Archiwa blogu

Jak zapewnić sobie 1 000 zł dodatkowej emerytury

Minął już ponad miesiąc od zakończenia okresu, w którym podejmowaliśmy decyzję dotyczącą naszych składek emerytalnych. Zapominamy więc o problemie jakim jest kwestia niskich emerytur.  Expander przypomina, że jeśli chcemy uniknąć drastycznego pogorszenia poziomu życia na emeryturze, musimy zadbać o nią samodzielnie. Aby mieć 1 000 zł dodatkowej emerytury, wystarczy odkładać co miesiąc 330 zł. Stanie się tak jednak przy założeniu, że zaczniemy gromadzić kapitał w wieku 30 lat. Im dłużej będziemy z tym zwlekać, tym trudniej będzie osiągnąć satysfakcjonujący rezultat.

 

Niezależnie od tego czy wybraliśmy ZUS czy też OFE i ZUS, powinniśmy pamiętać, że w przyszłości czeka nas emerytura, która może nie być radosnym okresem odpoczynku po latach pracy. W wielu przypadkach, zwłaszcza ludzi obecnie młodych i w średnim wieku, na emeryturze czeka nas drastyczne pogorszenie poziomu życia. Według różnych szacunków, w przyszłości kwota świadczenia wyniesie od 30% do 50% ostatniego wynagrodzenia.

 

Wielu Polakom trudno sobie wyobrazić życie w sytuacji, w której będą otrzymywali o połowę mniej pieniędzy. Z drugiej jednak strony te same osoby nierzadko nic nie robią, aby poprawić swoją przyszłą kondycję finansową. Przeważa myślenie, że na zabezpieczenie swojej przyszłości przyjdzie jeszcze czas. Zajmujemy się więc przede wszystkim bieżącymi potrzebami. Takie zachowanie można oczywiście zrozumieć w przypadku osób o bardzo niskich dochodach. Niestety podobnie postępują również ci, którzy otrzymują wynagrodzenie pozwalające na oszczędzanie.

 

Problem polega na tym, że w przypadku oszczędzania, zwlekanie ma bardzo przykre konsekwencje. Im później zaczniemy, tym będzie nam trudniej. Dla przykładu załóżmy, że chcemy przez 20 lat (od 65 do 85 roku życia) wypłacać sobie dodatkową emeryturę w wysokości 1 000 zł. Jeśli zaczniemy oszczędzanie w wieku 30 lat to wystarczy abyśmy co miesiąc odkładali 330 zł. Dziesięć lat później, czyli w wieku 40 lat, kwota ta wzrasta już do 531 zł.

 

Najtrudniej jest jednak zebrać potrzebne na ten cel oszczędności po 50 roku życia. Wymaga to odkładania ponad 1 000 zł miesięcznie. Warto dodać, że nie wygląda to jednak tak źle jeśli uwzględnimy, że wpłacając po tysiąc złotych przez 15 lat będziemy mogli dostawać również tysiąc miesięcznie, jednak przez 20 lat. Jest to możliwe oczywiście dzięki uzyskiwanym odsetkom, które przy długoterminowym oszczędzaniu dają duże korzyści nawet, gdy oprocentowanie nie jest bardzo wysokie. Po pewnym czasie uzyskujemy bowiem już nie tylko odsetki od wpłaconych oszczędności, ale też od uzyskanych już wcześniej odsetek.

 

Ile trzeba odkładać miesięcznie,
aby mieć 1 000 zł dodatkowej emerytury przez 20 lat

Wiek rozpoczęcia oszczędzania

Ile trzeba odkładać co miesiąc

30 lat

330 zł

35 lat

413 zł

40 lat

531 zł

45 lat

709 zł

50 lat

1 005 zł

Opracowanie: Expander Advisors

 

Warto tez zwrócić uwagę na jeszcze jeden element. Bardzo ważne jest nie tylko to, aby odkładać pieniądze, ale także aby je pomnażać. Trudno będzie zgromadzić odpowiednio wysokie oszczędności jeśli będziemy gromadzić kapitał w przysłowiowej skarpecie. Wtedy nawet jeśli zaczniemy w wieku 30 lat musielibyśmy odkładać aż po 972 zł miesięcznie. W porównaniu do kwoty 330 zł jest to więc niemal trzykrotnie więcej.

 

Założenia do wyliczeń:

Dodatkową emeryturę będziemy sobie wypłacać od 65 do 85 roku życia. Uwzględniono inflację na poziomie 2% rocznie. Zarówno kwota dodatkowej emerytury, jak i ta którą będziemy odkładać, będzie powiększona o inflację. W okresie do 65 roku życia założono stopę zwrotu na poziomie 5%, a później 4%. Uwzględniono podatek od zysków.

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk

Expander Advisors

 Źródło: Expander

Palenie szkodzi polskim pracodawcom

Przerwy na papierosa regularnie praktykowane przez palących pracowników kosztują pracodawców średnio ponad 33 mln zł dziennie – wynika z wyliczeń agencji Work Service.

Chociaż odsetek osób palących w Polsce co roku systematycznie spada, to problem ten wciąż dotyka blisko 30% Polaków. Palacze sięgają przeciętnie po co najmniej jednego papierosa na godzinę. Przerwa na papierosa trwa średnio od 5 do 10 minut. Oznacza to, że palacze zatrudnieni w pełnym wymiarze godzin spędzają w pracy nawet półtorej godziny tylko na paleniu papierosów. Zdaniem ekspertów Work Service koszty z tego tytułu można szacować na ponad 33 mln zł* dziennie.

 

Każdy pracodawca musi liczyć się z tym, że zatrudniając do pracy osobę palącą, będzie ponosił tego rodzaju koszty. Przerwy na papierosa są koniecznością dla osób uzależnionych od nikotyny, a to dodatkowy czas kiedy pracownik pozostaje poza swoim stanowiskiem pracy –mówi Krzysztof Inglot, dyrektor działu rozwoju rynków w Work Service.

 

Pracownik pod kontrolą

 

Palenie papierosów w miejscu pracy ma wymiar nie tylko finansowy, ale też społeczny. Osoby uzależnione od nikotyny zwykle nawiązują relacje ze współpracownikami dotkniętymi podobnym nałogiem. Wyjście na papierosa ma wówczas charakter spotkania towarzyskiego, które nie mieści się w żadnych ramach czasowych. Regularne praktykowanie tego typu spotkań obniża efektywność pracy, a co za tym idzie generuje dodatkowe koszty dla pracodawców. Zatem przerwy na papierosa nie wiążą się tylko z kilkuminutową nieobecnością pracownika na stanowisku przy, ale też z dodatkowym czasem, jaki pracownik musi przeznaczyć na powrót do poprzedniej wydajności.

 

Coraz więcej średnich i dużych firm decyduje się na wdrożenie systemów kontroli czasu pracy. Popularne w korporacjach karty zbliżeniowe umożliwiające dostęp do biura, właśnie temu służą. Systemy rejestrują każde wyjście i wejście pracownika, wymuszając większą dyscyplinę –mówi Krzysztof Inglot.W mniejszych firmach warto postawić na rozmowę i dzielenie się obowiązkami. Zwiększy to odpowiedzialności i zaufanie wewnątrz zespołu. Osoby palące będą mniej skłonne do oszukiwania bądź obarczania swoimi zadaniami innych pracowników.

 

Wsparcie zamiast dyskryminacji

 

Pracodawcy niechętnie zatrudniają osoby palące. Chociaż oficjalnie większość renomowanych firm nie podaje wymogu dotyczącego niepalenia w ogłoszeniu o pracę, to w praktyce pytania weryfikujące tę kwestię padają w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej. Zatrudnienie palacza może być odbierane jako niekorzystnie, nie tylko z powodu strat finansowych, z jakimi muszą się liczyć pracodawcy. Posiadanie w zespole osób uzależnionych od nikotyny nakłada dodatkowe obowiązki na właścicieli firm, takie jak chociażby konieczność wydzielenie specjalnej strefy dla palących, w której będzie można palić zgodnie z prawem. Zakład pracy jest miejscem publicznym, dlatego jest to konieczne. Istnieje też szereg stanowisk, na których niewskazane jest zatrudnienie osoby uzależnionej od nikotyny. Do tego typu profesji należą: obsługa klienta, praca w halach produkcyjnych, w których obowiązuje system pracy w ruchu ciągłym, praca z małymi dziećmi (np. w przedszkolach, żłobkach), czy praca w miejscach z całkowitym zakazem palenia (np. obsługa linii lotniczych, czy stacji benzynowych).

 

Zamiast wykluczania osób palących papierosy z procesu rekrutacji warto skoncentrować się na kompetencjach zawodowych i umiejętnościach kandydatów. Skutecznym wsparciem pracowników w walce z uzależnieniem może być wdrożenie w firmie specjalnego programu antynikotynowego. Tego rodzaju inicjatywy podejmowane są przez organizacje, które troszczą się o zdrowie swoich pracowników. Koniec końców mniejsza liczba palących to korzyść zarówno dla samych pracowników, jak i dla pracodawcy– podsumowuje Krzysztof Inglot.

 

*Podstawa do obliczeń: GUS, średnie miesięczne wynagrodzenie w czerwcu w wysokości 3943,01 zł, liczba pracujących 5 526 100 dotyczy przedsiębiorstw zatrudniających minimum 9 osób, przy przerwach trwających średnio 45 minut dziennie.

 

 Źródło: Work Service