aby również krajowy druk zawierał spis wszystkich uprawnień posiadanych przez daną osobę.

Zatem, jeśli wygląd prawa jazdy ulegnie zmianie i będzie wymagane, aby zawierało wszystkie uprawnienia to czy posiadaczy czeka obowiązkowa wymiana a razem z nią dodatkowe koszty?

Krzysztof Bandos, Prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców tłumaczy, że w treści projektu nie ma regulacji nakładających obowiązek wymiany ważnych dokumentów, a to oznacza, że dotyczy to tylko dokumentów wydawanych po wejściu w życie rozporządzenia. Piotr Popa, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju dodaje, że osoba, która będzie chciała wymienić dokument, np. z powodu zmiany danych lub minął okres, na jaki został wydany, otrzyma już nowy druk.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Interesy akcjonariuszy mniejszościowych będą bardziej chronione

W przygotowanej przez Ministerstwo Finansów nowelizacji do ustawy o ofercie publicznej trafiła propozycja zwiększenia ochrony akcjonariuszy dysponujących mniejszościowym pakietem udziałów w spółkach publicznych, które kwalifikują się do przejęcia. Dzisiaj rząd debatuje nad tą ustawą.

Proponowane zmiany dotyczą m.in. poprawy działania tzw. instytucji wezwania do zapisywania się na sprzedaż lub zamianę akcji podmiotów publicznych, a także mają zapewnić lepszą ochronę akcjonariuszy mniejszościowych tych spółek.

Zdaniem resortu finansów aktualne przepisy w zakresie wezwań nie są precyzyjne, ale w szczególności nie spełniają swojego celu. Umożliwiają one bowiem firmom przejmującym kontrolę nad spółkami publicznymi wypełnienie jedynie formalnych obowiązków odnoszących się do tej instytucji. W takich przypadkach pojawia się zagrożenie dla interesów akcjonariuszy mniejszościowych spółek będących przedmiotem przejęcia.

Projekt nowelizacji ustawy zakłada m.in. uregulowanie kwestii obliczania ceny w wezwaniu, w przypadku pośredniego zakupu akcji podmiotów publicznych. Zdaniem resortu finansów ta zmiana ma sprawić, że nie zostaną naruszone interesy inwestorów indywidualnych. Bardziej sprecyzowane mają też być kwestie dotyczące zmiany ceny ustalonej w wezwaniu, zmiany stosunku zamiany akcji spółek publicznych oraz inne sformułowanie treści wezwania dobrowolnego. W projekcie znalazły się również zagadnienia związane z terminami zgłaszania zapisów podczas przeprowadzanego wezwania.

Poprzez zmiany zamieszczone w projekcie Ministerstwo Finansów chce także przeciwdziałać i zmniejszyć liczbę nadużyć dotyczących obiegu informacji poufnych, informacji o stanie posiadania większościowych akcjonariuszy spółek publicznych oraz informacji o zmianach dokonywanych w akcjonariacie firm.

Dodatkowa nowa ustawa porusza także kwestię dematerializacji akcji. Jej regulacje mają wyeliminować różnice w zakresie przesłanek, które mają wpływ na to, że akcjonariusze mniejszościowi są zmuszeni do zbycia akcji w drodze przeprowadzenia przez akcjonariuszy znacznych przymusowego wykupu lub odstąpienia od dematerializacji akcji.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Firmy będą miały przyznawany NIP z urzędu

Od 1 grudnia tego roku podatnicy będą mieli z urzędu nadawany numer identyfikacji podatkowej, bez potrzeby składania dodatkowych oświadczeń. Jednak w zakresie uprawnień urzędu skarbowego pozostanie możliwość uchylenia tego numeru.

Regulacje, które zaczną obowiązywać będą miały znaczenie dla podmiotów, które korzystają z usług wirtualnych biur. Aktualnie zdarza się tak, że sprawa nadania NIP ciągnie się przez kilka miesięcy, ponieważ urzędy wymagają złożenia dodatkowych dokumentów określających, jakie działania prowadzone są pod wirtualnym adresem.

Od 1 grudnia to się zmieni. Spółkom wpisywanym do Krajowego Rejestru Sądowego NIP będzie nadawany automatycznie, zaraz po wpłynięciu danych do Centralnego Rejestru Podmiotów – Krajowej Ewidencji Podatników (CRP KEP). W ciągu trzech dni od przekazania danych z bazy KRS fiskus ma prawo wszcząć postępowanie wyjaśniające, czy firma otrzymała już NIP. Jeśli nie, zostanie on nadany i niezwłocznie przekazany z CRP KEP do bazy KRS. Dowodem na to, że podmiot otrzymał identyfikator podatkowy, będzie ukazanie numeru w KRS.

Naczelnik urzędu skarbowego będzie mógł zdecydować o uchyleniu NIP już po jego nadaniu. Będzie mogło tak być w przypadku, gdy podatnik poda nieprawdziwe lub fałszywe dane dotyczące adresu siedziby firmy.

Decyzja naczelnika urzędu skarbowego nie rozstrzyga jednak ostatecznie kwestii uchylenia numeru NIP podatnikowi. Ma on bowiem czas na wyjaśnienie sytuacji bez potrzeby czekania na nadanie NIP.

Głównym problemem urzędów skarbowych wynikającym z korzystania z wirtualnych biur są liczne próby podejmowane przez przedsiębiorców w celu wyłudzenia VAT. Nie stanowi to reguły, jednak przykładowo może to być osoba prowadząca sklep internetowy, którego adres zamieszczony jest w wirtualnym biurze. Dodatkowo korzysta on z szerokiego zakresu możliwości, jakie gwarantuje outsourcing, np. kupuje usługi transportu, pakowania, magazynowania i reklamacji. Kwoty zapłaty ustalane są z odbiorcami w miejscach publicznych lub za pośrednictwem komunikatorów. W takiej sytuacji konkretnego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej nie można określić.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zmiany w regulaminie operatora telekomunikacyjnego nie powodują, że można zerwać umowę bez kary

Operatorzy telekomunikacyjni wysyłają do swoich klientów informację o zmianach w regulaminie świadczenia usług. Pozwalają one na wypowiedzenie kontraktu bez potrzeby zwrotu ulgi promocyjnej. W takim przypadku prawo na to nie pozwala.

Wraz ze zmianą regulaminu lub cennika usług telekomunikacyjnych klient nabywa określone prawa. Jak to wygląda przy zmianach wprowadzonych przez regulatorów tego rynku, czyli UKE, UOKiK i MAiC? Na to pytanie odpowiedzieli specjaliści z Federacji Konsumentów.

Niektórzy konsumenci, którzy ostatnio otrzymali od swojego operatora wiadomość o wprowadzeniu zmian w dotychczasowym regulaminie uradowali się z tego powodu. Daje to bowiem możliwość wypowiedzenia kontraktu bez konieczności zwrotu ulgi promocyjnej. Abonenci korzystają z tej możliwości zmuszając operatów do zaoferowania korzystniejszych warunków lub zmieniając usługodawcę.

Federacja Konsumentów tłumaczy, że informacja, którą w ostatnim czasie otrzymują abonenci wynika z wejścia w życie nowych ogólnych regulacji prawa, czyli rozporządzenia Ministra Administracji i Cyfryzacji dotyczącego reklamacji usługi telekomunikacyjnej. Zmienił się m.in. sposób odpowiedzi na reklamację oraz konieczność wyjaśnienia jedynie negatywnie rozpatrzonej reklamacji.

Jaki jest zatem powód, że w tym przypadku nie można rozwiązać kontraktu z operatorem bez konieczności płacenia kary?

Agnieszka Popławska, prawnik Federacji Konsumentów mówi, że jeśli klauzula jest niezgodna z prawem i na skutek działania UKE lub UOKiK została wykreślona lub poprawiona, to w tym momencie nie doszło do naruszenia prawa. Jeśli nie, to wówczas konsument nie może rozwiązać umowy. Abonent, który w tym okresie zdecyduje się zerwać umowę, będzie musiał uiścić karę widniejącą w zawartym kontrakcie.

Popławska dodaje, że podobnie jest przy zmianie przepisów. Uchwalenie poprawek do ustawy przez Sejm nie dąży do tego, aby konsumenci mogli uniknąć kary umownej i zachowania np. nowego telefonu. W takich przypadkach niektóre regulacje zmieniane są na korzyść firmy, a nie konsumenta i odwrotnie.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Sejm ukróci praktyki telemarketerów

W branży telemarketingu mają nastąpić porządki. W Sejmie trwają prace nad projektem ustawy, która ma uprościć konsumentom walkę z nachalnymi telemarketerami.

W swoich ustaleniach posłowie chcą wzorować się na przepisach obowiązujących w Kanadzie. Dotyczy to przede wszystkim tego, aby istniała konieczność wyrażenia zgody przez konsumenta, jeżeli ten będzie chciał, aby do niego dzwoniono i przekazanie jego numeru do ogólnopolskiej bazy danych.

Z kolei, jak wyjaśnił poseł i były szef Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tadeusz Aziewicz, dzwonienie i oferowanie czegoś osobom, które tego nie chcą będzie karane wysokimi karami pieniężnymi. Założenia do projektu zmienionej ustawy są już ponoć gotowe, a posłom zależy, aby całą sprawę sfinalizować przed końcem kadencji tego parlamentu.

Dzisiaj także istnieją możliwości walki z nachalnymi telemarketerami. Warto wiedzieć, że każda dzwoniących do nas w celach marketingowych osoba musi na nasze żądanie musi udzielić informacji o administratorze bazy danych, z której ma nasz numer. Ponadto, jeżeli nie chcemy, aby dzwoniono do nas, możemy wysłać drogą listowną lub elektroniczną informację i powołując się na ustawę z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych domagać się zaprzestania przetwarzania naszych danych osobowych i usunięcia ich z bazy.

W razie zlekceważenia takiej wiadomości osobie, która za to odpowiada, może grozić kara pozbawienia wolności do roku.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Nowe regulacje Prawa restrukturyzacyjnego pomogą firmom w problemach płatniczych

Prace nad nowym projektem Prawa restrukturyzacyjnego są już w ostatniej fazie. Ma on, wspierać przedsiębiorstwa w ratowaniu z kłopotów finansowych. W ostatnim momencie Ministerstwo Finansów wprowadziło do niego zmiany, które przyniosą pozytywny skutek podatnikom.

W zeszłym tygodniu Stały Komitet Rady Ministrów zatwierdził projekt ustawy. Najistotniejszym celem nowych regulacji w zakresie restrukturyzacji ma być ratowanie podmiotu gospodarczego i umożliwienie mu dalszego funkcjonowania w obrocie gospodarczym.

Reprezentant resortu sprawiedliwości, Maciej Geromin poinformował, że tuż przed przekazaniem projektu Stałemu Komitetowi Rady Ministrów zostały do niego wprowadzone korzystne podatkowo zmiany, dzięki którym prostsze będzie odliczenie podatku w sytuacji umorzenia zobowiązań w postępowaniu upadłościowym.

Druga zmiana, także korzystna dla podatników, dotyczy przesądzenia o niewystępowaniu obowiązku podatkowego obciążenia podatkiem dochodowym od osób fizycznych (PIT) przychodu w formie umorzenia zobowiązań konsumenta na wypadek upadłości konsumenckiej. Geromin dodał, że ta zmiana to ustawowe przesądzenie dotychczasowej słusznej praktyki organów podatkowych.

Pozostanie przedsiębiorstwa na rynku, utrzymanie jego potencjału gospodarczego i znaczenia ekonomicznego ma zapewnić wymierne korzyści nie tylko właścicielom firm, ale także osobom zatrudnionym w tych firmach.

Na zaproponowanych przez resort sprawiedliwości zmianach skorzystać mają także wierzyciele restrukturyzowanych przedsiębiorstw. Zgodnie z projektem ustawy wierzyciele publicznoprawni utracą swoją uprzywilejowaną pozycję jeśli chodzi o spłatę długów. Dodatkowo, proponowane uproszczenia w restrukturyzacji oraz przyspieszenie całej procedury ma spowodować m.in. zawężenie skali zatorów płatniczych i podniesienie współczynnika spłaty wierzytelności prywatnoprawnych nieobjętych ochroną z kilku do kilkunastu procent.

Ponadto, projekt zakłada także unowocześnienie postępowania restrukturyzacyjnego, polegającego na tym, że więcej czynności będzie można zrealizować w Internecie.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Będzie podatek węglowodorowy od gazu łupkowego wydobywanego w Polsce

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę o podatku węglowodorowym. Wprowadza on min. obowiązek płacenia od 2020 roku przez firmy wydobywające gaz łupkowy w Polsce specjalnego podatku.

Sejm przegłosował ustawę o specjalnym podatku węglowodorowym pod koniec zeszłego miesiąca. Regulacje ustawy wprowadzają system objęcia podatkiem wydobywanych kopalin m.in. gazu i ropy. Inwestor ma być całkowicie obciążony tzw. rentą surowcową, której maksymalna wysokość to ok. 40 proc. Jej częścią będzie specjalny podatek węglowodorowy, którego stawka ma oscylować od 0 do 25 proc. zależnie od relacji przychodów do wydatków, a także podatek od wydobycia określonych kopalin. Przykładowo, dla gazu konwencjonalnego stawka podatku wyniesie 3 proc., a dla niekonwencjonalnego – 1,5 proc., z kolei dla ropy konwencjonalnej będzie to 6 proc., a niekonwencjonalnej 3 proc.

Na mocy przepisów nowej ustawy opłata eksploatacyjna uiszczana na rzecz województw, powiatów i gmin i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ma wzrosnąć z 6 zł za 1000 metrów sześciennych dla gazu do 24 zł i 50 zł z 36 zł za tonę w przypadku ropy.

Przez kilka ostatnich lat resort środowiska wydał ponad 100 koncesji na poszukiwanie gazu konwencjonalnego na obszarze Polski. Te firmy to m.in. PGNiG, Chevron oraz Lotos i Orlen Upstream.  Jednak z poszukiwań w Polsce odwołało się kilka podmiotów, m.in. Marathon, Talisman i Exxon.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Kancelarię Prezydenta, ustawa zacznie obowiązywać od początku 2016 r., z wyjątkiem regulacji Ordynacji podatkowej w sprawie możliwości składania deklaracji podatkowej za pośrednictwem Internetu, która wejdzie w życie 14 dni po jej opublikowaniu.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Skręcanie papierosów na własny użytek i akcyza

W Polsce wciąż funkcjonują punkty handlowe, które oferują klientom artykuły umożliwiające samodzielne robienie papierosów na swój użytek. Działanie nazywane potocznie skręcaniem papierosów jest nawet o połowę tańsze niż tradycyjne. Ministerstwo Finansów nadal próbuje znaleźć rozwiązanie tego problemu, ale końca tych rozmyślań nie widać.

Z szacunków branży tytoniowej wynika, że rynek produkowanych w ten sposób papierosów stanowi już prawie połowę tradycyjnego. Biznes opiera się na tym, że sprzedawcy udostępniają klientom specjalną maszynę, w której można samemu skręcać sobie papierosy z tytoniu. Tytoń i bibułki można nabyć w tym samym miejscu. Występują jednak przypadki, że właściciel sklepu sprzedaje klientom cygara, które ci zamiast wypalić, wykorzystują znajdujący się w nich tytoń do skręcania papierosów. Często są to cygara kolekcjonerskie, które zgodnie z prawem nie spełniają definicji cygara i nie są opodatkowane akcyzą.

W ostatnich latach organy podatkowe potwierdzały interpretację, że samodzielne skręcanie papierosów na własny użytek nie stanowi naruszenia prawa, ponieważ nie jest to produkcja w rozumieniu polskich i unijnych przepisów o podatku akcyzowym. Ostatnio jednak resort finansów zmienił stanowisko i twierdzi, że jest to fikcja, której celem jest oszczędzanie w zakresie podatkowym.

Jest to zgodne ze stanowiskiem wiceszefa resortu finansów Jacka Kapicy i jego odpowiedź na interpelacje poselską nr 264040. Wyraził on w niej opinię, że sprzedawanie klientom maszyn do skręcania papierosów z nabytego tytoniu do palenia lub suszu tytoniowego należy uznać za obejście obowiązujących przepisów prawnych. Uważa on, że w takim przypadku rzeczywiście chodzi o produkcję i sprzedaż papierosów.

Wiceminister Kapica powiedział również, że resort finansów prowadzi prace analityczne nad wypracowaniem rozwiązań prawnych, które pozwolą na wyeliminowanie z rynku tego typu praktyk.

Niektóre organy podatkowe, jeszcze przed wejściem w życie zapowiadanych przepisów, znalazły sposób na zmyślnych przedsiębiorców. Jako przykład może posłużyć interpretacja naczelnika Izby Skarbowej w Bydgoszczy z dn. 13 czerwca 2014 r. Wystąpił o nią przedsiębiorca udostępniający maszynę do samodzielnego skręcania papierosów i handlujący jednocześnie cygarami. Izba skarbowa stwierdziła, że faktycznie przedsiębiorca sprzedaje konsumentom tytoń do palenia, który jest opodatkowany niższą stawką niż papierosy. Jego celem jest więc uzyskanie korzyści podatkowej, ponieważ akcyza, którą obciążone są cygara jest dużo niższa od tej, którą obciążone są papierosy. Dodatkowo izba podkreśliła, że na mocy przepisów akcyzowych cygara powinny być przeznaczone do palenia w stanie przygotowanym do spożycia.

W ubiegłym miesiącu resort finansów zaprezentował projekt zmian rozporządzenia w sprawie zwolnień z obowiązku oznaczania znakami akcyzy. Na jego podstawie do 31 grudnia 2016 r. taki obowiązek nie będzie obejmował cygaretek i cygar.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Samorządy spodziewają się dużego kłopotu ze zmianą dowodów

Od początku 2015 roku zostaną wdrożone nowe dowody osobiste. Jednak już dziś urzędnicy obawiają się zwiększonych kolejek i krytykują rozwiązanie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. A mają ku temu powody, ponieważ mimo, że na dokumencie nie będzie już adresu, to w dalszym ciągu będzie istniał obowiązek meldunkowy.

Wzór blankietu nowego dowodu osobistego, który został przedstawiony dwa tygodnie temu przez resort spraw wewnętrznych nie będzie mieścił adresu zameldowania, podpisu, a także wzrostu i koloru oczu. Wydanie lub wymiana dowodu będzie możliwa w wybranym urzędzie, a nie tylko tam, gdzie mamy meldunek. W związku z tym samorządy obawiają się gigantycznych kolejek, w których utkną studenci i osoby pracujące w dużych miastach. Brak meldunku w dowodzie może w następstwie spowodować konieczność wystawiania zaświadczeń potrzebnych bankom, co dodatkowo wydłuży kolejki.

Obowiązek meldunkowy w Polsce ma zostać zniesiony w styczniu 2016 r. I w tym przypadku również sporo samorządów rozważa jak postępować w okresie przejściowym, kiedy obowiązek meldunkowy będzie istniał jeszcze przez następnych 12 miesięcy.

Ich przedstawiciele deklarują, że będą bazować na oświadczeniach składanych przez wnioskodawców. Może jednak być tak, że treść takiego oświadczenia nie będzie taka jak dane widniejące w bazie PESEL, na której będą polegać gminy. Jest to prawdopodobne ponieważ w bazie jest dużo błędów.

MSW uzasadnia, że gminy, identyfikując wnioskodawcę po numerze PESEL, będą mogły uzgodnić jej adres. Odpiera też zarzuty samorządowców dotyczące długich kolejek przy okienkach, tłumacząc, że już teraz można ubiegać się o wydanie dowodu osobistego za pośrednictwem organu gminy właściwego ze względu na miejsce pobytu tymczasowego wnioskodawcy, w przypadku gdy jego złożenie we właściwym urzędzie gminy jest szczególnie dla niego uciążliwe.

Ponadto samorządowcy liczyli także na to, iż tłum w urzędach zmniejszy się dzięki zamontowanemu w blankiet dowodu elektronicznego chipowi, jak to było ogłaszane niegdyś przez resort. Ale od jakiegoś czasu wiadomo już, że takiego udogodnienia nie będzie. A to, jak sądzą urzędnicy, pozwoliłoby na zdalne załatwienie wielu spraw bez konieczności osobistego stawiennictwa w urzędzie.

Resort wyjaśnia, że chipa nie będzie z kilku przyczyn. W 2012 r. Komitet Rady Ministrów ds. Cyfryzacji zarekomendował przesunięcie terminu wprowadzenia e-dowodów. Stało się tak, ponieważ państwowe rejestry nie były ze sobą zintegrowane oraz nie było ujednoliconego sposobu uwierzytelniania obywateli w systemach administracji elektronicznej. Plany zakwestionowała także Komisja Europejska, która chce stworzyć jednolity rynek cyfrowy pod koniec 2015 roku. W związku z tym, iż określone zostaną nowe akty prawne w zakresie elektronicznych metod uwierzytelniania i transgranicznych standardów technicznych MSW tłumaczy, że odstąpienie od wdrożenia e-dowodu miało zapobiec okoliczności, w której wprowadzony do obiegu dokument będzie musiał powtórnie zostać poddany kosztownym modyfikacjom wynikającym ze zmian regulacji unijnych.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl