Archiwa blogu

Polscy eksporterzy ponoszą straty na Zachodzie

Polscy eksporterzy coraz częściej ponoszą straty nie tylko z tytułu utraconych rynków zbytu w wyniku embarga czy sanitarnych ograniczeń u naszych wschodnich sąsiadów. Chcąc to sobie zrekompensować kierują jeszcze większą część sprzedaży do innych państw, w tym na rynki unijne. Towarzyszy temu niestety ryzyko braku zapłaty. Krajami o najwyższym wskaźniku zaległości płatniczych wobec polskich eksporterów w 2014 roku są Czechy, Słowacja oraz Niemcy i Francja.

 

Ilość zleceń na odzyskanie należności od zagranicznych odbiorców polskiego eksportu jest w zasadzie powiązana z dynamiką jego wzrostu: dwucyfrowe, kilkunastoprocentowe zwiększenie eksportu w pierwszym i drugim kwartale oznaczało nawet dwukrotnie większy, bo ponad 35% wzrost ilości kierowanych do nas zleceń windykacji zagranicznej w porównaniu do I kwartału ubiegłego roku – stwierdza Maciej Harczuk, prezes Euler Hermes Collections. Zmniejszenie dynamiki wzrostu eksportu do kilku procent w III kwartale wciąż oznaczało dwukrotnie wyższy, bo blisko 15% wzrost ilości (ale w nie mniejszym stopniu także wartości) zleceń odzyskania pieniędzy od zagranicznych dłużników.

 

Kto nie płaci polskim odbiorcom?

Ilość (ale też analogicznie wartość) zleceń w windykacji zagranicznej wskazuje, iż największymi dłużnikami polskich przedsiębiorstw są firmy z krajów unijnych. Ryzyko braku zapłaty, o jakim możemy mówić na podstawie kierowanych do Euler Hermes zleceń nie rośnie jednolicie.

clip_image002 

 Nie rośnie także wprost proporcjonalnie do wartości eksportu do danego kraju. Wartość zleceń odzyskania należności od odbiorców z krajów unijnych jest wyższa niż ich procentowy udział w polskim eksporcie (do UE trafiło 76% polskiego eksportu w okresie I-VII 2014 – za GUS) – w portfelu Euler Hermes zlecenia w stosunku do firm z Unii Europejskiej stanowią około 90% zleceń windykacji zagranicznej.

Problemy z odzyskaniem należności na poszczególnych rynkach nie mają charakteru strukturalnego, branżowego ale nadal finansowy. Nadal wiele firm niezależnie od kraju i sektora ma problemy z finansowaniem swojej działalności. Stąd zróżnicowanie zleceń windykacji eksportowej w podziale na branże jest bardzo duże.

 

Do krajów o najwyższym wskaźniku zaległości płatniczych wobec polskich eksporterów w 2014 roku należą Czechy i Słowacja, gdzie już blisko 25% faktur ma znamiona opóźnienia powyżej 4 miesięcy. Mimo, iż Słowacja jest rynkiem docelowym (w omawianym okresie 2,5% polskiego eksportu – za GUS), to wśród zleceń windykacji zagranicznej Euler Hermes, aż trzykrotnie więcej, bo 7,7% dotyczyło dłużników z tego kraju. W obydwu tych krajach Euler Hermes pomagał polskim firmom odzyskać należności najczęściej w sektorach: transportowym, spożywczym, artykułów przemysłowych (stal) oraz tekstylnym.

Większy także niż procentowy udział eksportu do Włoch (4,6%) jest odsetek zleceń windykowanych przez Euler Hermes od odbiorców z tego kraju – prawie 7%. Recesja w dwóch poprzednich latach we Włoszech i minimalny wzrost, obecnie spotęgowały zatory płatnicze. Średni okres przeterminowania płatności, np. w sektorze żywnościowym czy tekstylnym jest dwukrotnie dłuższy niż w Polsce. Statystyki wyglądają niekorzystnie również dla włoskiego budownictwa i sektora usług dla ludności.

Jeszcze większą dysproporcję w strukturze polskiego eksportu – dużo większy odsetek zleceń windykacyjnych od polskich firm – Euler Hermes odnotowuje na odbiorców z Francji. Francuskie firmy są dłużnikami w przypadku 18% zleceń windykacyjnych, podczas gdy odbierają trzykrotnie mniej, bo niecałe 6% polskiego eksportu. Na rynku francuskim bieżący rok jest szczególnie niekorzystny dla dostawców z branży meblowej, żywności oraz motoryzacyjnej. W sąsiednim kraju – Belgii również nie jest dużo lepiej pod względem płatności na rzecz polskich dostawców – aż 4,4% zleceń windykacyjnych. Najczęściej odzyskiwanymi tam należności są te z tytułu eksportu mebli i elektroniki a także usług transportowych.

Pozostając przy największych rynkach na usługi odzyskania należności z zagranicy wspomnieć trzeba o Niemczech. Pomimo, iż moralność płatnicza firm niemieckich jest dobra na tle tych z innych krajów, a odsetek zleceń windykacyjnych (21,3%) jest niższy niż udział tego kraju w strukturze polskiego eksportu (25,8%), to w niektórych branżach np. transporcie, elektromaszynowej, poligraficznej czy informatycznej obserwujemy średnio dłuższy okres spłaty zobowiązań. Stąd też najwięcej zleceń windykacyjnych kieruje do Euler Hermes polski transport, ale także firmy z branż: chemicznej oraz dóbr konsumenckich: żywność, elektronika, AGD.

 

Konieczna jest zmiana myślenia i większa ostrożność

Domeną wielu polskich firm, chcących poprawić swoją sytuację biznesową poprzez eksport, jest to, że skupiają się przede wszystkim tylko na sprzedaży towarów, a nie na spływie należności. Wzrost ilości zleceń odzyskania należności od dłużników z krajów unijnych, na pewno wynika w pierwszej kolejności z mniejszej ostrożności, dbałości o weryfikację kontrahentów, a następnie o dokumentację towarzyszącą kontraktom i dostawom za granicę. Otwarcie granic nie oznacza bowiem zniesienia także wymogów formalnych, towarzyszących dokumentowaniu sprzedaży. Chociaż nie bez znaczenia są czysto ekonomiczne czynniki – kondycja danych odbiorców, branż czy gospodarek.

Z pewnością pewne spowolnienie tempa odradzania się europejskiej gospodarki w pierwszym półroczu 2014 roku skłaniało odbiorców z tych krajów do częstszego wstrzymywania zapłaty. Działał tutaj (i działa w obliczu wzajemnych sankcji w wymianie handlowej ze Wschodem) efekt czysto psychologiczny – przedsiębiorcy słysząc o pewnym spowolnieniu na rynku wewnętrznym, a następnie o potencjalnych stratach związanych z konfliktem na Ukrainie chcieli jak najwcześniej się do tego przygotować, zatrzymać jak największą część należności w swojej firmie – uważa Tomasz Starus, Członek Zarządu w Towarzystwie Ubezpieczeń Euler Hermes, nadzorujący pion oceny ryzyka.

Z analiz windykatorów Euler Hermes wynika, że wielu dłużników polskich firm nie płaci na czas, nie dlatego że nie może, ale po prostu nie chce. Z kolei polscy eksporterzy chcą (i słusznie zresztą) wyprzedzić innych, zdobyć większy udział na pozostałych rynkach, aby w ten sposób zrekompensować sobie ograniczenia eksportowe. Niestety obecnie ostrożność w doborze kontrahentów jest jeszcze bardziej wskazana – nadprodukcja żywności w całej Unii Europejskiej, presja na jej sprzedaż i niskie ceny skłaniają odbiorców do szukania nowych dostawców, częstej ich zmiany bez uregulowania należności wobec dotychczasowych partnerów.

Fakt, iż dłużnicy częściej obecnie zalegają z zapłatą polskim dostawcom, a jednocześnie dość dobrze współpracują gdy dojdzie do windykacji świadczy o tym, iż w dużej części przypadków jest to efekt postępowania polskich eksporterów, ich nieświadomego (mniej dokładne monitorowanie kontrahentów, zmniejszenie skrupulatności w obiegu dokumentów) lub świadomego tolerowania takich sytuacji. Świadomego, ponieważ stopniowo wydłuża się średnie przeterminowanie z jakim trafiają do Euler Hermes zlecenia windykacyjne. Jest to niebezpieczne, ponieważ trudno naprawdę w tej chwili wskazać konkretne branże, które przeżywają kryzys i w związku z tym dostawcy są w nich bardziej ostrożni. Utrudnia to właściwą ocenę sytuacji i unikanie ryzykownych transakcji, dodatkowo pogłębiane rozluźnieniem procedur przez polskich eksporterów w imię zwiększenia obrotów. Jest to o tyle niebezpieczne, że transakcje eksportowe są z reguły realizowane na większe kwoty niż w obrocie krajowym. Większy wolumen transakcji wynika zarówno z kosztów transportu, jak i konkurencyjności polskich wyrobów (cenowej) na rynkach zagranicznych. Średnia wartość zlecenia windykacyjnego na dłużnika z zagranicy jest ponad trzykrotnie wyższa w stosunku do zlecenia windykacyjnego na dłużnika w obrocie krajowym (i wynosi obecnie średnio ponad 70 tys. złotych).

 

Niemiecka moralność a wschodnie procedury

Sprzedaż do krajów Europy Wschodniej zawsze traktowana była jako ta z kategorii wyższego ryzyka – tak więc zaniedbania dotyczące sprawdzania kontrahentów, czy dokumentowania transakcji chociaż również występowały, to były rzadsze. Błędy te wynikały ze słabej znajomości lokalnych procedur (np. wymóg w określonych dokumentach stosowania okrągłej, a nie prostokątnej pieczęci firmowej) a także niestety – towarzyszącej im korupcji. Poza sektorem rolno-spożywczym sprzedaż na rynki wschodnie prowadzona była w sposób jeśli nie zachowawczy, to raczej przewidywalny. W odróżnieniu od eksportu na rynki unijne (bezpośredni eksport prowadzą nawet najmniejsze polskie przedsiębiorstwa), na rynki wschodnie sprzedawały nie tylko w większości firmy duże, ale także dostarczające wyroby do sprawdzonych, stałych odbiorców, często za pośrednictwem swoich nie tylko oddziałów, ale firm działających na lokalnym rynku. Stąd na tych rynkach straty są rzadsze, chociaż jeśli do nich dochodzi – wartość tych zleceń jest z reguły znaczna. Należności z Ukrainy i Rosji odzyskuje się trudno. Dotyczy to głównie działań sądowych ze względu na niską skuteczność komorników w tych krajach (korupcja, ale też niewystarczające wsparcie organów państwowych).

Zdecydowanie jednym z najlepszych płatników na tle innych państw pozostają Niemcy. Eksporterzy świadomie wybierają ten rynek z uwagi na wysoką moralność płatniczą. Należy jednak podkreślić, że w porównaniu z rokiem 2012 termin regulowania należności przez niemieckim kontrahentów – wydłużył się i w niektórych branżach, np. informatycznej, sięga nawet 70 dni. Słabą moralnością płatniczą wykazują się też firmy działające w dziedzinach przemysłu budowy maszyn i drukarskiego – podkreśla Agnieszka Sztyber, Dyrektor Działu Windykacji Międzynarodowej w Euler Hermes.

W 2014 roku polskim przedsiębiorcom gorzej współpracuje się także z firmami z Wielkiej Brytanii. Znacząco wzrosła liczba przeterminowanych płatności powyżej 90 dni ze strony odbiorców na Wyspach. Dotyczy to głównie transportu i handlu detalicznego.

W opinii ekspertów Euler Hermes w najbliższym czasie należy spodziewać się wzrostu zleceń windykacyjnych szczególnie na odbiorców z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W odniesieniu do 2012 roku, znacznie wzrosła wymiana handlowa z Czechami i Ukrainą co z pewnością wpłynie na zwiększenie ryzyka kredytowego i na ilość zleceń przekazywanych do windykacji. Z uwagi na spadek wzrostu gospodarczego, który odnotowuje Słowacja, zatory płatnicze zdecydowanie wzrosną również na tym rynku.

 

Wyłudzenia w eksporcie

W roku 2013 polscy eksporterzy stali się ofiarami największej od lat fali oszustw ze strony zagranicznych kontrahentów. Często mamy do czynienia z firmami, które z góry zostały powołane tylko po to aby wyłudzić towar podczas swojej krótkiej działalności. W bieżącym roku zauważyliśmy znaczący wzrost nierzetelnych odbiorców na terenie Wielkiej Brytanii i Francji (szczególnie w przemyśle mięsnym i meblowym). Często z powodu uśpionej ostrożności polskich przedsiębiorców oszustwo ma miejsce na samym końcu transakcji. Najczęściej jest to rezultatem zmiany punktu dostawy przez kogoś kto jest dobrze o niej poinformowany i który przejmuje towar.

Znane nam są również sytuacje, w których zamówienia złożył rzetelny kontrahent a nieuprawnione osoby poprzez stronę internetową prawie identyczną do oryginalnej strony odbiorcy, przejmują kontakt z eksporterem.

Dłużnicy wykorzystują wszelkie możliwe sposoby aby uniknąć lub opóźnić płatności. Na rynku włoskim odnotowujemy też coraz częstsze przypadki, gdy dłużnicy celowo składają wnioski o wszczęcie postępowania upadłościowego, aby chronić się przed wierzycielami, co pozwała im na opóźnienie realizacji płatności na rzecz polskich dostawców o kolejne 4-5 miesięcy.

 

Źródło: Euler Hermes

 

Usługi opieki nad osobami najstarszymi cieszę się coraz większym zainteresowaniem firm

Opieka nad osobami starszymi i niedołężnymi powoli wychodzi z szarej strefy. Firmy przejawiają jednak chęć zatrudniania specjalistów, których usługi będą cieszyć się coraz większą popularnością. Tutaj pojawia się zasadnicze pytanie. Kto i jak będzie opłacał te usługi?

Z szacunków wynika, że za 10 lat prawie 5,5 mln ludności naszego kraju będą stanowiły osoby w wieku ponad 70 lat, to o 40 proc. więcej niż aktualnie. To sprawia, że sektor opieki nad osobami starszymi zwraca uwagę wielu przedsiębiorców. Także tych największych, którzy posiadanie w swoim pakiecie usług opieki domowej i medycznej dla osób najstarszych traktują jako ważną inwestycję w przyszłość i rozbudowujący się rynek.

To, że do opieki nad najstarszymi coraz częściej kierujemy się po fachową pomoc, to skutek nie tylko zwiększającej się zamożności, zapracowania i odległości od rodziców, często pozostających w innym kraju czy mieście, ale przede wszystkim rosnącej świadomości jak takie usługi powinny wyglądać. Od specjalistycznej pomocy przy poruszaniu się czy odżywianiu po umiejętność udzielenia pierwszej pomocy. Podążamy szlakiem państw, które od lat zmagają się z problemem starzejącego się społeczeństwa.

Polaków odróżnia jednak to, że niechętnie oddają oni bliskich do domów opieki. Coraz większym zainteresowaniem cieszy się jednak opieka domowa. Zdaniem przedstawiciela firmy Promedica24, Michała Kisiela to nakaz kulturowy decyduje o tym, że opieka nad najstarszymi bliskimi powinna być sprawowana przez rodzinę. Niewypełnienie takiego obowiązku lub oddanie rodzica do domu opieki nawet o najlepszym standardzie może się bowiem wiązać ze społecznym i towarzyskim ostracyzmem. Często też jest tak, że to seniorzy nie godzą się na oddanie do domu opieki.

Prywatny rynek opieki o charakterze oficjalnym jest obecnie niewielką częścią szarej strefy, w której może pracować ok. 200 tys. osób. Zdaniem przedstawicieli branży tą sytuację mogłoby zmienić wprowadzenie czeków opiekuńczych, którymi regulowałoby się opłatę za usługi. Projekt ustawy, który zakładałby takie rozwiązanie jest tworzony przez grupę ekspertów pod kierownictwem m.in. senatora Mieczysława Augustyna. Jeszcze w październiku projekt będzie gotowy a w dalszym etapie trafi do kancelarii premiera oraz Ministerstwa Pracy.

Eksperci uważają, że nie zmienia to faktu, iż rynek zaczyna wychodzić z szarej strefy oraz nieoficjalnych płatności. Według nich ważne jest jednak aktywizowanie tej branży tak, aby nie została ona zamknięta w ograniczonym kręgu. Zwracają też uwagę, że konieczne jest skupienie się na problemach zdrowotnych osób starszych. Przewidywania demograficzne GUS wykazuje, że w Polsce jest ok. 250 lekarzy mających specjalizację z geriatrii i ok. 300 pielęgniarek z tą specjalizacją. Tymczasem na podstawie założeń polityki ludnościowej powinno być najmniej 800 lekarzy specjalizujących się w tym zakresie.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Płacisz kartą – w razie problemów odzyskasz pieniądze

Po dwóch latach od upadku OLT Express, Polacy ponownie mogą spotkać się z problemami, jakie przyniosła upadłość linii lotniczych. Ich źródłem mogą okazać się linie 4You Airlines, których działania zaniepokoiły UOKiK. W związku z tym, Expander przypomina, że w sytuacji, gdy płatności za bilety czy dowolne inne zakupy, dokonaliśmy kartą płatniczą, możemy liczyć na pomoc banku w razie kłopotów w odzyskaniu pieniędzy. Nie dotyczy to natomiast płatności gotówką lub przelewem.

 

UOKIK zwrócił się do prokuratury o zbadanie działalności spółki 4You Airlines, która chce utworzyć nowe linie lotnicze w naszym kraju. Sprzedawała ona już nawet bilety. Niestety w ostatnim czasie w mediach pojawia się coraz więcej informacji sugerujących, że ci którzy je kupili mogą nie mieć szansy na ich wykorzystanie. Jeśli tak się stanie, Polacy po raz kolejny będą mogli przekonać się, że płacenie kartą daje większe bezpieczeństwo niż gotówką czy przelew. W sytuacji, gdy sprzedawca nas oszuka, ogłosi upadłość lub z innego względu nie dotrzyma umowy, to ci, którzy zapłacili „plastikiem” będą mieli przewagę. W odzyskaniu pieniędzy pomogą im bowiem ich banki. Pozostałym będzie znacznie trudniej.

 

Charge Back na straży naszego portfela

Płacący kartami są na uprzywilejowanej pozycji dzięki temu, że organizacje płatnicze stworzyły specjalne regulacje chroniące konsumentów. Zgodnie z nimi, transakcje dokonane kartą można wycofać, korzystając z usługi Charge Back. Oczywiście cofnięcie płatności jest możliwe tylko w określonych sytuacjach oraz pod warunkiem, że będziemy przestrzegać pewnych zasad. Na pomoc banku
w odzyskaniu pieniędzy możemy liczyć m. in. gdy zakupiony towar czy usługa nie zostały nam dostarczone lub gdy są niezgodne z umową. Trzeba jednak dodać, że warunkiem uruchomienia procedury Charge Bank jest to, że klient musi najpierw bezpośrednio od sprzedającego czy usługodawcy domagać się zwrotu środków lub naprawienia szkody. Dopiero jeśli to nic nie da, może poprosić o pomoc bank, wydawcę karty, którą dokonał płatności.

 

Gdy słuchawka milczy, wystarczą dokumenty

Co istotne, jeśli sprzedawca nie odpowie na naszą reklamację lub przekroczy czas, jaki ma na jej rozpatrzenie, również możemy zgłosić się do banku w celu uruchomienia procedury Charge Bank. Ważne jest jednak, aby wszystko dobrze udokumentować. Jeśli padliśmy ofiarą oszusta, który nie odbiera od nas telefonu oraz nie odpowiada na pisma i maile, to należy udowodnić, że podejmowaliśmy próby kontaktu. Dowodem może być np. kopia wysłanej reklamacji lub billing pokazujący, że próbowaliśmy wyjaśnić sprawę telefonicznie. Jako załącznik do reklamacji, warto dodać kopię umowy lub inne dokumenty potwierdzające, że usługa, za którą zapłaciliśmy kartą nie została wykonana lub że była ona niezgodna z zawartą umową. Dobre udokumentowanie zaistniałej sytuacji znacznie zwiększa szanse na odzyskanie naszych pieniędzy.

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Automatyczny monitoring należności – oszczędność czasu i pieniędzy

O tym jak ważna jest stała kontrola statusu płatności faktur przekonał się każdy przedsiębiorca, mający problem z nieterminowym regulowaniem zobowiązań jego kontrahentów. Odpowiedzią na te problemy i znacznym ułatwieniem dla firm jest nowopowstały serwis do automatycznego monitoringu należności, alcance.pl.

 

Monitoring należności to bardzo istotny element prowadzenia każdej firmy, która realizuje wiele transakcji, a tym samym wystawia liczne faktury z odroczonym terminem płatności. Należy traktować go jako naturalną kontynuację procesu sprzedaży towaru czy usługi, która pozwala niewielkim kosztem ograniczyć ryzyko wystąpienia opóźnień, a tym samym chroni przed zatorami płatniczymi.

 

Monitoring należności nie jest trudnym procesem, jednak wymaga dużej systematyczności, zaangażowania i z pewnością jest czasochłonny. Tworząc alcance.pl chcieliśmy przede wszystkim go usprawnić, dostarczając narzędzia, które pozwolą zaoszczędzić nie tylko czas, ale również pieniądze – mówi Paweł Pawłow, Prezes Zarządu Alcance Sp. z o.o.

 

alcance.pl całkowicie automatyzuje proces monitorowania należności, zdejmując z pracowników obowiązek stałego śledzenia terminów płatności, wykonywania telefonów i rozsyłania ponaglających wiadomości do kontrahentów. Korzystanie z serwisu wymaga minimalnego wkładu pracy ze strony przedsiębiorcy, gdyż system współpracuje nie tylko z wieloma programami do fakturowania, w tym z działającymi online wfirma.pl i infakt.pl, ale również z plikami Microsoft Excel. Wystarczy tylko założyć konto i ustalić indywidualny plan działań. Następnie, system automatycznie pobiera informacje o należnościach i według założonego schematu przypomina klientowi o zbliżającym się terminie płatności lub jego przekroczeniu, przesyłając kolejne wiadomości.

 

alcance.pl to także nowoczesny program do fakturowania, ewidencjonowania kosztów, prowadzenia kasy firmowej oraz zarządzania zleceniami z możliwością integracji z Allegro.

 

alcance.pl jest narzędziem działającym on-line w postaci e-usługi, dzięki czemu uwalnia firmę od konieczności instalowania i konfigurowania skomplikowanych programów oraz dbania o zapasowe kopie danych. Fakt integracji z programami do fakturowania pozbawia przedsiębiorcę konieczności ponownego wpisywania danych – mówi Paweł Pawłow. Korzystamy z różnych kanałów komunikacji, takich jak wiadomości sms i e-mail, fax, list zwykły, list polecony i list za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Co ważne, klient nie opłaca stałego abonamentu, ale płaci tylko za zrealizowane działania, czyli za faktycznie wysłane do kontrahenta wiadomości i listy – dodaje.

 

Więcej informacji o monitoringu należności na stronie https://www.alcance.pl/.

 

Źródło: Alcance

Mobilne płatności zbliżeniowe Visa wykorzystujące chmurę – wdrożenie na Słowacj

Bank VUB, we współpracy z Intesa Sanpaolo Card i Visa Europe, jako pierwszy bank na Słowacji wdraża mobilne płatności zbliżeniowe wykorzystujące chmurę i technologię HCE.

Bank VUB, firma Intesa Sanpaolo Card oraz Visa Europe ogłosiły rozpoczęcie wspólnego, pierwszego na Słowacji pilotażowego wdrożenia mobilnych płatności zbliżeniowych Visa wykorzystujących technologię Host Card Emulation (HCE). Klienci banku VUB, posiadający telefony komórkowe z systemem operacyjnym Android (wersja 4.4 KitKat) wyposażone w technologię NFC, będą mogli dokonywać płatności zbliżeniowych za pomocą swoich smartfonów. To nowe, innowacyjne rozwiązanie, zgodne z wymogami Visa Europe, opracowała firma Intesa Sanpaolo Card, należąca – podobnie, jak bank VUB – do Intesa Sanpaolo Group. By móc dokonywać płatności, wystarczy uruchomić usługę oraz pobrać i aktywować aplikację mobilną dostępną w Google Play (Android Market). Słowacja, reprezentowana w tym przedsięwzięciu przez bank VUB, jest drugim po Hiszpanii rynkiem europejskim wprowadzającym rozwiązanie dla mobilnych płatności zbliżeniowych Visa wykorzystujące chmurę i technologię HCE.

 

Jiří Huml, członek zarządu i szef bankowości detalicznej VUB, powiedział: „Nasze doświadczenie rynkowe pokazuje, że sukces odnoszą usługi proste w użyciu, zrozumiałe i przyjazne dla użytkownika. Płatności mobilne wykorzystujące technologię HCE spełniają wszystkie te kryteria”.

 

Słowacki rynek wykazuje zapotrzebowanie na wygodne rozwiązania płatności zbliżeniowych Visa. W ciągu ostatnich trzech lat płatności zbliżeniowe rozwijały się na Słowacji w szybkim tempie, zyskując popularność zarówno wśród konsumentów, jak i detalistów. „Jesteśmy bardzo dumni i szczęśliwi, że wraz z Intesa Sanpaolo Card oraz bankiem VUB możemy wdrożyć mobilne płatności zbliżeniowe wykorzystujące chmurę, które przyspieszą dalszy rozwój płatności mobilnych na naszym rynku, wprowadzającym to rozwiązanie jako drugi kraj w Europie” – powiedział Marcel Gajdos, dyrektor generalny Visa Europe na Słowacji i w Czechach.

„Ogromnie cieszymy się, że bank VUB jest pierwszą słowacką instytucją finansową wdrażającą technologię HCE, by oferować bezpieczne mobilne płatności zbliżeniowe. Inwestycje w innowacyjne technologie płatnicze to długookresowy cel naszej firmy. Jesteśmy dumni, że możemy wdrażać ten projekt wraz z bankiem VUB i Visa Europe” – powiedział Zdenek Houser, prezes Intesa Sanpaolo Card.

 

„Wdrożenie wspólnie z Visa Europe programu pilotażowego na Słowacji to ważny krok w rozwoju usług płatności mobilnych świadczonych przez banki grupy Intesa Sanpaolo Group – także w skali całego regionu. Uważamy, że rozwiązanie wykorzystujące technologię HCE sprzyja szybszemu upowszechnieniu płatności NFC i uproszczeniu ekosystemu płatności mobilnych” – powiedziała Adriana Saitta, szefowa bankowości detalicznej w dziale banków członkowskich grupy Intesa Sanpaolo. „Dzięki doświadczeniom zdobytym podczas realizacji obecnego programu, jak również podobnego programu prowadzonego obecnie w Chorwacji, już wkrótce będziemy mogli zaoferować możliwość wdrożenia rozwiązania mobilnych płatności zbliżeniowych wykorzystującego technologię HCE innym bankom członkowskim Intesa Sanpaolo Group. Pozwoli to na szybsze wprowadzenie rozwiązań płatności mobilnych NFC w szerokiej gamie produktów płatniczych” – dodała Adriana Saitta.

 

Według Marcela Gajdosa rozwój mobilnych płatności zbliżeniowych na Słowacji stał się możliwy dzięki szybkiemu i skutecznemu wdrożeniu technologii zbliżeniowej Visa w tym kraju, zainicjowanemu cztery lata temu, w ścisłej współpracy ze słowackimi bankami.

Na obszarze działania Visa Europe Słowacja należy do najbardziej zaawansowanych technologicznie rynków, o wysokim stopniu elastyczności. Udział kart zbliżeniowych (jest ich 2,2 mln) w ogólnej liczbie kart Visa w tym kraju przekracza 90%. W pierwszym kwartale br. poziom płatności zbliżeniowych Visa wzrósł o 51% w skali rocznej.

 

Mobilne płatności zbliżeniowe realizowane przy pomocy smartfonów to coraz częściej wykorzystywana forma transakcji, dająca się łatwo zintegrować z innymi funkcjami bankowości mobilnej.

 

Źródło: Informacja prasowa

Polscy konsumenci nadal ograniczają zakupy Raport o należnościach w branżach konsumenckich i inwestycyjnych

Zmiany jakie zachodzą pod względem regulowania płatności lub ich braku – zatorów płatniczych to przede wszystkim: poprawa spływu należności dóbr codziennego użytku (żywność, ale też kosmetyki i środki czystości), stabilizacja a nawet lekka poprawa w kategorii dóbr inwestycyjnych oraz pewne pogorszenie w kategorii dóbr konsumenckich trwałego użytku. Euler Hermes, spółka z Grupy Allianz, na podstawie danych z prowadzonego przez siebie Programu Analiz Branżowych w swojej analizie stwierdza, iż w skali całej gospodarki poziom zatorów płatniczych jest na poziomie zbliżonym do sytuacji z analogicznego okresu roku ubiegłego.

Na potrzeby niniejszego opracowania wzięto pod uwagę stan należności w końcu czerwca z branż konsumenckich: artykułów spożywczych, farmacji, RTV, AGD, i z branż inwestycyjnych: stalowej i materiałów budowlanych oraz z zaopatrujących je wszystkie: opakowań i TSL (transport i logistyka). Łączna suma bieżących należności w badanych branżach wyniosła w tym czasie 11,2 mld złotych i pochodziły one od blisko 80 tysięcy monitorowanych odbiorców.

 

Wyniki te nie są zaskoczeniem, jeśli porówna się je chociażby z prezentowanym przez GUS ostatnich danych o zmianach wartości produkcji sprzedanej poszczególnych branż. Polacy nie ograniczają wydatków na artykuły pierwszej potrzeby – stad też pozytywne zmiany w przepływie należności odnotowano w branży dóbr codziennego użytku: żywności, kosmetyków i środków czystości. Na drugim biegunie znalazła się kategoria dóbr konsumenckich trwałego użytku, których sprzedaży nie są w stanie pobudzić nawet duże imprezy sportowe (co dotychczas działało). Oszczędności polskich konsumentów wyraźnie wpływają na kondycję ich sprzedawców oraz producentów. Dwukrotnie wzrosła wartość niespłaconych należności w segmencie RTV i AGD w porównaniu do ubiegłego roku. Stabilizuje się powoli sytuacja w kategorii dóbr inwestycyjnych – ale mimo, iż jest lepsza niż w ubiegłym roku, nadal zatory płatnicze są w nich zdecydowanie największe.

 clip_image002

Źródło: Program Analiz Branżowych Euler Hermes Collections z Grupy Allianz

 

Oprócz danych o zatorach płatniczych do takich wniosków skłaniają także informacje o średnim okresie, w jakim swoje należności otrzymują przedsiębiorcy w poszczególnych branżach. W sektorze artykułów spożywczych przeciętny czas regulowanie płatności uległ nawet skróceniu w porównaniu do roku ubiegłego. Pewnym odstępstwem od tego w kategorii dóbr pierwszej potrzeby jest sytuacja w farmacji (prezentujemy kształtowanie się przepływów finansowych w relacji producenci – dystrybutorzy hurtowi) – tutaj o płatnościach, ich spowolnieniu decydują zmiany na rynku sprzedaży detalicznej, jej koncentracja (wypieranie z rynku aptek niezależnych przez apteki sieciowe, afiliowane m.in. przy hurtowniach farmaceutycznych) i specjalizacja aptek (leki refundowane vs. suplementy i specjalistyczne kosmetyki). Z tego powodu jeszcze bardziej w stosunku do ubiegłego roku spowolnił obieg należności na linii hurtownie-apteki. Wydłużenie średniego okresu spływu należności w miało miejsce także w branżach RTV, AGD, TSL oraz opakowań. Z kolei w branży materiałów budowlanych okres ten, chociaż nadal jeden z najdłuższych, uległ kilkudniowemu skróceniu.

 

Popyt na artykuły codziennej potrzeby jest stały, a służą mu jeszcze niskie ceny, będące efektem zarówno spadającej inflacji, jak i walki cenowej towarzyszącej konkurencji różnych kanałów dystrybucji (supermarkety, dyskonty, mniejsze formaty osiedlowe, afiliowane sieci największych hurtowników), jak również skutkiem np. spadku cen mięsa i jego przetworów czy nabiału w wyniku ich nadprodukcji i ograniczeń w eksporcie” – ocenia Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes, odpowiedzialny za ocenę ryzyka.

 

Zwraca on również uwagę na fakt, iż w branży dóbr inwestycyjnych wartość produkcji sprzedanej w ostatnich dwóch miesiącach rośnie i jest lepsza nie tylko w porównaniu do miesięcy poprzednich, ale także w porównaniu do poziomu sprzed roku (+4% w czerwcu – dane za GUS). To efekt zarówno odradzających się inwestycji infrastrukturalnych, ale też mieszkaniowych oraz inwestycji przedsiębiorstw. Ponadto rynek wykonawców inwestycji – przede wszystkim firm budowlanych oczyścił się, stąd aktualnie wykonawcy nie są obciążeni w takim stopniu długami z przeszłości, jak miało to miejsce kilka kwartałów temu. W związku z tym regulują należności za materiały w przeciętnie krótszym niż jeszcze rok temu terminie. Pojawiły się też niestety gorsze informacje: w budownictwie widać kolejne problemy części deweloperów, co wraz z wcześniejszymi ich upadłościami (aż 23 przypadki w ciągu I półrocza) pociąga za sobą problemy firm budownictwa mieszkaniowego. Ponownie więc w lipcowej statystyce opublikowanych upadłości znalazły się firmy wykończeniowe (prace hydrauliczne, kanalizacyjne, elektryczne etc.).

 

Dobra sprzedaż artykułów inwestycyjnych oznacza oczywiście zwiększenie obrotów ich producentów i dystrybutorów, ale z drugiej strony także potencjalne ryzyko w przyszłości – uzależnienie od tego, w jakim kierunku zmieniać się będzie koniunktura budowlana, a więc nawet od pogody w miesiącach zimowychmówi Tomasz Starus. Sprzedaż ta odbywa się bowiem na zasadzie kredytu kupieckiego o długim, 2-3 miesięcznym terminie płatności – zwiększenie sprzedaży oznacza więc także zwiększenie ekspozycji na potencjalne ryzyko. Po ostatnim załamaniu na rynku budowlanym w latach 2011-2013 producenci i dostawcy zaopatrzenia mają świadomość tego i są ostrożni w ocenie perspektyw.

 

Odwrotnie niż w sektorze dóbr inwestycyjnych jest w kategorii dóbr konsumenckich trwałego użytku – spada ich produkcja sprzedana, jak podaje GUS w czerwcu była on niższa o 8% w stosunku do czerwca ub. roku. „Mniejsza sprzedaż – a także inne przyczyny jak m.in. przesuwanie się sprzedaży do kanału internetowego, wpływają na problemy dystrybutorów hurtowych i detalicznych dóbr konsumenckich, na falę ich głośnych upadłości – tłumaczy Tomasz Starus Stąd mniejsza skłonność (a raczej zdolność) do terminowego regulowania przez nich płatności wobec producentów w porównaniu chociażby do roku ubiegłego.”

 

W badaniu wyróżniono także sektory transportu i spedycji oraz opakowań. To branże, które zaopatrują większość pozostałych – zarówno inwestycyjnych, jak i konsumenckich. Ich wyniki są pewnym wyznacznikiem sytuacji na rynku, chociaż niekoniecznie świadczą jedynie o zmianie popytu. Firmy transportowe nie notują obecnie zmniejszenia ilości przewozów. Pomimo pewnego spowolnienia tempa wzrostu w przemyśle krajów starej UE i w efekcie przystopowaniem tempa wzrostu popytu na usługi transportowe, jest on cały czas zadowalający. Jednak jak zauważa Tomasz Starus: „Duża konkurencja – nadpodaż usług transportowych oraz rozdrobnienie rynku powoduje, iż ceny usług transportowych i osiągane marże, a w ślad za tym sytuacja finansowa, są cały czas poniżej oczekiwań, a nawet spadły w bieżącym roku. Znajduje to również odzwierciedlenie w wynikach Programu Analiz Branżowych prowadzonego przez Euler Hermes. Bieżąca średnia płynność finansowa branży jest dobra, ale rynek konsumenta sprawił, że spływ należności trochę spowolnił. W czerwcu ubiegłego roku w terminie spłacane było około 88% wartości należności za transport, w czerwcu br. – 80%. Średni okres spłaty należności w transporcie uległ 6-dniowemu wydłużeniu.” Podobna sytuacja ma także miejsce w przypadku przewozów kabotażowych, świadczonych na zagranicznych rynkach. Klienci korzystający z tych usług transportowych są obecnie w lepszej kondycji niż jeszcze rok temu. Dużo łatwiej im więc znaleźć kolejnego przewoźnika, a zatem nie przywiązują się do jednego dostawcy usług, korzystając z aktualnie najkorzystniejszej oferty, nie troszcząc się o terminowe regulowanie należności. „Świadczy o tym „wysyp” niespłaconych należności za pojedyncze frachty o wartości średnio kilkuset euro – podczas, gdy jeszcze kilka-kilkanaście miesięcy temu niespłacone należności u przewoźników zdarzały się trochę rzadziej, ale z reguły na kilkukrotnie wyższe kwoty, idące w tysiące euro.” – wyjaśnia Tomasz Starus. Z danych wynika więc, że pewne spowolnienie spływu należności na rynku transportu drogowego jest raczej kwestią wyboru odbiorców, korzystania przez nich z takiej możliwości.

 

Ocena ryzyka – co warto wziąć pod uwagę

Dane dotyczące opóźnień płatniczych są istotne z punktu widzenia kondycji branż. Niemniej nie wyczerpują one wszystkich aspektów oceny ryzyka i perspektyw poszczególnych sektorów gospodarki. Euler Hermes zarówno przy indywidualnej ocenie kontrahentów, jak i całych sektorów uwzględnia:

–         kwestię popytu – zmian bieżących obrotów i spodziewanych przychodów,

–         rentowność – spodziewaną zyskowność, wahania w zaopatrzeniu, dostępność oraz ceny surowców,

–         ryzyko finansowe – płynności w przepływach finansowych, jak również stabilność źródeł finansowania,

–         otoczenie biznesowe – zmiany technologiczne i rynkowe (np. zmiana kanałów dystrybucji w sprzedaży elektroniki i wyposażenia mieszkań), kwestie ram prawnych oraz inne – m.in. subsydiów rządowych / unijnych.

 

Źródło: Euler Hermes

 

Zadłużenie na karcie wchodzi w nawyk? Pozbądź się go

Długów nie ubędzie od samego pocięcia kart kredytowych na kawałki. To co najwyżej sposób na powstrzymanie się od kolejnych wydatków opłacanych plastikiem. Faktyczne pozbycie się zadłużenia wymaga znacznie więcej wyrzeczeń.

Płacenie kartą kredytową i wykorzystywanie okresu bezodsetkowego to znakomity sposób na darmowe posługiwanie się nieswoimi pieniędzmi. Gorzej, jeśli za bardzo się do niego przyzwyczaimy. Wówczas może okazać się, że zadłużenie wprawdzie spłacane jest przed upływem okresu bezodsetkowego, ale pochłania ono niemal całe wynagrodzenie. Wystarczy więc, że zabraknie jednej pensji, aby problemy zaczęły się nawarstwiać. Konieczność płacenia bankowi odsetek, w połączeniu z nienajlepszymi nawykami, na pewno nie ułatwiają pozbycia się długu. Dlatego już samo wyjście poza okres bezodsetkowy, powinno być sygnałem alarmującym o konieczności podjęcia bardziej radykalnych kroków w celu spłaty zadłużenia na karcie.

 

Od czego zacząć spłatę karcianego długu? Jeśli zadłużenie nie jest wysokie i wytrwanie w raz podjętym postanowieniu nie sprawia nam problemu, to wystarczającym rozwiązaniem okazać się może zamiana karty na taką, która ma niższe oprocentowanie. Często banki oferują przez kilka pierwszych miesięcy promocyjne odsetki dla klientów przenoszących zadłużenie z karty w innej instytucji. To sposób, który pozwala obniżyć ponoszone koszty, ale wymaga żelaznej dyscypliny i spłaty zobowiązania w ciągu kilku miesięcy.

 

Zamiana karty na nową, niżej oprocentowaną, nie sprawdzi się w przypadku klientów z wyższym zadłużeniem lub potrzebujących narzuconego przez bank harmonogramu spłaty. W tym celu korzystniejszym rozwiązaniem będzie zamiana karcianego długu na kredyt ratalny lub gotówkowy. Ten pierwszy uruchamiany jest w ramach limitu karty. Każdorazowa spłata kolejnej raty powiększa więc dostępne saldo zadłużenia, co stwarza pokusę ponownego użycia plastikowych pieniędzy do zrobienia zakupów. Większą skuteczność zyskamy zatem jeśli powstały dług zamienimy na kredyt gotówkowy i zrezygnujemy z karty. Nawet jeśli znaleźliśmy się liście dłużników regulujących zobowiązania z opóźnieniem, to bank który wydał kartę powinien zgodzić się na jej zamianę na kredyt gotówkowy. Jest to dla niego znak, że chcemy wydostać się z zadłużenia, a przy ustalonym harmonogramie spłaty znacznie łatwiej będzie nam konsekwentnie podążać wytyczoną ścieżką. Na pewno natomiast do poprawy naszej sytuacji nie doprowadzi zaciągnięcie pożyczki na spłatę karty w jednej z pozabankowych firm.

A jak sobie radzić jeśli problem dotyczy kilku kart jednocześnie? Są przynajmniej trzy sposoby wychodzenia z kilku długów jednocześnie. W pierwszym przypadku spłacamy najwyżej oprocentowane zobowiązania (pętla zadłużenia zaciska się wolniej), w drugim zaś zaczynamy od najmniejszych długów (małe sukcesy motywują do dalszego działania). Wygodnym rozwiązaniem może być również konsolidacja, czyli połączenie zadłużenia z kilku kart w jeden kredyt z harmonogramem spłaty ustalonym na wybrany okres.

 

Oczywiście wydostanie się z długów wymaga wielu poświęceń. Oznacza to, że nie wystarczy samo obniżenie odsetek czy wydłużenie okresu spłaty. Konieczne może okazać się także ścięcie domowych wydatków, czy wręcz poszukanie dodatkowych dochodów.

 

Michał Sadrak

Źródło:  Open Finance 

Odkryto pierwszy w Polsce przypadek prania z brudnych pieniędzy z udziałem bitcoina

Pierwszy raz w Polsce Generalny Inspektor Informacji Finansowej przeprowadza postępowanie dotyczące prania brudnych pieniędzy, w którym udział brała kryptowaluta – bitcoin.

W ciągu ostatnich miesięcy płatność bitcoinem w Polsce stała się popularniejsza. Wirtualną walutą uregulować rachunek za taksówkę, dowóz pizzy zamówionej przez telefon, wizytę domową doktora czy elektryka, kupić sprzęt audiowizualny lub opłacić wyjazd wakacyjny. Popularność tej kryptowaluty wzrasta jednak, jak się okazuje, nie zawsze jest ona wykorzystywana do pozytywnych celów.

Bitcoin został stworzony pięć lat temu przez Satoshi Nakamoto. Do dziś nie wiadomo, jaka tożsamość stoi pod tym nazwiskiem. Być może jest to jedna osoba lub grupa osób.

Komisja Nadzoru Finansowego w Polsce odradza dokonywanie transakcji w wirtualnej walucie, co nie przeszkodziło temu, aby w maju bieżącego roku w Warszawie zainstalowano pierwszy w Polsce bitcoinmat. Jest to urządzenie przypominające tradycyjny bankomat, w którym można nabywać bitcoiny po cenie kursu giełdy Bitstamp. Do końca 2014 roku ma się jeszcze pojawić 30 takich urządzeń.

Dwa miesiące temu w centrum handlowym Silesia w Katowicach zamontowano Robocoina, przy użyciu którego można sprzedawać i kupować bitcoiny.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Płacenie kartą pomaga uniknąć oszustwa

W czasie wakacji często pozwalamy sobie na więcej – chcemy aby był to czas relaksu i wypoczynku, a nie zmartwień i oszczędności. Płacąc za wakacyjne wyjazdy powinniśmy jednak zachować ostrożność. Gdy jest to możliwe warto regulować urlopowe rachunki za pomocą karty.  Dzięki temu, gdy biuro podróży czy hotel odrzuci naszą reklamację, wtedy bank może pomóc nam odzyskać pieniądze. Expander przypomina jednak, że taki sposób płatności może też mieć negatywne konsekwencje. Dzięki temu usługodawcy mogą odzyskać pieniądze, gdy to my spowodujemy jakieś  szkody.  

 

Okres wakacji to jeden z tych momentów w roku kiedy rosną wydatki w domowym budżecie. Wyjeżdżający na wczasy zwykle chcą spędzić czas na przyjemnościach, a to kosztuje. Bywa, że podczas letniego wypoczynku zapominamy o tym, że w życiu nie wszystko idzie po naszej myśli. Kłopotem na wakacjach może być np. niedotrzymanie przez organizatora wyjazdu warunków, jakie obiecywał nam
w momencie, gdy dokonywaliśmy rezerwacji. Problemy mogą się oczywiście pojawić także w sytuacji, gdy sami organizujemy swój wyjazd. Zarezerwowany apartament z tarasem i pięknym widokiem na miejscu może okazać się pokojem z jednym oknem, z którego widać jedynie ścianę sąsiedniego budynku. W najgorszym przypadku może się nawet okazać, że ktoś nas oszukał i pensjonat, w którym mieliśmy nocować nie istnieje.

 

Z wyjątkiem oszustwa, w powyższych sytuacjach, możemy oczywiście domagać się rekompensaty od biura podróży czy hotelu. Co jednak, jeśli nasza reklamacja nie zostanie uznana lub nie otrzymamy żadnej odpowiedzi? Wtedy pozostaje droga sądowa czy też zgłoszenie oszustwa na policji. Pieniędzy możemy jednak nigdy nie odzyskać lub może to wymagać dużego wysiłku.

 

Istnieje jednak łatwiejszy sposób na odzyskanie swoich pieniędzy od nieuczciwego usługodawcy czy sprzedawcy. Jest on jednak dostępny tylko dla tych, którzy płatności dokonali za pomocą karty. Jeśli mamy taką możliwość, to warto wybierać tą formę płatności, gdyż wtedy możemy liczyć na pomoc instytucji finansowej. Organizacje płatnicze stworzyły bowiem specjalne regulacje chroniące konsumentów. Zgodnie z nimi transakcje dokonane kartą można wycofać za pomocą usługi chargeback.

 

Aby liczyć na taką pomoc należy jednak przestrzegać pewnych zasad. Przede wszystkim bank może nam pomóc tylko jeśli podjęliśmy próbę kontaktu ze sprzedającym czy usługodawcą i domagaliśmy się zwrotu środków lub naprawienia szkody, ale nie przyniosło to rezultatu. Jeśli otrzymamy odpowiedź odmowną lub nie otrzymamy żadnej odpowiedzi, dopiero wtedy należy poprosić o pomoc bank, który wydał kartę.
W reklamacji należy opisać zaistniałą sytuację.

 

Jako załącznik warto przedstawić kopię umowy lub inne dokumenty potwierdzające, że usługa za którą zapłaciliśmy nie została wykonana lub że była ona niezgodna z zawartą umową. Mogą to być np. zdjęcia zrobione przez nas w hotelu oraz dla porównania te, jakie zostały zamieszczone w folderze reklamowym lub opis pokoju w umowie. Jeśli padliśmy ofiarą oszusta, który nie odbiera od nas telefonu oraz nie odpowiada na pisma i maile, to należy udokumentować, że podejmowaliśmy próby kontaktu. Dowodem na to może być np. kopia wysłanej reklamacji lub billing pokazujący, że próbowaliśmy wyjaśnić sprawę telefonicznie. Dobre udokumentowanie zaistniałej sytuacji znacznie zwiększa szanse na to, że bank zwróci pieniądze.

 

Druga strona medalu

Warto jednak dodać, że płatność dokonana za pomocą karty daje też pewne przywileje usługodawcom. Część hoteli czy wypożyczali samochodów wymaga przy rezerwacji podania numeru karty kredytowej.  Jeśli to my wyrządzimy jakąś szkodę, usługodawca może obciążyć kosztami naszą kartę. Stanie się tak np. gdy zniszczymy jakiś sprzęt w pokoju hotelowym. Po powrocie z wakacji możemy też zobaczyć na swojej karcie obciążenia z tytuły mandatów za przekroczenie prędkości. Może się tak zdarzyć, jeśli fotoradar zrobi nam zdjęcie w wypożyczonym samochodzie. Wtedy po pewnym czasie mandat przychodzi do wypożyczalni, a ta obciąża nim kartę klienta.

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Jakie korzyści płyną z posiadania licznika przedpłatowego?

Korzystanie z liczników pre-paid cieszy się coraz większą popularnością. Na czym polega rozliczanie się ze zużycia energii na zasadzie przedpłatowej?

Licznik przedpłatowy działa na takiej samej zasadzie, jak telefon komórkowy na kartę, aby korzystać z energii konieczne jest wcześniejsze doładowanie konta. Umożliwia to samodzielne kontrolowanie zużycia energii oraz kupowanie według własnego zapotrzebowania i możliwości finansowych. Klient, który posiada licznik przedpłatowy, sam postanawia o ilości pobranej energii i okresie tego poboru. Równocześnie, musi też płacić stałe opłaty, niezależnie od tego, czy energia elektryczna jest przez niego zużywana.

Zamontowanie przedpłatowego licznika pomiarowo-rozliczeniowego może nastąpić z inicjatywy wrażliwego odbiorcy energii elektrycznej, który w tym celu składa u dystrybutora właściwy wniosek. Przedsiębiorstwo ma obowiązek zamontować taki licznik w terminie 21 dni od dnia przedłożenia wniosku.

Ponadto, o zainstalowaniu urządzenia przedpłatowego może też zadecydować dystrybutor energetyczny, w przypadku gdy odbiorca co najmniej dwukrotnie w ciągu roku nie uregulował rachunku za pobraną energię elektryczną, nie ma tytułu prawnego do nieruchomości lub użytkowany lokal lub obiekt nie spełniają wymogów do regularnego kontrolowania stanu układu pomiarowo-rozliczeniowego.

Konsument posiadający zainstalowany licznik przedpłatowy i korzystający z usługi pre-paid, może nabyć energię na kilka sposobów: za pośrednictwem Biura Obsługi Klienta, w punktach handlowych, gdzie mają taką usługę lub przez Internet. Po otrzymaniu wygenerowanego kodu doładowania trzeba wpisać go do licznika i taką metodą doładować konto.

Liczniki przedpłatowe dzięki samoistnej kontroli zużycia energii i wydatków na nią pozwalają na uniknięcie zadłużenia. Klient nie może korzystać z energii, jeśli za nią nie zapłaci.

Niegdyś liczniki przedpłatowe były zakładane obowiązkowo w tych lokalach na których występowało zadłużenie. Aktualnie decydują się na nie odbiorcy, którzy chcą mieć kontrolę nad wydatkami m.in. najemcy mieszkań, właściciele domków letniskowych czy posiadacze garaży. Rozwiązanie to jest szczególnie korzystne dla osób, które wynajmują lokale mieszkalne lub użytkowe, bo dzięki licznikom pre-paid nie muszą nadzorować płatności ani niepokoić się o długi pozostawione przez lokatorów.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl