Archiwa blogu

Sejm ukróci praktyki telemarketerów

W branży telemarketingu mają nastąpić porządki. W Sejmie trwają prace nad projektem ustawy, która ma uprościć konsumentom walkę z nachalnymi telemarketerami.

W swoich ustaleniach posłowie chcą wzorować się na przepisach obowiązujących w Kanadzie. Dotyczy to przede wszystkim tego, aby istniała konieczność wyrażenia zgody przez konsumenta, jeżeli ten będzie chciał, aby do niego dzwoniono i przekazanie jego numeru do ogólnopolskiej bazy danych.

Z kolei, jak wyjaśnił poseł i były szef Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tadeusz Aziewicz, dzwonienie i oferowanie czegoś osobom, które tego nie chcą będzie karane wysokimi karami pieniężnymi. Założenia do projektu zmienionej ustawy są już ponoć gotowe, a posłom zależy, aby całą sprawę sfinalizować przed końcem kadencji tego parlamentu.

Dzisiaj także istnieją możliwości walki z nachalnymi telemarketerami. Warto wiedzieć, że każda dzwoniących do nas w celach marketingowych osoba musi na nasze żądanie musi udzielić informacji o administratorze bazy danych, z której ma nasz numer. Ponadto, jeżeli nie chcemy, aby dzwoniono do nas, możemy wysłać drogą listowną lub elektroniczną informację i powołując się na ustawę z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych domagać się zaprzestania przetwarzania naszych danych osobowych i usunięcia ich z bazy.

W razie zlekceważenia takiej wiadomości osobie, która za to odpowiada, może grozić kara pozbawienia wolności do roku.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Kary nakładane przez UOKiK na nieuczciwych przedsiębiorców są zbyt niskie

Kwoty kar, jakie UOKiK nakłada na przedsiębiorców za łamanie prawa jest dla nich zachętą do zakładania działalności gospodarczej tylko w celu wykorzystania naiwności klientów. Takie zdanie wyrazili prawnicy.

Najwyższa kara, jaka może być nałożona na przedsiębiorcę za łamanie praw konsumentów to 10 proc. jego przychodu. Kwestią budzącą wątpliwości jest jednak fakt, że w przepisach mowa jest o przychodzie za rok poprzedzający rok nałożenia kary. W opinii ekspertów prawnych tak sformułowane przepisy umożliwiają naciąganie klientów.

W ostatnim czasie dyskusję wśród prawników wywołała jedna z podjętych przez szefa UOKiK decyzji dotycząca nałożenia na właścicieli dwóch serwisów internetowych kary o wartości ok. 10 tys. zł. Na jaw wyszło bowiem, że przedsiębiorca prawie przez dwa data prowadził nieuczciwą działalność przekonując niemal 65 tys. klientów, że wysyłają wiadomość tekstową, za którą płacą 1 zł, podczas gdy faktycznie było to 30 zł. Łatwo jest obliczyć, ile w tym czasie firma zarobiła na wprowadzaniu konsumentów w błąd. W porównaniu z tym kara sięgająca 10 tys. zł wydaje się być zdecydowanie zbyt niska.

Andrzej Jakubiec adwokat i wykładowca w Katedrze Prawa Gospodarczego Uniwersytetu Łódzkiego uważa, że taka kara wręcz zachęca do popełniania takich czynów w przyszłości. Jest to bowiem całkowicie nieproporcjonalne do uzyskanych przychodów.

Jednak w tej sytuacji, prezes UOKiK niewiele może zdziałać bowiem o tym, jaka może być maksymalna kara nakładana przez niego mówią jasno przepisy ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Każdorazowo dokładna kwota kary finansowej ustalana jest przez prezesa UOKiK na podstawie okoliczności danej sprawy. Art. 11 mieści konkretne przesłanki w zakresie markowania wysokości nakładanych kar, którymi ma on obowiązek się kierować. Wspomniane kryteria doprecyzowują opublikowane przez prezesa UOKiK w 2013 roku „Wyjaśnienia w sprawie ustalania wysokości kar pieniężnych za stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów”. Definiują one m.in. okoliczności obciążające, które wpływają na podwyższenie kary, oraz okoliczności łagodzące.

Jakubiec zauważa, iż w przypadku tak oczywistego naruszenia prawa kary powinny być wyższe niż korzyści osiągnięte przez nierzetelnych przedsiębiorców. Przecież chodzi o to, aby dla każdego stało się jasne, że łamanie prawa zwyczajnie się nie opłaca – twierdzi adwokat.

Proponuje również, aby wprowadzić bezpośrednią zależność między kwotą kary a wykazanym przychodem osiągniętym dzięki nieuczciwym działaniom. Według niego kara mogłaby wynosić przykładowo dwukrotność tego przychodu.

Jednak UOKiK takie rozwiązanie uznaje za kłopotliwe, ponieważ w takich sytuacjach byłby kłopot z uzgodnieniem wysokości tak określonego przychodu przedsiębiorcy. Dodatkowo, choć UOKiK przyznaje, że kara pieniężna powinna być dolegliwa i odstraszająca dla przedsiębiorcy, to zaznacza jednocześnie, że jej celem nie jest też doprowadzenie do niewypłacalności przedsiębiorstwa.

Reasumując, nie można zapominać o konsumentach, którzy są tutaj poszkodowani, a w opinii prawników, obecnie nakładane kary są kpiną z poszkodowanych. Ponadto, najwyższa pora, aby rzecznicy praw konsumenta zaczęli korzystać z aktywności UOKiK i przekładali ją na indywidualnego konsumenta.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zasady przeprowadzania wynajmu średnioterminowego

Alternatywą dla długoterminowego najmu samochodu oraz krótkotrwałego pożyczania auta będzie wynajem średnioterminowy. Opcja ta została stworzona na prośbę wielu klientów, którym nie pasowały dotychczasowe rozwiązania. Jak wygląda ta forma pożyczania auta? Czy rzeczywiście jest wygodna?

Okazuje się, że wynajem średnioterminowy jest bardzo podobny do innych metod użytkowania samochodu, ale posiada również indywidualne cechy, które nie są dostępne.

Przede wszystkim w przypadku wynajmowania średnioterminowego konsument otrzymuje kompleksową gwarancję (serwis, samochód zastępczy, nowe opony) oraz możliwość wyboru oferty zgodnie z oczekiwaniami i wskazaniami konsumenta. Wiele ofert omawia się na spotkaniu i ocenia wartość wynajmu w ramach standardowych oraz dodatkowych opcji.

Nie można jednak zapominać, że usługa ta objęta jest podatkiem. Oznacza to, że użytkownik musi stosować tzw. kilometrówkę i obliczać koszty eksploatacji oraz utrzymania pojazdu. Jest to dość uciążliwe, aczkolwiek chyba jedyne wiarygodne wypełnienie obowiązku podatkowego.

red. Justyna Błahut
skarbowy.biz