Archiwa blogu

Banki podważają przepisy projektu dotyczące wypowiadania umów kredytowych

Związek Banków Polskich nie jest przychylnie nastawiony do zakładanych zmian w prawie upadłościowym. Są obawy, że w wyniku jego ustaleń dojdzie do zaniku kredytowania przedsięwzięć przedsiębiorców. Główną winą ZBP obarcza przepisy ustawy Prawo restrukturyzacyjne, którego pierwsze czytanie nastąpi na posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu.

Zdaniem bankowców przygotowywane przepisy ograniczą możliwość wypowiadania umów kredytowych w postępowaniu restrukturyzacyjnym. Tym samym, przedsiębiorcy będą mieli stworzone dodatkowe przeszkody w dostępnie do pożyczek, a także nie pozwolą im na restrukturyzowanie długów na drodze pozasądowej. W ocenie ZBP takie uregulowanie może zatem zaprzepaścić dorobek pozasądowych procesów restrukturyzacyjnych.

Jednak autorzy projektu nie podzielają tego zdania. Według nich takiego ryzyka nie ma, ponieważ projektowane przepisy nie zabraniają wypowiadania wszystkich umów kredytowych podczas dokonywanej restrukturyzacji. Ponadto, już po rozpoczęciu postępowania restrukturyzacyjnego zezwalają na wypowiedzenie umowy, z której nie wywiązał się dłużnik. Twierdzą też, że banki w dalszym ciągu będą mogły negocjować nowy sposób uregulowania zadłużenia.

Jednym z postulatów ZBP było również pozwolenie wierzycielom na występowanie z propozycjami układowymi, co gwarantowałoby wyważenie interesów zadłużonego i wierzycieli. Jednak, zdaniem legislatorów, takie wyważenie zostało już określone w przyjętym projekcie. Na jego podstawie ci drudzy postanowią np. o zaakceptowaniu układu i będą mogli regularnie kontrolować jego tok. Co więcej, wierzyciele będą mogli ubiegać się o powołanie wybranego przez nich zarządcy lub nadzorcy. Zatem, zdaniem autorów projektu, nie ma konieczności zapewniać każdemu, nawet najmniejszemu wierzycielowi, prawa do inicjowania postępowania czy wnoszenia propozycji układowych. Mogłoby to bowiem generować dodatkowe trudności w skutecznym prowadzeniu postępowania. Interesy dłużnika zabezpiecza zasada, że wyłącznie on będzie mógł inicjować postępowanie restrukturyzacyjne, i to tylko w sytuacji przed osiągnięciem stanu niewypłacalności, zatem wówczas, gdy wierzyciel nie ma jeszcze podstaw do sądowego angażowania się w działanie dłużnika.

Aktualnie projekt ustawy jest przed pierwszym czytaniem.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Raport na temat rynku Agencji Kredytowych w Polsce

Górnośląskie Towarzystwo Finansowe przeprowadziło szeroko zakrojone badanie wśród zrzeszonych w całym kraju Agencji Kredytowych. Z ankiety wynika, że blisko połowa osób decydująca się na skorzystanie z usług tego typu pośrednika decyduje się wziąć kredyt gotówkowy, a 3/4 ich klientów stanowią kobiety.

 

Największym zainteresowaniem wśród klientów Agencji Kredytowych współpracujących z Górnośląskim Towarzystwem Finansowym cieszą się kredyty gotówkowe, które preferuje 45% osób decydujących się na skorzystanie z usług pośrednika. Drugim najbardziej popularnym wyborem są tzw. chwilówki (26%), czyli rodzaj pożyczki terminowej, udzielanej w przyspieszonym tempie na mniej preferencyjnych warunkach. Na tę formę kredytu zdecydowała się co czwarta osoba korzystająca z usług agencji. W obu przypadkach pozyskane pieniądze możemy oczywiście przeznaczyć na dowolny cel, np. remont mieszkania czy zakup samochodu. 7% osób zgłaszających się do agencji zainteresowanych było kredytem hipotecznym, czyli takim, z którego całość zostanie przeznaczona na zakup konkretnej nieruchomości. Inne usługi, które interesowały klientów to kredyt dla firm i karty kredytowe (odpowiednio 10% i 6%). Pozostałe 7% zainteresowanych było innymi usługami.
 

Kiedy klienci zaciągają kredyty?

 Według badania największe zainteresowanie kredytami przypada na wiosnę (26%) i jesień (23%). Nie bez znaczenia pozostają także terminy zbiegające się ze szczególnymi okresami w roku – przed Świętami (19%) i przed wakacjami (15%). Okresy te wiążą się dodatkowymi wydatkami, takimi jak organizacja uroczystych spotkań dla całej rodziny, zakup prezentów dla bliskich, wyprawka do szkoły dla dzieci czy też wakacyjne wyjazdy. Każde z tych przedsięwzięć w dość mocny sposób obciąża domowy budżet. Skłania to Polaków to poszukiwania dodatkowych środków, które są im niezbędne w tych okresach.

Jaka jest wartość najczęściej udzielanych kredytów?

Jeśli chodzi o wysokość zobowiązań, jakie zaciągali Polacy poprzez Agencje Kredytowe, najczęściej były to sumy do 5000zł (26%). Na wyższe kwoty w przedziale do 10000 zł decydowało się 20% klientów.

Taka suma może pomóc wypełnić lukę w domowym budżecie, natomiast spłata zobowiązana rozłożona na raty nie będzie aż tak mocno odczuwalna. Pozwala to także uniknąć niezręcznych sytuacji, kiedy o pomoc trzeba prosić osoby z najbliższego otoczenia, które potem oczekiwałyby jak najszybszej spłaty – mówi Paweł Kosmala, Prezes Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego.

Pożyczkami w przedziale 10000 zł – 25000 zł zainteresowanych było 18% klientów Agencji Kredytowych. Te w przedziale 25000 zł – 50000 zł i wyższe interesowały odpowiednio 14% i 22% osób korzystających z usług agencji.

 

Kto najczęściej bierze pożyczki?

Wyniki badania wskazują, że do Agencji Kredytowych o wiele częściej zwracają się kobiety (75%), aniżeli mężczyźni (25%). Może to wynikać z faktu, że to właśnie kobiety najczęściej trzymają pieczę nad domowym budżetem i starają się dbać o jego stan.

Warto jednak zauważyć, że sumy pożyczane przez kobiety są o wiele niższe, w porównaniu do tych, które zaciągają mężczyźni. 27% kobiet, które korzystały z usług pośrednika zdecydowało się na kredyt do 5000zł, a 20% podjęło kwoty w przedziale 5000 – 10000 zł. Na duże kredyty, czyli te powyżej 10000 zł decydowało się 25% kobiet, a te powyżej 25000 zł i 50000 zł, brało odpowiednio 12% i 16%.

U mężczyzn ta tendencja jest zupełnie odwrotna. Na kredyty w przedziałach 1000 zł -5000zł i 5000 zł – 10000 zł zdecydowało się tylko po 13% mężczyzn. Największym zainteresowaniem wśród płci męskiej cieszyły się kredyty powyżej 50000 złotych (34%) i te w przedziale 25000 złotych – 50000 złotych (33%). Być może wynika to z faktu, że mężczyźni mają większą tendencję do podejmowania ryzykownych decyzji i do wprowadzania bardziej drastycznych zmian w swoim życiu.

Jeśli przyjrzymy się bliżej temu, kto korzysta z usług Agencji Kredytowych, najczęściej będą to przedstawiciele branży budowlanej, handlu, usług, ale też emeryci lub renciści. Niemałą grupą są osoby prowadzące własną działalność gospodarczą. 61% z nich uzyskuje dochody nie większe niż 2000 zł miesięcznie, a 29% z nich zarabia między 2000 złotych a 5000 złotych miesięcznie. Osoby mogące pochwalić się zarobkami powyżej 5000 złotych oraz powyżej 10000 złotych stanowią po 5% klientów Agencji Kredytowych.

 

Z jakich firm najczęściej korzystają klienci?

Najpopularniejszymi podmiotami, w których klienci Agencji Kredytowych decydują się wziąć kredyt są Alior Bank (17%), Vanquis Bank (17%), Meritum Bank (16%) oraz w firma o charakterze typowo chwilówkowym (15%). Tak wysokie zainteresowanie tymi instytucjami bankowymi może wynikać z zaufania, jakim cieszą się na rynku, korzystnymi warunkami oraz szybkimi wypłatami gotówki.

Pomimo to, że na rynku funkcjonuje wiele podmiotów udzielających kredytów i pożyczek, aż 91% klientów decyduje się na konkretną usługę dopiero po rozmowie z agentem. Badanie pokazało, że przepisy i oferty owych instytucji nie są do końca jasne dla potencjalnych klientów. Osoby zainteresowane kredytem najczęściej pytają o wysokość raty, warunki, możliwość wcześniejszej spłaty oraz czy problemy ze spłatą wcześniej zaciągniętych zobowiązań mogą stanąć na przeszkodzie w przyznaniu kredytu.

Dla osób, które nie potrafią odnaleźć się w gąszczu przepisów, skorzystanie z usług agenta wydaje się być rozsądnym rozwiązaniem. Klient uzyskuje jasną informację na temat warunków i obowiązków wynikających z zawarcia umowy. Jak wynika z badania, w agencjach współpracujących z Górnośląskim Towarzystwem Finansowym pracuje średnio po 3 agentów, którzy bez trudu mogą obsłużyć klientów zainteresowanych uzyskaniem kredytu i szczegółowo objaśnić na jakich zasadach pieniądze zostaną im przyznane. Jest to bardzo istotna kwestia, ponieważ blisko 50% agencji biorących udział w badaniu zauważyło zwiększone zainteresowanie swoimi usługami w ciągu ostatnich lat.

Wyniki przeprowadzonego badania wskazują, że korzystanie z usług Agencji Kredytowych staje się coraz popularniejszym rozwiązaniem wśród Polaków, którzy potrzebują doraźnie poprawić swoją sytuację finansową. Bardzo dobrze obrazuje to fakt, w jakim czasie agencje odnotowują największe zainteresowanie swoimi usługami oraz wysokość zobowiązań, jakie decydują się zaciągnąć ich klienci.

Oferta Agencji Kredytowych jest idealnym rozwiązaniem dla tych osób poszukujących sposobu na zdobycie dodatkowych funduszy, które pomogą zrealizować ich plany. Nieoceniona przy tym może okazać się pomoc agenta, który pomoże wybrać najbardziej dogodne rozwiązanie i wytłumaczy korzyści z niego płynące. Dzięki temu klient oszczędza czas i pieniądze – komentuje Paweł Kosmala, Prezes Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego.

Jak wynika z ankiety, Agencje Kredytowe cieszą się coraz większym zainteresowaniem nowych klientów, co może sprawić, że w niedługim czasie będziemy mogli zaobserwować powstawanie nowych punktów. Z punktu widzenia konsumenta to dobra wiadomość, ponieważ Górnośląskie Towarzystwo Finansowe swoich agentów traktuje na zasadzie partnerów biznesowych, ukierunkowując się na ich potrzeby. Agenci współpracujący z GTF zawsze dysponują odpowiednią wiedzą i informacją, dzięki czemu klient za każdym razem otrzymuje ofertę dobraną pod jego wymagania i potrzeby.

 

Źródło: GTF

Rusza kampania społeczna KREDYTOBRANIE 2.0. Dobre praktyki konsumenta

Legislatorzy – polski i europejski – podejmują mnóstwo inicjatyw, zmierzających do podniesienia poziomu ochrony praw konsumenta i kredytobiorcy, kierując się słusznymi celami społecznymi. Planują doprowadzić do ograniczenia nadmiernego zadłużenia, przeciwdziałania zjawisku niewypłacalności. Czy wystarczy to do osiągnięcia tak opisanych celów wyłącznie poprzez zwiększanie obowiązków prawnych po stronie przedsiębiorców?

 

Czy cele te zrealizuje wyłącznie wymuszanie na firmach odpowiedniego do oczekiwań legislatorów poziomu realizacji zasady odpowiedzialnego kredytowania? Na pewno potrzeba także wzmocnienia kompetencji etycznych i finansowych po stronie kredytobiorcy. Dlatego Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych rozpoczyna kampanię edukacyjną skierowaną do kredytobiorców – KREDYTOBRANIE 2.0. Dobre praktyki konsumenta.

 

ERA KONSUMENTA I ODPOWIEDZIALNOŚĆ BIZNESU 

 

Kryzys finansowy z całą bezwzględnością unaocznił, jak ważne jest monitorowanie praktyk biznesowych rynku finansowego, by uniknąć powtórki z kryzysowych doświadczeń. Odpowiedzią na wnioski z analizy przyczyn kryzysu jest poszerzanie zakresu regulacji działalności uczestników rynku finansowego, zintegrowanie nadzoru nad europejskim rynkiem finansowym.

 

Temu zjawisku towarzyszy  zwiększenie zakresu ochrony praw konsumenta, co stało się głównym celem polityki konsumenckiej w Europie. Tej tendencji podporządkowany jest też polski proces legislacyjny, silnie wzmacniając pozycję konsumenta w relacji do biznesu. Na rynku kredytowym oznacza to istotne zwiększenie zakresu obowiązków kredytodawców, skomplikowanie procesu operacyjnego, zwiększenie nakładów na compliance. Wszystko po to, by wymusić zmiany w podejściu do realizacji w praktyce rynkowej zasady odpowiedzialnego kredytowania; ergo, by, skutecznie przeciwdziałać nadmiernemu zadłużeniu konsumentów, zjawisku niewypłacalności, ale też pośrednio powinno się przyczyniać do  skutecznej ochrony praw kredytobiorców w procesie windykacji i egzekucji należności.  – Wydaje się, że obowiązki kredytodawców kredytu konsumenckiego odnoszące się do zasady odpowiedzialnego kredytowania nigdy wcześniej nie były tak liczne,  interpretacja przepisów w tym zakresie nigdy nie rodziła tak wielu wątpliwości, a ich niewykonywanie nie było zagrożone tak dolegliwymi karami – ocenia Andrzej Roter, Dyrektor Generalny KPF.  

 

DRUGA STRONA MEDALU

 

Czy wystarczy maksimum odpowiedzialności po stronie kredytodawców, by efektywnie na rynku kredytowym zrealizować słuszne cele ochrony praw konsumentów? Dane uzyskane w badaniach, przeprowadzonych w III kwartale 2014 roku przez Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH i KPF, na reprezentatywnej grupie gospodarstw domowych, powinny być wzięte pod uwagę odpowiadając na tak postawione pytanie. Raport zawiera między innymi odpowiedź na pytanie specjalne, które brzmiało: Istnieje pewna grupa gospodarstw domowych w Polsce, mających problemy z terminową obsługą zobowiązań kredytowych. Jaka jest w Państwa opinii główna przyczyna tych problemów. Identyczne  zadano w roku 2008, czyli jeszcze przed wybuchem kryzysu. Struktura odpowiedzi wykazuje, że w percepcji gospodarstw domowych najistotniejszą przyczyną nie są wypadki losowe, powszechnie uznawane za pierwszorzędne. Te znajdują się dopiero na drugim miejscu. Najważniejszą przyczyną nieterminowej obsługi kredytu w opinii samych konsumentów jest  lekkomyślne zaciąganie zobowiązań, brak właściwego planowania wydatków i dochodów, co pociąga za sobą zaciąganie przez gospodarstwa domowe zobowiązań kredytowych na granicy wydolności ich własnych budżetów domowych.

6186268a67b65b

 

Interesujące, że ocena skłonności do zaciągania zobowiązań kredytowych lekkomyślnie, na granicy zdolności własnego budżetu jest tym wyższa, im młodszy i lepiej wykształcony respondent. Najstarsze grupy wiekowe i najgorzej wykształceni, w porównaniu do grup młodszych i lepiej wykształconych, ok. 2 razy rzadziej uznają, że skłonność taka występuje. Ponadto najsilniej jest deklarowana opinia o występowaniu takiej postawy w przypadku mieszkańców dużych miast. Warto zauważyć również, że osoby już zadłużone i mające duże problemy wskazują raczej na przyczyny losowe takiego stanu. Natomiast osoby bezproblemowo i z małymi problemami obsługujące zobowiązania twierdzą, że w większym lub decydującym stopniu przyczyna leży w lekkomyślnej, nieodpowiedniej zatem postawie wobec zaciągania zobowiązań. – Nie wystarczy odpowiedzialność po stronie biznesu, by zapewnić skuteczną realizację takich celów, jak przeciwdziałanie nadmiernemu zadłużeniu albo niewypłacalności. Istnieje potrzeba  większej odpowiedzialności, wzmocnienia kompetencji etycznych po stronie kredytobiorców. Korzyści z tego osiągną wszyscy konsumenci, także ci chrakteryzujący się właściwymi postawami i rzetelnym podejściem do zaciągania zobowiązań, bowiem stworzona zostanie przestrzeń do zwiększonej konkurencji.  – komentuje Andrzej Roter, Dyrektor Generalny KPF.

 

KREDYTOBRANIE 2.0 CZAS ZACZĄĆ

 

Wbrew obiegowym opiniom, choćby ze względu na koszty nieregularnych należności w swoich portfelach, generowanych tylko przez kredytobiorców, którzy już w momencie zaciągania zobowiązań mają świadomość, iż nie będą mogli ich spłacić, kredytodawcy chcą mieć do czynienia z odpowiedzialnym partnerem. I to właśnie  cel inicjowanej przez KPF kampanii społecznej KREDYTOBRANIE 2.0. DOBRE PRAKTYKI KONSUMENTA. Jej narzędziem jest dokument o tej samej nazwie, którego treść jest  poddawana szerokim konsultacjom społecznym. Zawiera on katalog porad i komentarzy, w bardzo syntetyczny i przystępny sposób objaśniających, jakimi zasadami konsument powinien się kierować przy zaciąganiu zobowiązania kredytowego. To zaś pozwoli uniknąć konsekwencji związanych z nieostrożnym zaciąganiem kredytów. Dokument podkreśla potrzebę racjonalnego, rozważnego, ostrożnego, ale i etycznego podejścia do zaciągania kredytu. Trafił on do  wielu podmiotów, których zadaniem statutowym jest ochrona praw konsumentów, z apelem o włączenie się do kampanii. Do jego udostępniania swoim klientom-kredytobiorcom zapraszani są też przedsiębiorcy. – Podobnie jak Internet dojrzewał do interaktywności – poziomu Web 2.0 i momentu, w którym sami użytkownicy zaczęli tworzyć treść, chcielibyśmy, by to kredytobiorca stał się Kredytobiorcą 2.0, a przez to – dla kredytodawców pełnoprawnym, odpowiedzialnym partnerem, świadomym swych decyzji kredytowych. Proces otwartej, stałej konsultacji, w tym zaproszenie do niej kredytobiorców, ma zapewnić, że również oni aktywnie będą mogli wpływać na treść dokumentu KREDYTOBRANIE 2.0. Stąd nazwa kampanii KPF – wyjaśnia Paweł Rogalski, odpowiedzialny za realizację projektu. Treść poszczególnych zasad, między innymi poprzez konsultacje z interesariuszami rynku finansowego, w tym Komisją Etyki KPF i samymi konsumentami, będzie sukcesywnie aktualizowana i uzupełniana.

 

– W praktyce Komisji Etyki KPF zauważamy, że początkiem wielu trudnych sytuacji na linii konsument – instytucja finansowa jest brak świadomości finansowej po stronie konsumenta oraz pewna jego lekkomyślność. Poprzez KREDYTOBRANIE 2.0 chcielibyśmy udostępnić konsumentom informacje na temat kluczowych zasad bezpieczeństwa postępowania na rynku finansowym oraz ośmielić ich do poszerzania wiedzy na ten temat – mówi Andrzej Mańkowski, przewodniczący KE.

 

Kampania wpisuje się w szereg działań o charakterze life long learning, rekomendowanych już w 2007 roku przez Komisję Europejską. Zakładają one, że edukacja finansowa ze względu na zmieniający się rynek usług finansowych, powinna być postrzegana jako proces ciągły, co umożliwia konsumentom podejmowanie świadomych decyzji, a pośredników motywuje do konstruowania inteligentnych i odpowiedzialnych produktów[1]. Z kolei OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) przedstawiła rekomendacje zasad i dobrych praktyk w tym zakresie, które mogą stać się drogowskazem dla rozwiązań na szczeblu krajowym. Wśród nich znajdujemy m.in. zalecenie, by rządy i interesariusze promowali obiektywną i etyczną edukację finansową – powinna ona stać się dobrą praktyką w działalności instytucji finansowych, poprawiając ich wiarygodność. Do najistotniejszych rekomendacji należy ta, która wskazuje, że edukacja finansowa powinna się koncentrować w szczególności na aspektach związanych z finansami osobistymi, w tym z popadaniem w zadłużenie. – Tylko wtedy, gdy dobrze rozumiemy, z czym się wiąże zaciągnięcie kredytu, możemy bezpiecznie z niego korzystać z pożytkiem dla nas, nie narażając się przy tym na negatywne konsekwencje – mówi Krzysztof Grabowski, Doradca ds. Ładu Korporacyjnego KPF.

 

Realizując ostatni z postulatów OECD, KPF zaprasza organizacje konsumenckie, urzędy, ale również kredytodawców wszystkich sektorów rynku kredytu konsumenckiego i przede wszystkim kredytobiorców, KPF apeluje o zaangażowanie się w akcję KREDYTOBRANIE 2.0. – Zapraszamy do zaangażowania, do wyrażania opinii o aktualnej treści dokumentu KREDYTOBRANIE 2.0., a partnerów biznesowych do jego dystrybucji wśród konsumentów, kredytobiorców – dodaje Rogalski. Zebrane opinie pozwolą stworzyć  jeszcze lepszy dokument, wspierający kompetencje finansowe i etyczne kredytobiorców kredytu konsumenckiego w Polsce, który zostanie ogłoszony przez KPF i Partnerów Społecznych kampanii w trakcie konferencji prasowej 12 listopada.  

 

Źródło: KPF

 


[1] M. Iwanicz-Drozdowska, Edukacja i świadomość finansowa. Doświadczenia i perspektywy, Warszawa 2011.

Oprocentowanie kredytów nadal może przekraczać 12%

Dzięki obniżce stóp procentowych, maksymalny dopuszczalny przez prawo poziom oprocentowania został obniżony z 16% do 12%. Wiele osób zadłużających się w najbliższym czasie może jednak bardzo się zdziwić, gdy zobaczy, że rzeczywista stopa procentowa kredytu wynosi np. 17%. Taka sytuacja nie oznacza wcale łamania prawa przez bank. Jak zauważa Expander, oprocentowanie rzeczywiste uwzględnia bowiem nie tylko odsetki, ale też inne koszty. Te natomiast obecnie nie są w żaden sposób ograniczone.

 

Co to jest RRSO?

RRSO, czyli rzeczywista roczna stopa oprocentowania jest czymś innym niż oprocentowanie (nominalne) kredytu. To drugie decyduje jedynie o wysokości należnych odsetek. RRSO to natomiast coś w rodzaju wskaźnika, który pomaga porównywać różne oferty kredytowe. Na jego poziom ma wpływ nie tylko wysokość odsetek, ale również innych kosztów. Właśnie dlatego może przekroczyć 12%. Takiemu ograniczeniu podlegają bowiem jedynie odsetki. Prowizje i inne opłaty mogą być obecnie dowolnie wysokie. Zdarza się na przykład, że klienci z niezbyt dobrą historią kredytową, otrzymają pożyczkę tylko jeśli zapłacą prowizję sięgającą kilkunastu procent przyznanej kwoty. Taka opłata może spowodować drastyczny wzrost RRSO do niebotycznego poziomu sięgającego np. 50%.

 

Najważniejszą zaletą RRSO jest to, że pozwala porównywać oferty uwzględniając wszystkie koszty kredytu. Warto jednak dodać, że ułatwia również podjęcie decyzji, gdy suma kosztów kredytu różnych ofert jest taka sama, ale ich oprocentowanie i prowizje będą zupełnie inne. Łatwo to zobaczyć gdy porównamy dwa przykładowe kredyty na kwotę 5 000 zł zaciągnięte na pół roku. Jeden z nich ma oprocentowanie wynoszące 12% i wymaga zapłacenia niskiej prowizji w wysokości 1%. Aby uzyskać drugi kredyt, na tą sama kwotę i ten sam okres, trzeba zapłacić 2% prowizji, ale oprocentowanie jest znacznie niższe i wynosi zaledwie 8,62%.

 

Jeśli policzymy ile łącznie trzeba oddać bankowi, to okaże się, że w obu przypadkach suma odsetek i prowizji wynosi dokładnie tyle samo – 226,45 zł. RRSO wskazuje jednak, że bardziej opłacalna jest oferta z niższą prowizją. W jej przypadku dłużej możemy bowiem dysponować pieniędzmi, które w tej drugiej ofercie od razu musimy wydać na wyższą prowizję. Wskaźnik uwzględnia więc nie tylko wysokość ponoszonych kosztów, ale także wartość pieniądza w czasie.

 

Czemu RRSO jest tak wysokie?

Przy okazji warto dodać, że oprocentowanie rzeczywiste przykładowej lepszej oferty wynosi 16,70%. Czemu jest aż tak wysokie? Przyczyn jest kilka. Po pierwsze podwyższa je prowizja. Gdyby jej nie było RRSO wynosiłoby 12,68%, a więc znacznie mniej. Wciąż jednak byłoby wyższe niż 12%. Ta niewielka nadwyżka wynika z tego, że kredyt jest spłacany w ratach. Klient nie może więc przez całe 6 miesięcy cieszyć się pożyczonymi pieniędzmi. Już po miesiącu musi bowiem oddać nie tylko odsetki, ale także niewielką część długu. Wynika to z faktu, że każda rata składa się nie tylko z odsetek, ale także tzw. kapitału. Oprocentowanie rzeczywiste byłoby równe oprocentowaniu kredytu tylko wtedy, gdyby nie było prowizji, a dług byłby spłacany jednorazowo na koniec okresu kredytowania.

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Choć łatwiej o mieszkanie, kredyt pochłania 1/3 dochodu

Większość Polaków zarabia poniżej średniego krajowego wynagrodzenia. Expander policzył więc jak wygląda dostępność mieszkania dla małżonków, którzy otrzymują po 80% przeciętnej pensji. Okazuje się, że jeszcze w 2008 r. w ogóle nie było ich stać na własne mieszkanie. Rata wtedy stanowiłaby bowiem aż 65% ich dochodów. Obecnie mogą już zamieszkać „na swoim”, jednak comiesięczne zobowiązanie pochłania 1/3 ich płacy. W październiku zapewne spadną stopy procentowe, zatem udział ten jeszcze może się zmniejszyć. Z zakupem nie powinni jednak zwlekać zbyt długo, ponieważ od stycznia istotnie wzrośnie obowiązkowy wkład własny.

 

Po publikacji danych GUS-u dotyczących średniego wynagrodzenia wiele osób denerwuje się, że nie zna nikogo, kto otrzymuje tak wysoką pensję. Problem polega bowiem na tym, że średnią zawyżają wysokie wynagrodzenia nielicznych, najlepiej zarabiających. W rezultacie większość Polaków zarabia poniżej przeciętnej. Z tego względu postanowiliśmy sprawdzić jak zmieniała się w ostatnich sześciu latach sytuacja rodziny, w której małżonkowie zarabiają po 80% średniej pensji (w sektorze przedsiębiorstw). Założyliśmy również, że planują zakup mieszkania na rynku wtórnym o powierzchni 50 mkw. oraz że posiadają minimalny (5%) wkład własny. Kredyt chcą zaciągnąć na 25 lat.

 

W 2008 r. kredyt był znacznie większym wydatkiem

Z przeprowadzonych wyliczeń wynika, że w ostatnim czasie ich sytuacja uległa istotnej poprawie. Jeszcze w 2008 r. w ogóle nie było ich stać na mieszkanie. Nieruchomości wtedy były znacznie droższe, a wynagrodzenia niższe. Rata kredytu stanowiłaby wtedy aż 65% ich dochodów, a po jej opłaceniu rodzinie zostałoby jedynie 1 274 zł. Z tej kwoty musieliby jeszcze uregulować czynsz, prąd oraz inne opłaty, a także kupować żywność. Sprostanie temu zadaniu wydaje się mało prawdopodobne. Trzeba jednak dodać, że mogli oni obniżyć ratę zaciągnąć kredyt na dłuższy okres. Wtedy przepisy pozwalały bowiem na udzielanie ich nawet na 50 lat (obecnie max. 35 lat).

 

Obecnie łatwiej z kredytem

Sytuacja takiej rodziny wygląda obecnie znacznie lepiej. Stać ją już na kredyt. Dzięki spadkowi cen mieszkań i niższemu oprocentowaniu znacznie niższa jest rata zobowiązania. Obecnie wynosi 1 534 zł, podczas gdy w 2008 r. aż 2 323 zł. Ponadto ich dochody wzrosły o blisko 850 zł. Niestety na ratę kredytu muszą jednak przeznaczyć znaczną część swoich dochodów – nieco ponad jedną trzecią (34%). Powinno im jednak wystarczyć pieniędzy na życie, bowiem pozostanie do dyspozycji 2 913 zł.

 

Będzie lepiej, ale…

W najbliższym czasie naszej przykładowej rodzinie może być jeszcze łatwiej kupić mieszkanie. Ceny nieruchomości utrzymują się bowiem na stabilnym poziomie. Najprawdopodobniej zostaną natomiast obniżone stopy procentowe, co sprawi, że kredyty będą jeszcze tańsze. Z naszych wyliczeń wynika, że przy założeniu, że wynagrodzenia i ceny mieszkań nie zmienią się, w ich kieszeni może co miesiąc zostawać nawet o 150 zł więcej niż obecnie.

 

Nie powinni jednak zwlekać z zakupem. Ich kredyt stanieje bowiem nawet jeśli zaciągną go już teraz. Tymczasem od przyszłego roku wzrośnie wymagany do uzyskania kredytu wkład własny. Obecnie należy posiadać 5% ceny mieszkania. Od przyszłego roku banki będę wymagać już przynajmniej 10% wkładu. W rezultacie jeśli nasza rodzina chciałby kupić mieszkanie w 2015 r. to będzie musiała zgromadzić dwukrotnie więcej oszczędności. Obecnie potrzebują niecałych 14 000 zł – od stycznia już prawie 28 000 zł.

 

Nie muszą się tym martwić jedynie jeśli są młodzi, chcą kupić pierwsze w życiu mieszkanie, a do tego np. w Łodzi. Jeżeli mają mniej niż 35 lat i zdecydują się na nowe mieszkanie, pieniądze na wkład własny mogą dostać dzięki programowi „Mieszkanie dla młodych” (MdM). Niestety w wielu częściach Polski trudno jest kupić mieszkanie w cenie spełniającej ograniczenia programu. Jednym z wyjątków jest Łódź, w której limit ceny w MdM jest wręcz niższy niż średnia cena jaką trzeba zapłacić.

 

Jak zmieniała się sytuacja małżonków z dochodami po 80% średniej pensji

Okres Miesięczny dochód netto naszej rodziny Oprocentowanie kredytu po jego wypłacie Cena mieszkania(50 mkw.) Rata(przy LTV 95%) Ile pieniędzy zostaje na życie Udział raty w ich dochodzie
Sierpień 2008 3 597 zł 7,73% 324 321 zł 2 323 zł 1 274 zł 65%
Sierpień 2009 3 750 zł 8,43% 306 013 zł 2 327 zł 1 423 zł 62%
Sierpień 2010 3 905 zł 6,37% 323 736 zł 2 052 zł 1 853 zł 53%
Sierpień 2011 4 110 zł 6,20% 314 623 zł 1 962 zł 2 148 zł 48%
Sierpień 2012 4 216 zł 6,58% 290 063 zł 1 874 zł 2 341 zł 44%
Sierpień 2013 4 299 zł 4,65% 279 575 zł 1 499 zł 2 800 zł 35%
Sierpień 2014 4 447 zł 4,87% 279 836 zł 1 534 zł 2 913 zł 34%
Po obniżce stóp
o 0,25 p.p.
4 447 zł 4,62% 279 836 zł 1 496 zł 2 951 zł 34%
Po obniżce stópo 0,50 p.p. 4 447 zł 4,37% 279 836 zł 1 458 zł 2 988 zł 33%
Po obniżce stóp
o 0,75 p.p..
4 447 zł 4,12% 279 836 zł 1 421 zł 3 026 zł 32%
Po obniżce stóp o 1 p.p. 4 447 zł 3,87% 279 836 zł 1 384 zł 3 062 zł 31%
Opracowanie własne Expander Advisors

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk

Expander Advisors

Źródło: Expander

Wraca koniunktura na kredyty gotówkowe?

Gospodarstwa domowe optymistycznie oceniają perspektywy na rynku pracy, a jednocześnie ich przewidywania odnośnie przyszłej sytuacji gospodarczej poprawiają się już czwarty kwartał z rzędu.

Jeśli do tych wniosków z badania „Zaciąganie kredytów i pożyczek gotówkowych w instytucjach finansowych przez polskie gospodarstwa domowe” dołożymy jeszcze ten, który potwierdza, że skłonność do podjęcia finansowych zobowiązań przez gospodarstwa, które takowych nie posiadają, jest najwyższa od 6 lat, można przypuszczać, że chęć do finansowania potrzeb konsumenckich zewnętrznymi środkami przybiera na sile. Raport, stworzony przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych wraz z Instytutem Rozwoju Gospodarczego SGH ujawnia jednak zarazem prawdopodobieństwo pogorszenia spłat zobowiązań na rynku consumer finance.

 

Rośnie ufność konsumencka

Oceny obydwu zjawisk, tzn. perspektyw zatrudnienia i przyszłej sytuacji gospodarczej, mogą być postrzegane jako tworzące tzw. ufność konsumencką, a co za tym idzie – sprzyjać klimatowi zakupowemu i zaspokajaniu potrzeb kredytem gotówkowym lub pożyczką. W przypadku prognoz dotyczących rynku pracy, respondenci wykazują się optymizmem największym od pięciu lat. W połączeniu z przewidywaną przez analityków poprawą w tym zakresie, a także w obszarze wzrostu wynagrodzeń, nie bezpodstawne wydaje się oczekiwanie zwiększenia dostępności kredytu, z drugiej zaś – poprawa jakości portfeli kredytodawców.

Kredyt gotówkowy jest takim narzędziem finansowym, który służy gospodarstwom domowym przede wszystkim do zarządzania płynnością finansową.

 

– Mowa o sytuacji, gdy w budżetach domowych pojawia się utrata lub konieczność podtrzymania płynności w krótkim okresie. Dzieje się to wtedy, kiedy bieżące potrzeby wydatkowe nie bilansują się z dochodami albo w przewidywaniach gospodarstwa domowego nie zostaną zrównoważone z oczekiwanymi wpływami. W porównaniu z deklarowanym popytem na inne niż „gotówkowe” produkty finansowe, chęć posługiwania się kredytem/pożyczką gotówkową znajduje się pod silnym wpływem sytuacji bieżącej– tłumaczy dr Mirosław A. Bieszki, doradca ekonomiczny KPF.

32j0POHTE5gGa_m7bb0ecb8

 

Obecnie co siódme gospodarstwo domowe wykazuje pozytywne nastawienie do zaciągnięcia pożyczki w najbliższym czasie – łącznie 13,2% ankietowanych zadeklarowało, że posiada zobowiązanie tego rodzaju i zamierza zwiększyć zadłużenie oraz, że nie posiada, ale planuje wziąć kredyt gotówkowy. W drugim przypadku takie deklaracje złożyło jedno na dziesięć gospodarstw (10,3%) i jest to najwyższy udział w ciągu ostatnich sześciu lat. Dla porównania w ostatnim kwartale 2013 roku był on aż 3-krotnie niższy.

 

– Wzrost zainteresowania konsumentów kredytami i pożyczkami jest zauważalny już od dłuższego czasu. Poprawa sytuacji gospodarczej w kraju pozwala konsumentom patrzeć optymistycznie na ich przyszłą sytuację finansową, a w konsekwencji – wzmaga chęć konsumowania. To musi sprzyjać rozwojowi kredytów konsumenckich w Polsce. Zjawisko to potwierdzają reakcje instytucji finansowych. Banki ponownie otwierają się na obsługę kredytów gotówkowych i ratalnych, a firmy pożyczkowe nieustannie zwiększają sprzedaż swoich produktów. Taki stan pozwala pozytywnie oceniać perspektywy rozwoju rynku consumer finance w Polsce – oczywiście, pod warunkiem, że sytuacja makroekonomiczna (np. konflikt na Ukrainie) nie wpłynie negatywnie na te tendencje –komentuje Andrzej Reterski z Domu Finansowego QS.

 

Z kolei tych, które mają zobowiązanie gotówkowe i jednocześnie planują zwiększyć jego zakres również przybyło o 1 punkt procentowy – obecnie jest ich 2,9%. Taka sytuacja może zwiastować poprawę koniunktury na rynku consumer finance w najbliższych kilkunastu miesiącach. Niezależnie od tego, że w szczytowym okresie – IV kwartale 2008 roku – aż 5,4% gospodarstw domowych deklarowało gotowość do zaciągania kolejnego zobowiązania finansowego, mimo posiadania już co najmniej jednego.

 

Dotychczasowe doświadczenia dowodzą, że deklaracje składane przez respondentów rzeczywiście przekładają się na poziom aktywności kredytowej w następnych okresach. Dlatego wyniki prezentowane w kolejnych raportach można traktować jako wskaźnik wyprzedzający koniunktury na polskim rynku– przyznaje Krzysztof Opaliński, przewodniczący rady nadzorczej Fines S.A.

 

Warto jednak zauważyć, że odwoływanie się do sytuacji sprzed sześciu-siedmiu lat nie uwzględnia zmian, jakie nastąpiły w nadzorze nad rynkiem finansowym w kontekście wprowadzenia przez regulatora polityk ostrożnościowych i tego, jak się one przełożyły na politykę kredytową poszczególnych instytucji.

 

Z punktu widzenia pośredników i dostawców kredytowych, nadzwyczaj korzystnie przedstawia się statystyka, mówiąca o skłonności do zmniejszania zadłużenia tych osób, które je posiadają. 17,4% respondentów tak określiło swoje nastawienie do zobowiązań gotówkowych wobec przeciętnej 25% dla całego siedmioletniego okresu, w którym badanie jest przez KPF i Instytut Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej prowadzone. Fakt, że co szóste gospodarstwo zamierza redukować swoje zadłużenie można interpretować dwojako: albo wobec własnej niepewnej przyszłości ekonomicznej starają się w ten sposób zabezpieczyć albo dążenie do tego wynika po prostu z harmonogramu spłat ustalonego z kredytodawcą.

 

Problemy z regulowaniem należności

W parze z prognozowanym wzrostem popytu na kredyty gotówkowe nie idzie jakość bieżącej obsługi zobowiązań. Ponad połowa ankietowanych gospodarstw domowych (53%) ma jakiekolwiek problemy z ich regulowaniem. Znamienne, że prognozując spłatę należności w najbliższych 12 miesiącach, nastąpił wzrost odsetka respondentów w dwóch kategoriach: tych, którzy przewidują w ogóle zaprzestanie spłacania zadłużenia i tych, którzy nie wiedzą, co w tym względzie przyniesie przyszłość.

 

Taki stan może sygnalizować kredytodawcom potrzebę dokonania przeglądu portfeli należności kredytowych, warunków udzielania kredytów gotówkowych, a niewykluczone, że także – zwłaszcza w odniesieniu do klientów dopiero aplikujących o pożyczkę – przyjęcia bardziej restrykcyjnych zasad szacowania ich zdolności kredytowej, a zatem i weryfikację modeli scoringowych. – Tworzenie klas ryzyka dla klientów ubiegających się o finansowanie jest efektywnym i popularnym instrumentem zarządzania ryzykiem kredytowym. Bez względu na przyjętą politykę kredytową, apetyt na ryzyko i w szczególności modele scoringowe, informacja na temat kredytobiorcy pochodząca z biura informacji gospodarczej jest aktualnie nieodzownym narzędziem wspierającym procesy decyzyjne u kredytodawców– komentuje Edyta Szymczak, prezes zarządu Rejestru Dłużników ERIF BIG S.A.

 

Raport z badań KPF-IRG SGH stanowi istotne źródło informacji na temat bieżącego stanu koniunktury na rynku consumer finance w Polsce. Jego unikalną cechą jest koncentracja na tych aspektach samooceny gospodarstw domowych, które są wyznacznikiem przyszłego stanu rynku.

 

Źródło: KPF

Kurs franka rośnie, a pomysłów na kredyty wciąż brak

Na dobre skończyły się korzyści z niższej raty kredytu frankowego. Osoby spłacające zadłużenie w CHF wydają zdecydowanie więcej niż zadłużeni w złotych. Na dodatek nie mają szansy na pozbycie się bez strat mieszkań kupionych za walutowy kredyt. Mimo zachęt prezesa NBP pomysłów na rozwiązanie patowej sytuacji nie ma. Tymczasem kurs franka znów zaczął rosnąć.

Podczas marcowego Forum Bankowego prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka zwrócił uwagę bankowcom, że kredyty walutowe są jak społeczna tykająca bomba. Nie dajmy się oszukać, że one nie mają żadnego znaczenia, że ludzie je spłacają, a wy jakoś sobie radzicie z finansowaniem tych kredytów. Nie możemy tak po prostu zostawić tego problemu na najbliższe 20 lat. Usiądźcie między sobą i zaproponujcie jakieś innowacyjne rozwiązanie. To nie jest problem, obok którego powinniśmy przejść obojętnie – cytował PAP prof. Marka Belkę. Na razie nie ma odzewu na prośbę szefa NBP. Tymczasem jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego kredyty w szwajcarskiej walucie po przeliczeniu na złote stanowiły na koniec czerwca niemal 40 proc. całej puli kredytów mieszkaniowych i były warte 133,2 mld zł. Spłaca je ponad pół miliona Polaków. Najwięcej osób zadłużyło się w 2007 i 2008 r., gdy średnie notowania szwajcarskiej waluty wynosiły odpowiednio 2,3 i 2,14 zł.

Sześć lat wcześniej frank był po 2 zł, dziś kosztuje ok. 3,5 zł

Jaki kredyt Pan/Pani wybiera w PLN z ratą 2130 zł czy we franku 1409 zł? – pytali udzielający kredytów mieszkaniowych w połowie 2008 r. klienta, który chciał pożyczyć 300 tys. zł na 30 lat. Dla trzech na czterech pytanych odpowiedź była oczywista, wybierali mniejszą ratę.

Dziś to zadłużony we franku, po przeliczeniu po aktualnym kursie wydaje na ratę opisywanego kredytu 1740 zł (z marżą 1,2 pkt proc.), gdyby spłacał złotowy miałby do oddania 1420 zł (z marżą 1 pkt proc.). Wiele wskazuje na to, że za chwilę nożyce pomiędzy wysokością rat złotowej i frankowej rozszerzą się bardziej. Gdy w Polsce zapowiada się kolejna obniżka stóp procentowych, to o spadku notowań franka od dłuższego już czasu nie ma mowy, a przy znikomej stawce LIBOR-u 3M CHF – 0,022 proc. główne znaczenie dla raty ma właśnie kurs CHF. Tymczasem napięta sytuacja polityczna i gospodarcza na świecie powoduje, że na rynku walutowym robi się coraz bardziej nerwowo. Tygodniowy wykres kursu CHF wygląda jak wspinaczka na szczyt, a notowania franka biją pięciomiesięczne rekordy zbliżając się do kursu 3,5 zł. Tyle ostatnio kosztował CHF w marcu, gdy Rosja zajmowała Krym.

Gdzie się zatrzyma notowanie CHF? Trudno przewidzieć. Z doświadczenia wiadomo jednak, przy jakim kursie franka robi się bardzo nerwowo na rynku kredytowym. Sporo stresu zarówno klienci jak i banki miały na początku sierpnia 2011 r., gdy notowania szwajcarskiego pieniądza przebiły 4 zł. Wówczas banki zaangażowane w frankowe kredyty zaczęły obmyślać awaryjne scenariusze na wypadek masowych problemów ze spłatą kredytów. Na szczęście klienci nie mieli okazji ich przetestować, bo wzrost notowań przyblokowała sprawna ingerencja Szwajcarskiego Banku Narodowego. Jej zwieńczeniem było wyznaczenie we wrześniu 2011 r. parytetu 1,2 franka za 1 euro, którego SNB cały czas broni.

Jakie polscy bankowcy mieli pomysły na kryzys, nie ujawniono. Banki nie kryły jednak, że prawdziwe problemy z obsługą kredytów mogłyby się pojawić przy kursie 4,5 zł. Dla opisywanej przez nas osoby, która rozpoczęła życie z kredytem frankowych od 1409 zł raty (700 CHF), frank po 4,5 zł oznaczałby wzrost raty do 2191 zł (486 CHF).

Za chwilę znikną całe oszczędności z różnicy w ratach

Osoba, która zaciągnęła kredyt w CHF w szczycie popularności szwajcarskiej waluty na 300 tys. zł pożyczyła niecałe 147 tys. CHF. Po 6 latach i dwóch miesiącach spłaty wydała na obsługę prawie 123,1 tys. zł (przy założeniu, że marża wynosi 1,2 proc.). Klient złotowy (z marżą 1 proc.) wydał 124,2 tys. zł. Po spektakularnych oszczędnościach z początkowego okresu nie ma śladu, po dwóch latach spłaty było to grubo ponad 6 tys. zł czyli ok. 15 proc. kwoty wydanej na obsługę. Około 6 tys. zł nadwyżki pozostało też w kieszeni po trzech i czterech latach. Dziś oszczędności klienta frankowego skurczyły się do 1,1 tys. zł i najpóźniej za cztery miesiące znikną.

A może by tak spłacić i zapomnieć?

O szybkim pozbyciu się frankowego problemu nie ma mowy. Zamknięcie kredytu oznacza ogromne straty. Osoba, która w połowie 2008 r. pożyczyła 300 tys. zł na mieszkanie w takiej cenie, kupiła od banku prawie 146,8 tys. CHF po 2 zł i 4 grosze. Dziś pozostało jej do oddania jeszcze blisko 121 tys. CHF, czyli 82 proc. kapitału. Po przeliczeniu tej kwoty po aktualnym kursie sprzedaży CHF, w jednym z aktywnych na rynku kredytów walutowych banku – 3,579 zł, okazuje się, że w złotych powinna zwrócić blisko 433 tys. zł. Jest to prawie o połowę więcej niż pożyczyła w 2008 r. Jeśli mieszkanie, w najlepszym przypadku zachowało cenę, opisywany klient powinien dołożyć do całej operacji z własnej kieszeni 133 tys. zł.

Halina Kochalska

Źródło: Open Finance

Kredytowe eldorado nie będzie trwać wiecznie

Koszt pieniądza na rynku międzybankowym, stanowiący podstawę ustalania oprocentowania kredytów, znajduje się na rekordowo niskim poziomie. To zachęca zaciągania kredytów.

Decyzje w tej sprawie trzeba jednak podejmować rozważnie, bowiem wysokość odsetek może w niedalekiej przyszłości wyraźnie się zwiększyć.

 

Wyjątkowo łagodna polityka pieniężna powoduje, że oficjalne stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego znajdują się na rekordowo niskim poziomie 2,5 proc. już od roku, a cykl ich obniżania rozpoczął się ponad dwa lata temu. Co więcej, rozwój sytuacji w skazuje na coraz większe prawdopodobieństwo, że Rada Polityki Pieniężnej jeszcze bardziej obniży stopy i pozostaną one na niskim poziomie jeszcze przez kilkanaście miesięcy.

 

W ślad za tym maleją rynkowe koszty pieniądza. Stawka 3 miesięczna WIBOR (WIBOR3M), stanowiąca podstawę ustalania przez banki wysokości oprocentowania kredytów sięga 2,64 proc. i wszystko wskazuje na to, że może się jeszcze nieco obniżyć. A w każdym razie będzie się stabilizować na podobnym poziomie jeszcze przez dłuższy czas. W ciągu ostatnich piętnastu miesięcy jej wysokość zmieniała się w bardzo niewielkim stopniu. W maju 2013 r. wynosiła 2,74 proc.

 

Oprocentowanie kredytów konsumpcyjnych i trzymiesięczna stawka WIBOR

iRmc43iGPMfg_m718833db

 

Źródło: NBP.

 

Nic więc dziwnego, że Polacy coraz chętniej sięgają po kredyty. Jak wynika z raportu Biura Informacji Kredytowej, w pierwszym półroczu 2014 r. zaciągnęli ich na rekordowo wysoką kwotę, sięgającą prawie 38 mld zł., a liczba ta dotyczy jedynie kredytów gotówkowych. W przypadku hipotecznych jest znacznie mniejszy, ale i w ich przypadku widać lekką tendencję wzrostową. Oprócz niższych kosztów, do zadłużania skłania nas także widoczna poprawa sytuacji w gospodarce, a w szczególności na rynku pracy.

 

Jednak podejmując decyzje o zaciągnięciu kredytu trzeba brać pod uwagę nie tylko sytuację bieżącą, ale przede wszystkim perspektywy na przyszłość. I to zarówno w odniesieniu do własnej kondycji finansowej i możliwości spłaty zobowiązań, ale także w kontekście zmian warunków rynkowych, między innymi zwiększenia kosztów, związanych z posiadanym lub planowanym kredytem. Wskazana jest tym większa ostrożność, im dłuższy ma być okres spłaty zaciągniętego zobowiązania.

 

Trzeba mieć świadomość, że rynkowy koszt pieniądza, a co za tym idzie, wysokość odsetek, zmienia się w czasie i to nie zawsze w kierunku pożądanym przez kredytobiorcę. W ciągu ostatnich dziesięciu lat stawka WIBOR3M potrafiła w ciągu kilkunastu miesięcy zwiększyć się o połowę, a nawet więcej.

 

Tak było między innymi w latach 2003-2004, gdy podskoczyła z 5,14 do 6,9 proc., czy 2007-2008, gdy zwiększyła się z 4,24 do 6,85 proc. Nawet w znacznie spokojniejszym na rynkach finansowych okresie ostatnich czterech lat, zanotowano jej wzrost z 3,81 proc. w sierpniu 2010 r. do 5,13 proc. w połowie 2012 r. Takie zmiany powodują oczywiście odczuwalny wzrost obciążeń związanych ze spłatą kredytu. Warto więc taki scenariusz brać pod uwagę w kredytowych kalkulacjach, szczególnie jeśli zobowiązanie zaciągamy na dłuższy czas.

 

Roman Przasnyski, Open Finance

Źródło: Open Finance

Alternatywa dla chwilówek online. Pożyczki długoterminowe w sieci

Profi Credit, jako jedna z pierwszych w Polsce firm udzielających pożyczek średnioterminowych wprowadza internetowy system sprzedaży swoich produktów. Wystarczy wypełnić prosty formularz online, aby w krótkim czasie otrzymać środki na konto.

Od pewnego czasu na polskim rynku dużą popularnością cieszą się pożyczki online. Większość firm stawiających na sprzedaż internetową oferuje klientom tzw. „chwilówki”, czyli pożyczki na niskie kwoty (najczęściej nieprzekraczające 1500 zł) ze stosunkowo krótkim, bo najczęściej nieprzekraczającym dwóch miesięcy, okresem kredytowania. Spółka Profi Credit Poland, jako jedna z pierwszych instytucji pozabankowych w Polsce oddała do dyspozycji klientów internetowy system sprzedaży pożyczek na okres do 24 miesięcy. Za pośrednictwem tego kanału sprzedaży wnioskodawca może otrzymać od Spółki kwotę do 4000 złotych. System rozpatrywania wniosków został w pełni zautomatyzowany – ocena zdolności kredytowej klienta trwa zwykle kilkanaście sekund. Dzięki temu, środki mogą trafić na konto klienta w znacznie krótszym czasie niż w przypadku standardowego procesu sprzedaży.

 

– Naszym klientom zwykle bardzo zależy na czasie. To, jak szybko otrzymają gotówkę stanowi kluczowe kryterium wyboru pożyczkodawcy. Wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom uruchomiliśmy system sprzedaży pożyczek online. Pozwoliło to znacznie przyspieszyć proces przyznawania środków. Oferta stanowi atrakcyjną alternatywę dla tzw. „chwilówek”, a podsumowanie sześciu miesięcy sprzedaży w tym kanale dowodzi, iż cieszy się dużym zainteresowaniem– mówi Jarosław Czulak, Dyrektor Działu Marketingu, Profi Credit Poland.

 

Ponadto Profi Credit uruchomiło dla swoich klientów specjalny panel, dzięki któremu, po zalogowaniu mogą oni w każdej chwili sprawdzić, ile rat pozostało im do spłacenia, uzyskać wgląd do planu spłaty pożyczki i na bieżąco kontrolować wszystkie kwestie związane z zaciągniętym zobowiązaniem.

 

– Stawiamy na transparentność oferty. Zasady udzielania pożyczek, zarówno online, jak i w oddziałach, są przejrzyste i klarowne. Zależy nam, by klienci mieli stały, wygodny dostęp do wszelkich informacji związanych ze swoimi finansami. Mają dzięki temu większy komfort i łatwiej im spłacać raty w terminie –wyjaśnia Jarosław Czulak.

 Źródło: Profi Credit

Wakacje na kredyt: jeśli musisz, wybierz mądrze

Banki chętnie podsuną swoją ofertę jeśli tylko potrzeba wakacyjnego wyjazdu wygrywa z brakiem oszczędności na jego sfinansowanie. Pomagamy więc wybrać najlepszy sposób wśród nich.

 

Choć sposobów na sfinansowanie wakacji pieniędzmi banku jest kilka, to żaden z nich nie należy do przesadnie tanich. Jednak podczas wyboru oprócz ceny należy uwzględnić także dodatkowe cechy. Być może na ostateczną decyzję wpłyną także kwestie pozafinansowe, jak sztywny harmonogram spłaty lub wręcz odwrotnie, dowolność w regulowaniu zobowiązań.

 

Najbardziej popularnym rozwiązaniem, w przypadku finansowania urlopu nie swoimi pieniędzmi, jest kredyt gotówkowy. Zwykle jest to rozwiązanie najdroższe, ponieważ średnio (według danych Narodowego Banku Polskiego) jest on oprocentowany na 13,6 proc. w skali roku, a po doliczeniu dodatkowych opłat rzeczywista stopa sięga aż 20,3 proc. Pożyczając więc 5 tys. zł na rok, przy 2,5-proc. prowizji, trzeba będzie płacić raty po 459 zł. Wycieczka taka będzie zatem o 510 zł droższa, tyle wyniesie bowiem całkowity koszt kredytu.

 

Nierzadko zdarza się, że wizyta w banku jest zbędna, ponieważ biura podróży prowadzą także sprzedaż ratalną. Należy liczyć się jednak z tym, że zwykle jest to rozwiązanie droższe od klasycznej pożyczki gotówkowej. Na tzw. „raty zero procent” w przypadku biur podróży liczyć można niezwykle rzadko. A jeśli już się trafiają, najczęściej okazuje się, że po doliczeniu dodatkowych kosztów (najczęściej jest to ubezpieczenie) wcale nie jest to rozwiązanie darmowe.

 

Drugi sposób na pozyskanie dodatkowych środków to kredyt odnawialny w rachunku bieżącym. Zwykle jest to rozwiązanie tańsze, a dla wielu osób także i wygodniejsze. Przeciętne oprocentowanie limitu w koncie wynosi 10,9 proc. w skali roku. Należy liczyć się także z dodatkową prowizją za jego przyznanie (zwykle 2-3 proc.), która pobierana jest co 12 miesięcy, jeśli kredyt wcześniej nie zostanie spłacony, a umowa rozwiązana. Oprócz zwyczajowo niższej ceny limit w rachunku ma dwie dodatkowe zalety. Każdorazowy wpływ na konto zmniejsza saldo zadłużenia przez co bank nalicza niższe odsetki. Ponadto kredyt taki może być spłacany dowolnie, nie ma on ustalonego harmonogramu co daje znacznie większą swobodę. Jednak w przypadku osób niezdyscyplinowanych taka forma zadłużenia może okazać się przekleństwem, ponieważ po kilku miesiącach spłaty pojawić się może pokusa ponownego skorzystania ze środków lub zaprzestania spłaty powodując jednocześnie przedłużenie kredytu na kolejny rok. Oczywiście w zamian za kilkuprocentową prowizję. Wówczas takie kredyt może okazać się nawet droższy od pożyczki gotówkowej.

 

W wielu przypadkach najbardziej rozsądnym rozwiązaniem może okazać się opłacenie wycieczki kartą kredytową. Bank nie pobierze żadnych odsetek, jeśli zadłużenie zostanie spłacone w ciągu półtora miesiąca. Jest to więc rozwiązanie korzystne dla osób spodziewających się przypływu większej gotówki w krótkim czasie od zakupu wycieczki. Brak spłaty zadłużenia przed upływem okresu bezodsetkowego wiązać się będzie natomiast z koniecznością zapłaty niemałych odsetek. Wprawdzie średnie oprocentowanie wynosi w przypadku kart kredytowych 12,6 proc., ale dla najbardziej popularnych kart nierzadko sięga ono nawet maksymalnego limitu (aktualnie 16 proc.).

 

W wielu bankach istnieje dodatkowo możliwość rozłożenia zakupów opłaconych kartą kredytową na raty. Wówczas w ramach przyznanego limitu kredytowego uruchamiane jest coś na wzór typowego kredytu gotówkowego, który jest oprocentowany niżej niż normalne zadłużenie na karcie lub pożyczka. Należy się jednak liczyć z częstym brakiem możliwości zapłacenia kartą. Pośrednicy oferujący wycieczki niechętnie akceptują plastikowy pieniądz odkąd po upadłości kilku biur podróży klienci masowo zaczęli korzystać z procedury obciążenia zwrotnego, w ramach której poszkodowanym trzeba było zwracać wpłacone środki. Co prawda ustalono nowe warunki płatności kartami dla rynku turystycznego (najpierw poszkodowani klienci muszą zgłosić się do Urzędu Marszałkowskiego), ale wciąż wielu pośredników nie przywróciło możliwości opłacania kartami.

 

Na koniec nie powinno zabraknąć także najbardziej oczywistej sugestii. Przy braku oszczędności warto pomyśleć o skromniejszych wakacjach lub zrezygnowaniu z nich na koszt już tych przyszłorocznych. Rachunek jest bowiem prosty, wystarczy oszczędzać po 412 zł co miesiąc, aby na koncie oszczędnościowym (3 proc. w skali roku) uzbierać po roku 5 tys. zł. Gdyby dziś pożyczyć te pieniądze od banku, przez kolejny rok raty będą wyższe przynajmniej o 50 zł.

 Michał Sadrak

Źródło: Open Finance

Co z ratami kredytów po decyzji RPP?

Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych. Zdaniem części ekonomistów na podwyżkę możemy poczekać jeszcze nawet rok. Pojawiają się nawet głosy o pewnym prawdopodobieństwie kolejnej obniżki. Wygląda więc na to, że niskimi ratami będziemy cieszyli się jeszcze przez jakiś czas. Expander zwraca jednak uwagę, aby nie przejadać tych oszczędności. Stopy procentowe nie zostaną na tak niskim poziomie na zawsze.

Po ubiegłorocznych spadkach wysokości rat kredytów hipotecznych, mogliśmy w ostatnim czasie zaobserwować ich powolny wzrost. Zjawisko to dotyczy kredytów nowo udzielanych, a nie tych spłacanych już od kilku lat. Na poziom ich oprocentowania i rat wpływa bowiem nie tylko wysokość stóp procentowych, ale także marże ustalane przez banki. Te natomiast w ostatnim czasie rosły.

Obecnie średnia marża kredytu z wkładem własnym w wysokości 25%, wynosi 1,73%. Tymczasem dwa lata temu było to 1,42%. Marże są więc wyższe, ale trzeba zauważyć, że ich poziom nadal nie jest wysoki. Należy bowiem przypomnieć, że w latach 2009-2010 udzielano więcej kredytów niż obecnie, a ich średnie marże przekraczały w tamtym czasie 2%.

Przyjrzyjmy się wysokości rat. Obecnie, przy kredycie na kwotę 300 000 zł, udzielonym na 30 lat, wynosi ona około 1 510 zł. Na początku 2009 r. miesięcznie płaciliśmy natomiast aż 2 252 zł. Od tego czasu raty zmniejszyły się więc aż o jedną trzecią. Stało się tak ponieważ średnie oprocentowanie kredytów spadło z 8,24% do 4,45%. Gdy jednak spojrzymy na to, co dzieje się z ratami w ostatnich miesiącach, zauważymy ich powolny wzrost, czego przyczyną są wspomniane już podwyżki marż wprowadzane przez banki.

Wzrost rat może przyspieszyć w przyszłym roku

 W ostatnim czasie raty rosły powoli, gdyż podwyżki marż były stosunkowo niewielkie. W przeciągu ostatnich dwóch lat ich wzrost wyniósł łącznie 0,31 pkt. proc (z 1,42% do 1,73%). Tymczasem gdy RPP zdecyduje o podniesieniu stóp procentowych, już pierwsza podwyżka wyniesie zapewne 0,25 pkt. proc. Warto zauważyć, że w czasie całej ostatniej serii podwyżek stopy wzrosły łącznie o 1,25 pkt. proc. Gdyby tak samo było i tym razem, to oprocentowanie z obecnego poziomu 4,45% wzrosłoby do 5,70%. Rata wzrosłaby natomiast z 1 510 zł do 1 740 zł.

Warto więc korzystać z okresu niskich rat i odkładać część zaoszczędzonych pieniędzy na przyszłość. Stopy procentowe nie pozostaną bowiem wiecznie na tak niskim poziomie. Zapewne zaczną rosnąć już w przyszłym roku. Co więcej, stawka WIBOR, od której zależy oprocentowanie kredytów hipotecznych, może rosnąć jeszcze nawet w tym roku. Reaguje ona bowiem zwykle z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem na możliwe decyzje RPP.

A może raty jeszcze spadną?

 Na koniec należy jednak wspomnieć, że niektórzy eksperci wskazują na jeszcze inny, mniej prawdopodobny, scenariusz mówiący o kolejnej obniżce stóp. Mogłoby do tego dojść gdyby kondycja gospodarki osłabła, a inflacja pozostałaby na bardzo niskim poziomie. Wtedy RPP mogłaby zdecydować o obniżce stóp o 0,25 pkt. proc., co oczywiście przełożyłoby się na oprocentowanie kredytów i raty. Średnie oprocentowanie osiągnęłoby wtedy rekordowo niski poziom 4,20%. Rata spadłaby z obecnego poziomu 1 510 zł do 1 467 zł.

 

Oprocentowanie i raty kredytów hipotecznych

 

Okres

Oprocentowanie

Rata

sty 2009

8,24%

2 252 zł

sty 2010

6,86%

1 968 zł

sty 2011

5,67%

1 736 zł

sty 2012

6,37%

1 871 zł

sty 2013

5,79%

1 758 zł

sty 2014

4,35%

1 494 zł

maj 2014

4,45%

1 510 zł

Po podwyżce o 0,25 pkt. proc.

4,70%

1 555 zł

Po serii podwyżek o 1,25 pkt. proc.

5,70%

1 740 zł

Po obniżce stóp o 0,25 pkt. proc.

4,20%

1 466 zł

Opracowanie: Expander Advisors

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Regulacja sektora pożyczkowego – najpopularniejsze pożyczki pozostaną na rynku. Mniejsza rentowność niektórych produktów

Planowana regulacja sektora pożyczkowego w minimalny sposób zaburzy aktualne funkcjonowanie tego rynku wynika z opublikowanego przez firmę doradczą PwC raportu na temat oceny wybranych skutków tej regulacji. Celem przeprowadzonego badania była przede wszystkim ocena, jaki wpływ może mieć na ten sektor wprowadzenie limitów na maksymalne koszty pozaodsetkowe, które ponosi klient.  

Zmiana regulacyjna przygotowana przez Ministerstwo Finansów ma na celu z jednej strony ograniczenie nadmiernych kosztów ponoszonych przez niektórych klientów firm pożyczkowych, a z drugiej – minimalną ingerencję w strukturę samego rynku i w działalność firm pożyczkowych. Zmniejszy się jednak rentowność niektórych produktów, natomiast być może usługi pożyczkowe staną się tańsze dla konsumentów.

W raporcie PwC skupiono się przede wszystkim na zbadaniu zależności między ograniczeniem maksymalnych kosztów a dostępnością i konkurencyjnością oferty pożyczkowej dla konsumenta.

Główne wnioski z przeprowadzonego badania:

1. Planowana regulacja – wprowadzając zależności pomiędzy terminem zapadalności udzielanej pożyczki a jej maksymalnymi kosztami – odzwierciedla, po pierwsze, rzeczywistą strukturę kosztów pożyczek z punktu widzenia firm, a po drugie – rzeczywistą strukturę aktualnych kosztów ponoszonych przez klientów. W swym zamyśle skonstruowana została w sposób minimalnie zaburzający aktualne funkcjonowanie rynku. Jest to zdecydowana zaleta tego podejścia.

2. Proponowane wysokości maksymalnych progów kosztów pozaodsetkowych mogą ograniczyć przede wszystkim ofertę pożyczek o niewielkiej wartości (do 500 PLN) udzielanych na bardzo krótki okres (do 3 miesięcy).

3. Przeprowadzone kalkulacje wskazują, że z rynku mogą zostać wycofane pożyczki, które w tej chwili odpowiadają za ok. 14% oferty (wg liczby zawieranych umów). Równocześnie przeprowadzona analiza dowodzi, że obecnie część z tych produktów jest nierentowna, natomiast z rożnych względów nadal pozostaje w ofercie firm pożyczkowych.

4. Jest mało prawdopodobne, aby firmy pożyczkowe niezależnie od segmentu, w którym działają, zrezygnowały z udzielania najpopularniejszych pożyczek w kwotach ok. 1000 PLN na okres do 18 miesięcy, choć proponowana regulacja obniży ich rentowność.

5. Zmiana regulacyjna może spowodować, że część rynku przesunie się z segmentu tradycyjnego do segmentu online, charakteryzującego się niższymi kosztami stałymi działalności.

6. Ograniczenie dostępności pożyczek najniższych i udzielanych na najkrótszy okres spłaty wpłynie na sytuację dwóch skrajnych grup pożyczkobiorców:

–  klientów młodszych, lepiej wykształconych i lepiej oceniających własną sytuację finansową, którzy na skutek regulacji zasilą segment online lub skorzystają z oferty sektora bankowego.

–  klientów gorzej wykształconych i źle oceniających własną sytuację finansową, którzy mogą odczuć ograniczenie podaży pożyczek najniższych – ta grupa będzie zmuszona do rezygnacji z zadłużania się lub będzie korzystać z pożyczek o wyższej wartości rozłożonych na dłuższy okres spłaty lub zwróci się do innych źródeł pozyskania środków finansowych.

7. Z racji niewielkiego rozmiaru rynku pożyczkowego w ogóle, a także ze względu na ograniczony wpływ, jaki proponowana regulacja będzie miała na ten rynek, wpływ zmian na całą gospodarkę oraz na finanse publiczne nie będzie znaczący.

Podsumowując, jeżeli chodzi o konkurencyjność w branży, proponowana regulacja w niewielkim stopniu będzie miała wpływ zarówno na firmy z segmentu tradycyjnego (sprzedaż głównie kanałami tradycyjnymi – wizyta w domu lub placówka), jak i online (sprzedaż usług kanałami elektronicznymi, w tym przez Internet). Jednocześnie jest mało prawdopodobne, aby firmy pożyczkowe niezależnie od segmentu, na którym działają, zrezygnowały z udzielania najpopularniejszych pożyczek w kwotach ok. 1000 PLN na okres do 18 miesięcy, choć proponowana regulacja może obniżyć ich rentowność.

Zmiana regulacyjna może także spowodować, że część firm przesunie się z segmentu tradycyjnego do segmentu online, charakteryzującego się niższymi kosztami stałymi działalności. Równocześnie taka tendencja jest widoczna już teraz, co wynika z niższych kosztów działalności w segmencie online.

Źródło: PwC

Czego nie powinien robić windykator?

Kilka tygodni temu rząd przyjął nowe założenia do ustawy antylichwiarskiej, które mają bardziej zabezpieczyć interesy osób decydujących się na pożyczki tzw. ”chwilówki”. Jednak zanim nowe regulacje zaczną obowiązywać, warto posiadać wiedzę, jak obronić się przed windykatorami, którym podmioty udzielające takich pożyczek sprzedają złe długi.

Przede wszystkim osoba zadłużona powinna zostać powiadomiona o zmianie wierzyciela, co oznacza, że od teraz będzie się z nią kontaktować windykator, a nie instytucja pożyczkowa. Po drugie windykator ma zawężone pole działania. Oznacza to, że nie może nachodzić nas w domu, obrażać, zastraszać ani grozić przejęciem własności. Jedyną osobą, która może wejść do domu dłużnika bez jego akceptacji jest komornik z prawomocnym wyrokiem sądu, który ma ze sobą.

Innym postępowaniem, jakiego nie może dopuścić się windykator jest rozmowa o dłużniku z jego pracodawcą, przyjaciółmi lub znajomymi. Nie może także żądać numeru jego rachunku bankowego czy oszczędnościowego, straszyć wpisem do rejestru dłużników lub zawiadomieniem służb policyjnych o przestępstwie.

Warto wiedzieć, że pisma, w których windykator wysnuwa groźbę egzekucji majątku nie posiadają mocy prawnej. Postępowanie egzekucyjne może rozpocząć się wyłącznie na wniosek komornika na podstawie prawomocnego wyroku sądowego.

Jak efektywnie bronić się przed nadgorliwym windykatorem? Dobrze jest rejestrować wszystkie przeprowadzone z nim rozmowy. Potrzebne jest jednak wcześniejsze uprzedzenie o tym zamiarze. Gdy prośby o zaprzestanie nękania telefonami, SMSami i wezwaniami nie przyniosą pożądanego skutku, należy zawiadomić policję lub w prokuraturze złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Ponadto można również złożyć doniesienie o nieetycznym działaniu windykatora do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl