Archiwa blogu

Dwie drogi wyjścia z finansowego dołka w biznesie

Jak wynika z badania „Portfel należności polskich przedsiębiorstw”, sporządzonego przez KPF i KRD, w lipcu 2014, co trzecia firma w Polsce w związku z zaległościami kontrahentów miała problemy z regulowaniem własnych rachunków. Niestety, nawet najlepsze środki ostrożności nie zawsze mogą ustrzec przed zatorami płatniczymi i niewypłacalnością firmy. W takiej sytuacji biznesmeni mają dwa wyjścia – zaciągnięcie kredytu obrotowego lub skorzystanie z faktoringu. Które rozwiązanie jest korzystniejsze, tłumaczy ekspert Expandera.

 

Dla kogo kredyt obrotowy?

Kredyt obrotowy to rozwiązanie dla firm z dłuższym doświadczeniem rynkowym, które rozwijają się i osiągają zyski, lecz utraciły bieżącą płynność finansową. Wysokość takiego wsparcia uzależniona jest od kondycji firmy i wysokości zabezpieczeń.To korzystne rozwiązanie, które pozwala uzyskać przedsiębiorstwu potrzebne środki. Warunkiem jest jednak zachowanie zdolności kredytowej oraz odpowiednia historia kredytowa firmy – zauważa Monika Mojzesowicz, Dyrektor Departamentu Kredytów dla Firm, Expander. – Jeśli przedsiębiorca zdecyduje się na takie finansowanie, warto w pierwszej kolejności poznać ofertę banku, z którego usług już korzysta. Często instytucje finansowe umożliwiają otworzenie linii kredytowej na rachunku bieżącym, co znacznie przyśpiesza niezbędne procedury.

 

Kiedy zdecydować się na faktoring?

Faktoring natomiast jest formą krótkoterminowego finansowania dla firm udzielających tzw. kredytu kupieckiego, a więc stosujących odroczone terminy płatności wobec swoich kontrahentów. Usługa ta nie wymaga dodatkowego zabezpieczenia (jest nim bowiem nieopłacony rachunek), a przedsiębiorca otrzymuje pomoc osiągającą nawet 100% kwoty wpisanej na fakturze – To korzystna i bezpieczna usługa, która pozwala przesunąć ryzyko zalegających płatności na dłużnika – komentuje Monika Mojzesowicz, Expander. – Faktoring to rodzaj miękkiej windykacji, która z jednej strony pozwala poprawić sytuację finansową przedsiębiorstwa, z drugiej natomiast nie wpływa negatywnie na stosunki z kontrahentami w takim stopniu, jak np. zaangażowanie firmy windykacyjnej. Ważne jest jednak dobre udokumentowanie należności oraz dobra kondycja dłużnika. Jeśli ich zabraknie, faktor może odmówić wsparcia, wtedy przedsiębiorcy muszą szukać innych rozwiązań.

 

Faktoring Kredyt obrotowy
Zakres usługi
Faktoring oprócz wsparcia finansowego umożliwia także monitoring należności oraz przesunięcie ryzyka związanego
z przeterminowanymi płatnościami.
Kredyt obrotowy obejmuje jedynie finansowanie działalności bieżącej
Zabezpieczenie
Faktorzy nie wymagają dodatkowych zabezpieczeń – stanowi je nieopłacona faktura. Kredyt obrotowy, podobnie jak każdy inny, wymaga zabezpieczenia. Może nim być poręczenie, weksel, hipoteka lub pełnomocnictwo do rachunku.
Zdolność kredytowa
Faktorzy nie wymagają zdolności kredytowej od swoich klientów. Potrzeba
i kontrolowana przez usługodawców jest natomiast wypłacalność dłużników.
Instytucje finansowe wymagają pełnej zdolności kredytowej do obsługi zadłużenia.
Poziom finansowania
Wartość uzyskanego wsparcia jest elastyczna, może wynieść nawet 100% sumy, na którą opiewa nieopłacona faktura. Zwykle wartość udzielonego kredytu nie przekracza 50% wartości zabezpieczenia lub obrotów.
Spłata zadłużenia
Spłata przeterminowanej faktury należy do dłużnika. Za spłatę kredytu odpowiada kredytobiorca lub poręczyciel.
Dodatkowe koszty, związane np. ze zwłoką w płatności
Koszty związane z nieuregulowaniem rachunku ponosi dłużnik, a więc podmiot, na który została wystawiona faktura. Koszty związane z opóźnieniami
w spłacie zobowiązania pokrywa kredytobiorca.
Źródło: opracowanie Expander Advisors

 

Wybór pomiędzy tymi rozwiązaniami należy rozpatrywać indywidualnie. Są sytuacje, w których kredyt ma znaczną przewagę nad faktoringiem i odwrotnie.– Przed podjęciem decyzji warto jest skonsultować się z niezależnym doradcą finansowym, który przedstawi dostępne opcje i podpowie, które z nich są dla nas najkorzystniejsze – radzi Monika Mojzesowicz, Expander. – W przypadkach niektórych przedsiębiorstw skorzystanie z kredytu jest natomiast niemożliwe np. w związku z złą historią kredytową lub jej całkowitym brakiem wynikającym z rozpoczęcia działalności.

 

 Źródło: Expander

Firma może mieć większą zdolność kredytową niż się wydaje

Problem z niską zdolnością kredytową dotyka bardzo często firmy, które dopiero rozpoczynają swoją działalność. Ich dochody zazwyczaj nie są wysokie i w związku z tym w oczach instytucji finansowych niższa jest również ich wiarygodność, jako potencjalnych kredytobiorców. Jednak nie zawsze problem leży tam gdzie nam się wydaje. Często kluczem do tego, aby podnieść zdolność kredytową jest wiedza na temat tego, w jaki sposób przygotować się do rozmów z bankiem i jak zabezpieczyć kredyt dla początkującej firmy.

 

Czym właściwie jest zdolność kredytowa

 

W polskim prawie bankowym definicja zdolności kredytowej jest ściśle określona i wygląda następująco: ” Przez zdolność kredytową rozumie się zdolność do spłaty zaciągniętego kredytu wraz z odsetkami w terminach określonych w umowie”. Co ciekawe, posiadanie zdolności kredytowej jest warunkiem koniecznym, acz bardzo często niewystarczającym by kredyt otrzymać. Sposoby jej wyliczenia i oceny są różne w zależności od polityki banku udzielającego kredytu.

 

Co wpływa na ocenę zdolności kredytowej

 

Zdolność kredytowa zgodnie ze swoją definicją jest dość restrykcyjnie traktowana przez banki. Albo się ją ma albo nie. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że na zdolność kredytową wpływa bardzo wiele czynników. Dodatkowo, ocena zdolności tego samego kredytobiorcy w poszczególnych bankach może się diametralnie różnić. Dlaczego tak się dzieje? Każdy bank ma swój indywidualny sposób liczenia zdolności kredytowej. W procesie oceny zdolności każdego klienta bank bierze pod uwagę wysokość uzyskiwanych dochodów i opłaty, jakie ponosi on każdego miesiąca. Jednak badanie sytuacji finansowej potencjalnego kredytobiorcy to nie wszystko. Oceniając zdolność kredytową firmy bank bacznie przygląda się także jej właścicielom, pod uwagę bierze takie elementy jak wiek, stan cywilny, wykształcenie, profil zawodowy, miejsce zamieszkania, posiadane rachunki bankowe, rodzaj branży, w jakiej działa firma oraz okres jej prowadzenia.. Warto wiedzieć, że to wszystko jest potrzebne bankowym ekspertom, aby ocenić czy klient posiada cechy odpowiadające charakterystyce rzetelnego kredytobiorcy. Ich profil określany jest na podstawie statystyk bankowych. Cennych wskazówek, co do solidności danej osoby dostarcza oczywiście jej historia kredytowa.

 

Pozytywna historia to najlepsza rekomendacja. Dlatego najkorzystniejsze dla naszego wizerunku finansowego jest terminowe regulowanie zobowiązań względem różnego rodzaju instytucji tj: banków, firm ubezpieczeniowych, dostawców prądu, gazu czy operatorów telekomunikacyjnych itp. Dobra opinia w poszczególnych instytucjach wiąże się z pozytywną historią kredytową w BIK, KRD i BIG. A to z kolei sprawia, że w oczach banków kredytobiorca staje się wiarygodnym i cennym klientem, który może liczyć na lepsze warunki finansowe, np. niższe oprocentowanie kredytu, skrócenie lub uproszczenie procedur, czy obniżanie opłat i prowizji. Warto jednak wiedzieć, że brak historii kredytowej może czasem działać na niekorzyść potencjalnego kredytobiorcy. Należy też podkreślić, że w przypadku przedsiębiorstw bardzo ważnym elementem historii jest także nieposzlakowana opinia w urzędzie skarbowym oraz ZUS.

 

Doradca finansowy na firmowe dylematy

 

Na rynku kredytowym rządzi zasada, że im dłuższa historia finansowa tym większa szansa na kredyt oraz im większy ma być kredyt tym wyższe zabezpieczenia. Taka sytuacja jest szczególnie dotkliwa dla firm, które dopiero zaczynają swoją działalność na rynku i nie są w stanie przedstawić swoich dokonań finansowych. Nie da się ukryć, że każda firma by móc sprawnie prowadzić swoją działalność, musi sporo uwagi poświęcić również kwestiom finansowym. Jest to szczególnie ważne w przypadku małych firm, które często nie są w stanie zatrudnić specjalisty ds. finansów, a same nie mają wiedzy jak sprawnie poruszać się i korzystać z możliwości, jakie daje rynek finansowy. Tu pomocą okazują się doradcy finansowi (np. Idea Expert), którzy mają odpowiednią wiedzę i zasoby niezbędne do tego, aby pomóc firmie znaleźć najlepsze rozwiązanie jej finansowych dylematów.

 

Momentem, kiedy doradca finansowy sprawdza się znakomicie jest właśnie czas, kiedy firma zaczyna szukać możliwości zewnętrznego finansowania. Jest on w stanie znaleźć optymalne rozwiązanie, co do sposobu pozyskania środków, poprawy zdolności kredytowej firmy, a także doradzić jak znaleźć wymagane zabezpieczenie dla kredytu.

 

Jak zwiększyć szanse firmy na kredyt

 

Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest zabezpieczenie kredytu. Pod tym pojęciem może kryć się praktycznie wszystko, co firma posiada, a co może stanowić jakąś wartość dla banku. Oczywiście, im wyższa jest wartość danego środka, tym szybciej rośnie szansa na otrzymanie także większego kredytu. Zabezpieczeniem kredytu może być zarówno nieruchomość, jaką posiada firma bądź ktoś z jej założycieli, majątek ruchomy w postaci samochodu, jachtu czy samolotu. To może być także linia produkcyjna bądź inne maszyny będące we władaniu firmy np. fotel stomatologiczny, wyposażenie gabinetu fryzjerskiego lub kosmetycznego, a nawet maszyna do produkcji lodów w niewielkiej lodziarni.

 

Należy tu jednak wyraźnie zaznaczyć, że ocena wartości danego zabezpieczenia wykonana przez bank, może znacznie się różnić od naszych wyliczeń czy wyobrażeń. Wszystko, bowiem zależy od tego, jak atrakcyjne jest takie zabezpieczenie dla kredytodawcy. Zdecydowanie lepiej wyglądają zabezpieczenia, które w razie konieczności łatwo dają się spieniężyć. Sprzęt specjalistyczny, mimo niejednokrotnie wysokiej wartości, jako trudno zbywalny może zostać wyceniony poniżej naszych oczekiwań lub rzeczywistej ceny jego zakupu.

 

Czy możemy przewidzieć jak potoczy się proces wyceny proponowanych zabezpieczeń kredytu? Okazuje się, że tak. Warto wiedzieć, że banki dokonując wyceny środków zabezpieczających kredyty nie polegają tylko na swojej własnej wiedzy. Korzystają w tym celu z wyspecjalizowanych i certyfikowanych rzeczoznawców, którzy dysponują wiedzą oraz narzędziami umożliwiającymi przeprowadzenie jak najbardziej wiarygodnej wyceny majątku. Kredytobiorcy, którzy chcieliby oszacować wartość ewentualnego zabezpieczenia kredytu jeszcze przed wizytą w banku mogą samodzielnie skorzystać z usług wybranego eksperta, którego można łatwo znaleźć na listach uprawnionych rzeczoznawców, dostępnych w Internecie.

 

Drugim kierunkiem poszukiwań możliwości poprawy zdolności kredytowej jest obszar tzw. aktywów firmy. Badając ten obszar pod uwagę śmiało możemy brać zarówno gotówkę jak i ewentualne lokaty firmy bądź jej założycieli. Zabezpieczeniem mogą być posiadane papiery wartościowe w postaci akcji lub obligacji. Co najważniejsze, akceptowane przez kredytodawców bardzo często mogą być dopiero spodziewane przychody firmy szacowane na podstawie zawartych umów handlowych (wszelkiego rodzaju kontraktów) lub prognozowanych w oparciu o założenia wynikające z biznesplanu.

 

Dobry kontrakt zwiększa szanse na kredyt

 

Ulubioną formą kontraktu, niemal natychmiast akceptowaną przez banki, są kontrakty z jednostkami samorządu terytorialnego. To decyduje o tym, że kredytobiorcy, którzy dysponują konkretnymi zleceniami ze strony wiarygodnych kontrahentów (np. wygrany przetarg urzędu miasta na zagospodarowanie przestrzeni przed miejskim ratuszem), mogą mieć pewność, że pozyskanie środków na realizację projektu będzie w ich przypadku zdecydowanie łatwiejsze. Przedsiębiorcy, którzy podpisali umowy z dużymi, wiarygodnymi partnerami, którzy nie należą do sektora publicznego również nie muszą się martwić. Banki z pewnością przychylnie spojrzą na zawarte umowy, a rozmowy bankowego analityka z przedsiębiorcą dotyczyć będą raczej wysokości kredytu niż tego czy kredyt zostanie przyznany.

 

Amortyzacja środków trwałych a kredyt

 

Dzięki amortyzacji przedsiębiorca płaci mniejsze podatki. Niestety, amortyzacja może także czasem utrudnić firmie zaciągnięcie kredytu czy pożyczki. Dzieje się tak w przypadkach, kiedy analitycy bankowi nie wyłączają środków trwałych podlegających amortyzacji z kosztów uzyskania przychodów, a w efekcie szacują dochody przedsiębiorcy poniżej jego własnych wyliczeń. Jak temu zaradzić? Pomocnym rozwiązaniem w takiej sytuacji może okazać się załączenie do wniosku kredytowego tabel amortyzacji, z których wynikają większe koszty albo dowodu zakupu środka trwałego z wyjaśnieniem, w jaki sposób służy on zwiększeniu przychodów firmy. Oba sposoby pozwalają często dość znacznie poprawić zdolność kredytową. Odpowiednie przygotowanie dokumentów gwarantuje przedsiębiorcy nie tylko większą pewność, że jego wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony, ale też daje możliwość bezpośredniego wpływu na wysokość kredytu, który bank zdecyduje się mu zaoferować.

 

Pamiętajmy:

  • Dobrze przemyślany biznesplan oraz realny plan działania stanowi atut firmy nie tylko w obszarze jej bezpośredniego działania. To także znakomite narzędzie w pozyskiwaniu zewnętrznego finansowania, choćby w postaci kredytu
  • Każda firma ma szansę dobrze przygotować się do rozmów z bankiem. Wystarczy dowiedzieć się jakie czynniki wpływają na zdolność kredytową, jakich dokumentów wymaga bank, a także jaki majątek firmy może stanowić zabezpieczenie kredytu
  • Banki myślą o firmach, jako o ważnej grupie swoich klientów, dla których warto tworzyć dedykowane propozycje. W związku z tym na rynku są już dostępne ciekawe propozycje kredytów bez zabezpieczeń, które są bardzo korzystne szczególnie dla młodych firm
  • Warto korzystać z pomocy doradców finansowych (np. Idea Expert), którzy mają odpowiednią wiedzę i zasoby niezbędne do tego, aby pomóc firmie znaleźć najlepsze rozwiązanie jej finansowych dylematów. Bardzo często pozwala to zaoszczędzić czas, zminimalizować ryzyko kłopotów i niejednokrotnie zadecydować o powodzeniu całego przedsięwzięcia

 

Dorota Matuszyńska, Idea Expert

Źródło: Idea Expert

Pożyczka, kredyt , czy może leasing?

Każdy przedsiębiorca podczas przygody z biznesem będzie musiał zastanowić się nad sposobem finansowania swojej działalności. Warto skrupulatnie przeanalizować wszystkie możliwości, ponieważ każda metoda niesie ze sobą inne korzyści, ale wiąże się także z różnymi obwarowaniami. Im lepiej poznamy ich zalety, tym łatwiej będzie je dopasować do naszych potrzeb.

 

W pierwszej kolejności musimy poznać różnice pomiędzy pożyczką a kredytem. Choć terminy te w powszechnym użyciu stosowane są wymiennie, to tak naprawdę znacząco różnią się od siebie.

 

Kredyt może być udzielany wyłącznie przez banki, lub w szczególnych przypadkach przez SKOK-i, a  warunki jego przyznania definiowane są przez prawo bankowe. To znaczy, że wiążą się z nim ograniczenia narzucane na przykład przez Komisję Nadzoru Finansowego, które określają jaką zdolnością kredytową  musi wykazać się klient lub wskazują maksymalne stawki prowizji czy formy zabezpieczenia kredytu. Jest on udzielany wyłącznie na podstawie umowy pisemnej.

 

Zupełnie inaczej jest w przypadku pożyczki. Jest to umowa zawarta pomiędzy dwiema stronami (pożyczkodawcą i pożyczkobiorcą) i może być udzielana zarówno przez instytucje, jak i osoby fizyczne. Jej zaletą jest uproszczona procedura, dzięki której pieniądze mogą do nas trafić w ekspresowym tempie.

 

Z punktu widzenia przedsiębiorcy, dużo bezpieczniejszym sposobem na pozyskanie dodatkowych funduszy jest zaciągnięcie kredytu. Jest tak, ponieważ przepisy regulujące ten produkt finansowy są dużo bardziej precyzyjne, dzięki czemu maleje ryzyko oszustwa. Jednak z tego samego powodu dla wielu jest to rozwiązanie nieosiągalne, zwłaszcza jeśli znajdujemy się na początku swojej przygody z biznesem. Udzielenie kredytu wiąże się z dużą liczbą formalności, które mają na celu upewnić bank, że będziemy w przyszłości w stanie spłacić zaciągnięte zobowiązanie. Starając się o kredyty musimy także jasno sprecyzować, na co mamy zamiar spożytkować przyznane pieniądze, czego nie musimy robić, jeśli zdecydujemy się na zaciągnięcie pożyczki.

 

Warto jednak zaznaczyć, że jeśli staramy się o kredyt na zakup maszyn lub sprzętu, to może on stać się częścią zabezpieczenia. W tym przypadku warto rozważyć jednak czy nie korzystniej byłoby wziąć ten sprzęt w leasing. Dla przedsiębiorcy różnica jest niewielka. Korzysta on ze sprzętu, który po części należy do banku lub do firmy udzielającej leasingu, a w zamian płaci opłaty leasingowe. Rozwiązanie to jest też korzystne z punktu widzenia kosztów prowadzenia działalności, ponieważ daje możliwość wliczenia całego czynszu leasingowego w koszty uzyskania przychodu, dzięki czemu przedsiębiorąca ma możliwość finansowania z zysku jeszcze przed opodatkowaniem. Leasing nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ przyznawany jest przeważnie na towar łatwo zbywalny, jak np. samochód. Jeśli potrzebujemy specjalistycznej maszyny, która ma wąskie grono odbiorców, dużo łatwiej będzie nam na nią uzyskać kredyt lub w ostateczności wziąć pożyczkę.

 

Osobom, które do tej pory nie miały styczności z pozyskiwaniem środków na wsparcie swojej działalności, może być bardzo trudno odnaleźć się wśród wszystkich przepisów i różnic wynikających z rodzaju zawartej umowy. Warto zwrócić się o pomoc do specjalistów, którzy na co dzień zajmują się pośrednictwem pomiędzy klientem a instytucjami pożyczającymi pieniądze i przedstawić im swoje oczekiwania. Po wspólnej rozmowie łatwiej będzie im dopasować konkretny produkt do potrzeb klienta – radzi Paweł Kosmala, Prezes Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego.

 

Możliwości wsparcia rozwoju przedsiębiorstwa jest wiele. Należy jednak dobrze się zastanowić, jaka forma jest z naszej perspektywy najbardziej korzystna i daje szansę na rozwój firmy. Należy pamiętać, że podjęte decyzje mogą znacząco odbić się na funkcjonowaniu naszej firmy, a w konsekwencji przełożyć się na jej sukces lub porażkę.

 

Źródło: GTF

Jak efektywnie zarządzać pomysłami?

W dobie intensywnego rozwoju techniki współczesne przedsiębiorstwa muszą wychodzić naprzeciw rosnącym wymaganiom klientów, mając na względzie produkty lub usługi konkurencji. Wdrażanie innowacji stanowi ważny czynnik rozwoju przedsiębiorstw i zdobywania przewagi konkurencyjnej. W tym celu niezbędna jest mobilizacja potencjału intelektualnego wszystkich pracowników, by szybciej i skuteczniej wprowadzać na rynek nowe lub udoskonalone produkty i usługi.

Kreatywność, jako najważniejsza cecha kapitału ludzkiego ma bezpośredni wpływ na wdrażanie innowacji w firmach. Prace nad skutecznymi technikami wspomagającymi ten proces sięgają już czasów antycznej Grecji. Na przestrzeni wieków procesy te stawały się coraz bardziej efektywne. Obecnie, podczas tak zwanych „sesji kreatywnych”, wykorzystuje się liczne narzędzia wspomagające zarówno procesy twórcze, jak i decyzyjne. Różnorodne techniki wykorzystywane są w zależności od aktualnych potrzeb. Przy procesie kreatywnym dobór narzędzia uzależniony jest od problemu, który rozwiązujemy, a przy wyborze najlepszych opcji wynika z ilości rozważanych pomysłów oraz typu oceny (subiektywna lub obiektywna). Bardzo popularnym elementem zwiększającym efektywność procesu zarządzania pomysłami jest zastosowanie karteczek samoprzylepnych (tzw Brain Storm Post-it).

„Sesje kreatywne” są istotne, gdyż budują ducha zespołu, wzmacniają komunikację i zacieśniają więzi między pracownikami. Jednak ich wykorzystanie jest ograniczone czasem, miejscem i niejednokrotnie pieniędzmi. W dobie „płaskiego świata”, czyli m.in. pracy w zdelokalizowanych zespołach, mobilności oraz konieczności bardzo szybkiego reagowania na potrzeby klientów – istotne jest wyjście poza salę konferencyjną i prowadzenie „sesji kreatywnych” na odległość.

Musimy wiedzieć, że kreatywne pomysły przychodzą nam do głowy w najbardziej nieoczekiwanych momentach i nie musi to być zawsze termin warsztatów. Wykorzystanie narzędzi osadzonych w internecie pozwoli nam na uczestnictwo w procesie twórczym gdziekolwiek jesteśmy i cokolwiek robimy – ocenia Ewa Gawlik dyrektor projektu hitdea.com.

Te przesłanki były istotnymi bodźcami do wejścia z burzą mózgów na poziom 2.0. Internet jest miejscem, gdzie możemy robić zakupy, spędzać wolny czas lub podziwiać życie żubrów. Skoro jesteśmy podłączeni do tego medium niemalże w każdym miejscu na świecie, czemu nie wykorzystać go do zarządzania pomysłami swoimi i naszego przedsiębiorstwa?

W związku z tym jakiś czas temu postanowiliśmy wprowadzić karteczki samoprzylepne do aplikacji internetowej. Wykorzystując tę koncepcję w trakcie realizacji projektów firmowych, udało nam się przezwyciężyć wiele istotnych ograniczeń, które można było napotkać podczas wykorzystywania konwencjonalnych technik – mówi Aleksander Małaszkiewicz menager projektu hitdea.com

Pierwszym i niezwykle istotnym aspektem jest połączenie 3 elementów: umożliwienia szybkiego dzielenia się pomysłami pomiędzy pracownikami, identyfikacji ich autorów oraz obiektywizmu oceny. Uzyskać to można dzięki wydzieleniu pomysłu jako niezależnego obiektu, którego jednym z parametrów jest jego autor.

Kolejnym aspektem jest potrzeba digitalizacji wszystkich danych. Te związane z pomysłowością pracowników są niezwykle istotne. Należy wiedzieć, że niektóre idee mogą w obecnej sytuacji być bezwartościowe, jednak okoliczności ciągle się zmieniają. Dzięki zapisaniu pomysłu w formie elektronicznej będzie możliwość powrotu do niego, kiedy przyjdzie potrzeba. Warto wiedzieć, że pomysłem może być nie tylko tekst ale również obraz, projekt, plik muzyczny, video itp. Dzięki burzy mózgów 2.0 można wykorzystać znacznie więcej twórczych bodźców.

Prowadzenie sesji kreatywnych z punktu widzenia motywacji pracowników ma bardzo istotne znaczenie. Poza procesem kreatywnym pracownicy mogą również zaangażować się w proces decyzyjny. Osoba, która uczestniczyła w wyborze odpowiedniego projektu jest z nim mocniej związana, a przez to bardziej zaangażowana w jego późniejszą realizację. W koncepcji 2.0 o tym aspekcie też nie można zapomnieć. W tym przypadku trzeba być bardzo obiektywnym. Wykorzystanie odpowiedniego narzędzia do prowadzenia tego procesu w znacznym stopniu ułatwi pracę moderatorowi. Jego praca nie musi skupiać się na tworzeniu tabelek, podliczaniu głosów czy prowadzeniu statystyk. Komputer zrobi to za niego. On zinterpretuje wyniki i wyciągnie wnioski.

Posiadanie jednego, spójnego narzędzia do obu wspomnianych procesów pozwoli na efektywne prześledzenie ewolucji rozwiązywanego problemu. Dzięki temu każdy człowiek, bez względu na aktualne miejsce pobytu, może bez większych trudności podzielić się swoimi pomysłami ze współpracownikami.

Nasza koncepcja nie jest stworzona po to aby zastąpić sesję kreatywne. Warsztaty tego typu mogą być również prowadzone z tworzonym przez nas narzędziem. Jednak zamiast karteczek samoprzylepnych  możemy dać uczestnikom tablety. Przynajmniej nie będzie problemu z odczytaniem niektórych pomysłów – dodaje Wojciech Gawlik pomysłodawca hitdea.com

Internet w dzisiejszych czasach daje szansę wielu przedsiębiorstwom na skorzystanie z innowacyjnych metod zarządzania. Niejednokrotnie wykorzystywane jest jako narzędzie służące do zwiększania  kreatywności pracowników danej firmy. Warto korzystać z dostępnych  tam narzędzi, które będą użyteczne i możliwe do zastosowania przez każdego. Dobrze jest zaangażować każdego pracownika w proces twórczy. Nie ma znaczenia od kogo pochodzą pomysły. Ważne żeby płynęły one szerokim strumieniem, gdyż to od nich zaczyna się innowacja.

Źródło: Mana Sp. z o.o.

Płynność finansowa firmy: jak ją utrzymać?

Każda firma potrzebuje płynności finansowej – świadczy ona o stabilności i wiarygodności działalności. Najczęściej problem z nią mają małe i średnie przedsiębiorstwa, dla których nawet krótkotrwałe osłabienie koniunktury i utrata zysków mogą stanowić poważne zagrożenie. Jak jednak pokazują dane NBP, tzw. „misie” coraz lepiej rodzą sobie z regulowaniem zobowiązań[1]. Co jednak gdy mimo starań pojawią się problemy finansowe?

 

Czym jest płynność finansowa?

Możliwość regulowania zobowiązań z bieżących środków buduje wiarygodność przedsiębiorstwa. Świadczy także o jego szansach na rozwój i odporności na nieprzewidziane sytuacje. Nic więc dziwnego, że zachowanie płynności finansowej należy do jednego z najważniejszych celów polskich przedsiębiorców. Obecnie, w związku z niepewną sytuacją polityczną, kwestia ta odgrywa jeszcze większą rolę w funkcjonowaniu na rynku.

 

Utrzymanie firmowego budżetu w dobrej kondycji daje wiele korzyści. Najważniejszą z nich jest wiarygodność w oczach kontrahentów, klientów oraz instytucji finansowych. Przedsiębiorstwo, które regularnie i terminowo wywiązuje się ze swoich zobowiązań jest atrakcyjniejszym partnerem do rozmów. Banki takim klientom chętniej udzielają kredytów, oferują też korzystniejsze warunki. Płynność finansowa działa także korzystnie na stosunki z podwykonawcami, współpracownikami i klientami – potwierdza bowiem bezpieczeństwo zawieranych transakcji.

 

Co robić, gdy płynność finansowa jest zagrożona?

Jak wynika z danych Bibby MSP Index, przeważająca większość polskich firm z sektora MSP boryka się z problemem opóźnionych płatności. Przeterminowane faktury pojawiły się u ponad 76% przedsiębiorców przebadanych w kwietniu 2014 roku. Co ciekawe, bardzo często opóźnienia dotyczą większych kontrahentów, którzy finansują swoją działalność kosztem mniejszych przedsiębiorstw. Dla nich współpraca z dużym odbiorcą towarów czy usług jest podstawą funkcjonowania. Często więc zgadzają się na wydłużenie terminu płatności nawet do 120 dni, co dla finansów stanowi już poważne zagrożenie.

 

To właśnie takie nieuregulowane zobowiązania najczęściej są powodem utraty płynności finansowej. Gdy firma nie otrzymuje należnych jej pieniędzy, sama nie jest w stanie uregulować rachunków. Wpływa to negatywnie na jej kondycję i opinię wśród kontrahentów. Takie problemy, gdy się nawarstwią, mogą w najgorszym wypadku doprowadzić do bankructwa, w najlepszym – spowolnić rozwój, który w normalnych warunkach nastąpiłby szybciej i sprawniej.

 

Jak odzyskać płynność finansową?

Istnieje kilka rozwiązań, z których mogą skorzystać przedsiębiorcy, którzy utracili płynność. Pierwszym z nich jest zaciągniecie kredytu obrotowego. Wiąże się to z procedurą sprawdzania zdolności kredytowej, która w oczach instytucji finansowych może nie być wystarczająca do obsługi zobowiązania, jeśli np. koszty prowadzonej działalności są niewiele niższe od obrotów.

 

Dla takich firm wyjściem może się okazać faktoring, a więc „sprzedaż faktur”. Jak pokazują statystyki Polskiego Związku Faktorów (PZF), usługa ta cieszy się coraz większą popularnością. Tylko w 2013 r. ponad 4,4 mln faktur zostało sfinansowane przy jej pomocy, a ich łączna wartość wyniosła ponad
130 mld zł.

 

Jest to bardzo dobre rozwiązanie dla firm współpracujących z kilkoma odbiorcami o wysokim ratingu. Dobre stosunki z kontrahentami – stały kontakt i udokumentowane wierzytelności, będą atutem, który ułatwi uzyskanie wsparcia w postaci faktoringu. Największymi korzyściami, jakie daje ono przedsiębiorcom są elastyczny czas kredytowania, dopasowana do potrzeb wysokość finansowania i brak zabezpieczeń (stanowią je same faktury). Nie bez znaczenia jest też czas uzyskania pomocy finansowej. W tym wypadku przydatne może być wsparcie doradcy finansowego, który pomoże przygotować dokumenty niezbędne do zawarcia umowy. Po jej podpisaniu, środki najczęściej trafiają na konto przedsiębiorstwa w przeciągu doby.

 

 

Monika Mojzesowicz

Dyrektor Departamentu Kredytów dla Firm

Źródło: Expander

 

[1] Informacja o kondycji sektora przedsiębiorstw ze szczególnym uwzględnieniem stanu koniunktury w II kw. 2014 r. oraz prognoz na III kw. 2014 r.

Polscy konsumenci nadal ograniczają zakupy Raport o należnościach w branżach konsumenckich i inwestycyjnych

Zmiany jakie zachodzą pod względem regulowania płatności lub ich braku – zatorów płatniczych to przede wszystkim: poprawa spływu należności dóbr codziennego użytku (żywność, ale też kosmetyki i środki czystości), stabilizacja a nawet lekka poprawa w kategorii dóbr inwestycyjnych oraz pewne pogorszenie w kategorii dóbr konsumenckich trwałego użytku. Euler Hermes, spółka z Grupy Allianz, na podstawie danych z prowadzonego przez siebie Programu Analiz Branżowych w swojej analizie stwierdza, iż w skali całej gospodarki poziom zatorów płatniczych jest na poziomie zbliżonym do sytuacji z analogicznego okresu roku ubiegłego.

Na potrzeby niniejszego opracowania wzięto pod uwagę stan należności w końcu czerwca z branż konsumenckich: artykułów spożywczych, farmacji, RTV, AGD, i z branż inwestycyjnych: stalowej i materiałów budowlanych oraz z zaopatrujących je wszystkie: opakowań i TSL (transport i logistyka). Łączna suma bieżących należności w badanych branżach wyniosła w tym czasie 11,2 mld złotych i pochodziły one od blisko 80 tysięcy monitorowanych odbiorców.

 

Wyniki te nie są zaskoczeniem, jeśli porówna się je chociażby z prezentowanym przez GUS ostatnich danych o zmianach wartości produkcji sprzedanej poszczególnych branż. Polacy nie ograniczają wydatków na artykuły pierwszej potrzeby – stad też pozytywne zmiany w przepływie należności odnotowano w branży dóbr codziennego użytku: żywności, kosmetyków i środków czystości. Na drugim biegunie znalazła się kategoria dóbr konsumenckich trwałego użytku, których sprzedaży nie są w stanie pobudzić nawet duże imprezy sportowe (co dotychczas działało). Oszczędności polskich konsumentów wyraźnie wpływają na kondycję ich sprzedawców oraz producentów. Dwukrotnie wzrosła wartość niespłaconych należności w segmencie RTV i AGD w porównaniu do ubiegłego roku. Stabilizuje się powoli sytuacja w kategorii dóbr inwestycyjnych – ale mimo, iż jest lepsza niż w ubiegłym roku, nadal zatory płatnicze są w nich zdecydowanie największe.

 clip_image002

Źródło: Program Analiz Branżowych Euler Hermes Collections z Grupy Allianz

 

Oprócz danych o zatorach płatniczych do takich wniosków skłaniają także informacje o średnim okresie, w jakim swoje należności otrzymują przedsiębiorcy w poszczególnych branżach. W sektorze artykułów spożywczych przeciętny czas regulowanie płatności uległ nawet skróceniu w porównaniu do roku ubiegłego. Pewnym odstępstwem od tego w kategorii dóbr pierwszej potrzeby jest sytuacja w farmacji (prezentujemy kształtowanie się przepływów finansowych w relacji producenci – dystrybutorzy hurtowi) – tutaj o płatnościach, ich spowolnieniu decydują zmiany na rynku sprzedaży detalicznej, jej koncentracja (wypieranie z rynku aptek niezależnych przez apteki sieciowe, afiliowane m.in. przy hurtowniach farmaceutycznych) i specjalizacja aptek (leki refundowane vs. suplementy i specjalistyczne kosmetyki). Z tego powodu jeszcze bardziej w stosunku do ubiegłego roku spowolnił obieg należności na linii hurtownie-apteki. Wydłużenie średniego okresu spływu należności w miało miejsce także w branżach RTV, AGD, TSL oraz opakowań. Z kolei w branży materiałów budowlanych okres ten, chociaż nadal jeden z najdłuższych, uległ kilkudniowemu skróceniu.

 

Popyt na artykuły codziennej potrzeby jest stały, a służą mu jeszcze niskie ceny, będące efektem zarówno spadającej inflacji, jak i walki cenowej towarzyszącej konkurencji różnych kanałów dystrybucji (supermarkety, dyskonty, mniejsze formaty osiedlowe, afiliowane sieci największych hurtowników), jak również skutkiem np. spadku cen mięsa i jego przetworów czy nabiału w wyniku ich nadprodukcji i ograniczeń w eksporcie” – ocenia Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes, odpowiedzialny za ocenę ryzyka.

 

Zwraca on również uwagę na fakt, iż w branży dóbr inwestycyjnych wartość produkcji sprzedanej w ostatnich dwóch miesiącach rośnie i jest lepsza nie tylko w porównaniu do miesięcy poprzednich, ale także w porównaniu do poziomu sprzed roku (+4% w czerwcu – dane za GUS). To efekt zarówno odradzających się inwestycji infrastrukturalnych, ale też mieszkaniowych oraz inwestycji przedsiębiorstw. Ponadto rynek wykonawców inwestycji – przede wszystkim firm budowlanych oczyścił się, stąd aktualnie wykonawcy nie są obciążeni w takim stopniu długami z przeszłości, jak miało to miejsce kilka kwartałów temu. W związku z tym regulują należności za materiały w przeciętnie krótszym niż jeszcze rok temu terminie. Pojawiły się też niestety gorsze informacje: w budownictwie widać kolejne problemy części deweloperów, co wraz z wcześniejszymi ich upadłościami (aż 23 przypadki w ciągu I półrocza) pociąga za sobą problemy firm budownictwa mieszkaniowego. Ponownie więc w lipcowej statystyce opublikowanych upadłości znalazły się firmy wykończeniowe (prace hydrauliczne, kanalizacyjne, elektryczne etc.).

 

Dobra sprzedaż artykułów inwestycyjnych oznacza oczywiście zwiększenie obrotów ich producentów i dystrybutorów, ale z drugiej strony także potencjalne ryzyko w przyszłości – uzależnienie od tego, w jakim kierunku zmieniać się będzie koniunktura budowlana, a więc nawet od pogody w miesiącach zimowychmówi Tomasz Starus. Sprzedaż ta odbywa się bowiem na zasadzie kredytu kupieckiego o długim, 2-3 miesięcznym terminie płatności – zwiększenie sprzedaży oznacza więc także zwiększenie ekspozycji na potencjalne ryzyko. Po ostatnim załamaniu na rynku budowlanym w latach 2011-2013 producenci i dostawcy zaopatrzenia mają świadomość tego i są ostrożni w ocenie perspektyw.

 

Odwrotnie niż w sektorze dóbr inwestycyjnych jest w kategorii dóbr konsumenckich trwałego użytku – spada ich produkcja sprzedana, jak podaje GUS w czerwcu była on niższa o 8% w stosunku do czerwca ub. roku. „Mniejsza sprzedaż – a także inne przyczyny jak m.in. przesuwanie się sprzedaży do kanału internetowego, wpływają na problemy dystrybutorów hurtowych i detalicznych dóbr konsumenckich, na falę ich głośnych upadłości – tłumaczy Tomasz Starus Stąd mniejsza skłonność (a raczej zdolność) do terminowego regulowania przez nich płatności wobec producentów w porównaniu chociażby do roku ubiegłego.”

 

W badaniu wyróżniono także sektory transportu i spedycji oraz opakowań. To branże, które zaopatrują większość pozostałych – zarówno inwestycyjnych, jak i konsumenckich. Ich wyniki są pewnym wyznacznikiem sytuacji na rynku, chociaż niekoniecznie świadczą jedynie o zmianie popytu. Firmy transportowe nie notują obecnie zmniejszenia ilości przewozów. Pomimo pewnego spowolnienia tempa wzrostu w przemyśle krajów starej UE i w efekcie przystopowaniem tempa wzrostu popytu na usługi transportowe, jest on cały czas zadowalający. Jednak jak zauważa Tomasz Starus: „Duża konkurencja – nadpodaż usług transportowych oraz rozdrobnienie rynku powoduje, iż ceny usług transportowych i osiągane marże, a w ślad za tym sytuacja finansowa, są cały czas poniżej oczekiwań, a nawet spadły w bieżącym roku. Znajduje to również odzwierciedlenie w wynikach Programu Analiz Branżowych prowadzonego przez Euler Hermes. Bieżąca średnia płynność finansowa branży jest dobra, ale rynek konsumenta sprawił, że spływ należności trochę spowolnił. W czerwcu ubiegłego roku w terminie spłacane było około 88% wartości należności za transport, w czerwcu br. – 80%. Średni okres spłaty należności w transporcie uległ 6-dniowemu wydłużeniu.” Podobna sytuacja ma także miejsce w przypadku przewozów kabotażowych, świadczonych na zagranicznych rynkach. Klienci korzystający z tych usług transportowych są obecnie w lepszej kondycji niż jeszcze rok temu. Dużo łatwiej im więc znaleźć kolejnego przewoźnika, a zatem nie przywiązują się do jednego dostawcy usług, korzystając z aktualnie najkorzystniejszej oferty, nie troszcząc się o terminowe regulowanie należności. „Świadczy o tym „wysyp” niespłaconych należności za pojedyncze frachty o wartości średnio kilkuset euro – podczas, gdy jeszcze kilka-kilkanaście miesięcy temu niespłacone należności u przewoźników zdarzały się trochę rzadziej, ale z reguły na kilkukrotnie wyższe kwoty, idące w tysiące euro.” – wyjaśnia Tomasz Starus. Z danych wynika więc, że pewne spowolnienie spływu należności na rynku transportu drogowego jest raczej kwestią wyboru odbiorców, korzystania przez nich z takiej możliwości.

 

Ocena ryzyka – co warto wziąć pod uwagę

Dane dotyczące opóźnień płatniczych są istotne z punktu widzenia kondycji branż. Niemniej nie wyczerpują one wszystkich aspektów oceny ryzyka i perspektyw poszczególnych sektorów gospodarki. Euler Hermes zarówno przy indywidualnej ocenie kontrahentów, jak i całych sektorów uwzględnia:

–         kwestię popytu – zmian bieżących obrotów i spodziewanych przychodów,

–         rentowność – spodziewaną zyskowność, wahania w zaopatrzeniu, dostępność oraz ceny surowców,

–         ryzyko finansowe – płynności w przepływach finansowych, jak również stabilność źródeł finansowania,

–         otoczenie biznesowe – zmiany technologiczne i rynkowe (np. zmiana kanałów dystrybucji w sprzedaży elektroniki i wyposażenia mieszkań), kwestie ram prawnych oraz inne – m.in. subsydiów rządowych / unijnych.

 

Źródło: Euler Hermes

 

Rosnąca liczba przestępstw niszczy sektor przedsiębiorstw

W Polsce odnotowuje się coraz więcej przypadków korupcji, wewnętrznych oszustw i kradzieży. Brak standardów etycznych i manipulacje finansowe stają się coraz większym problemem, a biznes z ich powodu ponosi spore straty.

Najnowszy raport PwC „Global Economic Crime Survey” wskazuje, że w przestępstwa gospodarcze zamieszanych jest ponad połowa polskich firm. Pracownicy w Polsce najczęściej kradną majątek, przyjmują łapówki przy organizacji przetargów, a także nabywają rzeczy na koszt pracodawców.

Dodatkowo, jedna piąta firm miała była zamieszana w korupcję i cyberprzestępczość oraz manipulacje księgowe. Najwięcej tego rodzaju problemów występuje w sektorach usług finansowych, publicznym, handlu detalicznym, telekomunikacji i w turystyce. Straty pieniężne powstałe na skutek nadużyć wśród polskich podmiotów w 2013 roku wyniosły między 3 a 15 mln zł. To o jedną trzecią więcej niż starty podmiotów na całym świecie. Być może taki rezultat spowodowany jest tym, że ponad połowa przestępstw dokonywanych jest przez osoby funkcjonujące w strukturach wewnętrznych firm, a w Polsce praktycznie nie występuje zjawisko pod nazwą „whistleblowing”, czyli system anonimowego informowania. Stosując tę metodę w ubiegłym roku udało się wykryć w Polsce tylko 6 proc. nadużyć. Porównując, na świcie było to aż 23 proc. Whistleblowing szczególnie popularne jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie przy jego wykorzystaniu udało się wykryć wiele finansowych manipulacji i oszustw.

W Polsce ponad jedna piąta nadużyć wykrywana jest dzięki audytowi wewnętrznemu. Jednak według analityków firmy Deloitte, to i tak nie jest wystarczające.

Rafał Turczyn, lider zarządzania ryzykiem nadużyć i ekspertyz w sprawach spornych Deloitte stwierdził, że do wykrycia nadużyć w większości przypadków konieczne jest użycie nowoczesnych technik analizy danych oraz narzędzia, dzięki którym można zidentyfikować nieprawidłowości, których w zalewie transakcji po prostu nie da się zauważyć. W niektórych przypadkach potrzebne są także techniki analizy i zabezpieczenia dowodów elektronicznych, które niegdyś dostępne były jedynie dla służb mundurowych. Takich narzędzi nie mają jednostki działające wewnątrz firm. Pominięcie czynności, jaką jest śledcza analiza danych elektronicznych może prowadzić do niewykrycia kluczowych wątków, a w rezultacie uniemożliwić zrozumienie tego co się faktycznie wydarzyło.

Zdaniem Turczyna audytorzy wewnętrzni nie mają stosownego doświadczenia w zabezpieczaniu dowodów i nie dysponują potrzebnym do tego specjalistycznym sprzętem. Mogą też wydawać nieobiektywne oceny, szczególnie gdy uwzględniane są działania zarządu.

Podsumowując, nikogo nie powinno dziwić, że coraz częściej przedsiębiorstwa wykorzystują zewnętrzne firmy do wykrywania przestępstw. Często są one hojnie wynagradzane za to, aby żadne wiadomości o nich nigdy nie wypłynęły poza firmę.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Outsourcing jest siłą napędową gospodarki w Polsce

Zagraniczne przedsiębiorstwa coraz częściej przenoszą część swoich działań biznesowych do Europy Środkowej i Wschodniej, w tym także na nasz rynek. Okazuje się, że Polska wyrasta w pod tym względem na regionalnego lidera.

W ostatnim czasie Polska wiele razy udowadniała i w dalszym ciągu udowadnia, że jest jednym z najlepszych miejsc, gdzie nowoczesne usługi dla biznesu mogą się dynamicznie rozwijać.

Raport firmy konsultingowej McKinsey&Company z 2013 r. wskazuje, że jednym z czynników, jakie wpływają na wzrost gospodarczy w naszym regionie Europy jest szybki rozwój rynku outsourcingowego. Dwa lata temu zatrudnienie w tym sektorze podniosło się o 31 proc., czyli trzykrotnie szybciej niż w Indiach gdzie rynek ten jest osiem razy większy.

Z opracowania sporządzonego przez Związek Liderów Usług Biznesowych wynika, że przez ostatnich pięć lat, liczba centrów usług z udziałem kapitału zagranicznego, wzrosła niemal dwukrotnie. Aktualnie działa ich już 470 i zapewniają pracę 128 tys. osobom. Według szacunków na następny rok, pod koniec 2015 r. będzie to 150-170 tys. osób. Warto zaznaczyć, że pracownicy w tych centrach niemało zarabiają, ponieważ wynagrodzenie waha się tam od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Projekt nowelizacji ustawy o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej został przyjęty przez rząd

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej. Projekt ten przedłożył minister gospodarki, a jego zasadniczym celem jest poprawa warunków prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

Przepisy zawarte w znowelizowanej ustawie mają zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2015 r. Ich zasadniczym założeniem jest usprawnienie działalności małych i średnich przedsiębiorstw. Przewidywane korzyści finansowe mają wynieść ok. 0,9 mld zł już w pierwszym roku obowiązywania nowych regulacji.

Nowe przepisy mają na celu zmniejszenie ilości obowiązków informacyjnych, co z kolei ma przełożyć się na usprawnienie kontaktu przedsiębiorców z administracją oraz zmniejszyć koszty prowadzenia firmy. W projekcie znalazły się również zapisy, które mają poprawić płynność finansową firm i wspierać inwestycje, a także społeczną odpowiedzialność biznesu i bardziej przystępną administrację.

To czwarty pakiet rozwiązań deregulacyjnych, który stanowi kontynuację poprzednich działań legislacyjnych rządu mających uprościć i usprawnić prowadzenie działalności gospodarczej.

 

Poniżej przedstawiamy najistotniejsze proponowane zmiany, które znalazły się w nowym projekcie przyjętym przez rząd:

– Możliwość zatrudnienia na mocy ważnego orzeczenia lekarskiego wydanego przez poprzedniego zatrudniającego,

– Zniesienie objęcia pracowników podatkiem dochodowym z tytułu dowozu do zakładu pracy transportem zbiorowym organizowanym przez pracodawcę,

– Przejście z obecnego systemu rozliczania podatkiem dochodowym z tytułu użytkowania samochodu służbowego do celów prywatnych na rozliczanie w formie ryczałtu,

– Zminimalizowanie obowiązków statystycznych dla mikroprzedsiębiorców,

– Zwolnienie z podatku dochodowego bezpłatnej pomocy prawnej świadczonej osobom niezamożnym,

– Zlikwidowanie obowiązku sprawdzania, do 30 kwietnia, prawdziwości danych przekazanych do ZUS w raportach imiennych,

– Zniesienie obowiązku przekazywania do ZUS raportów miesięcznych dotyczących płatników składek, za których odprowadzana jest tylko składka na ubezpieczenie zdrowotne,

– Ograniczenie uciążliwości procedur importowych w portach morskich,

– Poszerzenie zakresu w aspekcie przedmiotowego i podmiotowego udostępniania poręczeń dotyczących ochrony środowiska i gospodarki wodnej,

– Wycofanie obowiązku potwierdzania dokonania zgłoszenia rejestracyjnego VAT-R,

– Wydłużenie terminu rozliczenia VAT w imporcie dla AEO (podmiotów wiarygodnych dla administracji celnej).

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Przedsiębiorcy boją się odkrycia błędów w ewidencji pojazdów. Zmieniają cel wykorzystania samochodów

Przedsiębiorcy boją się że fiskus odkryje nieprawidłowości w ewidencji przebiegu samochodu służbowego, która ma zaświadczać, że użytkowany jest on tylko w ramach działalności gospodarczej, dlatego decydują się na odliczanie tylko 50 proc. VAT.

W wypadku, gdy pracownik na polecenie przełożonego odwiózł go do domu pojazdem służbowym i wpisał to zdarzenie w ewidencji przebiegu pojazdów, księgowy musiał cofnąć informację VAT-26, mówiącą o tym, iż samochód wykorzystywany jest wyłącznie do celów związanych z działalnością gospodarczą. To nie jedyny przypadek, ponieważ w tym czasie przedsiębiorcy wycofali ponad dwa tysiące takich dokumentów lub dokonali ich aktualizacji zmieniając cel wykorzystywania samochodu na mieszany.

Zdaniem Beaty Hudziak, doradcy podatkowego i wspólnika w firmie 8Tax Doradztwo Podatkowe sp. z.o., przyczyn takiej sytuacji należy szukać w kłopotach z prowadzeniem ewidencji przebiegu pojazdów. Po sprawdzeniu dokumentów księgowi dochodzą do wniosku, że wpisy dokonane przez zatrudnionych uniemożliwiają dokonanie całkowitego odliczenia. Inna kwestia, że nie mogą oni skrupulatnie sprawdzać czy ewidencja prowadzona jest właściwie, zwłaszcza gdy we flocie firmy znajdują się dziesiątki pojazdów.

Przedsiębiorcy nie chcą zatem ryzykować, ponieważ urzędy skarbowe przy weryfikowaniu prawa do pełnego odliczenia będą skrupulatnie sprawdzać całą dokumentację związaną z ewidencją pojazdu. Będą również obliczać ilość przejechanych kilometrów, zgodność trasy, a także zużycie benzyny.

Ministerstwo Finansów przyznało, iż odliczenie 100 proc. VAT będzie podważane, w przypadku gdy ewidencja będzie błędna, np. widnieć będą sprzeczne lub niepełne zapisy, luki w danych pozycjach czy niezgodności w zapisach stanu licznika.

Właściciel firmy, który zgłosi do urzędu skarbowego samochód jako wykorzystywany wyłącznie do celów działalności gospodarczej, a w rzeczywistości będzie użytkował go również prywatnie, może zostać ukarany karą finansową w wysokości nawet do 16,128 mln zł. Jest to najwyższa możliwa sankcja za przestępstwo skarbowe. Najniższa możliwa kara to 33,6 tys. zł. Takie sumy z pewnością nie wzbudzają chęci przedsiębiorców do dokonywania pełnego odliczenia.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Kilka rad, jak efektywnie pozyskiwać inwestorów w biznesie

Prowadząc firmę do najtrudniejszych zadań należy pozyskiwanie inwestorów. Warto zawierać jak najwięcej kontaktów, nie zrażać się porażkami i czerpać z doświadczeń zdobytych w sprzedaży.

Jednym ze sposobów pozyskiwania środków finansowych na rozwój swojego biznesu, szczególnie dla młodych i pełnych entuzjazmu inwestorów, jest poszerzanie kręgów wpływów, czyli zawieranie znajomości ze znanymi inwestorami znanych firm. Korzystna będzie w tym przypadku zasada, że na trzech znajomych przypada dwadzieścia nieznajomych. Jeśli nie uda się pozyskać kapitału od trzech, istnieje jeszcze dwadzieścia siedem opcji rozszerzonych kontaktów, innych perspektyw, innego oddziaływania na naszą działalność. Narzucając sobie limit w postaci trzech rozmówców, przedsiębiorca sam ogranicza swoje szanse powodzenia.

Kolejnym krokiem, aby skutecznie pozyskać inwestora jest nauczenie się i zastosowanie skutecznych taktyk sprzedażowych. Skuteczny sprzedawca będzie uzyskiwał znacznie lepsze wyniki w pozyskiwaniu kapitału na swoją działalność. Pomimo przekonań, proces sprzedaży i proces pozyskiwania kapitału to dwa zjawiska, nie wiele różnią się od siebie. Pozyskiwanie inwestora można porównać do budowania lejka o wyraźnie zarysowanych etapach (tak samo jak w procesie sprzedaży), do którego wpadają inwestorzy.

Ukrywanie porażek i przedstawianie się inwestorom, jako przedsiębiorca mający same sukcesy tylko pozornie ma sens. Warto, bowiem pokazać, że nie we wszystkim szło nam dobrze, a niektóre z kampanii marketingowych okazały się być chybione. Dla części inwestorów taki zaprezentowanie siebie będzie oznaczało koniec negocjacji, dla innych zaś będzie to stanowiło atut. Porażka może, bowiem stanowić źródło wiedzy, które w późniejszym etapie przekłute w zmianę daje przewagę nad konkurencją. Odpowiednio sparametryzowana przewaga ma szansę przerodzić się w wyższy zysk z inwestycji (ROI) dla dostarczających kapitał.

Reasumując, w procesie pozyskiwania inwestorów postępowanie na zasadzie „występu jednego aktora” nie jest skuteczne. Nie wpływa to korzystnie na ten proces, jego warunki i dalsze kroki. Pozostając w nim sam przedsiębiorca z reguły ma tendencję, aby dojść do celu najłatwiejszą drogą. Wkraczając na drogę pozyskiwania kapitału warto rozpisać ten proces na poszczególne etapy, sporządzić listę dokumentów inwestycyjnych, jakie będą potrzebne, a także zastosować nowoczesne rozwiązania technologiczne, które automatyzują ten proces.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Przepisy o niedostatecznej kapitalizacji ulegną zmianie

W Sejmie trwają prace nad zmianą regulacji, które mają ograniczyć możliwość zaliczenia odsetek w koszty uzyskania przychodów. Jeżeli wejdą w życie dotyczyć będą prawie każdej pożyczki od podmiotu zależnego.

Według specjalistów regulacje dotyczące podatkowego rozliczania niedostatecznej kapitalizacji będą jeszcze bardziej skomplikowane. Ich celem jest ograniczenie zaliczania do kosztów uzyskania przychodów odsetek od pożyczek udzielonych spółce przez firmy powiązane. Nie ma obowiązku, aby firma zaciągająca pożyczkę posiadała wysoki kapitał własny, ale działa ona właśnie dzięki pożyczkom od firm powiązanych, które mają co najmniej 25 proc. udziałów.

Zaliczenie odsetek pożyczki do kosztów uzyskania przychodów jest możliwe tylko do wartości limitów określonych w ustawie o CIT. Obecnie przepisy te regulują, że jeżeli zobowiązanie pożyczkobiorcy wobec udziałowców, z których każdy dysponuje 25 proc. udziałów, przekracza trzykrotną wielkość kapitału zakładowego, wówczas nie możliwe jest, aby odsetki od tej części pożyczek, która narusza ten limit, zaliczyć w koszty podatkowe.

Projekt, nad którym pracuje sejm przewiduje, że podatnik będzie mógł wybrać czy w jego przypadku zastosowanie znajdą przepisy o niedostatecznej kapitalizacji czy nowe rozwiązanie.

Ta nowa alternatywa ma polegać na możliwości wliczenia do kosztów podatkowych odsetek od pożyczek, również tych udzielonych przez spółki niepowiązane, w wysokości, która nie przekracza wysokości odpowiadającej iloczynowi stopy referencyjnej NBP podwyższonej o 1,25 pkt proc. i wartości podatkowej aktywów, z wyłączeniem wartości prawnych i niematerialnych.

Odsetki liczące się jako koszty podatkowe równocześnie nie będą mogły przekraczać zysku operacyjnego w wysokości 50 proc. w danym roku podatkowym. Ograniczenie to nie będzie obowiązywać dla firm factoringowych, leasingowych oraz banków.

Co ważne, zmiany mają dotyczyć również powiązania między podmiotami. Na obecnym etapie liczą się tylko powiązania bezpośrednie. Dlatego obowiązujące przepisy o niedostatecznej kapitalizacji nie znajdują zastosowania np. do pożyczki udzielonej przez spółkę córkę, ponieważ ta forma powiązania stanowi formę pośrednią.

W projekcie nowelizacji ma to być zmienione, a przepisy mają być stosowane względem pożyczek udzielanych przez podmioty powiązane z pożyczkobiorcą na zasadzie pośredniej, tzn. spółki będą mogły być w tej samej grupie kapitałowej.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Wspólna kadencja w spółce

Kodeks spółek handlowych zakłada wprowadzenie do statutu spółki akcyjnej zasady powołania członków zarządu na wspólną kadencję. Jakie są rezultaty takiego zapisu, w przypadku gdy w trakcie kadencji zarządu zostanie do niego powołana nowa osoba?

Co do zasady członkowie zarządu spółki akcyjnej powoływani są na indywidualne kadencje. Jednakże przepisy pozwalają na wpisanie do statutu wspólnej kadencji wszystkich członków zarządu spółki, co oznacza, że członkowie powoływani są na ustalony czas, który jednak nie może trwać dłużej niż 5 lat. Zatem kadencja ma zakończyć się równocześnie dla wszystkich członków zarządu w tym samym czasie a mandaty wszystkich członków wygasają po jej zakończeniu.

W trakcie trwania wspólnej kadencji może jednak mieć miejsce sytuacja, że członek zarządu rezygnuje z dotychczasowego stanowiska, zostaje odwołany lub traci życie. W takim wypadku na jego miejsce może zostać powołana nowa osoba.  Dla takiego nowego członka jego indywidualna kadencja nie zaczyna biec od nowa. Jest on w pewnym sensie kontynuatorem swojego poprzednika, który stracił mandat na skutek wspomnianych wcześniej zdarzeń. Oznacza to, że mandat takiej osoby wygasa wraz z chwilą wygaśnięcia mandatów innych członków zarządu spółki akcyjnej.

Wybór indywidualnej lub wspólnej kadencji leży w gestii członków zarządu, którzy w statucie określają model funkcjonowania tego zarządu. Jeżeli w statucie nie zamieszczono takiego postanowienia, oznacza to, że obowiązuje model osobnej kadencji. Warto wskazać, że identyczne zasady postępowania obowiązują również w przypadku wspólnej kadencji członków zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zmieniona definicja samochodu osobowego nie wpływa na amortyzację kosztów pojazdu

Od kwietnia tego roku w ustawie CIT i PIT znajduje się nowa definicja samochodu osobowego. W jaki sposób wpływa to na sytuację podatników, którzy dotąd użytkowali samochody traktowane, jako inne niż osobowe?

Znowelizowane regulacje ustawy o podatku od towarów i usług i niektórych innych ustaw dotyczą przede wszystkim zmian w odliczaniu VAT od kosztów związanych z pojazdami osobowymi, ale równocześnie zmieniona została także definicja samochodu osobowego w ustawach o podatku dochodowym.

Nowa definicja takiego samochodu obejmuje pojazd samochodowy o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony, który konstrukcyjnie desygnowany jest do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą. Zawężona została z kolei kwalifikacja pojazdów nieuznawanych, jako auta osobowe. Z tego katalogu wykluczone zostały pojazdy o dopuszczalnej ładowności przekraczającej ustalone limity 425, 493 i 500 kg i odpowiednio 1, 2, albo 3 miejsca dla pasażerów. W ten sposób część samochodów, które w myśl regulacji, dotychczas uznawane za pojazdy ciężarowe, od 1 kwietnia 2014 r. byłyby traktowane jako samochody osobowe, co nie zawsze byłoby korzystne dla podatników.

Zgodnie z odpowiednim artykułem ustawy o CIT, koszty uzyskania przychodu z tytułu eksploatacji takiego pojazdu stanowią odpisy amortyzacyjne, ale tylko od części wartości początkowej odpowiadającej równowartości 20 tys. euro. Takie ograniczenie występuje też w odniesieniu do składek na ubezpieczenie takiego samochodu.

Jednak, zgodnie z regulacjami przejściowymi, nowe przepisy mają zastosowanie tylko dla pojazdów zakupywanych po 1 kwietnia 2014 r. Podsumowując, posiadacze samochodów, które dotychczas były klasyfikowane jako ciężarowe, a po zmianie regulacji będą traktowane, jako osobowe, nie muszą zmieniać sposobu ich amortyzacji.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Na zatrudnianiu młodych można zyskać

Na polskim rynku dostępny jest nowy produkt „Leasing Europejski. Praca dla młodych”. Korzystne finansowanie dla przedsiębiorców wspierających młodych ludzi na rynku pracy możliwe jest dzięki współpracy EFL – największej firmy leasingowej w Polsce oraz Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) .

W ramach europejskiej inicjatywy Jobs for Youth (JfY)- „Praca dla Młodych”, Europejski Bank Inwestycyjny przekazał EFL kolejne 100 milionów EURO na wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw. Pierwsza umowa, inicjująca program w Polsce została podpisanaw styczniu tego roku. Przedsiębiorcy, którzy skorzystali lub skorzystają z oferty „Leasing Europejski. Praca dla młodych”, mają szansę na tańsze finansowanie leasingiem swoich inwestycji.

Przedsiębiorcy chcą zatrudniać młodych

Z danych sprzedażowych EFL wynika, że w ciągu trzech miesięcy, jakie minęły od czasu wprowadzenia nowej oferty na rynek, z możliwości tańszego finansowania leasingiem skorzystało już ponad 1 200 firm. Najwięcej umów podpisały małe przedsiębiorstwa zatrudniające mniej niż 50 osób. Z danych uwzględniających dynamikę podpisanych umów ze względu na rodzaj działalności firm wynika, że firmy świadczące usługi były najbardziej zainteresowane produktem (52 proc. wszystkich podpisanych umów), w następnej kolejności – firmy z sektora handlowego (29 proc.) oraz firmy produkcyjne (19 proc.)

Prezes EFL, Radosław Kuczyński, podkreśla: „W okresie od lutego do maja w ramach produktu „Leasing Europejski. Praca dla młodych” zawarliśmy z przedsiębiorcami ponad1 500 umów leasingowych. To wynik, który nas satysfakcjonuje. Spodziewamy się, że zainteresowanie przedsiębiorców produktem będzie rosnąć. EFL jest firmą, która zna potrzeby i bariery, jakie stoją przed właścicielami firm. Dzięki wspólnej inicjatywie z EBI premiujemy firmy, które zatrudniają lub przyjmują na staże młodych ludzi w wieku od 15 do 24 lat. Jako pierwsza instytucja finansowa w Polsce, jesteśmy inicjatorami tego pionierskiego projektu. Uważamy, że do rozwiązania problemu bezrobocia młodych potrzebne są wspólne wysiłki sektora prywatnego, administracji państwowej oraz samych zainteresowanych. Realizując ten projekt pokazujemy, że prowadząc działalność biznesową jednocześnie możemy wspiera zatrudnienie młodych ludzi i wpływać na zmniejszanie skali bezrobocia.”

László Baranyay, wiceprezes EBI odpowiedzialny za operacje banku w Polsce, powiedział:

Bezrobocie ludzi młodych to poważny problem całej Europy. Dziś przekazaliśmy kolejną transzę pożyczki zapewniającej finansowanie projektu Praca dla Młodych, która umożliwi wsparcie inicjatywy prowadzonej przez EFL. Dzięki naszym wspólnym działaniom malii średni przedsiębiorcy otrzymają dostęp do atrakcyjnego finansowania swoich inwestycji, jednocześnie wspierając młodych ludzi w rozwoju zawodowym. Liczymy, że zaproponowane wspólnie z EFL rozwiązania przekładać się będą w dalszym stopniu na zachęcenie pracodawców do inwestowania w młodych pracowników, którzy są przyszłością polskiego i europejskiego rynku pracy”.

Praca dla młodych” to produkt dla firm, które w okresie ostatnich 6 miesięcy zatrudniły oraz nadal zatrudniają przynajmniej jedną młodą osobę (15-24 lat) bądź też które oferują kształcenie zawodowe lub staże/programy szkoleniowe dla młodych osób. Warunkiem uzyskania tańszego leasingu może być również podpisanie umowy o współpracy z instytucją odpowiadającą za kształcenie (np. uniwersytetem, technikum, szkołą zawodową) o zatrudnianiu młodych osób (np. podczas letnich praktyk). Przedsiębiorcy, w ramach oferty wspieranej przez EBI, mogą uzyskać finansowanie aż o 0,45 punktu procentowego tańsze od produktu dostępnego w standardowej ofercie firmy.

 Źródło: EFL

Efekty controllingu operacyjnego w przedsiębiorstwie

W dzisiejszych czasach efektywne zarządzanie swoją firma jest koniecznością. Sposobem pozwalającym na znalezienie nieprawidłowości jest controlling operacyjny. Pozwala on skontrolować rentowność i wyniki finansowe firmy. Dzięki niemu przedsiębiorstwa poznają słabe strony i wprowadzają skuteczne zmiany.

W Polsce controlling zaczął być przeprowadzany stosunkowo niedawno – w latach 90. – jako rozwiązanie, które pomaga w prawidłowym prowadzeniu firmy. Na początku sposób ten wykorzystywały głównie duże podmioty, ale coraz częściej rozwiązanie to wprowadzają mniejsze przedsiębiorstwa. Controlling niegdyś przeprowadzany jedynie w kryzysowych sytuacjach obecnie jest często stosowanym narzędziem w celu uskutecznienia zarządzania przedsiębiorstwem.

Controlling operacyjny opiera się przede wszystkim na kłopotach związanych z planowaniem, przy jednoczesnej koordynacji działań bieżących, bazując na analizie przychodów i nakładów. Głównym celem jest wprowadzenie rozwiązań, które umożliwią realizację celów strategicznych.

Controlling ma pozytywny wpływ na wiele obszarów w przedsiębiorstwie. Pozwala na: efektywniejsze wykorzystanie budżetu, wsparcie sposobów dokonywania rozliczeń, nadzorowanie wskaźników finansowych. Jednak największą korzyścią płynącą z controllingu operacyjnego jest uzyskanie wiedzy, która wykorzystana we właściwy sposób, usprawni strukturę i procesy odbywające się w firmie. Rozwiązanie to przynosi również korzyści osobom zarządzającym przedsiębiorstwem, ponieważ pomaga im w podejmowaniu kluczowych postanowień.

W efekcie najważniejsze obszary w przedsiębiorstwie, które może ulepszyć controlling, to podniesienie przychodów i wydajności, a także zmniejszenie kosztów. Rozwiązanie umożliwia poznanie powodów braku płynności finansowej i zlikwidować je. Rezultatem jest także poznanie możliwości i barier w rozwoju, jakie stoją przed pracownikami, także tymi na kierowniczych stanowiskach.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Co zapewnia umowa licencyjna?

Zawieranie umów licencyjnych to coraz częstsze zjawisko. Umożliwia ona licencjodawcom zabezpieczyć, ale także rozbudować swoją markę i rozszerzać działalność na inne rynki zbytu. Przekazanie licencji pozwala też podratować budżet przedsiębiorstwa, dzięki przychodom powstałym z upoważnienia do korzystania ze znaku. Czym dokładnie jest licencja?

Podmiot mający prawa do danego znaku towarowego może udzielić innej osobie upoważnienia do stosowania tego znaku w ramach tzw. umowy licencyjnej. Musi ona zostać sporządzona w formie pisemnej i koniecznie zawierać dokładne określenie przedmiotu licencji, a także wskazanie stron podpisujących ją i rodzaju oraz zakresu korzystania ze znaku towarowego. Ponadto, licencjobiorca w umowie musi zdeklarować się do zapłaty określonej kwoty za udzielenie licencji tzw. opłaty licencyjnej. W kontrakcie musi znaleźć się też wskazanie okresu trwania umowy.

Strony zawierające umowę licencyjną mogą ustalić między sobą zakres korzystania z licencji, która może być zawężona lub całkowita. Licencja może być też wyłączna, czyli pozwalająca na korzystanie z jej przedmiotu z wyłączeniem innych podmiotów oraz licencja niewyłączna, co do, której występuje możliwość sublicencji.

W większości przypadków licencjobiorca zobowiązany jest wnieść opłatę licencyjną na rzecz licencjodawcy. Strony w umowie określają sposób rozliczenia i od ich decyzji zależy, w jakiej formie będą te opłaty wpływały do kasy jednej ze stron. Dodatkowo na wniosek zainteresowanego istnieje możliwość wpisania licencji do Rejestru nadzorowanego przez Urząd Patentowy RP.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl