Archiwa blogu

Sprzedawca nie może wymagać oryginalnego opakowania produktu poddawanego reklamacji

Jeżeli sprzedawca odmawia przyjęcia reklamacji towaru argumentując to brakiem oryginalnego opakowania – nie ma on żadnego uzasadnienia w aktualnych przepisach prawnych. Z wyjątkiem kilku określonych kategorii towarów, stosowanie takich klauzul w regulaminach sklepów jest bezprawne.

W obawie przed ewentualną reklamacją zakupionego towaru konsumenci często zatrzymują pudełka np. po urządzeniach elektronicznych przez dłuży czas. Najczęściej oryginalne opakowanie jest potrzebne w przypadku zwrotu do sklepu internetowego przy sprzedaży wysyłkowej. Jednak konieczność bezpiecznego zapakowania towaru nie oznacza, bowiem użycia do tego celu oryginalnego opakowania. Tego rodzaju zapisy wykorzystywane przez handlowców mają na celu odwiedzenia poszkodowanego konsumenta od dochodzenia praw. Zostały one także zapisane w katalogu klauzul niedozwolonych stworzonego przez Urząd Konkurencji i Konsumentów.

W przypadku sklepów tradycyjnych, towar można reklamować w ogóle bez opakowania. Sprzedawca ma bowiem obowiązek przyjęcia reklamacji wadliwego towaru, a nie jego opakowania.

Podobnie jak przy reklamacji, w sytuacji dokonywania zakupów na odległość i ich zwrotów, przedsiębiorca nie ma prawa nakładać na klienta obowiązku zapakowania produktu w oryginalne pudełko. Sprzeczne z prawem są także ograniczenia w zakresie zwrotu produktu w stanie nieużywanym. Do praw kupującego należy bowiem możliwość zapoznania się z zakupionym produktem, a to oznacz zmianę go w granicach normalnego użytkowania.

Co zatem powinniśmy zrobić w przypadku, gdy handlowiec odmawia przyjęcia zwrotu towaru lub reklamacji bez oryginalnego opakowania? W pierwszej kolejności powinniśmy poinformować go o obowiązujących przepisach, według których roszczenia sprzedawcy są bezzasadne. Jeśli to nie da rezultatu, konieczne będzie złożenie zawiadomienia u miejskiego rzecznika praw konsumentów, a także złożenie skargi do Izby Handlowej, która zadecyduje o nałożeniu kary pieniężnej na sprzedawcę.

W przedstawionej powyżej sytuacji występuje jeden wyjątek, który określa ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów. Jeśli strony nie uzgodniły między sobą innego rozwiązania, zwrot nagrań wizualnych i audialnych oraz zapisanych na nośnikach programów komputerowych nie jest możliwy, gdy kupujący usunął z nich oryginalne opakowanie.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Konsument i jego prawa w przypadku wady fizycznej nieruchomości

W nowelizacji ustawy o prawach konsumenta zawarto kilka nowych regulacji pozytywnych dla konsumenta. Określa ona także zasadę, że nabywca nie ma prawa zrezygnować z umowy, jeśli wada jest nieistotna. Termin ten w dalszym ciągu nie został dokładnie zdefiniowany, a to może przyczynić się do tego, że pomiędzy zainteresowanymi będzie dochodziło do konfliktów.

Jeden z zapisów znowelizowanej ustawy odnosi się do konieczności powiadomienia konsumenta przez dewelopera o przysługujących mu prawach z tytułu odpowiedzialności sprzedawcy za wady świadczenia.

Nowością jest także obowiązek poinformowania przez sprzedawcę, czy wraz ze zbyciem nieruchomości świadczy on także usługi posprzedażne lub gwarancyjne. Nie jest bowiem wykluczone, że po sfinalizowaniu transakcji kupna-sprzedaży deweloper będzie świadczył inne usługi związane np. z serwisem nieruchomości. W takiej sytuacji powinien on poinformować o tym nabywcę zanim ten podejmie decyzję o związaniu kontraktem z deweloperem.

Mimo, że w ustawie deweloperskiej znajdują się zaostrzone zasady eliminowania wad lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego, to gdy jakaś kwestia nie została w niej uregulowana, wówczas odsyła się do Kodeksu cywilnego. Znowelizowane przepisy gwarantują kupującym prawa brzmiące podobnie w poprzedniej wersji ustawy, np. prawo do żądania niższej ceny, odstąpienie od umowy lub zamiana rzeczy wadliwej na inną bądź usunięcie wady.

Jeśli nabywcą nieruchomości jest konsument, to zamiast zaproponowanego przez sprzedawcę usunięcia wady, może on zażądać wymiany rzeczy na niewadliwą lub zamiast tego żądać usunięcia wady.

Teoretycznie może nastąpić sytuacja, że konsument będzie miał prawo do zamiany nieruchomości na wolną od wad, ale powinien pamiętać, że takie uprawnienie nie będzie mu przysługiwać w każdej sytuacji. Jeśli doprowadzenie kupionej rzeczy do stanu zgodnego z umową w sposób wymagany przez kupującego nie będzie możliwe lub wymagałoby zainwestowania nadmiernych kosztów w stosunku do tego, co proponuje sprzedawca – wówczas taka możliwość nie zaistnieje. Przy ocenie nadmierności kosztów pod uwagę brana jest wartość rzeczy wolnej od wad, rodzaj i zakres stwierdzonej wady, a także uwzględniane są niedogodności, na jakie narażałby konsumenta inny sposób zaspokojenia.

Niestety, ustawa nie definiuje dokładnie, czym jest niemożliwość doprowadzenia zakupionej rzeczy do zgodności z umową. W takich sytuacjach trzeba się zatem spodziewać, że każdorazowo kluczowa będzie treść umowy podpisanej pomiędzy sprzedawcą i konsumentem.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Sprzedaż mieszkania a ubezpieczenie

Jeśli kupujemy mieszkanie korzystając z kredytu hipotecznego musimy je ubezpieczyć od pożaru i innych zdarzeń losowych. Taki wymóg stawiają kredytobiorcom wszystkie banki. Co ciekawe jednak czasami przez kilka miesięcy możemy nie ponosić tego dodatkowego kosztu. Expander podpowiada, że kupując mieszkanie z rynku wtórnego niekiedy możemy przejąć polisę wcześniejszego właściciela.

 

Kwestię ubezpieczenia przy sprzedaży mieszkania reguluje kodeks cywilny. Zgodnie z ustawą, gdy nieruchomość zmienia właściciela, decyzja czy polisa będzie nadal obowiązywać czy nie spoczywa na towarzystwie ubezpieczeniowym. Nie bez znaczenia jest jednak również decyzja sprzedającego.

 

Towarzystwo ubezpieczeniowe może, ale nie musi zgodzić się na kontynuację ubezpieczenia mieszkania z jego nowym właścicielem. Jeśli się nie zgodzi to sprzedający (czyli osoba, która wykupiła polisę i opłaciła składkę) otrzyma zwrot pieniędzy za niewykorzystany okres ubezpieczenia.

 

Warto więc poruszyć tę kwestię ze sprzedającym, ponieważ nie ma obowiązku przekazania nam swojej polisy, a po sprzedaży mieszkania może wypowiedzieć umowę ubezpieczenia. W przypadku niektórych towarzystw ochrona wygasa automatycznie w momencie sprzedaży. Jeśli jednak tak nie jest, warto spróbować wynegocjować ze sprzedającym, że warunkiem zakupu jest przekazanie przez niego posiadanego już ubezpieczenia. W ten sposób można zaoszczędzić nawet kilkaset złotych.

 

Przy okazji warto dodać, że nawet jeśli nie spłacamy kredytu hipotecznego i bank nie zmusza nas do ubezpieczenia mieszkania, to i tak warto posiadać polisę. W przypadku pożaru czy katastrofy możemy bowiem stracić najcenniejszy element swojego majątku.

 

Zazwyczaj podstawowy wariant polisy obejmuje jedynie tzw. ubezpieczenie od ognia i innych zdarzeń losowych. Możemy jednak je łatwo rozszerzyć, np. o ryzyko kradzieży z włamaniem. Polisą może być objęty sam budynek lub mieszkanie, pomieszczenia przynależne, takie jak piwnica czy komórka, jak również niemal wszystko co posiadamy w mieszkaniu.

 

Istotne jest również szczegółowe zapoznanie się z ogólnymi warunkami ubezpieczenia. Warto dokonać wnikliwej analizy dokumentu, a zwłaszcza zawartych w nim wyłączeń odpowiedzialności ubezpieczyciela. Istnieją bowiem sytuacje, w których zakład ubezpieczeń może odmówić wypłaty odszkodowania. Dobrze jest więc posiadać zawczasu pełną świadomość zakresu finansowej ochrony w razie wystąpienia danego zdarzenia.

 

Małgorzata Szymańska-Cholewa

Specjalista ds. produktów inwestycyjnych i ubezpieczeniowych

Źródło: Expander

Spadek w formie wspólnej nieruchomości. Jak dokonać jej podziału?

W sytuacji, gdy po śmierci osoby współwłaścicielami nieruchomości zostaje kilka osób, mogą pojawić się sporne kwestie dotyczące sposobu zarządzania nieruchomością czy ponoszenia kosztów na nieruchomość wspólną. W takim przypadku rozważany jest również aspekt możliwości i form zniesienia współwłasności nieruchomości.

W celu sprzedaży takiej nieruchomości potrzebna jest zgoda wszystkich współwłaścicieli. Po zbyciu współwłaściciele dokonują podziału ceny uzyskanej ze sprzedaży proporcjonalnie do udziałów, jakie mają we współwłasności nieruchomości. Jeżeli nie wszyscy współwłaściciele zgadzają się na sprzedaż, należy dokonać zniesienia współwłasności lub podziału spadku, gdy jest ona odziedziczona w formie spadku.

Działania te są możliwe poprzez zawarcie umowy w formie aktu notarialnego, jeżeli wszyscy współwłaściciele porozumieją się, co do sposobu zniesienia współwłasności nieruchomości. Każdy z nich ma prawo złożyć w sądzie wniosek z proponowanym przez siebie sposobem zniesienia własności. Jeżeli pomiędzy współwłaścicielami nie ma porozumienia w zakresie zniesienia własności, wówczas sprawą może zająć się sąd.

Gdy jest to możliwe nieruchomość można podzielić na dwie lub więcej części. Wtedy każdy dostanie swoją część nieruchomości, która będzie osobną własnością i każdy ze współwłaścicieli będzie mógł nią dysponować w dowolny sposób. Możliwe różnice pomiędzy wielkością udziałów a przydzieloną częścią nieruchomości powinny być wyrównane dopłatami lub spłatami pomiędzy współwłaścicielami.

Jeżeli z powodów technicznych uczciwy podział nieruchomości nie jest możliwy, rozwiązaniem może być przyznanie nieruchomości na własność jednemu ze współwłaścicieli, który ma obowiązek spłaty pozostałych.

Jednak, gdy żaden ze współwłaścicieli nie zgodzi się na przejęcie nieruchomości na własność i jednocześnie współwłaściciele nie mogą znaleźć porozumienia, co do wspólnej sprzedaży nieruchomości samodzielnie, wówczas sąd wyda orzeczenie o jej sprzedaży na podstawie regulacji kodeksu cywilnego o egzekucji nieruchomości. Kwota uzyskana z tej sprzedaży, po poniesieniu kosztów postępowania sądowego, zostanie rozdysponowana pomiędzy współwłaścicieli, według posiadanych przez nich udziałów we współwłasności.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zakupy w Internecie nie zawsze pozwalają na zaoszczędzenie czasu

Możliwość zakupu produktów spożywczych w Internecie pozwala na ułatwienie prowadzenia domu. Jednak okazuje się, że w sytuacji, gdy paczka, która została nam dostarczona jest niekompletna zwrot towaru czy odzyskanie pieniędzy zajmuje więcej czasu zakupy w stacjonarnym sklepie.

Aby uniknąć rozczarowań związanych z coraz popularniejszą formą robienia zakupów w sieci warto znać kilka podstawowych zasad.

Sklepy działające Internecie mają obowiązek w widocznym miejscu zamieszczać informację skierowaną do kupujących o dokładne sprawdzenie odbieranego zamówienia przed podpisaniem potwierdzenia jego odbioru. Działanie to ma spore znaczenie. Jeśli w obecności kuriera zauważymy, że jakiś produkt jest niezgodny z zamówieniem lub w ogóle go nie ma, jako konsumenci mamy prawo natychmiast zwrócić go lub odjąć jego wartość od rachunku. Jednak w sytuacji, gdy klient odstąpi od tej możliwości i potwierdzi odbiór bez sprawdzania zawartości przesyłki naraża się tym samym na pewne komplikacje.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przypomina, że artykuły spożywcze są szczególną grupą produktów, ponieważ ich przydatność zależna jest od terminu ważności. Z zasady jednak, sklepy zezwalają na ich zwrot na podstawie dowodu zakupu. Pewnym utrudnieniem jest to, że w tym celu należy udać się do sklepu, który zrealizował zamówienie.

Na przykład, sieć TESCO ma swoją propozycję rozwiązania problemu. Konsument, który stwierdził niezgodność towaru z zamówieniem powinien zgłosić się do punktu obsługi klienta w sklepie, który był odpowiedzialny za zamówienie, gdzie otrzyma zwrot pieniędzy.

Ponadto, jeżeli kupujący potwierdził odbiór, ale dopiero po fakcie stwierdził brak lub niezgodność towaru z zamówieniem nie przekreśla mu to możliwości dochodzenia swoich praw, ponieważ zawsze może wejść na drogę sądową.

Podjęcie działań w celu udowodnienia prawdy jest więc możliwe, lecz trwa więcej czasu. Dlatego warto już przy dostawie przesyłki sprawdzić jej zawartość.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Wdrożenie w życie wizji inwestora, czyli jak osiągnąć kompromis podczas realizacji projektu architektonicznego

Wnętrze sklepu, projekt biura czy też aranżacja salonu sprzedaży to elementy identyfikacji wizualnej, która powstaje w wyobraźni inwestora, a wdrażana w życie jest przez architektów i wykonawców. W konfrontacji wizji klienta z wiedzą projektanta może okazać się, że pewne elementy są trudne do pogodzenia a inne wręcz niemożliwe do realizacji. Zderzenie wyobrażenia z rzeczywistością biznesową rodzi wiele wyzwań podczas wdrażania projektu. Eksperci Forbis Group radzą, jak sprawnie przejść przez kolejne etapy realizacji i jakie są najczęstsze pola do negocjacji oraz kompromisów.

Pierwszym krokiem podczas współpracy z inwestorem jest przygotowanie tzw. briefu. To krótki, acz rzetelnie przygotowany zestaw pytań i odpowiedzi, które pozwalają projektantom uzyskać niezbędną wiedzę o przygotowywanej inwestycji. W wielu przypadkach już na tym etapie pojawiają się kwestie wymagające wzajemnych uzgodnień.

            – Dokument ten powinien być napisany w sposób jak najbardziej przejrzysty, tak aby w dalszej części realizacji nie budził nawet najmniejszych wątpliwości. Warto więc poświęcić odpowiednio dużo czasu aby go sporządzić. Brief niweluje bowiem ryzyko przygotowania zupełnie nietrafionych propozycji projektu, a co za tym idzie pomaga opracować koncept odpowiadający wymaganiom klienta i zarazem możliwy do wcielenia w życie – wyjaśnia Marcin Powierza, Dyrektor Zarządzający Forbis Group.

Po przedyskutowaniu wszystkich pomysłów i zamieszczeniu tych wybranych w briefie, przychodzi czas na rozpoczęcie realizacji. Wdrażanie w życie zaakceptowanego projektu to etap, na którym niejednokrotnie niezbędne jest wypracowanie wspólnego stanowiska. Płaszczyzną wymagającą porozumienia i wypracowania złotego środka są najczęściej preliminarze finansowe, które bardzo często wymagają modyfikacji kosztów i rewizji zaplanowanego wstępnie budżetu. To najczęstszy powód, dla którego pierwotne plany ulegają zmianie i niezbędne okazuje się ograniczenie wizji zarówno wykonawcy, jak i klienta. Wynika to często z oczekiwań, które finalnie okazują się być niewspółmierne do przeznaczonego na inwestycję budżetu. Wówczas, zadaniem projektanta i wykonawcy jest dysponowanie przeznaczonymi środkami tak, aby zniwelować koszty tam, gdzie jest to możliwe, jednocześnie przeznaczając odpowiednią pulę pieniędzy na elementy istotne, będące niezbędnym składnikiem realizacji.

W salonach zazwyczaj największe koszty generuje wyposażenie. W przypadku Forbis Group zaletą jest posiadanie fabryki mebli. Własna linia produkcyjna umożliwia wykonanie zabudowy meblowej z wykorzystaniem materiałów wykończeniowych i rozwiązań technologicznych przystępniejszych cenowo, bez straty dla samego designu. W tym zakresie oraz w sferze funkcjonalności i ergonomii wnętrza inwestorom służymy wiedzą i radą– mówi Marcin Powierza, Dyrektor Zarządzający Forbis Group.

Głównym celem, jaki inwestorzy stawiają przed projektantem, jest zainteresowanie i przyciągniecie do siebie potencjalnego klienta poprzez atrakcyjnie i unikalnie prezentujący się salon sprzedaży.

            – To naszym zadaniem jest zrealizowanie tej wizji, wdrożenie rozwiązań, które pozwolą wyróżnić markę na tle konkurencji i sprawią, że będzie wyjątkowa i niepowtarzalna. Dlatego też tak ważna w procesie implementacji projektu jest komunikacja. Dzięki określeniu dokładnych oczekiwań i możliwości zarówno projektant, jak i inwestor wiedzą, że druga strona rozumie ich punkt widzenia. W taki sposób zawsze można wypracować satysfakcjonujący obie strony consensus – podsumowuje Marcin Powierza.

 

Źródło: Forbis Group

Związek Banków Polskich i Związek Firm Doradztwa Finansowego wydają wspólną Rekomendację dobrych praktyk dla Doradców kredytowych

Walne Zgromadzenie Związku Firm Doradztwa Finansowego i Zarząd Związku Banków Polskich przyjęły wypracowaną wspólnie przez ekspertów obu instytucji Rekomendację dobrych praktyk dla doradców kredytowych. Głównym celem Rekomendacji jest ustanowienie podstawowych, jednolitych standardów i zasad obsługi Klienta na rynku doradztwa finansowego w zakresie oferowania i sprzedaży kredytów hipotecznych.

Efektywny i konkurencyjny rynek kredytów hipotecznych jest ważnym elementem stabilności systemu finansowego. Dziś oprócz banków działa na nim wiele zróżnicowaniem podmiotów. W efekcie, pod nazwą doradztwa kredytowego kryją się usługi o różnym zakresie i niejednolitym poziomie jakości oferowanych usług.

Rynek pośrednictwa kredytowego w Polsce rozwijał się dynamicznie, ale bez określonych ram prawnych i standardów jakości, szczególnie odnoszących się do specyficznych usług związanych z oferowaniem i udzielaniem kredytów hipotecznych. Jak wynika z danych ZFDF i ZBP, w drugim kwartale 2014 roku, tylko za pośrednictwem doradców zrzeszonych w ZFDF, udzielono aż 38% ogółu nowych kredytów hipotecznych.

Wprowadzenie Rekomendacji dobrych praktyk dla Doradców kredytowych w procesie oferowania i sprzedaży kredytów hipotecznych jest niezbędne. W założeniach powinno to pozwolić na stworzenie ram prawnych działania Doradców kredytowych w kontekście tworzenia odpowiedzialnego i miarodajnego rynku hipotecznego oraz tworzenia podstaw do budowy zaufania konsumentów do instytucji kredytowej i Doradców kredytowych.

Rekomendacja wpisuje się w szerszy zakres działań zmierzających do uregulowania działalności pośrednictwa kredytowego na poziomie unijnym. Na taką potrzebę zwrócono uwagę w nowej Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/17/UE z dnia 4 lutego 2014 r. w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi. – Dyrektywa wskazuje na współmierną odpowiedzialność banków i pośredników kredytowych w prawidłowym udzielaniu kredytów hipotecznych, pomimo tego, iż w ostatecznym rozrachunku to instytucja finansowa przyjmuje ryzyko kredytowe kredytobiorcy, zabezpieczenia kredytu i samego produktu kredytowego – mówi Norbert Jeziolowicz, dyrektor Zespołu Bankowości Detalicznej i Rynków Finansowych w ZBP.

– Klienci sektora finansowego mają prawo każdorazowo oczekiwać wysokich standardów jakości obsługi. Wypracowana przez nas rekomendacja definiuje podstawowe standardy i wskazuje kryteria postępowania Doradców kredytowych, które pozwalają na zbudowanie długoterminowej relacji z Klientem, opartej na zaufaniu, uczciwości, sprawiedliwości, profesjonalizmie i dbałości o interes Klienta. Wypracowane wspólnie zasady służą ochronie interesów Klienta korzystającego z usług Doradców kredytowych – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, Prezes Związku Banków Polskich

Wchodząca w życie z dniem 1 września 2014 roku Rekomendacja obowiązywać będzie wszystkie firmy zrzeszone w ZFDF. To pierwszy dokument regulujący branżę doradztwa kredytowego w kontekście kredytów hipotecznych w tak szerokim zakresie. Reguluje ona m.in. standardy etyczne i kompetencje oraz wskazuje sposób prezentacji konsumentom wstępnych warunków kredytowania. Podejmuje także kwestie zarządzania konfliktem interesów, komunikacji i obiegu dokumentów oraz ochrony danych i procesu reklamacji.

Ogromny rozwój branży doradztwa finansowego w sprzedaży kredytów hipotecznych sprawił, że niezbędne stało się ustanowienie jednolitych standardów jakości ich pracy. W Polsce obecnie dwa na pięć kredytów hipotecznych udzielanych jest za pośrednictwem doradcy zrzeszonego w ZFDF. Jako organizacja skupiająca największe firmy tego sektora postanowiliśmy wyznaczać standardy, zgodnie z którymi działać będzie cała branża. Wierzymy bowiem, że będzie to początek wzrostu jakości usług całego rynku. Do wprowadzania zapisów Rekomendacji zapraszamy także firmy spoza ZFDF – mówi Andrzej Oślizło, Prezes Związku Firm Doradztwa Finansowego

Związek Firm Doradztwa Finansowego i Związek Banków Polskich prowadzą dalsze wspólne prace mające na celu ustalenie sposobu weryfikacji odpowiedniego poziomu wiedzy i kompetencji Doradców kredytowych. Opracowują także propozycje zasad ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej z tytułu wykonywania zawodu.

 

 Źródło: ZFDF

Prezydent podpisał nowelizację w zakresie uproszczonej formy sprawozdań finansowych dla mikropodmiotów

Nowelizacja ustawy o rachunkowości została podpisana przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.  Szacunki Ministerstwa Finansów wskazują, że na zmianach może skorzystać ok. 21 tys. mikrofilm.

Nowe przepisy nowelizacyjne wejść w życie 14 dni po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw, a zmiany będzie można zastosować w sprawozdaniach finansowych za 2014 rok.

Celem zmian jest, aby mikrofirmy mogły tworzyć roczne sprawozdania finansowe w zwięzłej formie i mogły uściślić zawarte w nich dane do podstawowych (bilans z informacjami uzupełniającymi i rachunek zysków i strat). Jednak wykorzystując to rozwiązanie do wyceny składników aktywów i pasywów podmioty nie będą mogły dokonywać wyceny według wartości godziwej i skorygowanej ceny pozyskania.

Zmiany będą mogły zastosować najmniejsze funkcjonujące na rynku firmy, czyli:

– spółki osobowe i kapitałowe – jeżeli w roku obrotowym, za który przygotowują sprawozdanie finansowe, a także w roku poprzedzającym rok obrotowy, nie przewyższyły co najmniej dwóch z wspominanych wartości:

a) 1,5 mln – dla wartości aktywów bilansu na koniec roku obrotowego,

b) 3 mln zł – dla przychodów netto ze zbycia produktów i towarów za rok obrotowy,

c) 10 osób – w przypadku średniego rocznego zatrudnienia w przeliczeniu na całe etaty,

– organizacje non-profit, np. stowarzyszenia i fundacje – jeżeli nie działają w formie działalności gospodarczej,

– osoby fizyczne, spółki cywilne osób fizycznych, spółki partnerskie, spółki jawne osób fizycznych – jeżeli przychody netto ze sprzedaży towarów, produktów i operacji finansowych wyniosły równowartość w polskiej walucie nie niższą niż 1,2 mln euro i nie wyższą niż 2 mln euro za zeszły rok obrotowy.

Na zastosowanie uproszczeń będzie się musiał zgodzić organ zatwierdzający tj. walne zgromadzenie w spółce akcyjnej, zgromadzenie wspólników w spółce z o.o., lub wszyscy wspólnicy w spółkach osobowych.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Odkryto pierwszy w Polsce przypadek prania z brudnych pieniędzy z udziałem bitcoina

Pierwszy raz w Polsce Generalny Inspektor Informacji Finansowej przeprowadza postępowanie dotyczące prania brudnych pieniędzy, w którym udział brała kryptowaluta – bitcoin.

W ciągu ostatnich miesięcy płatność bitcoinem w Polsce stała się popularniejsza. Wirtualną walutą uregulować rachunek za taksówkę, dowóz pizzy zamówionej przez telefon, wizytę domową doktora czy elektryka, kupić sprzęt audiowizualny lub opłacić wyjazd wakacyjny. Popularność tej kryptowaluty wzrasta jednak, jak się okazuje, nie zawsze jest ona wykorzystywana do pozytywnych celów.

Bitcoin został stworzony pięć lat temu przez Satoshi Nakamoto. Do dziś nie wiadomo, jaka tożsamość stoi pod tym nazwiskiem. Być może jest to jedna osoba lub grupa osób.

Komisja Nadzoru Finansowego w Polsce odradza dokonywanie transakcji w wirtualnej walucie, co nie przeszkodziło temu, aby w maju bieżącego roku w Warszawie zainstalowano pierwszy w Polsce bitcoinmat. Jest to urządzenie przypominające tradycyjny bankomat, w którym można nabywać bitcoiny po cenie kursu giełdy Bitstamp. Do końca 2014 roku ma się jeszcze pojawić 30 takich urządzeń.

Dwa miesiące temu w centrum handlowym Silesia w Katowicach zamontowano Robocoina, przy użyciu którego można sprzedawać i kupować bitcoiny.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Poczta Polska i raport o e-commerce: Zyski są w e-handlu

W ciągu ostatniej dekady rynek e-handlu w Polsce zwiększył się dwudziestopięciokrotnie i jest obecnie jednym z najszybciej rozwijających się w Europie. Według szacunków do roku 2016 ma być on wart ok. 40 mld zł. I choć udział sklepów internetowych w handlu wynosi zaledwie 4 proc. – dla porównania w Wielkiej Brytanii 13,2 proc. – to już teraz Polacy robią zakupy online częściej, niż np. Hiszpanie i Włosi. Tak wynika z przygotowanego dla Poczty Polskiej raportu dot. e-handlu.

Zdaniem autora analizy, dr. Arkadiusza Kawy z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, główną przyczyną wzrostu obrotów sklepów on-line jest wzrost liczby nowych użytkowników Internetu, którzy stali się klientami sklepów oraz platform aukcyjnych. – Na rozwój e-handlu ma również wpływ rosnąca liczba e-sprzedawców oraz atrakcyjność ich oferty – mówi Kawa.

W Polsce funkcjonuje dziś ponad 14 tys. sklepów, z których oferty można skorzystać poprzez Internet. Sklepy, które tak dynamicznie się rozwijają szukają dostawców wśród szerokiej oferty logistycznej.
– Z usług Poczty Polskiej regularnie korzysta prawie 60 proc. przedsiębiorstw z segmentu e-handlu. Dlatego nasz oferta systematycznie dostosowuje się do oczekiwań klientów tak aby była kompleksowa – mówi Janusz Wojtas, członek zarządu Poczty Polskiej.

Rynek commerce szybko rośnie. Każdego roku powstaje kilka tysięcy nowych sklepów. Ponad połowa sklepów działa nie dłużej niż 2 lata, a jedynie co dziesiąty powyżej 5 lat. Cechą charakterystyczną polskiego rynku e-handlu jest też jego rozdrobnienie – 85% e-sklepów to mikro i małe przedsiębiorstwa. Takie firmy otrzymują przeciętnie ok. 100 zamówień na miesiąc. Firm, dla których prowadzenie sklepu internetowego jest główną działalnością (miesięczna skala zamówień przekracza 1000) jest jedynie ok. 8 proc.

Powodem takiego rozdrobnienia jest m.in. to, że z otwarciem e-sklepów długo zwlekały sieci handlowe. W porę zauważyły jednak, że spora część klientów zaczęła kupować w wirtualnych sklepach, głównie RTV i AGD. Z czasem do sieci przeniosły się supermarkety, w którym można kupić żywność lub artykuły chemiczne. – Polski e-handel wydaje się być gotowy na konsolidację. W najbliższym czasie można spodziewać się przejęć polskich e-sklepów przez międzynarodowe koncerny. Sporym zainteresowaniem cieszy się branża wśród funduszy inwestycyjnych – mówi dr Arkadiusz Kawa.

Zmieniać się będą także preferencje związane z dostawą zakupów. –Przyszłością branży logistycznej jest zachęcanie klientów do wybierania dogodnych dla sprzedawcy terminów dostaw. Ponieważ e-konsumenci stawiają głównie na elastyczność, największe zmiany dotyczyć będą ostatniej mili, np. dynamicznego zarządzania miejscem i czasem dostawy – uważa Janusz Wojtas z Poczty Polskiej.

W raporcie analizie poddano także sytuację rozwoju e-handlu w Unii Europejskiej. „W 2013 r. wartość europejskiego e-handlu wyniosła 370 mld euro. W 2016 r. obroty e-handlowców mają wzrosnąć do 625 mld euro (…) Dynamiczny rozwój e-handlu to także perspektywy wzrostu zatrudnienia – już teraz w branży pracuje – bezpośrednio i pośrednio – ok. 2 mln osób” – czytamy w dokumencie. – Taka sytuacja sprawiła, że Komisja Europejska uznała e-handel za jeden z głównych czynników wzrostu gospodarczego i zwiększania poziomu zatrudnienia w całej Unii Europejskiej. W związku z tym UE stara się wypracować dobre praktyki dla e-handlu, w szczególności w kontekście logistyki – mówi dr Arkadiusz Kawa.

Zarówno Rada UE, jak i Parlament Europejski za kluczowy element zachowania wysokiej dynamiki rozwoju e-handlu uznały efektywną dostawę – buduje ona zaufanie pomiędzy sprzedawcami i nabywcami. W związku z tym podjęto szereg działań mających na celu wypracowanie jak najlepszych standardów i rozwiązań w tym obszarze. W dyskusjach na ten temat biorą udział m.in.: operatorzy KEP, e-detaliści oraz organizacje konsumenckie.

Obecnie na terenie UE poziom zaawansowania i popularności e-commerce jest bardzo zróżnicowany. – Podczas, gdy w 2012 r. w Wielkiej Brytanii 82 procent użytkowników Internetu kupiło coś w e-sklepie, to w Rumunii zrobiło to zaledwie 11 proc.. – mówi dr Arkadiusz Kawa.

Pełny raport „Logistyka w e-handlu” dostępny w załączniku na stronie biura prasowego Poczty Polskiej.