Archiwa blogu

Jakie kroki podjąć przy utracie prawa jazdy?

Brak koniecznych dokumentów potwierdzających posiadanie uprawnień do kierowania pojazdem podczas jego prowadzenia skutkuje nieprzyjemnymi konsekwencjami. Zatem, jeżeli zorientujemy się, że nasze prawo jazdy gdzieś się zapodziało, lepiej nie siadać za kółko.

Według ustawy prawo o ruchu drogowym, prawo jazdy powinniśmy mieć przy sobie, zawsze wtedy, gdy prowadzimy samochód. Jednak w momencie, gdy w trakcie policyjnej kontroli nie mamy przy sobie dokumentu i nie okażemy go funkcjonariuszowi Policji, ten na podstawie naszych danych łatwo odnajdzie w systemie informacje o posiadanych przez nas uprawnieniach. Nie oznacza to jednak, że nie zostaniemy ukarani za brak potrzebnych dokumentów. Na szczęście nie są one zbyt ciężkie. Kierowca, który nie posiada przy sobie ważnego dokumentu uprawniającego do kierowania pojazdem może zostać ukarany grzywną w postaci mandatu w wysokości 50 zł. Co ważne, za to wykroczenie nie zostaną na nas nałożone żadne punkty karne.

Problemy mogą się pojawić, gdy spowodujemy wypadek lub kolizję drogową. Wówczas firmy ubezpieczeniowe wymagają kopii dokumentów stwierdzających nasze uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Ich brak sprawić może kłopoty związane z szybką likwidacją szkody.

W przypadku utraty prawa jazdy należy zgłosić ten fakt w starostwie powiatowym, które jest urzędem odpowiedzialnym za wydanie naszego prawa jazdy. Termin zgłoszenia wynosi 30 dni, a po jego dokonaniu można napisać wniosek o wydanie duplikatu prawa jazdy, czyli tzw. wtórnika. W tym celu należy dostarczyć zdjęcie i uiścić opłatę skarbową w wysokości 100 zł.

Utratę prawa jazdy zwłaszcza, gdy straciliśmy także dowód osobisty warto zgłosić także na komendzie policji. Tym samym dokumenty zostaną zastrzeżone, przez co nie będzie zagrażało nam ich nielegalne wykorzystanie przez osoby niepowołane.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Ile będzie kosztowało OC dla tzw. „anglików”?

Od stycznia 2015 roku w Polsce będzie możliwa rejestracja samochodów z Wielkiej Brytanii i Irlandii, czyli takich z kierownicą po prawej stronie. Eksperci bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz policja przyznają, że zwiększona liczba takich pojazdów może spowodować wzrost ryzyka wypadków z ich udziałem na polskich drogach, a co za tym idzie także odzwierciedlenie w wysokości stawek ubezpieczenia komunikacyjnego.

 

Pamiętajmy, że tego typu samochody są przeznaczone do poruszania się w całkowicie innych warunkach. Kierowca ma mocno ograniczoną widoczność – mówi mł. insp. Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej PolicjiSzczególnie trudne są w takim przypadku manewry wyprzedzania, omijania czy nawet wyjazdu z miejsca postojowego, które wymagają od kierowcy wysunięcia się na lewą stronę bądź prośby pasażera o pomoc.

 

Dużą przeszkodą przed sprowadzaniem brytyjskich aut do Polski może być cena ubezpieczenia komunikacyjnego. Obowiązkowe OC dla właścicieli tych aut może być droższe, lecz na niespełna trzy miesiące przed wejściem w życie nowych przepisów Towarzystwa Ubezpieczeniowe nie udzielają informacji odnośnie do wysokości stawek.

 

Towarzystwa Ubezpieczeniowe jeszcze nic nie ustaliły. Ceny OC pozostają wielką niewiadomą.Na pewno będą się różniły w zależności od Towarzystwa i będą zależały od wielu kryteriów, takich jak wiek auta, moc silnika czy bezwypadkowa jazda kierowcy –mówi Adrian Kościuk, Doradca w CUK Ubezpieczenia. Różnice w stawkach na pewno wyniosą od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych, dlatego radzimy przyszłym polskim posiadaczom tzw. anglików porównać na początku stycznia ceny polis OC.

 

Dotychczas samochody sprowadzane z kierownicą po prawej stronie mogły być rejestrowane w Polsce jedynie po dokonaniu, kosztownej (od 4-10 tys. zł) modyfikacji polegającej na przełożeniu kierownicy oraz przeniesienia na drugą stronę pedałów gazu, sprzęgła i hamulca. Od stycznia 2015 roku zgodnie z nowymi przepisami jedyną wymaganą zmianą w tego typu aucie będzie przełożenie lusterek i świateł.

 

Źródło: CUK Ubezpieczenia

Czy można oszczędzić, kupując OC i AC w pakiecie?

Produkty finansowe coraz częściej sprzedawane są w pakietach, dzięki czemu klienci płacą za nie mniej, niż gdyby mieli kupować je osobno. Dobrze obrazuje to przykład ubezpieczeń komunikacyjnych OC i autocasco (AC), na których można dzięki temu zaoszczędzić przynajmniej kilkaset złotych.

Ubezpieczenia assistance dołączane do konta bankowego, polisa na wypadek kradzieży sprzedawana z komputerem czy telefonem, ubezpieczenia komunikacyjne OC oraz AC – to tylko kilka przykładów pakietów, których poszczególne elementy są droższe, gdy kupuje się je oddzielnie. Na przykładzie ostatniej pary produktów doradcy multiagencji Superpolisa.pl pokazują, w jaki sposób działa mechanizm pakietowego zakupu produktów ubezpieczeniowych i ile można dzięki niemu oszczędzić.

 

– Sprzedaż w zestawie to sprawdzona metoda na oferowanie klientom zarówno prostych, jak i bardziej skomplikowanych produktów, np. finansowych. W naszej działalności każdego dnia przeprowadzamy kalkulacje ubezpieczeń komunikacyjnych OC i AC, dzięki czemu wiemy, że osobom zainteresowanym jednym i drugim rodzajem ochrony po prostu opłaca się kupić je za jednym razem – mówi Bartłomiej Behnke z multiagencji Superpolisa.pl.

 

Aby sprawdzić, ile można w ten sposób zaoszczędzić, przeprowadzone zostały trzy różne kalkulacje cen: osobno dla OC, AC oraz pakietu obydwu tych ubezpieczeń. Na potrzeby wyliczeń przyjęto, że kierowcą jest 37-latek, który ma prawo jazdy od 1999 roku, od 10 lat opłaca OC, od 5 lat AC i nie zanotował w tym czasie żadnych szkód. Jego samochód to z kolei parkowany w garażu indywidualnym VW Golf VI z 2010 roku o mocy 105 KM, pojemności 1,6 l i 45000 km przebiegu. Szacowana wartość pojazdu to 40000 zł. Ceny sprawdzono dla wszystkich miast wojewódzkich.

 

Nawet 1000 zł taniej…

 

Jeśli kierowca z przykładu ma zarejestrowany samochód w Warszawie za samo tylko obowiązkowe OC zapłaci od 416 zł, a za osobno kupowane AC od 1423 zł – łącznie to ponad 1800 zł. Kupno tych ubezpieczeń w pakiecie jest natomiast możliwe w jednym z towarzystw ubezpieczeniowych za 866 zł, czyli o… prawie 1000 zł taniej. Składki kształtują się w podobny sposób również poza stolicą. Przykładem jest Bydgoszcz, gdzie OC da się kupić za 360 zł, zaś dobrowolną polisę AC za 1300 zł. W zestawie ubezpieczenia kosztują tu natomiast 903 zł, czyli przeszło 700 zł mniej niż kupowane oddzielnie. Dla potwierdzenie można również przywołać m.in. Katowice, gdzie ceny obowiązkowego OC zaczynają się od 271 zł, AC od 1322 zł, a pakiet złożony z tych polis można kupić za 945 zł.

 

  Widać wyraźnie, że pakiet złożony z OC i AC pozwala sporo zaoszczędzić. Trzeba jednak pamiętać, że o ile w przypadku obowiązkowej polisy cena jest najważniejszym kryterium, bo zakres ochrony jest opisany ustawą i obowiązuje wszystkich ubezpieczycieli, o tyle kupując dobrowolne AC trzeba bacznie przyjrzeć się wszystkim elementom oferty i nie kierować się wyłącznie składką. Przede wszystkim należy sprawdzić, czy ochrona obejmuje kradzież auta, jaki jest limit kilometrów na holowanie samochodu i na jakich zasadach odbywa się jego naprawa – podsumowuje Bartłomiej Behnke, Superpolisa.pl.

 

Komentuje Piotr Ruszowski, dyrektor pionu sprzedaży i marketingu w Mondial Assistance:

 

Jednym ze standardowych dodatków do pakietów ubezpieczeń OC/AC są usługi assistance, którym warto przyjrzeć się bliżej dokonując zakupu polisy na samochód. Tym, co odróżnia poszczególne ubezpieczenia pomocowe jest zakres zdarzeń, które uprawniają do skorzystania z pomocy oraz  jej rodzaj. Na ogół do ubezpieczenia dodawany jest bezpłatnie pakiet w wersji podstawowej. Obejmuje on najczęściej holowanie po kolizji, wypadku. Rozszerzenie pakietu o pomoc przy awarii czy wynajem auta zastępczego, wiąże się już ze wzrostem składki. Najbogatsze pakiety zapewniają klientom holowanie bez limitu kilometrów czy wynajem pojazdu zastępczego nawet na kilkanaście dni. Bardziej rozbudowane pakiety zawierają też takie usługi jak nocleg w hotelu oraz organizację powrotu do domu, gdy zdarzenie ma miejsce w trasie. Oszczędzanie na assistance nie wydaje się więc być najlepszym pomysłem nie tylko w przypadku klientów pokonujących setki kilometrów miesięcznie, ale także w przypadku każdego kto chce lub potrzebuje mobilności.

 

Źródło: Informacja prasowa

Będzie obowiązek wymiany prawa jazdy?

Aktualnie projektowane są zmiany w rozporządzeniu określającym wydawanie dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami. Głównym założeniem jest ujednolicenie przepisów na obszarze Unii Europejskiej oraz zwiększenie ich przejrzystości. Czy zatem zaistnieje obowiązek wymiany prawa jazdy?

Zdaniem resortu infrastruktury i rozwoju zmiana przepisów jest potrzebna, aby dostosować je do ustawodawstwa europejskiego, a także mają one wpływać na zwiększenie bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce.

Najważniejsza zmiana dotyczy jasnego wskazania, że przyznanie uprawnień do kierowania pojazdami stanowi czynność administracyjną, a nie wyłącznie materialno-techniczną, jak wskazywałyby na to niektóre ośrodki. Oznaczałoby to, że osoba, która nie jest usatysfakcjonowana uzyskanymi wynikami może złożyć odwołanie, a tym, którzy zdali egzamin na prawo jazdy z wynikiem pozytywnym mieliby otrzymaną decyzję w formie gotowego dokumentu.

Ponadto, stworzony został schemat działania przewidziany w sytuacji wymiany obecnego dokumentu ze względu na modyfikację widniejących na nim danych. Umożliwiono także wymianę prawa jazdy wydanego poza granicami, w przypadku, gdy termin jego ważności minął.

Jednak dla kierowców kluczowe różnice będą dotyczyły kategorii uzyskanych uprawnień. Teraz na polskim dokumencie znajdują się tylko wynikowe kategorie, a nie cały zakres danych. W związku z tym, kierowca, który chce dokonać wymiany prawa jazdy na zagraniczny dokument będzie miał mocno utrudnioną sprawę, ponieważ zagraniczne organy ograniczają jej kompetencje. W celu uproszczenia tego procesu zaproponowano, aby również krajowy druk zawierał spis wszystkich uprawnień posiadanych przez daną osobę.

Zatem, jeśli wygląd prawa jazdy ulegnie zmianie i będzie wymagane, aby zawierało wszystkie uprawnienia to czy posiadaczy czeka obowiązkowa wymiana a razem z nią dodatkowe koszty?

Krzysztof Bandos, Prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców tłumaczy, że w treści projektu nie ma regulacji nakładających obowiązek wymiany ważnych dokumentów, a to oznacza, że dotyczy to tylko dokumentów wydawanych po wejściu w życie rozporządzenia. Piotr Popa, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju dodaje, że osoba, która będzie chciała wymienić dokument, np. z powodu zmiany danych lub minął okres, na jaki został wydany, otrzyma już nowy druk.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Rejestracja samochodu zakupionego za granicą będzie prostsza

Kupując samochód w jednym z krajów unijnych i transportując go do Polski istnieje obowiązek rejestracji w kraju. Aby tego dokonać niezbędne jest posiadanie dokumentu stwierdzającego zapłatę akcyzy lub brak takiego obowiązku. Do tej pory, aby go uzyskać trzeba było wystąpić do organu celnego, ale najprawdopodobniej jeszcze w bieżącym miesiącu podatnik będzie mógł wydrukować właściwy dokument ze strony internetowej.

Mówi o tym uzasadnienie do projektu rozporządzenia w sprawie nowego wzoru potwierdzenia uiszczenia podatku akcyzowego. Jedną z cech wydruku komputerowego będzie zamieszczony na nim indywidualny numer identyfikujący, dzięki czemu nie będzie już potrzebny stempel naczelnika urzędu celnego. Numer ten umożliwi także rejestrującemu auto sprawdzać dokumenty na właściwej stronie internetowej. W późniejszym okresie, gdy systemy informatyczne organów ewidencjonujących zapłatę akcyzy i rejestrujących pojazdy zostaną ze sobą kompatybilne, rejestrujący nie będzie musiał przedkładać dokumentu stwierdzającego uiszczenie daniny.

Rozporządzenie regulujące nowy wzór dokumentu ma zacząć obowiązywać po siedmiu dniach od publikacji. Okres jest bardzo krótki, ponieważ Ministerstwo Finansów chce udostępnić drukowanie potwierdzeń zapłaty podatku akcyzowego już od połowy tego miesiąca.

Dodatkowym udogodnieniem będzie to, że od stycznia następnego roku do rejestracji nabytych na terenie państw UE pojazdów nie będzie potrzebne zaświadczenie o zapłacie VAT. Nastąpi to w wyniku nowelizacji ustawy o VAT, której większość regulacji weszła w życie wraz z nadejściem kwietnia 2014 roku. Dziś, aby uzyskać zaświadczenia, należy złożyć komplet dokumentów przetłumaczonych na język polski do urzędu skarbowego i uiścić opłatę skarbową w kwocie 160 zł.

Projekt wspomnianego rozporządzenia jest obecnie w fazie konsultacji.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Podatnik może amortyzować pojazd w całości

Zgodnie z interpretacją dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy do kosztów firmy możliwe jest wliczenie całości odpisów amortyzacyjnych od aut osobowych, nawet wówczas, gdy jest on użytkowany tylko częściowo w celach biznesowych.

Dodatkowo przedsiębiorca może też zaliczyć do kosztów podatkowych połowę podatku VAT, o którą nie mógł obniżyć podatku należnego, w wypadku, gdy nie dotyczy ona wydatków eksploatacyjnych ponoszonych z tytułu użytkowania samochodu dla celów działalności gospodarczej.

Takie kryterium nie istnieje w przypadku odpisów amortyzacyjnych. Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy podkreślił, że zgodnie z ustawą o PIT możliwe jest proporcjonalne dokonywanie odpisów amortyzacyjnych tylko dla obiektów wykorzystywanych w części do działalności gospodarczej. Względem innych składników majątkowych ujętych w ewidencji środków trwałych tj. pojazdów osobowych, jest możliwość wliczenia do kosztów pełnych odpisów amortyzacyjnych, bez względu na to, czy środek jest wykorzystywany tylko w celach związanych z działalnością gospodarczą, czy również do celów prywatnych.

Z kolei, zaliczenie do kosztów podatkowych części VAT-u od wydatków eksploatacyjnych dopuszczane jest przez obecne od kwietnia 2014 r. przepisy ustanawiające, że można podatek VAT pomniejszyć o 50 proc. podatku naliczonego, gdy samochód jest użytkowany zarówno w celach biznesowych, jak i prywatnych. Dyrektor Izby w Bydgoszczy przypomniał jednak, że w tym przypadku, do kosztów można zaliczyć tylko te wydatki eksploatacyjne razem z nieodliczonym VAT-em, które są związane z wykorzystywaniem auta w celach biznesowych, a nie prywatnych.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Czy warto mieć w samochodzie kartę ratowniczą?

Bezpieczeństwo na drodze jest niezwykle ważne. Aktualnie w całej Europie trwa kampania, której celem jest promowanie takiego zachowania. W ramach akcji informacyjnej coraz częściej słyszy się o karcie ratowniczej pojazdów. Z pozoru to nic znaczącego, bo jedynie szkic pojazdu. Gdy jednak dochodzi do sytuacji, kiedy trzeba ratować ludzkie życie, każda sekunda się liczy.

Międzynarodowa nazwa zestandaryzowanej informacji zawierającej symbole i oznaczenia umieszczone na kartce A4 to rescue sweet. Znajdziemy na niej kluczowe dla służb ratowniczych elementy pojazdu, co pozwala na ich szybsze i sprawniejsze zlokalizowanie.

Na kartach zaznaczone są wzmocnienia karoserii, lokalizacja akumulatora, poduszek powietrznych czy gazowych napinaczy pasów bezpieczeństwa. Te elementy w każdym z samochodów mogą być umieszczone w innych miejscach, co może powodować problem z ich odnalezieniem. Po zapoznaniu się z informacją znajdująca się na karcie, ekipa ratunkowa może poruszać się szybciej, nie tracąc czasu na poszukiwanie konkretnych elementów wyposażenia samochodu. Jak się okazuje ma to duże znaczenie. Zgodnie z danymi promującymi karty ratownicze, jej posiadanie może skrócić czas akcji ratunkowej nawet do 30 proc., co przekłada się na 6-9 minut, które często są decydujące w ratowaniu ludzkiego życia.

Kartę ratowniczą samochodu można pobrać ze strony internetowej producenta samochodu. Po znalezieniu właściwej wersji karty, należy ją wydrukować i umieścić w osłonie przeciwsłonecznej po stronie prowadzącego pojazd. Organizatorzy akcji informacyjnej rekomendują, aby udać się po nią do autoryzowanych punktów wydawania kart ratowniczych w celu uniknięcia pomyłek w wyborze właściwej karty.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Czy na pewno wiemy, czym jest autocasco?

W odróżnieniu od polisy OC ubezpieczenie autocasco (AC) jest dobrowolne, a jego zakres bardziej złożony. O jakich elementach AC właściciele samochodów nie zawsze wiedzą lub pamiętają?

 

Z danych zebranych przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) wynika, że w ubiegłym roku łączna liczba zawartych ubezpieczeń AC była aż o ok. 75% mniejsza od liczby wszystkich zawartych w tym samym czasie obowiązkowych ubezpieczeń OC. Identyczny stosunek AC do OC utrzymuje się również w 2014 r., o czym świadczą statystyki zebrane przez KNF po pierwszym kwartale. Jak widać kierowcy wciąż niechętnie podchodzą do zakupu dobrowolnej polisy, nieraz nie zdając sobie sprawy, że coraz częściej mogą samodzielnie decydować o tym, na jakich zasadach się ubezpieczą.

 

– Kierowcy bardzo często traktują ubezpieczenia komunikacyjne jak niepotrzebny, ale obowiązkowy wydatek. O ile jednak posiadanie ubezpieczenia OC jest wymogiem regulowanym ustawą i nie można z niego zrezygnować, o tyle rezultat w przypadku dobrowolnego ubezpieczenia AC jest taki, że decyduje się na nie zazwyczaj tylko wąska grupa właścicieli, przeważnie posiadaczy młodszych aut. Jedną z przyczyn jest wciąż niski poziom wiedzy o ubezpieczeniu AC. Nie każdy wie, że jego zakres nie zawsze musi być ściśle określony przez ubezpieczyciela, ponieważ przez dodatkowe opcje może być dopasowany do indywidualnych potrzeb klienta, również tych posiadających starsze pojazdy– mówi Marek Dmytryk, Menedżer Produktu w Gothaer TU S.A.

 

AC chroni przed złodziejem i samym sobą

 

Dość powszechna jest opinia, że AC to ubezpieczenie chroniące właściciela samochodu na wypadek kradzieży auta. Oczywiście jest to jeden z podstawowych elementów ochrony w ramach ubezpieczenia pojazdu, chociaż nie jedyny. Ubezpieczenie AC to również ochrona w przypadku zaistnienia tzw. stłuczki, gdy kierowca przez nieuwagę zniszczy własny samochód, np. „zaparkuje” nim na przydrożnych barierkach czy słupkach. Ponadto AC przydaje się w przypadku uszkodzenia pojazdu przez osoby trzecie, wskutek działania sił przyrody (m.in. wichura, powódź, opady) oraz pożaru i innych sytuacji, które mogą się przydarzyć posiadaczowi pojazdu.

 

Zakres ochrony można wybrać samodzielnie

 

Coraz częściej kierowcy kupujący AC nie muszą ograniczać się tylko do jednego produktu i jednego zakresu udzielanej ochrony, lecz mogą go samodzielnie skomponować dopasowując ochronę ubezpieczeniową zarówno cenowo, jak i zakresowo do własnych potrzeb. W praktyce polega to na możliwości wyboru tylko tych elementów, które właściciel auta uzna za potrzebne. Możliwe (lecz nieobowiązkowe) jest więc skorzystanie m.in. z ubezpieczenia od kradzieży, wsparcia w przypadku wykonania niezbędnych napraw (w oparciu o kosztorys lub usługę w serwisie), a także z pakietu assistance zapewniającego np. holowanie pojazdu, wynajęcie pojazdu zastępczego czy naprawę uszkodzonego koła – wszystko to zależy od indywidualnej decyzji kupującego ubezpieczenie.

 

– Taka spersonalizowana ochrona niejako rozkłada ubezpieczenie na czynniki pierwsze, umożliwiając właścicielowi samochodu kupno wielu różnych polis w ramach jednego, szerokiego pakietu komunikacyjnego opartego nie tylko na jednym ubezpieczeniu AC. Np. oprócz najpopularniejszych i podstawowych elementów ochrony ubezpieczeniowej, w ramach naszego produktu GoAuto kierowca może włączyć do posiadanego już AC również takie opcje jak pojazd zastępczy, ochrona opon, bagażu, wymiana zamków w przypadku zgubienia kluczyków oraz odszkodowanie dla kierowcy i pasażerów w ramach polisy NNW– wyjaśnia Marek Dmytryk z Gothaer TU S.A.

 

Ubezpieczenie tylko dla nowych samochodów?

 

To nieprawda. Utrwaliło się przekonanie, że AC to produkt kierowany wyłącznie do posiadaczy nowych samochodów, które w największym stopniu narażone są na ryzyko kradzieży, a koszt ich ewentualnej naprawy będzie bardzo wysoki. Jednak niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe o wiele łagodniej podchodzą do kwestii wieku auta. Dzięki temu swoje pierwsze AC u niektórych ubezpieczycieli jest w stanie kupić nawet właściciel 15-letniego samochodu. Z kolei w przypadku kontynuacji ubezpieczenia ograniczenie wiekowe dla pojazdu może zostać nawet całkowicie zniesione.

 

Dodatki do AC, czyli infolinia pomocowa i dowóz paliwa

 

Ubezpieczenie AC swoim zakresem może również objąć szereg mniej oczywistych usług, będących jednak wymiernym wsparciem w kryzysowej sytuacji na drodze. Nie każdy kierowca zdaje sobie sprawę, że wybór nawet podstawowego pakietu assistance pozwala nie tylko na holowanie do najbliższego mechanika, ale również na pomoc techniczną bezpośrednio na miejscu zdarzenia, dostęp do wsparcia na infolinii (informacje m.in. o pobliskich warsztatach, pensjonatach czy pomocy drogowej), a także na przewóz zwierząt do lecznicy.

 

– Te kilka przykładów pokazuje, że assistance w ramach AC to nie tylko oczywiście bardzo istotne holowanie, ale też szereg pozornie „mniejszych” elementów, których znaczenie rośnie tak naprawdę dopiero po szkodzie, z dala od domu. Z doświadczenia wiemy, że organizacja miejsca noclegowego, dostarczenie paliwa czy zorganizowanie i pokrycie kosztów parkingu to w oczach kierowców cenne ubezpieczeniowe dodatki– podsumowuje Piotr Ruszowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Mondial Assistance.

 

Źródło: Brandscope

Wyniki branży leasingowej za I półrocze 2014 r.

Znamy już wyniki firm leasingowych1za pierwsze półrocze 2014 roku. Firmy sfinansowały aktywa za rekordową sumę 21,05 mld zł. Grupa EFL pozostaje liderem rynku leasingu w Polsce. Firma sfinansowała inwestycje o łącznej wartości1,804 mld zł (leasing i pożyczka), co oznacza jej 8,6 proc. udział w rynku.

 

Rynek leasingu rozwija się dynamicznie – wzrost osiągnięty w I półroczu br. wyniósł 31,8 proc. (rok do roku). Firmy leasingowe zrzeszone w Związku Polskiego Leasingu w pierwszym półroczu 2014 sfinansowały aktywa za 21,05 mld zł. Wynik ten był lepszy od rekordowego
I półrocza 2008 (17,9 mld zł). Aktywa sfinansowane leasingiem stanowią większość (85,9 proc.) w ogólnej strukturze finansowania firm leasingowych. Udział pożyczki w finansowaniu aktywów ruchomych w I półroczu 2014 roku wyniósł 14,4 proc. i stopniowo rośnie.

 

Pojazdy i maszyny napędzają rynek

 

Główną siłą napędową rynku pozostają pojazdy lekkie oraz maszyny. Dwa pierwsze kwartały roku charakteryzowały się wysoką dynamiką na rynku pojazdów lekkich ze względu na możliwość pełnego odliczenia podatku VAT od zakupu aut osobowych z homologacją ciężarową w I kwartale br. oraz korzystne przepisy dla leasingu aut z segmentu premium w II kwartale. Segment maszyn zanotował stabilny wzrost ze względu na wysokie wykorzystanie zdolności produkcyjnych w firmach, środki unijne dla rolnictwa oraz obserwowane odbicie w budownictwie.

 

W I półroczu tego roku EFL sfinansował pojazdy (leasingiem i pożyczką) za kwotę 1,254 mld zł, co daje wzrost na poziomie 29,5 proc. liczony rok do roku. Podobną dynamikę firma osiągnęła w sektorze maszyn (25,2 proc.) finansując maszyny o wartości 508 mln zł. Trzecim kluczowym dla firmy sektorem był segment IT (24,5 proc. wzrost, 38,7 mln zł nowej produkcji).

EFL w I półroczu br. wypracował największy udział w finansowaniu sektora nowoczesnych technologii. Uznajemy ten segment za perspektywiczny i liczymy na większą dynamikę rozwoju. Kluczowy dla rynku leasingu w Polsce pozostaje nadal sektor pojazdów.


W I kwartale br. polscy przedsiębiorcy kupili 22,1 tys. pojazdów z homologacją ciężarową. Mimo braku możliwości odliczenia pełnego podatku VAT od pojazdów osobowych w II kwartale, segment ten zanotował w pierwszym półroczu 2014 r. znaczny wzrost. Sytuacja związana z tzw. okienkiem kratkowym pokazuje ogromną zależności pomiędzy decyzjami ustawodawcy a decyzjami inwestycyjnymi przedsiębiorców”
– powiedział Radosław Kuczyński,prezes EFL.

Prognozy na kolejne kwartały

 

Wysokie wykorzystanie zdolności produkcyjnych w firmach, relatywnie dobra sytuacja gospodarcza kraju przełożą się na wzrost inwestycji firm, szczególnie w obszarze parku maszynowego. Branża leasingowa oczekuje także dobrych wyników dla leasingu aut z segmentu premium oraz odbudowy sektora budowlanego, wspieranego od IV kwartału 2014 środkami z nowej perspektywy unijnej” – stwierdził Marcin Nieplowicz, Główny Ekonomista EFL.

Rynek samochodów ciężarowych, który dotychczas był motorem rynku leasingu, nadal pozostaje silny, jednak w II kwartale br. jego dynamika wyhamowała, co wynikało już z wysokiej bazy 2013 roku, kiedy to w II półroczu przedsiębiorcy masowo kupowali nowe pojazdy ciężarowe z normą emisji spalin Euro 5. Rynek samochodów ciężarowych to nie jedyny segment, w którym branża spodziewa się słabszej dynamiki w następnych kwartałach. Wykorzystanie środków dla rolników z perspektywy unijnej na lata 2007-2013 przełoży się na niższe finansowanie maszyn rolniczych leasingiem i pożyczką w II połowie 2014 r. (powrót finansowania unijnego nastąpi już II kw. 2015r.).

 

Źródło: EFL

Mandat dla pracownika – jak księgować?

Wielu podwładnych, szczególnie w branży przedstawicielstwa handlowego, ma samochód zapisany na firmę i może z niego korzystać w ramach spełnianych przez siebie powinności zawodowych. Niejednokrotnie zmierzają w różne miejsca, ignorują przepisy, aby zdążyć na umówione spotkanie. Karany jest za niezgodną z prawem jazdę mandatem lub jego czyn dokumentuje fotoradar. Musi zdawać sobie sprawę z konieczności pokrycia kosztów za swoje przewinienia.

Kierownik, który przenosi odpowiedzialność opłacenia mandatu za przekroczenie prędkości, nie robi nic bezprawnie. Wedle przepisów ruchu drogowego to na osobie, która prowadziła pojazd, ciąży obowiązek opłacenia kary finansowej oraz przyjęcia ewentualnych punktów karnych. Zazwyczaj jednak liczne grono przedsiębiorców finansuje przewinienia podwładnych. Zdają sobie bowiem sprawę z ilości spotkań i zakorkowania miasta w godzinach szczytu.

Zazwyczaj zdjęcie z fotoradaru lub mandaty są przesyłane na adres firmy, ponieważ to na firmę zapisany jest pojazd. Natomiast, jak wyżej wyjaśniono, opłacać go nie musi właściciel przedsiębiorstwa. Wystarczy uzgodnić, który pracownik jechał pojazdem lub rozpoznać go na zdjęciu i przekazać blankiet do zapłaty. Ustawa umożliwia do usprawiedliwienia i omówienia okoliczności wykroczenia w ciągu miesiąca od odebrania mandatu. W momencie, kiedy pracodawca nie wyznaczy konkretnego winnego sam może zostać ukarany grzywną do 5 tys. zł. Dlatego też firma decyduje się na uregulowanie należności.

Istnieje także opcja, że właściciel przedsiębiorstwa, w obawie przed dużą karą, sam zapłaci mandat. Wtedy, nawet w dalszej przyszłości, może domagać się oddania kosztów mandatu od pracownika, którego tożsamość zostanie ustalona.

 

 

Justyna Błahut
www.Skarbowy.biz

Jaka stawka za kilometr – czyli kilometrówka w 2013 roku

Aktualnie wiele przedsiębiorstw i dużych firm musi jeździć w różne miejsca, załatwiać, umawiać się z kontrahentami. Bez samochodu byłoby to zdecydowanie trudniejsze. Nie zawsze jednak przedsiębiorstwo stać na zakup nowych pojazdów. Dlatego korzystają z uprzejmości pracowników, którzy udostępniają swoje prywatne samochody do załatwiania spraw zawodowych. Lecz nie bezpłatnie, bowiem rozliczają się z pracodawcą. Aby ustalić, ile wynoszą koszty eksploatacyjne wcielono tzw. kilometrówkę, która określa średni koszt przejechania każdego kilometra. W roku 2013 stawka będzie identyczna, jak rok wcześniej.

Według prawa z kilometrówki mogą korzystać samochody osobowe, motocykle i motorowery, które należą do pracownika. Od 2007 roku stawka utrzymuje się na takim samym poziomie. Jest to o tyle niedobre dla firm, że wciąż wzrastają koszty użytkowania pojazdów, paliwo, naprawy i części.

Według wciąż aktualnych zasad kilometrówka wynosi 0,5214 zł za samochód o pojemności silnika do 900 cm3 oraz 0,8358 zł, gdy pojemność silnika przekracza 900 cm3. Tymczasem dla motocykli 0,2302 zł, a motorowerów 0,1382 zł.

Były projekty, które już 2 lata temu powinny zreformować metodę regulowania kilometrówki, bowiem nieustannie zmienia się sytuacja gospodarcza i ekonomiczna w kraju. Najkorzystniej byłoby, gdyby ostateczna kwota za przebyty kilometr każdego roku dopasowywana do rynku. Z roku na rok wypłacanie za eksploatację pojazdu pracownika przestaje się opłacać.

Gdyby jednak dało się przeforsować istotne zmiany, wówczas wysokość kilometrówki będzie większa o około 0,40 zł za każdy pojazd. Jest to korzystna podwyżka i być może dlatego tak długo trwa wdrażanie jej w życie.

 

 

Justyna Błahut
www.Skarbowy.biz