Archiwa blogu

Obniżone składki ZUS mogą płacić także przedsiębiorcy z doświadczeniem w biznesie

W Polsce osoby zakładające działalność gospodarczą mogą skorzystać z obniżonych składek ubezpieczenia społecznego. W niektórych przypadkach mogą to być również ci, którzy posiadają już doświadczenie w biznesie.

Osoby otwierające swój pierwszy biznes mogą przez 2 lata uiszczać zmniejszone składki na ubezpieczenie społeczne. Ich wysokość zależy od minimalnego wynagrodzenia, jakie ustalane jest na każdy rok. Różnica w wartościach odprowadzanych przez początkujących a sumą, jaką do ZUS-u musi oddawać przedsiębiorca posiadający staż jest duża np. w skali bieżącego roku wynosi ona ponad 6,8 tys. zł.

Jednak w konkretnych przypadkach z obniżonych składek mogą również skorzystać ci, którzy mieli już firmę. Może to mieć miejsce wówczas, gdy osoba prowadzącą działalność gospodarczą zaczynała współpracę z byłym pracodawcą, ale później z niej zrezygnowała.

Spór rozwiązał zapis zamieszczony w poradniku znajdującym się na stronie internetowej ZUS, który mówi o tym, że warunek o niewspółpracowaniu z byłym zatrudniającym nie obejmuje tylko stażu działalności, ale obejmuje pełny 24-miesięczny okres, w którym przedsiębiorca ma prawo do obniżonych składek.

Przepisy przewidują także, że z obniżonych stawek ZUS mogą korzystać również osoby, które miały firmę, ale ją zamknęły. Wymóg jest taki, że od zakończenia działalności do kolejnego jej założenia musi upłynąć 60 miesięcy, czyli 5 lat. Ta reguła dotyczy wyłącznie firm, które podlegały prawu polskiemu, zatem osoby, które przez ostatnie pięć lat prowadziły firmę za granicą, będą mogły skorzystać z obniżonych składek od razu po otwarciu firmy w kraju.

Wydając decyzję, czy od zamknięcia wcześniejszego biznesu upłynęło 60 miesięcy, ZUS uwzględnia realne zakończenie działalności, a nie dokonanie obowiązków biurokratycznych. Zatem zgłoszenie informacji o zakończeniu działalności nie decyduje o nadaniu przedsiębiorcy prawa do opłacania zmniejszonych składek, bowiem decyduje o tym sama data faktycznego zakończenia działalności.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Dwie drogi wyjścia z finansowego dołka w biznesie

Jak wynika z badania „Portfel należności polskich przedsiębiorstw”, sporządzonego przez KPF i KRD, w lipcu 2014, co trzecia firma w Polsce w związku z zaległościami kontrahentów miała problemy z regulowaniem własnych rachunków. Niestety, nawet najlepsze środki ostrożności nie zawsze mogą ustrzec przed zatorami płatniczymi i niewypłacalnością firmy. W takiej sytuacji biznesmeni mają dwa wyjścia – zaciągnięcie kredytu obrotowego lub skorzystanie z faktoringu. Które rozwiązanie jest korzystniejsze, tłumaczy ekspert Expandera.

 

Dla kogo kredyt obrotowy?

Kredyt obrotowy to rozwiązanie dla firm z dłuższym doświadczeniem rynkowym, które rozwijają się i osiągają zyski, lecz utraciły bieżącą płynność finansową. Wysokość takiego wsparcia uzależniona jest od kondycji firmy i wysokości zabezpieczeń.To korzystne rozwiązanie, które pozwala uzyskać przedsiębiorstwu potrzebne środki. Warunkiem jest jednak zachowanie zdolności kredytowej oraz odpowiednia historia kredytowa firmy – zauważa Monika Mojzesowicz, Dyrektor Departamentu Kredytów dla Firm, Expander. – Jeśli przedsiębiorca zdecyduje się na takie finansowanie, warto w pierwszej kolejności poznać ofertę banku, z którego usług już korzysta. Często instytucje finansowe umożliwiają otworzenie linii kredytowej na rachunku bieżącym, co znacznie przyśpiesza niezbędne procedury.

 

Kiedy zdecydować się na faktoring?

Faktoring natomiast jest formą krótkoterminowego finansowania dla firm udzielających tzw. kredytu kupieckiego, a więc stosujących odroczone terminy płatności wobec swoich kontrahentów. Usługa ta nie wymaga dodatkowego zabezpieczenia (jest nim bowiem nieopłacony rachunek), a przedsiębiorca otrzymuje pomoc osiągającą nawet 100% kwoty wpisanej na fakturze – To korzystna i bezpieczna usługa, która pozwala przesunąć ryzyko zalegających płatności na dłużnika – komentuje Monika Mojzesowicz, Expander. – Faktoring to rodzaj miękkiej windykacji, która z jednej strony pozwala poprawić sytuację finansową przedsiębiorstwa, z drugiej natomiast nie wpływa negatywnie na stosunki z kontrahentami w takim stopniu, jak np. zaangażowanie firmy windykacyjnej. Ważne jest jednak dobre udokumentowanie należności oraz dobra kondycja dłużnika. Jeśli ich zabraknie, faktor może odmówić wsparcia, wtedy przedsiębiorcy muszą szukać innych rozwiązań.

 

Faktoring Kredyt obrotowy
Zakres usługi
Faktoring oprócz wsparcia finansowego umożliwia także monitoring należności oraz przesunięcie ryzyka związanego
z przeterminowanymi płatnościami.
Kredyt obrotowy obejmuje jedynie finansowanie działalności bieżącej
Zabezpieczenie
Faktorzy nie wymagają dodatkowych zabezpieczeń – stanowi je nieopłacona faktura. Kredyt obrotowy, podobnie jak każdy inny, wymaga zabezpieczenia. Może nim być poręczenie, weksel, hipoteka lub pełnomocnictwo do rachunku.
Zdolność kredytowa
Faktorzy nie wymagają zdolności kredytowej od swoich klientów. Potrzeba
i kontrolowana przez usługodawców jest natomiast wypłacalność dłużników.
Instytucje finansowe wymagają pełnej zdolności kredytowej do obsługi zadłużenia.
Poziom finansowania
Wartość uzyskanego wsparcia jest elastyczna, może wynieść nawet 100% sumy, na którą opiewa nieopłacona faktura. Zwykle wartość udzielonego kredytu nie przekracza 50% wartości zabezpieczenia lub obrotów.
Spłata zadłużenia
Spłata przeterminowanej faktury należy do dłużnika. Za spłatę kredytu odpowiada kredytobiorca lub poręczyciel.
Dodatkowe koszty, związane np. ze zwłoką w płatności
Koszty związane z nieuregulowaniem rachunku ponosi dłużnik, a więc podmiot, na który została wystawiona faktura. Koszty związane z opóźnieniami
w spłacie zobowiązania pokrywa kredytobiorca.
Źródło: opracowanie Expander Advisors

 

Wybór pomiędzy tymi rozwiązaniami należy rozpatrywać indywidualnie. Są sytuacje, w których kredyt ma znaczną przewagę nad faktoringiem i odwrotnie.– Przed podjęciem decyzji warto jest skonsultować się z niezależnym doradcą finansowym, który przedstawi dostępne opcje i podpowie, które z nich są dla nas najkorzystniejsze – radzi Monika Mojzesowicz, Expander. – W przypadkach niektórych przedsiębiorstw skorzystanie z kredytu jest natomiast niemożliwe np. w związku z złą historią kredytową lub jej całkowitym brakiem wynikającym z rozpoczęcia działalności.

 

 Źródło: Expander

Firma może mieć większą zdolność kredytową niż się wydaje

Problem z niską zdolnością kredytową dotyka bardzo często firmy, które dopiero rozpoczynają swoją działalność. Ich dochody zazwyczaj nie są wysokie i w związku z tym w oczach instytucji finansowych niższa jest również ich wiarygodność, jako potencjalnych kredytobiorców. Jednak nie zawsze problem leży tam gdzie nam się wydaje. Często kluczem do tego, aby podnieść zdolność kredytową jest wiedza na temat tego, w jaki sposób przygotować się do rozmów z bankiem i jak zabezpieczyć kredyt dla początkującej firmy.

 

Czym właściwie jest zdolność kredytowa

 

W polskim prawie bankowym definicja zdolności kredytowej jest ściśle określona i wygląda następująco: ” Przez zdolność kredytową rozumie się zdolność do spłaty zaciągniętego kredytu wraz z odsetkami w terminach określonych w umowie”. Co ciekawe, posiadanie zdolności kredytowej jest warunkiem koniecznym, acz bardzo często niewystarczającym by kredyt otrzymać. Sposoby jej wyliczenia i oceny są różne w zależności od polityki banku udzielającego kredytu.

 

Co wpływa na ocenę zdolności kredytowej

 

Zdolność kredytowa zgodnie ze swoją definicją jest dość restrykcyjnie traktowana przez banki. Albo się ją ma albo nie. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że na zdolność kredytową wpływa bardzo wiele czynników. Dodatkowo, ocena zdolności tego samego kredytobiorcy w poszczególnych bankach może się diametralnie różnić. Dlaczego tak się dzieje? Każdy bank ma swój indywidualny sposób liczenia zdolności kredytowej. W procesie oceny zdolności każdego klienta bank bierze pod uwagę wysokość uzyskiwanych dochodów i opłaty, jakie ponosi on każdego miesiąca. Jednak badanie sytuacji finansowej potencjalnego kredytobiorcy to nie wszystko. Oceniając zdolność kredytową firmy bank bacznie przygląda się także jej właścicielom, pod uwagę bierze takie elementy jak wiek, stan cywilny, wykształcenie, profil zawodowy, miejsce zamieszkania, posiadane rachunki bankowe, rodzaj branży, w jakiej działa firma oraz okres jej prowadzenia.. Warto wiedzieć, że to wszystko jest potrzebne bankowym ekspertom, aby ocenić czy klient posiada cechy odpowiadające charakterystyce rzetelnego kredytobiorcy. Ich profil określany jest na podstawie statystyk bankowych. Cennych wskazówek, co do solidności danej osoby dostarcza oczywiście jej historia kredytowa.

 

Pozytywna historia to najlepsza rekomendacja. Dlatego najkorzystniejsze dla naszego wizerunku finansowego jest terminowe regulowanie zobowiązań względem różnego rodzaju instytucji tj: banków, firm ubezpieczeniowych, dostawców prądu, gazu czy operatorów telekomunikacyjnych itp. Dobra opinia w poszczególnych instytucjach wiąże się z pozytywną historią kredytową w BIK, KRD i BIG. A to z kolei sprawia, że w oczach banków kredytobiorca staje się wiarygodnym i cennym klientem, który może liczyć na lepsze warunki finansowe, np. niższe oprocentowanie kredytu, skrócenie lub uproszczenie procedur, czy obniżanie opłat i prowizji. Warto jednak wiedzieć, że brak historii kredytowej może czasem działać na niekorzyść potencjalnego kredytobiorcy. Należy też podkreślić, że w przypadku przedsiębiorstw bardzo ważnym elementem historii jest także nieposzlakowana opinia w urzędzie skarbowym oraz ZUS.

 

Doradca finansowy na firmowe dylematy

 

Na rynku kredytowym rządzi zasada, że im dłuższa historia finansowa tym większa szansa na kredyt oraz im większy ma być kredyt tym wyższe zabezpieczenia. Taka sytuacja jest szczególnie dotkliwa dla firm, które dopiero zaczynają swoją działalność na rynku i nie są w stanie przedstawić swoich dokonań finansowych. Nie da się ukryć, że każda firma by móc sprawnie prowadzić swoją działalność, musi sporo uwagi poświęcić również kwestiom finansowym. Jest to szczególnie ważne w przypadku małych firm, które często nie są w stanie zatrudnić specjalisty ds. finansów, a same nie mają wiedzy jak sprawnie poruszać się i korzystać z możliwości, jakie daje rynek finansowy. Tu pomocą okazują się doradcy finansowi (np. Idea Expert), którzy mają odpowiednią wiedzę i zasoby niezbędne do tego, aby pomóc firmie znaleźć najlepsze rozwiązanie jej finansowych dylematów.

 

Momentem, kiedy doradca finansowy sprawdza się znakomicie jest właśnie czas, kiedy firma zaczyna szukać możliwości zewnętrznego finansowania. Jest on w stanie znaleźć optymalne rozwiązanie, co do sposobu pozyskania środków, poprawy zdolności kredytowej firmy, a także doradzić jak znaleźć wymagane zabezpieczenie dla kredytu.

 

Jak zwiększyć szanse firmy na kredyt

 

Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest zabezpieczenie kredytu. Pod tym pojęciem może kryć się praktycznie wszystko, co firma posiada, a co może stanowić jakąś wartość dla banku. Oczywiście, im wyższa jest wartość danego środka, tym szybciej rośnie szansa na otrzymanie także większego kredytu. Zabezpieczeniem kredytu może być zarówno nieruchomość, jaką posiada firma bądź ktoś z jej założycieli, majątek ruchomy w postaci samochodu, jachtu czy samolotu. To może być także linia produkcyjna bądź inne maszyny będące we władaniu firmy np. fotel stomatologiczny, wyposażenie gabinetu fryzjerskiego lub kosmetycznego, a nawet maszyna do produkcji lodów w niewielkiej lodziarni.

 

Należy tu jednak wyraźnie zaznaczyć, że ocena wartości danego zabezpieczenia wykonana przez bank, może znacznie się różnić od naszych wyliczeń czy wyobrażeń. Wszystko, bowiem zależy od tego, jak atrakcyjne jest takie zabezpieczenie dla kredytodawcy. Zdecydowanie lepiej wyglądają zabezpieczenia, które w razie konieczności łatwo dają się spieniężyć. Sprzęt specjalistyczny, mimo niejednokrotnie wysokiej wartości, jako trudno zbywalny może zostać wyceniony poniżej naszych oczekiwań lub rzeczywistej ceny jego zakupu.

 

Czy możemy przewidzieć jak potoczy się proces wyceny proponowanych zabezpieczeń kredytu? Okazuje się, że tak. Warto wiedzieć, że banki dokonując wyceny środków zabezpieczających kredyty nie polegają tylko na swojej własnej wiedzy. Korzystają w tym celu z wyspecjalizowanych i certyfikowanych rzeczoznawców, którzy dysponują wiedzą oraz narzędziami umożliwiającymi przeprowadzenie jak najbardziej wiarygodnej wyceny majątku. Kredytobiorcy, którzy chcieliby oszacować wartość ewentualnego zabezpieczenia kredytu jeszcze przed wizytą w banku mogą samodzielnie skorzystać z usług wybranego eksperta, którego można łatwo znaleźć na listach uprawnionych rzeczoznawców, dostępnych w Internecie.

 

Drugim kierunkiem poszukiwań możliwości poprawy zdolności kredytowej jest obszar tzw. aktywów firmy. Badając ten obszar pod uwagę śmiało możemy brać zarówno gotówkę jak i ewentualne lokaty firmy bądź jej założycieli. Zabezpieczeniem mogą być posiadane papiery wartościowe w postaci akcji lub obligacji. Co najważniejsze, akceptowane przez kredytodawców bardzo często mogą być dopiero spodziewane przychody firmy szacowane na podstawie zawartych umów handlowych (wszelkiego rodzaju kontraktów) lub prognozowanych w oparciu o założenia wynikające z biznesplanu.

 

Dobry kontrakt zwiększa szanse na kredyt

 

Ulubioną formą kontraktu, niemal natychmiast akceptowaną przez banki, są kontrakty z jednostkami samorządu terytorialnego. To decyduje o tym, że kredytobiorcy, którzy dysponują konkretnymi zleceniami ze strony wiarygodnych kontrahentów (np. wygrany przetarg urzędu miasta na zagospodarowanie przestrzeni przed miejskim ratuszem), mogą mieć pewność, że pozyskanie środków na realizację projektu będzie w ich przypadku zdecydowanie łatwiejsze. Przedsiębiorcy, którzy podpisali umowy z dużymi, wiarygodnymi partnerami, którzy nie należą do sektora publicznego również nie muszą się martwić. Banki z pewnością przychylnie spojrzą na zawarte umowy, a rozmowy bankowego analityka z przedsiębiorcą dotyczyć będą raczej wysokości kredytu niż tego czy kredyt zostanie przyznany.

 

Amortyzacja środków trwałych a kredyt

 

Dzięki amortyzacji przedsiębiorca płaci mniejsze podatki. Niestety, amortyzacja może także czasem utrudnić firmie zaciągnięcie kredytu czy pożyczki. Dzieje się tak w przypadkach, kiedy analitycy bankowi nie wyłączają środków trwałych podlegających amortyzacji z kosztów uzyskania przychodów, a w efekcie szacują dochody przedsiębiorcy poniżej jego własnych wyliczeń. Jak temu zaradzić? Pomocnym rozwiązaniem w takiej sytuacji może okazać się załączenie do wniosku kredytowego tabel amortyzacji, z których wynikają większe koszty albo dowodu zakupu środka trwałego z wyjaśnieniem, w jaki sposób służy on zwiększeniu przychodów firmy. Oba sposoby pozwalają często dość znacznie poprawić zdolność kredytową. Odpowiednie przygotowanie dokumentów gwarantuje przedsiębiorcy nie tylko większą pewność, że jego wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony, ale też daje możliwość bezpośredniego wpływu na wysokość kredytu, który bank zdecyduje się mu zaoferować.

 

Pamiętajmy:

  • Dobrze przemyślany biznesplan oraz realny plan działania stanowi atut firmy nie tylko w obszarze jej bezpośredniego działania. To także znakomite narzędzie w pozyskiwaniu zewnętrznego finansowania, choćby w postaci kredytu
  • Każda firma ma szansę dobrze przygotować się do rozmów z bankiem. Wystarczy dowiedzieć się jakie czynniki wpływają na zdolność kredytową, jakich dokumentów wymaga bank, a także jaki majątek firmy może stanowić zabezpieczenie kredytu
  • Banki myślą o firmach, jako o ważnej grupie swoich klientów, dla których warto tworzyć dedykowane propozycje. W związku z tym na rynku są już dostępne ciekawe propozycje kredytów bez zabezpieczeń, które są bardzo korzystne szczególnie dla młodych firm
  • Warto korzystać z pomocy doradców finansowych (np. Idea Expert), którzy mają odpowiednią wiedzę i zasoby niezbędne do tego, aby pomóc firmie znaleźć najlepsze rozwiązanie jej finansowych dylematów. Bardzo często pozwala to zaoszczędzić czas, zminimalizować ryzyko kłopotów i niejednokrotnie zadecydować o powodzeniu całego przedsięwzięcia

 

Dorota Matuszyńska, Idea Expert

Źródło: Idea Expert

Dzięki kosztom poniesionym na prawo jazdy pracownika pracodawca obniży swój podatek

Wydatki na kurs prawa jazdy ufundowany przez pracodawcę pracownikowi mogą być włączone w koszty podatkowe i dzięki temu mogą zmniejszyć należny fiskusowi podatek przedsiębiorcy. Warunek jednak jest taki, że musi on wykazać, że opłata za kurs jest związana z prowadzoną działalnością gospodarczą. W niektórych przypadkach pracodawcy nie muszą odprowadzać od ufundowanego kursu PIT-u.

Na podstawie interpretacji Ministerstwa Finansów kursy nauki jazdy na auta osobowe są kursami kształcenia zawodowego. MF uzasadnia to twierdzenie, iż posiadanie prawa jazdy kategorii B stanowi jeden z podstawowych warunków, jakie muszą dziś spełnić kandydaci do pracy. Takie stanowisko resort finansów wyraził w komunikacie z 22 grudnia 2010 r.

Stanowisko MF zmieniło wcześniejszą interpretację fiskusa, który jeszcze niedawno podważał wliczenie do kosztów podatkowych przedsiębiorców środków przeznaczonych na opłacenie za pracowników kursu prawa jazdy kategorii B, uzasadniając, że kurs ten wiązałby się tylko z zaspokojeniem prywatnych potrzeb zatrudnionego. Aktualnie kursy prawa jazdy opłacane przez pracodawców mają charakter kursu zawodowego, a to oznacza, że, w sytuacji, gdy posiadanie prawa jazdy rzeczywiście umożliwia pracownikowi wykonywanie swojej pracy – koszt poniesiony na kurs jest związany z działalnością gospodarczą.

W efekcie, w ostatnim czasie organy podatkowe zmieniły kierunek swoich interpretacji w takich sprawach i teraz są one korzystne dla przedsiębiorców. Zatrzymanie specjalistów w przedsiębiorstwie, jako przyczyna kierowania pracowników na kurs prawa jazdy, w interpretacji fiskusa, spełnia definicję kosztu, a co się z tym wiąże wydatki na kurs są ponoszone w celu uzyskania przychodu lub zabezpieczenia bądź zachowania źródła przychodu. Spełniając definicję kosztu wydatek na kurs prawa jazdy może być wliczony w koszty firmy, pod warunkiem, że będzie on poprawnie udokumentowany.

Innym skutkiem stanowiska resortu finansów jest możliwość skorzystania ze zwolnienia od podatku świadczenia na rzecz pracownika w formie kursu prawa jazdy. Zwolnienie obejmuje świadczenia podnoszące kompetencje zawodowe pracownika. W efekcie, pracownik nie uiści PIT od ufundowanego kursu prawa jazdy, jeżeli przedsiębiorca wykaże, że szkolenie podwyższyło jego kompetencje zawodowe, określone przez Kodeks Pracy.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Pożyczka, kredyt , czy może leasing?

Każdy przedsiębiorca podczas przygody z biznesem będzie musiał zastanowić się nad sposobem finansowania swojej działalności. Warto skrupulatnie przeanalizować wszystkie możliwości, ponieważ każda metoda niesie ze sobą inne korzyści, ale wiąże się także z różnymi obwarowaniami. Im lepiej poznamy ich zalety, tym łatwiej będzie je dopasować do naszych potrzeb.

 

W pierwszej kolejności musimy poznać różnice pomiędzy pożyczką a kredytem. Choć terminy te w powszechnym użyciu stosowane są wymiennie, to tak naprawdę znacząco różnią się od siebie.

 

Kredyt może być udzielany wyłącznie przez banki, lub w szczególnych przypadkach przez SKOK-i, a  warunki jego przyznania definiowane są przez prawo bankowe. To znaczy, że wiążą się z nim ograniczenia narzucane na przykład przez Komisję Nadzoru Finansowego, które określają jaką zdolnością kredytową  musi wykazać się klient lub wskazują maksymalne stawki prowizji czy formy zabezpieczenia kredytu. Jest on udzielany wyłącznie na podstawie umowy pisemnej.

 

Zupełnie inaczej jest w przypadku pożyczki. Jest to umowa zawarta pomiędzy dwiema stronami (pożyczkodawcą i pożyczkobiorcą) i może być udzielana zarówno przez instytucje, jak i osoby fizyczne. Jej zaletą jest uproszczona procedura, dzięki której pieniądze mogą do nas trafić w ekspresowym tempie.

 

Z punktu widzenia przedsiębiorcy, dużo bezpieczniejszym sposobem na pozyskanie dodatkowych funduszy jest zaciągnięcie kredytu. Jest tak, ponieważ przepisy regulujące ten produkt finansowy są dużo bardziej precyzyjne, dzięki czemu maleje ryzyko oszustwa. Jednak z tego samego powodu dla wielu jest to rozwiązanie nieosiągalne, zwłaszcza jeśli znajdujemy się na początku swojej przygody z biznesem. Udzielenie kredytu wiąże się z dużą liczbą formalności, które mają na celu upewnić bank, że będziemy w przyszłości w stanie spłacić zaciągnięte zobowiązanie. Starając się o kredyty musimy także jasno sprecyzować, na co mamy zamiar spożytkować przyznane pieniądze, czego nie musimy robić, jeśli zdecydujemy się na zaciągnięcie pożyczki.

 

Warto jednak zaznaczyć, że jeśli staramy się o kredyt na zakup maszyn lub sprzętu, to może on stać się częścią zabezpieczenia. W tym przypadku warto rozważyć jednak czy nie korzystniej byłoby wziąć ten sprzęt w leasing. Dla przedsiębiorcy różnica jest niewielka. Korzysta on ze sprzętu, który po części należy do banku lub do firmy udzielającej leasingu, a w zamian płaci opłaty leasingowe. Rozwiązanie to jest też korzystne z punktu widzenia kosztów prowadzenia działalności, ponieważ daje możliwość wliczenia całego czynszu leasingowego w koszty uzyskania przychodu, dzięki czemu przedsiębiorąca ma możliwość finansowania z zysku jeszcze przed opodatkowaniem. Leasing nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ przyznawany jest przeważnie na towar łatwo zbywalny, jak np. samochód. Jeśli potrzebujemy specjalistycznej maszyny, która ma wąskie grono odbiorców, dużo łatwiej będzie nam na nią uzyskać kredyt lub w ostateczności wziąć pożyczkę.

 

Osobom, które do tej pory nie miały styczności z pozyskiwaniem środków na wsparcie swojej działalności, może być bardzo trudno odnaleźć się wśród wszystkich przepisów i różnic wynikających z rodzaju zawartej umowy. Warto zwrócić się o pomoc do specjalistów, którzy na co dzień zajmują się pośrednictwem pomiędzy klientem a instytucjami pożyczającymi pieniądze i przedstawić im swoje oczekiwania. Po wspólnej rozmowie łatwiej będzie im dopasować konkretny produkt do potrzeb klienta – radzi Paweł Kosmala, Prezes Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego.

 

Możliwości wsparcia rozwoju przedsiębiorstwa jest wiele. Należy jednak dobrze się zastanowić, jaka forma jest z naszej perspektywy najbardziej korzystna i daje szansę na rozwój firmy. Należy pamiętać, że podjęte decyzje mogą znacząco odbić się na funkcjonowaniu naszej firmy, a w konsekwencji przełożyć się na jej sukces lub porażkę.

 

Źródło: GTF

Jak efektywnie zarządzać pomysłami?

W dobie intensywnego rozwoju techniki współczesne przedsiębiorstwa muszą wychodzić naprzeciw rosnącym wymaganiom klientów, mając na względzie produkty lub usługi konkurencji. Wdrażanie innowacji stanowi ważny czynnik rozwoju przedsiębiorstw i zdobywania przewagi konkurencyjnej. W tym celu niezbędna jest mobilizacja potencjału intelektualnego wszystkich pracowników, by szybciej i skuteczniej wprowadzać na rynek nowe lub udoskonalone produkty i usługi.

Kreatywność, jako najważniejsza cecha kapitału ludzkiego ma bezpośredni wpływ na wdrażanie innowacji w firmach. Prace nad skutecznymi technikami wspomagającymi ten proces sięgają już czasów antycznej Grecji. Na przestrzeni wieków procesy te stawały się coraz bardziej efektywne. Obecnie, podczas tak zwanych „sesji kreatywnych”, wykorzystuje się liczne narzędzia wspomagające zarówno procesy twórcze, jak i decyzyjne. Różnorodne techniki wykorzystywane są w zależności od aktualnych potrzeb. Przy procesie kreatywnym dobór narzędzia uzależniony jest od problemu, który rozwiązujemy, a przy wyborze najlepszych opcji wynika z ilości rozważanych pomysłów oraz typu oceny (subiektywna lub obiektywna). Bardzo popularnym elementem zwiększającym efektywność procesu zarządzania pomysłami jest zastosowanie karteczek samoprzylepnych (tzw Brain Storm Post-it).

„Sesje kreatywne” są istotne, gdyż budują ducha zespołu, wzmacniają komunikację i zacieśniają więzi między pracownikami. Jednak ich wykorzystanie jest ograniczone czasem, miejscem i niejednokrotnie pieniędzmi. W dobie „płaskiego świata”, czyli m.in. pracy w zdelokalizowanych zespołach, mobilności oraz konieczności bardzo szybkiego reagowania na potrzeby klientów – istotne jest wyjście poza salę konferencyjną i prowadzenie „sesji kreatywnych” na odległość.

Musimy wiedzieć, że kreatywne pomysły przychodzą nam do głowy w najbardziej nieoczekiwanych momentach i nie musi to być zawsze termin warsztatów. Wykorzystanie narzędzi osadzonych w internecie pozwoli nam na uczestnictwo w procesie twórczym gdziekolwiek jesteśmy i cokolwiek robimy – ocenia Ewa Gawlik dyrektor projektu hitdea.com.

Te przesłanki były istotnymi bodźcami do wejścia z burzą mózgów na poziom 2.0. Internet jest miejscem, gdzie możemy robić zakupy, spędzać wolny czas lub podziwiać życie żubrów. Skoro jesteśmy podłączeni do tego medium niemalże w każdym miejscu na świecie, czemu nie wykorzystać go do zarządzania pomysłami swoimi i naszego przedsiębiorstwa?

W związku z tym jakiś czas temu postanowiliśmy wprowadzić karteczki samoprzylepne do aplikacji internetowej. Wykorzystując tę koncepcję w trakcie realizacji projektów firmowych, udało nam się przezwyciężyć wiele istotnych ograniczeń, które można było napotkać podczas wykorzystywania konwencjonalnych technik – mówi Aleksander Małaszkiewicz menager projektu hitdea.com

Pierwszym i niezwykle istotnym aspektem jest połączenie 3 elementów: umożliwienia szybkiego dzielenia się pomysłami pomiędzy pracownikami, identyfikacji ich autorów oraz obiektywizmu oceny. Uzyskać to można dzięki wydzieleniu pomysłu jako niezależnego obiektu, którego jednym z parametrów jest jego autor.

Kolejnym aspektem jest potrzeba digitalizacji wszystkich danych. Te związane z pomysłowością pracowników są niezwykle istotne. Należy wiedzieć, że niektóre idee mogą w obecnej sytuacji być bezwartościowe, jednak okoliczności ciągle się zmieniają. Dzięki zapisaniu pomysłu w formie elektronicznej będzie możliwość powrotu do niego, kiedy przyjdzie potrzeba. Warto wiedzieć, że pomysłem może być nie tylko tekst ale również obraz, projekt, plik muzyczny, video itp. Dzięki burzy mózgów 2.0 można wykorzystać znacznie więcej twórczych bodźców.

Prowadzenie sesji kreatywnych z punktu widzenia motywacji pracowników ma bardzo istotne znaczenie. Poza procesem kreatywnym pracownicy mogą również zaangażować się w proces decyzyjny. Osoba, która uczestniczyła w wyborze odpowiedniego projektu jest z nim mocniej związana, a przez to bardziej zaangażowana w jego późniejszą realizację. W koncepcji 2.0 o tym aspekcie też nie można zapomnieć. W tym przypadku trzeba być bardzo obiektywnym. Wykorzystanie odpowiedniego narzędzia do prowadzenia tego procesu w znacznym stopniu ułatwi pracę moderatorowi. Jego praca nie musi skupiać się na tworzeniu tabelek, podliczaniu głosów czy prowadzeniu statystyk. Komputer zrobi to za niego. On zinterpretuje wyniki i wyciągnie wnioski.

Posiadanie jednego, spójnego narzędzia do obu wspomnianych procesów pozwoli na efektywne prześledzenie ewolucji rozwiązywanego problemu. Dzięki temu każdy człowiek, bez względu na aktualne miejsce pobytu, może bez większych trudności podzielić się swoimi pomysłami ze współpracownikami.

Nasza koncepcja nie jest stworzona po to aby zastąpić sesję kreatywne. Warsztaty tego typu mogą być również prowadzone z tworzonym przez nas narzędziem. Jednak zamiast karteczek samoprzylepnych  możemy dać uczestnikom tablety. Przynajmniej nie będzie problemu z odczytaniem niektórych pomysłów – dodaje Wojciech Gawlik pomysłodawca hitdea.com

Internet w dzisiejszych czasach daje szansę wielu przedsiębiorstwom na skorzystanie z innowacyjnych metod zarządzania. Niejednokrotnie wykorzystywane jest jako narzędzie służące do zwiększania  kreatywności pracowników danej firmy. Warto korzystać z dostępnych  tam narzędzi, które będą użyteczne i możliwe do zastosowania przez każdego. Dobrze jest zaangażować każdego pracownika w proces twórczy. Nie ma znaczenia od kogo pochodzą pomysły. Ważne żeby płynęły one szerokim strumieniem, gdyż to od nich zaczyna się innowacja.

Źródło: Mana Sp. z o.o.

Płynność finansowa firmy: jak ją utrzymać?

Każda firma potrzebuje płynności finansowej – świadczy ona o stabilności i wiarygodności działalności. Najczęściej problem z nią mają małe i średnie przedsiębiorstwa, dla których nawet krótkotrwałe osłabienie koniunktury i utrata zysków mogą stanowić poważne zagrożenie. Jak jednak pokazują dane NBP, tzw. „misie” coraz lepiej rodzą sobie z regulowaniem zobowiązań[1]. Co jednak gdy mimo starań pojawią się problemy finansowe?

 

Czym jest płynność finansowa?

Możliwość regulowania zobowiązań z bieżących środków buduje wiarygodność przedsiębiorstwa. Świadczy także o jego szansach na rozwój i odporności na nieprzewidziane sytuacje. Nic więc dziwnego, że zachowanie płynności finansowej należy do jednego z najważniejszych celów polskich przedsiębiorców. Obecnie, w związku z niepewną sytuacją polityczną, kwestia ta odgrywa jeszcze większą rolę w funkcjonowaniu na rynku.

 

Utrzymanie firmowego budżetu w dobrej kondycji daje wiele korzyści. Najważniejszą z nich jest wiarygodność w oczach kontrahentów, klientów oraz instytucji finansowych. Przedsiębiorstwo, które regularnie i terminowo wywiązuje się ze swoich zobowiązań jest atrakcyjniejszym partnerem do rozmów. Banki takim klientom chętniej udzielają kredytów, oferują też korzystniejsze warunki. Płynność finansowa działa także korzystnie na stosunki z podwykonawcami, współpracownikami i klientami – potwierdza bowiem bezpieczeństwo zawieranych transakcji.

 

Co robić, gdy płynność finansowa jest zagrożona?

Jak wynika z danych Bibby MSP Index, przeważająca większość polskich firm z sektora MSP boryka się z problemem opóźnionych płatności. Przeterminowane faktury pojawiły się u ponad 76% przedsiębiorców przebadanych w kwietniu 2014 roku. Co ciekawe, bardzo często opóźnienia dotyczą większych kontrahentów, którzy finansują swoją działalność kosztem mniejszych przedsiębiorstw. Dla nich współpraca z dużym odbiorcą towarów czy usług jest podstawą funkcjonowania. Często więc zgadzają się na wydłużenie terminu płatności nawet do 120 dni, co dla finansów stanowi już poważne zagrożenie.

 

To właśnie takie nieuregulowane zobowiązania najczęściej są powodem utraty płynności finansowej. Gdy firma nie otrzymuje należnych jej pieniędzy, sama nie jest w stanie uregulować rachunków. Wpływa to negatywnie na jej kondycję i opinię wśród kontrahentów. Takie problemy, gdy się nawarstwią, mogą w najgorszym wypadku doprowadzić do bankructwa, w najlepszym – spowolnić rozwój, który w normalnych warunkach nastąpiłby szybciej i sprawniej.

 

Jak odzyskać płynność finansową?

Istnieje kilka rozwiązań, z których mogą skorzystać przedsiębiorcy, którzy utracili płynność. Pierwszym z nich jest zaciągniecie kredytu obrotowego. Wiąże się to z procedurą sprawdzania zdolności kredytowej, która w oczach instytucji finansowych może nie być wystarczająca do obsługi zobowiązania, jeśli np. koszty prowadzonej działalności są niewiele niższe od obrotów.

 

Dla takich firm wyjściem może się okazać faktoring, a więc „sprzedaż faktur”. Jak pokazują statystyki Polskiego Związku Faktorów (PZF), usługa ta cieszy się coraz większą popularnością. Tylko w 2013 r. ponad 4,4 mln faktur zostało sfinansowane przy jej pomocy, a ich łączna wartość wyniosła ponad
130 mld zł.

 

Jest to bardzo dobre rozwiązanie dla firm współpracujących z kilkoma odbiorcami o wysokim ratingu. Dobre stosunki z kontrahentami – stały kontakt i udokumentowane wierzytelności, będą atutem, który ułatwi uzyskanie wsparcia w postaci faktoringu. Największymi korzyściami, jakie daje ono przedsiębiorcom są elastyczny czas kredytowania, dopasowana do potrzeb wysokość finansowania i brak zabezpieczeń (stanowią je same faktury). Nie bez znaczenia jest też czas uzyskania pomocy finansowej. W tym wypadku przydatne może być wsparcie doradcy finansowego, który pomoże przygotować dokumenty niezbędne do zawarcia umowy. Po jej podpisaniu, środki najczęściej trafiają na konto przedsiębiorstwa w przeciągu doby.

 

 

Monika Mojzesowicz

Dyrektor Departamentu Kredytów dla Firm

Źródło: Expander

 

[1] Informacja o kondycji sektora przedsiębiorstw ze szczególnym uwzględnieniem stanu koniunktury w II kw. 2014 r. oraz prognoz na III kw. 2014 r.

Będą rozwiązania zachęcające przedsiębiorców do mediacji

Zgodnie z szacunkami resortu finansów spory w sprawach gospodarczych to łączny koszt ok. 40 mln zł rocznie, który ponoszą przedsiębiorcy. Postępowanie sądowe trwa średnio 480 dni, a czas oczekiwania na wykonanie wyroku to kolejne 145 dni. Stworzony przez MG i Ministerstwo Sprawiedliwości zespół osób pracuje aktualnie nad rozwiązaniami, które mają usprawnić i przyczynić się do większej popularności mediacji i polubownego rozwiązywania sporów. Jednym z kluczowych komponentów tych rozwiązań mają być zachęty finansowe.

Jedną z propozycji międzyresortowego zespołu jest też, aby koszty mediacji prowadzone w oparciu o skierowanie do sądu były wliczane w poczet kosztów sądowych. Proponowane jest również odstąpienie od opłaty sądowej za wniosek o zatwierdzenie ugody zawartej w obecności mediatora i zwrot wyższej niż dotychczas sumy poniesionej z tytułu poniesionych już kosztów sądowych, w przypadku gdy dojdzie do zawarcia ugody w efekcie mediacji. Głównym celem jest odciążenie sądów i zwiększenie popularności mediacji. Ponadto, według rekomendacji zespołu pracującego nad zmianami, zasady zwrotu uiszczonej już wcześniej opłaty sądowej byłyby równe dla powoda i pozwanego, co powinno zachęcić obydwie strony do uczestnictwa w mediacji. Obecnie obowiązujące regulacje różnicują sytuację stron i dlatego nie są one w równym stopniu zainteresowane ugodą.

Rozwiązanie w postaci mediacji ma też swoich przeciwników, ponieważ bywa tak, że przez nią postępowanie nadmiernie się przedłuża. W szczególności nadużywania jest instytucja wezwania do próby ugodowej, która stosowana jest jako instrument przerywający bieg terminu przedawnienia. Przykładowo, w ubiegłym roku do sądów rejonowych wpłynęło 14 332 wniosków o zawezwanie do takiej próby, a zawarto tylko 207 ugód. Aktualnie bieg terminu przedawnienia roszczenia, którego dotyczy wniosek o mediację przerywany jest w momencie dostarczenia odpisu wniosku do mediatora.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Kiedy nie jest konieczne opłacanie składek zdrowotnych?

Z zasady opłacanie składki na ubezpieczenie zdrowotne jest obligatoryjne dla wszystkich zatrudnionych, jednak regulacje przewidują, że pewne grupy ludzi są zwolnione z opłaty do ZUS i zalicza się do nich emerytów, rencistów, a także osoby niepełnosprawne.

W przypadku emerytów i rencistów prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą nie są oni zobowiązani opłacać składki zdrowotnej, jeżeli ich świadczenie emerytalne lub rentowe nie jest wyższe niż kwota minimalnej płacy (obecnie 1680 zł). Ponadto muszą też spełniać jeden z następujących warunków:

– uzyskiwać dodatkowe przychody z działalności na poziomie nieprzekraczającym miesięcznie 50 proc. kwoty najniższej emerytury (w bieżącym roku – 831,15 zł),

opłacać podatek dochodowy przy wykorzystaniu metody karty podatkowej.

Obowiązku opłacania składki na ubezpieczenie zdrowotne nie mają również osoby prowadzące działalność gospodarczą i, u których stwierdzono umiarkowany lub znaczący stopień niepełnosprawności, które spełniają powyższe warunki.

Zwolnieniem tym są także objęci emeryci i renciści, którzy równocześnie posługują się dokumentem potwierdzającym posiadanie umiarkowanego lub znacznego stopnia niepełnosprawności. W takim wypadku nie ma znaczenia wysokość wypłacanej im emerytury lub renty.

Z ulg mogą skorzystać zarówno osoby prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą, jak i osoby współpracujące z nimi przy prowadzeniu tej działalności.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zakupy z dotacji urzędu pracy przedsiębiorca może wliczyć w koszty firmy

Osoba zakładająca działalność gospodarczą może wnioskować o dotację z urzędu pracy. Jeżeli wyda te środki na zakup wyposażenia lub towaru, które nie kwalifikują się jako środki trwałe, będzie mogła wliczyć te wydatki w koszty i obniżyć dzięki temu podatek.

Otrzymanie dotacji z urzędu pracy na założenie własnego biznesu jest równoznaczne zgodnie z ustawą o PIT z uzyskaniem przychodu częściowo wydatkowane na inne niż inwestycyjne. Obejmuje to cele inne niż nabycie lub wytworzenie środków trwałych lub wartości niematerialnych i prawnych.

Powstały przychód nie jest obciążony podatkiem dochodowym, a to oznacza, że przyszły przedsiębiorca nie będzie zobowiązany ujmować dotacji (przychodu) w podatkowej księdze przychodów i rozchodów i wykazywać jej w rozliczeniu rocznym.

Według regulacji o PIT iż dotacje, dopłaty, subwencje oraz pozostałe darmowe świadczenia otrzymane na pokrycie kosztów lub zwrot wydatków są przychodami z działalności gospodarczej, pod warunkiem, że takie dofinansowanie nie wiąże się z zakupem, otrzymaniem lub wytworzeniem na własną rękę środków trwałych czy wartości niematerialnych i prawnych, które podlegają amortyzacji.

Za koszty uzyskania przychodów uznaje się koszty poniesione, aby osiągnąć przychody, zabezpieczyć lub zachować źródła przychodów, o ile nie widnieją w tzw. negatywnym katalogu kosztów.

Zatem, jeżeli dotacja z urzędu pracy przeznaczona na zakup wyposażenia lub towarów nieuznawane za środki trwałe stanowi przychód, to wydane z kwoty dofinansowania pieniądze na towary lub wyposażenie będą stanowiły koszt uzyskania przychodu i obniżą ściągany przez fiskus podatek dochodowy (odnosi się to do wyposażenia w miesiącu oddania go do użytkowania).

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Dziewięć lat od wprowadzenia przedsiębiorcy wciąż niechętni elektronicznym fakturom

Dziewięć lat temu wprowadzono możliwość używania elektronicznych faktur. Z pewnością do ich zalet można zaliczyć to, iż są one ekologiczne, tańsze i łatwiejsze do wysłania. Nasuwa się zatem pytanie, dlaczego pomimo tych wszystkich dogodności w Polsce nadal tylko 10 proc. faktur jest elektroniczna?

Pomimo wolnego tempa informatyzacja państwa ciągle posuwa się do przodu. Zmiany w tym zakresie umożliwiają przedsiębiorcom m.in. elektroniczne rozliczenia podatkowe czy e-faktury. Jednak wciąż z takich możliwości korzystają nieliczni.

Elektroniczne faktury w pierwszej kolejności wprowadziły duże firmy tj. sprzedawcy energii czy operatorzy telekomunikacyjni. Dzięki temu mają spore oszczędności, nic więc dziwnego, że oferują swoim klientom faktury w postaci elektronicznej, proponując przy tym rabaty.

W przypadku małych i średnich firm pojawiają się jednak wahania co do e-faktur.

Badania Millward Brown przeprowadzone na zlecenie firmy Billbird pokazały, że mimo iż, się w firmach fakturowaniem są zadowolone z używania e-faktur w warunkach prywatnych, to przy stosowaniu ich w życiu zawodowym mają już pewne obawy.

Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest nieuwzględnianie kosztów wystawiania papierowych faktur. A przecież nie dotyczy to tylko pracy polegającej na wpisaniu odpowiednich danych. Uwzględnić należy także koszty papieru, druku czy pracy ludzkiej, bo ktoś przecież musi udać się z tymi dokumentami na pocztę, zapłacić i nadać przesyłkę, a w tym czasie mógłby przecież zrobić coś konstruktywnego.

Według badań, przedsiębiorcy obawiają się też kontroli osoby z urzędu skarbowego, który zacznie sprawdzać faktury. Jeszcze teraz urzędnik postrzegany jest, jako osoba słabo zaznajomiona z nowymi technologiami, dlatego właściciele firm spodziewają się trudności. Warto jednak wiedzieć, że urzędy skarbowe sprawdzają coraz więcej zeznań elektronicznych, a od 2015 roku mają również wstępnie wypełniać PITy za podatników. Kontrolerzy nie mogą doszukiwać się na siłę błędów w prawidłowo wystawionej fakturze, bez względu na to czy jest ona elektroniczna czy papierowa.  A czym się one różnią? Otóż tylko tym, że jedna jest wydrukowana. W czasie kontroli z urzędu skarbowego wszystko, co trzeba zrobić to tylko pokazać naszą bazę danych z fakturami elektronicznymi.

W wielu przedsiębiorstwach w dalszym ciągu wymagane jest, aby na fakturze była pieczęć i podpis. Dodatkowo wysyłane są do klienta dwie kopie dokumentu z prośbą o podpisanie jednej z nich i odesłanie. Jednak, zgodnie z prawem, ani podpis ani pieczęć nie są wymagane. Takie autoryzowanie nie jest zakazane, ale powoduje wzrost kosztów, a bezpieczeństwo jest często iluzoryczne.

Oczywiście przy e-fakturach także istnieje ryzyko. Zdarza się, że hakerzy wysyłają wiadomości mailowe ze słowem „ faktura” w tytule, a tak naprawdę w załączniku jest groźny wirus. Takie zagrożenia można jednak minimalizować otwierając załączniki tylko od znajomych i wiarygodnych kontrahentów lub korzystając z platformy do faktur elektronicznych. Korzystanie z nich nie tylko zwiększa bezpieczeństwo wymiany dokumentacji z kontrahentami, ale także pozwalają przejść na e-faktury w rzeczywistości nie ponosząc żadnych kosztów. Ich zaletą jest posiadanie zainstalowanych mechanizmów potwierdzających odbiór faktury przez odbiorcę, które mogą być wykorzystane przy ewentualnym sporze. Dodatkowo kolejnym skutecznym narzędziem są certyfikaty uwierzytelniające, które można porównać z dokumentem wystawionym w formacie PDF z certyfikatem na stronie kontrahenta.

Ostatnim, ale niezwykle ważnym argumentem są względy ekologiczne. Warto wiedzieć, że kilka tysięcy mniej drukowanych faktur miesięcznie, to po prostu więcej zachowanych drzew.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Projekt nowelizacji ustawy o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej został przyjęty przez rząd

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej. Projekt ten przedłożył minister gospodarki, a jego zasadniczym celem jest poprawa warunków prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

Przepisy zawarte w znowelizowanej ustawie mają zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2015 r. Ich zasadniczym założeniem jest usprawnienie działalności małych i średnich przedsiębiorstw. Przewidywane korzyści finansowe mają wynieść ok. 0,9 mld zł już w pierwszym roku obowiązywania nowych regulacji.

Nowe przepisy mają na celu zmniejszenie ilości obowiązków informacyjnych, co z kolei ma przełożyć się na usprawnienie kontaktu przedsiębiorców z administracją oraz zmniejszyć koszty prowadzenia firmy. W projekcie znalazły się również zapisy, które mają poprawić płynność finansową firm i wspierać inwestycje, a także społeczną odpowiedzialność biznesu i bardziej przystępną administrację.

To czwarty pakiet rozwiązań deregulacyjnych, który stanowi kontynuację poprzednich działań legislacyjnych rządu mających uprościć i usprawnić prowadzenie działalności gospodarczej.

 

Poniżej przedstawiamy najistotniejsze proponowane zmiany, które znalazły się w nowym projekcie przyjętym przez rząd:

– Możliwość zatrudnienia na mocy ważnego orzeczenia lekarskiego wydanego przez poprzedniego zatrudniającego,

– Zniesienie objęcia pracowników podatkiem dochodowym z tytułu dowozu do zakładu pracy transportem zbiorowym organizowanym przez pracodawcę,

– Przejście z obecnego systemu rozliczania podatkiem dochodowym z tytułu użytkowania samochodu służbowego do celów prywatnych na rozliczanie w formie ryczałtu,

– Zminimalizowanie obowiązków statystycznych dla mikroprzedsiębiorców,

– Zwolnienie z podatku dochodowego bezpłatnej pomocy prawnej świadczonej osobom niezamożnym,

– Zlikwidowanie obowiązku sprawdzania, do 30 kwietnia, prawdziwości danych przekazanych do ZUS w raportach imiennych,

– Zniesienie obowiązku przekazywania do ZUS raportów miesięcznych dotyczących płatników składek, za których odprowadzana jest tylko składka na ubezpieczenie zdrowotne,

– Ograniczenie uciążliwości procedur importowych w portach morskich,

– Poszerzenie zakresu w aspekcie przedmiotowego i podmiotowego udostępniania poręczeń dotyczących ochrony środowiska i gospodarki wodnej,

– Wycofanie obowiązku potwierdzania dokonania zgłoszenia rejestracyjnego VAT-R,

– Wydłużenie terminu rozliczenia VAT w imporcie dla AEO (podmiotów wiarygodnych dla administracji celnej).

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Kilka rad, jak efektywnie pozyskiwać inwestorów w biznesie

Prowadząc firmę do najtrudniejszych zadań należy pozyskiwanie inwestorów. Warto zawierać jak najwięcej kontaktów, nie zrażać się porażkami i czerpać z doświadczeń zdobytych w sprzedaży.

Jednym ze sposobów pozyskiwania środków finansowych na rozwój swojego biznesu, szczególnie dla młodych i pełnych entuzjazmu inwestorów, jest poszerzanie kręgów wpływów, czyli zawieranie znajomości ze znanymi inwestorami znanych firm. Korzystna będzie w tym przypadku zasada, że na trzech znajomych przypada dwadzieścia nieznajomych. Jeśli nie uda się pozyskać kapitału od trzech, istnieje jeszcze dwadzieścia siedem opcji rozszerzonych kontaktów, innych perspektyw, innego oddziaływania na naszą działalność. Narzucając sobie limit w postaci trzech rozmówców, przedsiębiorca sam ogranicza swoje szanse powodzenia.

Kolejnym krokiem, aby skutecznie pozyskać inwestora jest nauczenie się i zastosowanie skutecznych taktyk sprzedażowych. Skuteczny sprzedawca będzie uzyskiwał znacznie lepsze wyniki w pozyskiwaniu kapitału na swoją działalność. Pomimo przekonań, proces sprzedaży i proces pozyskiwania kapitału to dwa zjawiska, nie wiele różnią się od siebie. Pozyskiwanie inwestora można porównać do budowania lejka o wyraźnie zarysowanych etapach (tak samo jak w procesie sprzedaży), do którego wpadają inwestorzy.

Ukrywanie porażek i przedstawianie się inwestorom, jako przedsiębiorca mający same sukcesy tylko pozornie ma sens. Warto, bowiem pokazać, że nie we wszystkim szło nam dobrze, a niektóre z kampanii marketingowych okazały się być chybione. Dla części inwestorów taki zaprezentowanie siebie będzie oznaczało koniec negocjacji, dla innych zaś będzie to stanowiło atut. Porażka może, bowiem stanowić źródło wiedzy, które w późniejszym etapie przekłute w zmianę daje przewagę nad konkurencją. Odpowiednio sparametryzowana przewaga ma szansę przerodzić się w wyższy zysk z inwestycji (ROI) dla dostarczających kapitał.

Reasumując, w procesie pozyskiwania inwestorów postępowanie na zasadzie „występu jednego aktora” nie jest skuteczne. Nie wpływa to korzystnie na ten proces, jego warunki i dalsze kroki. Pozostając w nim sam przedsiębiorca z reguły ma tendencję, aby dojść do celu najłatwiejszą drogą. Wkraczając na drogę pozyskiwania kapitału warto rozpisać ten proces na poszczególne etapy, sporządzić listę dokumentów inwestycyjnych, jakie będą potrzebne, a także zastosować nowoczesne rozwiązania technologiczne, które automatyzują ten proces.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Przepisy o niedostatecznej kapitalizacji ulegną zmianie

W Sejmie trwają prace nad zmianą regulacji, które mają ograniczyć możliwość zaliczenia odsetek w koszty uzyskania przychodów. Jeżeli wejdą w życie dotyczyć będą prawie każdej pożyczki od podmiotu zależnego.

Według specjalistów regulacje dotyczące podatkowego rozliczania niedostatecznej kapitalizacji będą jeszcze bardziej skomplikowane. Ich celem jest ograniczenie zaliczania do kosztów uzyskania przychodów odsetek od pożyczek udzielonych spółce przez firmy powiązane. Nie ma obowiązku, aby firma zaciągająca pożyczkę posiadała wysoki kapitał własny, ale działa ona właśnie dzięki pożyczkom od firm powiązanych, które mają co najmniej 25 proc. udziałów.

Zaliczenie odsetek pożyczki do kosztów uzyskania przychodów jest możliwe tylko do wartości limitów określonych w ustawie o CIT. Obecnie przepisy te regulują, że jeżeli zobowiązanie pożyczkobiorcy wobec udziałowców, z których każdy dysponuje 25 proc. udziałów, przekracza trzykrotną wielkość kapitału zakładowego, wówczas nie możliwe jest, aby odsetki od tej części pożyczek, która narusza ten limit, zaliczyć w koszty podatkowe.

Projekt, nad którym pracuje sejm przewiduje, że podatnik będzie mógł wybrać czy w jego przypadku zastosowanie znajdą przepisy o niedostatecznej kapitalizacji czy nowe rozwiązanie.

Ta nowa alternatywa ma polegać na możliwości wliczenia do kosztów podatkowych odsetek od pożyczek, również tych udzielonych przez spółki niepowiązane, w wysokości, która nie przekracza wysokości odpowiadającej iloczynowi stopy referencyjnej NBP podwyższonej o 1,25 pkt proc. i wartości podatkowej aktywów, z wyłączeniem wartości prawnych i niematerialnych.

Odsetki liczące się jako koszty podatkowe równocześnie nie będą mogły przekraczać zysku operacyjnego w wysokości 50 proc. w danym roku podatkowym. Ograniczenie to nie będzie obowiązywać dla firm factoringowych, leasingowych oraz banków.

Co ważne, zmiany mają dotyczyć również powiązania między podmiotami. Na obecnym etapie liczą się tylko powiązania bezpośrednie. Dlatego obowiązujące przepisy o niedostatecznej kapitalizacji nie znajdują zastosowania np. do pożyczki udzielonej przez spółkę córkę, ponieważ ta forma powiązania stanowi formę pośrednią.

W projekcie nowelizacji ma to być zmienione, a przepisy mają być stosowane względem pożyczek udzielanych przez podmioty powiązane z pożyczkobiorcą na zasadzie pośredniej, tzn. spółki będą mogły być w tej samej grupie kapitałowej.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zmieniona definicja samochodu osobowego nie wpływa na amortyzację kosztów pojazdu

Od kwietnia tego roku w ustawie CIT i PIT znajduje się nowa definicja samochodu osobowego. W jaki sposób wpływa to na sytuację podatników, którzy dotąd użytkowali samochody traktowane, jako inne niż osobowe?

Znowelizowane regulacje ustawy o podatku od towarów i usług i niektórych innych ustaw dotyczą przede wszystkim zmian w odliczaniu VAT od kosztów związanych z pojazdami osobowymi, ale równocześnie zmieniona została także definicja samochodu osobowego w ustawach o podatku dochodowym.

Nowa definicja takiego samochodu obejmuje pojazd samochodowy o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony, który konstrukcyjnie desygnowany jest do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą. Zawężona została z kolei kwalifikacja pojazdów nieuznawanych, jako auta osobowe. Z tego katalogu wykluczone zostały pojazdy o dopuszczalnej ładowności przekraczającej ustalone limity 425, 493 i 500 kg i odpowiednio 1, 2, albo 3 miejsca dla pasażerów. W ten sposób część samochodów, które w myśl regulacji, dotychczas uznawane za pojazdy ciężarowe, od 1 kwietnia 2014 r. byłyby traktowane jako samochody osobowe, co nie zawsze byłoby korzystne dla podatników.

Zgodnie z odpowiednim artykułem ustawy o CIT, koszty uzyskania przychodu z tytułu eksploatacji takiego pojazdu stanowią odpisy amortyzacyjne, ale tylko od części wartości początkowej odpowiadającej równowartości 20 tys. euro. Takie ograniczenie występuje też w odniesieniu do składek na ubezpieczenie takiego samochodu.

Jednak, zgodnie z regulacjami przejściowymi, nowe przepisy mają zastosowanie tylko dla pojazdów zakupywanych po 1 kwietnia 2014 r. Podsumowując, posiadacze samochodów, które dotychczas były klasyfikowane jako ciężarowe, a po zmianie regulacji będą traktowane, jako osobowe, nie muszą zmieniać sposobu ich amortyzacji.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Efekty controllingu operacyjnego w przedsiębiorstwie

W dzisiejszych czasach efektywne zarządzanie swoją firma jest koniecznością. Sposobem pozwalającym na znalezienie nieprawidłowości jest controlling operacyjny. Pozwala on skontrolować rentowność i wyniki finansowe firmy. Dzięki niemu przedsiębiorstwa poznają słabe strony i wprowadzają skuteczne zmiany.

W Polsce controlling zaczął być przeprowadzany stosunkowo niedawno – w latach 90. – jako rozwiązanie, które pomaga w prawidłowym prowadzeniu firmy. Na początku sposób ten wykorzystywały głównie duże podmioty, ale coraz częściej rozwiązanie to wprowadzają mniejsze przedsiębiorstwa. Controlling niegdyś przeprowadzany jedynie w kryzysowych sytuacjach obecnie jest często stosowanym narzędziem w celu uskutecznienia zarządzania przedsiębiorstwem.

Controlling operacyjny opiera się przede wszystkim na kłopotach związanych z planowaniem, przy jednoczesnej koordynacji działań bieżących, bazując na analizie przychodów i nakładów. Głównym celem jest wprowadzenie rozwiązań, które umożliwią realizację celów strategicznych.

Controlling ma pozytywny wpływ na wiele obszarów w przedsiębiorstwie. Pozwala na: efektywniejsze wykorzystanie budżetu, wsparcie sposobów dokonywania rozliczeń, nadzorowanie wskaźników finansowych. Jednak największą korzyścią płynącą z controllingu operacyjnego jest uzyskanie wiedzy, która wykorzystana we właściwy sposób, usprawni strukturę i procesy odbywające się w firmie. Rozwiązanie to przynosi również korzyści osobom zarządzającym przedsiębiorstwem, ponieważ pomaga im w podejmowaniu kluczowych postanowień.

W efekcie najważniejsze obszary w przedsiębiorstwie, które może ulepszyć controlling, to podniesienie przychodów i wydajności, a także zmniejszenie kosztów. Rozwiązanie umożliwia poznanie powodów braku płynności finansowej i zlikwidować je. Rezultatem jest także poznanie możliwości i barier w rozwoju, jakie stoją przed pracownikami, także tymi na kierowniczych stanowiskach.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl