Archiwa blogu

Obniżone składki ZUS mogą płacić także przedsiębiorcy z doświadczeniem w biznesie

W Polsce osoby zakładające działalność gospodarczą mogą skorzystać z obniżonych składek ubezpieczenia społecznego. W niektórych przypadkach mogą to być również ci, którzy posiadają już doświadczenie w biznesie.

Osoby otwierające swój pierwszy biznes mogą przez 2 lata uiszczać zmniejszone składki na ubezpieczenie społeczne. Ich wysokość zależy od minimalnego wynagrodzenia, jakie ustalane jest na każdy rok. Różnica w wartościach odprowadzanych przez początkujących a sumą, jaką do ZUS-u musi oddawać przedsiębiorca posiadający staż jest duża np. w skali bieżącego roku wynosi ona ponad 6,8 tys. zł.

Jednak w konkretnych przypadkach z obniżonych składek mogą również skorzystać ci, którzy mieli już firmę. Może to mieć miejsce wówczas, gdy osoba prowadzącą działalność gospodarczą zaczynała współpracę z byłym pracodawcą, ale później z niej zrezygnowała.

Spór rozwiązał zapis zamieszczony w poradniku znajdującym się na stronie internetowej ZUS, który mówi o tym, że warunek o niewspółpracowaniu z byłym zatrudniającym nie obejmuje tylko stażu działalności, ale obejmuje pełny 24-miesięczny okres, w którym przedsiębiorca ma prawo do obniżonych składek.

Przepisy przewidują także, że z obniżonych stawek ZUS mogą korzystać również osoby, które miały firmę, ale ją zamknęły. Wymóg jest taki, że od zakończenia działalności do kolejnego jej założenia musi upłynąć 60 miesięcy, czyli 5 lat. Ta reguła dotyczy wyłącznie firm, które podlegały prawu polskiemu, zatem osoby, które przez ostatnie pięć lat prowadziły firmę za granicą, będą mogły skorzystać z obniżonych składek od razu po otwarciu firmy w kraju.

Wydając decyzję, czy od zamknięcia wcześniejszego biznesu upłynęło 60 miesięcy, ZUS uwzględnia realne zakończenie działalności, a nie dokonanie obowiązków biurokratycznych. Zatem zgłoszenie informacji o zakończeniu działalności nie decyduje o nadaniu przedsiębiorcy prawa do opłacania zmniejszonych składek, bowiem decyduje o tym sama data faktycznego zakończenia działalności.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Co może zrobić pracownik, gdy pracodawca nie opłaca za niego składek do ZUS?

Jednym z podstawowych obowiązków pracodawcy jest zgłoszenie osoby zatrudnionej do ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego oraz odprowadzanie za niego składek. Jeżeli nie wypełni tego obowiązku może ponieść karę w postaci grzywny, wpisu do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych, a nawet ponieść odpowiedzialność karną.

Pracownik może regularnie sprawdzać czy pracodawca odprowadza za niego składki do ZUS. Pracodawca jest bowiem zobowiązany raz w roku powiadamiać o tym zatrudnionych, a na życzenie pracownika raz w miesiącu w formie pisemnej na formularzu ZUS RMUA lub na tzw. pasku z wynagrodzeniami. Każdy ubezpieczony ma również możliwość zweryfikowania stanu swoich ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych na własną rękę we właściwej jednostce ZUS.

W przypadku ujawnienia nieprawidłowości ze strony pracodawcy, pierwszą rzeczą, jaką powinien zrobić zatrudniony jest skierowanie do pracodawcy pisemnego wniosku o ich poprawienie w ciągu 3 miesięcy od dnia dostarczenia informacji. Termin rozpatrzenia wniosku przez pracodawcę mija po 60 dniach od dnia jego złożenia.

Identycznie wygląda to, gdy pracownik zauważył, że dane znajdujące się na formularzu ZUS RMUA są sprzeczne z faktycznymi. Wówczas pracodawca ma mniej czasu, musi bowiem w ciągu miesiąca od dnia otrzymania wniosku skontrolować, czy przekazał do ZUS prawdziwe dane i poinformować zatrudnionego o sposobie rozpatrzenia wniosku.

W wypadku, gdy pracodawca odmówi rozpatrzenia wniosku lub firma zatrudniająca osobę już nie funkcjonuje, zainteresowany może zgłosić reklamację w dowolnym oddziale ZUS. Forma takiej reklamacji jest dowolna, czyli oznacza to, że może być ona zgłoszona w na piśmie i przesłana pocztą, wysłana w formie elektronicznej lub zgłoszona telefonicznie wraz z podaniem danych pozwalających na identyfikację ubezpieczonego w systemie ZUS.

ZUS rozpocznie wówczas postępowanie wyjaśniające, które musi zostać zakończone w ciągu 3 miesięcy, a w przypadku sprawy szczególnie skomplikowanej – nie później niż w ciągu 6 miesięcy od zgłoszenia reklamacji.

Za nieopłacone terminowo składki pracodawca musi uregulować obowiązkowe odsetki za opóźnienie. Ich wysokość stanowi 10 proc. w skali roku, przy czym nie są one doliczane, gdy wynoszą mniej niż 6,60 zł. ZUS może też skierować wniosek do sądu o nałożenie kary finansowej wynoszącej nawet do 5 tys. zł.

Jeżeli nierzetelny pracodawca w dalszym ciągu odmawia odprowadzania składek, ZUS może rozpocząć postępowanie egzekucyjne oraz wystąpić do sądu o zabezpieczenie zasobów finansowych płatnika, ogłoszenie jego upadłości, odebranie mu uprawnień do prowadzenia działalności czy wyłączenie z brania udziału w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego.

Ponadto, ZUS może także skierować wniosek o zamieszczenie danych pracodawcy w Rejestrze Dłużników Niewypłacalnych, a takie wpisy są usuwane dopiero po upływie 10 lat.

Dodatkowo, jeżeli pracodawca nie płaci składek zatrudnionego, istnieje możliwość wniesienia przez ZUS wniosku do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa naruszenia praw pracownika wynikających z ubezpieczenia społecznego. Taki wniosek może także złożyć sam zatrudniony, jako osoba pokrzywdzona.

Dodatkowo sprawą może zająć się Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadzając kontrolę w zakładzie pracy, w wyniku której inspektor pracy wyda decyzję, zastosuje wystąpienie, złoży powództwo lub ustali karę grzywny.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

ZUS nierówno traktuje podmioty gospodarcze

Według specjalistów w zakresie ubezpieczeń Zakład Ubezpieczeń Społecznych nagina przepisy ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych odstępując od działań w postaci wysyłania nakazów płatniczych i prowadzenia egzekucji należności szpitalom, przychodniom, kopalniom, hutom czy stoczniom.

ZUS argumentuje to tym, gdyby doszło do takiej egzekucji mogłoby to spowodować paraliż finansowy tych placówek. Oprócz wspominanych podmiotów na takie wyjątkowe traktowanie mogą liczyć także zakłady przemysłu metalowego, drzewnego, włókienniczego, meblarskiego, budowlano-górniczego, budowlano-hutniczego oraz kolejnictwa. Ostatnie dane Najwyższej Izby Kontroli wykazują, że zadłużenie 25 firm będących pod kontrolą sięgnęło 537,1 mln zł za okres 2009 do 2013 r.

Za specjalnym traktowaniem sektora górniczego jest także Sejm, co udowodnił bez przeszkód uchwalając w lipcu tego roku ustawę o zmianie ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego w latach 2008-2014 r. Na podstawie zmian wydobywcy węgla kamiennego na spłatę należności mają wydłużony czas do końca 2017 r., a nie jak wcześniej ustalono do końca 2015 r.

Takie traktowanie podmiotów powoduje, że mogą one praktycznie czuć się zwolnione z uiszczania składek na ubezpieczenie społeczne. Co więcej, mimo, że zakłady z branży górniczej mogą nie odprowadzać terminowo składek bez konsekwencji, górnicy nadal mają uprawnienia ubezpieczeniowe. Mają oni bowiem prawo do zasiłku chorobowego za okres, przez który nie były odprowadzane składki za ubezpieczenie chorobowe. W porównaniu z tym, mali przedsiębiorcy nie mają do niego prawa, nawet wówczas, gdy spóźnili się z wpłatą krótki czas. Według ekspertów ubezpieczeniowych świadczy to o jawnej dyskryminacji mniejszych przedsiębiorstw.

Eksperci dostrzegają też, że zaległości w płaceniu składek przez kopalnie nie przekładają się na kwoty emerytur górników. Korzystają oni bowiem z przywileju polegającego na przyznaniu górnikom specjalnego przelicznika przy obliczaniu stażu ubezpieczeniowego, w którym okres bezskładkowy również jest wliczany do tego stażu.

Wielu przedsiębiorców i ekspertów ubezpieczeniowych twierdzi, że w rezultacie takiego podejścia ZUS wiele kopalni, które nie są zyskowne utrzymuje się dzięki podatnikom, a małe firmy są nierówno traktowane przez ZUS. Mają oni również obawy dotyczące tego, że jeżeli rząd i ZUS będą kontynuować politykę opierającą się na zwolnieniu z opłacania składek przez podmioty, które tak naprawdę są najbardziej zadłużone, to w systemie już niedługo zabraknie funduszy na wypłatę świadczeń.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Ustawa abolicyjna narusza zasadę równości wobec prawa

W opinii niektórych przedstawicieli rządu ustawa abolicyjna jest niekompletna i posiada rażące niedociągnięcia. Chodzi tu nieobjęcie ustawą osób, które w okresie, gdy były na emeryturze bądź rencie miały firmę. Stanowi to naruszenie zasady równości wobec prawa.

Ustawa abolicyjna dotyczy osób, które między 1 stycznia 1999 r. a 28 lutego 2009 r. prowadziły działalność gospodarczą i na tej podstawie miały obowiązek odprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne i które mogą skutecznie domagać się umorzenia niezapłaconych w tym okresie składek. Widniejąca w Konstytucji RP zasada równości wobec prawa przewiduje, że abolicja składkowa powinna mieć zastosowanie wobec wszystkich osób, które miały firmę w wyznaczonym okresie. Jednak okazuje się, że ponad rok od początku obowiązywania ustawy, ten warunek wciąż nie został spełniony.

Ustawa abolicyjna nie obejmuje przedsiębiorców prowadzących w tym okresie działalność gospodarczą i pobierających jednocześnie świadczenie emerytalne i rentowe. Mieli oni bowiem obowiązek odprowadzania tylko składki zdrowotnej. Na mocy ustawy abolicyjnej umorzenie składki na ubezpieczenie zdrowotne jest możliwe przy jednoczesnym umorzeniu zaległych składek na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i wypadkowe.

W przypadku prowadzącego działalność gospodarczą świadczeniobiorcy, który pobiera emeryturę lub rentę nie jest możliwe umorzenie zaległych składek na ubezpieczenie emerytalne, ponieważ nie jest zobowiązany do odprowadzania tych składek, co w efekcie oznacza, że nie można umorzyć też składek uiszczanych na ubezpieczenie zdrowotne. Takie pominięcie stanowi, zatem poważny błąd legislacyjny.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl