Archiwa blogu

Oto najlepsze miejsca pracy na świecie

Great Place to Work ogłosił po raz czwarty listę Najlepszych Międzynarodowych Miejsc Pracy na świecie. Trzy pierwsze miejsca zajmują firmy z sektora IT: Google, SAS Institute i NetApp. Te same firmy i dokładnie w tej samej kolejności otwierały także ubiegłoroczną listę TOP 25 na świecie. Potwierdza to wnioski płynące z analiz prowadzonych przez Great Place to Work: najlepsi stają się wciąż jeszcze lepsi.

 

I tym razem, podobnie jak to miało miejsce przy ogłoszeniu listy europejskiej, dostrzeżone zostały świetne wyniki Polski, która zanotowała najwyższy, bo aż 18 procentowy wzrost wskaźnika Trust Index, obrazującego kluczowy dla finalnej oceny organizacji poziom zaufania pracowników do firmy.

 

Tegoroczną listę Top 25 na świecie, zdominowały firmy z sektora IT – stanowiły 36% laureatów. Drugą silnie reprezentowaną branżą była produkcja i wytwarzanie (28%). Usługi finansowe oraz sektor hotele i restauracje wprowadziły na listę po 3 firmy, co przekłada się na 12 procentowy udział każdej z tych branż. W tym roku na liście najlepszych z najlepszych nie pojawiła się natomiast żadna firma z sektora farmaceutycznego.

Lp. Firma Sektor
1. Google Technologie informatyczne
2. SAS Institute Technologie informatyczne
3. NetApp Technologie informatyczne
4. W.L. Gore & Associates Wytwarzanie i produkcja
5. Belcorp Handel detaliczny
6. Microsoft Technologie informatyczne
7. Marriott Hotele i restauracje
8. Monsanto Wytwarzanie i produkcja
9. Cisco Technologie informatyczne
10. American Express Usługi finansowe i ubezpieczenia
11. Scotiabank Usługi finansowe i ubezpieczenia
12. S.C. Johnson Wytwarzanie i produkcja
13. Autodesk Technologie informatyczne
14. Telefonica Telekomunikacja
15. National Instruments Wytwarzanie i produkcja
16. Fedex Corporation Transport
17. Atento Technologie informatyczne
18. EMC Technologie informatyczne
19. Daimler Usługi finansowe i ubezpieczenia
20. Diageo Wytwarzanie i produkcja
21. Hyatt Hotele i restauracje
22. Mars Wytwarzanie i produkcja
23. Accor Hotele i restauracje
24. eBay Technologie informatyczne
25. The Coca-Cola Company Wytwarzanie i produkcja

25 Najlepszych Miejsc Pracy na świecie wybieranych jest spośród ponad 6 200 firm – laureatów konkursu Great Place to Work w około 50 krajach, w których działa Instytut. Razem firmy te zatrudniają ponad 11,5 miliona pracowników, co czyni coroczne badanie Great Place to Work największym tego typu badaniem na świecie.

 

Stworzyć wspaniałe miejsce pracy w skali kraju i uzyskać miejsce na krajowej liście Najlepszych Miejsc Pracy to dla każdej firmy duże osiągnięcie. Trafić do światowej czołówki 25 najlepszych z najlepszych oznacza sprostać znacznie większemu wyzwaniu. Światową listę TOP 25 tworzą firmy, którym udało się zakwalifikować na listę Najlepszych Miejsc Pracy w co najmniej 5 krajach, zatrudniają na świecie ponad 5 tysięcy pracowników, z których co najmniej 40% pracuje poza krajem, w którym firma ma siedzibę główną.

 

Tegorocznym zwycięzcą pod względem wprowadzenia największej liczby firm na Listę TOP 25 jest Meksyk: aż 20 firm znalazło się na liście m.in. dzięki wynikom ich meksykańskich oddziałów. Dobrym wynikiem może się także pochwalić Brazylia (13 firm na liście) oraz Indie, Niemcy, Ameryka Środkowa, USA, Hiszpania i Wielka Brytania – każdy z tych krajów, w tym Ameryka Środkowa jako cały region, reprezentowany jest na Liście przez 12 firm. Polsce, dzięki wynikom rodzimych oddziałów, udało się przyczynić do sukcesu 6 międzynarodowych firm. Są to SAS Institute, Microsoft, S.C. Johnson, EMC, Daimler, Mars.

 

 

Badania jakości miejsc pracy prowadzone są przez Instytut Great Place to Work od ponad 25 lat w blisko 50 krajach na świecie. Badanie składa się z dwóch modułów: audytu kultury organizacji (Culture Audit) oraz ankiety pracowniczej (wskaźnik zaufania w firmie, Trust Index). O pozycji danej firmy na Liście decyduje łączna ocena obu aspektów, ale wyniki ankiety pracowniczej stanowią aż 2/3 końcowej oceny. Kluczowy dla badania Great Place to Work Trust Index wyliczany jest na podstawie odpowiedzi pracowników na 58 pytań.

 

Źródło: Informacja prasowa

Projekt nowelizacji Kodeksu pracy zakłada maksymalny 33 miesięczny okres zatrudnienia na umowie o pracę

Przygotowany przez MPiPS projekt nowelizacji Kodeksu pracy przewiduje, że maksymalny okres zatrudnienia w ramach umowy o pracę na czas określony będzie wynosił 33 miesiące. Po upływie tego terminu umowa automatycznie przekształci się w kontrakt na czas nieokreślony.

Nowy projekt noweli ustawy Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw pojawił się na stronie internetowej Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Aktualnie znajduje się w fazie konsultacji, które zakończą się 21 listopada.

Według nowych przepisów, w Kodeksie pracy utrzymane zostaną trzy rodzaje umów o pracę, czyli: umowy o pracę na okres próbny, na czas określony i na czas nieokreślony. Sprecyzowana jednak zostanie specyfika kontraktu na okres próbny oraz wprowadzone będą nowe wymagania w kwestii zawierania umów na czas określony.

W uzasadnieniu do projektu można przeczytać, że jedną z istotniejszych zmian ma być nowe sformułowanie art. 251 Kodeksu pracy, które według resortu, ma efektywniej przeciwdziałać nadużywaniu podpisywania umów o pracę na czas określony. Zmieniony artykuł ma narzucać dopuszczalny okres zatrudnienia na podstawie umowy lub umów terminowych, a także sprecyzować liczbę umów, które mogą być nawiązane w ramach tego limitu.

W projekcie zawarto, iż okres zatrudnienia na podstawie umowy o pracę na czas określony oraz łączny okres zatrudnienia w ramach takich kontraktów podpisywanych między tymi samymi stronami stosunku pracy, nie będzie mógł trwać powyżej 33 miesięcy, a łączna liczba tych umów nie będzie mogła przekraczać trzech.

Na mocy nowego art. 251 w przypadku, gdy przekroczony zostanie ten okres czy limit ilości umów, to wówczas dzień po upływie 33 miesięcy lub od daty zawarcia czwartej umowy – osoba zatrudniona byłaby traktowana, jako pracownik zatrudniony na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony.

Celem osób tworzących projekt było ograniczenie bezprawnego nadużycia terminowych umów o pracę w przypadkach, gdy stosowne jest oferowanie kontraktów na czas nieoznaczony.

Dodatkowo, nowe regulacje mają także umożliwiać wypowiadanie umów o pracę zawartych na czas określony na podstawie przepisów Kodeksu pracy. Okres wypowiedzenia miałby być uzależniony od długości czasu zatrudnienia danego pracownika, tak jak to jest w przypadku umowy zawartej na czas nieokreślony.

Okresy wypowiedzenia umowy na czas określony i nieokreślony projekt ustala na:

– 2 tygodnie – w sytuacji, gdy zatrudnienie u danego pracodawcy trwało krócej niż 6 miesięcy,

– 1 miesiąc – gdy zatrudnienie trwało co najmniej 6 miesięcy,

– 3 miesiące – w przypadku, gdy okres zatrudnienia to co najmniej 3 lata.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Wysokości wynagrodzeń menedżerów spółek z udziałem Skarbu Państwa będą jawne

Ministerstwo Skarbu Państwa przygotowało założenia do nowej ustawy o nadzorze i uprawnieniach. Proponowane przepisy dotyczą członków zarządów i rad nadzorczych spółek, w których ponad 50 procentowy udział należy do Skarbu Państwa.

Treść projektu jest rewolucyjna. Jego założenia określają bowiem brak ograniczeń w wysokości zarobków. Obecnie menedżer takiej spółki może zarabiać miesięcznie nawet 24 tys. zł. Z tego powodu wiele spółek omija te zapisy zawierając umowy cywilnoprawne.

Szczegółowy katalog podmiotów objętych nowymi przepisami zostanie wydany w oddzielnym rozporządzeniu. Nie ma jeszcze jednoznacznej decyzji, czy menedżerowie będą zatrudniani na podstawie umowy o pracę, czy umów cywilnoprawnych. Resort skarbu państwa jeszcze nie wydał oświadczenia w tej sprawie. Potwierdza jednak, że projekt nowych założeń trafił już do Rządowego Centrum Legislacji.

W swoich założeniach MSP zawarło również propozycję obniżenia wysokości odpraw. Według nowej procedury będą one przysługiwać tylko tym, którzy przejdą na emeryturę lub rentę lub miejsce pracy zostanie zlikwidowane.

W projekcie znalazł się również zapis o jawności informacji dotyczących wysokości płacy członków rad nadzorczych i zarządów oraz o tworzeniu regulaminów wynagradzania w spółkach. Te informacje wraz ze stosownymi dokumentami źródłowymi byłby ujawniane w Biuletynie Informacji Publicznej. Resort chce także zmian w ustawie o ograniczaniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Chodzi głównie o objęcie przepisami o obowiązku składania oświadczeń majątkowych osób będących w spółkach prezesami, wiceprezesami i członkami zarządu.

Według niektórych ekspertów i menedżerów tzw. „ustawa kominowa” potrzebuje zmian i popierają oni prorynkowość oraz jawność rozwiązań, jednak są oni przeciwni publicznemu informowaniu o wysokości zarobków menedżerów.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Praca marzeń według Polaka

O jakiej pracy marzą Polacy? Pełnej wyzwań, pozbawionej stresu, a może z wysokimi zarobkami? Z badań przeprowadzonych przez serwis pracy Praca.pl wynika, że najważniejsze dla Polaków jest stabilne zatrudnienie. Dla prawie 1/3 badanych pewność posiadania pracy wystarczy, by praca stała się tą wymarzoną.

 

Jaka praca marzy się Polakowi?

 

Z ankiety przeprowadzonej przez serwis pracy Praca.pl dotyczącej oczekiwań Polaków w zakresie wymarzonej pracy wyłania się dość klasyczny obraz idealnej pracy. Prawie co trzeci badany (30%) wskazał stabilność zatrudnienia jako najważniejszy element pracy zgodnej z własnymi pragnieniami. Co czwarty (26%) oczekuje od pracy marzeń wysokiego wynagrodzenia. Dla 22% Polaków w takiej pracy najbardziej istotne jest to, by mieć poczucie sensu tego co się robi, a 18% po prostu marzy o pracy bez nadmiernego stresu.

 

Praca wartością samą w sobie?

 

Przyzwoite pieniądze i stałe zatrudnienie to czynniki najważniejsze dla ponad połowy rodaków. Czyżby praca w sama w sobie była dla nas wartością? Źródła tego, że dla tak dużej rzeczy Polaków obrazem pracy marzeń jest zaspokojenie podstawowych czynników higieny pracy należy upatrywać w samym rynku pracy i psychologii człowieka. Jeśli jesteśmy głodni, to nie marzymy o foie gras czy krewetkach – wystarczy nam swojska kiełbasa i chleb. Trudno myśleć o wyzwaniach, prestiżu czy robieniu niezwykłych rzeczy w sytuacji, w której nie wiemy czy nie zostaniemy za miesiąc zwolnieni i czy wystarczy nam do pierwszego. Obraz wymarzonej pracy Polaka, który zbadał serwis Praca.pl to zatem przede wszystkim to, czego nam na co dzień w pracy brakuje. Niskie zarobki, niestabilne formy umowy czy duży poziom stresu w pracy nie pozwalają snuć marzeń i planów o arcyciekawej i dającej wewnętrzną satysfakcję pracy.

 

Rób to co kochasz, a nie będziesz czuł, że pracujesz!

 

Dla co piątego Polaka najważniejszym elementem wymarzonej pracy jest poczucie sensu tego, co robi. Z badań na temat wpływu poczucia znaczenia wykonywanej pracy na samopoczucie (Amy Wrzesniewski, Yale University) wynika, że to zdrowe podejście. Osoby, które mają poczucie tego, że to co robią na co dzień jest istotne, rzadziej chorują, łatwiej angażują się w pracę i są mniej chętne do jej zmiany. Często winą za to, że pracownik nie widzi sensu swojej pracy można obarczyć menedżerów, którzy nie poświęcają wystarczającej ilości czasu na to, by wyjaśnić pracownikowi, po co wykonuje określone zadania i dlaczego mają one znaczenie dla innych i dla całej organizacji. Tymczasem danie pracownikowi szansy na to, by zrozumiał, po co robi pewne rzeczy w określony sposób pozwala nie tylko poprawić zadowolenie z pracy, ale również całościową efektywność pracy.

 

 

Za problem z odnalezieniem poczucia sensu w swojej pracy winni są też nierzadko pracownicy, którzy nie próbują dostrzec plusów, jakie niosą wykonywane przez nich obowiązki – zarówno dla nich jak i dla innych. Tymczasem każda praca – nie tylko chirurga czy strażaka – może mieć głębokie znaczenie dla osoby, która ją wykonuje. Paweł Branecki – Lider Sekcji Call Center Kredyt Inkaso SA, zajmującej się między innymi windykacją należności, tak opisuje powody, dla których ceni swoją pracę: W mojej pracy sens daje pomoc drugiemu człowiekowi. Fakt, że mogę doradzić, pomóc w znalezieniu rozwiązania problemów finansowych. Krótka rozmowa jest czasami początkiem życia bez długów, pozwala zmienić życie wielu ludzi na lepsze.

 

Prestiż i wyzwania najmniej ważne

 

Z ankiety przeprowadzonej przez serwis pracy Praca.pl wynika, że prestiż i wyzwania to elementy, które w pracy naszych marzeń liczą się najmniej – wskazało na nie jedynie po 2% ankietowanych. Jest to o tyle ciekawe, że chęć zwiększenia kompetencji i zdobycie nowych doświadczeń to jedne z najczęstszych powodów jakie podają na rozmowie kwalifikacyjnej kandydaci pytani o motywację do zmiany pracy. Fakt, iż wyzwania w pracy okazują się dla większości mniej znaczące niż większe pieniądze czy umowa o pracę, a jednocześnie to właśnie nowe możliwości są wskazywane jako motywator zmiany pracy wynika przede wszystkim z tego, że na rozmowie kwalifikacyjnej kandydaci starają się zbudować wizerunek osoby ambitnej i zaangażowanej. W Polsce niechętnie mówimy o pieniądzach, zatem proste stwierdzenie „chcę zmienić pracę, bo chcę więcej zarabiać” wydaje się kandydatom nie na miejscu. Podobnie jest ze stabilną pracą. Gdzieś w środku czujemy, że umowa o pracę i pewność zatrudnienia to elementy, które powinny być standardem na rynku pracy. Niestety nie są  i w efekcie stają się dla kandydatów św. Graalem. – komentuje prezes Praca.pl Krzysztof Kirejczyk.

 

Praca marzeń w Polsce i na świecie

 

W Polsce najważniejszymi elementami pracy marzeń – jak wynika z ankiety Praca.pl – jest stabilne zatrudnienie, wysokie wynagrodzenie i poczucie sensu wykonywanej pracy. A jak to wygląda w innych krajach? W Wielkiej Brytanii w badaniach przeprowadzonych przez serwis LinkedIn aż 70% badanych odpowiedziało, że najważniejszym elementem pracy jest dla nich zadowolenie z tego, co robią. Wynagrodzenie znalazło się na trzecim miejscu, zaraz za „pomaganiem innym”. Na pocieszenie wszystkich Polaków, którzy czują, że ich praca nie jest (jeszcze) pracą idealną, warto przytoczyć inne badania LinkedIn, z których wynika, że tylko około 30% Amerykanów, Kanadyjczyków i Australijczyków uważa, że posiada wymarzoną pracę. Nieco lepiej sytuacja wygląda w Indonezji (42% badanych jest zadowolonych ze swojej pracy), za to zaledwie co piąty Brytyjczyk uważa, że udało mu się zdobyć pracę marzeń.

 

Źródło: Praca.pl

Rynek nieruchomości: grzechy główne deregulacji

Najnowszy sondaż Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości sprawdza jak dziesięć miesięcy po deregulacji funkcjonuje rynek. Zatrudnienie w 68 proc. biur pozostaje na tym samym poziomie, a aż 84 proc. pośredników nie wierzy w tzw. „niewidzialną rękę” rynku.

 

Zatrudnienie bez zmian

 

Sondaż został przeprowadzony wśród pośredników i zarządców nieruchomości zrzeszonych w PFRN. – Wprowadzając deregulację zawodu pośrednika i zarządcy nieruchomości rząd zapowiadał, że zmiany przyniosą wzrost zatrudnienia w sektorze nieruchomości, a  rynek sam zweryfikuje poziom jakości oferowanych usług. Niestety intencje ustawodawcy nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością – mówi Leszek A. Hardek, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. 

 

Po 1 stycznia 2014 r. w 68 proc. badanych biur struktura zatrudnienia pozostała bez zmian. W ostatnich dziesięciu miesiącach tylko co piąty ankietowany zatrudnił nowe osoby. Również weryfikacja nieprzygotowanych lub nieuczciwych pośredników przez rynek okazała się być nieskuteczna. Klienci nie potrafią zdecydować o tym, który podmiot powinien zostać w branży. Według aż 84 proc. ankietowanych konsumenci nie są w stanie ocenić jakości świadczonych usług. A jest to niezwykle ważne, gdyż często oddają w ręce pośredników nieruchomości dorobek swojego życia.

 

Licencja wciąż najważniejsza

 

Również otwarcie rynku dla osób bez wymaganych i weryfikowalnych kompetencji okazuje się błędem. Aż 63 proc. badanych przyjmując nowego pracownika najpierw sprawdzi czy posiada on licencję. – Jest to najlepsze potwierdzenie umiejętności, wiedzy i kompetencji. Federacja wydaje licencję wyłącznie   W tej chwili licencje PFRN posiada już ponad 4300 osób – wylicza Leszek A. Hardek.

 

Decydując się na zatrudnienie nowych pracowników biura nieruchomości kierują się także doświadczeniem w zawodzie: 45 proc. ankietowanych najchętniej dałoby pracę osobom w wieku 35-45 lat, a kolejne 38 proc. w wieku 25-34 lata.  

 

Rzeczywistość po deregulacji

 

Podsumowując sytuację na rynku po 10 miesiącach obowiązywania deregulacji pośrednicy podkreślają wzrost nieprzygotowanych i nieuczciwych osób świadczących usługi na rynku nieruchomości (38 proc. badanych), spadek poziomu świadczonych usług (22 proc.), deprecjację zawodów (14 proc.) oraz chaos związany z brakiem uwarunkowań prawnych (13 proc.). Zaoszczędzone na nieobowiązkowych w tej chwili szkoleniach i praktykach pieniądze – zdaniem blisko połowy ankietowanych – nowe osoby na rynku angażują w otwarcie biura, nie zważając na brak odpowiedniej wiedzy i umiejętności.

 

Wybrane opinie pośredników i zarządców nieruchomości na temat skutków deregulacji:Opinie pozytywne:

  • Deregulacja zmusza nas do wprowadzania dodatkowych usług i urozmaicania oferty. Wzrost konkurencji na rynku spowodował też wzrost poziomu usług sprawdzonych biur i pośredników. Nasi klienci zaczynają zwracać uwagę na posiadane certyfikaty i licencje.
  • Jako zarządca posiadający licencję mam mocniejszą pozycję na rynku.
  • Jestem pośrednikiem bez licencji, ale z dużą wiedzą i doświadczeniem w branży. Deregulacja pozwoliła mi otworzyć własne biuro.

Opinie negatywne:

  • Uważam, że spadł prestiż zawodu pośrednika jako specjalisty, któremu można zaufać. Straciliśmy na wizerunku, który budowaliśmy przez wiele lat.
  • Zauważyłem wzrost biur nieruchomości prowadzonych przez osoby nieprzygotowane do tej pracy, nieznające realiów panujących na rynku, nieprzystosowane do jego warunków. Dla nich liczy się tylko podpisanie umowy z klientem, często za obietnicę sprzedaży nieruchomości za wygórowaną cenę. To nieetyczne.
  • Odczytuję deregulację jako informację: zawód pośrednika jest zbędnym, a czynności przez niego wykonywane – nieistotne. 

 

 

Źródło: Polska Federacja Rynku Nieruchomości

Integracja w pracy – sposób na dobry zespół czy niepotrzebny wydatek?

Integracja pracowników ma na celu zbudowanie i umocnienie pozytywnych relacji nie tylko pomiędzy pracownikami, ale także na linii pracownik-pracodawca. Jest ona przydatna we wzajemnym motywowaniu, kreowaniu stosunków opartych na wzajemnej pomocy i wsparciu. Oprócz tego to po prostu dobra zabawa, a także forma odpoczynku. Dobrze zorganizowana integracja to czas, w którym zespół może się lepiej poznać i porozmawiać o czymś innym niż kwestie zawodowe. Sposoby na integrację

Pracodawcy prześcigają się w pomysłach na integrację pracowników. Już od dłuższego czasu najpopularniejsze są wyjazdy integracyjne. Pomysł organizacji tego typu wycieczek przywędrował do Polski z Europy Zachodniej i ze Stanów Zjednoczonych. Początkowo organizowały je tylko duże, międzynarodowe korporacje. Coraz częściej odchodzi się od wyjazdów polegających na odpoczynku, zwiedzaniu i zabawie. Modne są wyprawy z elementami survivalu oraz sportów ekstremalnych.

Kolejnym sposobem cieszącym się dużym powodzeniem jest zapewnienie rozrywki swoim pracownikom bez potrzeby wyjazdu. Wyjście do restauracji, teatru czy kina to norma. Dreszczyk emocji mamy zagwarantowany idąc na paintball, ściankę wspinaczkową czy naukę łucznictwa. Popularne stają się różnego typu warsztaty: kulinarne, bębniarskie czy komunikacyjne, które dają uczestnikom konkretną wiedzę czy umiejętności.   Coraz więcej zwolenników zyskują różnego typu gry szkoleniowe. To nie tylko dobry sposób na integrację, ale i na pokazanie typowych zachowań pracowników. Pozwala to zrozumieć im jakie ich działania są pożądane w firmie, a które niosą ze sobą negatywne skutki. Dzięki temu możliwe jest wdrożenie ewentualnych działań korygujących. Gry szkoleniowe to oprócz zabawy również sposób na zaangażowanie emocjonalne uczestników, okazja do praktycznego zastosowania wiedzy i sprawdzenia umiejętności. Dużym plusem jest możliwość zamówienia gry spełniającej nasze indywidualne potrzeby.

Gra musi być odpowiednio dobrana do firmy, profilu pracowników oraz obecnych i nadchodzących wyzwań, żeby spełniła oczekiwania związane z integracją. Pierwszym krokiem jest precyzyjne określenie celów szkoleniowych, w tym jakie kompetencje są kluczowe dla organizacji. Pomocne jest zrozumienie głównych barier w efektywnej pracy zespołu. Na podstawie tych informacji możemy wybrać grę dostosowaną do sytuacji danej firmy. –komentuje Marlena Babicka z AkademiaGier.com

Którą aktywność wybrać?

Czasami zdarza się, że pracownicy nie są zbyt przychylnie nastawieni do integracji. Kojarzy im się to źle lub po prostu nie mają dobrych wspomnień. Uważają, że podczas tego typu wydarzenia trzeba udawać szczęśliwego i zadowolonego, a tak naprawdę dopiero wracając do domu odczuwają ulgę. Biorąc pod uwagę opinie, które można znaleźć w Internecie, najlepszym wyborem będą gry szkoleniowe. Nie wymagają one poświęcenia dużo czasu i bez problemu można zorganizować taką zabawę w dniu pracy. Owe gry umożliwiają rozwój współpracy zespołowej, skutecznej komunikacji czy efektywności osobistej. Ponadto dają pracodawcy możliwość sprawdzenia umiejętności i kwalifikacji danego pracownika.

Podczas gry uczestnicy w naturalny sposób angażują się w rozgrywkę, doświadczają konsekwencji swoich pozytywnych lub negatywnych zachowań, dzięki czemu możemy bezpośrednio wpływać na ich postawy. Gry szkoleniowe pomagają rozwijać różnego typu kompetencje kluczowe dla efektywnego funkcjonowania firmy, np. otwartość w komunikacji, współpracę, dążenie do wspólnego celu. Skuteczność takich narzędzi szkoleniowych wynika z faktu, że pracownicy podczas dobrej zabawy, w bezpiecznym dla nich otoczeniu jakim jest gra, zdobywają cenne lekcje i wyciągają wnioski na przyszłość.-dodaje Marlena Babicka z AkademiaGier.com

Należy pamiętać, że każda forma integracji może być dobrym sposobem na pogłębienie zaufania w zespole, wzmocnienie pewności siebie i odreagowanie stresu związanego z pracą. Korzyścią dla pracodawcy jest zwiększona motywacja i stworzenie silnego zespołu.

AkademiaGier.com jest polską firmą projektującą i wdrażającą gry biznesowe. Wieloletnie doświadczenie biznesowe, trenerskie i coachingowe umożliwiło stworzenie skutecznych narzędzi w postaci gier przynoszących efekty zgodne z oczekiwaniami klientów.AkademiaGier.com oferuje gotowe gry, a także wykonanie ich na zamówienie, dostosowując je do specyfiki danej firmy. Klienci mają możliwość zdefiniowania konkretnych celów i potrzeb związanych z grą.

Źródło: Informacja prasowa

W Opolu Polaris Polska będzie produkował 90 quadów dziennie

W Opolu gdzie znajdują się zakłady firmy Polaris Polska rozpoczęła się testowa produkcja quadów. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z założeniami seryjna produkcja rozpocznie się w połowie następnego miesiąca. Na bieżący zaplanowane jest wyprodukowanie ok. tysiąca pojazdów, a w kolejnym ma ich być już 25 tys. Koszt inwestycji to 100 mln zł.

Dyrektor operacyjny Polaris Polska Bogusław Dawiec powiedział, że w pierwszej kolejności testowana jest produkcja popularnych quadów, jednego z trzech modeli, które docelowo mają powstawać w opolskim zakładzie. Obecnie sprawdzana jest zgodność narzędzi i instrukcji na każdej linii. Chodzi bowiem o zatwierdzenie, że linia produkcyjna, urządzenia i pracownicy są gotowi do zbliżającej się seryjnej produkcji – tłumaczył Dawiec.

Produkcja pierwszych quadów będzie trwała dwa dni. Następnie wyprodukowane quady będą poddawane serii testów pod względem technicznym. Do końca września w taki sposób testowana będzie produkcja każdego modelu, który później będzie produkowany seryjnie. Oprócz quadów w Opolu mają być produkowane także pojazdy wieloosobowe – Ranger oraz pojazdy rekreacyjno-sportowe RZR. Dawiec dodał, że w tym czasie na bieżąco będą kontrolowane i usprawniane linie produkcyjne.

Po wdrożeniu seryjnej produkcji, według założeń, w opolskim Polarisie produkowanych będzie ok. 90 pojazdów dziennie, w tym ok. 60 quadów. Stamtąd będą one trafiać głównie na rynki Azji, Bliskiego Wschodu oraz Europy.

Dotychczas w firmie Polaris Polska pracowało ponad 130 osób, w tym ok. 75 pracowników produkcyjnych. Przy tej konkretnej produkcji zatrudnieni zostali tylko pracownicy z Polski. Osoby obsadzone na stanowiskach liderów grup były szkolone w Stanach Zjednoczonych i Meksyku, a pracownicy produkcyjni w Polsce. W tym roku pracę w opolskim Polarisie ma znaleźć ok. 180 osób, a docelowo nawet do 500 osób.

Budowa zakładu amerykańskiego Polarisa w Polsce rozpoczęła się oficjalnie we wrześniu zeszłego roku Hala została postawiona na obszarze o wymiarach 12 ha na terenie opolskiej podstrefy Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. W powstałej hali są linie montażowe i produkcyjne, oraz spawalnia i lakiernia.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Młodzi Polacy bez perspektyw

Okazuje się, że co czwarty uczeń ostatniej klasy szkoły średniej jest zdania, że pokolenie jego rówieśników jest spisane na straty.

Na podstawie cyklicznego badania „Młodzież 2013” realizowanego przez Centrum Badania Opinii Społecznej we współpracy z Krajowym Biurem Przeciwdziałania Narkomanii, młodzi Polacy tak negatywnie nie myśleli o sobie od lat. W badanie uczestniczyło 1,3 tys. uczniów z 65 różnego typu szkół.

Co zaskakujące, chociaż sytuacja materialna młodych Polaków znacznie się poprawiła i nigdy nie była tak dobra jak obecnie, to ich wyobrażenia o przyszłości nie są optymistyczne. Coraz mniej młodych Polaków wierzy we własne siły oraz uczestniczy w życiu publicznym. Z kolei coraz więcej z nich widzi swoją przyszłość w coraz ciemniejszych barwach. Badanie pokazuje, że 74 proc dziewczyn i 55 proc. chłopców obawia się bezrobocia, a 33 proc. ankietowanych jako rozwiązanie braku pracy w kraju wskazuje emigrację.

Młodzież źle ocenia również sytuację w Polsce. Trzy z czterech pytanych osób uważa, że sytuacja w kraju zmierza w złym kierunku. Zdaniem 92 proc. młodych większość polityków bez względu na to, co mówi, dba wyłącznie o swoją karierę. 84 proc. uczniów uważa, że partie to mechanizmy służące wyłącznie do zdobywania głosów wyborców.

Co trzeciego młodego biorącego udział w badaniu nie interesuje polityka, a trzy czwarte uczniów szkół średnich nie potrafi zdefiniować swoich poglądów politycznych.

Wyniki badania pokazują także, iż coraz więcej młodych ludzi przekierowuje swoje życie do wirtualnej rzeczywistości. 20 proc. pytanych stwierdziło, że bez Internetu ich życie byłoby puste, nudne i pozbawione radości.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Palenie szkodzi polskim pracodawcom

Przerwy na papierosa regularnie praktykowane przez palących pracowników kosztują pracodawców średnio ponad 33 mln zł dziennie – wynika z wyliczeń agencji Work Service.

Chociaż odsetek osób palących w Polsce co roku systematycznie spada, to problem ten wciąż dotyka blisko 30% Polaków. Palacze sięgają przeciętnie po co najmniej jednego papierosa na godzinę. Przerwa na papierosa trwa średnio od 5 do 10 minut. Oznacza to, że palacze zatrudnieni w pełnym wymiarze godzin spędzają w pracy nawet półtorej godziny tylko na paleniu papierosów. Zdaniem ekspertów Work Service koszty z tego tytułu można szacować na ponad 33 mln zł* dziennie.

 

Każdy pracodawca musi liczyć się z tym, że zatrudniając do pracy osobę palącą, będzie ponosił tego rodzaju koszty. Przerwy na papierosa są koniecznością dla osób uzależnionych od nikotyny, a to dodatkowy czas kiedy pracownik pozostaje poza swoim stanowiskiem pracy –mówi Krzysztof Inglot, dyrektor działu rozwoju rynków w Work Service.

 

Pracownik pod kontrolą

 

Palenie papierosów w miejscu pracy ma wymiar nie tylko finansowy, ale też społeczny. Osoby uzależnione od nikotyny zwykle nawiązują relacje ze współpracownikami dotkniętymi podobnym nałogiem. Wyjście na papierosa ma wówczas charakter spotkania towarzyskiego, które nie mieści się w żadnych ramach czasowych. Regularne praktykowanie tego typu spotkań obniża efektywność pracy, a co za tym idzie generuje dodatkowe koszty dla pracodawców. Zatem przerwy na papierosa nie wiążą się tylko z kilkuminutową nieobecnością pracownika na stanowisku przy, ale też z dodatkowym czasem, jaki pracownik musi przeznaczyć na powrót do poprzedniej wydajności.

 

Coraz więcej średnich i dużych firm decyduje się na wdrożenie systemów kontroli czasu pracy. Popularne w korporacjach karty zbliżeniowe umożliwiające dostęp do biura, właśnie temu służą. Systemy rejestrują każde wyjście i wejście pracownika, wymuszając większą dyscyplinę –mówi Krzysztof Inglot.W mniejszych firmach warto postawić na rozmowę i dzielenie się obowiązkami. Zwiększy to odpowiedzialności i zaufanie wewnątrz zespołu. Osoby palące będą mniej skłonne do oszukiwania bądź obarczania swoimi zadaniami innych pracowników.

 

Wsparcie zamiast dyskryminacji

 

Pracodawcy niechętnie zatrudniają osoby palące. Chociaż oficjalnie większość renomowanych firm nie podaje wymogu dotyczącego niepalenia w ogłoszeniu o pracę, to w praktyce pytania weryfikujące tę kwestię padają w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej. Zatrudnienie palacza może być odbierane jako niekorzystnie, nie tylko z powodu strat finansowych, z jakimi muszą się liczyć pracodawcy. Posiadanie w zespole osób uzależnionych od nikotyny nakłada dodatkowe obowiązki na właścicieli firm, takie jak chociażby konieczność wydzielenie specjalnej strefy dla palących, w której będzie można palić zgodnie z prawem. Zakład pracy jest miejscem publicznym, dlatego jest to konieczne. Istnieje też szereg stanowisk, na których niewskazane jest zatrudnienie osoby uzależnionej od nikotyny. Do tego typu profesji należą: obsługa klienta, praca w halach produkcyjnych, w których obowiązuje system pracy w ruchu ciągłym, praca z małymi dziećmi (np. w przedszkolach, żłobkach), czy praca w miejscach z całkowitym zakazem palenia (np. obsługa linii lotniczych, czy stacji benzynowych).

 

Zamiast wykluczania osób palących papierosy z procesu rekrutacji warto skoncentrować się na kompetencjach zawodowych i umiejętnościach kandydatów. Skutecznym wsparciem pracowników w walce z uzależnieniem może być wdrożenie w firmie specjalnego programu antynikotynowego. Tego rodzaju inicjatywy podejmowane są przez organizacje, które troszczą się o zdrowie swoich pracowników. Koniec końców mniejsza liczba palących to korzyść zarówno dla samych pracowników, jak i dla pracodawcy– podsumowuje Krzysztof Inglot.

 

*Podstawa do obliczeń: GUS, średnie miesięczne wynagrodzenie w czerwcu w wysokości 3943,01 zł, liczba pracujących 5 526 100 dotyczy przedsiębiorstw zatrudniających minimum 9 osób, przy przerwach trwających średnio 45 minut dziennie.

 

 Źródło: Work Service

Jakie egzaminy z angielskiego warto zdać?

Każdego roku tysiące Polaków poświęcając czas i pieniądze przygotowuje się do egzaminu językowego. Jaka jest nadrzędna motywacja nauki języków obcych? Czy chodzi o cele prywatne czy zawodowe lub o osiągnięcie sukcesu dla siebie czy dla swojej firmy?

Przeprowadzone badania w zakresie motywacji Polaków do nauki języków obcych wskazują, że kierują nami przede wszystkim dwa pragmatyczne powody. Pierwszy dotyczy nauki angielskiego, aby zacząć studia za granicą oraz ze względu na wymogi na rynku pracy. Potwierdza to duże zainteresowanie egzaminami z języka angielskiego wśród uczniów i studentów, a także wzrastająca popularność specjalistycznych egzaminów językowych wśród dorosłych osób aktywnych zawodowo.

Polacy najczęściej przystępują do egzaminów językowych potwierdzających ogólną znajomość języka angielskiego. Chodzi tu szczególnie o: CAE, CPE oraz Cambridge English FCE (które w Europie oznaczają poziomy B2, C1, C2). Zdanie takich egzaminów stwarza możliwość studiowania na wielu zagranicznych uczelniach.

Z kolei w biznesie, pracodawcy i menedżerowie cenią sobie posiadanie przez potencjalnego pracownika certyfikatu potwierdzającego zdanie egzaminu specjalistycznego, tj. Cambridge English Financial i Cambridge English Legal, BEC Vantage, TOEIC (ETS) i LCCI (Pearson). Egzaminy te zostały stworzone przez pracodawców z myślą o pracownikach. Oceniają one poziom kompetencji językowych w środowisku pracy.

Zdawalność egzaminów przez Polaków jest bardzo wysoka. Polska znajduje się w dziesiątce krajów najlepiej zdających egzaminy z języka angielskiego. Najlepsze wyniki uzyskujemy z gramatyki.

Decydując się na przystąpienie do egzaminu specjalistycznego z języka obcego, warto zastanowić się nad podjęciem współpracy z profesjonalną firmą szkoleniową lub trenerem specjalizującym się w danym języku obcym zarówno na poziomie biznesowym i specjalistycznym. W przypadku języka angielskiego tradycyjne przygotowanie do egzaminów ogólnych, przeprowadzane w szkołach językowych, różni się w dużym stopniu od profesjonalnych kursów języka biznesowego, który w lepszym stopniu przygotuje nas do zdania wybranego egzaminu.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Outsourcing jest siłą napędową gospodarki w Polsce

Zagraniczne przedsiębiorstwa coraz częściej przenoszą część swoich działań biznesowych do Europy Środkowej i Wschodniej, w tym także na nasz rynek. Okazuje się, że Polska wyrasta w pod tym względem na regionalnego lidera.

W ostatnim czasie Polska wiele razy udowadniała i w dalszym ciągu udowadnia, że jest jednym z najlepszych miejsc, gdzie nowoczesne usługi dla biznesu mogą się dynamicznie rozwijać.

Raport firmy konsultingowej McKinsey&Company z 2013 r. wskazuje, że jednym z czynników, jakie wpływają na wzrost gospodarczy w naszym regionie Europy jest szybki rozwój rynku outsourcingowego. Dwa lata temu zatrudnienie w tym sektorze podniosło się o 31 proc., czyli trzykrotnie szybciej niż w Indiach gdzie rynek ten jest osiem razy większy.

Z opracowania sporządzonego przez Związek Liderów Usług Biznesowych wynika, że przez ostatnich pięć lat, liczba centrów usług z udziałem kapitału zagranicznego, wzrosła niemal dwukrotnie. Aktualnie działa ich już 470 i zapewniają pracę 128 tys. osobom. Według szacunków na następny rok, pod koniec 2015 r. będzie to 150-170 tys. osób. Warto zaznaczyć, że pracownicy w tych centrach niemało zarabiają, ponieważ wynagrodzenie waha się tam od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Jakie formy pomocy dla firm przewiduje ustawa antykryzysowa?

Ustawa antykryzysowa z 2013 roku określa zasady pomocy dla firm z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych oraz dotacji z Funduszu Pracy. Na co osoby prowadzące działalność gospodarczą mogą wydać otrzymane z tych źródeł środki? Co można zrobić na mocy nowych regulacji?

Ustawa antykryzysowa, czyli ustawa o szczególnych rozwiązaniach o ochronie miejsc pracy zaczęła obowiązywać od 21 listopada 2013 r. Wprowadzone przepisy pozwalają firmom na skorzystanie z pomocy finansowej. Pomoc skierowana jest do przedsiębiorcy, u którego nastąpił spadek obrotów gospodarczych. Wnioskodawca starający się o wsparcie z funduszy nie może zalegać z płatnościami zobowiązań podatkowych oraz składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Jednak od tej reguły akceptowalne są dwa wyjątki. W pierwszym przedsiębiorca ma zawartą umowę z urzędem skarbowym lub ZUSem w sprawie spłaty zadłużenia, które terminowo reguluje lub korzysta z odroczonego terminu płatności. Druga sytuacja ma miejsce wtedy, gdy przedsiębiorca spóźnia się ze składkami, ale zaległość ta narosła w okresie spadku obrotów gospodarczych, a do wniosku dołączył plan spłaty zadłużenia.

Regulacje nowej ustawy antykryzysowej zakładają, iż środki finansowe z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń pracodawca powinien przekazać na: częściowe sfinansowanie płac dla pracowników za okres przestoju ekonomicznego; częściowe pokrycie wynagrodzenia z przyczyn skrócenia wymiaru czasu pracy; opłacenie składek na ubezpieczenie społeczne zatrudnionych należnych od pracodawcy od wypłaconych wynagrodzeń.

W przypadku świadczeń pochodzących z Funduszu Pracy muszą one być przeznaczone na wydatki związane ze szkoleniami pracowników przechodzących przestój ekonomiczny lub w stosunku do których występuje obniżony wymiar czasu pracy.

Ustawa antykryzysowa zakłada również objęcie ochroną stosunku pracy zatrudnionych przez okres wypłacania wynagrodzeń w związku z przestojem ekonomicznym lub skróconym czasem pracy, lub w okresie następującym bezpośrednio po pobieraniu takich świadczeń, jednak nie dłużej niż przez okres 3 miesięcy.

Ponadto, przepisy ustawy zakładają możliwość skrócenia wymiaru czasu pracy pracownika do 1/2 etatu, ale tylko przez okres 6 miesięcy. Pracownikowi, któremu obniżono czas pracy przysługuje co najmniej minimalne wynagrodzenie.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Polacy wolą mężczyzn w zarządach?

Wysokie stanowiska obsadzone przez kobiety stają się europejską normą, w Polsce wciąż nie do końca. Nie ma się czemu dziwić, skoro tylko co dziesiąta kobieta uważa, że panie są lepszymi szefami niż mężczyźni – takie wnioski płyną z badania przeprowadzonego przez portal infoPraca.

 

Wiele badań wskazuje, że różnic między mężczyznami a kobietami na najwyższym szczeblu nie ma, są za to stereotypy i samoocena. Portal infoPraca przeprowadził badanie ankietowe wśród swoich użytkowników i sprawdził czy płeć szefa ma rzeczywiście znaczenie dla pracowników. Okazuje się, że dla 51 proc. pracowników nie ma znaczenia, kto jest ich przełożonym. Jednak jeśli przyjrzymy się odpowiedziom kobiet, wyniki badania zaskakują -kobiety nie doceniają kobiet na kierowniczych stanowiskach. Co więcej, mężczyźni bardziej doceniają panie niż one same. Lepszym szefem jest mężczyzna – tak odpowiedziało 39,4 proc. ankietowanych pań i 34,2 proc. ankietowanych mężczyzn. Lepszym szefem jest kobieta – tak odpowiedziało 9,8 proc. pań i 13,3 proc. mężczyzn.

 

Kiedy płeć szefa ma znaczenie

Wyniki badania pokazują, że płeć szefa ma największe znaczenie podczas rozmowy rekrutacyjnej. Uważa tak 40,7 proc. pań i 31,6 proc. panów. Dość duże rozbieżności zanotowano w kategorii „zgłaszanie pomysłów/ulepszeń”. Panowie częściej niż panie (30,1 proc. do 24,4 proc.) przykładają w takiej sytuacji wagę do płci szefa. Zgodność w odpowiedziach nastąpiła w kategoriach „rozmowy o podwyżce” i „rozmowy o awansie”. W pierwszym przypadku ok. 10 proc. pań i panów, a w drugim ok. 7 proc. nadaje płci szefa znaczenie.

 

Laury za pracę

Zapytaliśmy, czy ankietowani czują się bardziej doceniani przez kobietę na kierowniczym stanowisku czy też przez mężczyznę. Biorąc pod uwagę ogół odpowiedzi, więcej wskazań padło na mężczyzn (29,6 proc.) niż na kobiety (19,1 proc.). O ile jednak mężczyźni nie dostrzegają większych różnic (ok. 25 proc. wskazań na kobiety i mężczyzn), to kobiety już tak. Szef mężczyzna, w opinii kobiet, docenia pracownika bardziej niż szef kobieta (32,9 proc. do 15,3 proc.). Większość ankietowanych (ok. 52 proc.) nie wiąże płci szefa z docenianiem pracowników.

 

Tarcia na linii podwładny – przełożony

Są takie chwile w pracy, raczej nie do uniknięcia, kiedy dochodzi do różnicy zdań. Zarówno między pracownikami, jak i między przełożonymi a podwładnymi. Różnice zdań mogą prowadzić do podważania decyzji szefa przez pracownika. Ankieta infoPracy i to wzięła pod uwagę. Generalnie, mężczyźni w roli szefa mają gorzej, bo ich zdanie podważa się częściej niż kobiet (w ok. 36 proc. do ok. 27 proc.). W dodatku szef mężczyzna jest szczególnie narażony na opór męskiego pracownika – zdarza się to w 43 proc., choć kobiety też nie pozostają dłużne i atakują w 31 proc. Jeśli złość pracownika ma się obrócić przeciwko szefowi kobiecie, to kobiety uczynią tak w 29,3 proc., zaś mężczyźni w 23,8 proc. Kobiety są mniej skłonne do podważania decyzji przełożonego – nigdy nie zrobiło tak 40 proc. z nich, zaś mężczyzn – 33 proc.

Kobiety i mężczyźni wnoszą inne wartości w życie zawodowe, co dodaje kolorytu organizacji i stanowi o sile jej zespołu. Jestem zwolennikiem takiej różnorodności i zachowania równowagi, w żaden sposób nie wartościując, kto jest lepszym pracownikiem czy menedżerem. Obserwując środowisko top managementu w Polsce, zauważam że w Polsce mamy coraz lepiej wykształconą kadrę, z coraz lepszymi umiejętnościami, także tymi miękkimi, i nie ma tu znaczenia czy w zarządzie zasiada kobieta czy mężczyzna – mówi Marek Jurkiewicz, General Manager infoPraca.

 

Europa a Polska

Z informacji Komisji Europejskiej z 2013 r. wynika, że odsetek kobiet w zarządach spółek europejskich wzrósł z 13,7 proc. w 2011 r. do 15,8 proc. w 2012 r. Jest to największa odnotowana dotąd zmiana w skali roku. W tyle pozostały trzy kraje, w tym Polska. U nas odsetek pozostał bez zmian i wynosi 12 proc. Wyniki badania infoPracy wskazują na to, że nieprędko osiągniemy europejską średnią, jeśli nie zmienimy nastawienia i nie zaczniemy bardziej doceniać kobiet i ich umiejętności zarządzania.

 Źródło: InfoPraca

Od przyszłego roku zwolnienia lekarskie będą wirtualne

W ubiegłym roku Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przedstawiło projekt w zakresie zmian w sposobie wystawiania zwolnień lekarskich. Założeniem jest wprowadzenie systemu elektronicznych zwolnień lekarskich, dzięki czemu poprawi się praca lekarzy i ZUSu.

Na bieżącym etapie dużym problemem dla pracodawców, ale także dla ZUSu jest nadużywanie przez pracowników zwolnień lekarskich, co wykorzystywane jest, aby przez określony czas nie świadczyć pracy. Aktualnie ZUS kontroluje zwolnienia wystawione na okres powyżej 7 dni. Tyle czasu ma pracownik na dostarczenie papierowego zaświadczenia o niezdolności do pracy.

Od 1 stycznia 2015 r. zaczną obowiązywać nowe regulacje, zgodnie z którymi zwolnienia lekarskie będą wystawiane w formie elektronicznej. Wdrożenie nowych regulacji umożliwi kontrolę zwolnień lekarskich na okres krótszy niż 7 dni. Od następnego roku lekarze będą wystawiać zwolnienia w specjalnie do tego stworzonym systemie informatycznym. Jednakże, każde z nich będzie musiało zostać potwierdzone specjalnym certyfikatem sprawdzanym w systemie ePUAP. Dodatkowo lekarze będą mieli udostępniony profil informacyjny ubezpieczonego oraz płatnika składek. W systemie będą zamieszczone wszystkie niezbędne informacje o pacjencie.

Po wystawieniu e-zwolnienia osoba uprawniona jeszcze tego samego dnia będzie musiała wysłać je na elektroniczną skrzynkę ZUS. W przypadku zwolnień papierowych, doktorzy w dalszym ciągu będą mogli je wypisywać. Jednak, aby tak się stało zatrudniony sam musi zgłosić to do lekarza. Taka konieczność nastąpi w sytuacji, gdy przedsiębiorca nie ma profilu informacyjnego pracownika na ubezpieczenie społeczne. Niezależnie od tego, takie ubezpieczenie także będzie musiało zostać wysłane do ZUS w formie elektronicznej. W takim wypadku lekarz na dokonanie tego będzie miał 3 dni.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl

Zwolnienie dyscyplinarne na umowie o pracę jest dopuszczalne

W umowie o pracę obowiązkowo muszą znaleźć się zapisy przewidziane w Kodeksie pracy. Zapisy te dotyczą: sprecyzowania miejsca pracy oraz terminu jej rozpoczęcia, rodzaju pracy, wysokości wynagrodzenia i wymiaru czasu pracy. W umowie mogą zostać zawarte również inne ustalenia ,które uzgodniły obie strony, jednak nie posiadają one w tym całkowitej dowolności.

W art. 18 Kodeksu pracy opisane zostało  pojęcie zasady uprzywilejowania pracownika, która określa granicę swobody stron w tworzeniu treści umowy o pracę. Według tej zasady postanowienia kontraktu nie mogą być mniej sprzyjające dla pracownika niż przepisy prawa pracy.

Nasuwa się pytanie: czy w umowie o pracę można zamieścić postanowienie, na podstawie którego pracodawca nie będzie stosował wobec pracownika trybu rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia? Takie rozwiązanie z perspektywy ustaleń umowy jest korzystniejsze dla pracownika niż przepisy kodeksowe, a także, w kontekście powyższej zasady dopuszczalne do zastosowania przez obie strony.

Zgodnie z art. 52 k.p. strony umowy o pracę nie mogą skutecznie wykluczyć przepisów o rozwiązaniu umów o pracę. Zakaz ten obejmuje również tryb tzw. zwolnienia dyscyplinarnego z winy pracownika.

Stanowisko w tej sprawie zajął Sąd Najwyższy. Według niego, mimo zamieszczenia w kontrakcie zakazu rozwiązania stosunku pracy w trybie art. 52 k.p., będzie ono dopuszczalne i pracodawca będzie mógł z niego skutecznie skorzystać. W takim przypadku umowa o pracę zostanie rozwiązana w sposób uzgodniony przez strony w umowie, czyli z zachowaniem okresu wypowiedzenia lub za porozumieniem stron.

Joanna Walerowicz

mojszmal.pl