Archiwa blogu

Oszczędna jak Polka

Finansowa codzienność nie rozpieszcza przeciętnej Polki: zarabia średnio o 900 zł mniej niż mężczyzna, jej praca rzadziej nagradzana jest premiami, pobiera też niższą emeryturę. Co jednak bardzo ciekawe, o wiele rzadziej niż mężczyzna trafia na listy dłużników, zalega z niższymi kwotami i lepiej spłaca zadłużenie na karcie kredytowej. Czyżby mniej pobłażliwa rzeczywistość ukształtowała finansową zaradność kobiet? – W naszym kraju zazwyczaj na kobiecie spoczywa obowiązek zarządzania domowym budżetem. Nic dziwnego, że stałyśmy się specjalistkami od oszczędności – mówi psycholog Lidia Czarkowska.

 

Polskie realia, mimo postępujących zmian, wciąż bywają dla kobiet surowe. Jak pokazują tegoroczne badania, za ten sam zakres obowiązków kobiety otrzymują wynagrodzenie niższe średnio o 900 zł. Na wyższych stanowiskach różnica sięga nawet 3200 zł. Kobiety pobierają również niższe świadczenia emerytalne: z najnowszych danych ZUS wynika, że kwotę poniżej 1600 zł otrzymuje aż 52,7% pań i tylko 17,2% panów.

 

Tymczasem jeśli chodzi o zadłużanie się, mimo wyższych dochodów to panowie przodują w zestawieniu. Na liście Krajowego Rejestru Długów jest ich 60%, a średnie zadłużenie w ich przypadku jest aż o 1600zł wyższe niż w przypadku kobiet. Pytani, odpowiadają, że kredyt jest dla nich czymś naturalnym. Kobiety wolą natomiast oszczędzić i kupić coś za własne pieniądze, niż pożyczać.

 

– Polki trochę z historycznego przymusu, a trochę z osobistej odpowiedzialności, nauczyły się bardzo dobrze radzić sobie z finansami – mówi Lidia Czarkowska, psycholog. – Według niektórych badań nawet w 98% gospodarstw domowych to kobiety czuwają nad rodzinnym budżetem i to na nich spoczywa odpowiedzialność za spięcie końca z końcem, a tym samym zapewnieniem rodzinie bytu. Jedna trzecia nawet nie uzgadnia finansów z partnerem. Nic więc dziwnego, że decyzje finansowe panie podejmują rozważnie, nie zadłużając się pochopnie, za to częściej stawiając na oszczędzanie – zauważa Lidia Czarkowska.

 

Dowodów na oszczędność pań znajdziemy jeszcze więcej. Najnowsze dane pokazują, że to kobiety częściej poszukują promocji, korzystają z wyprzedaży i „polują” na upatrzone wcześniej produkty. Tylko jedna na dziesięć Polek przyznaje, że ma problem z panowaniem nad swoimi wydatkami. Panów przypadłość ta spotyka dwa razy częściej.

 

– Panie coraz częściej doceniane są jako sprawni finansiści. I nic w tym dziwnego – w zarządzaniu pieniędzmi wcale nie są gorsze od mężczyzn. Potrafią podejmować trafne decyzje finansowe i świadomie korzystać z różnorodnych produktów. Coraz odważniej sięgają również po produkty inwestycyjne, dzięki którym nie tylko biernie odkładają kapitał, ale chronią go przed utratą wartości i pomnażają – mówi Małgorzata Popielewska, członek zarządu Union Investment TFI. – Wystarczy spojrzeć na rosnącą liczbę miliarderek na liście amerykańskiego Forbesa. Rok rocznie przybywa tam przedstawicielek płci pięknej, w tym roku pań było więcej o 25% niż w 2013 r. Znając zaradność naszych rodaczek, zapewne niebawem zaczną podbijać polskie listy najbogatszych – dodaje Małgorzata Popielewska.

 

W miesiącu oszczędzania panowie mogą uczyć się od pań rozsądnego podejścia do finansów. Panie za to mogą powalczyć o wyrównanie płac: im większą gotówką dysponują, tym większe kwoty zaoszczędzą i pomnożą.

 

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

Wysokości wynagrodzeń menedżerów spółek z udziałem Skarbu Państwa będą jawne

Ministerstwo Skarbu Państwa przygotowało założenia do nowej ustawy o nadzorze i uprawnieniach. Proponowane przepisy dotyczą członków zarządów i rad nadzorczych spółek, w których ponad 50 procentowy udział należy do Skarbu Państwa.

Treść projektu jest rewolucyjna. Jego założenia określają bowiem brak ograniczeń w wysokości zarobków. Obecnie menedżer takiej spółki może zarabiać miesięcznie nawet 24 tys. zł. Z tego powodu wiele spółek omija te zapisy zawierając umowy cywilnoprawne.

Szczegółowy katalog podmiotów objętych nowymi przepisami zostanie wydany w oddzielnym rozporządzeniu. Nie ma jeszcze jednoznacznej decyzji, czy menedżerowie będą zatrudniani na podstawie umowy o pracę, czy umów cywilnoprawnych. Resort skarbu państwa jeszcze nie wydał oświadczenia w tej sprawie. Potwierdza jednak, że projekt nowych założeń trafił już do Rządowego Centrum Legislacji.

W swoich założeniach MSP zawarło również propozycję obniżenia wysokości odpraw. Według nowej procedury będą one przysługiwać tylko tym, którzy przejdą na emeryturę lub rentę lub miejsce pracy zostanie zlikwidowane.

W projekcie znalazł się również zapis o jawności informacji dotyczących wysokości płacy członków rad nadzorczych i zarządów oraz o tworzeniu regulaminów wynagradzania w spółkach. Te informacje wraz ze stosownymi dokumentami źródłowymi byłby ujawniane w Biuletynie Informacji Publicznej. Resort chce także zmian w ustawie o ograniczaniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Chodzi głównie o objęcie przepisami o obowiązku składania oświadczeń majątkowych osób będących w spółkach prezesami, wiceprezesami i członkami zarządu.

Według niektórych ekspertów i menedżerów tzw. „ustawa kominowa” potrzebuje zmian i popierają oni prorynkowość oraz jawność rozwiązań, jednak są oni przeciwni publicznemu informowaniu o wysokości zarobków menedżerów.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Praca marzeń według Polaka

O jakiej pracy marzą Polacy? Pełnej wyzwań, pozbawionej stresu, a może z wysokimi zarobkami? Z badań przeprowadzonych przez serwis pracy Praca.pl wynika, że najważniejsze dla Polaków jest stabilne zatrudnienie. Dla prawie 1/3 badanych pewność posiadania pracy wystarczy, by praca stała się tą wymarzoną.

 

Jaka praca marzy się Polakowi?

 

Z ankiety przeprowadzonej przez serwis pracy Praca.pl dotyczącej oczekiwań Polaków w zakresie wymarzonej pracy wyłania się dość klasyczny obraz idealnej pracy. Prawie co trzeci badany (30%) wskazał stabilność zatrudnienia jako najważniejszy element pracy zgodnej z własnymi pragnieniami. Co czwarty (26%) oczekuje od pracy marzeń wysokiego wynagrodzenia. Dla 22% Polaków w takiej pracy najbardziej istotne jest to, by mieć poczucie sensu tego co się robi, a 18% po prostu marzy o pracy bez nadmiernego stresu.

 

Praca wartością samą w sobie?

 

Przyzwoite pieniądze i stałe zatrudnienie to czynniki najważniejsze dla ponad połowy rodaków. Czyżby praca w sama w sobie była dla nas wartością? Źródła tego, że dla tak dużej rzeczy Polaków obrazem pracy marzeń jest zaspokojenie podstawowych czynników higieny pracy należy upatrywać w samym rynku pracy i psychologii człowieka. Jeśli jesteśmy głodni, to nie marzymy o foie gras czy krewetkach – wystarczy nam swojska kiełbasa i chleb. Trudno myśleć o wyzwaniach, prestiżu czy robieniu niezwykłych rzeczy w sytuacji, w której nie wiemy czy nie zostaniemy za miesiąc zwolnieni i czy wystarczy nam do pierwszego. Obraz wymarzonej pracy Polaka, który zbadał serwis Praca.pl to zatem przede wszystkim to, czego nam na co dzień w pracy brakuje. Niskie zarobki, niestabilne formy umowy czy duży poziom stresu w pracy nie pozwalają snuć marzeń i planów o arcyciekawej i dającej wewnętrzną satysfakcję pracy.

 

Rób to co kochasz, a nie będziesz czuł, że pracujesz!

 

Dla co piątego Polaka najważniejszym elementem wymarzonej pracy jest poczucie sensu tego, co robi. Z badań na temat wpływu poczucia znaczenia wykonywanej pracy na samopoczucie (Amy Wrzesniewski, Yale University) wynika, że to zdrowe podejście. Osoby, które mają poczucie tego, że to co robią na co dzień jest istotne, rzadziej chorują, łatwiej angażują się w pracę i są mniej chętne do jej zmiany. Często winą za to, że pracownik nie widzi sensu swojej pracy można obarczyć menedżerów, którzy nie poświęcają wystarczającej ilości czasu na to, by wyjaśnić pracownikowi, po co wykonuje określone zadania i dlaczego mają one znaczenie dla innych i dla całej organizacji. Tymczasem danie pracownikowi szansy na to, by zrozumiał, po co robi pewne rzeczy w określony sposób pozwala nie tylko poprawić zadowolenie z pracy, ale również całościową efektywność pracy.

 

 

Za problem z odnalezieniem poczucia sensu w swojej pracy winni są też nierzadko pracownicy, którzy nie próbują dostrzec plusów, jakie niosą wykonywane przez nich obowiązki – zarówno dla nich jak i dla innych. Tymczasem każda praca – nie tylko chirurga czy strażaka – może mieć głębokie znaczenie dla osoby, która ją wykonuje. Paweł Branecki – Lider Sekcji Call Center Kredyt Inkaso SA, zajmującej się między innymi windykacją należności, tak opisuje powody, dla których ceni swoją pracę: W mojej pracy sens daje pomoc drugiemu człowiekowi. Fakt, że mogę doradzić, pomóc w znalezieniu rozwiązania problemów finansowych. Krótka rozmowa jest czasami początkiem życia bez długów, pozwala zmienić życie wielu ludzi na lepsze.

 

Prestiż i wyzwania najmniej ważne

 

Z ankiety przeprowadzonej przez serwis pracy Praca.pl wynika, że prestiż i wyzwania to elementy, które w pracy naszych marzeń liczą się najmniej – wskazało na nie jedynie po 2% ankietowanych. Jest to o tyle ciekawe, że chęć zwiększenia kompetencji i zdobycie nowych doświadczeń to jedne z najczęstszych powodów jakie podają na rozmowie kwalifikacyjnej kandydaci pytani o motywację do zmiany pracy. Fakt, iż wyzwania w pracy okazują się dla większości mniej znaczące niż większe pieniądze czy umowa o pracę, a jednocześnie to właśnie nowe możliwości są wskazywane jako motywator zmiany pracy wynika przede wszystkim z tego, że na rozmowie kwalifikacyjnej kandydaci starają się zbudować wizerunek osoby ambitnej i zaangażowanej. W Polsce niechętnie mówimy o pieniądzach, zatem proste stwierdzenie „chcę zmienić pracę, bo chcę więcej zarabiać” wydaje się kandydatom nie na miejscu. Podobnie jest ze stabilną pracą. Gdzieś w środku czujemy, że umowa o pracę i pewność zatrudnienia to elementy, które powinny być standardem na rynku pracy. Niestety nie są  i w efekcie stają się dla kandydatów św. Graalem. – komentuje prezes Praca.pl Krzysztof Kirejczyk.

 

Praca marzeń w Polsce i na świecie

 

W Polsce najważniejszymi elementami pracy marzeń – jak wynika z ankiety Praca.pl – jest stabilne zatrudnienie, wysokie wynagrodzenie i poczucie sensu wykonywanej pracy. A jak to wygląda w innych krajach? W Wielkiej Brytanii w badaniach przeprowadzonych przez serwis LinkedIn aż 70% badanych odpowiedziało, że najważniejszym elementem pracy jest dla nich zadowolenie z tego, co robią. Wynagrodzenie znalazło się na trzecim miejscu, zaraz za „pomaganiem innym”. Na pocieszenie wszystkich Polaków, którzy czują, że ich praca nie jest (jeszcze) pracą idealną, warto przytoczyć inne badania LinkedIn, z których wynika, że tylko około 30% Amerykanów, Kanadyjczyków i Australijczyków uważa, że posiada wymarzoną pracę. Nieco lepiej sytuacja wygląda w Indonezji (42% badanych jest zadowolonych ze swojej pracy), za to zaledwie co piąty Brytyjczyk uważa, że udało mu się zdobyć pracę marzeń.

 

Źródło: Praca.pl

Czego pracownik może domagać się od pracodawcy przy nieuzasadnionym wypowiedzeniu stosunku pracy?

Pracownikowi, któremu pracodawca wypowiedział stosunek pracy przysługuje możliwość dochodzenia swoich praw przed sądem. W zależności od okoliczności i rodzaju umowy pracownik może wnioskować o uznanie bezskuteczności wypowiedzenia i przywrócenia do pracy lub rekompensaty.

Oprócz obowiązku spełnienia wszystkich wymogów formalnych, pracodawca wypowiadający umowę powinien zamieścić w dokumencie pouczenie o przysługującym pracownikowi uprawnieniu skierowania się do sądu pracy, wraz ze wskazaniem terminu oraz adresu instytucji, gdzie pracownik może wnieść pozew.

Pracownik, któremu umowa została wypowiedziana powinien zostać powiadomiony o tym, że ma 7 dni od dnia otrzymania pisma wypowiadającego na wniesienie sprawy do sądu. W sytuacji rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia termin ten wynosi 14 dni od dostarczenia powiadomienia lub zakończenia biegu umowy o pracę.

Niespełnienie jednego ze wskazanych wymogów nie oznacza, że wypowiedzenie będzie uznane jako nieskuteczne. W takiej sytuacji, sąd może przywrócić termin złożenia przez pracownika odwołania, jeżeli będzie on zwlekał ze złożeniem pozwu z powodu podważania zasadności zwolnienia.

Osoba, której w sposób bezprawny lub bezzasadnie wypowiedziano umowę o pracę na czas nieokreślony, ma prawo domagać się uznania wypowiedzenia za nieskuteczne lub przywrócenia do pracy na dotychczasowych warunkach. Pierwsze roszczenie jest możliwe, gdy termin wypowiedzenia jeszcze nie minął, a kontrakt nie został rozwiązany.

Jeśli umowa została zerwana, to pracownik może rościć w sądzie przywrócenia do pracy. W tym okresie powinien mieć wypłacane wynagrodzenie na czas pozostawania bez pracy, nie dłużej jednak niż przez 2 miesiące, a gdy okres wypowiedzenia ma 3 miesiące, przyznane ma wynagrodzenie 1- miesięczne. W określonych przypadkach obejmujących pracownice w okresie ciąży lub urlopu macierzyńskiego, zatrudnionej przysługuje wynagrodzenie za cały okres, w którym nie wykonuje obowiązków zawodowych.

Poszkodowany pracownik może także starać się w sądzie o przyznanie odszkodowania w kwocie wynagrodzenia za okres od 2 tygodni do 3 miesięcy, przy czym wysokość ta nie może być mniejsza niż wynagrodzenie za okres wypowiedzenia.

W przypadku umów na czas określony, na czas świadczenia konkretnej pracy czy na okres próbny, osobie przysługuje jedynie prawo do podważania przed sądem faktu, że wypowiedzenie umowy odbyło się z naruszeniem regulacji o wypowiadaniu tych umów.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Jakie były zarobki w dawnej Polsce?

W XVI wieku robotnik budowlany w Warszawie mógł ze swojej pensji samodzielnie utrzymać trzyosobową rodzinę. Dziś przeciętne zarobki takiego pracownika wystarczają na pokrycie zaledwie 80 procent minimum socjalnego dla dwojga rodziców z jednym dzieckiem. Okazuje się również, że emigracja zarobkowa od wieków jest dla Polaków atrakcyjna. Już czterysta lat temu rzemieślnik na budowie w Londynie zarabiał o 82% więcej niż w Warszawie.

 

W latach 40. XV wieku niewykwalifikowany robotnik budowlany w Krakowie zarabiał średnio 2,7 gram srebra dziennie. W Londynie za dzień pracy mógł natomiast otrzymać niemal dwa razy więcej, bo 4,49 grama kruszcu. Rzemieślnik krakowski w tym czasie zarabiał 3,95 g. srebra, londyński 7,19 g., a paryski 7 gram.
Bardziej miarodajne od podawania płac nominalnych jest, rzecz jasna, prześledzenie, jakie możliwości utrzymania rodziny dawała praca w Polsce i za granicą. Stosunek zarobków do kosztów utrzymania rodziny składającej się z trzech osób przedstawiony jest na poniższym wykresie. Robotnicy budowlani w Londynie, jak widać, za swoje zarobki mogli spokojnie wykarmić trzyosobową rodzinę. Zazwyczaj przeciętnie takiej londyńskiej rodzinie zostawała jeszcze mniej więcej 1/3 pensji, którą mogli przeznaczyć na inne, poza podstawowymi, wydatki.

 

Wykres 1. Pensje robotników pracujących na budowach w Warszawie, Londynie i Amsterdamie w relacji do kosztów utrzymania trzyosobowej rodziny

SdlSNce0WNpw_6c572799

 

Opracowanie własne Sedlak&Sedlak na podstawie „Historia Polski w liczbach. Polska w Europie” Uwaga: brak danych dotyczących lat 1421-1561 dla Warszawy.
Co ciekawe, specjalistom emigracja nie opłacała się aż tak bardzo jak pracownikom niewykwalifikowanym. Rzemieślnika, zatrudnionego na budowie w Warszawie, w niektórych latach stać było nawet na więcej niż pracującego w Londynie.

 

Pensje dziadków i rodziców

 

W latach dwudziestolecia międzywojennego pensje nominalne Polaków malały. Na sytuację tę miał wpływ niewątpliwie Wielki Kryzys w Ameryce z 1929 roku. Oficjalnie za jego koniec przyjmuje się 1933 rok, jednak poziom wynagrodzeń zaczyna wzrastać dopiero od roku 1937. Kryzys sprawił, że nasi przodkowie zarabiali nieco ponad 70% wartości pensji z 1929 roku.

Wzrastały za to średnie wynagrodzenia realne w drugiej połowie XX wieku. Siła nabywcza pieniądza zwiększyła się, tzn. po uwzględnieniu inflacji nasi przodkowie mogli kupić więcej dóbr. W przeciągu dekady (1970-80) wynagrodzenie wzrosło o 55%.

 

Tabela 1. Przeciętne realne wynagrodzenia w latach 1960-2008

1970=100
1960 84
1965 91
1975 142
1980 155
1990=100
1985 81
1988 92
1999 115
2000=100
2008 127

Opracowanie własne Sedlak&Sedlak na podstawie „Historia Polski w liczbach. Polska w Europie”
„Polska w Europie. Historia Polski w liczbach” to publikacja GUS, powstała z okazji dziesiątej rocznicy wstąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej. Zawiera statystyczny obraz historii Polski na tle krajów europejskich od piętnastego wieku aż po współczesność.

 

 Sylwia Radzięta

Źródło: Sedlak&Sedlak

Choć łatwiej o mieszkanie, kredyt pochłania 1/3 dochodu

Większość Polaków zarabia poniżej średniego krajowego wynagrodzenia. Expander policzył więc jak wygląda dostępność mieszkania dla małżonków, którzy otrzymują po 80% przeciętnej pensji. Okazuje się, że jeszcze w 2008 r. w ogóle nie było ich stać na własne mieszkanie. Rata wtedy stanowiłaby bowiem aż 65% ich dochodów. Obecnie mogą już zamieszkać „na swoim”, jednak comiesięczne zobowiązanie pochłania 1/3 ich płacy. W październiku zapewne spadną stopy procentowe, zatem udział ten jeszcze może się zmniejszyć. Z zakupem nie powinni jednak zwlekać zbyt długo, ponieważ od stycznia istotnie wzrośnie obowiązkowy wkład własny.

 

Po publikacji danych GUS-u dotyczących średniego wynagrodzenia wiele osób denerwuje się, że nie zna nikogo, kto otrzymuje tak wysoką pensję. Problem polega bowiem na tym, że średnią zawyżają wysokie wynagrodzenia nielicznych, najlepiej zarabiających. W rezultacie większość Polaków zarabia poniżej przeciętnej. Z tego względu postanowiliśmy sprawdzić jak zmieniała się w ostatnich sześciu latach sytuacja rodziny, w której małżonkowie zarabiają po 80% średniej pensji (w sektorze przedsiębiorstw). Założyliśmy również, że planują zakup mieszkania na rynku wtórnym o powierzchni 50 mkw. oraz że posiadają minimalny (5%) wkład własny. Kredyt chcą zaciągnąć na 25 lat.

 

W 2008 r. kredyt był znacznie większym wydatkiem

Z przeprowadzonych wyliczeń wynika, że w ostatnim czasie ich sytuacja uległa istotnej poprawie. Jeszcze w 2008 r. w ogóle nie było ich stać na mieszkanie. Nieruchomości wtedy były znacznie droższe, a wynagrodzenia niższe. Rata kredytu stanowiłaby wtedy aż 65% ich dochodów, a po jej opłaceniu rodzinie zostałoby jedynie 1 274 zł. Z tej kwoty musieliby jeszcze uregulować czynsz, prąd oraz inne opłaty, a także kupować żywność. Sprostanie temu zadaniu wydaje się mało prawdopodobne. Trzeba jednak dodać, że mogli oni obniżyć ratę zaciągnąć kredyt na dłuższy okres. Wtedy przepisy pozwalały bowiem na udzielanie ich nawet na 50 lat (obecnie max. 35 lat).

 

Obecnie łatwiej z kredytem

Sytuacja takiej rodziny wygląda obecnie znacznie lepiej. Stać ją już na kredyt. Dzięki spadkowi cen mieszkań i niższemu oprocentowaniu znacznie niższa jest rata zobowiązania. Obecnie wynosi 1 534 zł, podczas gdy w 2008 r. aż 2 323 zł. Ponadto ich dochody wzrosły o blisko 850 zł. Niestety na ratę kredytu muszą jednak przeznaczyć znaczną część swoich dochodów – nieco ponad jedną trzecią (34%). Powinno im jednak wystarczyć pieniędzy na życie, bowiem pozostanie do dyspozycji 2 913 zł.

 

Będzie lepiej, ale…

W najbliższym czasie naszej przykładowej rodzinie może być jeszcze łatwiej kupić mieszkanie. Ceny nieruchomości utrzymują się bowiem na stabilnym poziomie. Najprawdopodobniej zostaną natomiast obniżone stopy procentowe, co sprawi, że kredyty będą jeszcze tańsze. Z naszych wyliczeń wynika, że przy założeniu, że wynagrodzenia i ceny mieszkań nie zmienią się, w ich kieszeni może co miesiąc zostawać nawet o 150 zł więcej niż obecnie.

 

Nie powinni jednak zwlekać z zakupem. Ich kredyt stanieje bowiem nawet jeśli zaciągną go już teraz. Tymczasem od przyszłego roku wzrośnie wymagany do uzyskania kredytu wkład własny. Obecnie należy posiadać 5% ceny mieszkania. Od przyszłego roku banki będę wymagać już przynajmniej 10% wkładu. W rezultacie jeśli nasza rodzina chciałby kupić mieszkanie w 2015 r. to będzie musiała zgromadzić dwukrotnie więcej oszczędności. Obecnie potrzebują niecałych 14 000 zł – od stycznia już prawie 28 000 zł.

 

Nie muszą się tym martwić jedynie jeśli są młodzi, chcą kupić pierwsze w życiu mieszkanie, a do tego np. w Łodzi. Jeżeli mają mniej niż 35 lat i zdecydują się na nowe mieszkanie, pieniądze na wkład własny mogą dostać dzięki programowi „Mieszkanie dla młodych” (MdM). Niestety w wielu częściach Polski trudno jest kupić mieszkanie w cenie spełniającej ograniczenia programu. Jednym z wyjątków jest Łódź, w której limit ceny w MdM jest wręcz niższy niż średnia cena jaką trzeba zapłacić.

 

Jak zmieniała się sytuacja małżonków z dochodami po 80% średniej pensji

Okres Miesięczny dochód netto naszej rodziny Oprocentowanie kredytu po jego wypłacie Cena mieszkania(50 mkw.) Rata(przy LTV 95%) Ile pieniędzy zostaje na życie Udział raty w ich dochodzie
Sierpień 2008 3 597 zł 7,73% 324 321 zł 2 323 zł 1 274 zł 65%
Sierpień 2009 3 750 zł 8,43% 306 013 zł 2 327 zł 1 423 zł 62%
Sierpień 2010 3 905 zł 6,37% 323 736 zł 2 052 zł 1 853 zł 53%
Sierpień 2011 4 110 zł 6,20% 314 623 zł 1 962 zł 2 148 zł 48%
Sierpień 2012 4 216 zł 6,58% 290 063 zł 1 874 zł 2 341 zł 44%
Sierpień 2013 4 299 zł 4,65% 279 575 zł 1 499 zł 2 800 zł 35%
Sierpień 2014 4 447 zł 4,87% 279 836 zł 1 534 zł 2 913 zł 34%
Po obniżce stóp
o 0,25 p.p.
4 447 zł 4,62% 279 836 zł 1 496 zł 2 951 zł 34%
Po obniżce stópo 0,50 p.p. 4 447 zł 4,37% 279 836 zł 1 458 zł 2 988 zł 33%
Po obniżce stóp
o 0,75 p.p..
4 447 zł 4,12% 279 836 zł 1 421 zł 3 026 zł 32%
Po obniżce stóp o 1 p.p. 4 447 zł 3,87% 279 836 zł 1 384 zł 3 062 zł 31%
Opracowanie własne Expander Advisors

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk

Expander Advisors

Źródło: Expander

Jakie warunki musi spełnić student, aby otrzymać stypendium

Już w przyszłym miesiącu rozpocznie się kolejny rok akademicki. W związku z tych postanowiliśmy przybliżyć temat stypendium socjalnego, o które mogą ubiegać się studenci będący w niełatwej sytuacji materialnej. Próg dochodowy, który uprawnia do otrzymania świadczenia jest określany ustawowo, jednak uczelnie mogą podwyższyć tą wartość do ustalonego poziomu.

Stypendium socjalne może otrzymać student, u którego dochód na osobę w rodzinie nie przekracza ustawowo określonego progu dochodu. W roku akademickim 2014/2015 jest to wartość 592,80 zł netto miesięcznie. O świadczenie mogą strać się także studenci, których dochód przekracza tą kwotę, o ile rektor w porozumieniu z Uczelnianą Radą Samorządu Studenckiego ustali wyższy próg dochodu. Jednak maksymalnie kwota może wynosić 850,20 zł netto na osobę w rodzinie studenta. W niektórych przypadkach uczelnia nie może przyznać stypendium socjalnego temu, kto nie spełnia tego wymogu.

Przy ustalaniu wysokości dochodu pozwalającego studentowi starać się o stypendium uwzględnia się dochody osiągane przez:

– studenta wnioskującego o stypendium socjalne,

– rodziców studenta, opiekunów prawnych lub opiekunów faktycznych i będących na ich utrzymaniu dzieci niepełnoletnich, dzieci niepełnosprawnych, dzieci kontynuujących naukę do ukończenia 26. roku życia, bądź gdy 26. rok życia kończony jest w ostatnim roku studiów – do ich ukończenia,

–  małżonka studenta i pozostających na utrzymaniu studenta lub jego małżonka dzieci niepełnoletnich, dzieci uczących się do 26.roku życia, a jeżeli kończą 26. rok życia w ostatnim roku studiów – do ich ukończenia, a także dzieci niepełnosprawnych niezależnie od wieku.

Dochodów rodzeństwa i rodziców nie uwzględnia się, jeżeli osoba utrzymuje się sama. Studenta traktuje się jako samodzielnego finansowo, pod warunkiem, że on lub jego małżonek spełnia poniższe kryteria:

– ma stałe źródło dochodów w tym roku podatkowym,

– miał stałe źródło dochodów w poprzednim roku podatkowym,

– dochód miesięczny jego lub jego małżonka w tych okresach nie był niższy niż kwota 850,02 zł netto,

– nie złożył oświadczenia o prowadzeniu wspólnego gospodarstwa domowego z rodzicami lub jednym z nich (obejmuje to także opiekunów prawnych lub faktycznych).

Stały dochód studenta stanowi wynagrodzenie z tytułu umowy o pracę, regularnie zawieranej umowy zlecenia lub umowy o dzieło, alimenty czy świadczenia rentowe. Dodatkowo, wszystkie dochody muszą być potwierdzone zaświadczeniami z Urzędu Skarbowego, a  nie jest to możliwe, jak przy ryczałcie – wystarczy oświadczenie studenta i osób z jego rodziny o dochodzie uzyskanym w roku kalendarzowym poprzedzającym rok akademicki. Do wniosku o stypendium socjalne należy załączyć także inne dokumenty, w tym oświadczenie o niepobieraniu świadczeń pomocy materialnej na więcej niż jednym kierunku.

Student studiów stacjonarnych może także ubiegać się o większe stypendium z tytułu zamieszkania w akademiku, domu studenckim lub innym miejscu, jeżeli dojazd ze stałego miejsca zamieszkania do uczelni w znaczącym stopniu utrudniłby pobieranie nauki. Student może liczyć też na wyższe stypendium socjalne, jeżeli w akademiku lub domu studenckim mieszka z niepracującym małżonkiem lub swoim dzieckiem.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zarobki z dorywczej pracy za granicą muszą zostać uwzględnione w rocznym rozliczeniu podatkowym

Zarobki z tymczasowej pracy za granicą w trakcie wakacji trzeba rozliczyć z fiskusem w Polsce w rocznym zeznaniu podatkowym. W niektórych przypadkach może to przyczynić się do pojawienia obowiązku dopłaty do całej kwoty podatku.

Decydując się na podjęcie pracy tymczasowej za granicą w trakcie wakacji warto wiedzieć, że z takich zarobków trzeba rozliczyć się również z polskim fiskusem. Osoby zamieszkujące w Polsce są, bowiem objęte obowiązkiem podatkowym od wszystkich swoich dochodów bez względu na to, gdzie zostały one uzyskane. Jako rezydenta Polski traktuje się osobę, która ma tutaj ośrodek interesów osobistych lub gospodarczych lub pozostaje na obszarze Polski dłużej niż 183 dni w roku podatkowym. W związku z tym taka osoba podlega obowiązkowi rozliczenia z całości swoich dochodów także tych wypracowanych za granicą, chociaż w tym wypadku możliwe jest zwolnienie sprecyzowane na podstawie postanowień umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Zatem sposób opodatkowania będzie zależał od treści umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania zawartej pomiędzy Polską a danym krajem. Ustawa PIT przewiduje, bowiem dwa sposoby rozliczania zagranicznych zarobków: metodę wyłączenia z progresją lub metodę odliczenia proporcjonalnego.

Pierwsza z wymienionych metod jest lepsza dla podatników, ponieważ umożliwia zwolnienie w naszym kraju z podatku dochodu zarobionego za granicą. Z kolei dla sprecyzowania stopy opodatkowania wynagrodzenia uzyskanego w Polsce stosuje się stopę oszacowaną dla łącznego dochodu (krajowego i zagranicznego).

Zastosowanie metody odliczenia proporcjonalnego opiera się na objęciu podatkiem dochodu zagranicznego w Polsce, bez względu na to, czy w Polsce zostały osiągnięte inne dochody czy też nie. Osoba może odliczyć od polskiego podatku podatek uiszczony za granicą, jednak wyłącznie do limitu podatku naliczonego proporcjonalnie do dochodu zagranicznego. Ta metoda z pewnością jest niekorzystna dla podatników, ponieważ stawki podatkowe w naszym kraju są wysokie, a kwoty wolne niskie. W rezultacie wybierający ją podatnicy muszą liczyć się z tym, że będą musieli dopłacić stosunkowo wysokie kwoty podatku na koniec roku (jednak można go obniżyć stosując ulgę abolicyjną).

W sytuacji, gdy dochód został uzyskany w kraju, z którym Polska nie ma nawiązanej umowy o uniknięciu podwójnego opodatkowania wówczas stosowana jest metoda proporcjonalnego odliczania. Przy wpłacie pensji na rachunek bankowy w przeliczeniu kursu kupna stosowany jest ten z dnia otrzymania lub postawienia do dyspozycji wynagrodzenia, podawanego przez bank, w którym, podatnik ma konto. W sytuacji, gdy podatnik osiągnął dochód bez udziału banku, walutę należy przeliczyć według średniego kursu tej waluty publikowanym przez NBP w ostatnim dniu roboczym przed dniem uzyskania przychodu.

Podatnicy, którzy osiągnęli przychód za granicą, muszą go zamieścić w rocznej deklaracji podatkowej (konkretnie jest to PIT-36) oraz w załączniku PIT/ZG – oprócz sytuacji, w której do rozliczenia dochodów zagranicznych wykorzystuje się metodę wyłączenia z progresją oraz jednocześnie nie uzyskiwało się w danym roku żadnych dochodów w Polsce.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Outsourcing jest siłą napędową gospodarki w Polsce

Zagraniczne przedsiębiorstwa coraz częściej przenoszą część swoich działań biznesowych do Europy Środkowej i Wschodniej, w tym także na nasz rynek. Okazuje się, że Polska wyrasta w pod tym względem na regionalnego lidera.

W ostatnim czasie Polska wiele razy udowadniała i w dalszym ciągu udowadnia, że jest jednym z najlepszych miejsc, gdzie nowoczesne usługi dla biznesu mogą się dynamicznie rozwijać.

Raport firmy konsultingowej McKinsey&Company z 2013 r. wskazuje, że jednym z czynników, jakie wpływają na wzrost gospodarczy w naszym regionie Europy jest szybki rozwój rynku outsourcingowego. Dwa lata temu zatrudnienie w tym sektorze podniosło się o 31 proc., czyli trzykrotnie szybciej niż w Indiach gdzie rynek ten jest osiem razy większy.

Z opracowania sporządzonego przez Związek Liderów Usług Biznesowych wynika, że przez ostatnich pięć lat, liczba centrów usług z udziałem kapitału zagranicznego, wzrosła niemal dwukrotnie. Aktualnie działa ich już 470 i zapewniają pracę 128 tys. osobom. Według szacunków na następny rok, pod koniec 2015 r. będzie to 150-170 tys. osób. Warto zaznaczyć, że pracownicy w tych centrach niemało zarabiają, ponieważ wynagrodzenie waha się tam od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl