Archiwa blogu

Zakładanie spółek przez Internet będzie możliwe już niedługo

Zgodnie z przygotowanym przez parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej projektem nowelizacji Kodeksu spółek handlowych i niektórych innych ustaw spółka komandytowa i spółka jawna już niedługo będą mogły być zawiązywane z wykorzystaniem wzorca umowy przez Internet.

Podobne uproszczenia zakładała rządowa propozycja, jednak posłowie PO stwierdzili, że proces legislacyjny zająłby zbyt dużo czasu i dlatego postanowili przedstawić podobny projekt. To da szansę na to, aby przepisy weszły w życie już od początku następnego roku.

Zgodnie z projektem do zawiązania umowy będzie niezbędne wypełnienie elektronicznego formularza i umieszczenie na nim elektronicznego podpisu lub podpisu zatwierdzonego zaufanym profilem e-PUAP. Drogą elektroniczną będzie można także zmodyfikować umowę spółki oraz ją rozwiązać (jeśli została ona zawiązana z wykorzystaniem wzorca). Jednak te udogodnienia nie będą obejmować procedury przekształcenia spółki cywilnej w jawną.

Środowisko sędziowskie w Polsce nie jest przychylnie nastawione do rządowego projektu. W ocenie niektórych jego przedstawicieli sama zmiana nie zmieni dużo, ponieważ to, co jest przede wszystkim konieczne to zwiększenie liczby pracowników w pionie KRS. Bez wprowadzenia zmian w tym zakresie czas rejestracji spółki się nie skróci.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Cyfryzacja branży ubezpieczeniowej – tak, ale nie kosztem bezpośredniego kontaktu z klientem

Wyniki badania Bain & Company Global Insurance Customer Loyalty, 2014 pokazały, że firmy ubezpieczeniowe, które rozwijają kanały cyfrowe kosztem tradycyjnych form kontaktu z klientem, ryzykują ich utratę. Firmy osiągające najlepsze wyniki zdobywają klientów dzięki komunikacji wielokanałowej – przez kontakt bezpośredni, telefon, internet i aplikacje mobilne.

 

Badanie obejmowało blisko 160 000 posiadaczy polis ubezpieczeniowych w 18 krajach Europy, obu Ameryk i Azji, w tym ponad 5000 osób w Polsce. Zostało przeprowadzone w oparciu o Net Promoter Score (NPS), czyli wskaźnik, który powstał po analizie  odpowiedzi na pytanie na ile chętnie w skali od 1 do 10 posiadacze polis poleciliby usługi ubezpieczyciela swoim znajomym. Wysokie noty ankiety oznaczają, że klienci są skłonni polecać produkt innym.

 

Wyniki badania pokazują, że w Polsce ok. 40% klientów firm ubezpieczeniowych aktywnie korzysta z kanałów cyfrowych. W ciągu najbliższych kilku lat ich liczba będzie zdecydowanie rosnąć. Klienci w Polsce, podobnie jak na całym świecie, najbardziej cenią możliwość zakupu produktów i obsługi roszczeń przez internet lub poprzez aplikację mobilną.

 

Główne wnioski z badania:

  • Największy odsetek klientów aktywnie korzystających z kanałów cyfrowych jest w Wielkiej Brytanii – 75%, na drugim końcu szali są klienci z Belgii – 25%. Polska, tak jak Hiszpania, Włochy i Niemcy, znajduje się pośrodku – między 40 a 50%.  Za trzy do pięciu lat, klienci aktywni w kanałach cyfrowych w Polsce będą stanowić blisko 80%.
  • Niekwestionowanym liderem w zakresie budowania lojalności klientów mierzonych wskaźnikiem NPS (udział netto klientów gotowych polecać usługi swoim znajomym) zarówno w przypadku ubezpieczeń majątkowych i wypadkowych, jak i ubezpieczeń na życie w Polsce, jest Allianz. Link4 i AXA charakteryzują się najwyższą liczbą różnorodnych form kontaktu z klientem w przypadku ubezpieczeń majątkowych i wypadkowych.
  • Wyłącznie cyfrowe formy kontaktu z klientem skutkują niższym wskaźnikiem NPS niż interakcje wielokanałowe. W Polsce NPS klientów, którzy korzystali tylko z kanałów bezpośrednich wyniósł -6% dla ubezpieczeń majątkowych i +3% dla ubezpieczeń na życie. Dla kontaktu wyłącznie za pomocą kanałów elektronicznych również nie był wysoki i wyniósł +1% dla ubezpieczeń majątkowych i -6% dla ubezpieczeń na życie. Dopiero po połączeniu interakcji bezpośrednich i elektronicznych, które po zintegrowaniu działań zapewniają największą wygodę i poczucie bezpieczeństwa, lojalność klienta znacznie rośnie (NPS wyniósł 10% dla ubezpieczeń majątkowych i 20% dla ubezpieczeń na życie)[1].

–Kanały cyfrowe nie zastępują form bezpośredniego kontaktu, ponieważ zarządzanie kompleksowymi produktami lub polisami ubezpieczeniowymi wciąż zyskuje w przypadku osobistej lub telefonicznej rozmowy – mówi Jacek Poświata, partner zarządzający Bain & Company w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

 

 

Bain & Company rekomenduje ubezpieczycielom podjęcie następujących kroków w celu zatrzymania dotychczasowych oraz pozyskania nowych klientów:

  • Podjęcie decyzji, gdzie walczyć z konkurencją – a gdzie nie: aby osiągać największe sukcesy w pozyskiwaniu klientów, warto skupić się na zapewnieniu atrakcyjnej oferty konkretnej grupie klientów, których zachowania i zainteresowania są firmie dobrze znane.
  • Selektywne inwestowanie w najważniejsze formy kontaktu: dobrze, gdy ubezpieczyciele wyprzedzają oczekiwania klientów w konkretnych „momentach prawdy”, takich jak np. zgłoszenie szkody. Wyniki badania Bain pokazały, że forma przyjęcia zgłoszenia może mieć dla klienta większe znaczenie niż faktyczna późniejsza wypłata środków.
  • W ubezpieczeniach majątkowych i wypadkowych – zdobywanie dzięki niskiej cenie, utrzymanie dzięki innowacjom: Firmy oferujące ubezpieczenia majątkowe i wypadkowe mogą pozyskiwać klientów, zapewniając im wygodę i bezpieczeństwo. Aby zatrzymywać klientów zwracających uwagę na cenę, warto zwrócić szczególną uwagę na wysoki poziom obsługi i zapewnienie innowacyjnej oferty, pozwalającej np. obniżyć składkę ubezpieczenia samochodu po analizie stylu jazdy kierowcy.

[1] Wynik NPS na plusie oznacza, że udział osób, które poleciłyby usługi danej firmy ubezpieczeniowej był o wskazaną ilość punktów procentowych wyższy od udziału osób, które odradziłyby korzystanie z usług tej firmy.

 

 Źródło: Informacja prasowa

Bezpieczeństwo Twoich finansów zależy także od Ciebie

Najnowsze rozwiązania technologiczne sprawiają, że transakcje finansowe możemy dziś przeprowadzać szybko i wygodnie. Korzystając z e-bankowości nie można jednak zapomnieć o jeszcze jednym elemencie – bezpieczeństwie. Jak pokazują ostatnie doniesienia, nadal wiele osób pada ofiarą oszustów i cyberprzestępców. Expander podpowiada, jak uchronić się przed ich zakusami.

 

Polacy już wiedzą, że korzystanie z bankowości elektronicznej ma bardzo wiele zalet. Chodzi przede wszystkim o możliwość realizacji przelewów, dokonywania innych transakcji nie wychodząc z domu czy stały monitoring posiadanych zasobów. Warto jednak pamiętać o potencjalnych zagrożeniach, które daje nam ta wygoda. Ich znajomość nie tylko zwiększy naszą świadomość, lecz także pozwoli odpowiednio zareagować w danej sytuacji.

 

Phishing – elektroniczne wyłudzenie

Istotnym zagrożeniem jest sytuacja, w której cyberprzestępcy próbują wyłudzić wrażliwe informacje za pośrednictwem internetu. Jedną z najbardziej popularnych metod na uzyskanie loginów i haseł od swoich ofiar jest podszywanie się pod bank. – Oszuści wysyłają wiadomości e-mail wyglądające dokładanie tak jakby pochodziły z naszego banku. Z ich treści wynika, że dana instytucja prosi nas o podanie swoich haseł dostępu do konta lub o ich zmianę za pomocą przesłanego formularza – tłumaczy Jarosław Sadowski, Expander Advisors. – Tymczasem należy pamiętać, że banki nigdy nie proszą swoich klientów o przekazywanie poufnych danych, zwłaszcza haseł. Prosząc nas o zalogowanie się nigdy nie prześlą w korespondencji hiperłącza.

 

Przestępcy nie poprzestają jednak wyłącznie na wiadomościach przesyłanych za pomocą poczty elektronicznej. Coraz częściej wykorzystują do tego także popularne portale społecznościowe oraz SMS-y. – Chcąc walczyć z taką działalnością warto zgłaszać wszelkie próby wyłudzenia bezpośrednio do banku. Dzięki takim informacjom, instytucje finansowe są w stanie odpowiednio zareagować i poinformować innych klientów o potencjalnym niebezpieczeństwie – twierdzi Jarosław Sadowski, Expander.

 

Obejrzyj swój bankomat

Zagrożenia mogą nas spotkać również w czasie wypłaty gotówki w bankomacie. – Aby poznać PIN do naszej karty, złodzieje instalują małe kamerki rejestrujące nasze ruchy oraz specjalne nakładki na klawiatury. W otworze, do którego wkładamy kartę, instalują natomiast urządzenie sczytujące pasek magnetyczny. Aby uchronić się przed taką kradzieżą, pamiętajmy o tym, by przed skorzystaniem z urządzenia dokładnie je obejrzeć. Jeśli mamy wątpliwości, lepiej skorzystać z innego bankomatu, a o swoich podejrzeniach poinformować bank. Ponadto warto ustanawiać dość niskie limity bezpieczeństwa na kartach i korzystać z automatycznego powiadamiania o transakcjach. Dzięki temu jeśli przestępcom nawet uda się skopiować naszą kartę, to straty powinny być niewielkie – radzi Sadowski.

 

Eksperci podkreślają, że nawet mimo licznych zabezpieczeń po stronie banku i tak możemy paść ofiarą oszustów, jeśli nie będziemy przestrzegali zasad bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że nawet najlepsze szyfry i najnowsze rozwiązania technologiczne nie zastąpią zdrowego rozsądku.

 

Źródło: Expander

W Polsce elektryczne samochody nie sprzedają się

Polska jest państwem, które zdecydowanie nie przoduje w handlu samochodami elektrycznymi. Fakt ten dziwi zwłaszcza, gdy obliczymy, że przejechanie 100 kilometrów takim samochodem to koszt siedem razy niższy niż autem z silnikiem spalinowym.

Przez półtora roku w naszym kraju dokonano zakupu 63 samochodów różnych marek. Grzegorz Paszta, przedstawiciel Renault Polska tłumaczy, że na rynek pojazdów elektrycznych w dużym stopniu wpływają przepisy prawne i organizacyjne, a w państwach, gdzie wprowadzono już rozwój tego rynku wszystko odbywa się o wiele prędzej.

Aby w Polsce nastąpił rozwój elektrycznej motoryzacji potrzebna jest rozbudowa infrastruktury poboru energii elektrycznej. Na terenie kraju jest zaledwie kilka punktów, gdzie można pobrać prąd w celu doładowania elektrycznego auta. Przedstawiciele koncernów energetycznych twierdzą, że jest to wystarczająca ilość, zważywszy na niewielką liczbę pojazdów elektrycznych. Na finansowanie w tym zakresie nie ma więc co liczyć.

Dyrektor komunikacji Renault Polska, Agata Szczech dodaje, że aktualnie nie ma u nas krajowych programów, które wspierałyby elektryczną mobilność, a nieliczne inicjatywy pojawiają się wyłącznie na szczeblu lokalnym.

Amerykański wytwórca elektrycznych samochodów – Tesla, jako jedyna firma zamierza wybudować na terenie Polski sieć stacji doładowań. Z infrastruktury tej będą jednak mogli skorzystać jedynie odbiorcy Tesli, którzy będą jeździć na trasie z Niemiec do Polski lub do Skandynawii.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Nowy gracz na polskim rynku cyfrowych walut

Wystartowała nowa polska giełda cyfrowych walut. Platforma bitstar, która umożliwia łatwy i intuicyjny zakup lub sprzedaż bitcoinów i litecoinów po najlepszych dostępnych kursach, wyróżnia się przyjaznym interfejsem oraz wysokimi standardami zabezpieczenia transakcji.

 

Bitcoin jest pierwszą i jednocześnie najpopularniejszą kryptowalutą. Umożliwia dokonywanie łatwych, natychmiastowych, a przede wszystkim bezpośrednich transakcji na całym świecie. System funkcjonuje bez centralnej administracji, jest wyjątkowo prosty w obsłudze i zoptymalizowany tak, aby móc korzystać z niego natychmiast. Może być używany na dowolnych urządzeniach mobilnych i stacjonarnych, co czyni go wyjątkowo atrakcyjnym w technologicznym świecie.

 

Na całym świecie cyfrowa waluta zdobywa coraz większą popularność. To rozwiązanie dla osób szukających nowatorskich rozwiązań w świecie finansowym. Płatność bitcoinem może być tak szybka, jak zeskanowanie kodów QR. Również w Polsce rośnie zainteresowanie cyfrowymi walutami. Powstanie giełdy bitstar to kolejny etap naszych działań, których celem jest promocja i rozwój technologii bitcoin w naszym kraju. Już teraz obserwujemy ciągły i dynamiczny wzrost liczby użytkowników serwisu oraz wartości przeprowadzanych przez nich transakcji – mówi Mateusz Kowalczyk, jeden z założycieli bitstar.

 

Platforma bitstar obsługuje cztery waluty: bitcoin, litecoin, PLN i Euro. Osoba korzystająca z serwisu może składać zlecenia zakupu i sprzedaży kryptowaluty po najlepszych dostępnych kursach, ustalanych wraz z innymi użytkownikami na zasadach giełdowych. Dla potwierdzenia, system każdorazowo wysyła drogą mailową komunikat o aktualnym stanie konta. Wpłata i wypłata środków pieniężnych następuje poprzez tradycyjny przelew bankowy. Dodatkowo, istnieje możliwość zasilania konta poprzez przelewy natychmiastowe dotpay. Wartość prowizji pobieranej przez serwis zależy od wolumenu transakcji wykonanych przez ostatnie 30 dni i maleje wraz z ich wysokością.

 

Giełda bitstar powstała w oparciu o ideę przejrzystości i wysokich standardów zabezpieczenia transakcji oraz przyjaznego interfejsu, który umożliwi proste, komfortowe i intuicyjne poruszanie się po serwisie. Zapewnia wygodny podgląd aktualnych notowań i realizowanych transakcji oraz gwarantuje sprawność działania systemu bez względu na natężenie ruchu i transakcji oraz liczbę aktywnych użytkowników – wyjaśnia Kowalczyk.

 

Platforma zapewnia bezpieczeństwo środków dzięki wysokiej jakości zabezpieczeniom, obejmującym m.in. dwustopniową autoryzację użytkownika podczas logowania za pomocą hasła i loginu oraz jednorazowego kodu generowanego przez aplikację Google Authenticator. Rozwiązanie zwiększa bezpieczeństwo korzystania z serwisu i zapobiega przejęciu dostępu do konta po ewentualnej utracie jednego z kanałów autoryzacji. Regularne, niezależne audyty bezpieczeństwa, transparentna struktura i całodobowy system monitoringu zapewniają wysoką jakość usług i spokój klienta giełdy. Własne serwery w renomowanych polskich serwerowniach ATMAN, z wyszkoloną ochroną i profesjonalną autoryzacją dostępu do dedykowanych szaf, pozwalają zachować również bezpieczeństwo fizyczne. Dodatkowo, środki klientów, tzw. cold wallety, przechowywane są w odseparowanych lokalizacjach.

 

Więcej informacji na stronie: https://bitstar.pl/

 

Źródło: Corepr

Mobilne płatności zbliżeniowe Visa wykorzystujące chmurę – wdrożenie na Słowacj

Bank VUB, we współpracy z Intesa Sanpaolo Card i Visa Europe, jako pierwszy bank na Słowacji wdraża mobilne płatności zbliżeniowe wykorzystujące chmurę i technologię HCE.

Bank VUB, firma Intesa Sanpaolo Card oraz Visa Europe ogłosiły rozpoczęcie wspólnego, pierwszego na Słowacji pilotażowego wdrożenia mobilnych płatności zbliżeniowych Visa wykorzystujących technologię Host Card Emulation (HCE). Klienci banku VUB, posiadający telefony komórkowe z systemem operacyjnym Android (wersja 4.4 KitKat) wyposażone w technologię NFC, będą mogli dokonywać płatności zbliżeniowych za pomocą swoich smartfonów. To nowe, innowacyjne rozwiązanie, zgodne z wymogami Visa Europe, opracowała firma Intesa Sanpaolo Card, należąca – podobnie, jak bank VUB – do Intesa Sanpaolo Group. By móc dokonywać płatności, wystarczy uruchomić usługę oraz pobrać i aktywować aplikację mobilną dostępną w Google Play (Android Market). Słowacja, reprezentowana w tym przedsięwzięciu przez bank VUB, jest drugim po Hiszpanii rynkiem europejskim wprowadzającym rozwiązanie dla mobilnych płatności zbliżeniowych Visa wykorzystujące chmurę i technologię HCE.

 

Jiří Huml, członek zarządu i szef bankowości detalicznej VUB, powiedział: „Nasze doświadczenie rynkowe pokazuje, że sukces odnoszą usługi proste w użyciu, zrozumiałe i przyjazne dla użytkownika. Płatności mobilne wykorzystujące technologię HCE spełniają wszystkie te kryteria”.

 

Słowacki rynek wykazuje zapotrzebowanie na wygodne rozwiązania płatności zbliżeniowych Visa. W ciągu ostatnich trzech lat płatności zbliżeniowe rozwijały się na Słowacji w szybkim tempie, zyskując popularność zarówno wśród konsumentów, jak i detalistów. „Jesteśmy bardzo dumni i szczęśliwi, że wraz z Intesa Sanpaolo Card oraz bankiem VUB możemy wdrożyć mobilne płatności zbliżeniowe wykorzystujące chmurę, które przyspieszą dalszy rozwój płatności mobilnych na naszym rynku, wprowadzającym to rozwiązanie jako drugi kraj w Europie” – powiedział Marcel Gajdos, dyrektor generalny Visa Europe na Słowacji i w Czechach.

„Ogromnie cieszymy się, że bank VUB jest pierwszą słowacką instytucją finansową wdrażającą technologię HCE, by oferować bezpieczne mobilne płatności zbliżeniowe. Inwestycje w innowacyjne technologie płatnicze to długookresowy cel naszej firmy. Jesteśmy dumni, że możemy wdrażać ten projekt wraz z bankiem VUB i Visa Europe” – powiedział Zdenek Houser, prezes Intesa Sanpaolo Card.

 

„Wdrożenie wspólnie z Visa Europe programu pilotażowego na Słowacji to ważny krok w rozwoju usług płatności mobilnych świadczonych przez banki grupy Intesa Sanpaolo Group – także w skali całego regionu. Uważamy, że rozwiązanie wykorzystujące technologię HCE sprzyja szybszemu upowszechnieniu płatności NFC i uproszczeniu ekosystemu płatności mobilnych” – powiedziała Adriana Saitta, szefowa bankowości detalicznej w dziale banków członkowskich grupy Intesa Sanpaolo. „Dzięki doświadczeniom zdobytym podczas realizacji obecnego programu, jak również podobnego programu prowadzonego obecnie w Chorwacji, już wkrótce będziemy mogli zaoferować możliwość wdrożenia rozwiązania mobilnych płatności zbliżeniowych wykorzystującego technologię HCE innym bankom członkowskim Intesa Sanpaolo Group. Pozwoli to na szybsze wprowadzenie rozwiązań płatności mobilnych NFC w szerokiej gamie produktów płatniczych” – dodała Adriana Saitta.

 

Według Marcela Gajdosa rozwój mobilnych płatności zbliżeniowych na Słowacji stał się możliwy dzięki szybkiemu i skutecznemu wdrożeniu technologii zbliżeniowej Visa w tym kraju, zainicjowanemu cztery lata temu, w ścisłej współpracy ze słowackimi bankami.

Na obszarze działania Visa Europe Słowacja należy do najbardziej zaawansowanych technologicznie rynków, o wysokim stopniu elastyczności. Udział kart zbliżeniowych (jest ich 2,2 mln) w ogólnej liczbie kart Visa w tym kraju przekracza 90%. W pierwszym kwartale br. poziom płatności zbliżeniowych Visa wzrósł o 51% w skali rocznej.

 

Mobilne płatności zbliżeniowe realizowane przy pomocy smartfonów to coraz częściej wykorzystywana forma transakcji, dająca się łatwo zintegrować z innymi funkcjami bankowości mobilnej.

 

Źródło: Informacja prasowa

Panel dyskusyjny w nowym wydaniu

Przez ostatnich kilka lat byłem zarówno prowadzącym, jak i widzem wielu interesujących paneli dyskusyjnych. Dotyczyły one różnorodnych tematyk, a każdy z nich był prowadzony w inny sposób. Artykuł jest moją subiektywną analizą z wykorzystaniem studia przypadku eksperymentalnego sposobu prowadzenia mocno interaktywnego panelu.

 

Na początku należałoby określić 3 strony takiego procesu. Pierwszą z nich jest widownia, która przyszła posłuchać dyskusji, wyrobić sobie opinię na omawiane tematy czy doprecyzować i pogłębić swoją wiedzę. Moim zdaniem jest to pierwsza i najważniejsza grupa, o której przede wszystkim myślą organizatorzy.

Kolejną grupą są oczywiście eksperci posiadający odpowiednią wiedzę merytoryczną, dotyczącą omawianej dziedziny. Każdy z ekspertów może prezentować odmienny pogląd dotyczący omawianego tematu, ze względu na to, że reprezentuje różnorodne środowiska lub dziedziny naukowe. W takim przypadku panel to przedyskutowanie tematu z różnych perspektyw.

Trzecią stroną procesu jest moderator – osoba, od której zależy powodzenie całego procesu. Jest to najważniejsze ogniwo determinujące jakość takiego panelu. To on ustala reguły gry, udziela głosu poszczególnym uczestnikom i co najważniejsze, kieruje dyskusje na obszary oczekiwane przez słuchaczy. W trakcie trwania dyskusji powinien natomiast stanowić jedynie tło dla pozostałych dwóch grup. Praca moderatora składa się z 3 głównych etapów, a do każdego z nich trzeba się odpowiednio przygotować.

 

Przed konferencją

Przygotowywanie się do panelu może przebiegać według dwóch różnych scenariuszy. Pierwszy z nich to stworzenie koncepcji i wyselekcjonowanie odpowiednich osób, które będą uczestniczyć w wydarzeniu. Drugi jest dobrze znany każdemu praktykowi – dostosowanie koncepcji panelu do zaproszonych gości. Jako, że drugi scenariusz jest znacznie bardziej powszechny postaram się na nim skupić.

Zaproszeni goście mają różnorodne wykształcenie oraz bagaż doświadczeń. Ich wiedza jest zróżnicowana, a dzięki temu możemy uzyskać różne punkty widzenia. Aby nie być zaskoczonym na miejscu warto przeprowadzić porządny wywiad. Niezależnie warto jest poprosić również każdą z osób o krótki opis najważniejszych dokonań i doświadczeń. Wartościowe będą strony tego eksperta jak również jago publiczne wypowiedzi na różnorodne tematy. Pozwoli to nam na przeanalizowanie stylu dyskusji i w niektórych przypadkach może zapobiec przypadkom zaognienia się sytuacji.

 

Na kilka dni przed planowanym wydarzeniem dobrze jest też wysłać informację dotyczącą zasad i reguł, które miałyby obowiązywać podczas nadchodzącego panelu. Warto również przedstawić temat spotkania i poprosić wszystkich ekspertów o określenie tematyki wystąpień. W informacji przedpanelowej nie należy zapomnieć o najbardziej oczywistych rzeczach takich jak miejsce, data i godzina. Nie ma co wymuszać na tych osobach konieczności przeszukiwania skrzynki mailowej w poszukiwaniu archiwalnych wiadomości z waszym zaproszeniem.

Jeżeli macie zamiar wykorzystać jakiekolwiek narzędzia, które byłyby Wam pomocne w prowadzeniu takiego panelu. Warto jest aby pierwsze testy odbyły się jeszcze w zaciszu biura/domu. Gorączkowe tłumaczenia w trakcie trwania dyskusji psują atmosferę spotkania. Jeżeli jest to niemożliwe warto jest zaprosić gości trochę wcześniej i zapewnić osobę, która pomoże odnaleźć się w zaistniałej sytuacji. Wybierając narzędzie musimy mieć na względzie to, że eksperci nie zawsze będą biegli w posługiwaniu się nowoczesnymi technologiami.

 

Przygotowanie publiczności

Tak jak wspomniałem wcześniej panele dyskusyjne prowadzi się głównie z myślą o publiczności, dlatego tak ważne jest odpowiednie ich przygotowanie. Po pierwsze powinniśmy przedstawić zasady, które będą panowały podczas takiego wydarzenia. Możliwe jest również nakreślenie widowni sylwetek ekspertów oraz tematu. Jeżeli naszym zamierzeniem jest zaangażować widownie w dyskusję to jest to bardzo dobry punkt startowy. Damy dzięki temu uczestnikom przeświadczenie, że panel nie jest kółkiem wzajemnej adoracji ekspertów, a platformą wymiany poglądów pomiędzy zainteresowanymi grupami.

Publiczność, w przypadku gdy mamy taką możliwość, powinna zaznajomić się z wykorzystywanymi narzędziami. Jeżeli narzędzia będą wymagały dostępu do urządzenia z dostępem do Internetu warto jest pomyśleć o tym dużo wcześniej i przygotować taką koncepcję, która będzie szybka i łatwa do wdrożenia. Wprowadzenie różnych narzędzi ma nam ułatwić prowadzenie panelu a nie powodować rozproszenia z przyczyn technicznych.

 

Eksperymentalny panel

Podczas konferencji „Nowe trendy w nauce przedsiębiorczości” postanowiłem wykonać pewien bardzo ryzykowny eksperyment. Zaplanowałem poprowadzenie panelu ekspertów w formie wspólnej burzy mózgów.  Do tego celu wykorzystaliśmy aplikację hitdea.com. jest to narzędzie internetowe, które pozwala nam na zarządzanie pomysłami w zespołach. W trakcie konferencji postanowiliśmy stworzyć kilkudziesięcioosobowy zespół, który wspólnie wypracowywał rozwiązanie problemu związanego z rozwojem jakości kształcenia przedsiębiorczości w polskich szkołach i na uczelniach.  Jaka była nasza koncepcja?

  • Dobre przygotowanie sprzętowe – WiFi (z prostym logowaniem), urządzenia mobilne (tablety zarówno dla ekspertów jak i uczestników) i rzutnik z dobrą rozdzielczością.
  • Aplikacja internetowa – hitdea.com. Stworzyliśmy odpowiednią tablicę na pomysły. Uczestnicy mieli możliwość przyłączenia się do niej ze swoich i naszych urządzeń, Dołączenie do wspólnej burzy mózgów było niezwykle łatwe.
  • Obsługa techniczna – 2-3 osób, które udostępniały urządzenia widowni i motywowały do większego zaangażowania.

Przeprowadzony eksperyment w większości bardzo udany. Udało się osiągnąć zamierzone przed jego rozpoczęciem cele. Mój opis przedstawię koncentrując się na każdej ze stron panelu.

Samolubnie zacznę od siebie. Wykorzystanie tej koncepcji było dla mnie olbrzymim ułatwieniem. Nie obyłoby się jednak bez wsparcia zespołu, który zabezpieczył to od strony technicznej. Rozpocząłem od wprowadzenia i przekazania punktu widzenia poszczególnych ekspertów na omawiany problem. W tym czasie obie strony rozpoczęły generowanie pomysłów. Jako moderator śledziłem pojawiające się spostrzeżenia i już na etapie wypowiedzi mogłem „układać” sobie dalszy tok dyskusji. Karteczki z pomysłami otwierały mi różnorodne ścieżki, do których mogłem nawiązywać w zależności od tego dokąd zmierzał poprzednik. Dzięki temu mogłem również zaprosić do interakcji osoby z widowni. Po przeczytaniu pomysłów miałem naprawdę wiele możliwych kontynuacji dyskusji.

Podczas konwencjonalnie prowadzonego panelu ekspertów jesteśmy w stanie z pewnym prawdopodobieństwem przewidzieć (po wcześniejszej analizie) kierunki wypowiedzi ekspertów. Sytuacja jest jednak odmienna, jeżeli weźmiemy pod uwagę publikę. Podniesiona ręka widza jest jedną wielką niewiadomą, ale dzięki wcześniejszej preselekcji jesteśmy w stanie delikatnie filtrować wypowiedzi. W przypadku wykorzystania hitdea.com sytuacja się odwraca. To my inicjujemy dyskusję i zapraszamy osoby do dyskusji.

Skuteczna porada. Ustalmy pewien limit na wypowiedź. Minuta lub dwie pozwolą komuś rozwinąć swoją myśl, ale także dają większą możliwość dołączenia się do dyskusji innym uczestnikom. Czas można wyznaczyć poprzez widoczne narzędzia, jak np. klepsydra. Częstsze zmiany wypowiadających się osób dodają dynamiki całemu panelowi. Często zdarza się, że bardzo trudnym jest przerwać czyjś monolog. Jeżeli jest odgórnie nałożona reguła łatwiej jest się do niej odnieść. Częstsze zmiany wypowiadających się osób dodają dynamiki całemu panelowi

 

Jak powinien się zachowywać moderator?

My jesteśmy tłem. Naszym zadaniem jest przekazywanie głosu kolejnym osobom. Można to zrobić dodając 2-3 zdania wprowadzenia i zakończyć. Oczywiście zmieniając temat rozmowy warto jest przeprowadzić zarówno krótkie podsumowanie, jak również wprowadzenie do następnego tematu. Musimy sobie uświadomić, że panel nie jest tzw. „one man show”. Czasami, a wiem, że nie jest to takie łatwe, trzeba się ugryźć w język i dać się wykazać innym. Odpowiedni panel powinien zakończyć się pewnego rodzaju pointą. Zastosowana koncepcja w znaczący sposób ułatwiła mi tworzenie mowy końcowej. Jako że przez cały proces naszej wspólnej burzy mózgów pojawiały się różne pomysły, byłem w stanie łatwiej zbudować swoją wypowiedź. Co istotne omawiane elementy były widoczne na rzutniku, przez co nie było potrzeby rozpraszania się na robieniu notatek.

 

Co dalej?

Pamięć ludzka jest ulotna. Już Konfucjusz wspominał o tym, że to co usłyszymy jest najszybciej zapominane. Ważnym aspektem eksperymentu było to, że panel dyskusyjny skończył się stworzeniem wspólnej tablicy z pomysłami, do której każdy może mieć dalej dostęp. Po pierwsze może to być miejsce, w którym przypomnimy sobie poszczególne elementy omawiane podczas panelu. Drugi wg mnie bardziej istotny to taki, że nasza dyskusja może zostać przeniesiona dalej poza salę. Co ciekawe już po zakończeniu panelu kilku uczestników wysłało do nas maile z pytaniem, czy mogą jeszcze coś przekazać i wpisać. Była to dla mnie oznaka sukcesu tej koncepcji. Bo czym jest panel ekspercki jak nie zalążkiem nowych projektów rozwiązujących odpowiednie problemy.

Posiadanie zapisu wszystkich pojawiających się pomysłów było istotne również z innego specyficznego powodu. Konferencja „Nowe trendy w nauce przedsiębiorczości” i wspomniany panel dyskusyjny były jednym z elementów projektu „Przedsiębiorcza szkoła jutra”, realizowanego przez ManaGame.pl. W trakcie obrad Parlamentarnego Zespołu ds. Cyfryzacji, Innowacji i Przedsiębiorczości pokazane zostały faktyczne efekty dialogu w sprawie wzmocnienia jakości kształcenia przedsiębiorczości. Prezentacja miała podłoże w faktycznych wypowiedziach zainteresowanych osób (m.in. nauczycieli) i zawierała podsumowanie przeprowadzonej dyskusji.

Prowadząc audyty innowacyjności w jednej z poznańskich firm informatycznych jej prezes powiedział: „niezapisany pomysł jest bezwartościowy”. Nie ma znaczenia czy stwierdzenie dotyczy pomysłu na rozwój przedsiębiorstwa czy pomysłu omawianego na panelu eksperckim. Ważnym jest, aby wygenerowaną wiedzę i doświadczenia zbierać i gromadzić w odpowiednim miejscu.

 

 

Autorem artykułu jest Wojciech Gawlik, moderator i pomysłodawca hitdea.com.

 

Źródło: Mana Game

Polski rynek małych samolotów bezpilotowych rozwija się w szybkim tempie

Coraz więcej podmiotów gospodarczych wykorzystuje komercyjnie małe bezzałogowe samoloty nazywane dronami. Na ich nabycie decydują się m.in. filmowcy, agencje reklamowe, fotografowie ślubni czy dostawcy Internetu. Coraz więcej jest też firm, które je projektują i produkują.

Nagrywanie różnych zdarzeń z lotu ptaka za pomocą kamery zamontowanej na małym dronie nie jest obecnie ani czymś wyjątkowym, ani specjalnie drogim. Chociaż przed laty te małe latające urządzenia kojarzyły się głównie z wojskiem, to w ostatnim czasie przeżywają duży boom także w cywilu.

Rafał Smoliński, szef firmy Yoberi opowiedział o opracowanych przez firmę bezpilotowcach, które niedawno krążyły nad nadmorskimi miastami i nadawały sygnał bezprzewodowego dostępu do Internetu. Aktualnie firma posiada trzy maszyny, ale na jesieni ich ilość ma wzrosnąć o osiem, dodał też że ruszyły już prace nad nowym rozwiązaniem technologicznym.

Smoliński poinformował, że kolejnym miejscem, gdzie Internet będzie dostarczany dzięki dronom krążącym nad terenem będą okolice Stadionu Narodowego w Warszawie w trakcie odbywających się tam mistrzostw świata w siatkówce na początku września.

Nie tylko firma Yoberi pracuje nad swoimi modelami dronów. Obecnie nad własnymi urządzeniami pracuje już kilkanaście firm i uczelni. Jedną z pierwszych była WB Electronics, która w 2006 r. zaczęła projektować, a później produkować własne bezzałogowe samoloty szpiegowskie. Dotychczas firma sprzedała ponad sto dronów. Dronami zainteresowały się też uczelnie techniczne w Polsce, w których grupy naukowców pracują nad własnymi projektami.

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ogłosiło, że na zakup bezpilotowców i innych bojowych maszyn planuje przeznaczyć ok. 750-800 mln zł. Polskie podmioty wytwarzające drony liczą na to, że te pieniądze trafia do nich.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Bezpieczne hasła – to wcale nie musi być trudne

Internet jest obecnie wykorzystywany w szerokim spektrum aktywności, łącznie z bankowością, zakupami, wyszukiwaniem informacji, a także do nawiązywania i podtrzymywania znajomości. Większość serwisów online wymaga logowania, a do tego potrzebne są hasła. Eksperci z Kaspersky Lab radzą, jak zadbać o to, by były wystarczająco silne, i jak można je bezpiecznie przechowywać.

W ciągu ostatnich kilku lat nastąpił gwałtowny wzrost popularności portali społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter itp., których użytkownicy mogą dzielić się wszelkimi informacjami, nawet tymi najbardziej poufnymi. Niestety, im więcej osobistych informacji znajduje się w Sieci, tym łatwiej o kradzież tożsamości. Dochodzi do niej, gdy cyberprzestępca ukradnie dane osobowe, co pozwala mu realizować szereg szkodliwych działań w imieniu oryginalnego właściciela danego konta. Korzystając ze skradzionych informacji, atakujący może np. otworzyć konto bankowe, uzyskać kartę kredytową lub ubiegać się o paszport. Cyberprzestępca może także po prostu ukraść pieniądze bezpośrednio z konta bankowego ofiary.

 

Ponieważ hasła chronią nasze najcenniejsze dane, musimy sobie zdawać sprawę z tego, jak ważne są te ciągi znaków. Powinniśmy tworzyć je z rozwagą i korzystać przy tym z najlepszych standardów. To samo dotyczy przechowywania haseł.

Stworzenie dobrego hasła pozwala na zminimalizowanie ryzyka stania się ofiarą cyberprzestępców. I mimo że sprawa jest poważna, to wcale nie musi być trudna. Eksperci z Kaspersky Lab przygotowali kilka porad, które pozwolą każdemu użytkownikowi tworzyć silne hasła i bezpiecznie je przechowywać.

 

Jak stworzyć silne hasło

  • Twórz hasła, które możesz łatwo zapamiętać – dzięki temu nie będziesz musiał zapisywać ich na kartce lub w pliku na dysku komputera (pamiętaj – taki plik może zostać ukradziony przez cyberprzestępców).
  • Nie twórz haseł, które są oczywiste i można je z łatwością odgadnąć, takich jak Twoje imię, kod pocztowy lub nazwa Twojej miejscowości, ulubiony zespół itp.
  • Nie używaj słów, które z łatwością można znaleźć w słowniku.
  • Używaj kombinacji małych i wielkich liter, cyfr oraz znaków specjalnych (takich jak @, # czy $).
  • Nie stosuj recyklingu haseł – nie używaj do poszczególnych serwisów takich fraz jak hasło1, hasło2, hasło3 itd.
  • Jeżeli jest to możliwe, używaj całych fraz zamiast pojedynczych słów.
  • Nigdy nie używaj tego samego hasła do kilku kont. Jeżeli cyberprzestępca wejdzie w posiadanie takiego hasła, automatycznie będzie miał możliwość włamania się do wszystkich zabezpieczonych nim zasobów online.

Jak bezpiecznie przechowywać hasła

  • Nikomu nie zdradzaj swojego hasła. Jeżeli jakakolwiek organizacja kontaktuje się z Tobą i prosi o jego podanie, nawet przez telefon, nie rób tego. To samo dotyczy jakichkolwiek danych osobowych. Pamiętaj – nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie ekranu lub linii telefonicznej.
  • Jeżeli sklep lub jakikolwiek inny serwis online wysyła Ci e-maila z informacją o nowym haśle, natychmiast zaloguj się i zmień to hasło. Najprawdopodobniej ktoś wszedł w posiadanie Twoich danych logowania i próbuje przejąć kontrolę nad kontem.
  • Upewnij się, że Twoje oprogramowanie antywirusowe blokuje próby przechwytywania lub kradzieży haseł.
  • Jeżeli nie potrafisz zapamiętać wielu złożonych haseł, skorzystaj z menedżera haseł, który zrobi to za Ciebie i przechowa wszystkie informacje w sposób bezpieczny. Dodatkowo, menedżer haseł pozwoli na automatycznie generowanie silnych haseł i umożliwi automatyczne logowanie w serwisach online.

Źródło: Kaspersky Lab 

Rośnie liczba ataków phishingowych

W ostatnim czasie coraz częściej można usłyszeć o atakach phishingowych na polskich internautów. Nieprawdziwe linki wysyłane na nasze skrzynki mailowe mają na celu pozyskanie naszych danych wrażliwych przez cyberprzestępców. W ostatnich tygodniach otrzymują je nie tylko klienci banków, ale również telekomów czy poczty.

Phishing to działanie polegające na wysyłaniu dużej ilości maili na adresy zidentyfikowane, jako aktywne lub wybrane losowo. Wiadomość phishingowa będzie dotyczyła wypełnienia dołączonego formularza lub kliknięcie linku, który przekieruje nas na nieuczciwą stronę. Imituje ona stronę firmy, na którą w emailu powołują się przestępcy w celu wyłudzenia od nas danych wrażliwych.

O zagrożeniu, jakie związane jest z phishingiem od początku mogli się przekonać klienci banków. Jednak od kilku lat na rynku coraz aktywniej zaczynają działać operatorzy telekomunikacyjni. Zaczynają współpracować z bankami, na skutek czego klienci zaczęli otrzymywać fałszywe faktury za usługi telekomunikacyjne. Sprawą zajął się Urząd Komunikacji Elektronicznej, który przestrzega konsumentów przed korespondencją nadsyłaną z adresów mailowych podobnych do adresów dostawców usług telekomunikacyjnych i wykorzystujących ich logotypy.

Rzecznik UKE, Dawid Piekarz stwierdził, że w tej sprawie podejmowane są czynności prewencyjne. Wykorzystując możliwości, które są aktualnie dostępne na rynku UKE stara się uczulić konsumentów na ryzyko i przestrzec przed próbą wyłudzenia danych osobowych lub pieniędzy.

Jeżeli przy zawarciu umowy z usługodawcą nie deklarowaliśmy chęci otrzymywania faktur w postaci elektronicznej i nie wyraziliśmy na to zgody, a mimo to na naszą skrzynkę mailową została nadesłana wiadomość z taką fakturą lub jeżeli zgodziliśmy się na otrzymywanie faktur w takiej formie, ale nie mamy pewności co do jej autentyczności powinniśmy wstrzymać się z dokonaniem opłaty i niezwłocznie skontaktować się z biurem obsługi klienta danego dostawcy usług telekomunikacyjnych, aby dokonać weryfikacji autentyczności wysłanej faktury.

Jak uniknąć phishingu? Istnieje dużo czynników wskazujących na to, że mail, który dostaliśmy jest nieuczciwy:

– podejrzane linki: mimo, że mogą wyglądać na prawdziwe, to może nas zmylić. W pierwszej kolejności, należy sprawdzić, czy adres odnośnika jest identyczny jak adres przeglądarce po najechaniu nad URL w emailu. Jeżeli coś wzbudzi nasze podejrzenia – nie klikajmy w link,

– zwróć uwagę na adres, z którego została wysłana wiadomość z elektroniczną fakturą,

– jeżeli nie jesteś pewny czy wiadomość mailowa jest prawdziwa, nie klikaj w żaden link. Aby dowiedzieć się czy mamy jakąś istotną wiadomość należy zalogować się na stronie banku, a wówczas dowiemy się tego,

– w wysłanych załącznikach może kryć się niebezpieczny wirus, dlatego nigdy nie powinniśmy otwierać załączników bez stuprocentowej pewności, że są one autentyczne,

– sprawdź, czy zamieszczony na fakturze elektronicznej numer konta bankowego jest zgodny z tym, na który trzeba wysłać pieniądze,

– faktura elektroniczna wysłana przez właściwego usługodawcę zostanie przesłana wyłącznie na adres, który osobiście podaliśmy przy zawarciu umowy z tym usługodawcą.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Dziewięć lat od wprowadzenia przedsiębiorcy wciąż niechętni elektronicznym fakturom

Dziewięć lat temu wprowadzono możliwość używania elektronicznych faktur. Z pewnością do ich zalet można zaliczyć to, iż są one ekologiczne, tańsze i łatwiejsze do wysłania. Nasuwa się zatem pytanie, dlaczego pomimo tych wszystkich dogodności w Polsce nadal tylko 10 proc. faktur jest elektroniczna?

Pomimo wolnego tempa informatyzacja państwa ciągle posuwa się do przodu. Zmiany w tym zakresie umożliwiają przedsiębiorcom m.in. elektroniczne rozliczenia podatkowe czy e-faktury. Jednak wciąż z takich możliwości korzystają nieliczni.

Elektroniczne faktury w pierwszej kolejności wprowadziły duże firmy tj. sprzedawcy energii czy operatorzy telekomunikacyjni. Dzięki temu mają spore oszczędności, nic więc dziwnego, że oferują swoim klientom faktury w postaci elektronicznej, proponując przy tym rabaty.

W przypadku małych i średnich firm pojawiają się jednak wahania co do e-faktur.

Badania Millward Brown przeprowadzone na zlecenie firmy Billbird pokazały, że mimo iż, się w firmach fakturowaniem są zadowolone z używania e-faktur w warunkach prywatnych, to przy stosowaniu ich w życiu zawodowym mają już pewne obawy.

Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest nieuwzględnianie kosztów wystawiania papierowych faktur. A przecież nie dotyczy to tylko pracy polegającej na wpisaniu odpowiednich danych. Uwzględnić należy także koszty papieru, druku czy pracy ludzkiej, bo ktoś przecież musi udać się z tymi dokumentami na pocztę, zapłacić i nadać przesyłkę, a w tym czasie mógłby przecież zrobić coś konstruktywnego.

Według badań, przedsiębiorcy obawiają się też kontroli osoby z urzędu skarbowego, który zacznie sprawdzać faktury. Jeszcze teraz urzędnik postrzegany jest, jako osoba słabo zaznajomiona z nowymi technologiami, dlatego właściciele firm spodziewają się trudności. Warto jednak wiedzieć, że urzędy skarbowe sprawdzają coraz więcej zeznań elektronicznych, a od 2015 roku mają również wstępnie wypełniać PITy za podatników. Kontrolerzy nie mogą doszukiwać się na siłę błędów w prawidłowo wystawionej fakturze, bez względu na to czy jest ona elektroniczna czy papierowa.  A czym się one różnią? Otóż tylko tym, że jedna jest wydrukowana. W czasie kontroli z urzędu skarbowego wszystko, co trzeba zrobić to tylko pokazać naszą bazę danych z fakturami elektronicznymi.

W wielu przedsiębiorstwach w dalszym ciągu wymagane jest, aby na fakturze była pieczęć i podpis. Dodatkowo wysyłane są do klienta dwie kopie dokumentu z prośbą o podpisanie jednej z nich i odesłanie. Jednak, zgodnie z prawem, ani podpis ani pieczęć nie są wymagane. Takie autoryzowanie nie jest zakazane, ale powoduje wzrost kosztów, a bezpieczeństwo jest często iluzoryczne.

Oczywiście przy e-fakturach także istnieje ryzyko. Zdarza się, że hakerzy wysyłają wiadomości mailowe ze słowem „ faktura” w tytule, a tak naprawdę w załączniku jest groźny wirus. Takie zagrożenia można jednak minimalizować otwierając załączniki tylko od znajomych i wiarygodnych kontrahentów lub korzystając z platformy do faktur elektronicznych. Korzystanie z nich nie tylko zwiększa bezpieczeństwo wymiany dokumentacji z kontrahentami, ale także pozwalają przejść na e-faktury w rzeczywistości nie ponosząc żadnych kosztów. Ich zaletą jest posiadanie zainstalowanych mechanizmów potwierdzających odbiór faktury przez odbiorcę, które mogą być wykorzystane przy ewentualnym sporze. Dodatkowo kolejnym skutecznym narzędziem są certyfikaty uwierzytelniające, które można porównać z dokumentem wystawionym w formacie PDF z certyfikatem na stronie kontrahenta.

Ostatnim, ale niezwykle ważnym argumentem są względy ekologiczne. Warto wiedzieć, że kilka tysięcy mniej drukowanych faktur miesięcznie, to po prostu więcej zachowanych drzew.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Rosnąca liczba przestępstw niszczy sektor przedsiębiorstw

W Polsce odnotowuje się coraz więcej przypadków korupcji, wewnętrznych oszustw i kradzieży. Brak standardów etycznych i manipulacje finansowe stają się coraz większym problemem, a biznes z ich powodu ponosi spore straty.

Najnowszy raport PwC „Global Economic Crime Survey” wskazuje, że w przestępstwa gospodarcze zamieszanych jest ponad połowa polskich firm. Pracownicy w Polsce najczęściej kradną majątek, przyjmują łapówki przy organizacji przetargów, a także nabywają rzeczy na koszt pracodawców.

Dodatkowo, jedna piąta firm miała była zamieszana w korupcję i cyberprzestępczość oraz manipulacje księgowe. Najwięcej tego rodzaju problemów występuje w sektorach usług finansowych, publicznym, handlu detalicznym, telekomunikacji i w turystyce. Straty pieniężne powstałe na skutek nadużyć wśród polskich podmiotów w 2013 roku wyniosły między 3 a 15 mln zł. To o jedną trzecią więcej niż starty podmiotów na całym świecie. Być może taki rezultat spowodowany jest tym, że ponad połowa przestępstw dokonywanych jest przez osoby funkcjonujące w strukturach wewnętrznych firm, a w Polsce praktycznie nie występuje zjawisko pod nazwą „whistleblowing”, czyli system anonimowego informowania. Stosując tę metodę w ubiegłym roku udało się wykryć w Polsce tylko 6 proc. nadużyć. Porównując, na świcie było to aż 23 proc. Whistleblowing szczególnie popularne jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie przy jego wykorzystaniu udało się wykryć wiele finansowych manipulacji i oszustw.

W Polsce ponad jedna piąta nadużyć wykrywana jest dzięki audytowi wewnętrznemu. Jednak według analityków firmy Deloitte, to i tak nie jest wystarczające.

Rafał Turczyn, lider zarządzania ryzykiem nadużyć i ekspertyz w sprawach spornych Deloitte stwierdził, że do wykrycia nadużyć w większości przypadków konieczne jest użycie nowoczesnych technik analizy danych oraz narzędzia, dzięki którym można zidentyfikować nieprawidłowości, których w zalewie transakcji po prostu nie da się zauważyć. W niektórych przypadkach potrzebne są także techniki analizy i zabezpieczenia dowodów elektronicznych, które niegdyś dostępne były jedynie dla służb mundurowych. Takich narzędzi nie mają jednostki działające wewnątrz firm. Pominięcie czynności, jaką jest śledcza analiza danych elektronicznych może prowadzić do niewykrycia kluczowych wątków, a w rezultacie uniemożliwić zrozumienie tego co się faktycznie wydarzyło.

Zdaniem Turczyna audytorzy wewnętrzni nie mają stosownego doświadczenia w zabezpieczaniu dowodów i nie dysponują potrzebnym do tego specjalistycznym sprzętem. Mogą też wydawać nieobiektywne oceny, szczególnie gdy uwzględniane są działania zarządu.

Podsumowując, nikogo nie powinno dziwić, że coraz częściej przedsiębiorstwa wykorzystują zewnętrzne firmy do wykrywania przestępstw. Często są one hojnie wynagradzane za to, aby żadne wiadomości o nich nigdy nie wypłynęły poza firmę.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Płatność smartfonem w taksówkach w całej Polsce

Polska Sieć Taxi 19 123 wdraża kolejne innowacyjne rozwiązanie dla pasażerów w całej Polsce. Po wprowadzeniu jednego, ogólnopolskiego numeru funkcjonującego w 18 największych miastach w kraju objętych systemem a także umożliwieniu rozliczenia się za pomocą Elektronicznej Karty Klienta przyszedł czas na płatności mobilne.

Pasażerowie korzystający z usług korporacji zrzeszonych w PST 19 123 mają już do dyspozycji jeden ogólnopolski numer i możliwość wyboru bezgotówkowej formy rozliczeń za usługi taksówkowe w 18 największych polskich miastach objętych systemem dzięki Elektronicznej Karcie Klienta (EKK). Kolejnym krokiem jest rozszerzenie działalności o funkcjonalności dostępne na rynku mobile.

 

Prekursorem płatności bezgotówkowych za pomocą karty z zakodowanymi danymi klienta i parametrami określającymi możliwości korzystania z usług taksówkowych jest warszawska korporacja SAWA Taxi, zrzeszona w PST 19 123. Pierwsze karty elektroniczne umożliwiające przejazdy w tej formie trafiły na rynek jeszcze w 2000 r. Było to pionierskie rozwiązanie w skali kraju, które następnie zostało wprowadzone w pozostałych korporacjach w całej Polsce.

 

Zasady funkcjonowania kart EKK, ich parametry, możliwości kodowania i technologii odczytu ewoluowały przez lata. Zdobyte w ten sposób doświadczenie pozwoliło na wprowadzenie nowych kart EKK, działających w standardzie Mifare, wykorzystywanym w miejskich systemach biletów elektronicznych, legitymacjach, kartach lojalnościowych czy identyfikatorach pracowniczych. Zaletą nowego systemu jest jego zgodność ze standardem NFC, wbudowanym dziś w niemal wszystkie dostępne na rynku smartfony. Tym samym klient zwolniony jest z obowiązku fizycznego posiadania karty EKK i może ją zakodować w swoim telefonie.

Oczywiście w obieg wejdą także „fizyczne” karty funkcjonujące w nowym standardzie. Co więcej, te starsze, pracujące w dotychczasowej technologii, ze względu na bardzo szerokie rozpowszechnienie i trwałość wciąż będą w użytku, nie ma więc konieczności ich wymiany. Nowe terminale są dwusystemowe i dają możliwość odczytu obu standardów kart– wyjaśnia Sergiusz Drabiński, Kierownik działu IT w SAWA Taxi.

 

 Nowe karty oraz terminale umożliwiające odczyt nośników w obu standardach są obecnie wdrażane w Warszawie, następnie pojawią się w Katowicach i Krakowie. Stopniowo, system będzie zwiększał zasięg o kolejne lokalizacje. W dłuższej perspektywie karta EKK zapewni klientom możliwość samodzielnego wyboru nośnika – usługę będzie można zakodować na fizycznej, dedykowanej karcie EKK, na telefonie lub na innych kartach działających w standardzie Mifare, takich jak karta miejska czy legitymacja. Zwiększy to komfort pasażerów i zoptymalizuje zarządzanie danymi zakodowanymi na wielu różnych kartach poprzez minimalizację nośników i bezpośredni dostęp do wszystkich usług w jednym miejscu.

 

Źródło: Sawa Taxi

Od przyszłego roku zwolnienia lekarskie będą wirtualne

W ubiegłym roku Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przedstawiło projekt w zakresie zmian w sposobie wystawiania zwolnień lekarskich. Założeniem jest wprowadzenie systemu elektronicznych zwolnień lekarskich, dzięki czemu poprawi się praca lekarzy i ZUSu.

Na bieżącym etapie dużym problemem dla pracodawców, ale także dla ZUSu jest nadużywanie przez pracowników zwolnień lekarskich, co wykorzystywane jest, aby przez określony czas nie świadczyć pracy. Aktualnie ZUS kontroluje zwolnienia wystawione na okres powyżej 7 dni. Tyle czasu ma pracownik na dostarczenie papierowego zaświadczenia o niezdolności do pracy.

Od 1 stycznia 2015 r. zaczną obowiązywać nowe regulacje, zgodnie z którymi zwolnienia lekarskie będą wystawiane w formie elektronicznej. Wdrożenie nowych regulacji umożliwi kontrolę zwolnień lekarskich na okres krótszy niż 7 dni. Od następnego roku lekarze będą wystawiać zwolnienia w specjalnie do tego stworzonym systemie informatycznym. Jednakże, każde z nich będzie musiało zostać potwierdzone specjalnym certyfikatem sprawdzanym w systemie ePUAP. Dodatkowo lekarze będą mieli udostępniony profil informacyjny ubezpieczonego oraz płatnika składek. W systemie będą zamieszczone wszystkie niezbędne informacje o pacjencie.

Po wystawieniu e-zwolnienia osoba uprawniona jeszcze tego samego dnia będzie musiała wysłać je na elektroniczną skrzynkę ZUS. W przypadku zwolnień papierowych, doktorzy w dalszym ciągu będą mogli je wypisywać. Jednak, aby tak się stało zatrudniony sam musi zgłosić to do lekarza. Taka konieczność nastąpi w sytuacji, gdy przedsiębiorca nie ma profilu informacyjnego pracownika na ubezpieczenie społeczne. Niezależnie od tego, takie ubezpieczenie także będzie musiało zostać wysłane do ZUS w formie elektronicznej. W takim wypadku lekarz na dokonanie tego będzie miał 3 dni.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl