Archiwa blogu

Czym wyróżnia polski inwestor indywidualny od zagranicznego?

Wyniki Ogólnopolskiego Badania Inwestorów pokazują, że statystyczny polski inwestor indywidualny działa na Giełdzie Papierów Wartościowych średnio od ośmiu lat, wartość jego portfela inwestycyjnego to średnio ok. 30 tys. i składa się on głównie z akcji siedmiu firm.

Z badania zrealizowanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych wynika także, iż przeciętny inwestor indywidualny to mężczyzna mający wyższe wykształcenie w wieku 38 lat. Obecność na parkiecie giełdowym jest dla niego dodatkowym źródłem dochodów i poświęca jej nie więcej niż godzinę dziennie. Jego inwestycje skupiają się głównie na akcjach polskich spółek notowanych na warszawskiej giełdzie, a decyzje podejmuje bazując na własnych analizach i przeczuciu.

Wizerunek statystycznego polskiego inwestora indywidualnego w dużym stopniu różni się od tego funkcjonującego w innych krajach np. w Niemczech, Belgii czy w Australii. Tam przeciętny

inwestor jest znacznie starszy, a na giełdzie inwestuje od ponad 20 lat. Dodatkowo posiada większy portfel inwestycyjny, ale także spędza więcej czasu na giełdowej działalności. Spora część jego oszczędności pochodzi z rynku kapitałowego. Ma też więcej czasu, przez co częściej bierze udział np. w walnym zgromadzeniu.

Michał Masłowski, wiceszef SII mówi, że na podstawie przeprowadzonego badania można powiedzieć, że polski inwestor indywidualny pomału zbliża się swoim profilem do odpowiedników zagranicznych. Można zatem przypuszczać, że za 15-20 lat te różnice w dużym stopniu ulegną zatarciu. – dodaje Masłowski.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy 84 proc. badanych inwestorów indywidualnych zainwestowało w akcje polskich podmiotów notowanych na GPW. Mniej niż 30 proc. zdecydowało się na jednostki TFI, a bardziej niechcący ryzykować zdeponowali środki na lokatach bankowych lub w gotówce (30 proc.).

Jako najbardziej atrakcyjne alternatywy dla giełdy badani wskazali na inwestycje w surowce (36 proc.), a rynek walutowy wybrało 32 proc. inwestorów, z kolei jeden procent mniej miały obligacje korporacyjne. Stosunkowo małą popularnością cieszą się nieruchomości. Co drugi z pytanych inwestorów chciałby mieć sposobność inwestowania na rynkach zagranicznych.

Ponadto zapytani o opinię odnośnie polskiego rynku kapitałowego inwestorzy indywidualni jako największą słabość wskazują na wysokość podatków od zysków kapitałowych (44 proc.), w dalszej kolejności niską płynność (35 proc.) oraz wysokie koszty transakcji i niski poziom edukacji finansowej.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Giełda zaostrza wymagania dla małych i średnich spółek

Sektor małych i średnich firm jest daleko w tyle w porównaniu ze średnią europejską w kwestii udziału akcji i papierów dłużnych w ich finansowaniu. W zeszłym roku w Unii Europejskiej emisje obligacji odpowiadały za 2 proc. pieniędzy uzyskanych przez małe i średnie spółki, przy czym w Polsce było to zaledwie 0,5 proc. Emisje akcji posiadały 2,4 procentowy udział w finansowaniu tej grupy podmiotów. W całej Unii Europejskiej było to natomiast 5,4 proc. Nadal formami finansowania, które cieszą się największym zainteresowaniem są kredyty handlowe i bankowe, debety na rachunku i leasing.

Były członek giełdy i aktualny prezes firmy BTFG Adam Ruciński tłumaczy, że takie działanie ma miejsce, ponieważ rynek kapitałowy jest regulowany przez wiele przepisów, których celem jest ochrona niedużych inwestorów. Wiele niedużych spółek nie może sprostać tym regulacjom. Na przykład nawet, aby wejść na rynek przeznaczony dla małych spółek trzeba mieć określony kapitał, a notowanie na tym rynku wiąże się z obowiązkiem ponoszenia comiesięcznych kosztów wynoszących kilka lub nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Notowanie na parkiecie giełdowym wiąże się również ze spełnianiem określonych obowiązków informacyjnych. Co się zaś tyczy start-upów, czyli przedsiębiorstw dopiero debiutujących na rynku, decyzje zmieniane są szybciej niż w dłużej działającej i istniejącej na rynku firmie. W takich sytuacjach zarząd każdorazowo musi tłumaczyć się ze swoich decyzji inwestorom posiadającym pakiety akcji, co dodatkowo komplikuje sprawę,

Zdaniem Rucińskiego dopiero, gdy prowadzi się biznes na większą skalę, bycie spółką publiczną ma sens. Inwestorzy też nie chcą być akcjonariuszami początkujących, małych i innowacyjnych przedsiębiorstw. Takie młode spółki często nie mogą rozwinąć działalności i szybko upadają. O ile wyspecjalizowani inwestorzy instytucjonalni mogą sobie pozwolić na takie ryzykowne inwestycje, o tyle inwestorzy indywidualni nie godzą się na to.

Od 2013 r. na rynku NewConnect wzrosła liczba wymogów m.in. dotyczących wysokości kapitału własnego spółek wchodzących na tą giełdę, a także obowiązki informacyjne. Od września takie zmiany zaczęły obowiązywać na rynku papierów dłużnych.

Zmiana polityki na bardziej zaostrzoną i zwiększone wymogi dla debiutantów już mają wpływ na NewConnect, gdzie w bieżącym roku liczba debiutów zmalała do 18. W zeszłym roku o tej samej porze na rynku było już 36 nowych podmiotów. Warto zwrócić uwagę, że wielu inwestorów kupujących akcje lub obligacje spółek w następnej kolejności wymaga notowania papierów na regulowanej lub alternatywnej giełdzie.

W opinii zdecydowanej większości ekspertów z rynku finansowego zaostrzone wymagania mogą wielu spółkom utrudnić lub całkowicie odciąć dostęp do kapitału, ale na obecnym etapie są niezbędne, ponieważ mają zapewnić poprawienie jakości tego rynku.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zakładanie spółek przez Internet będzie możliwe już niedługo

Zgodnie z przygotowanym przez parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej projektem nowelizacji Kodeksu spółek handlowych i niektórych innych ustaw spółka komandytowa i spółka jawna już niedługo będą mogły być zawiązywane z wykorzystaniem wzorca umowy przez Internet.

Podobne uproszczenia zakładała rządowa propozycja, jednak posłowie PO stwierdzili, że proces legislacyjny zająłby zbyt dużo czasu i dlatego postanowili przedstawić podobny projekt. To da szansę na to, aby przepisy weszły w życie już od początku następnego roku.

Zgodnie z projektem do zawiązania umowy będzie niezbędne wypełnienie elektronicznego formularza i umieszczenie na nim elektronicznego podpisu lub podpisu zatwierdzonego zaufanym profilem e-PUAP. Drogą elektroniczną będzie można także zmodyfikować umowę spółki oraz ją rozwiązać (jeśli została ona zawiązana z wykorzystaniem wzorca). Jednak te udogodnienia nie będą obejmować procedury przekształcenia spółki cywilnej w jawną.

Środowisko sędziowskie w Polsce nie jest przychylnie nastawione do rządowego projektu. W ocenie niektórych jego przedstawicieli sama zmiana nie zmieni dużo, ponieważ to, co jest przede wszystkim konieczne to zwiększenie liczby pracowników w pionie KRS. Bez wprowadzenia zmian w tym zakresie czas rejestracji spółki się nie skróci.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Interesy akcjonariuszy mniejszościowych będą bardziej chronione

W przygotowanej przez Ministerstwo Finansów nowelizacji do ustawy o ofercie publicznej trafiła propozycja zwiększenia ochrony akcjonariuszy dysponujących mniejszościowym pakietem udziałów w spółkach publicznych, które kwalifikują się do przejęcia. Dzisiaj rząd debatuje nad tą ustawą.

Proponowane zmiany dotyczą m.in. poprawy działania tzw. instytucji wezwania do zapisywania się na sprzedaż lub zamianę akcji podmiotów publicznych, a także mają zapewnić lepszą ochronę akcjonariuszy mniejszościowych tych spółek.

Zdaniem resortu finansów aktualne przepisy w zakresie wezwań nie są precyzyjne, ale w szczególności nie spełniają swojego celu. Umożliwiają one bowiem firmom przejmującym kontrolę nad spółkami publicznymi wypełnienie jedynie formalnych obowiązków odnoszących się do tej instytucji. W takich przypadkach pojawia się zagrożenie dla interesów akcjonariuszy mniejszościowych spółek będących przedmiotem przejęcia.

Projekt nowelizacji ustawy zakłada m.in. uregulowanie kwestii obliczania ceny w wezwaniu, w przypadku pośredniego zakupu akcji podmiotów publicznych. Zdaniem resortu finansów ta zmiana ma sprawić, że nie zostaną naruszone interesy inwestorów indywidualnych. Bardziej sprecyzowane mają też być kwestie dotyczące zmiany ceny ustalonej w wezwaniu, zmiany stosunku zamiany akcji spółek publicznych oraz inne sformułowanie treści wezwania dobrowolnego. W projekcie znalazły się również zagadnienia związane z terminami zgłaszania zapisów podczas przeprowadzanego wezwania.

Poprzez zmiany zamieszczone w projekcie Ministerstwo Finansów chce także przeciwdziałać i zmniejszyć liczbę nadużyć dotyczących obiegu informacji poufnych, informacji o stanie posiadania większościowych akcjonariuszy spółek publicznych oraz informacji o zmianach dokonywanych w akcjonariacie firm.

Dodatkowa nowa ustawa porusza także kwestię dematerializacji akcji. Jej regulacje mają wyeliminować różnice w zakresie przesłanek, które mają wpływ na to, że akcjonariusze mniejszościowi są zmuszeni do zbycia akcji w drodze przeprowadzenia przez akcjonariuszy znacznych przymusowego wykupu lub odstąpienia od dematerializacji akcji.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

WIG osiągnął poziom wysokiej hossy

Na Giełdzie Papierów Wartościowych indeks WIG zakończył drugi tydzień tego miesiąca bardzo wysoką hossą na poziomie 55,6 tys. pkt. To oznacza, że już niewiele brakuje mu do rekordowego poziomu sprzed siedmiu lat, kiedy to skończył z wynikiem 67,6 tys. punktów.

Obecny wynik może wydawać się nieco nielogiczny w obliczu napływających w ostatnim czasie danych makroekonomicznych dotyczących spadku tempa krajowej gospodarki. Przekłada się to również na trudności podmiotów giełdowych w polepszaniu swoich wyników finansowych, co z kolei jest niesprzyjające dla wzrostów kursów. Wskaźnik produkcji przemysłowej, który jest mocno związany z indeksem WIG, w zeszłym miesiącu osiągnął poziom o 1,9 proc. niższy niż przed rokiem. Jednak, mimo tego, rynek akcji odnotował wzrost.

Rynek giełdowy przewiduje sytuację gospodarczą z kilkukwartalnym wyprzedzeniem. Ostatnie dane makroekonomiczne wskazują na to, że nastąpi kolejna obniżka stóp procentowych, a to będzie skutkowało niższymi kosztami finansowymi firm. Będzie ona też miała wpływ na modele wyceniania spółek, co oznacza, że przy identycznym poziomie zysków, inwestorzy będą skłonni za akcje zapłacić więcej. Przy teraźniejszych niskich stopach na zyskowności tracą obligacje i depozyty, co powoduje, że inwestorzy poszukują wyższych stóp zwrotu na innych rynkach, w tym rynku akcji. Wszystko to pozwala domyślać się, iż można spodziewać się kontynuacji napływu pieniędzy do funduszy inwestujących w akcje.

W dalszej perspektywie czasu można przewidywać, że spadek stóp procentowych przełoży się na większą aktywność gospodarczą i wyższe tempo wzrostu gospodarczego.

Mówiąc krótko, rynek akcji wykorzystuje aktualnie scenariusz przewidujący, że spowolnienie ma tylko tymczasowy charakter.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Gdzie gromadzi aktywa największy norweski fundusz?

Wartość aktywów Norweskiego Państwowego Funduszu Emerytalnego jest obecnie wyceniana na 890 mld dolarów. Porównując, średnia wartość PKB Polski w zeszłym roku była na poziomie 517 mld dolarów.

Wspomniana wartość aktywów zgromadzonych w norweskim funduszu została uzyskana na koniec czerwca tego roku Szacunki portalu Quartz wykazują, że to tyle samo ile łączna rynkowa kapitalizacja trzech największych spółek z sektora energetycznego tj. firm Chevron, Shell i Exxon. Populacja Norwegi to zaledwie 5 mln osób, dlatego na jednego mieszkańca przypada 178 tys. dolarów oszczędności zebranych na największym na rynku finansowym funduszu majątkowym. W przeciągu sześciu lat ma się on rozrosnąć do 1,1 bln dolarów.

Pod koniec czerwca tego roku 61,3 proc. aktywów funduszu stanowią inwestycje w akcje spółek obecnych na giełdzie, 31,6 proc. – obligacje, a 1,2 proc. – nieruchomości. Obowiązująca zasada eliminuje możliwość dokonywania przez fundusz jakichkolwiek inwestycji w Norwegii.

Według przyjętej niedawno nowej strategii inwestycyjnej, NPFE ma teraz bardziej inwestować na rynku nieruchomości (dotychczas umieszczał tu najwięcej 5 proc. aktywów) oraz więcej inwestować na rynkach wschodzących.  Agencja Bloomberg podaje, że inwestycje w Europie mają zostać ograniczone z 46 proc do 40 proc. udziałów w portfelach.

Aktualnie 9,9 proc. akcji oraz 13,4 proc. obligacji będących w portfelu norweskiego funduszu stanowią papiery rynków wschodzących, Największym z nich, na których zaangażowany jest fundusz, są Chiny. Stamtąd pochodzi dziś 2,4 proc. aktywów funduszu.

Najnowsze dane pokazują, że w drugim kwartale stopa zwrotu osiągnięta przez norweski fundusz wyniosła 3,3 proc. Zysk, jaki przyniosły inwestycje na rynkach wschodzących to 7,4 proc. Rósł on przede wszystkim dzięki Rosji, Turcji, Indiom i Brazylii. Z kolei rynki rozwinięte przyniosły zysk funduszowi w wysokości 3,7 proc.

Norwegia, mimo że nie współtworzy Unii Europejskiej respektuje sankcje nałożone na Rosję przez UE i Stany Zjednoczone. Od ośmiu miesięcy nie doszło do żadnych transakcji funduszu z uczestnictwem rosyjskich aktywów.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Instytucje finansowe decydują się na zakładanie banków hipotecznych

Coraz więcej banków w Polsce jest zainteresowanych lub stara się o powołanie specjalistycznej instytucji w postaci banku hipotecznego. Jaki jest powód skłaniający instytucje finansowe do otwierania specjalistycznych banków i korzystania z ich rozwiązań?

Otóż sytuacja, w której coraz więcej banków decyduje się na utworzenie odnóg hipotecznych to przede wszystkim efekt kryzysu finansowego, który przyczynił się do tego, że zagraniczne spółki matki polskich banków bardzo ograniczyły finansowanie spółek córek. W efekcie, aby w dalszym ciągu rozwijać akcję kredytową, funkcjonujące w Polsce banki muszą szukać innych źródeł pozyskiwania środków finansowych, Co więcej, regulacje unijne oraz polski nadzór podkreślają, aby zapadalność tych źródeł była jak najbardziej przystosowana do długości kredytów. Teraz banki w wielu przypadkach udzielają długoterminowych kredytów mieszkaniowych z krótkoterminowych depozytów, co na dłuższą metę może stanowić dla nich zagrożenie. Jednym z rozwiązań może być emisja obligacji lub listów zastawnych. Te drugie, z racji tego, że ich zabezpieczeniem są nieruchomości klientów, mogą proponować niższy kupon, co przynosi korzyści zarówno bankom, jak i ich klientom. Umożliwia bowiem poprawę warunków finansowych pożyczki.

Zdaniem specjalistów, aby emisja listów zastawnych była bardziej zyskowna, niezbędna jest zmiana przepisów. Odnosi się to przede wszystkim do ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych. Projekt odpowiednich zmian został już stworzony przez rząd i zakłada m.in. uproszczenia w transferze do banków hipotecznych kredytów już spłacanych, doprecyzowanie praw wierzycieli na wypadek bankructwa banku hipotecznego itp. Istnieją szanse, że nowe przepisy zostaną zaakceptowane przez Sejm jeszcze w bieżącym roku. To umożliwi, aby w krótkim czasie 20 proc. portfela kredytów hipotecznych mogło być finansowane z emisji listów zastawnych.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Bessa nie grozi małym i średnim spółkom

Sytuacja na rynku małych i średnich firm coraz bardziej niepokoi inwestorów.Ma ona jednak raczej niewiele wspólnego z perspektywami naszej gospodarki.Choć tempo wzrostu PKB prawdopodobnie w najbliższym czasie wyhamuje, będzie to jedynie chwilowa zadyszka, która nie przeszkodzi w trwałej poprawie wyników spółek i notowań ich akcji.

 

Analizując sytuację i perspektywy segmentu małych i średnich firm warszawskiego parkietu, wypada zacząć od uświadomienia sobie dwóch istotnych faktów. Po pierwsze, obecne pogorszenie koniunktury, zarówno w przypadku mWIG40, jak i sWIG80 (obecnie MiS80) poprzedzone zostało trwającą niemal dwa lata hossą, niewrażliwą na oddziaływanie wielu negatywnych czynników, w tym także fundamentalnych. Po drugie, w ostatnim czasie widoczne są spore różnice między wskaźnikiem średnich spółek a indeksem maluchów, na korzyść tego pierwszego. Jednym z głównych czynników, za pomocą którego te różnice da się wyjaśnić, jest niższa płynność w przypadku firm najmniejszych i wynikająca z tego przypadkowość zmian kursów. Zniechęca ona także inwestorów, zarówno tych większych, instytucjonalnych, jak i indywidualnych. Z wyciąganiem poważniejszych wniosków, czyli doszukiwaniem się wzajemnych związków kondycji giełdowych „misiów” i gospodarki oraz obawami przed bessą, w takich warunkach lepiej zachować ostrożność.

 

2rgvaymVY63Gd_fbc8d13

 

Źródło: na podstawie danych GPW.

 

Hossa małych i średnich spółek zaczęła się niemal jednocześnie, pod koniec 2011 r. W tym samym czasie dynamiczny rajd rozpoczął także WIG20, jednak zakończył się on już w pierwszych dniach lutego 2013 r., a więc trwał zaledwie nieco ponad miesiąc, po czym indeks zniżkował aż do końca maja, pogłębiając dołek z jesieni 2011 r. Analogiczna korekta w przypadku mWIG40 i MiS80 rozpoczęła się nieco później i miała znacznie bardziej łagodny przebieg. Późniejszy rajd indeksu blue chips imponował dynamiką, lecz bykom impetu starczyło jedynie do pierwszych dni 2013 r. Od tego czasu WIG20 tkwi w trendzie bocznym o wyraźnie zmniejszającym się zakresie wahań. Tymczasem wskaźniki małych i średnich firm mniej spektakularnie, ale za to znacznie bardziej konsekwentnie szły w górę aż do późnej jesieni 2013 r., a więc niemal rok dłużej niż WIG20. Dwuletnia hossa wyniosła w górę wskaźnik najmniejszych firm o ponad 80 proc., a mWIG40 zyskał w tym czasie 66 proc.

 

W październiku 2013 r. rozeszły się zresztą drogi mWIG40 i MiS80. Wskaźnik maluchów znalazł się w silnej tendencji spadkowej, w wyniku której stracił ponad 20 proc., a więc spełnił formalne kryterium bessy. Natomiast indeks średnich spółek wszedł w trend boczny, zniżkując w najgorszym momencie nieco ponad 9 proc. Jeszcze mocniej różnice są widoczne z tegorocznej perspektywy. mWIG40 od początku roku zyskuje prawie 1 proc., a MiS80 traci ponad 17 proc. Negatywne oddziaływanie czynników związanych z osłabieniem koniunktury gospodarczej dotknęłoby prawdopodobnie w podobnym stopniu oba te segmenty naszego rynku.

Warto też przypomnieć, że od maja 2011 r. z 7,3 do 2,3 proc. obniżono wysokość składki trafiającej do OFE. To ograniczenie popytowej siły funduszy emerytalnych, po początkowym załamaniu na warszawskim parkiecie, wskaźniki małych i średnich firm zniosły o wiele lepiej niż WIG20. Nie ma więc powodu, by obecną słabość małych i średnich spółek wiązać wyłącznie z kolejną drastyczną redukcją roli OFE na warszawskim parkiecie.

 

Drugie przypomnienie, warte uwagi to fakt, że w czwartym kwartale 2011 r. polska gospodarka osiągnęła szczyt cyklu koniunkturalnego, a dynamika PKB wyniosła 4,9 proc., po czym znalazła się na równi pochyłej, zakończonej dołkiem w pierwszych trzech miesiącach 2013 r. Cały okres pogarszania sytuacji gospodarczej małe i średnie spółki przetrwały w bardzo dobrej kondycji. Kolejnym interesującym zjawiskiem jest fakt, że moment przełomu w gospodarce mWIG40 i MiS80 czciły kolejną dynamiczną fazą zwyżki. Szczyt hossy misiów przypadł na okres przyspieszenia tempa wzrostu PKB i zbliżania się do jego lokalnego maksimum, niekoniecznie kończącego cykl, lecz sygnalizującego przejściowe osłabienie, analogiczne do tego z lat 2004-2005. Tyle, że tym razem wszystkie prognozy mówią o kontynuacji wzrostu przez kolejne dwa lata, co sugerowałoby szczyt gospodarczej koniunktury w 2016 r. Za wcześnie chyba, by misie już ten moment dyskontowały.

 

Choć patrząc na zestaw czynników zewnętrznych i rodzimych, można się spodziewać pogłębienia spadkowej tendencji na naszym parkiecie, nie ma raczej podstaw do formułowania wniosków o wejściu rynku w fazę bessy. Choć trudno też liczyć na dynamiczny rajd w górę, można oczekiwać, że warszawskie indeksy zakończą rok na poziomach wyższych niż obecne.

 

Roman Przasnyski

Źródło:  Open Finance

Outsourcing jest siłą napędową gospodarki w Polsce

Zagraniczne przedsiębiorstwa coraz częściej przenoszą część swoich działań biznesowych do Europy Środkowej i Wschodniej, w tym także na nasz rynek. Okazuje się, że Polska wyrasta w pod tym względem na regionalnego lidera.

W ostatnim czasie Polska wiele razy udowadniała i w dalszym ciągu udowadnia, że jest jednym z najlepszych miejsc, gdzie nowoczesne usługi dla biznesu mogą się dynamicznie rozwijać.

Raport firmy konsultingowej McKinsey&Company z 2013 r. wskazuje, że jednym z czynników, jakie wpływają na wzrost gospodarczy w naszym regionie Europy jest szybki rozwój rynku outsourcingowego. Dwa lata temu zatrudnienie w tym sektorze podniosło się o 31 proc., czyli trzykrotnie szybciej niż w Indiach gdzie rynek ten jest osiem razy większy.

Z opracowania sporządzonego przez Związek Liderów Usług Biznesowych wynika, że przez ostatnich pięć lat, liczba centrów usług z udziałem kapitału zagranicznego, wzrosła niemal dwukrotnie. Aktualnie działa ich już 470 i zapewniają pracę 128 tys. osobom. Według szacunków na następny rok, pod koniec 2015 r. będzie to 150-170 tys. osób. Warto zaznaczyć, że pracownicy w tych centrach niemało zarabiają, ponieważ wynagrodzenie waha się tam od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Przepisy o niedostatecznej kapitalizacji ulegną zmianie

W Sejmie trwają prace nad zmianą regulacji, które mają ograniczyć możliwość zaliczenia odsetek w koszty uzyskania przychodów. Jeżeli wejdą w życie dotyczyć będą prawie każdej pożyczki od podmiotu zależnego.

Według specjalistów regulacje dotyczące podatkowego rozliczania niedostatecznej kapitalizacji będą jeszcze bardziej skomplikowane. Ich celem jest ograniczenie zaliczania do kosztów uzyskania przychodów odsetek od pożyczek udzielonych spółce przez firmy powiązane. Nie ma obowiązku, aby firma zaciągająca pożyczkę posiadała wysoki kapitał własny, ale działa ona właśnie dzięki pożyczkom od firm powiązanych, które mają co najmniej 25 proc. udziałów.

Zaliczenie odsetek pożyczki do kosztów uzyskania przychodów jest możliwe tylko do wartości limitów określonych w ustawie o CIT. Obecnie przepisy te regulują, że jeżeli zobowiązanie pożyczkobiorcy wobec udziałowców, z których każdy dysponuje 25 proc. udziałów, przekracza trzykrotną wielkość kapitału zakładowego, wówczas nie możliwe jest, aby odsetki od tej części pożyczek, która narusza ten limit, zaliczyć w koszty podatkowe.

Projekt, nad którym pracuje sejm przewiduje, że podatnik będzie mógł wybrać czy w jego przypadku zastosowanie znajdą przepisy o niedostatecznej kapitalizacji czy nowe rozwiązanie.

Ta nowa alternatywa ma polegać na możliwości wliczenia do kosztów podatkowych odsetek od pożyczek, również tych udzielonych przez spółki niepowiązane, w wysokości, która nie przekracza wysokości odpowiadającej iloczynowi stopy referencyjnej NBP podwyższonej o 1,25 pkt proc. i wartości podatkowej aktywów, z wyłączeniem wartości prawnych i niematerialnych.

Odsetki liczące się jako koszty podatkowe równocześnie nie będą mogły przekraczać zysku operacyjnego w wysokości 50 proc. w danym roku podatkowym. Ograniczenie to nie będzie obowiązywać dla firm factoringowych, leasingowych oraz banków.

Co ważne, zmiany mają dotyczyć również powiązania między podmiotami. Na obecnym etapie liczą się tylko powiązania bezpośrednie. Dlatego obowiązujące przepisy o niedostatecznej kapitalizacji nie znajdują zastosowania np. do pożyczki udzielonej przez spółkę córkę, ponieważ ta forma powiązania stanowi formę pośrednią.

W projekcie nowelizacji ma to być zmienione, a przepisy mają być stosowane względem pożyczek udzielanych przez podmioty powiązane z pożyczkobiorcą na zasadzie pośredniej, tzn. spółki będą mogły być w tej samej grupie kapitałowej.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Wspólna kadencja w spółce

Kodeks spółek handlowych zakłada wprowadzenie do statutu spółki akcyjnej zasady powołania członków zarządu na wspólną kadencję. Jakie są rezultaty takiego zapisu, w przypadku gdy w trakcie kadencji zarządu zostanie do niego powołana nowa osoba?

Co do zasady członkowie zarządu spółki akcyjnej powoływani są na indywidualne kadencje. Jednakże przepisy pozwalają na wpisanie do statutu wspólnej kadencji wszystkich członków zarządu spółki, co oznacza, że członkowie powoływani są na ustalony czas, który jednak nie może trwać dłużej niż 5 lat. Zatem kadencja ma zakończyć się równocześnie dla wszystkich członków zarządu w tym samym czasie a mandaty wszystkich członków wygasają po jej zakończeniu.

W trakcie trwania wspólnej kadencji może jednak mieć miejsce sytuacja, że członek zarządu rezygnuje z dotychczasowego stanowiska, zostaje odwołany lub traci życie. W takim wypadku na jego miejsce może zostać powołana nowa osoba.  Dla takiego nowego członka jego indywidualna kadencja nie zaczyna biec od nowa. Jest on w pewnym sensie kontynuatorem swojego poprzednika, który stracił mandat na skutek wspomnianych wcześniej zdarzeń. Oznacza to, że mandat takiej osoby wygasa wraz z chwilą wygaśnięcia mandatów innych członków zarządu spółki akcyjnej.

Wybór indywidualnej lub wspólnej kadencji leży w gestii członków zarządu, którzy w statucie określają model funkcjonowania tego zarządu. Jeżeli w statucie nie zamieszczono takiego postanowienia, oznacza to, że obowiązuje model osobnej kadencji. Warto wskazać, że identyczne zasady postępowania obowiązują również w przypadku wspólnej kadencji członków zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Ranking funduszy emerytalnych

Po trzech słabych miesiącach, przyszedł czas na wypracowanie zysków z funduszy emerytalnych. W maju ich jednostki zarobiły średnio +0,23%.

 

Od kiedy ponad połowa aktywów OFE została przetransferowana do ZUS, ich wyniki są ściśle powiązane z sytuacją na warszawskim parkiecie. Tymczasem korzystne nastroje, które w ostatnim miesiącu zagościły na rynkach zagranicznych, niekoniecznie przekładają się na sytuację na GPW. Indeksy na Wall Street, czy niektóre indeksy w Europie, w tym DAX, wyznaczały nowe historyczne rekordy. Rynki europejskie przede wszystkim wspiera oczekiwanie na luzowanie polityki pieniężnej ze strony Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Choć polski rynek wyrwał się z nerwowej konsolidacji z ostatnich tygodni, osiągnięte stopy zwrotu są symboliczne. Indeks szerokiego rynku WIG zyskał jedynie +0,3%. Najlepiej wypadły spółki o średniej kapitalizacji, których indeks wzrósł o +0,9%. W tym czasie zarówno indeks dużych spółek – WIG20, jak i o mniejszej kapitalizacji, zgrupowane w indeksie MiS80, poniosły straty, odpowiednio -0,4% oraz -0,02%.

 

Wszystkie otwarte fundusze emerytalne zakończyły maj z dodatnią stopą zwrotu. Po 3 miesiącach zwiększonej rozbieżności pomiędzy ich wynikami, w maju różnica między najlepszym i najsłabszym wyniosła jedynie 0,5 pkt proc. Tym razem najwyższą stopę zwrotu wypracowali zarządzający Pekao OFE, +0,6%, a najniższą – Generali OFE – zaledwie +0,05%. Biorąc pod uwagę wyniki od początku roku, najlepiej wypadają OFE PZU „Złota Jesień” oraz Aviva OFE, których jednostki zyskały po +2,3%. Najsłabiej wypada natomiast Amplico OFE, z wynikiem +0,6%.

b405c87ea98a53

W majowym rankingu funduszy emerytalnych, bazującym na wskaźniku information ratio, najwyższą notę 5a w zestawieniu długoterminowym utrzymały Nordea OFE oraz PKO BP Bankowy OFE. Jednocześnie oba fundusze otrzymały nieco słabszą ocenę w horyzoncie rocznym – 4a.

 

W zestawieniu zwraca uwagę wyraźna poprawa oceny krótkoterminowej OFE PZU „Złota Jesień”, która wzrosła do najwyższego poziomu 5a, podczas gdy jeszcze 4 miesiące temu było to zaledwie 2a. To zasługa zarówno ograniczenia ryzyka, jak i poprawy wyników. Ostatnie 4 miesiące fundusz kończył w pierwszym lub drugim kwartylu stóp zwrotu, dzięki czemu wynik za ostatni rok na poziomie +6,6% , wyższy od średniej o +0,6 pkt proc., uplasował go na drugim miejscu w grupie.

 

W odwrotnej sytuacji jest OFE Pocztylion. Od wielu miesięcy fundusz ten utrzymuje notę długoterminową na niskich poziomach 1a-2a, jednak ostatnio wyraźnie poprawił ocenę krótkoterminową, która wzrosła nawet do 4a. Niestety stan ten nie trwał długo i w maju spadła do najniższego poziomu 1a. Za pogorszenie noty odpowiada zarówno znaczny wzrost ryzyka, jak i pogorszenie wyników na tle konkurencji. Marzec i kwiecień fundusz kończył na ostatnim miejscu, a maj na dziewiątym wśród trzynastu OFE. W efekcie znalazł się na końcu zestawienia rocznych stóp zwrotu z wynikiem +5,2%, o -0,7 pkt proc. słabszym od średniej.

 

Zespół Analiz Online

 

Na jakich zasadach funkcjonuje GPW?

W czasach, gdy oprocentowanie z lokat nie jest zadowalające, wzrasta zainteresowanie giełdą. Coraz więcej indywidualnych inwestorów chce pomnożyć swoje środki nabywając i zbywając akcje. Jednak handel nimi to nie zabawa dla każdego. Jak działa giełda? Czym można na niej handlować?

Giełda Papierów Wartościowych to jeden z największych dostawców finansowania dla funkcjonujących w Polsce przedsiębiorstw. Przedsiębiorcy zamiast zadłużać się poprzez pożyczki bankowe debiutują na giełdzie i zbywają część lub wszystkie udziały w postaci akcji. Oprócz zapewniania kapitału, giełda stanowi także cenne źródło informacji o stanie polskiej gospodarki. Opiera się ono na ekonomicznych przewidywaniach, które polegają na śledzeniu indeksów giełdowych. W sytuacji, gdy przez dłuższy czas maleją, oznacza to, że prawdopodobnie nadchodzi spowolnienie, jeśli zaś rosną, to można oczekiwać, że za krótki czas biznesy w kraju zaczną iść w górę. Na giełdzie występuje kilka indeksów giełdowych. Na przykład, indeks WIG30 – to skumulowane razem akcje 30 największych spółek ujęte w jednym wskaźniku, który tworzy, wirtualną akcję, której kurs można śledzić i tym samym wiedzieć jak radzi sobie 30 spółek.

Podmioty, które zadebiutowały na giełdzie mają znacznie więcej obowiązków niż zwykłe przedsiębiorstwa. Między innymi konieczne jest składanie raportu z działalności firmy, co trzy miesiące, aby inwestorzy, którzy nabyli jej akcje, byli świadomi, jaka jest sytuacja firmy, której są współwłaścicielami, poprzez dysponowanie akcjami. Nadzór na tym sprawuje Komisja Nadzoru Finansowego.

Co można kupować i sprzedawać na giełdzie? Szczególnie akcje. Transakcji możemy dokonywać za pośrednictwem biura maklerskiego, w którym otwieramy swój rachunek maklerski. W innym wypadku nie można nabywać akcji od innych inwestorów, aby je później sprzedać. Następnym instrumentem finansowym, którym możemy handlować są certyfikaty inwestycyjne oraz obligacje, czyli papiery wartościowe, w których państwo, firmy lub samorządy deklarują się zwrócić nam pożyczone pieniądze wraz z doliczonymi odsetkami. Najbardziej ryzykowne jest jednak inwestowanie w kontrakty terminowe polegające na zakładach pieniężnych dotyczących tego, ile wyniesie kurs danej spółki lub indeksu. Funkcjonują one w oparciu o dźwignię finansową, co sprawia, że w jeden dzień możemy bardzo dużo zyskać, albo wszystko stracić.

Wielu zwykłych obywateli, choć nie zdaje sobie z tego sprawy, jest inwestorami giełdowymi. Jest tak, ponieważ fundusze emerytalne i towarzystwa ubezpieczeniowe inwestują środki swoich kontrahentów właśnie na giełdzie.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Podatnik musi rozliczyć się ze sprzedaży udziałów w spółce

Na podatnikach, którzy sprzedali udziały w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością ciąży obowiązek samodzielnego rozliczenia się z takiej operacji finansowej z fiskusem. Dochód ze sprzedaży udziałów należy zamieścić w rubryce formularza PIT-38, gdzie, jako źródła podane są „kapitały pieniężne”.

Od kwoty przychodów, podatnik może odliczyć koszty np. wydatki poniesione na zakup udziałów. W przypadku, gdy przychód przewyższa koszty, wówczas powstaje dochód, który jest opodatkowany 19 proc. stawką. W przeciwnej sytuacji powstaje strata, która nie jest opodatkowana, ale pojawia się konieczność wykazania jej w rozliczeniu.

W przypadku zbycia udziałów firmy, kosztami uzyskania przychodu są wydatki na objęcie lub zakup udziałów, czyli kwota uiszczona przez podatnika. Warto jednak wiedzieć, że zgodnie z ustawą PIT istnieją oddzielne regulacje o kosztach podatkowych przy zbyciu udziałów objętych wymieniając je na wkład niepieniężny.

Ponadto podatnik ma obowiązek samodzielnego określenia podstawy opodatkowania, gdyż w przepisach nie ma uregulowań umożliwiających podatnikowi na szacunkowe ustalenie dochodu. W odniesieniu do tego, powinien on dołożyć wszelkich starań, aby prawidłowo obliczyć wielkość wydatków poniesionych na nabycie udziałów. W takim przypadku najkorzystniej zwrócić się do spółki o udostępnienie wszelkich niezbędnych informacji. Potwierdzenie kwoty poniesionych wydatków może być bardzo pomocne podczas działań sprawdzających lub postępowania podatkowego prowadzonego przez urząd skarbowy.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Na GPW powstanie platforma crowfundingowa

GPW chce wypełnić rynkową niszę poprzez wdrożenie innowacyjnych mikrofirm oraz indywidualnych inwestorów z małym kapitałem. W tym celu ma w planach utworzenie platformy crowfundingowej.

Obecnie, gdy giełda staje w obliczu coraz liczniejszej konkurencji ze strony innych giełd i platform handlowych, z jednej strony musi ubiegać się o napływ kapitału od inwestorów, a z drugiej o spółki, które będą emitować. Przedstawiciele GPW uważają, że atrakcyjną niszą rynkową, która może zostać zagospodarowana przez giełdę jest sektor innowacyjnych mikrofirm oraz indywidualni inwestorzy posiadający niewielki kapitał.

W związku z tym pojawił się pomysł powołania platformy crowfundingowej, dzięki której zdobywano by środki finansowe dla małych a nawet mikrofirm. Uruchomienie takiej platformy umożliwiłoby zdobywanie funduszy na rozwój przedsięwzięć o większym stopniu ryzyka, ale także bardziej innowacyjnych. Dzięki mniejszym zainwestowanym kwotom inwestorzy w ramach finansowania społecznego mogą decydować się na większe ryzyko, na które nie decydują się banki czy fundusze venture capital.

Powołanie platformy crowfundingowej pozwoliłoby GPW mieć ofertę dla praktycznie każdego emitenta na różnych etapach rozwoju. Powodem byłyby minimalne wymogi prospektowe związane z taką ofertą.

Osoby z zarządu GPW mówią, że crowfunding na giełdzie stanowiłby niejako dopełnienie rynku NewConnect, na który wchodzą startupy oraz spółki z ograniczonym doświadczeniem.

Crowfunding mógłby także częściowo wypełnić lukę jaka powstała w wyniku przezorniejszej polityki kredytowej banków. Wzrost gospodarczy w dłuższej perspektywie czasowej zależy szczególnie od rozwoju technologicznego, czyli innowacji, a co za tym idzie wdrożenie i rozwój alternatywnych form finansowania może być rozwiązaniem na ryzyko coraz wolniejszego wzrostu.

Joanna Walerowicz

mojszmal

Jak dobrze rozliczyć leasing?

Obecnie wielu przedsiębiorców posiada problemy finansowe lub przeszkody w spłacie zadłużenia. Dobrym rozwiązaniem dla małych firm jest wybranie leasingu. Decydują się na niego właściciele, którzy zmuszeni są do zakupu pojazdu mechanicznego. Niestety nie każdy potrafi właściwie rozliczyć leasing w księgach rachunkowych. Jak to zrobić, aby działać zgodnie z prawem?

Leasing operacyjny jest elastycznym rozwiązaniem, bowiem dopasowuje się do jednostkowych potrzeb i możliwości przedsiębiorcy. Aby skorzystać z tej opcji trzeba posiadać jedynie 5-10% kredytowanej sumy. To ułatwia działanie mniejszym firmom, które posiadają problemy finansowe.

Należy wyjaśnić, że właściciel firmy, który korzysta z leasingu powinien wnieść opłaty amortyzacyjne od wskazanego przedmiotu umowy leasingowej. Inne koszty uzależnione są od specyfiki leasingu oraz warunków korzystania. Zdarza się, że przedsiębiorca samodzielnie ponosi koszty za wszelkie szkody i naprawy.

Obecnie najczęściej wybierany jest leasing operacyjny i finansowych. W obu przypadkach koszty szacowane są metodą liniową. Trzeba jednak pamiętać, że każda umowa jest inna i musi być rozpatrywana osobno.

red. Justyna Błahut
skarbowy.biz

Kiedy trzeba uregulować podatek za poręczenie?

Wedle ustanowionych kilka lat temu ustaleń poręczenie zadłużonej spółki bezpłatnie jest przychodem dla działalności jako takiej. Oznacza to, że ważne będzie odprowadzenie podatku dochodowego od osób prawnych. Jak wygląda poręczenie? Kim może być poręczyciel?

Trzeba jednakże wiedzieć, że poręczenie musi być stosowane za darmo. Wybór osoby lub instytucji poręczającej uzależniony jest od spółki. Zwykle są to relacje wiązane i podmioty o podobnym profilu działają wymiennie na swoją korzyść.

Przymus opłacania podatku dochodowego pozostaje tylko na tych filmach, które uzyskały pokaźną korzyść finansową w wyniku poręczenia lub opłaciły poręczenie. Przykład stanowić może powrót do stabilizacji finansowej spółki czy poprawa możliwości kredytowych.

Powyższe przepisy są skutkiem pracy Ministra Finansów, jego podwładnych oraz doradców. Podobne stanowisko prezentują wszystkie sądy administracyjne w Polsce.

red. Justyna Błahut
skarbowy.biz