Archiwa blogu

Kto zyska, a kto straci po obniżce stóp procentowych

Rada Polityki Pieniężnej istotnie obniżyła stopy procentowe w naszym kraju. Taka decyzja to bardzo dobra informacja dla osób zadłużonych, zwłaszcza na kartach kredytowych i kredytach ratalnych. Maksymalne oprocentowanie spadnie bowiem z 16% do zaledwie 12%. Skorzystają też oczywiście posiadacze kredytów hipotecznych. Z wyliczeń Expandera wynika, że rata przykładowego kredytu już spadła o 84 zł, a w najbliższym czasie będzie jeszcze niższa. Stracą natomiast posiadacze oszczędności.

 

Podstawowa stopa procentowa spadła z poziomu 2,5% do 2%, a stopa lombardowa z 4% do 3%. To jednak najprawdopodobniej dopiero początek serii kilku obniżek, które do końca I kwartału przyszłego roku mogą sprowadzić tę pierwszą stopę do niewiarygodnego do niedawna poziomu 1,5%. Dodatkowo już obecny poziom stopy lombardowej spowoduje, że maksymalne oprocentowanie kredytów (czterokrotność stopy lombardowej) będzie wynosiło zaledwie 12%. To oczywiście bardzo dobra informacja dla osób spłacających kredyty ratalne oraz zadłużonych na kartach kredytowych. Ich oprocentowanie bowiem nierzadko jest równe maksymalnemu dopuszczalnemu poziomowi.

 

Ci, którzy spłacają zadłużenie oprocentowane na maksymalnym poziomie odczują obniżkę już przy najbliższej racie. W przypadku przykładowego kredytu na kwotę 20 000 zł, zaciągniętego na 3 lata, rata spadnie w najbliższym czasie z 703 zł do 664 zł. Oczywiście jeśli oprocentowanie jest niższe od najwyższego, raty również mogą w najbliższym czasie zostać obniżone. Aby jednak dowiedzieć się kiedy to nastąpi, należy sprawdzić zapisy zawarte w umowie kredytowej lub regulaminie.

 

Kredyty hipoteczne

Korzyści wynikające z niższych stóp procentowych zaczęły już odczuwać osoby spłacające kredyty hipoteczne w złotych. Ich oprocentowanie nie zależy bowiem bezpośrednio od stóp NBP, lecz stawki WIBOR. Ta natomiast spada już od połowy sierpnia z poziomu 2,67% do 2,23% obecnie (stan z 8 października). W rezultacie rata kredytu na kwotę 300 000 zł zaciągniętego na 25 lat spadła już z 1 645 zł do 1 572 zł. W przypadku kontynuacji obniżek stóp, wiosną przyszłego roku może ona wynieść zaledwie 1 481 zł. Od razu trzeba jednak dodać, że najbliższa rata wcale nie musi być niższa od poprzedniej, gdyż większość banków tylko raz na 3 miesiące aktualizuje oprocentowanie kredytu uwzględniając zmiany w wysokości stawki WIBOR.

 

Lokaty i inne produkty oszczędnościowe

Obniżka stóp procentowych jest natomiast złą informacją dla posiadaczy oszczędności. Z pewnością spadnie bowiem oprocentowanie lokat bankowych i innych bezpiecznych produktów oszczędnościowych, takich jak konta oszczędnościowe czy obligacje. W przypadku lokaty rocznej na kwotę 10 000 zł wprowadzona obniżka może spowodować, że kwota odsetek spadnie o ok. 40 zł (z 226 zł do 186 zł). Po zapowiadanej serii obniżek stóp uzyskiwane odsetki mogą być aż o 80 zł niższe (ok. 146 zł).

 

W tej sytuacji należy spodziewać się, że podobnie jak to było w przypadku poprzedniej serii obniżek stóp, Polacy zaczną szukać alternatywnych możliwości ulokowania swoich pieniędzy. Zapewne będą przyglądali się takim, które dają zyski wyższe niż lokaty, ale które jednocześnie są dość bezpieczne. Wybór wielu padnie więc z pewnością na fundusze obligacji skarbowych, z których wiele w ostatnich 12 miesiącach wypracowało stopę zwrotu przekraczającą 7%. Problem polega jednak na tym, że w dużej mierze są one wynikiem przewidywań rynku w zakresie rozpoczynanych obecnie obniżek stóp.
W perspektywie kolejnych 12 miesięcy powtórzenie takich wyników jest natomiast mało prawdopodobne.

 

Znacznie lepszą alternatywą dla lokat wydają się obecnie fundusze inwestujące w polskie i zagraniczne obligacje przedsiębiorstw. Wiążą się one ze stosunkowo niewielkim ryzykiem, gdyż posiadają w portfelu papiery bardzo wielu firm. Nawet ewentualne problemy jednej czy kilku z nich nie powinny więc mieć dużego wpływu na wynik całej inwestycji. Innym ciekawym rozwiązaniem są produkty strukturyzowane. Dzięki nim inwestor może nie tylko uzyskać zyski wyższe niż na lokatach bankowych, ale ma również zagwarantowane bezpieczeństwo. Produkty tego typu zostały bowiem oparte o mechanizm ograniczający ryzyko. Klient może zatem wybrać czy w najgorszym przypadku chce odzyskać wszystkie wpłacone pieniądze czy też jest gotowy ponieść większe ryzyko, zwykle stratę nieprzekraczającą np. 10%. Oczywiście decyzja o nieco wyższym ryzyku daje szansę na jeszcze wyższe zyski. Należy jednak dodać, że niezależnie od wybranego rozwiązania, zawsze warto zwracać szczególną uwagę na to od czego zależą wyniki takiej inwestycji.

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Zadłużenie na karcie wchodzi w nawyk? Pozbądź się go

Długów nie ubędzie od samego pocięcia kart kredytowych na kawałki. To co najwyżej sposób na powstrzymanie się od kolejnych wydatków opłacanych plastikiem. Faktyczne pozbycie się zadłużenia wymaga znacznie więcej wyrzeczeń.

Płacenie kartą kredytową i wykorzystywanie okresu bezodsetkowego to znakomity sposób na darmowe posługiwanie się nieswoimi pieniędzmi. Gorzej, jeśli za bardzo się do niego przyzwyczaimy. Wówczas może okazać się, że zadłużenie wprawdzie spłacane jest przed upływem okresu bezodsetkowego, ale pochłania ono niemal całe wynagrodzenie. Wystarczy więc, że zabraknie jednej pensji, aby problemy zaczęły się nawarstwiać. Konieczność płacenia bankowi odsetek, w połączeniu z nienajlepszymi nawykami, na pewno nie ułatwiają pozbycia się długu. Dlatego już samo wyjście poza okres bezodsetkowy, powinno być sygnałem alarmującym o konieczności podjęcia bardziej radykalnych kroków w celu spłaty zadłużenia na karcie.

 

Od czego zacząć spłatę karcianego długu? Jeśli zadłużenie nie jest wysokie i wytrwanie w raz podjętym postanowieniu nie sprawia nam problemu, to wystarczającym rozwiązaniem okazać się może zamiana karty na taką, która ma niższe oprocentowanie. Często banki oferują przez kilka pierwszych miesięcy promocyjne odsetki dla klientów przenoszących zadłużenie z karty w innej instytucji. To sposób, który pozwala obniżyć ponoszone koszty, ale wymaga żelaznej dyscypliny i spłaty zobowiązania w ciągu kilku miesięcy.

 

Zamiana karty na nową, niżej oprocentowaną, nie sprawdzi się w przypadku klientów z wyższym zadłużeniem lub potrzebujących narzuconego przez bank harmonogramu spłaty. W tym celu korzystniejszym rozwiązaniem będzie zamiana karcianego długu na kredyt ratalny lub gotówkowy. Ten pierwszy uruchamiany jest w ramach limitu karty. Każdorazowa spłata kolejnej raty powiększa więc dostępne saldo zadłużenia, co stwarza pokusę ponownego użycia plastikowych pieniędzy do zrobienia zakupów. Większą skuteczność zyskamy zatem jeśli powstały dług zamienimy na kredyt gotówkowy i zrezygnujemy z karty. Nawet jeśli znaleźliśmy się liście dłużników regulujących zobowiązania z opóźnieniem, to bank który wydał kartę powinien zgodzić się na jej zamianę na kredyt gotówkowy. Jest to dla niego znak, że chcemy wydostać się z zadłużenia, a przy ustalonym harmonogramie spłaty znacznie łatwiej będzie nam konsekwentnie podążać wytyczoną ścieżką. Na pewno natomiast do poprawy naszej sytuacji nie doprowadzi zaciągnięcie pożyczki na spłatę karty w jednej z pozabankowych firm.

A jak sobie radzić jeśli problem dotyczy kilku kart jednocześnie? Są przynajmniej trzy sposoby wychodzenia z kilku długów jednocześnie. W pierwszym przypadku spłacamy najwyżej oprocentowane zobowiązania (pętla zadłużenia zaciska się wolniej), w drugim zaś zaczynamy od najmniejszych długów (małe sukcesy motywują do dalszego działania). Wygodnym rozwiązaniem może być również konsolidacja, czyli połączenie zadłużenia z kilku kart w jeden kredyt z harmonogramem spłaty ustalonym na wybrany okres.

 

Oczywiście wydostanie się z długów wymaga wielu poświęceń. Oznacza to, że nie wystarczy samo obniżenie odsetek czy wydłużenie okresu spłaty. Konieczne może okazać się także ścięcie domowych wydatków, czy wręcz poszukanie dodatkowych dochodów.

 

Michał Sadrak

Źródło:  Open Finance