Archiwa blogu

Oto najlepsze miejsca pracy na świecie

Great Place to Work ogłosił po raz czwarty listę Najlepszych Międzynarodowych Miejsc Pracy na świecie. Trzy pierwsze miejsca zajmują firmy z sektora IT: Google, SAS Institute i NetApp. Te same firmy i dokładnie w tej samej kolejności otwierały także ubiegłoroczną listę TOP 25 na świecie. Potwierdza to wnioski płynące z analiz prowadzonych przez Great Place to Work: najlepsi stają się wciąż jeszcze lepsi.

 

I tym razem, podobnie jak to miało miejsce przy ogłoszeniu listy europejskiej, dostrzeżone zostały świetne wyniki Polski, która zanotowała najwyższy, bo aż 18 procentowy wzrost wskaźnika Trust Index, obrazującego kluczowy dla finalnej oceny organizacji poziom zaufania pracowników do firmy.

 

Tegoroczną listę Top 25 na świecie, zdominowały firmy z sektora IT – stanowiły 36% laureatów. Drugą silnie reprezentowaną branżą była produkcja i wytwarzanie (28%). Usługi finansowe oraz sektor hotele i restauracje wprowadziły na listę po 3 firmy, co przekłada się na 12 procentowy udział każdej z tych branż. W tym roku na liście najlepszych z najlepszych nie pojawiła się natomiast żadna firma z sektora farmaceutycznego.

Lp. Firma Sektor
1. Google Technologie informatyczne
2. SAS Institute Technologie informatyczne
3. NetApp Technologie informatyczne
4. W.L. Gore & Associates Wytwarzanie i produkcja
5. Belcorp Handel detaliczny
6. Microsoft Technologie informatyczne
7. Marriott Hotele i restauracje
8. Monsanto Wytwarzanie i produkcja
9. Cisco Technologie informatyczne
10. American Express Usługi finansowe i ubezpieczenia
11. Scotiabank Usługi finansowe i ubezpieczenia
12. S.C. Johnson Wytwarzanie i produkcja
13. Autodesk Technologie informatyczne
14. Telefonica Telekomunikacja
15. National Instruments Wytwarzanie i produkcja
16. Fedex Corporation Transport
17. Atento Technologie informatyczne
18. EMC Technologie informatyczne
19. Daimler Usługi finansowe i ubezpieczenia
20. Diageo Wytwarzanie i produkcja
21. Hyatt Hotele i restauracje
22. Mars Wytwarzanie i produkcja
23. Accor Hotele i restauracje
24. eBay Technologie informatyczne
25. The Coca-Cola Company Wytwarzanie i produkcja

25 Najlepszych Miejsc Pracy na świecie wybieranych jest spośród ponad 6 200 firm – laureatów konkursu Great Place to Work w około 50 krajach, w których działa Instytut. Razem firmy te zatrudniają ponad 11,5 miliona pracowników, co czyni coroczne badanie Great Place to Work największym tego typu badaniem na świecie.

 

Stworzyć wspaniałe miejsce pracy w skali kraju i uzyskać miejsce na krajowej liście Najlepszych Miejsc Pracy to dla każdej firmy duże osiągnięcie. Trafić do światowej czołówki 25 najlepszych z najlepszych oznacza sprostać znacznie większemu wyzwaniu. Światową listę TOP 25 tworzą firmy, którym udało się zakwalifikować na listę Najlepszych Miejsc Pracy w co najmniej 5 krajach, zatrudniają na świecie ponad 5 tysięcy pracowników, z których co najmniej 40% pracuje poza krajem, w którym firma ma siedzibę główną.

 

Tegorocznym zwycięzcą pod względem wprowadzenia największej liczby firm na Listę TOP 25 jest Meksyk: aż 20 firm znalazło się na liście m.in. dzięki wynikom ich meksykańskich oddziałów. Dobrym wynikiem może się także pochwalić Brazylia (13 firm na liście) oraz Indie, Niemcy, Ameryka Środkowa, USA, Hiszpania i Wielka Brytania – każdy z tych krajów, w tym Ameryka Środkowa jako cały region, reprezentowany jest na Liście przez 12 firm. Polsce, dzięki wynikom rodzimych oddziałów, udało się przyczynić do sukcesu 6 międzynarodowych firm. Są to SAS Institute, Microsoft, S.C. Johnson, EMC, Daimler, Mars.

 

 

Badania jakości miejsc pracy prowadzone są przez Instytut Great Place to Work od ponad 25 lat w blisko 50 krajach na świecie. Badanie składa się z dwóch modułów: audytu kultury organizacji (Culture Audit) oraz ankiety pracowniczej (wskaźnik zaufania w firmie, Trust Index). O pozycji danej firmy na Liście decyduje łączna ocena obu aspektów, ale wyniki ankiety pracowniczej stanowią aż 2/3 końcowej oceny. Kluczowy dla badania Great Place to Work Trust Index wyliczany jest na podstawie odpowiedzi pracowników na 58 pytań.

 

Źródło: Informacja prasowa

Wysokości wynagrodzeń menedżerów spółek z udziałem Skarbu Państwa będą jawne

Ministerstwo Skarbu Państwa przygotowało założenia do nowej ustawy o nadzorze i uprawnieniach. Proponowane przepisy dotyczą członków zarządów i rad nadzorczych spółek, w których ponad 50 procentowy udział należy do Skarbu Państwa.

Treść projektu jest rewolucyjna. Jego założenia określają bowiem brak ograniczeń w wysokości zarobków. Obecnie menedżer takiej spółki może zarabiać miesięcznie nawet 24 tys. zł. Z tego powodu wiele spółek omija te zapisy zawierając umowy cywilnoprawne.

Szczegółowy katalog podmiotów objętych nowymi przepisami zostanie wydany w oddzielnym rozporządzeniu. Nie ma jeszcze jednoznacznej decyzji, czy menedżerowie będą zatrudniani na podstawie umowy o pracę, czy umów cywilnoprawnych. Resort skarbu państwa jeszcze nie wydał oświadczenia w tej sprawie. Potwierdza jednak, że projekt nowych założeń trafił już do Rządowego Centrum Legislacji.

W swoich założeniach MSP zawarło również propozycję obniżenia wysokości odpraw. Według nowej procedury będą one przysługiwać tylko tym, którzy przejdą na emeryturę lub rentę lub miejsce pracy zostanie zlikwidowane.

W projekcie znalazł się również zapis o jawności informacji dotyczących wysokości płacy członków rad nadzorczych i zarządów oraz o tworzeniu regulaminów wynagradzania w spółkach. Te informacje wraz ze stosownymi dokumentami źródłowymi byłby ujawniane w Biuletynie Informacji Publicznej. Resort chce także zmian w ustawie o ograniczaniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Chodzi głównie o objęcie przepisami o obowiązku składania oświadczeń majątkowych osób będących w spółkach prezesami, wiceprezesami i członkami zarządu.

Według niektórych ekspertów i menedżerów tzw. „ustawa kominowa” potrzebuje zmian i popierają oni prorynkowość oraz jawność rozwiązań, jednak są oni przeciwni publicznemu informowaniu o wysokości zarobków menedżerów.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Praca marzeń według Polaka

O jakiej pracy marzą Polacy? Pełnej wyzwań, pozbawionej stresu, a może z wysokimi zarobkami? Z badań przeprowadzonych przez serwis pracy Praca.pl wynika, że najważniejsze dla Polaków jest stabilne zatrudnienie. Dla prawie 1/3 badanych pewność posiadania pracy wystarczy, by praca stała się tą wymarzoną.

 

Jaka praca marzy się Polakowi?

 

Z ankiety przeprowadzonej przez serwis pracy Praca.pl dotyczącej oczekiwań Polaków w zakresie wymarzonej pracy wyłania się dość klasyczny obraz idealnej pracy. Prawie co trzeci badany (30%) wskazał stabilność zatrudnienia jako najważniejszy element pracy zgodnej z własnymi pragnieniami. Co czwarty (26%) oczekuje od pracy marzeń wysokiego wynagrodzenia. Dla 22% Polaków w takiej pracy najbardziej istotne jest to, by mieć poczucie sensu tego co się robi, a 18% po prostu marzy o pracy bez nadmiernego stresu.

 

Praca wartością samą w sobie?

 

Przyzwoite pieniądze i stałe zatrudnienie to czynniki najważniejsze dla ponad połowy rodaków. Czyżby praca w sama w sobie była dla nas wartością? Źródła tego, że dla tak dużej rzeczy Polaków obrazem pracy marzeń jest zaspokojenie podstawowych czynników higieny pracy należy upatrywać w samym rynku pracy i psychologii człowieka. Jeśli jesteśmy głodni, to nie marzymy o foie gras czy krewetkach – wystarczy nam swojska kiełbasa i chleb. Trudno myśleć o wyzwaniach, prestiżu czy robieniu niezwykłych rzeczy w sytuacji, w której nie wiemy czy nie zostaniemy za miesiąc zwolnieni i czy wystarczy nam do pierwszego. Obraz wymarzonej pracy Polaka, który zbadał serwis Praca.pl to zatem przede wszystkim to, czego nam na co dzień w pracy brakuje. Niskie zarobki, niestabilne formy umowy czy duży poziom stresu w pracy nie pozwalają snuć marzeń i planów o arcyciekawej i dającej wewnętrzną satysfakcję pracy.

 

Rób to co kochasz, a nie będziesz czuł, że pracujesz!

 

Dla co piątego Polaka najważniejszym elementem wymarzonej pracy jest poczucie sensu tego, co robi. Z badań na temat wpływu poczucia znaczenia wykonywanej pracy na samopoczucie (Amy Wrzesniewski, Yale University) wynika, że to zdrowe podejście. Osoby, które mają poczucie tego, że to co robią na co dzień jest istotne, rzadziej chorują, łatwiej angażują się w pracę i są mniej chętne do jej zmiany. Często winą za to, że pracownik nie widzi sensu swojej pracy można obarczyć menedżerów, którzy nie poświęcają wystarczającej ilości czasu na to, by wyjaśnić pracownikowi, po co wykonuje określone zadania i dlaczego mają one znaczenie dla innych i dla całej organizacji. Tymczasem danie pracownikowi szansy na to, by zrozumiał, po co robi pewne rzeczy w określony sposób pozwala nie tylko poprawić zadowolenie z pracy, ale również całościową efektywność pracy.

 

 

Za problem z odnalezieniem poczucia sensu w swojej pracy winni są też nierzadko pracownicy, którzy nie próbują dostrzec plusów, jakie niosą wykonywane przez nich obowiązki – zarówno dla nich jak i dla innych. Tymczasem każda praca – nie tylko chirurga czy strażaka – może mieć głębokie znaczenie dla osoby, która ją wykonuje. Paweł Branecki – Lider Sekcji Call Center Kredyt Inkaso SA, zajmującej się między innymi windykacją należności, tak opisuje powody, dla których ceni swoją pracę: W mojej pracy sens daje pomoc drugiemu człowiekowi. Fakt, że mogę doradzić, pomóc w znalezieniu rozwiązania problemów finansowych. Krótka rozmowa jest czasami początkiem życia bez długów, pozwala zmienić życie wielu ludzi na lepsze.

 

Prestiż i wyzwania najmniej ważne

 

Z ankiety przeprowadzonej przez serwis pracy Praca.pl wynika, że prestiż i wyzwania to elementy, które w pracy naszych marzeń liczą się najmniej – wskazało na nie jedynie po 2% ankietowanych. Jest to o tyle ciekawe, że chęć zwiększenia kompetencji i zdobycie nowych doświadczeń to jedne z najczęstszych powodów jakie podają na rozmowie kwalifikacyjnej kandydaci pytani o motywację do zmiany pracy. Fakt, iż wyzwania w pracy okazują się dla większości mniej znaczące niż większe pieniądze czy umowa o pracę, a jednocześnie to właśnie nowe możliwości są wskazywane jako motywator zmiany pracy wynika przede wszystkim z tego, że na rozmowie kwalifikacyjnej kandydaci starają się zbudować wizerunek osoby ambitnej i zaangażowanej. W Polsce niechętnie mówimy o pieniądzach, zatem proste stwierdzenie „chcę zmienić pracę, bo chcę więcej zarabiać” wydaje się kandydatom nie na miejscu. Podobnie jest ze stabilną pracą. Gdzieś w środku czujemy, że umowa o pracę i pewność zatrudnienia to elementy, które powinny być standardem na rynku pracy. Niestety nie są  i w efekcie stają się dla kandydatów św. Graalem. – komentuje prezes Praca.pl Krzysztof Kirejczyk.

 

Praca marzeń w Polsce i na świecie

 

W Polsce najważniejszymi elementami pracy marzeń – jak wynika z ankiety Praca.pl – jest stabilne zatrudnienie, wysokie wynagrodzenie i poczucie sensu wykonywanej pracy. A jak to wygląda w innych krajach? W Wielkiej Brytanii w badaniach przeprowadzonych przez serwis LinkedIn aż 70% badanych odpowiedziało, że najważniejszym elementem pracy jest dla nich zadowolenie z tego, co robią. Wynagrodzenie znalazło się na trzecim miejscu, zaraz za „pomaganiem innym”. Na pocieszenie wszystkich Polaków, którzy czują, że ich praca nie jest (jeszcze) pracą idealną, warto przytoczyć inne badania LinkedIn, z których wynika, że tylko około 30% Amerykanów, Kanadyjczyków i Australijczyków uważa, że posiada wymarzoną pracę. Nieco lepiej sytuacja wygląda w Indonezji (42% badanych jest zadowolonych ze swojej pracy), za to zaledwie co piąty Brytyjczyk uważa, że udało mu się zdobyć pracę marzeń.

 

Źródło: Praca.pl

Rynek nieruchomości: grzechy główne deregulacji

Najnowszy sondaż Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości sprawdza jak dziesięć miesięcy po deregulacji funkcjonuje rynek. Zatrudnienie w 68 proc. biur pozostaje na tym samym poziomie, a aż 84 proc. pośredników nie wierzy w tzw. „niewidzialną rękę” rynku.

 

Zatrudnienie bez zmian

 

Sondaż został przeprowadzony wśród pośredników i zarządców nieruchomości zrzeszonych w PFRN. – Wprowadzając deregulację zawodu pośrednika i zarządcy nieruchomości rząd zapowiadał, że zmiany przyniosą wzrost zatrudnienia w sektorze nieruchomości, a  rynek sam zweryfikuje poziom jakości oferowanych usług. Niestety intencje ustawodawcy nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością – mówi Leszek A. Hardek, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. 

 

Po 1 stycznia 2014 r. w 68 proc. badanych biur struktura zatrudnienia pozostała bez zmian. W ostatnich dziesięciu miesiącach tylko co piąty ankietowany zatrudnił nowe osoby. Również weryfikacja nieprzygotowanych lub nieuczciwych pośredników przez rynek okazała się być nieskuteczna. Klienci nie potrafią zdecydować o tym, który podmiot powinien zostać w branży. Według aż 84 proc. ankietowanych konsumenci nie są w stanie ocenić jakości świadczonych usług. A jest to niezwykle ważne, gdyż często oddają w ręce pośredników nieruchomości dorobek swojego życia.

 

Licencja wciąż najważniejsza

 

Również otwarcie rynku dla osób bez wymaganych i weryfikowalnych kompetencji okazuje się błędem. Aż 63 proc. badanych przyjmując nowego pracownika najpierw sprawdzi czy posiada on licencję. – Jest to najlepsze potwierdzenie umiejętności, wiedzy i kompetencji. Federacja wydaje licencję wyłącznie   W tej chwili licencje PFRN posiada już ponad 4300 osób – wylicza Leszek A. Hardek.

 

Decydując się na zatrudnienie nowych pracowników biura nieruchomości kierują się także doświadczeniem w zawodzie: 45 proc. ankietowanych najchętniej dałoby pracę osobom w wieku 35-45 lat, a kolejne 38 proc. w wieku 25-34 lata.  

 

Rzeczywistość po deregulacji

 

Podsumowując sytuację na rynku po 10 miesiącach obowiązywania deregulacji pośrednicy podkreślają wzrost nieprzygotowanych i nieuczciwych osób świadczących usługi na rynku nieruchomości (38 proc. badanych), spadek poziomu świadczonych usług (22 proc.), deprecjację zawodów (14 proc.) oraz chaos związany z brakiem uwarunkowań prawnych (13 proc.). Zaoszczędzone na nieobowiązkowych w tej chwili szkoleniach i praktykach pieniądze – zdaniem blisko połowy ankietowanych – nowe osoby na rynku angażują w otwarcie biura, nie zważając na brak odpowiedniej wiedzy i umiejętności.

 

Wybrane opinie pośredników i zarządców nieruchomości na temat skutków deregulacji:Opinie pozytywne:

  • Deregulacja zmusza nas do wprowadzania dodatkowych usług i urozmaicania oferty. Wzrost konkurencji na rynku spowodował też wzrost poziomu usług sprawdzonych biur i pośredników. Nasi klienci zaczynają zwracać uwagę na posiadane certyfikaty i licencje.
  • Jako zarządca posiadający licencję mam mocniejszą pozycję na rynku.
  • Jestem pośrednikiem bez licencji, ale z dużą wiedzą i doświadczeniem w branży. Deregulacja pozwoliła mi otworzyć własne biuro.

Opinie negatywne:

  • Uważam, że spadł prestiż zawodu pośrednika jako specjalisty, któremu można zaufać. Straciliśmy na wizerunku, który budowaliśmy przez wiele lat.
  • Zauważyłem wzrost biur nieruchomości prowadzonych przez osoby nieprzygotowane do tej pracy, nieznające realiów panujących na rynku, nieprzystosowane do jego warunków. Dla nich liczy się tylko podpisanie umowy z klientem, często za obietnicę sprzedaży nieruchomości za wygórowaną cenę. To nieetyczne.
  • Odczytuję deregulację jako informację: zawód pośrednika jest zbędnym, a czynności przez niego wykonywane – nieistotne. 

 

 

Źródło: Polska Federacja Rynku Nieruchomości

Co może zrobić pracownik, gdy pracodawca nie opłaca za niego składek do ZUS?

Jednym z podstawowych obowiązków pracodawcy jest zgłoszenie osoby zatrudnionej do ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego oraz odprowadzanie za niego składek. Jeżeli nie wypełni tego obowiązku może ponieść karę w postaci grzywny, wpisu do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych, a nawet ponieść odpowiedzialność karną.

Pracownik może regularnie sprawdzać czy pracodawca odprowadza za niego składki do ZUS. Pracodawca jest bowiem zobowiązany raz w roku powiadamiać o tym zatrudnionych, a na życzenie pracownika raz w miesiącu w formie pisemnej na formularzu ZUS RMUA lub na tzw. pasku z wynagrodzeniami. Każdy ubezpieczony ma również możliwość zweryfikowania stanu swoich ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych na własną rękę we właściwej jednostce ZUS.

W przypadku ujawnienia nieprawidłowości ze strony pracodawcy, pierwszą rzeczą, jaką powinien zrobić zatrudniony jest skierowanie do pracodawcy pisemnego wniosku o ich poprawienie w ciągu 3 miesięcy od dnia dostarczenia informacji. Termin rozpatrzenia wniosku przez pracodawcę mija po 60 dniach od dnia jego złożenia.

Identycznie wygląda to, gdy pracownik zauważył, że dane znajdujące się na formularzu ZUS RMUA są sprzeczne z faktycznymi. Wówczas pracodawca ma mniej czasu, musi bowiem w ciągu miesiąca od dnia otrzymania wniosku skontrolować, czy przekazał do ZUS prawdziwe dane i poinformować zatrudnionego o sposobie rozpatrzenia wniosku.

W wypadku, gdy pracodawca odmówi rozpatrzenia wniosku lub firma zatrudniająca osobę już nie funkcjonuje, zainteresowany może zgłosić reklamację w dowolnym oddziale ZUS. Forma takiej reklamacji jest dowolna, czyli oznacza to, że może być ona zgłoszona w na piśmie i przesłana pocztą, wysłana w formie elektronicznej lub zgłoszona telefonicznie wraz z podaniem danych pozwalających na identyfikację ubezpieczonego w systemie ZUS.

ZUS rozpocznie wówczas postępowanie wyjaśniające, które musi zostać zakończone w ciągu 3 miesięcy, a w przypadku sprawy szczególnie skomplikowanej – nie później niż w ciągu 6 miesięcy od zgłoszenia reklamacji.

Za nieopłacone terminowo składki pracodawca musi uregulować obowiązkowe odsetki za opóźnienie. Ich wysokość stanowi 10 proc. w skali roku, przy czym nie są one doliczane, gdy wynoszą mniej niż 6,60 zł. ZUS może też skierować wniosek do sądu o nałożenie kary finansowej wynoszącej nawet do 5 tys. zł.

Jeżeli nierzetelny pracodawca w dalszym ciągu odmawia odprowadzania składek, ZUS może rozpocząć postępowanie egzekucyjne oraz wystąpić do sądu o zabezpieczenie zasobów finansowych płatnika, ogłoszenie jego upadłości, odebranie mu uprawnień do prowadzenia działalności czy wyłączenie z brania udziału w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego.

Ponadto, ZUS może także skierować wniosek o zamieszczenie danych pracodawcy w Rejestrze Dłużników Niewypłacalnych, a takie wpisy są usuwane dopiero po upływie 10 lat.

Dodatkowo, jeżeli pracodawca nie płaci składek zatrudnionego, istnieje możliwość wniesienia przez ZUS wniosku do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa naruszenia praw pracownika wynikających z ubezpieczenia społecznego. Taki wniosek może także złożyć sam zatrudniony, jako osoba pokrzywdzona.

Dodatkowo sprawą może zająć się Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadzając kontrolę w zakładzie pracy, w wyniku której inspektor pracy wyda decyzję, zastosuje wystąpienie, złoży powództwo lub ustali karę grzywny.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Kształcenie kluczem do sukcesu

Dla potencjalnego pracodawcy kluczowe są takie kompetencje pracownika, które potrafi on przełożyć na zadania określone na danym stanowisku pracy. W przypadku specjalistycznych stanowisk czy ról, a do takich na pewno zaliczamy cały sektor IT najlepiej, aby owe kompetencje były potwierdzone certyfikatami.

 

Doskonalenie swoich umiejętności jest zarówno ważne dla osób chcących zdobyć wymarzoną pracę, jak i dla aktywnych zawodowo. Sektory tzw. dynamicznego rozwoju są szczególnie wymagające. Tu każdy z pracowników powinien sięgać po wszelkie źródła nowej wiedzy: szkolenia, certyfikacje, branżowe czasopisma, internet, ale świadomie filtrowany. Jakie więc szkolenia odbyć, aby zwiększyć prawdopodobieństwo ciekawej i dobrej pracy?

 

IT przoduje w szkoleniach

Nadal prym wiedzie IT. Są to wszelkie specjalności bezpośrednio odnoszące się do prac informatycznych (programiści, webmasterzy, administratorzy, zarządzający bazami danych) jak i związane pośrednio z sektorem IT. Z tego obszaru najbardziej popularne, zamawiane przez globalnych pracodawców szkolenia to: wirtualizacja (VM Ware, Microsoft), bazy danych (MS SQL, Oracle), zarządzanie warstwą sieciową.

 

W obszarze biznesowym, czyli popularnie zwanych szkoleń miękkich, warto inwestować zwłaszcza w rozwój tych pracowników, który stoją „na pierwszej linii” i mają największą styczność z klientem. Działy handlowe, działy obsługi klienta, telemarketing, działy wdrożeniowe, działy reklamacji. Komunikacja i sztuka perswazji to kompetencje bezpośrednio wpływające na rozwój organizacji. Te kompetencje warto rozwijać, nadążając za współczesnymi trendami. Dziś w kwestii rozwoju kompetencji miękkich coraz większe znaczenie (oprócz szkoleń sensu stricte) odgrywają aktywności coachingowe i mentoringowe – mówi Agnieszka Kołodziejczyk, właścicielka CI ProLearning.

 

Szkolenia dobrane na miarę

Silnie rozwijającym się obszarem biznesowym jest zarządzanie projektami oraz procesami. Najbardziej dynamicznie rozwijającymi się są tzw. metodyki zwinne (Agile), wywodzące się ze środowisk IT, ale też potrafiące bardzo dobrze zaadoptować się do innych sektorów gospodarki. Coraz więcej firm poszukuje możliwości stworzenia własnego procesu rozwoju firmy i strategicznych produktów.

 

Niezależnie od rodzaju działań rozwojowych, ważne jest spersonalizowanie szkoleń, warsztatów, sesji coachingowych do specyfiki organizacji. Szkolenia z katalogu odchodzą do lamusa ustępując miejsca projektom indywidualnym i celowanym, popartym audytem potrzeb, dostosowanym do Klienta „na miarę”, dlatego ważny jest odpowiedni wybór rzetelnego zewnętrznego dostawcy takich usług – mówi Marcin Skarżyński, ekspert z BrokerHR.

 

Źródło: Corepr

Ryczałt na przejazdy miejscowe podczas delegacji

Ryczałt na dojazdy miejscowe podczas podróży służbowej stanowi 20 proc. wartości diety. Jest on naliczany za każdą dobę podróży służbowej, ale tylko w przypadku, gdy delegowany pracownik ponosi koszty dojazdów środkami komunikacji miejskiej.

20 proc. kwoty diety wynosi obecnie 6 zł. Ryczałt na przemieszczanie się środkami komunikacji miejscowej nie jest przyznawany pracownikowi automatycznie tylko na podstawie liczby rozpoczętych dób podróży służbowej. Prawo do ryczałtu przysługuje na podstawie udokumentowanych dowodów poruszania się środkami miejskimi, np. biletów, rachunków, paragonów.

W większości miast przyznawany ryczałt w kwocie 6 zł nie starczy na opłacenie dwóch przejazdów, czyli nabycie dwóch biletów. Faktycznie, więc nie jest to suma, która wyrówna pracownikowi poniesiony wydatek. W sytuacji, gdy pracodawca nie podważa tego, że zatrudniony musiał zapłacić za przejazdy kwotę przekraczającą wartość ryczałtu, to należy uznać, że musi oddać pracownikowi nadwyżkę kosztów. Zasadą w takich przypadkach powinno być ustalenie pomiędzy stronami wartości wydatków przed podróżą służbową lub powiadamianie pracodawcy przed ich dokonaniem. W szczególnych wypadkach zatrudniający może uznać wydatki, o których dowiedział się po fakcie. Tego rodzaju aspekty warto określić w regulaminie wynagradzania lub w załączniku do niego, który będzie odrębnym dokumentem regulującym podróże służbowe.

Przy rozliczeniu przejazdów środkami komunikacji miejscowej pracownik dokumentuje je skasowanymi biletami. Taki dokument wystarcza, aby stanowiło potwierdzenie dokonanego wydatku. Pracownik dostaje zwrot kosztów związanych bezpośrednio z przemieszaniem się. Przejazd komunikacją miejscową wymaga bowiem posiadania skasowanego biletu. Jeżeli tak nie jest, oznacza to, że zatrudniony nie wypełnił warunków umowy przejazdu. W takiej sytuacji pojawia się uargumentowane domniemanie, że pracownik nie przemieszczał się środkami transportu miejscowego w lokalizacji docelowej. Posiadanie nieskasowanego biletu nie może być traktowane jako potwierdzenie poniesienia kosztów przejazdu, ponieważ stanowi jedynie poświadczenie poniesienia wydatków na jego zakup. Ponadto, stosowne przepisy przewidują możliwość rozliczenia rzeczywistych kosztów przejazdów przekraczających wartość ryczałtu.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Praca na studiach to konieczność

Łączenie pracy ze studiowaniem to już nie wybór, a konieczność. Tylko dzięki temu młodzi zdobędą doświadczenie oraz kompetencje potrzebne do znalezienia solidnej pracy po studiach. Według danych Work Service studenci najczęściej znajdują pracę w call center, gdzie mogą liczyć na wynagrodzenie od 12 zł do 16 zł brutto za godzinę.

 

Studenci coraz chętniej łączą pracę ze studiami. Jest to spowodowane trudną sytuacją młodych na rynku pracy. Najliczniejszą grupą bezrobotnych w Polsce, bo aż 28,8%* stanowią osoby w wieku 24-35 lat. Osoby młodsze, w wieku do 24 lat to 17,5%* wszystkich bezrobotnych. Wskaźnik ten w ostatnich latach utrzymuje się na podobnym poziomie.

 

Wysokie bezrobocie wśród ludzi młodych wynika między innymi z niedostosowania edukacji do wymagań biznesu. Na rynku powstają nowe zawody, które nadal ciężko odnaleźć w ofercie edukacyjnej polskich uczelni – powiedział Tomasz Hanczarek, prezes zarządu Work Service SA. Dlatego zdobywanie doświadczenia zawodowego podczas nauki, jest jednym z kluczowych elementów poprawy sytuacji studentów i absolwentów na rynku pracy. Jeśli sytuacja w szkolnictwie wyższym nie ulegnie zmianie, wkrótce dla wielu studentów, zwłaszcza kierunków humanistycznych, zdobywanie doświadczenia w trakcie studiów będzie jedyną alternatywą – dodał Tomasz Hanczarek.

 

Stanowisko Stawka godzinowa* Wynagrodzeniemiesięczne* Wymagania
Konsultant ds. Wsparcia Działu Finansowego 19 zł 3252 zł 1) Student ekonomii /nauk pokrewnych 2) Bardzo dobra znajomość języka angielskiego
Doradca ds. Telefonicznej Obsługi Klienta 12 – 16 zł 2016 – 2688 zł 1) Komunikatywność i chęć do pracy
2) Znajomość j. angielskiego w stopniu komunikatywnym
Konsultant Telefoniczny 13 – 15 zł 2084 zł – 2520 zł 1) Znajomość j. angielskiego w stopniu komunikatywnym
Doradca Klienta ds. Sprzedaży Produktów Bankowych 12 zł 2017 zł 1) Doświadczenie w sprzedaży usług bankowych lub obsłudze klienta2) Dobra znajomość obsługi pakietu MS Office3) Otwartość i komunikatywność 4) Podstawowa znajomość języka angielskiego 
Referent ds. Weryfikacji Dokumentacji Bankowej 12 zł 2016 zł 1) Min. 2. rok studiów (studenci wieczorowi/niestacjonarni)2) Znajomość j. angielskiegow stopniu komunikatywnym3) Podstawowa znajomość prawa bankowego (szczególnie w zakresie tajemnicy bankowej)
*wynagrodzenie brutto Dane własne Work Service SA

 

Najwięcej ofert pracy dla studentów czeka w call center. W pracy na stanowisku telefonicznego doradcy klienta studenci mogą liczyć na wynagrodzenie od 12 zł do 16 zł brutto. Zatrudnienie w call center umożliwia wypracowanie umiejętności, takich jak: praca w zespole, obsługa klienta (także w języku obcym), komunikatywność, czy praca pod presją czasu. Stale poszukiwani są także kandydaci do pracy w bankowości i finansach, gdzie podstawowym warunkiem zatrudniania jest znajomość języka obcego.
Tu stawki wahają się od 12 zł jako referent czy doradca klienta, aż do 19 zł na stanowisku konsultanta ds. wsparcia działu finansowego, na którym wymagana jest znajomość języka angielskiego na poziomie zaawansowanym i kierunkowe studia. Praca w bankowości rozwija zdolności analitycznego myślenia i poszerza wiedzę z zakresu finansów. To umiejętności, które w wielu przypadkach mogą być podstawą do budowania dalszej kariery.

 

Gdzie szukać ofert pracy?

 

Wsparcia w poszukiwaniu pracy można szukać m.in. w Akademickim Biurze Karier. Głównym zadaniem tej organizacji jest pomoc studentom w wejściu na rynek pracy. Można w niej zaczerpnąć informacji o dostępnych szkoleniach, czy aktualnych ofertach pracy. Wiele firm szukających pracowników wśród studentów zamieszcza ogłoszenia tylko w takich instytucjach, dzięki czemu osoby młode znajdują oferty przygotowane specjalnie dla nich. Innym rozwiązaniem jest zarejestrowanie się w lokalnym Urzędzie Pracy. Student oprócz uzyskania informacji na temat dostępnych ofert pracy, może również skorzystać z usług doradcy zawodowego, który pomoże w przygotowaniu profesjonalnego CV i wesprze w ukierunkowaniu indywidualnej ścieżki zawodowej. Z pomocy Urzędu Pracy mogą skorzystać jednak tylko osoby studiujące w systemie niestacjonarnym.

 

Coraz więcej studentów szuka pracy bezpośrednio w agencjach pracy. Współpraca z agencją daje możliwość zatrudnienia w wielu firmach, a to z kolei pozwala zdobyć bogate doświadczenie i poznać specyfikę różnych zawodów. Młodzi ludzie najczęściej decydują się na pracę dorywczą w takich zawodach jak kelner czy konsultant telefoniczny. Nie brakuje także osób, którym pomagamy znaleźć pracę zgodną z ich kierunkiem studiów i dającą perspektywę zatrudnienia na dłużejBardzo często pomagamy studentom w znalezieniu pracy, która zalicza im praktyki studenckie oraz pozwala zastosować w praktyce wiedzę zdobytą na uczelni. Najczęściej z tej możliwości korzystają studenci kierunków ekonomicznych– powiedział Krzysztof Inglot, Dyrektor Działu Rozwoju Rynków w Work Service.

 

Młodzi ludzie mogą również szukać ogłoszeń o pracę w prasie, internecie, czy na portalach społecznościowych o tematyce związanej z karierą. Bardzo popularny stał się też networking. Jak wynika z drugiej edycji Barometru Rynku Pracy Work Service to właśnie przez znajomych Polacy najczęściej szukają nowej pracy (73 % badanych).

 

Pracodawcy cenią studentów

 

Pracodawcy cenią w młodych osobach ich dynamizm, otwartość i kreatywność. Studenci są dużo bardziej mobilni i elastyczni niż doświadczeni pracownicy, których mogą ograniczać zobowiązania rodzinne. Młode osoby często też przynoszą świeże spojrzenie do firmy, potrafią także wypracować alternatywne rozwiązania. – Zatrudnienie studenta daje pracodawcy wymierne korzyści finansowe, takie jak chociażby opłacony ZUS. Firmy zazwyczaj zawierają z młodą osobą umowę zlecenie, która nie wymaga wypłacania wynagrodzenia za okres chorobowy, ani urlop, a także nie przewiduje okresu wypowiedzenia. Dotyczy to osób zatrudnianych do 26 roku życia. Elastyczne warunki zatrudnienia doceniają obie strony umowy – podsumował Krzysztof Inglot Dyrektor Działu Rozwoju Rynków w Work Service.

 

*Dane: Główny Urząd Statystyczny, dane za I kwartał 2014 roku.

 

Źródło: Grupa Kapitałowa Work Service

Jakie były zarobki w dawnej Polsce?

W XVI wieku robotnik budowlany w Warszawie mógł ze swojej pensji samodzielnie utrzymać trzyosobową rodzinę. Dziś przeciętne zarobki takiego pracownika wystarczają na pokrycie zaledwie 80 procent minimum socjalnego dla dwojga rodziców z jednym dzieckiem. Okazuje się również, że emigracja zarobkowa od wieków jest dla Polaków atrakcyjna. Już czterysta lat temu rzemieślnik na budowie w Londynie zarabiał o 82% więcej niż w Warszawie.

 

W latach 40. XV wieku niewykwalifikowany robotnik budowlany w Krakowie zarabiał średnio 2,7 gram srebra dziennie. W Londynie za dzień pracy mógł natomiast otrzymać niemal dwa razy więcej, bo 4,49 grama kruszcu. Rzemieślnik krakowski w tym czasie zarabiał 3,95 g. srebra, londyński 7,19 g., a paryski 7 gram.
Bardziej miarodajne od podawania płac nominalnych jest, rzecz jasna, prześledzenie, jakie możliwości utrzymania rodziny dawała praca w Polsce i za granicą. Stosunek zarobków do kosztów utrzymania rodziny składającej się z trzech osób przedstawiony jest na poniższym wykresie. Robotnicy budowlani w Londynie, jak widać, za swoje zarobki mogli spokojnie wykarmić trzyosobową rodzinę. Zazwyczaj przeciętnie takiej londyńskiej rodzinie zostawała jeszcze mniej więcej 1/3 pensji, którą mogli przeznaczyć na inne, poza podstawowymi, wydatki.

 

Wykres 1. Pensje robotników pracujących na budowach w Warszawie, Londynie i Amsterdamie w relacji do kosztów utrzymania trzyosobowej rodziny

SdlSNce0WNpw_6c572799

 

Opracowanie własne Sedlak&Sedlak na podstawie „Historia Polski w liczbach. Polska w Europie” Uwaga: brak danych dotyczących lat 1421-1561 dla Warszawy.
Co ciekawe, specjalistom emigracja nie opłacała się aż tak bardzo jak pracownikom niewykwalifikowanym. Rzemieślnika, zatrudnionego na budowie w Warszawie, w niektórych latach stać było nawet na więcej niż pracującego w Londynie.

 

Pensje dziadków i rodziców

 

W latach dwudziestolecia międzywojennego pensje nominalne Polaków malały. Na sytuację tę miał wpływ niewątpliwie Wielki Kryzys w Ameryce z 1929 roku. Oficjalnie za jego koniec przyjmuje się 1933 rok, jednak poziom wynagrodzeń zaczyna wzrastać dopiero od roku 1937. Kryzys sprawił, że nasi przodkowie zarabiali nieco ponad 70% wartości pensji z 1929 roku.

Wzrastały za to średnie wynagrodzenia realne w drugiej połowie XX wieku. Siła nabywcza pieniądza zwiększyła się, tzn. po uwzględnieniu inflacji nasi przodkowie mogli kupić więcej dóbr. W przeciągu dekady (1970-80) wynagrodzenie wzrosło o 55%.

 

Tabela 1. Przeciętne realne wynagrodzenia w latach 1960-2008

1970=100
1960 84
1965 91
1975 142
1980 155
1990=100
1985 81
1988 92
1999 115
2000=100
2008 127

Opracowanie własne Sedlak&Sedlak na podstawie „Historia Polski w liczbach. Polska w Europie”
„Polska w Europie. Historia Polski w liczbach” to publikacja GUS, powstała z okazji dziesiątej rocznicy wstąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej. Zawiera statystyczny obraz historii Polski na tle krajów europejskich od piętnastego wieku aż po współczesność.

 

 Sylwia Radzięta

Źródło: Sedlak&Sedlak

Praca rzecz nabyta: Jak radzić sobie ze zobowiązanymi finansowymi po jej utracie?

Choć sytuacja na rynku pracy w ostatnim czasie się poprawia, to jednak nikt nie może zagwarantować, że nagle nie stracimy posady. Taka sytuacja może okazać się szczególnie trudna dla osób wychowujących dzieci lub spłacających wysokie kredyty. Expander podpowiada, jak przygotować się na ewentualność utraty pracy. Radzi również, co w takiej sytuacji może zrobić osoba zadłużona i nieposiadająca zbyt wysokich oszczędności.

 

Ryzyko utraty pracy grozi niemal każdemu. Jest ono mniejsze w wypadku wykwalifikowanych specjalistów posiadających poszukiwane na rynku pracy umiejętności. Nawet oni powinni jednak zastanowić się, co zrobią, jeśli stracą pracę i przez dłuższy czas nie będą mogli znaleźć nowej. Dotyczy to szczególnie osób, które mają na utrzymaniu dzieci oraz tych, które spłacają kredyty mieszkaniowe.

 

Oszczędności na czarną godzinę

Podstawowym zabezpieczeniem na wypadek utraty pracy powinno być zgromadzone oszczędności, które pozwolą nam funkcjonować przez kilka miesięcy, bez otrzymywania wynagrodzenia. Na jak długo powinny wystarczyć te środki? Zależy to od postanowień dotyczących wypowiedzenia, które są zawarte w naszej umowie o pracę. Jeśli jesteśmy zatrudnieni na podstawie tzw. umowy śmieciowej, która może zostać wypowiedziana niemal z dnia na dzień, to powinniśmy postarać się zgromadzić jak największe oszczędności. Jeśli natomiast mamy 3-miesiączny lub dłuższy okres wypowiedzenia, to oszczędności mogą być mniejsze, gdyż szukając nowej pracy wciąż będziemy otrzymywać pensję od poprzedniego pracodawcy.

 

Najlepiej, aby wynagrodzenie w okresie wypowiedzenia i zgromadzone oszczędności, pozwoliły nam normalnie funkcjonować przez przynajmniej 6 miesięcy od momentu, kiedy dowiemy się o wypowiedzeniu umowy. Wyliczając kwotę, jakiej potrzebujemy na taką „czarną godzinę” pamiętajmy, aby pieniądze pozwalały uregulować wszystkie opłaty (czynsz, prąd itp.), raty kredytów oraz niezbędne koszty życia (jedzenie itp.).

 

Warto zauważyć, że oszczędzać powinniśmy zawsze, a nie dopiero gdy zaczniemy podejrzewać, że możemy stracić pracę. Wtedy bowiem może być już za późno. Najlepiej odkładać choćby niewielkie kwoty, ale regularnie, najlepiej co miesiąc. Warto w tym celu założyć konto oszczędnościowe, na które automatycznie przelewana będzie określna suma lub skorzystać z innego produktu oszczędnościowego. Najważniejsze, to przygotować plan, jak będziemy oszczędzać, a później się go trzymać. W jego opracowaniu warto skorzystać z pomocy niezależnego doradcy finansowego.

 

Ubezpieczenie

W sytuacji, gdy posiadamy kredyt hipoteczny, utrata pracy staje się szczególnie ryzykowna. Jeśli nie będziemy spłacali rat możemy stracić dach na głową. Dlatego, zaciągając takie zobowiązanie, warto rozważyć skorzystanie z ubezpieczania od utraty pracy. Zwykle tego typu polisy są oferowane przez banki osobom wnioskującym o kredyt. Jeśli mamy na utrzymaniu rodzinę, to warto ubezpieczyć się na życie i od niezdolności do pracy. Pamiętajmy bowiem, że w życiu zdarzają się niestety również większe tragedie niż zwolnienie z pracy. W przypadku ubezpieczeń również warto skorzystać z pomocy doradcy, gdyż oferty ubezpieczeniowe różnych towarzystw znacznie różnią się między sobą zarówno pod względem kosztów, jak i zakresu ochrony.

 

Co, jeśli nie mamy oszczędności ani ubezpieczenia?

W najgorszej sytuacji są osoby, które straciły pracę, a nie zgromadziły dużych oszczędności ani nie wykupiły odpowiedniego ubezpieczenia. W takiej sytuacji przede wszystkim należy drastycznie ograniczyć wydatki. Należy także znaleźć sposób, by nie zalegać ze spłatą kredytu, jeśli go zaciągnęliśmy, gdyż może to spowodować wypowiedzenie umowy kredytowej przez bank. To bardzo poważny problem, bo instytucja finansowa nie będzie wtedy domagać się jedynie uregulowania rat, ale całego zadłużenia.
W wypadku kredytów hipotecznych może to ostatecznie zakończyć się utratą mieszkania.

 

Aby nie doszło do zaległości w spłacie, warto poprosić bank o przyznanie tzw. wakacji kredytowych, czyli okresu, w którym nie trzeba płacić rat. Dobrym rozwiązaniem może też być pożyczka od rodziny (żaden bank nie pożyczy pieniędzy osobie, która nie ma dochodów). Wystrzegać należy się natomiast zaciągania nowych, drogich kredytów (np. w firmach pożyczkowych) po to, aby spłacać raty wcześniejszych zobowiązań wobec banków. W ten sposób łatwo możemy bowiem wpaść w tzw. pętlę zadłużenia. To bardzo groźne zjawisko, które potęguje problemy zamiast je rozwiązywać.

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Po wygaśnięciu stosunku pracy autorskie prawa majątkowe pozostają przy dotychczasowym pracodawcy

W sytuacji braku odpowiedniego uregulowania w umowie, prawa majątkowe dotyczące dzieła wykonanego przez zatrudnionego na podstawie umowy o pracę przekazywane są pracodawcy. Po zakończeniu stosunku pracy – to przy dotychczasowym pracodawcy pozostaje ochrona tych praw.

W przepisach polskich istnieje podział praw autorskich na osobiste i majątkowe. Osobiste oznaczają, że pomiędzy twórcą a jego dziełem istnieje niezbywalna więź, wyrażająca się poprzez prawo sygnowania go swoim nazwiskiem oraz kontrolą nad jego eksploatacją. W przypadku, gdy zatrudniony w ramach umowy o pracę pracownik wykonuje jakieś dzieło na zlecenie swojego pracodawcy, przy braku innych postanowień umownych, prawa majątkowe przysługują pracodawcy. Dotyczy to przede wszystkim korzystania z utworu i wypłaty wynagrodzenia za jego udostępnianie.

Pracodawca dysponuje prawami do autorskich praw majątkowych nie tylko podczas trwania stosunku pracy, ale także po jego wygaśnięciu. Zatem, wyłącznym zobowiązaniem wobec twórcy jest podpisywanie utworu jego nazwiskiem, a w pozostałym zakresie pracodawca może w pełni dysponować twórczością byłego pracownika.

Dodatkowo, pracodawcy przysługuje prawo do ochrony autorskich praw majątkowych. Po wygaśnięciu stosunku pracy, jego autor nie ma już prawa do wykorzystywania go, a tym bardziej nie może przenosić go, ani pozwalać na jego zastosowanie nowemu zatrudniającemu. Nie może on także żądać ciągłej wypłaty wynagrodzenia za korzystanie z dzieła przez dotychczasowego zatrudniającego.

W przypadku naruszenia tych zasad, dotychczasowy pracodawca ma prawo domagania się odszkodowania lub podjęcia przez byłego zatrudnionego właściwych działań w ramach kompensacji bezprawnego naruszenia praw autorskich. Kompensacja może mieć postać informacji w prasie sformułowanej we właściwej formie i treści.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Wzrost płacy minimalnej w 2015 r.

W poniedziałek musi zapaść ostateczna decyzja dotycząca wysokości płacy minimalnej w przyszłym roku. Wyższe wynagrodzenie będzie też oznaczać wyższe kwoty świadczeń.

Wiele wskazuje na to, że kwota najniższej płacy osiągnie w przyszłym roku 1750 zł. Taka propozycja wyszła ze strony rządu i została przedstawiona reprezentantom komisji trójstronnej. Kwota ta została także zamieszczona w ostatnim rozporządzeniu Rady Ministrów, które musi zostać opublikowane do 15 września br. Kwota ta będzie stanowić 44,1 proc. przewidywanego wynagrodzenia w 2015 r.

Decyzja o podwyżce będzie skutkować tym, że pracownicy zarabiający minimalne pensje będą mieli zwiększoną płacę o 70 zł do kwoty 1750 zł. Osoby rozpoczynające swoją pierwszą pracę w przyszłym roku dostaną minimalną pensję w wysokości 1400 zł.

Jednak podwyżka nie musi obejmować wszystkich zatrudnionych uzyskujących dodatkowo dodatki pieniężne i premie. Określając, czy pracownik zarabia co najmniej minimum ustawowe, trzeba dodać składniki wynagrodzenia i inne świadczenia wypłacane na mocy stosunku pracy, które zostały określone jako wynagrodzenia osobowe przez Główny Urząd Statystyczny. Zaliczają do nich m.in. nagrody pieniężne i premie. Nie można do nich z kolei zaliczyć nagród jubileuszowych, odpraw rentowych i emerytalnych, a także wynagrodzenia za godziny nadliczbowe.

Podwyżka minimalnego wynagrodzenia
przyczyni się także do wzrostu najniższej pensji podczas zastoju w firmie, co oznacza, że nie będzie ona mogła wynosić mniej niż minimalne ustawowe wynagrodzenie. W związku z tym pracodawcy będą musieli zapewnić pracownikom właściwie wyliczone wyrównanie.

Ponadto podwyżka wynagrodzenia minimalnego będzie równoznaczna ze wzrostem dodatku do płacy za pracę w godzinach nocnych.

Jednocześnie podwyższenie płacy minimalnej wygeneruje również większe wydatki dla budżetu państwa z tytułu pokrywania kosztów niektórych składek i wynagrodzeń, których kwoty są zależne od minimalnej pensji. Łącznie będą one wynosić 12,5 mln rocznie, w tym 5,1 mln zł na składki ubezpieczeniowe księży, a także 4,2 mln zł z tytułu wynagrodzenia za pracę osób skazanych wyrokiem więzienia.

Maksymalna wartość odprawy na wypadek zwolnienia grupowego wyniesie 26 25 zł, czyli piętnastokrotność pensji minimalnej.

Minimalne odszkodowanie z tytułu mobbingu lub dyskryminacji pracownika będzie wynosiła 1750 zł.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Po powrocie z wakacji najlepiej zaplanować kolejne

Choć wakacje jeszcze trwają, wielu Polaków letni urlop ma już za sobą lub właśnie go kończy. Dzięki wypoczynkowi część z nich dostała zastrzyk nowej energii do pracy. Warto te siły i zapał wykorzystać także w domu na uporządkowanie swoich finansów. Expander podpowiada, aby przeanalizować wydatki i spróbować je zredukować. Dobrym pomysłem może być także ustalenie zasad oszczędzania, z uwzględnieniem w planach kolejnych wczasów.

 

Powrót do pracy po letnim urlopie dla jednych jest przygnębiający, gdyż wiąże się z końcem przyjemności i powrotem do zwykłych codziennych obowiązków. Dla innych jest to jednak czas, gdy po zasłużonym odpoczynku dostają zastrzyk energii do pracy. Jeśli należymy do tej drugiej grupy, warto wykorzystać tę energię również w życiu osobistym i uporządkować domowe finanse.

 

Często zdajemy sobie sprawę z tego, że istnieją w naszym życiu rzeczy, które należy zmienić, lecz nie robimy nic w tym kierunku. Przyczyny mogą być bardzo różne. Najczęściej jednak po prostu brakuje nam impulsu, który skłoni do działania. Dla przykładu osoby, które wiedzą, że przepłacają za korzystanie z konta bankowego czy za rozmowy telefoniczne (bez umowy czasowej) często nie zmieniają usługodawcy przez dłuższy czas. Robią to dopiero, gdy nastąpi jakieś istotne wydarzenie, które popchnie ich do działania. Nie warto jednak czekać na takie przypadkowe zdarzenia, lecz skorzystać z napływu sił po wakacjach i zrobić gruntowane porządki w swoich finansach.

 

Od czego zacząć?

Mając jeszcze w pamięci koszt wypoczynku poza domem, najlepiej od razu rozpocząć przygotowania do kolejnego wyjazdu. Być może zimą będziemy chcieli pojechać na narty lub polecieć do „ciepłych krajów”. Warto więc policzyć ile łącznie wakacyjny wyjazd nas kosztował i przygotować plan odkładania pieniędzy na kolejny urlop. Regularne oszczędzanie nawet niewielkich kwot jest z pewnością lepszym rozwiązaniem niż gorączkowe zastanawianie się na miesiąc przed wyjazdem, skąd wziąć na niego pieniądze.

 

Oszczędzać warto nie tylko na podróże. Co pewien czas każdemu zdarzają się większe wydatki jak remont mieszkania, naprawa samochodu czy wymiana sprzęgu RTV lub AGD. Są też cele długoterminowe jak wsparcie dzieci wchodzących w dorosłość czy poprawa swojej sytuacji po przejściu na emeryturę, która najprawdopodobniej nie będzie zbyt wysoka. Dlatego trzeba w tym celu dokonać dokładnego przeglądu swoich finansów i ustalić ile pieniędzy jesteśmy w stanie co miesiąc odkładać. Następnym krokiem będzie podział tej kwoty pomiędzy różne cele.

 

Naturalnie od razu pojawiają się pytania: ile odkładać na emeryturę, a ile na kolejny wyjazd. Dla wielu jest to bardzo trudne. Z jednej strony wydaje się, że więcej należy odkładać na cele długoterminowe, które zwykle mają duże znacznie. Jeśli bowiem będziemy mieli niską emeryturę to oszczędności będą nam wtedy bardzo potrzebne. Z drugiej jednak strony zwykle wydaje się nam, że mamy jeszcze czas, żeby odłożyć na to pieniądze. Nierzadko większość oszczędności przeznaczamy więc na bieżące potrzeby, które wydają się bardziej doskwierać. W ten sposób oszczędzanie na emeryturę zwykle przegrywa
z potrzebą kupna nowego telewizora czy wyjazdu na urlop.

 

Aby tego uniknąć należy z góry ustalić zasady oszczędzania. Podział jest oczywiście indywidualną sprawą. Tym co powinno natomiast mieć duży wpływ na taką decyzję, jest czas, jaki pozostał nam do emerytury oraz to ile już zgromadziliśmy długoterminowych oszczędności. Dla przykładu, jeśli zaczynamy oszczędzać dość wcześnie (np. w wieku 30 lat), wystarczy aby niewielka część oszczędności była odkładana długoterminowo. Zupełnie inaczej będzie w przypadku osoby, której zostało 10 lat do emerytury, a która nie posiada jeszcze zbyt dużych oszczędności. W takiej sytuacji należy starać się możliwie dużo pieniędzy zostawiać na przyszłość. Na przykład – aby zebrać 100 000 zł przez 30 lat, wystarczy co miesiąc odkładać 145 zł; gdy pozostało jednak tylko 10 lat, odkładać trzeba kilkakrotnie więcej, bowiem aż 680 zł miesięcznie.

 

Pourlopowy przypływ energii warto wykorzystać na przeprowadzenie przeglądu swoich wydatków. Po rozpisaniu na co wydajemy pieniądze, należy zastanowić się czy istnieje możliwość zmniejszenia tej kwoty. Często zdarza się, że przepłacamy za różnego rodzaju usługi jak wspomniane już korzystanie z konta bankowego czy telefonu. Zazwyczaj uważamy, że nie warto dokonywać zmian dla kilkunastu złotych więcej miesięcznie w portfelu. Jeśli jednak policzymy i zsumujemy wszystkie możliwe oszczędności, nierzadko okaże się, że możemy łącznie zaoszczędzić ponad 100 zł miesięcznie, czyli ponad 1 200 zł rocznie. W ten właśnie sposób możemy znaleźć przynajmniej część środków potrzebnych na kolejny wyjazd.

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk

Expander Advisors

Związek Banków Polskich i Związek Firm Doradztwa Finansowego wydają wspólną Rekomendację dobrych praktyk dla Doradców kredytowych

Walne Zgromadzenie Związku Firm Doradztwa Finansowego i Zarząd Związku Banków Polskich przyjęły wypracowaną wspólnie przez ekspertów obu instytucji Rekomendację dobrych praktyk dla doradców kredytowych. Głównym celem Rekomendacji jest ustanowienie podstawowych, jednolitych standardów i zasad obsługi Klienta na rynku doradztwa finansowego w zakresie oferowania i sprzedaży kredytów hipotecznych.

Efektywny i konkurencyjny rynek kredytów hipotecznych jest ważnym elementem stabilności systemu finansowego. Dziś oprócz banków działa na nim wiele zróżnicowaniem podmiotów. W efekcie, pod nazwą doradztwa kredytowego kryją się usługi o różnym zakresie i niejednolitym poziomie jakości oferowanych usług.

Rynek pośrednictwa kredytowego w Polsce rozwijał się dynamicznie, ale bez określonych ram prawnych i standardów jakości, szczególnie odnoszących się do specyficznych usług związanych z oferowaniem i udzielaniem kredytów hipotecznych. Jak wynika z danych ZFDF i ZBP, w drugim kwartale 2014 roku, tylko za pośrednictwem doradców zrzeszonych w ZFDF, udzielono aż 38% ogółu nowych kredytów hipotecznych.

Wprowadzenie Rekomendacji dobrych praktyk dla Doradców kredytowych w procesie oferowania i sprzedaży kredytów hipotecznych jest niezbędne. W założeniach powinno to pozwolić na stworzenie ram prawnych działania Doradców kredytowych w kontekście tworzenia odpowiedzialnego i miarodajnego rynku hipotecznego oraz tworzenia podstaw do budowy zaufania konsumentów do instytucji kredytowej i Doradców kredytowych.

Rekomendacja wpisuje się w szerszy zakres działań zmierzających do uregulowania działalności pośrednictwa kredytowego na poziomie unijnym. Na taką potrzebę zwrócono uwagę w nowej Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/17/UE z dnia 4 lutego 2014 r. w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi. – Dyrektywa wskazuje na współmierną odpowiedzialność banków i pośredników kredytowych w prawidłowym udzielaniu kredytów hipotecznych, pomimo tego, iż w ostatecznym rozrachunku to instytucja finansowa przyjmuje ryzyko kredytowe kredytobiorcy, zabezpieczenia kredytu i samego produktu kredytowego – mówi Norbert Jeziolowicz, dyrektor Zespołu Bankowości Detalicznej i Rynków Finansowych w ZBP.

– Klienci sektora finansowego mają prawo każdorazowo oczekiwać wysokich standardów jakości obsługi. Wypracowana przez nas rekomendacja definiuje podstawowe standardy i wskazuje kryteria postępowania Doradców kredytowych, które pozwalają na zbudowanie długoterminowej relacji z Klientem, opartej na zaufaniu, uczciwości, sprawiedliwości, profesjonalizmie i dbałości o interes Klienta. Wypracowane wspólnie zasady służą ochronie interesów Klienta korzystającego z usług Doradców kredytowych – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, Prezes Związku Banków Polskich

Wchodząca w życie z dniem 1 września 2014 roku Rekomendacja obowiązywać będzie wszystkie firmy zrzeszone w ZFDF. To pierwszy dokument regulujący branżę doradztwa kredytowego w kontekście kredytów hipotecznych w tak szerokim zakresie. Reguluje ona m.in. standardy etyczne i kompetencje oraz wskazuje sposób prezentacji konsumentom wstępnych warunków kredytowania. Podejmuje także kwestie zarządzania konfliktem interesów, komunikacji i obiegu dokumentów oraz ochrony danych i procesu reklamacji.

Ogromny rozwój branży doradztwa finansowego w sprzedaży kredytów hipotecznych sprawił, że niezbędne stało się ustanowienie jednolitych standardów jakości ich pracy. W Polsce obecnie dwa na pięć kredytów hipotecznych udzielanych jest za pośrednictwem doradcy zrzeszonego w ZFDF. Jako organizacja skupiająca największe firmy tego sektora postanowiliśmy wyznaczać standardy, zgodnie z którymi działać będzie cała branża. Wierzymy bowiem, że będzie to początek wzrostu jakości usług całego rynku. Do wprowadzania zapisów Rekomendacji zapraszamy także firmy spoza ZFDF – mówi Andrzej Oślizło, Prezes Związku Firm Doradztwa Finansowego

Związek Firm Doradztwa Finansowego i Związek Banków Polskich prowadzą dalsze wspólne prace mające na celu ustalenie sposobu weryfikacji odpowiedniego poziomu wiedzy i kompetencji Doradców kredytowych. Opracowują także propozycje zasad ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej z tytułu wykonywania zawodu.

 

 Źródło: ZFDF

Prywatne wyjście z pracy. Jak je odpracować?

W polskim prawie pracy doraźne wyjścia z pracy oraz sposób ich odpracowania są przewidziane. Każdorazowo to jednak pracodawca decyduje, czy pracownik może opuścić miejsce pracy.

Wyjście z pracy w celach prywatnych może nastąpić bez zgody i uczestnictwa pracodawcy. Pierwszym działaniem, jakie powinien wykonać pracownik, aby chwilowo opuścić miejsce pracy jest zgłoszenie takiej potrzeby drogą pisemną pracodawcy lub bezpośredniemu przełożonemu.

Eksperci w dziedzinie prawa pracy uważają, że przy składaniu takiego wniosku powinny obowiązywać takie same zasady, jak przy wnioskach urlopowych. Oznacza to, że pracownik może dostarczyć go w dowolnym terminie, o ile uszanuje interes pracodawcy.

Zgodę na doraźne wyjście z pracy zatrudnionego wydaje pracodawca. Jeśli tak, godzinę wyjścia i powrotu trzeba odnotować w zeszycie wyjść  w celach prywatnych, który powinien znajdować się w dziale kadr. W wypadku braku powrotu pracownika do zakładu pracy, oznacza to, że wyjście prywatne trwało do końca zmiany roboczej w danym dniu.

Pracownik jest zobowiązany do odpracowania w całości czasu wyjścia prywatnego. Pozostanie w pracy po poza godzinami pracy w celu spełnienia tego obowiązku nie jest pracą w godzinach nadliczbowych.

Pracodawca lub bezpośredni przełożony dokładnie określa termin odpracowania wyjścia prywatnego przy równoczesnym uwzględnieniu nie tylko potrzeby danej osoby, ale też dobro firmy.

Są też przypadki, gdy pracodawca ma obowiązek zwolnić pracownika z powodu prywatnego wyjścia – chodzi o przerwę lub wyjście z pracy w celu spełnienia obowiązku obywatelskiego.

Oprócz spraw urzędowych, na obowiązkowe zwolnienie mogą też liczyć pracownicy, którzy: potrzebują czasu na przejście obowiązkowych badań lekarskich i szczepień ochronnych, które są wymagane przepisami o zwalczaniu chorób zakaźnych, członkowie ochotniczej straży pożarnej i GOPR – na czas potrzebny do uczestniczenia w akcjach ratowniczych.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Kiedy nie jest konieczne opłacanie składek zdrowotnych?

Z zasady opłacanie składki na ubezpieczenie zdrowotne jest obligatoryjne dla wszystkich zatrudnionych, jednak regulacje przewidują, że pewne grupy ludzi są zwolnione z opłaty do ZUS i zalicza się do nich emerytów, rencistów, a także osoby niepełnosprawne.

W przypadku emerytów i rencistów prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą nie są oni zobowiązani opłacać składki zdrowotnej, jeżeli ich świadczenie emerytalne lub rentowe nie jest wyższe niż kwota minimalnej płacy (obecnie 1680 zł). Ponadto muszą też spełniać jeden z następujących warunków:

– uzyskiwać dodatkowe przychody z działalności na poziomie nieprzekraczającym miesięcznie 50 proc. kwoty najniższej emerytury (w bieżącym roku – 831,15 zł),

opłacać podatek dochodowy przy wykorzystaniu metody karty podatkowej.

Obowiązku opłacania składki na ubezpieczenie zdrowotne nie mają również osoby prowadzące działalność gospodarczą i, u których stwierdzono umiarkowany lub znaczący stopień niepełnosprawności, które spełniają powyższe warunki.

Zwolnieniem tym są także objęci emeryci i renciści, którzy równocześnie posługują się dokumentem potwierdzającym posiadanie umiarkowanego lub znacznego stopnia niepełnosprawności. W takim wypadku nie ma znaczenia wysokość wypłacanej im emerytury lub renty.

Z ulg mogą skorzystać zarówno osoby prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą, jak i osoby współpracujące z nimi przy prowadzeniu tej działalności.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Palenie szkodzi polskim pracodawcom

Przerwy na papierosa regularnie praktykowane przez palących pracowników kosztują pracodawców średnio ponad 33 mln zł dziennie – wynika z wyliczeń agencji Work Service.

Chociaż odsetek osób palących w Polsce co roku systematycznie spada, to problem ten wciąż dotyka blisko 30% Polaków. Palacze sięgają przeciętnie po co najmniej jednego papierosa na godzinę. Przerwa na papierosa trwa średnio od 5 do 10 minut. Oznacza to, że palacze zatrudnieni w pełnym wymiarze godzin spędzają w pracy nawet półtorej godziny tylko na paleniu papierosów. Zdaniem ekspertów Work Service koszty z tego tytułu można szacować na ponad 33 mln zł* dziennie.

 

Każdy pracodawca musi liczyć się z tym, że zatrudniając do pracy osobę palącą, będzie ponosił tego rodzaju koszty. Przerwy na papierosa są koniecznością dla osób uzależnionych od nikotyny, a to dodatkowy czas kiedy pracownik pozostaje poza swoim stanowiskiem pracy –mówi Krzysztof Inglot, dyrektor działu rozwoju rynków w Work Service.

 

Pracownik pod kontrolą

 

Palenie papierosów w miejscu pracy ma wymiar nie tylko finansowy, ale też społeczny. Osoby uzależnione od nikotyny zwykle nawiązują relacje ze współpracownikami dotkniętymi podobnym nałogiem. Wyjście na papierosa ma wówczas charakter spotkania towarzyskiego, które nie mieści się w żadnych ramach czasowych. Regularne praktykowanie tego typu spotkań obniża efektywność pracy, a co za tym idzie generuje dodatkowe koszty dla pracodawców. Zatem przerwy na papierosa nie wiążą się tylko z kilkuminutową nieobecnością pracownika na stanowisku przy, ale też z dodatkowym czasem, jaki pracownik musi przeznaczyć na powrót do poprzedniej wydajności.

 

Coraz więcej średnich i dużych firm decyduje się na wdrożenie systemów kontroli czasu pracy. Popularne w korporacjach karty zbliżeniowe umożliwiające dostęp do biura, właśnie temu służą. Systemy rejestrują każde wyjście i wejście pracownika, wymuszając większą dyscyplinę –mówi Krzysztof Inglot.W mniejszych firmach warto postawić na rozmowę i dzielenie się obowiązkami. Zwiększy to odpowiedzialności i zaufanie wewnątrz zespołu. Osoby palące będą mniej skłonne do oszukiwania bądź obarczania swoimi zadaniami innych pracowników.

 

Wsparcie zamiast dyskryminacji

 

Pracodawcy niechętnie zatrudniają osoby palące. Chociaż oficjalnie większość renomowanych firm nie podaje wymogu dotyczącego niepalenia w ogłoszeniu o pracę, to w praktyce pytania weryfikujące tę kwestię padają w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej. Zatrudnienie palacza może być odbierane jako niekorzystnie, nie tylko z powodu strat finansowych, z jakimi muszą się liczyć pracodawcy. Posiadanie w zespole osób uzależnionych od nikotyny nakłada dodatkowe obowiązki na właścicieli firm, takie jak chociażby konieczność wydzielenie specjalnej strefy dla palących, w której będzie można palić zgodnie z prawem. Zakład pracy jest miejscem publicznym, dlatego jest to konieczne. Istnieje też szereg stanowisk, na których niewskazane jest zatrudnienie osoby uzależnionej od nikotyny. Do tego typu profesji należą: obsługa klienta, praca w halach produkcyjnych, w których obowiązuje system pracy w ruchu ciągłym, praca z małymi dziećmi (np. w przedszkolach, żłobkach), czy praca w miejscach z całkowitym zakazem palenia (np. obsługa linii lotniczych, czy stacji benzynowych).

 

Zamiast wykluczania osób palących papierosy z procesu rekrutacji warto skoncentrować się na kompetencjach zawodowych i umiejętnościach kandydatów. Skutecznym wsparciem pracowników w walce z uzależnieniem może być wdrożenie w firmie specjalnego programu antynikotynowego. Tego rodzaju inicjatywy podejmowane są przez organizacje, które troszczą się o zdrowie swoich pracowników. Koniec końców mniejsza liczba palących to korzyść zarówno dla samych pracowników, jak i dla pracodawcy– podsumowuje Krzysztof Inglot.

 

*Podstawa do obliczeń: GUS, średnie miesięczne wynagrodzenie w czerwcu w wysokości 3943,01 zł, liczba pracujących 5 526 100 dotyczy przedsiębiorstw zatrudniających minimum 9 osób, przy przerwach trwających średnio 45 minut dziennie.

 

 Źródło: Work Service